To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Berrylane
leave your innocence behind

19 - 29 - Adelaide Lyons

Adelaide Lyons - 2019-03-27, 20:22
Temat postu: Adelaide Lyons
Adelaide Veronica
Lyons
MIEJSCOWY SINISTER lucy boynton
DATA I MIEJSCE URODZENIA04.12.1997, Berrylane
STAN CYWILNYpanna
ZAWÓD I MIEJSCE PRACY instruktorka jogi, infinity fitness
ORIENTACJAbiseksualna
WYZNANIEbrak
DZIELNICA MIESZKALNAWHITE FLOWER VALLEY
I know what you did last summer
Lyonsi byli szczęśliwym, kochającym się małżeństwem i owocem tego szczęścia była aż piątka dzieci. Adelaide urodziła się jako przedostatnia z nich, domagając się wyjścia z macicy sporo przed terminem, na dodatek wtedy kiedy akurat byli na wycieczce w ZOO. Akcja poszła całkiem szybko i sprawnie, więc mama Lyons urodziła ją przy pomocy treserki tygrysów, zanim karetka zdążyła do nich dojechać. Może to dlatego od małego tak bardzo interesowała się nieco bardziej... hm, egzotycznymi zwierzątkami, których nie można było spotkać za płotem. Jej pierwszym pluszakiem był pingwin Stefano, którego ukradła swojemu bratu i nie chciała oddać. Nie umiała co prawda jeszcze wtedy go zabrać i z nim uciekać, ale jak złapała jego stopkę w swoją tłustą łapkę, to nie chciała go puścić i zaczynała płakać jak tylko ktoś próbował go jej zabrać. Nie śpieszyło jej się do nauki chodzenia, ale jak tylko ktoś puszczał jakąś muzykę w tle, to od razu potrząsała zadkiem ubranym w pampersa. Dlatego mama zdecydowała się ją zapisać do grupy tanecznej z innymi dzieciakami jeszcze zanim zapisała ją do przedszkola. Była odważnym dzieckiem, które lubiło sprawdzić każdą dziurę w płocie, każdy kąt w domu, nie bało się rozmawiać z obcymi ludźmi i bawić się z innymi dzieciakami. Miała też nieznośną tendencję do ciągnięcia za włosy osób, których nie lubiła i gryzienia, w samoobronie. A jeśli to nie pomagało, miała starszych braci, którymi mogła pogrozić. Poza tym była małą tancereczką i od jednych zajęć tańczących biedronek przeszła do grupy małych baletnic. Uwielbiała to robić, o wiele więcej uwagi i energii poświęcała na treningi niż szkolne sprawy. Mama musiała ją czasem siłą wyciągać ze studia po skończonych zajęciach, bo nie chciała wracać do domu. Jej największym wzorem w życiu była jej babcia, mama jej mamy. Pochodziła z Teksasu i była prawdziwą twardzielką, która nie bała się sięgać po broń i walczyć o swoje. Molestowała też biedne włosy Adelaide, wiążąc je w bardzo wysokie fryzury, żeby była bliżej Boga. Czasami próbowała naśladować jej akcent, ale wychodziło jej to absolutnie fatalnie. W szkole lubiła przebywać wśród innych dzieciaków, zawsze miała dużo do powiedzenia ludziom dookoła i zawsze chętnie słuchała zwierzeń innych osób. Czekała też na swój list z Hogwartu odkąd pierwszy raz przeczytała książki o Harrym Potterze, utożsamiając się totalnie z Hermioną, bo według niej miały takie same wiewiórkowe zęby. Nawet tak nazwała kota, który przychodził do nich podjadać resztki, i z którym lubiła się bawić, mimo że mama nie pozwoliła jej go przygarnąć. Szkolne lata minęły jej całkiem przyjemnie, sporo tańczyła, z czasem polubiła też lekcje biologi i trochę marzyła jej się kariera opiekuna zwierząt w ZOO albo biologa morskiego. Za to z fizyki zawsze miała spory problem i regularnie męczyła swojego brata o korki. A po nich męczyła go też graniem na gitarze, bo w jej życiu było miejsce na jeszcze jakiś instrument i właśnie ją wybrała. Czasem trafił jej się jakiś chłopak, ale większość jej związków nie trwała zbyt długo. A tak naprawdę zakochała się dopiero w liceum, w swoim przyjacielu. Zanim jednak to nastąpiło, zaledwie w dwa miesiące od zaczęcia nauki miała wypadek. Jechała na rowerze ze szkoły i kierowca zbyt ostro skręcający zahaczył o jej rower i zepchnął ją do rowu. A na dodatek nie zatrzymał się nawet żeby jej pomóc. Miała nogę skręconą w kolanie, lekki wstrząs mózgu i całą masę siniaków i otarć. Nie ważne jak bardzo bolało zanim nie przetransportowali ją do karetki, ból kiedy dowiedziała się, że tym samym jej kariera w tańcu jest skreślona był o wiele większy. Zwłaszcza, ze ta kariera dopiero się zaczynała, odwiedziła zaledwie dwa mistrzostwa, z czego tylko z drugich przyjechała ze srebrnym medalem. Już wtedy w jej repertuarze, poza baletem i jazzem był jeszcze modern jazz i to właśnie z tego ostatniego owy medal zdobyła. Jeszcze tak wiele chciała wypróbować, tak wiele zrobić, ale... było to niemożliwe. Nawet po rekonwalescencji i rehabilitacji, jej noga nie była w stanie utrzymać jej ciężaru na tyle długo, na ile wymagały tego jej treningi i występy. To ją załamało i przez kilka miesięcy nie miała nawet ochoty wstawać z łóżka. A kiedy w końcu zmusili ją do tego rodzice, zgubiła gdzieś swój dotychczasowy optymizm. I chyba tylko dzięki temu co nagle poczuła do Matta trochę z tego optymizmu do niej wróciło. Zaczęła wtedy też eksperymentować z innymi sportami, próbowała nawet sztuki walki, jak Krav Magę czy Karate, zmieniając zajęcia na które była zapisana średnio co trzy miesiące. Próbowała też pływania, grania w lacrosse, dając upust swojej energii. Zapisała się też wtedy po raz pierwszy na zajęcia jogi, żeby po wszystkim się uspokoić i po prostu sprawdzać jak jej ciało reaguje na dane ćwiczenia, jakie granice może pokonać. W liceum przyszedł czas na ważne decyzje. Planowała złożyć papiery do koledżu na biolkę, wracając do dawnych planów pracy ze zwierzakami w ZOO lub morskimi. I wtedy przydarzył się wypadek i ich rodzice zginęli w wypadku samochodowym, a ona zamieszkała z siostrą, Karą i pod jej opieką spędziła dwa ostatnie lata liceum. Bez oparcia rodziców w tak ważnym momencie jej życia, bardzo się pogubiła. Jej związek z Mattem się rozpadł, a ona uciekła na studia do Seattle, szukając swojej drogi w tym wszystkim. I nie wybrała zbyt dobrze. Keith był od niej o pięć lat starszy i od pierwszej randki był bardzo zaborczy. Często do niej dzwonił, zadawał milion pytań, przez co czuła się w końcu zauważana i doceniana. I nie ma co się oszukiwać, bardzo szybko się w nim zakochała, czuła się przy nim bezpieczna, seksowna i piękna. Pierwszy miesiąc był idealny, było dużo prezentów, dużo kwiatów. A potem doszła zazdrość, zaborczość i ciężka ręka. Pierwszy raz uderzył ją całkiem przypadkiem, w twarz. Wmawiała sobie, że to dlatego że wypił, że wcale nie chciał, co powtarzał milion razy, przepraszając ją i zasypując kwiatami. A ona mu uwierzyła. Przez kolejne dwa miesiące znów nie pił, więc zdecydowała się do niego przenieść z akademika. Znalazła pracę, została pogodynką w okolicznej stacji telewizyjnej i całkiem jej się ta praca podobała. Uśmiechała się, mówiła co powiedzieć miała i po sprawie. I to w pracy, kiedy razem z makijażystką maskowała siniaka pod okiem, rzucając jednocześnie wymówkę o otwartej szafce zdecydowała, że od niego odejdzie. Spakowała się, zanim wrócił z pracy i zostawiła list, że go zostawia. I przez następne kilka miesięcy miała spokój. Nie wiedział gdzie mieszka, a jak zablokowała jego numer i nie odbierała nieznanych numerów, to miała spokój. Zdarzało jej się po drodze pójść z kimś na kilka randek, dobrze się bawić. Aż nie wróciła do domu i nie zastała go przed drzwiami z pierścionkiem zaręczynowym. Próbowała się go pozbyć, a on zafundował ją jedną z najgorszych nocy w życiu, po których wylądowała na ostrym dyżurze. Wstydziła się powiedzieć komukolwiek co się stało, nie wiedziała gdzie ma szukać pomocy, dlatego zdecydowała się zniknąć. Rzuciła pracę, przerwała studia i zamieszkała na kanapie swojej przyjaciółki, jedynej która znała prawdę o wszystkim i musiała się pozbierać. Nie zrobiła tego sama, wykonała jakieś milion telefonów na linię zaufania, szukała nawet poradników w sieci o powrocie do siebie, zaczęciu od nowa, po odejściu od toksycznego partnera. Żeby się uspokoić piła sporo wina i ćwiczyła jeszcze więcej jogi niż wcześniej. Odnalazła w niej spokój, więc zdecydowała się zrobić kurs i samemu jej uczyć. Czasem chodziła też na inne zajęcia, trochę zumby, trochę fitnessu, bo ruch pomagał jej w uporaniu się ze swoją traumą i dodawał jej sporo pewności siebie. Powoli miała wrażenie, że wychodzi na prostą. Wyprowadziła się z mieszkania koleżanki, wynajęła coś swojego, małego i taniego, gdzie czuła się bezpiecznie, jak w domu. Kupiła sobie nawet rybkę, żeby mieć jakieś zwierzątko i towarzystwo i... było idealnie. Do czasu. Tego dnia miała zaplanowane spotkanie z przyjaciółkami, dlatego kiedy otworzyła drzwi, spodziewała się właśnie ich. Nie jego. Keith chciał jej zrobić krzywdę, więc uciekając złapała za świecznik i uderzyła go raz, a potem drugi raz, z całej siły jaką w sobie miała. Leżał na ziemi, nie ruszał się, a ona stała nad nim przez kilkanaście minut, czekając aż się poruszy. Jak sparaliżowana. Tak znalazły ją dziewczyny i jedna z nich zauważyła, że on przecież nie oddycha. Musiała trafić w czułe miejsce. Przez moment rozważały wezwanie policji, ale ona nigdy tych napaści nie zgłosiła, nie zrobiła obdukcji, nie pozostawiła żadnego śladu. I właśnie te słowa 'bez śladu' nasunęły im inne rozwiązanie. Zawinęły jego ciało w dywan, spakowały do samochodu jednej z nich, pod osłoną nocy, z kapturami na głowie. Jego telefon wyrzuciły do rzeki w drodze do lasu. I stojąc nad, wydawałoby się, odpowiednim miejscem na pochówek, zorientowały się że nie zabrały ze sobą nic do kopania. Była tylko jedna osoba, do której mogła zadzwonić, jej siostra. Kara przyjechała z łopatami i razem wykopały wielki dół, wrzuciły jego ciało do środka i zakopały. Nie zostawiły żadnego oznaczenia na jego grobie, zakryły go liśćmi, jakby nigdy nic. Adelaide wróciła z siostrą i dziewczynami do jej przyczepy, gdzie opowiedziała jej całą historię, od początku, z... no można powiedzieć, zachowaniem 50% szczegółów. To siostra zaproponowała jej zostanie na osiedlu i właśnie tak zrobiła, pół roku temu. Mieszkanie w przyczepie... cóż, nie należy do najfajniejszych. Co chwile się coś w niej psuje, połowę zimy przesiedziała owinięta w cztery koce i grube swetry. Ale czuje się tu bezpiecznie, ma blisko do pracy i nikt jej nie niepokoi z dawnego życia. Stanęła na nogi, nawet jeśli czasem miewa koszmary o tamtej nocy. Nie potrafi się za to jeszcze umawiać na randki, ale zapisała się za to na kurs masażu kilka miesięcy temu i bardzo jej się to podoba.
Let me in
Jest małą perfekcjonistką, trochę pedantką, lubiącą mieć wszystko ułożone i zaplanowane według jakiegoś schematu. Nie lubi niespodzianek i nieprzewidzianych komplikacji, dlatego zawsze zaczyna czytać książkę od ostatniej strony, żeby ominąć element zaskoczenia. I jeśli chodzi o tą panią, to wbrew pozorom, takim mały ciałku chowa się bardzo dużo optymizmu i energii. Jest bardzo przyjacielska, lubi poznawać ludzi, podróżować, rozwiązywać zagadki. Jeśli nie skończy krzyżówki albo sudoku to będzie ją to dręczyło miliony lat, serio! Uparciuch jakich mało, jak chce postawić na swoim to w końcu to zrobi. Bardzo dumne z niej stworzenie i bardzo długo pamięta wszelakie urazy. Nie można powiedzieć, że życie Adelaide było łatwe i przyjemne. Była w nim masa trudnych chwil, trudnych spraw, tematów o których nikt nie potrafił rozmawiać. Przez to cały czas bardzo ciągnie ją do towarzystwa ludzi, do bliskości. Której, oczywiście, jednocześnie się bardzo obawia. Ma w sobie ogrom pozytywnej energii i czułości, którą okazuje wszystkim dookoła, zwłaszcza kiedy jest pijana. No cóż, może to jest genetyczne, albo po prostu rodzinny syndrom, jedno jest pewne, że Ade nie potrafi sobie poradzić z problemami, ma słabą siłę woli. Zawsze próbuje w jakiś sposób od swoich problemów uciec i mało kiedy do nich wraca. Za to rozmawiać lubi, i owszem, wręcz mała gaduła z niej czasem bywa, wysłucha wszystkie babcie dookoła, pokiwa głową, pomoże ponieść siatkę. Równie dobrze dogaduje się z dziećmi, które o dziwo, zawsze ją lubią. Ale jednocześnie jest bardzo płochliwa, wiele w swoim życiu straciła i obawia się, że znowu coś może jej uciec. Była bardzo związana ze swoją matką i babcią, no i trochę ciągnie ją do posiadania kogoś obok, kogoś blisko, pewnie dlatego długo tkwiła w takim toksycznym związku i nie potrafiła go zakończyć. A teraz za bardzo się boi znów wykonać pierwszy krok i chociaż umówić się z kimś na randkę.
American Horror Story
Adelaide nie wierzy w nadnaturalne siły. Wierzy za to w bestialstwo ludzi i tego się wystrzega. Kiedy uprzedzają że nie należy wychodzić z domu, nie robi tego, nie pojawia się też na zbyt wielu miasteczkowych zgromadzeniach, bo woli chować się w cieniu. Dobrze wie jakie demony spoczywają w tych lasach, poza Huntsem.
Why don't you play in hell
- wciąż kocha chodzić do zoo, i nie, wcale nie jest na to za stara!
- W swoich szafkach nie chowa wina tylko wódkę, w słoikach #tajniak
- Często sobie śpiewa pod nosem kiedy ma dobry humor
- Woli czytać książki niż oglądać filmy. Jej ulubione niedzielne popołudnie to właśnie wanna, książka i drink
- Nigdy nie odwiedziła żadnego psychologa, ale zaopatrzyła się w parę poradników dla ofiar przemocy domowej. Chowa je razem z bronią byłego
- Dwa razy w tygodniu bywa na strzelnicy. Zawsze nosi też ze sobą gaz pieprzowy
- Lubi oglądać bajki. W końcu to bajki! Mają być piękne i z happy endem
- Malutkie z niej stworzenie, ledwo trochę ponad metr sześćdziesiąt. Jednak najczęściej nosi buty na płaskim obcasie
- Jej włosy są naturalnie kręcone i pod wpływem wilgoci zmieniają się w szaloną szopę.
- Uwielbia chodzić na basen i pływać
- Akceptuje swoje ciało, w 99%. Jeden procent dalej jest niepewny przez jej byłego
- Kocha gotować, kocha eksperymentować w kuchni, przerabiać przepisy i tworzyć nowe dania. Tylko że mało kiedy je zapisuje i potem się męczy żeby sobie przypomnieć co właściwie zrobiła
- W jej kuchni w doniczkach znajdują się zioła, świeżutkie
- Kocha rośliny, lubi je pielęgnować, rozmawiać z nimi i te pe
- Jak ogląda jakiś serial to tylko sitcom
- W nocy kiedy śpi zwija się w bezpieczny kłębek, robi to automatycznie i nic na to nie może poradzić
- Czasem dalej miewa bezsenne noce i koszmary o swoim byłym
- Jej rodzina nie wie o tym co się u nich działo. Ani jej przyjaciele, chociaż parę osób na pewno się domyśliło że coś jest nie ta
- Bardzo łatwo i szybko robią jej się siniaki
- Rozważa kupno zwierzaka, ale nie wie jeszcze co by chciała. Póki co ma rybkę w kuchni, nazywa się Zenon
- Lubi leżeć i gapić się w gwiazdy. Zwłaszcza na dachu
- Preferuje metodę 'dance it out'
- Ma lekkiego bzika na punkcie kontroli pewnych rzeczy
- Jest też trochę pedantką. Lubi sprzątać, to ją uspokaja
- Dopiero niedawno kupiła sobie znowu rower, jeszcze na niego nie wsiadła. Ale ma w planach, serio!
- Marzy jej się zobaczenie Wielkiego Kanionu, albo w ogóle trip przez całe stany
- Dużo osób mówi że ma śmiech jak czterolatka...
- Lubi się bawić cudzymi włosami i tworzyć różne fryzury. Sobie też zrobi kłosa czy inny warkocz bez problemu, jeśli ma akurat dłuższe włosy
- Pewnie to dziwne, ale jara ją oglądanie wrestlingu, kostiumy tam są najlepsze! I dlatego Glow to jeden z jej ulubionych seriali
- Kocha Harry'ego Pottera, ma wszystkie książki, często wraca do ich czytania i ma też wszystkie dodatkowe książki, wydane z tego uniwersum
- Tak, je lody i pije wino jak jest jej smutno i źle
- Strasznie boi się burzy
- Ze zwierząt lubi wszystkie, poza tymi większymi od niej i... drobiem. Bardzo ją przerażają zwłaszcza kurczaki
- Jej kanapa jest zawsze otwarta dla jej przyjaciół, jest w stanie dla nich wskoczyć w ogień
- Kocha też muzykę, zawsze tańczy jak gotuje czy sprząta.

Berrylane - 2019-04-07, 01:53


Akceptacja


Witamy na forum!



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group