menu

Znalezionych wyników: 1265
Berrylane Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 11220
Wyświetleń: 179833

PostForum: forumowo   Wysłany: Dzisiaj 15:10   Temat: Kto do kogo pasuje?
Julian nawet :hihi:
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 3657
Wyświetleń: 47923

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: Dzisiaj 14:59   Temat: Czego teraz słuchasz?
Big Thief - Mary
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 3657
Wyświetleń: 47923

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: Dzisiaj 14:36   Temat: Czego teraz słuchasz?
Tiffany - I Think We're Alone Now
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 3657
Wyświetleń: 47923

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: Dzisiaj 14:23   Temat: Czego teraz słuchasz?
Mazzy Star - Look On Down From The Bridge
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 3657
Wyświetleń: 47923

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: Dzisiaj 10:59   Temat: Czego teraz słuchasz?
Jamie Cullum - Everlasting Love
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 11220
Wyświetleń: 179833

PostForum: forumowo   Wysłany: Wczoraj 19:47   Temat: Kto do kogo pasuje?
Camille <3
  Temat: Going under and this time I fear there's no one to save me
Colter Faraday

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 19

PostForum: Waszyngton    Wysłany: Wczoraj 18:23   Temat: Going under and this time I fear there's no one to save me
/ po zerwaniu z Baby, przed spotkaniem z Arizoną

Był w kiepskim stanie. Gdy tylko Audrey zniknęła z jego pola widzenia, rozpoczął pseudo-dramatyczną próbę odkręcenia wszystkiego. Wystarczyła jedna minuta samotności, by dotarło do niego wszystko to, co zrobił - w tym konsekwencje rzuconych z taką swobodą słów, których pożałować miał już następnego dnia. Dość tradycyjna metoda działania: najpierw mówisz, potem myślisz. Dlaczego nie na odwrót? Nieważne, użalać się nad sobą nie zamierzał, więc korzystając po raz pierwszy z powierzonych mu niegdyś numerów znajomych Baby (jakieś wtrącanie "na co mi one, skoro nic mnie z tymi ludźmi nie łączy" odchodziło obecnie w zapomnienie), powysyłał pod każdy tę samą wiadomość. Naturalnie pytał, gdzie jest Audrey - pomysłów kilka miał, ale gdyby ktoś mu odpisał po prostu, ułatwiłoby to mu zadanie i sprawiło, że nie musiałby na ślepo jeździć po całym mieście. Zdążył jednak desperackim krokiem wpaść do kilku miejscówek, nim otrzymał odpowiedź. Po drodze jeszcze dzwonił w szaleńczym rytmie do Baby, pisał do niej jak pojebany, nic więc dziwnego, że jakiekolwiek inne wiadomości - przychodzące od ludzi z Hemingway niezwiązanymi - skutecznie ignorował. Gdyby tylko wysilił swój rozum nieco bardziej, odkryłby, że Baby pozostawiła swój telefon w domu, właśnie z jego winy. Tymczasem zostawił na jej skrzynce niemalże piętnaście wiadomości głosowych, prosząc, by oddzwoniła. Poza tym - trzydzieści smsów i nieomal kolejnych dwadzieścia informacji o nieodebranym połączeniu. Nie chciał jej tracić, nie w tak głupi sposób.
Siedząc w samochodzie, stojąc w przeklętym korku (jedna droga dojazdowa do Seattle to katorga, jak widać, nawet jeśli człowiek wybiera się tam w środku nocy) zwrócił uwagę na wszelkie wiadomości, które do niego przyszły. Nic ważnego, jakieś pitu pitu, a w końcu też coś, przez co zmuszony był zjechać na pobocze. Ważny szczegół: Colter i tak już wystarczająco mocno świrował. Odczytując wiadomości od Gemmy pewien był, że ta noc będzie jego ostatnią, bo to przecież niemalże niemożliwe, że wszystko zaczyna jebać się w tym samym momencie. Podjąć musiał dość ważną decyzję - Baby czy Gemma, Baby czy Gemma... Wiedział, że Hemingway jest bezpieczna, że przebywa teraz z kimś, kto się o nią zatroszczy (a komu on potem skutecznie odrąbie i rączki i nóżki) i że najpewniej, skoro nie odbiera jego telefonów, wcale nie chce, by cokolwiek jej tłumaczył. A Sullivan... była w jakiejś kompletnej dziurze i kto wie, może właśnie z powodu własnej głupoty, stawała oko w oko ze śmiercią? Podjęcie decyzji nastąpiło prędko, choć boleśnie - zmieniając kurs trasy, wybrał się pod adres przesłany mu przez Gemmę.
Krążył po okolicy dobrych kilka minut, gdy w końcu ją odnalazł. Jakoś starał się po drodze nie skupiać na sprawach, które w późniejszym czasie nie pozwolą mu na zmrużenie oczu (czyli cała ta afera z Baby, czy chociaż gdybanie jak bardzo głupia jest Gemma, skoro męża szukała na własną rękę (jak idiotka)). Nawet wtedy, gdy zaczął wykrzykiwać w jej stronę jakieś słowa, nie potrafił poddawać analizie czegokolwiek - po prostu wciągnął ją do auta, jakoś prowizorycznie zatamował krwawienie i bez zastanawiania się, ruszył w stronę szpitala. Jakoś źle mu było, przeokropnie - chyba tej nocy po raz pierwszy zagościła w nim tak poważna i niepokojąca nienawiść do życia. Oraz pragnienie, by zniknąć - tak po prostu i zwyczajnie - byleby tylko uwolnić się od przerastających go problemów.
- Oczywiście, że mogę jechać do szpitala - mruknął, zerkając na nią z ukosa, gdy chwała bogu, odzyskała przytomność. To oznaczało, że jej szanse na przeżycie są ciut większe, niż przypuszczał początkowo. Jej słowa jednak miały sporo sensu, więc zwolnił nieco, dopiero teraz dopuszczając do głosu jakiekolwiek myśli - przebywanie w najprostszym trybie, było do tej pory najwygodniejszym posunięciem. Faktycznie jednak powinien rozsądniej spojrzeć na to wszystko. - Mamy w szpitalu zaufanych lekarzy, niektórzy są jaszczurkami, niektórzy po prostu pomagają - powiedział, nie zmieniając kursu. A potem wpadła mu do głowy ta nieznośna myśl, że to prawdopodobnie ten jego wspaniały gang odpowiadał za wypadek Baby. Czy i w tym momencie by się pomylił ufając im? Czy Gemma przypłaciłaby wielką cenę za to, że Colter doprowadził ją do jaszczurek? A co jeśli Roscoe współpracował z Clintem, w myśl zasady "wszystkie złe typy trzymają się razem". Pokręcił głową i westchnął, a mijając stację faktycznie się zatrzymał - kawałek poza jej terenem, by nie zarejestrowały ich żadne kamery. - Masz jeszcze jakieś kurwa życzenia, chcesz frytki i hamburgera? - rzucił dość poirytowany, głównie dlatego, że halo, pojęcia nie miał, jak opanować sytuację. Może i siedział cicho, ale panikował bardziej, niż ona - a to przecież Gemma była konająca. Gdy dostrzegł, że opada z sił, odrzucił na bok to swoje tradycyjne wkurzenie na nią - powścieka się, gdy będzie cała i zdrowa. - Hej hej, Gemma, będzie dobrze, słyszysz? Po prostu trzymaj to i uciskaj, nie możesz tracić tak dużo krwi - powiedział spokojnie, pokazując jej przy tym, w którym miejscu i jak mocno powinna przyciskać do rany prowizoryczny opatrunek. Kiepski był z Coltera lekarz, ale w akademii obowiązkowe mieli szkolenie z udzielenia pomocy medycznej partnerowi w podobnej sytuacji. Zaraz potem zrzucił z siebie bluzę, która zdążyła już gdzieniegdzie nasiąknąć krwią, po czym zaczął wycierać w nią dłonie - które także zdążyły pobrudzić się bordową cieczą. Skoro potrzebowali alkoholu i kilku innych rzeczy, nie mógł tak bezczelnie zwracać na siebie uwagi sprzedawcy, prawda? Nie chcieli, by ktoś od razu zadzwonił na policję, chociaż cholera, kusiła go opcja poproszenia o pomoc Denver lub Connora... - Zaraz wracam - rzucił tylko jeszcze, po czym wystrzelił z samochodu, kierując się do sklepu. I może powinien tylko skupić się na tym, by dotrzeć tam jak najprędzej i zabrać odpowiednie rzeczy, ale... jakoś tę jego uwagę przyciągnął stojący w oddali, na poboczu, czarny samochód. Może to nic, może to przypadek. A może ktoś ich śledził.
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 11220
Wyświetleń: 179833

PostForum: forumowo   Wysłany: Wczoraj 12:31   Temat: Kto do kogo pasuje?
Miles ;)
  Temat: #10 You need to hope it gets better time.
Colter Faraday

Odpowiedzi: 1
Wyświetleń: 22

PostForum: #362   Wysłany: 2019-10-15, 18:48   Temat: #10 You need to hope it gets better time.
/ po wszystkim

Och, jakże źle z nim było. Nie tylko dlatego, że nie spał już ponad całą dobę - choć i pewnie z tego powodu zaczęła się w nim roztaczać znana, paskudna infekcja, zwana histerią. Od wczorajszej nocy w jego życiu wydarzyło się bowiem tak wiele rzeczy, że spokojnie do końca roku mógł pozwolić sobie na leżenie plackiem na kanapie, nie robiąc przy tym kompletnie nic. Zerwanie z Baby, szukanie jej po całym mieście, potem wiadomość od Gemmy i... To, co się wydarzyło później, całkowicie namieszało w jego życiu. Wolał jednak póki co o tym nie myśleć i nie kwestionować niczego, bo z Gemmą musieli na spokojnie to obgadać (a ja i Ada musimy to dopiero odegrać, heh). Do domu wrócił dopiero przed południem, nie dziwiąc się wcale, że nikogo w nim nie ma. Pewnie mógł jeszcze spróbować odnaleźć Baby, ale czy nie minęło zbyt wiele czasu? Gdyby jeszcze tej samej nocy przyszedłby do niej i wyjaśnił, że miał jakieś pieprzone zaćmienie umysłu, może by mu wybaczyła. Może tej samej nocy wyjechaliby do Nowego Jorku, zostawiając to toksyczne miasto i tych okropnych ludzi za sobą. On musiałby się zapisać na jakąś terapię, by jej udowodnić, że faktycznie ma problemy z głową, ale to nic, bo kilka miesięcy pracy i znów mogliby cieszyć się swoim towarzystwem. Zamiast jednak ją szukać, zamiast powiedzieć jej, jak bardzo ją kocha, spędził noc z Gemmą. I nie, nie, nie spali ze sobą, a uciekali przed jakimiś gangsterami, fajnie, nie? Omal nie zginęli z winy Sullivan, także naprawdę bardzo FAJNIE! Colter został położony w beznadziejnym położeniu: mógł zignorować wiadomość od Gemmy i odzyskać Baby, ale tym samym wyraziłby przyzwolenie na to, by Gemma zginęła. Wybierając mniejsze zło, poświęcił dla niej swój związek. Poświęcił, bo to chyba jasne, że Audrey opowiedzieć nie mógł o tym, co przez całą noc robił, bo przed takimi rzeczami chciał ją przecież chronić. Absurd. Czekał na nią dwie godziny, po czym napisał do Arizony i poszedł się pakować. Uznał, że przestanie już się nad sobą użalać (aha, jasne) i po prostu się stąd wyniesie. Raz na zawsze.
Był kiepskim bratem. Nie wiedział o pobiciu Ari, nie wiedział o dziecku Connora, nie miał pojęcia o związku Nory z narkotykami. Czy jednak naprawdę kogokolwiek to jeszcze dziwiło? Rodzina była dla niego ważna tylko wtedy, gdy sam jej potrzebował, prosta kalkulacja. Czuł się z tym źle, ale nie miał siły na to, by zająć się tym problemem teraz właśnie. Colter jednak naprawdę chciał się zmienić, chciał być wsparciem dla rodziny, okej? Tylko nie wiedział jak to zrobić. Nie potrafił. Mniejsza. Spakował już większość swoich rzeczy, które poupychał w kartony, gdy przyjechała Arizona. Zamówił nawet odpowiednie auto przeprowadzkowe, więc pozostało im tylko znieść wszystko i na nie poczekać. Super. - Widzisz tamte kartony? Trzeba je tu przynieść - mruknął ozięble, minął siostrę i po prostu zajmował się dźwiganiem swoich ciężarów. - Po prostu zerwaliśmy - dodał, wyjaśniając jej maksymalne minimum. Nic więcej dodawać nie chciał, nie teraz. Był wściekły i poirytowany, właśnie przez to, jak głupio się zachował. Nie chcąc, by Arizonie oberwało się rykoszetem, wolał uniknąć wchodzenia w jakąś idiotyczną dyskusję. - Co ci się stało? - zapytał po chwili, gdy już po raz trzeci ją minął. Może i wyglądała lepiej, ale Cole i tak dostrzegł drobne znamiona po pobiciu. Pobiciu, o którym nie wiedział, o którym nikt mu nie powiedział Fajnie, bardzo fajnie.
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 11220
Wyświetleń: 179833

PostForum: forumowo   Wysłany: 2019-10-15, 18:27   Temat: Kto do kogo pasuje?
Billie
  Temat: #15 Run away with me and it'll all make sense
Colter Faraday

Odpowiedzi: 3
Wyświetleń: 37

PostForum: 104 A   Wysłany: 2019-10-15, 18:20   Temat: #15 Run away with me and it'll all make sense
Trafiała widocznie tylko na nieodpowiednich mężczyzn, bo ciężko byłoby Colterowi uwierzyć, że faktycznie nikt jej nie chce. Gdyby nie był z Baby, to przecież oczywiste, że przyciągnęłaby jego uwagę, że zauroczyłby się nią, że próbowałby uzyskać od niej coś innego, niż przyjaźń jedynie. Co jednak teraz innego miał zrobić, jeśli nie dbać właśnie o to, by dostrzegała w nim jedynie znajomego? Nigdy nie okazał jej, a przynajmniej starał się tego nie robić, że mogłoby się coś między nimi wydarzyć. Nawet jeśli Colter bywał dupkiem, egoistą i arogantem, a na swoim koncie miał wiele głupich wybryków, naprawdę kochał Audrey. Kochał ją, chciał z nią być i uczył się w ten sam sposób co ona, jak to jest trwać w tak długim związku. I hej, do niedawna naprawdę nie najgorzej im to wszystko wychodziło.
Pokiwał głową na jej słowa, bo niczego innego się nie spodziewał. Astrid była do niego podobna, miała za sobą kilka gorszych incydentów i jak nikt inny wiedziała, jak to jest odpowiadać za coś, z czym tak właściwie - rzekomo - nie miało się nic wspólnego. Zaraz potem wlepił w nią spojrzenie, nie potrafiąc powiedzieć nic konkretnego. Oczywiście, że nie miał pojęcia, co robić. I co najgorsze, nie mógł tutaj wcale szczerze o tym rozmawiać, bo skoro Audrey miała za sobą wypadek, to bardzo możliwe, że całe miasto jest na jakimś wielkim podsłuchu. Niekoniecznie należącym do policji czy FBI, ale nawet jego pojebanego Roscoe. Kto wie? - Jakieś wieści o Jamesie? - zapytał, odbijając pałeczkę. Wciąż nie wiedział, co ich łączyło kiedyś, ale podejrzewał, że facet był w jakiś sposób dla niej ważny. Nie chciał jednak znać szczegółów ich znajomości, bo jednak... im mniej wiesz, tym lepiej śpisz, nie? Napił się zaraz potem whisky i zaśmiał, kręcąc przy tym głową. Chciał zapytać o Blaise'a, wspomnieć go, wykorzystać jako tożsamy przypadek. Wolał jej jednak niepotrzebnie nie irytować. - Wiesz, jak byłem u niej w szpitalu, to wpadła mi do głowy taka głupia myśl. Oglądam chyba za dużo filmów i seriali, bo naprawdę tracę cały rozsądek - stwierdził z uśmiechem, kpiąc z samego siebie. - Pomyślałem sobie, że gdybym ją teraz zostawił, to zrobiłbym coś dobrego - zaśmiał się, bo dawno nie słyszał tak wielkiego kiczu i banału. I potrzebował chyba teraz, żeby go wyśmiała, żeby nazwała debilem i wskazała mu, że to nic takiego. Że po prostu musi być bardziej rozsądny. Napił się znów alkoholu, opróżniając całą szklankę. Chyba nie potrzebowała większego dowodu na to, że jest z nim naprawdę źle, nie? Że nie radzi sobie ani trochę z tym, co dzieje się ostatnio w jego życiu. I umówmy się, raczej nikt nie byłby w stanie myśleć w takich warunkach trzeźwo i racjonalnie.
  Temat: #9 I love her. She loves me. I thought you should know
Colter Faraday

Odpowiedzi: 10
Wyświetleń: 202

PostForum: #362   Wysłany: 2019-10-15, 17:55   Temat: #9 I love her. She loves me. I thought you should know
- Za wszystko - mruknął po chwili, dołączając do tego lekkie wzruszenie ramion, bo sam nie wiedział. "Za wszystko" to zapewne i tak dobre określenie - przepraszał nie tylko za to, że zmarnował dwa lata jej życia, nie potrafiąc teraz, w obliczu problemów zachować się odpowiedzialnie. Przepraszał też za to, że postanowił tę ich przygodę zakończyć w tak paskudny sposób, choć z samego szacunku do niej i łączącego ich uczucia, powinien raczej - jeśli już - postawić na coś innego. Może samo "nie kocham cię" by wystarczyło? A może stwierdzenie, że nie jest na to wszystko gotowy, że woli bawić się w singla i to tutaj, nie w Nowym Jorku, załatwiłoby sprawę? Cóż, gdyby mógł tylko dłużej nad tym pomyśleć, może załatwiłby to w lepszy sposób. Mniej brutalny. Bo raczej nikt nigdy nie chce usłyszeć tych konkretnych słów - odchodzę, bo kocham kogoś innego.
Sytuacja stała się tak groteskowa, że na próżno byłoby szukać w ich słowach czy zachowaniu sensu. Naprawdę wolałby, żeby Audrey zareagowała w inny sposób, by nie kontynuowała tego, tej całej maskarady. Wiedział jednak, że próbuje zrozumieć, że usiłuje to wszystko jakoś sobie poukładać w głowie. I co mu pozostało? Domknięcie tego na ostatni guzik, by zaraz potem wbić ostatnią już szpilkę w ten ich związek. Było to nierozważne. Mówiąc, że musi odpocząć, wyszedłby na dupka, ale gdzieś pozostawiłby dla siebie nadzieję na to, że za rok lub dwa, może więcej, spróbują raz jeszcze. On nie miałby już problemów, być może, a ona prawdopodobnie miałaby w sobie więcej dystansu i pokory, dzięki którym bardziej wiedziałaby, czego od życia chce. Tymczasem zrobił coś, przez co nigdy więcej nie mogliby już wrócić do tego wszystkiego - nawet wtedy, gdyby jakimś magicznym trafem, poznałaby prawdę. Kłamstwo to paskudna rzecz, tym bardziej gdy ma tak bezlitosne podłoże.
Kolejne wzruszenie ramion. Po co jej to wszystko było, dlaczego chciała usłyszeć słowa, które jedno za drugim, mogły jeszcze bardziej ją zranić? - Bo jest inna - odpowiedział wzdychając, po czym na moment skrył twarz w dłoniach. Nawet nie wiedział, co to "inna" mogło oznaczać. Nie obchodziła go Astrid. Nie chciał jej. Pięknie rozegrane, gratulacje. - Daj spokój Baby, to nie o to chodzi... - dodał ciszej, wpatrując się w nią nieśmiało. Och ta jego nienawiść do samego siebie wkraczała właśnie na takie poziomy, o których nigdy wcześniej nie miał nawet pojęcia. - Nie wiem, jestem egoistą. Przez moment myślałem, że to minie, że jej nie potrzebuję - wymamrotał, irytując się słowami, które wylatywały z jego ust. Cóż, chyba nie było sensu dalej tkwić w pozie skruszonego, zniesmaczonego własnym postępowaniem wariata, prawda? Musiał zmienić swoje zachowanie, by mogła w całości mu uwierzyć. By mogła go znienawidzić do reszty, by mogli mieć tę szopkę już za sobą.
  Temat: Czarna magia, avada kedavra
Colter Faraday

Odpowiedzi: 28
Wyświetleń: 763

PostForum: Warsztaty   Wysłany: 2019-10-15, 17:22   Temat: Czarna magia, avada kedavra
Jednak wolno idzie ale cóż, Ada łap avki z Rossem <2

Podpisy zrobię koło weekendu raczej, tak sądzę :hm: A co do avków, to więcej zamówień nie przyjmuję do odwołania, bo się zagrzebałam w nich :lol: Na moim tumblerze macie pełną listę tego, co będę robić - zamówienia stąd, z pw, z gg, z fejsa i aska, także jak gdzieś tam mnie prosiliście, to się upewnijcie, że was wpisałam i nie pominęłam, ok? A jak pominęłam, to przypomnijcie się tutaj, bo gdzieś na boku to pewnie znowu zgubię :roll:
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 11220
Wyświetleń: 179833

PostForum: forumowo   Wysłany: 2019-10-15, 11:18   Temat: Kto do kogo pasuje?
Zoya jest śliczna, bierz ją :hihi:
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Colter Faraday

Odpowiedzi: 3657
Wyświetleń: 47923

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2019-10-15, 10:01   Temat: Czego teraz słuchasz?
Wicked Game- Chris Isaak Feat. Lana Del Rey
 
Strona 1 z 85
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 13