menu

Znalezionych wyników: 197
Berrylane Strona Główna
Autor Wiadomość
  Temat: Wejście
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 2719

PostForum: Berrylane Police Department    Wysłany: 2020-01-04, 02:01   Temat: Wejście
Skinął niedbale głową na jej słowa, po czym wzruszył jeszcze ramionami. Chciał albo to zignorować, albo zaoponować – zgodnie z tym, co uważał – ale mimo wszystko uznał, że lepiej będzie jej nie drażnić teraz. Miała za sobą przecież dość ciężkie chwile, nawet jeśli sam cały ten areszt uważał za dość zabawny. – Doceniam – powiedział, brzmiąc całkowicie szczerze. Może... może nie było to wcale kłamstwem, może naprawdę tak było? Kto wie, ostatnio przy Beresford dość często przyłapywał się na tym, że traci nad sobą kontrolę. Nie podobało mu się jednak ani trochę, bo wciąż odczuwał wyrzuty sumienia związane z tą ich relacją. Czuł się tak, jakby jakoś mocno krzywdził Jeffa, a raczej pamięć o nim.
Gotów był jej wyjawić to swoje hasło – nie ukrywał niczego w swoim telefonie, tak więc nie musiał się obawiać, że wykorzysta go do niecnych celów. Problem miał jednak z tym, że wystukiwanie tych konkretnych cyferek przyswoił jako dość mechaniczny odruch, a gdy chodziło o podanie ich z pamięci... jednak się zagubił. – Trzy, osiem, jeden i... Cholera – mruknął, starając to sobie przypomnieć jakoś. No hej, jak wierszyk jakiś, przecież musiało to posiadać swój rytm, jakiś sens, cokolwiek... – Może zero – powiedział niepewnie, bo niby brzmiało to odpowiednio, ale jednak nie przekonywało go w stu procentach. Czyżby już się zestarzał tak głupio? Na kolejne jej słowa jednak odpowiedział ciszą, w której zawarte było dość sporo zdziwienia. Zmarszczył czoło i zjechał nagle na pobocze, po czym wlepił w nią zaniepokojone spojrzenie. – Dlaczego, co się stało? – zapytał, już bez obaw o to, że nakrzyczy na niego za tę ciekawość. Gdyby nie chciała się tym wszystkim z nim dzielić, w ogóle by nie zdecydowała się na wspomnienie o tym, prawda? Dobrze jednak, że to zrobiła, bo wyglądało na to, że to jakaś dość poważna sprawa. Nie rozumiał tylko, dlaczego całość skończyła się na policji, bo jednak... czy Deborah tylko swoimi malutkimi dłońmi mogła komuś naprawdę wyrządzić krzywdę? Okej, kości faktycznie boleśnie mogły powbijać się tu i ówdzie, ale bez przesady, raczej nie była z niej jakaś wybitna bokserka. Może jednak zamiast drążyć temat powinien być wdzięczny, że na niego jednak nigdy z pięściami się nie rzuciła...
  Temat: Wejście
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 2719

PostForum: Berrylane Police Department    Wysłany: 2019-12-31, 15:04   Temat: Wejście
Pewnie powiedziałby, że jak zwykle przesadza. Śmiałby się przy tym przyjaźnie, wskazując jej, że traktować to powinna jako niewinny epizod swojego życia – taki, który na starość opowiadać będzie młodszym pokoleniom, czy to jako ich babcia, czy jednak starsza marudna sąsiadka. Nie miało to znaczenia – ważne było to, że dla niego zdarzenie to pozostawało formą dowcipu od życia, bo przecież nikogo nie zabiła, nie skrzywdziła. Choć i pewnie w takim wypadku raczej by się uśmiechał, niż krytykował to, co zrobiła. Naturalnie jednak wciąż nie odczuwał potrzeby zapytania o co poszło – uznał, że jeśli Deborah zachce, sama się z nim podzieli tą opowieścią.
Skinął jedynie głową, rezygnując z wnikania, o czym chciała pogadać. Chyba wiedział, ale skoro i tak mieli zaraz pogadać, to nie chciał panikować z wyprzedzeniem. Dlatego ruszył po prostu w stronę auta, raz tylko odwracając się lekko by sprawdzić, czy Beresford nadal za nim podąża. Po tym, gdy już oboje znaleźli się w pojeździe, ruszył od razu, kierując się naturalnie we wspomniane wcześniej miejsce, w którym odebrać miał jedno ze zleceń. Wzruszył tylko ramionami na jej słowa i uśmiechnął się, co naturalnie miało być skrótem od słów „nie ma sprawy” czy „to nic takiego”. Mógł pewnie dodać, że miło było ją gościć, ale słowa te na pewno nie przeszłyby mu przez gardło. Mógł też zażartować z niej, zapytać, czy dobrze się czuje, skoro po raz pierwszy mu za coś dziękuje, ale dzisiaj... odczuwał jakąś dziwną potrzebę bycia w miarę grzecznym. Zaraz potem pokręcił jednak głową i westchnął cicho. – Daj spokój, nie masz za co przepraszać – stwierdził tylko, bo było to prawdą – nie zrobiła niczego, za co powinna przeprosić. Tym bardziej właśnie go. – Okej. Mogę ci potem pomóc w przewiezieniu wszystkich rzeczy – zaoferował się, nie dając jej ani jednego znaku na to, że źle mu z tego powodu. Przyzwyczaił się do jej obecności. Może nawet nie chciał, by się wyprowadzała. Może obawiał się, że z tego powodu przestaną się widywać. Nieważne. Powoli zbliżał się już do miejsca docelowego, którym była ta wstrętna dzielnica lasu na obrzeżach Berry, gdzie mieszkali sami paskudni bogacze. – Zrób coś dla mnie, okej? Tam w schowku jest mój telefon. Możesz go wziąć i wysłać pod ostatnio wybierany numer wiadomość, że zaraz będziemy? – poprosił ładnie, nie ściągając jednak wzroku z jezdni. I on miewał czasem problemy z kontaktem wzrokowym, a dzisiaj... Chyba nie było mimo wszystko w tym nic niezwykłego.
  Temat: Pokój aranżacyjny
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 160

PostForum: Haven of rest   Wysłany: 2019-12-30, 21:35   Temat: Pokój aranżacyjny
Prawda to wszystko – prawda, że po alkoholu wszystko ładnie pachnie, a każda brzydota zmienia się w niezwykłą piękność. Prawda, że sam Aidan zdawał się ładniejszy i fajniejszy, gdy się upijali i prawda, że wszystko brzmi wówczas jak dobra zabawa – przy czym opis trupiarni traktowany jest jako bilet wstępu do najlepszego parku rozrywki w kraju. Na próżno jednak było tak zawodzić i płakać, prawda? Robić z siebie sierotki, które przecież zostały wrobione, które domagały się wolności i sprawiedliwości. Elio gdzieś tam o tym wiedział. Gdzieś w tym jego mózgu znajdował się ten jeden płat, w którym małe ludziki pracowały w odpowiedni sposób i wskazywały mu, że mleko się rozlało i... i trudno. A jednak potrzebował dzwonić do prawnika, potrzebował grozić dawnemu właścicielowi tego miejsca i modlić się na głos, chociaż nikt nigdy nie nauczył go słów żadnego paciorka.
– Powiesz mi dzisiaj – zgodził się, bo on o tym będzie pamiętać, a Aidan będzie pić, bo przecież to oczywiste, że ani jeden z nich niczego nie zdążył się nauczyć. Upiją się dzisiaj tak samo, jak i wczoraj i może – MOŻE – przy dobrych wiatrach uda się im opchnąć to miejsce dwójce innych frajerów, znacznie od nich gorszych. O samej wspomnianej przez niego sprawie, tej krępującej – tej, której zapewne nie chciał mimo wszystko słyszeć – zamierzał pamiętać, bo stała się ona dla niego dużo ważniejsza, niż sama kwestia ich nieudanego zakładu. – A co jest na dole, tak właściwie, Aidan? Bo może... może jednak warto tam się wybrać – zapytał szczerze, bo on tak właściwie niewiele nad tym w życiu rozmyślał. Dość często wtedy, gdy umarł jego syn, ale wtedy potrzebował wierzyć w niebo, w Boga i aniołki, wśród których znalazło się jego dziecko. Nie trwało to jednak długo, bo pesymizm miał we krwi – tym sposobem zrozumiał, że jego syn po prostu nie istnieje już, że jest w ciemnej próżni zapomnienia, do której w końcu wszyscy trafią. – O tak... – mruknął zaraz potem, wzdychając. – W końcu znaleźliśmy idealne towarzystwo, nie? Widownię, przy której w końcu jesteśmy królami parkietu – zaśmiał się, bo jednak było w tym wiele prawdy. Przykre, ale przy trupach w końcu wypadali na przystojnych, zabawowych gości, co nie. Chociaż kto wie, może trupy nadal prezentowały się od nich lepiej...
Wzruszył tylko ramionami na jego pytanie, bo co miał mu powiedzieć? Miał kłamać? Niby mógł, ale przecież niczego by to nie poprawiło. – I ponoć w ogłoszeniach o pracę nie można pisać takich wymagań, jak odpowiedni wzrost czy bycie po prostu ładnym. Ba, nie można ponoć nawet pisać, że szuka się tylko kobiet – westchnął, bo co nieco o tym już czytał i dość mocno go to zmartwiło. Była jednak na to jedna rada – mogli wybrać się do klubu ze striptizem i zachęcić tamtejsze panny, by rozpoczęły pracę u nich. Załatwiliby im kursy i tak dalej, ratując tym samym ich życia przed kręceniem tyłkami przed brzydkimi panami. Bohaterowie na miarę dwudziestego pierwszego wieku.
– Mówi, że kupi – poinformował kumpla, wracając ze swojej super ważnej misji. – Ale ja myślę, że dzisiaj rzuci robotę – dodał, wzruszając ramionami. No trudno, i tak nie spełniała jego wymagań, prawda. On i Aidan byli przecież ładni, nie mogli się obracać wśród mniej ładnych. – Znajdź jakieś filmiki na youtubie, przecież tam jest teraz wszystko – podsunął mu myśl, bo jednak no internety to wiadomo, potęga wiedzy! Pokazują jak gwoździa wbić, jak zjeść łyżkę cynamonu, jak kota ubrać w gajer, to i pewnie też jak ludzi w ziemi chować!
  Temat: Wejście
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 2719

PostForum: Berrylane Police Department    Wysłany: 2019-12-30, 20:31   Temat: Wejście
Mówiąc szczerze... nie zdziwiło go ani trochę to, że Deborah trafiła do więzienia. Dobra, nie do więzienia, bo została zaledwie aresztowana w tak niewinnym miejscu, jak komisariat Berrylane, ale wiadomo o co chodzi. Nie zdziwiło go to, bo sam pewnie miał już za sobą jakąś taką przygodę i wiedział, że to niekoniecznie oznacza coś złego. Czasem trzeba. Czasem trzeba podnieść kamień i jebnąć nim komuś w głowę, bo ludzki idiotyzm nazbyt śmiało woła o pomstę do nieba. Nie liczyło więc dla niego ani trochę to, co takiego panna Beresford mogła zrobić ani komu – skoro uznała to za konieczne, to pewnie mógł dla niej zaklaskać.
– Ambitne plany. Potrzebujesz pomocy? Ponoć jaszczurki się trochę rzucają, jak się na nie pluje – powiedział z lekkim uśmiechem, zatrzymując się, bo do samochodu musiałby jednak pójść w inną stronę niż ta, w którą ona zmierzała. Głupio jednak było mu zaproponować, że ją podwiezie – jakoś tak niezręcznie właśnie przez ten poranek. A jednak dobrze mu było w związku z tym, że nie kłócą się ostatnio zbyt często i nie chciał tego zmieniać. Jakiekolwiek poruszenie jednak tej kwestii właśnie to oznaczało, bo nie chciał jej jakoś ranić, tym bardziej, że... jednak mu się to spodobało, tak? Nie oznaczało to jednak, że gotów był teraz na jakieś bliższe wiązanie się z nią, bo związki tak ogólnie go nie interesowały. Pokręcił potem głową, czując się w tej sytuacji nieco mniej skrępowany niż ona. – Aidan sobie sam poradzi, nie mamy mimo wszystko zbyt wielu klientów. Ale chciałem podjechać jeszcze w jedno miejsce, bo chyba trafiło się mi nowe zlecenie na rzeźbę – wyjaśnił jej, chociaż pewnie nie zależało jej na takiej ilości informacji. Trudno. Zapytała, to odpowiedział, prawda. – Chcesz...? – przełamał się w końcu, ale jako że i tak dziwnie było mu pytać, czy ma ją podwieźć, tak po prostu pomachał kluczykami od auta w powietrzu i głową skinął w kierunku miejsca, gdzie zaparkował. Proszę, jaki miły ten Elio!
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 4331
Wyświetleń: 60166

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2019-12-30, 20:14   Temat: Czego teraz słuchasz?
otis redding - i've got dreams to remember
  Temat: Wejście
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 89
Wyświetleń: 2719

PostForum: Berrylane Police Department    Wysłany: 2019-12-29, 21:58   Temat: Wejście
Wszystko było dobrze. Wszystko było dobrze do momentu tego pocałunku, który odwzajemnił, a którego nie rozumiał.
To nie tak, że jakoś szczególnie mocno odczuwał obecność Dobrah w swoim życiu. Nawet jeśli u niego chwilowo mieszkała, a niektóre noce spędzali przy tym razem, wciąż nie potrafił postrzegać jej w kategoriach nazbyt poważnych. Była jakimś przelotnym elementem jego życia, jakimś tymczasowym wypełnieniem i niczym więcej. Dobrą przyjaciółką, nawet jeśli dość często się sprzeczali. Lubił jednak to, że dzięki niej nie bywał w domu sam, że dzięki niej czuł się mniej samotny i choć nie rozmawiali ze sobą zbyt często, samo to siedzenie niedaleko siebie w ciszy było dla niego dość ważne. Naturalnie uważał, że o niczym jej nie powie, bo też niby z jakiej racji – od samego początku jasno ustalili zasady tej relacji i nie zamierzał teraz nagle tego wszystkiego zmieniać. Nie wiedział nawet, co Beresford robi, gdy wychodzi – jak wygląda jej grafik, z kim się spotyka, gdzie robi zakupy. Nic. Odpowiadało mu to także, dlatego gdy do niego zadzwoniła i poprosiła, by przyjechał, zdziwił się dość mocno. Nie marudził jednak, nie narzekał – zgodził się od razu, nawet nie domagając się jakichś wyjaśnień. Wyszedł więc z zakładu, wykorzystując jakąś głupią wymówkę, po czym udał się we wskazane miejsce.
Przyszedł, poręczył za nią, nakrzyczał na panią siedzącą w recepcji i potem faktycznie milczał, gdy ramię w ramię opuszczali to miejsce. Czuł się... dziwnie. Był dość skrępowany i nie wiedział nawet czego jest to wynikiem. Dobra, tamtego pocałunku pewnie, ale nie był aż tak wielkim frajerem, by to otwarcie teraz przyznać. – Nie ma sprawy Deborah, o każdej porze – polecił się z uśmiechem, wzruszając ramionami. Co więcej miał jej powiedzieć? Że tak, owszem, o każdej porze pojechałby tam, gdzie by go wysłała? Chryste. Nie chciał nawet pytać o to, co się stało, dlaczego tu trafiła. To były jej sprawy, nie jego. Prawda? – Wracasz do domu czy masz coś jeszcze do załatwienia? – zapytał, bo nie wiedział, czy nakierować ją ma teraz w miejsce, gdzie zaparkował czy... jednak się pożegnać i udawać, że to wszystko nigdy nie miało miejsca?
  Temat: Turnia
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 9
Wyświetleń: 493

PostForum: Lone Pebble Canyon   Wysłany: 2019-12-29, 21:17   Temat: Turnia
Odmówiono mu miłości już na samym początku, kiedy to bez skrępowania rodzice wytykali mu, jak niechcianym był dzieckiem. Ciągle słyszał, że starszy brat jest zdolniejszy, a młodszy tak po prostu, lepszy. Że im przychodzi wszystko na tyle dobrze, że nie są im potrzebni, podczas gdy Elio beznadziejnie przyciągał do siebie problemy. Odesłali go więc w tak prosty sposób, że nikt nie doszukał się w tym niczego niezwykłego – powrócił do Włoch, by zostać wychowywanym przez dziadków. Pewnie już wtedy narodziła się w nim ta wielka potrzeba bycia wiecznie nieszczęśliwym, bo nikt nigdy nie dał mu powodu ku temu, by jednak było inaczej. I on nie wiedział więc jak kochać, tak jak i nie wiedział, czym tak ogólnie miłość jest.
– Ale co to są niby za starania? W większości przypadków tyczą się wyłącznie potrzebie zadowalania innych, a wybacz, nie uważam, że taki tryb życia prowadzi do czegoś dobrego – stwierdził, wzruszając ramionami. Trzeba się zaakceptować takim, jak się jest, a nie uparcie dążyć do takiego obrazu siebie, jaki inni nam wymyślili. Człowiek żyje dla siebie, nie dla kogoś. – Przeczysz zakładając, że mnie rozumiesz, że akceptujesz to, co mówię, jeśli zaraz potem podważasz moją inteligencję – wytknął jej z dość złośliwym uśmiechem na ustach, bo niekoniecznie spodobało się mu to odwołanie, które jasno wskazało, że jest po prostu głupi. Nieładnie tak kogoś oceniać, nawet jeśli ma się odmienne zdanie w jakiejś kwestii. Wzruszył ramionami i westchnął. – Nie wiem, co bym zrobił, Dea i o to właśnie chodzi. Nie wiem, więc nie chcę niczego głupio zakładać, skoro to i tak niczego do mojego życia nie wniesie. Nie chcę gdybać, nie chcę spekulować, chcę po prostu spokoju – odparł zgodnie z prawdą, po raz kolejny wzruszając ramionami. Wstał też w końcu ze skały, na której dotąd siedział i wyciągnął do niej rękę. – Chodź, zbliża się zachód, a mamy jeszcze kawałek trasy do pokonania – powiedział z uśmiechem, niezbyt poruszony tym wszystkim, o czym przed chwilą rozprawiali. Pewnie jeszcze chwilę kontynuowali ten temat, a potem przeszli dość zwinnie do spraw bardziej błahych, by wędrówka ta była jednak milsza.

/ zt x2 :hihihi:
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 13743
Wyświetleń: 224440

PostForum: forumowo   Wysłany: 2019-12-29, 21:02   Temat: Kto do kogo pasuje?
Chris :hm:
  Temat: Przy barze
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 166
Wyświetleń: 5209

PostForum: Tin ‘n’ Lint    Wysłany: 2019-12-14, 00:00   Temat: Przy barze
Niestety sam Elio dotarł już do miejsca, w którym „posiadanie przyjaciół” było zaledwie pustą wydmuszką, która nijak sprawdzała się podczas zderzenia z problemami. W jednej minucie otaczała go spora grupka, w drugiej nie zostawał nikt. Czasem zdawało mu się, że przesadza i wyolbrzymia wszystko, ale wraz z kolejnym „nie mam teraz czasu” dojrzał do myśli, że pozbyć się musi wyobrażeń na temat tego, jak idealne mogłoby być życie. I chyba właśnie wówczas w człowieka najmocniej uderza życie, samotność i zagubienie, gdy zdaje sobie sprawę, że choć ma poważne problemy, to tak naprawdę nie ma nikogo, komu może się z nich zwierzyć. Nawet jeśli rzekomo owych przyjaciół posiada. Jeśli nie zachowujesz się tak, jakby życzyli sobie tego inni, jeśli nie jesteś w stanie uśmiechać się fałszywie przez cały czas i zdarza ci się wpadać w kiepskie nastroje, chyba po prostu nie masz przywileju posiadania znajomych.
– Ale mi dzisiaj słodzisz – powiedział, śmiejąc się, nie uznając tych jego słów za obelgę. Gdzież śmiałby, Elfred pewnie mógłby teraz obdarzyć nawet jego matkę najgorszymi epitetami, a ten nadal śmiałby się niewzruszony. Może i zadawał przy tym, czasem, głupie pytania, ale pewnie chciał po prostu jakoś zachować ciągłość rozmowy. Nawet jeśli ona sama pozbawiona była najmniejszego sensu. – Wychowały mnie wilki i małpy, okej – odparł, wzruszając ramionami. – Więc chyba nazwanie ich „rodzicami” zależy od punktu widzenia – odparł, uśmiechając się lekko. Mógł stwarzać najróżniejsze opowieści na temat swojego życia, najbardziej absurdalne i pokręcone, bez przerwy czerpiąc z tego radość. Ach, tęsknił za pisaniem, za wymyślaniem historii i układaniem ich we wspólną całość. – Wyzwanie przyjęte – zaśmiał się, sprzedając mu lekkiego kuksańca. Niech się ten romans zacznie, ach, miłość czuć w powietrzu. No, Elio był za to łatwy w puszczaniu się, ale mimo wszystko jedynie z pannami. Raczej też by musiał wypic niezwykle wielką ilość drineczków, nim postanowiłby pozaliczać z kumplem kilka baz. Zerknął za to na niego z zaskoczeniem, a potem na swoje dłonie i zaśmiał się gromko, kręcąc przy tym głową. Pewnie nie spodziewał się usłyszeć dzisiaj czegoś podobnego. – Niech mi zazdroszczą, mam to gdzieś. Niech zazdroszczą i niech nie ufają, to ich problem – stwierdził poprzez śmiech, po czym dokończył tego swojego nieszczęsnego drinka wraz z ostatnim już skrzywieniem. Cholera, jakie to było niedobre. – Ale chyba o to nie chodzi, żeby było łatwo, co? Bo co to za radość wtedy? A gówniara oczywiście, że legalna, za kogo ty mnie masz – aż westchnął głośno i oczyma wywrócił, bo miał jednak zasady, miał kryteria i poniżej dwudziestki nawet nie zerkał, bo jednak byłoby to według niego przesadą. I jak też jakąś zabierał do domu, to zawsze musiał się najpierw upewnić, ile ma lat – nie chciał wcale potem jakiejś dramy, a wiadomo, jakie siedemnastki głupiutkie i kłamliwe w tych czasach bywają, ech. Pokręcił potem głową, niby wiedząc, że sam zaczął ten temat i nie ma prawa narzekać, ale... mimo wszystko wspominanie Jeffa nadal go bolało. Bądź co bądź, przez moment traktował go jak brata. – Przed ślubem wyjechali do jednego z tych krajów, gdzie co chwilę wybucha bomba albo ktoś lata po mieście z nożem. Myślę, że któreś z nich po prostu bardzo chciało nie dopuścić do tego małżeństwa – stwierdził smutno, wzruszając ramionami. Naprawdę nie wiedział, co podkusiło Debrę i Jeffa do tego, by tam pojechać – głupie to było i nierozważne, dlatego wieść o jego śmierci – choć bolesna – nie zaskoczyła go wcale zbyt mocno. Zaczął się w końcu bawić pustym kieliszkiem i zaśmiał smutno na słowa kumpla. – Naprawdę myślisz, że to kryzys wieku średniego? Cholera – zaśmiał się znów, najsmutniej jak tylko się dało, bo Elfred zgadł we wszystkim, co powiedział. No i na co mu to było, po co ten temat w ogóle poruszał? Nie uszło jednak jego uwadze, że tamten zareagował w dziwny sposób, dlatego posłał mu pytające spojrzenie. W słowa tego ubrać nie potrafił – nie wiedziałby nawet, co ma mu teraz powiedzieć, o co spytać. Może po prostu Elfreda rozbolał brzuch, kto wie. Ach, koniec, na trzeźwo na pewno tego nie zniesie, więc zamówił sobie coś mocniejszego, by jednak spróbować odsunąć od siebie te wszystkie żałosne żale. Szkoda tylko, że chyba jednak tym razem miał się upić na smutno. Przykre. Napił się od razu łyka przyniesionego burbona i przez moment siedział cicho, walcząc z tymi wszystkimi negatywnymi myślami. – Bo tak właśnie jest. Nie chcę żadnego tu i teraz – odparł nieco nerwowo, po czym znów się napił, traktując dziś mocno alkohol jak jakiś porządny lek.
  Temat: Co teraz oglądasz?
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 299
Wyświetleń: 6334

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2019-12-13, 21:20   Temat: Co teraz oglądasz?
The Leftovers s01e01 :hihi:
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 13743
Wyświetleń: 224440

PostForum: forumowo   Wysłany: 2019-12-13, 21:18   Temat: Kto do kogo pasuje?
vince
  Temat: Pokój aranżacyjny
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 8
Wyświetleń: 160

PostForum: Haven of rest   Wysłany: 2019-12-13, 21:09   Temat: Pokój aranżacyjny
Umówmy się – to, że Aidan był człowiekiem-żenadą, pajacem pajaców, mistrzem kiczu i żałości, królem przypałów i krzywych zdarzeń sprawiało, że Elio go lubił. Może nawet kochał jak brata, a może nawet bardziej, niż brata, bo swojego brata nie znosił. Sam nie był święty, brakowało mu w życiu wyczucia i jakiejś samodyscypliny, dlatego wszelkie przygody ze swoim żydowskim przyjacielem uznawał za udane. Nawet wczoraj, gdy ostatnia niepijana część jego duszy krzyczała, by się opamiętał, on był przekonany, że mając Aidana przy sobie, nie musi się o nic złego zamartwiać. Będzie dobrze, na pewno. Pewnie też dlatego nie zwrócił większej uwagi na to, że nikt przy zdrowych zmysłach nie wystawiałby jako wygranej w zakładzie swojej firmy – ba, gdyby tylko ktokolwiek inny mu towarzyszył, nawet by w to ciemne, podejrzane miejsce nie zawędrował. Ale był z nim Aidan, był alkohol i była pewność, że jeśli zaliczą jakiś przypał, to razem. No i proszę, faktycznie obaj mogli już nazywać się królami żałosnych prób wykrzesania „czegoś więcej” ze swoich marnych, nudnych żyć.
– Do czego? – zapytał z ciekawością, jedną brew unosząc ku górze. – Od tego trzeba było zacząć, Aidan. Co takiego zrobiłeś, że przegrałeś swoją godność, co? – zapytał z lekkim rozbawieniem, chociaż będąc przy tym całkowicie poważny. To naprawdę było ważne! Skoro mieli razem prowadzić ten zakład, to chyba Elio miał prawo wiedzieć o nim wszystko, wszyściutko, prawda? Tak na wszelki wypadek. Prychnął potem, urażony jego słowami i stanowczo pokręcił głową. – Jeśli mnie pamięć nie myli, to twoi ludzie mają większe doświadczenie w obcowaniu ze śmiercią – pozwolił sobie zauważyć, choć pewnie żaden z nich nie powinien rozpoczynać rozważeń tego typu. Prawda była taka, że obaj gówno o śmierci wiedzieli, że nie mieli najmniejszego pojęcia o prowadzeniu jakiegokolwiek biznesu, nie mówiąc już też o tym, że ani jeden z nich nie powinien mieć kontaktu z pogrążonymi w żałobie klientami. Duet idealny. Elio zanudzi ich i wkurzy swoimi pseudo mądrościami, a Aidan wypali serię nieśmiesznych sucharów, które jego jedynego doprowadzą do szaleńczego rechotu. A mówiła kiedyś mamusia, nie imprezuj po nocach, tym bardziej z kimś, kto jest tak samo głupi, jak ty sam... Westchnął, pokręcił głową i wcisnął w rączki przyjaciela jakieś teczki, papiery, by poczytał, pooglądał obrazki i zrozumiał w końcu, w jak kiepskiej sytuacji się znaleźli. – Nie ma ani jednej laski, stary. Ani jednej! Jest jakiś ziom, który kopie dziury w ziemi, ale umówmy się, to każdy potrafi. Jest też jedna nieładna panna, która ogarnia rachunki, czy coś w ten deseń. Myślisz, że dlaczego tamten koleś chciał się tego pozbyć, co? – zapytał retorycznie oczywiście, wzdychając głośno. Gdyby interes kwitł, to by nie było tej całej afery, no nie? Kto by myślał, akurat w Berrylane taka placówka powinna należeć do tych najbogatszych. – Zamawiaj – polecił mu, kiwając głową, bo jak mieli cokolwiek ogarniać na pusty żołądek? – A ja powiem tej tamtej, że ma iść kupić piwo. Która jest godzina? W sumie nieważne, powiem jej, że alkohol się wlewa w żyły trupów, bo przez to wyglądają lepiej. Jakiś cholerny, chiński zwyczaj – powiedział, wzruszając ramionami. Widać, że głowa jego jeszcze nie funkcjonowała odpowiednio po tej ciężkiej nocy... No nic, nie miał czasu zastanawiać się nad tym, jak wielkiego idiotę z siebie robi – jak zapowiedział, poszedł do tej ich „sekretarki” czy jak tę pannę nazwać i kazał jej skoczyć po kilka browarków. A jak się zgodziła, wzruszając jedynie ramionami, to uznał nagle, że cała ta zabawa w bycie szefem, nie będzie aż taka zła.
  Temat: Czego teraz słuchasz?
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 4331
Wyświetleń: 60166

PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2019-12-12, 14:13   Temat: Czego teraz słuchasz?
chris isaak - wicked game
  Temat: Oceń avatar
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 1401
Wyświetleń: 28177

PostForum: forumowo   Wysłany: 2019-12-12, 14:04   Temat: Oceń avatar
10 <3
  Temat: Kto do kogo pasuje?
Elio Leonelli

Odpowiedzi: 13743
Wyświetleń: 224440

PostForum: forumowo   Wysłany: 2019-12-12, 13:59   Temat: Kto do kogo pasuje?
Robin :hihihi:
 
Strona 1 z 14
Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 11