• Zaloguj
  • Rejestracja
  • Berrylane :: Szukaj
    nieznajomy
  • ABY FORUM DZIAŁAŁO PRAWIDŁOWO, ZALECAMY WYKONANIE TWARDEGO RESETU - CTRL + F5, CTRL +FN +F5 LUB COMMAND +OPTION +R
  • Jedna z drużyn gry terenowej znalazła zwłoki ukamienowanego Edwarda Raymonda! Burmistrz obiecuje, że morderca zostanie znaleziony!
  • Las w White Hills sceną zbrodni! Podczas zabawy z okazji Armed Forces Day nie tylko znaleziono zwłoki zaginionego mężczyzny, ale doszło też do morderstwa jednego z opiekunów gry terenowej.
  • Wycinka w Crimson Woods nadal trwa! Aktywiści wyszli na ulicę żądając od miasta wyjaśnień.
  • Pink Waters jeszcze niebezpieczniejsze! Czy grozi nam wojna gangów? Czy Jaszczurki stracą pozycję?
  • WYKORZYSTAJ SWÓJ KUPON - WARUNKI REALIZACJI KUPONÓW GRACZA
  • DZIENNIKI ODZNACZEŃ - ZBIERAJ PUNKTY I WYMIENIAJ JE NA NAGRODY
  • WIADOMOŚCI LIPIEC/SIERPIEŃ
  • ZADANIA LOSOWE
  • - SZYBKIE POSZUKIWANIA ZNAJDŹ PARTNERA DO GIER
  • Stevie / ANKO
    Naomie / Martyna
    Lilianne / Lilka
    Kara / Jola
    Raine / Ada

    Znalezionych wyników: 25
    Berrylane Strona Główna
    Autor Wiadomość
      Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 229

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-12-04, 01:26   Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Mmmm nudle z kurkumą i warzywami cuchnące jeszcze większą ilością przypraw i olejem, romans w rozkwicie. Strach pomyśleć, co będzie dalej. Lasagna z biedry? Mrożona pizza? Zupka z tytki w kubku? Możliwości było wiele, biorąc pod uwagę, że Gilbert nie miał czasu, ani ochoty, gotować. Jednocześnie gdyby akurat nie spotkał jej gdzieś przypadkiem, a celowo, mogłaby dać się zaprosić na obiadokolację w bardziej fancy miejscu. Gdzie nie byłaby zmuszona stać w przemoczonych skarpetach.
    W pandy.
    Gilbert spojrzał na nie i zagryzł wargi, żeby nie parsknąć. No, urocze, był w stanie uwierzyć, że wyszła tylko po jedzenie.
    - Ile ty masz lat? - Trochę nie wytrzymał tego rozbawienia i zapytał z czającymi się w oczach śmieszkami i przy oczach zmarszczkami. Wrócił, aby do czajnika wody nalać, zwykła z miodem i z cytryną, bez cukru, to oczywiście, skoro z miodem. Zrobi cały dzbanek, akurat herbaty jesienno-zimowe to mu wychodziły z tego prostego względu, że nie mogą nie wyjść.
    - Zaraz ci dam, czego potrzebujesz. - Co mi panie dasz, w ten niepewny czas. Jak śpiewała pewna wielka, polska poetka. Postawił czajnik i przywołał kobietę gestem, bo to w tamtą stronę, tam ma szafę. Czyli, że w sypialni. Która się nie różniła wizualnie od reszty, wszystko tu było w granatach, szarościach i drobnych akcentach zgaszonego beżu. Wielkie łóżko, pościelone, dwa okna, zasłonięte do połowy rolety, ogromna szafa wbudowana, z rozsuwanymi drzwiami i co, chyba nikt nie będzie w szoku, że w środku wszystko poukładane, kategoriami oczywiście, na kosteczkę, tutaj żelazko, tam suszarka. Tylko minimalny bałagan przy stoliku nocnym, pusty kubek po herbacie, dwie książki, notes i okulary świadczyły, że nie są w Ikei. Dał jej skarpety, to najpierw. Potem ręcznik i sweter, w którym zmieściłaby się pewnie trzy razy, obszerny, miękki, beżowy golf, bo akurat taki ma na avatarze i uznałam, że to będzie właśnie ten.
    - Nie wiem, co mogę ci jeszcze zaoferować, poza kocem. I obiadem. Gdybyś potrzebowała to jedna łazienka jest tam. - Wskazał na drzwi, po przeciwnej stronie sypialni. - A druga na korytarzu. - No i tego. Kiwnął jeszcze głową, bo przecież duża jest i poradzi sobie i zostawił ją, aby wrócić do salonu. Kuchni. To jedno i to samo. Suszarką jej nie poratuje, bo nie miał takich rzeczy, ale chyba nie było tak źle. Zajął się więc tą herbatą i chinolkiem, miodem i cytryną, a nawet pomarańczą i goździkami, które posiadał nie ze względu na swoje umiejętności kulinarne, ale zamiłowanie do grzanych trunków w okresie zimowym.
      Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 229

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-12-03, 23:03   Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Czyli co, czyli, że by trafił? Połowa sajgonek teraz, połowa na dobitkę za godzinę, chyba się nie da jeść tego inaczej.
    - Taki był plan. - Uśmiechnął się, nim nie zniknął, zamykając drzwi z samochodu z cichym trzaskiem. Nim zdążył kołnierz poprawić, jedna czy dwie krople zimne piorunujące spadły na kark, paskudny dzień.
    Późne śniadanie, obiad, kolację, chyba wszystko w jednym, wszystko jedno, skoro to jeden z tych dni, kiedy czas tak spływa nieschematycznie jak deszcz po szybie, raz zdaje się stać w miejscu przez pół dnia, a potem mknie, godzina za godziną.
    Nie wiedział jak odczytać jej spojrzenie rozbawione, ale wypadło mu z głowy szybko, kiedy przekroczył próg restauracji, skupiając się na zamówieniu i zdecydowaniu, na co właściwie ma ochotę i czy nie coś jeszcze. Niby długo się nigdy nie czeka na to, ale widać w taką pogodę knajpa jawiła się wielu osobom doskonałym rozwiązaniem obiadowym. Wrócił więc do samochodu, kiedy Margaret pewnie zbliżała się do czwartego, jeśli nie piątego utworu. Odłożył pakunek do tyłu, przeczesał dłonią włosy i zerknął na pasażerkę.
    - Drzemiesz? - Silnik załączał się cicho, wygoda nowych samochodów, pewnie by zasnęła przy tej muzyce i jednostajnej jeździe, gdyby ją do Seattle zawoził, a nie do siebie. W końcu dała się zaprosić na makaron na wynos i chyba naturalnie nie trzeba było dodawać, że nie zjedzą go w samochodzie.
    Zaparkował przed domem, głos Michelle ucichł, za to rozbrzmiał pęk kluczy, pośród których szukał tego, do drzwi frontowych. Zabrał zapakowane jedzenie, ruszając w stronę małej werandy, klik-klik, samochód zamknięty, w zamek do drzwi frontowych włożył klucz, otwierając je i wpuszczając kobietę przodem. Nie musiał na start przepraszać jej za bałagan, bo taki nigdy u niego nie gościł. Jego dom był, cóż, stonowany w barwach, spokojny, czysty, odzwierciedlający chyba właściciela, o wiele bardziej nowocześnie urządzony w środku niż z zewnątrz mogłoby się zdawać. Wysepka kuchenna, błyszczące fronty mebli, ogromna, granatowa kanapa. Nie było tu przepychu, ale zdecydowanie wszystko było takie, jakie można by zobaczyć w katalogu i internecie, w zbiorach ze schludnymi wnętrzami.
    Na zewnątrz ciemno, w środku ciemno, Gilbert zapalił kuchenną listwę nad blatem, odkładając opakowania na wysepkę, rozebrał się z kurtki, spoglądając na Margaret.
    - Herbaty. - Stwierdzenie, nie pytanie, napić się czegoś gorącego w sam raz.- Na jaką masz ochotę?
      Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 229

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-29, 11:48   Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Faktycznie było coś w tej scenie uroczo licealnego, gdyby nie to, że żadnego licealisty nie byłoby stać na taki samochód, który wciąż pachniał nowością, w ten przyjemny, miękki sposób, a z głośników nie leciałaby Michelle, tylko, hm, pewnie coś, co było cool za młodu i każdy tego słuchał, czyli że Nirvana. Było tak szaro i tak spokojnie, gdyby nie ten głód, co się czaił, to najwygodniej chyba byłoby zostać w tym ciepłym aucie, słuchać tych dźwięków sennych i pół-drzemać.
    Śledził jej gest wzrokiem, cofnięcie dłoni i półuśmiech, który potem nastąpił i nie mógł sam powstrzymać drgnięcia warg, bo taka była. Sprytna. Cisza na chwilę zawisła w powietrzu, chociaż wcale się nie wahał, co jej odpowiedzieć, taką aurę miała, że ciężko odmówić przyniesienia jej chińczyka w pięciu smakach, to niezły skill.
    Teraz to on złapał za klamkę.
    - Największą porcję? W pięciu smakach? Coś jeszcze? - Wolał się upewnić, gdyby jej się zachciało jeszcze dziesięć sajgonek, może nie na teraz, ale na kolację, wiadomo, jak już kupować chinolka to na zapas może. Albo nawet jeśli ma być na potem, to i tak da radę opchnąć.
    Niby nic się nie działo, niby tylko znajomą podwoził, mając przed sobą perspektywę zjedzenia z nią makaronu, ale czuł się dziwnie, bo jakiś wykrzyknik mu się z tyłu głowy pojawił, od czasu tej halloweenowej imprezy, którego za cholerę nie mógł zinterpretować, najpewniej dlatego, że od lat znajomych miał wielu, ale wszystko było to znane towarzystwo, nawet, gdy twarze się nowe pojawiały, na spędach towarzyskich, to byli to przyjaciele na jedną noc, wiedział, że znikną, a tutaj, w Berry, atmosfera zupełnie inna była niż w Seattle.
      Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 229

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-28, 00:27   Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Do chińczyka. Akurat wiedział, gdzie to jest, bo to po pierwsze małe miasteczko, po drugie sam musiałby coś zjeść, a nie taki głupi pomysł podsunęła, więc skierował się od razu w tamtą stronę, chwilę postali na światłach, słuchać deszczu w samochodzie, zwłaszcza takim, strasznie jest przyjemnie, bo dźwięk przytłumiony, Michelle jeszcze dodaje klimatu do tych kropel po deszczu spływających.
    Gilbert skupiał się na tej drodze przeklętej, bo w taką ulewę, to się strasznie ciężko prowadzi, upierdliwe to, nawet jeśli do przejechania jest już niewielka trasa.
    - Tak. A ty? Mogłaś dzisiaj odespać czy męczyłaś się przy tym ciśnieniu w pracy? - Zerknął na nią krótko, musiała mu wybaczyć ten brak kontaktu, ale jednak wolał nikogo nie przejechać. Podjechał pod chińczyka chwilę później.
    - Ja też mam pustą lodówkę. W zasadzie zawsze mam więc. Chińczyk jest w sam raz. Dasz się zaprosić na tani makaron? Na wynos? Nie mogę nigdy zjeść spokojnie w tym aromacie gęstego tłuszczu. - Wyłączył silnik, wyciągając kluczyki ze stacyjki i spoglądając na kobietę, lustrując jej twarz przez chwilę.
    - Jesteś cała przemoczona, Margaret. - Rzucił, jakby tego nie wiedziała. - Rozchorujesz się.
      Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 229

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-20, 14:23   Temat: #2 Instrukcja obsługi netflixa
    Paskudna sobota, jedna z tych, które odbierają siły do jakiegokolwiek działania, bo zamiast cieszyć się (w niektórych profesjach) dniem wolnym, człowiek otwiera rano oczy i szaro jest i zimno, a za oknem pada deszcz. Wszystkie plany rozpływają się w powietrzu, bo jak tu składać komodę, kwiatki rozsadzać, robić porządek w szafie czy szykować się na wyjście do kina, kiedy atmosfera sprzyja jedynie leżeniu pod stertą koców. Może byłby się nawet Gilbert skusił na takie czasu spędzanie, po powrocie do domu z pracy, ale już wystarczająco się nasiedział w samochodzie, w drodze z Seattle do Berry, w tym deszczu, z wycieraczkami przedniej szyby, machającymi rytmicznie od prawej do lewej. Na podpiętym do samochodowych głośników odtwarzaczu mp3 który pewnie był od apple czy coś, ale nie znam nazwy, też bardzo jesienne miał wgrane płyty, Lebanon Hanover, gdy wjechał do miasteczka Michelle Gurevich pewnie przeplata Philem Collinsem, taka sytuacja sennie-przyjemna, bardzo dobre dźwięki. Akurat Gilb będąc do tyłu całkiem z kinematografią współczesną, to był jednak gościem, który bardzo ceni dobrą muzę i nie stroni od koncertów, chociaż w jego przypadku koncerty nie wyglądały tak jak ludzie to sobie zwykle wyobrażają, popijawa i dzikie pląsy, a po koncercie after. To znaczy. Hm. Trzeba by się po prostu z nim kiedyś wybrać, co serdecznie polecam Margaret.
    Którą akurat wypatrzył zmokniętą kurkę na jednej z ulic Berry, biedna. Pół soboty już minęło, nawet więcej niż pół, pewnie miała wolne, a tutaj ulewa jej spadła na głowę. Czy tam na parasol. W każdym razie na pewno na całe miasteczko. Zatrzymując się przed jednym z przejść dla pieszych Gilb opuścił szybę od strony pasażera, nachylając się.
    - Margaret! Wsiadaj, podrzucę cię.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-19, 21:42   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Zastanawiając się chwilę, w pierwszym odruchu uznałby, że nie nadawałby się na policjanta, ponieważ po pierwsze wiązało się to czasami z wykorzystaniem siły, a w jego przypadku było zupełnie odwrotnie, chciał ludzi leczyć, nie ich kaleczyć. Po drugie, nie zniósłby tych świetlówek na komisariatach, ale przypomniałby sobie, że w szpitalach wcale nie jest lepiej. Podobnie zimne światło, nieprzyjemne, chociaż o wiele mocniejszym natężeniu. Pewnie dlatego w domu lubił odpoczywać przy świetle ciepłym, klimatycznym, które dawało tylko pogląd na otoczenie, ale zdecydowanie nie nadawało się na przykład do czytania.
    Poczuł, że zapędził się za daleko, nie miałby z tego tytułu wyrzutów gdyby była trzeźwiejsza, ale był, chwała mu za to, jednym z tych ludzi, którzy baczą na stan upojenia swoich kompanów. Pokręcił głową, wstając.
    - Jestem lekarzem. - Wyjaśnił, zabierając kufel i wracając do kuchennej wysepki, gdzie niezły był już bajzel, ale nie zamierzał się do tego dokładać. Umył szybko kufel, pyk gąbeczka, płyn, trochę wody i już. Zero wysiłku.
    - Dokładnie anestezjologiem, więc wchodzę w skład zespołu resuscytacyjnego szpitala. Stąd ta pora. - Wytarł dłonie w papierowy ręcznik i skierował się do przedpokoju, torując drogę dla Margaret pośród gości, którzy jeszcze stali na nogach.
    Sięgnął po szalik, owijając go wokół szyi, potem płaszcz.
    - Najwięcej czasu spędzam na oddziałach intensywnej terapii, ale zdarza się, jak dziś, zazwyczaj podczas wyjątkowych sytuacji, jak halloween i każde inne okazje do imprez, że obsadzam karetki reanimacyjne. - Yeah, ludzie potrafią robić wiele głupich rzeczy zagrażających życiu.
    Otworzył drzwi, przepuszczając Margaret, po czym zamknął je za sobą i sięgnął po papierosa.
    - Więc mam nadzieję, Margaret, że trochę oczyściłem swoje imię i nie uważasz, że tylko dupy mi w głowie. - W końcu poza nimi głównie w głowie miał pracę. Praca była dobra na mniejsze i większe dramaty.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-18, 13:49   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Nie dokładnie o tej. Ale kiwnął głową.
    - Na trzecią. - W końcu musi jeszcze dojechać, ale w świetle tego, co dalej mówi Margaret ta trzecia w nocy wygląda jeszcze gorzej, względnie lepiej, gdyby komuś ta wizja przypadła do gustu. Słowa w połączeniu z jej wzrokiem trochę go intrygują, trochę wprawiają w konsternację, ale jest w stanie zrzucić to na te drinki z wódką. Czy nie? Czy mówi poważnie? Brwi nieznacznie mu podjeżdżają do góry.
    - Rozczaruję cię jeśli zaprzeczę? - Oh, fuck, Gilbert nie to miałeś powiedzieć chłopaku, ale co ja mogę. Zaśmiał się, wzrok odwracając, kiedy się tak za kubkiem skryła i sięgnął po swój kufel.
    - Prowokujesz mnie, żebym cię skomplementował, masz na sobie krótką spódnicę, to bardzo dobra prezencja. - Upił łyk, nawet większy, żeby się szybciej pozbyć drinka o zerowym procencie.
    - Jeśli to tylko dwie ulice to cię nie odwiozę. Ale odprowadzę, świeże powietrze dobrze nam zrobi. - I, ekhem, da jeszcze więcej czasu razem.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-17, 23:10   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Nic super osobistego, nic super ważnego, z jego strony drobnostki, coś o innym przyjacielu, coś o ubiegłorocznym halloween, ostatnio ulubionej płycie i koncercie tego zespołu, na którym był, a do którego kawałka akurat tańczyli. Rozmowy - zapychacze czasu, chociaż nie czuł, że tematy były na siłę. Przechodziły płynnie od zagadnienia do zagadnienia, tak, jak płynnie Margaret przechodziła w stan upojenia. Odłożył na stolik swój kufel, upijając łyk, z pianą, która zostawiła białego wąsa nad jego wargą, którego wytarł jednym ruchem i oparł się na kanapie. Spojrzał na Margaret i jej herbatę, dobry ruch. Po tym się poznaje, ekhem, już nie tak młodych ludzi. Nie balują do upadłego, w odpowiednim stanie przychodzi czas na herbatę i przekąskę przed snem.
    - Nie mogę dzisiaj. Jadę do pracy. - Wytłumaczył, przyglądając się kobiecie. Rozłożyłby ramiona, opierając je swobodnie o oparcie sofy, ale po jednej stronie miał rozmówczynię, a nie chciał zaserwować jej taniego gestu rodem z scen romantycznych w kinie gdzie mężczyźni niiiby przypadkiem przeciągając się obejmują partnerkę.
    - Hm? - Ni zapytał ni mruknął, widząc jak oczy mruży przyglądając mu się. Miał dalej pianę na wąsie? Przejechał kciukiem po górnej wardze, na wszelki wypadek.
    - Mogę cię podrzucić.- Do domu oczywiście, nie w powietrze.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-15, 19:08   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Zgodził się na tę dolewkę milcząco głową skinąwszy, poszedł za kobietą do środka, podobny proces, otwierania i przytrzymywania drzwi, zdejmowania płaszczy, wracania znów do punktu, gdzie stały butelki, zatrzymania na krótkie wymiany zdań, Margaret dobrze szło pochłanianie swoich drinków, ale Gilbert nie oceniał, prawdopodobnie było to normalne imprezowe tempo, ale nie miał punktu odniesienia, bo na tej imprezie sam pozostawał trzeźwy. A mimo to bawił się w porządku, chociaż nie można powiedzieć, żeby miał Gilbert z tym kiedykolwiek problem, bo był człowiekiem, który bardzo lubi innych ludzi i jego poziom sympatii nie pozwalał mu określać spędów towarzyskich jako nieudane. Bo zawsze i tak znalazł kogoś, z kim było po prostu fajnie.
    Z Margaret było na przykład bardzo fajnie. Fajnie z nią i z innymi, którzy się przypałętali, porozmawiać, pośmiać się z głupot, ktoś dorzucił jeszcze komentarzem trafiającym w dziesiątkę i fala śmiechu przeciąga się o minutę dłużej. Fajnie z nią potańczyć, tylko, że wciąż z innymi, naprawdę czuł się znowu jak na licealnej domówce, tylko, że wszystkim tutaj było coraz bliżej kryzysu wieku średniego, niż studniówki. Koło pierwszej obiecał sobie się zbierać, bo o 3 miał się pojawić w szpitalu, chociaż było trochę po północy to całkiem niezła część gości już odpłynęła, niektórzy zaczęli się zwijać do domu. Starzy ludzie. Kac to ich jutro zamorduje, najpewniej bez względu czy wypili jednego drinka czy pięć. Poszedł do toalety, zdjął soczewki, bo zaczęły go irytować, przemył twarz chłodną wodą i wrócił do salonu, biorąc jeszcze jedno bezalko, opadł na ogromną kanapę, w końcu w miarę wolną, bo przez ostatnie trzy godziny cały czas była okupowana.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-15, 01:18   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Jeszcze mu się nie obiły plotki na jej temat o uszy, bo odkąd poznał jej imię nie odstąpił jej przecież na krok. Pewnie gdyby się teraz rozdzielili i wsiąknęli w mieszkaniu w inne grupki dyskutujących doszłyby do niego gdybania na temat jej męża. Już i tak musieli sobie tam w środku goście nieźle używać na tej sensacji. Doskonale wiedział jak to jest, być tematem szeptów i ukradkowych spojrzeń, doskonale zdawał sobie sprawę, jakie było to irytujące i momentami bolesne, nawet wychodząc z założenia, że w dupie się ma innych, bo ludzie zawsze będą mówić, to pewna ilość sytuacji przytłacza i każdy w końcu się denerwuje.
    No mocne. Mocne, mocne. Czy to dobry pomysł, aby zapijać wódką taki dym? W sumie, niedobry, musi być w gardle koszmarnie przez chwilę.
    Są oczywiście mężczyźni, którzy rozróżniają sukienki od spódnic oraz rajstopy od pończoch, ale Gilbert, podręcznikowo, do nich nie należał. Zresztą nie widział jej pasa do pończoch, nie wiedział, że marznie bardziej niż mógł przypuszczać.
    Parsknął, unosząc kufel do ust.
    - To akurat wiem, niestety, chociaż długo żyłem w nieświadomości, że istnieją męskie rajstopy. - Upił łyk. Piwo mu się kończyło, zdąży pewnie wypić jeszcze dwa nim będzie musiał się zwinąć. - Mam przyjaciela, który pracuje w teatrze musicalowym w Seattle. Jest kostiumografem. Pewnie złapałby się za głowę, gdybym mu powiedział, że moje przebranie na halloween ograniczyło się do soczewek. Ale jeszcze nadrobię, na pewno wyprawi swoją niebawem, z okazji bez okazji. - Ciekawe co by pan garderobiana powiedział na tę policjantkę z Miami, ale tam musiałaby się bardziej postarać, bo wszyscy wyglądali jak wyjęci z vapor teledysków czy starych filmów awangardowych. I klimat imprezy był zupełnie inny. Tutaj było domowo i przytulnie. Tamtejsze, imprezy u znajomych Gilberta w Seattle, były jak dla niego zdecydowanie za bardzo vogue. Był prostym człowiekiem, lubił biegać, tańczyć i zapierdalać w pracy.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-15, 00:33   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Wygląda na to, że pani Margaret była całkiem w tym środowisku znana i miała mnóstwo zakurzonych wspomnień dzielonych z gośćmi imprezy. Przysłuchiwał się sensacjom jednym uchem, trochę obserwując kobietę, trochę uprzejmie będąc po prostu obok. Wódka, lód, cytryna. Tymczasem on dalej sączył swoje piwo bezalko.
    Podobnym gestem wsunął między wargi papierosa, schował paczkę i wyjął zapalniczkę zippo, z rodzaju tych, które są zamykane i ciężkie i aż miło je w dłoni trzymać. Albo w ogóle posiadać. Uzupełniane benzyną, nie gasną na wietrze, grawerowane na życzenie, niech mi ktoś zapłaci za reklamowanie zippo.
    Otworzył ją zgrabnym ruchem, przysuwając się na chwilę do kobiety, odpalając jej papierosa, odpalił następnie swojego, klik, zamknął zapalniczkę, chowając ją do kieszeni, postawił jeszcze kołnierz płaszcza i dopiero sięgnął do twarzy, aby wyjąć z ust papierosa i wydmuchać dym mrużąc oczy, spoglądając na dużą dziewczynkę, nad którą minimalnie górował.
    - Zazwyczaj słyszę coś zupełnie innego. Ludzie zapierają się, że absolutnie nie palą. Ewentualnie palili, ale to przeszłość. - Nie były to, szczerze powiedziawszy, najsłabsze papierosy. Tytoń był mocno zbity, ewidentnie z tych dobrej jakości, którego dym nie śmierdzi jak w podrzędnym barze, w końcu stać go było i miał pełne prawo, skoro już się truł, truć się dobrym i drogim tytoniem.
    Odwrócił wzrok, spoglądając na kolejną grupę dzieciaków, ale nie zaprzątał sobie nimi głowy. Jeszcze się dzisiaj naogląda rozwalonych warg pośród wymalowanej na podobieństwo strachów młodzieży. Przez co chciał zagadać o szkolnych kolegów i w ogóle o Berrylane, ale kiedy przeniósł wzrok na Margaret, to spojrzał na jej nogi.
    - Przepraszam, ale nie marzniesz w tych rajstopach? - Faceci inaczej, bo po prostu zawsze zakładają spodnie, babki miały jeszcze te pończochy, o różnej grubości, tfu na rajstopiary.
    Powiódł wzrokiem w górę jakby szukając potwierdzenia, że jest jej z i m n o, wzrok zatrzymując bezwiednie na odpowiednim poziomie klatki piersiowej, na sekundę, dopóki się nie zmieszał, szybko uciekając wzrokiem do jej oczu i w bok, czując jak natychmiastowy wyrzut sumienia zdzielił go w łeb, że ją tak obczaił bezczelnie, przecież, bogowie, nie miał tego w zwyczaju. Zaciągnął się papierosem, spoglądając znowu na rozmówczynię, jakby mu wcale właśnie przez głowę nie przebiegła myśl, obrazek bardziej, z kategorii, która już dawno w jego głowie nie gościła.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-14, 17:06   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Różne są typy kreatywności, ale tej najbardziej popularnej, podpiętej pod wrażliwość artystyczną, Gilbert miał bardzo mało. Nie potrafiłby wymyślić dobrego opowiadania, scenariusza na film, opierając się głównie na tym, co już uwielbia. Jego kreatywność przewijała się w pracy i sposobach rozwiązań napotykanych w życiu problemów. I chyba miał w sobie też tę kreatywność towarzyską, która nie pozwalała mu odpowiadać na każde zdanie Margaret w stylu hehe bez kitu. Gilbert cenił ludzi, którzy potrafią rozmawiać, nic więc dziwnego, że pani ze sklepu ze słodyczami od razu mu przypadła do gustu. Niewielu ludzi tutaj znał, miał w Berry swoje przyjaciela, kilku ludzi z kliniki, ale ona była miłym powiewem świeżości. W końcu z natury był towarzyską osobą, nawet, jeśli obecnie trochę bł wycofany i spotkania towarzyskie traktował jako obowiązek, to nigdy nie stronił od ludzi.
    - Co? Za co? - Znowu się wyszczerzył, podążając za kobietą, pozwalając się pewnie nawet zaprowadzić do barku, czy do kuchni, czy gdzie tam stały butelki z alkoholem. No i co ci powiem, nie będę cię kłamać mordo, w tych spodniach takich semi-eleganckich to i tak było widać, po pośladkach, że to jest facet aktywny sportowo. I w ogóle, aktywny. Areszt byłby jak najbardziej wskazany.
    Zwinął przy wyjściu swój płaszcz, bo w końcu to już prawie listopad, nie jest ciepło, a przy takim wchodzeniu i wychodzeniu z pomieszczeń na zewnątrz można bardzo łatwo się przeziębić. Przytrzymał drzwi przed kobietą, wychodząc za nią.
    - Margaret. - Powtórzył, opierając się o barierkę małej werandy, nie wiadomo w pierwszej chwili, czy ot tak rzucając, czy nawołując ją. Wyjął z wewnętrznej kieszeni płaszcza papierosy, schylając się lekko.
    - Jeśli nie palisz, nie będę cię sprowadzał na tę drogę. - Podniósł na nią wzrok, uśmiechnął się lewym kącikiem ust, oczywiście, teoretycznie, jako lekarz powinien rzucić teraz uwagę o szkodliwości nikotyny, w praktyce byli tylko ludźmi, a po prawdzie procent palących lekarzy jest naprawdę wysoki. Od zawsze.
    - Gilbert. - Przedstawił się po krótkiej chwili milczenia wypełnionej najpewniej spojrzeniami, wyciągając do kobiety dłoń. W drugiej czekała paczka papierosów.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-14, 15:45   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Drugi drink z wódką, pani ma albo głowę bardzo mocną, albo chęć szybkiego przyswojenia alkoholu, proszę pani. Niektórzy podobno z mocną głową się rodzą, inni zyskują tę umiejętność dzięki systematycznemu piciu, inni jeszcze dzięki masie. Do tej trzeciej grupy się Maggie raczej nie kwalifikowała. No ale nie mógł wiedzieć, który to drink, mógłby tylko wnioskować po zachowaniu, a póki co zachowywała się przecież zupełnie przyswajalnie.
    - Pani więc ten brak kreatywności chyba nie grozi. - Odparł uprzejmie, lekko głową skinąwszy, nie zgadywałby nawet, ile może mieć lat, nie było mu to do niczego potrzebne, najpewniej podobny przedział wiekowy, co do niego. W każdym razie - nie była młodą bździągwą lambadziarą, takich miał dosyć po dziurki w nosie. Nie, żeby się z nimi spotykał towarzysko, po prostu wiele było stażystek w szpitalu i pomimo, że się kształciły, a sam był człowiekiem o wysokim poziomie uprzejmości, to irytowało go, jak pstro mają w głowie.
    - Bardzo proszę. - Złapał się na tym, że się szczerzy jak głupi do sera, ale o ile odmówił sobie podczas spotkania w sklepie jakiegoś cienia zuchwałości, tak nie mógł teraz nie przyznać przed samym sobą, że mu ta rozmową z nią, bardzo nieśmiało wpływająca na wody flirtu, sprawia przyjemność. Nie darli do siebie japy, jak podczas taki rozmów typowo imprezowych, nie wybuchali śmiechem, to były żarty, owszem, ale zupełnie inaczej zabarwione.
    - Nie powinna pani najpierw jednak zaproponować mi papierosa, dla stworzenia atmosfery swobody i zyskania mojego zaufania? Chociaż akurat to zaproponować mogę ja. Pali pani? Możemy wyjść przed dom?
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-14, 11:12   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Pan i Pani Smith. To musi być naprawdę wystrzałowa impreza. Ciekawe kto wytrwa do końca, czy ktoś tu dzisiaj zginie albo będzie ofiarą, ekhem, własnego wstydu. Póki co nie działo się nic strasznego, spęd zupełnie naturalnie był niby imprezą liczną, ale swobodną. Gilbert wdał się w dyskusję z kilkoma osobami, wcale nie na temat ruchu oporu, tylko nowego modelu zginalnego telefonu FexPai i dlaczego, zdaniem jednego z rozmówców, ten telefony, zwijane w rulonik, wcale nie będą się cieszyć popularnością gdy już wejdą na rynek na skalę masową. Gilbert mógł się z nim zgodzić, ale tylko z własnego punktu widzenia, telefonu używał już jak stary biznesman wyjadacz, dzwonienie, pisanie maili, korzystanie z aplikacji dla medyków i farmaceutów. Nie miał gier, nie miał instagrama ani tindera, ani czegokolwiek takiego.
    Ktoś dotknął jego ramienia, więc obejrzał się, w odruchu chcąc się po prostu przesunąć, gdyby ktoś chciał przejść, ale napotkał na znajomą twarz. Zatem jednak, jednak to ta sama impreza. Przeszło mu to przecież przez myśl, ale zakładał, że prawdopodobieństwo, że się tu spotkają, nie było wystarczająco wysokie. A tu proszę. Spojrzał na jej strój, na policyjną czapkę i odznakę, glina z Miami, klasyk. Postarała się bardziej niż on, chociaż to nie było zbytnim wyzwaniem, a i tak te czerwone tęczówki przykuwały uwagę.
    - Czy to w ogóle możliwe? - Żyli w świecie, gdzie chodzenie do terapeuty było zupełnie normalną rzeczą, a nie to co w tej zapyziałej polszy. Wszyscy jego znajomi, będący nota bene ludźmi sukcesu mieli swoje środowe, czy czwartkowe popołudnia w gabinecie. Nie było w tym nic dziwnego, że z udźwignięciem ciężaru wielu odpowiedzialności muszą sobie radzić z czyjąś pomocą. Jednocześnie - to Halloween, ludzie się tu przebierali za zombie, więc tak, zupełnie zdrowy człowiek mógłby być postacią mityczną w tym zestawieniu.
    - Mogę być kim pani chce. Pozostawiam to przebranie do dowolnej interpretacji. - Uśmiechnął się, chociaż szybko ten uśmiech zniknął, bo uniósł do ust swoją wysoką szklankę z piwem. A może był to kufel, taki podłużny. W Stanach mają raczej małe piwka.
    - O ile będzie to oczywiście postać, która nie ma problemów z prawem. - Rozmowa, która jeszcze przed chwilą toczyła się obok, o elastycznym telefonie, zupełnie mu się rozmyła, podobnie, jak członkowie konwersacji. Przemiał tematów i osób na takich imprezach był przecież ogromny.
      Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Gilbert Navarro

    Odpowiedzi: 20
    Wyświetleń: 484

    PostForum: Mieszkania   Wysłany: 2019-11-14, 02:23   Temat: #1 Miasteczko Halloween
    Jest taki moment w życiu każdego człowieka, kiedy stwierdza, że jest już stary, bądź za stary na coś. Gilbert nie był tutaj wyjątkiem i chociaż przez cały ten czas od momentu, gdy jako jeden z wielu zaczął powtarzać jestem stary podążał jednocześnie za każdym niemalże pomysłem rzuconym przez znajomych, którzy przecież też, zdawali się być na coś za starzy. Ale kiedy zaczyna się ta granica? Dlaczego dobra zabawa miałaby być tylko domeną świeżo upieczonych dorosłych, którzy o zabawie wiedzą jeszcze tyle, co sobie zdążyli zobaczyć w serialach.
    W pierwszym więc odruchu, gdy otrzymał zaproszenie na przebierane halloween sąsiedzkie pokręcił głową. Nie o to chodzi, że uważał, że nie dla niego takie zabawy, ale potrzebował trochę, żeby zrozumieć, że niczym się te sąsiedzkie imprezy w przebraniach, ludzi w jego przedziale wiekowym, nie różnią od tych urządzanych na loftach w Seattle. Inne są środki, inne elementy tych zabaw, ale to wciąż, wszystko, ludzie, którzy chcą się po prostu dobrze bawić.
    Gilbert nie był pewien czy potrafi jeszcze bawić się dobrze. Bawić, po prostu, to na pewno, pytanie w jakim stopniu. Nabrał przeświadczenia, że może pozwolić sobie na spotkania towarzyskie w ramach czasu wolnego, bo w taki sposób spędza się przecież momenty wytchnienia. Widując się z ludźmi. Najlepiej nie z tymi, z którymi się pracuje.
    Pojawił się na imprezie, owszem, trochę spóźniony, ale na takich spędach godzina przyjścia nie ma znaczenia, ponieważ zajęty był sprawami zawodowymi, zaległą papierologią, rozprawką na temat kamicy pęcherzyka a rekonwalescencji. Każdy i tak co chwilę wchodził i wychodził przez drzwi, porozmawiać w ogrodzie, zapalić papierosa, po prostu, pooddychać.
    Wręczył cukierki i wino gospodarzom, przedstawił się kilku osobom, które kojarzył z sąsiedzkiej alejki, kilka twarzy już bardziej znanych, poza tym tłum i półmrok, w połączeniu z domowym otoczeniem, skojarzył mu się z domówkami w liceum, na których nie był, cóż, od dwudziestu lat. Był jedną z bardzo niewielu osób, które się z tej okazji w ogóle nie przebrały, ale jego strój wynikał tylko z praktyczności. Musiał jechać na dyżur, parę godzin później, więc nie zakładał, że przed wyjazdem będzie miał czas i ochotę zmywać z twarzy upiorny makijaż. Przyszedł po prostu w czarnej koszuli i spodniach, zakładając jedynie czerwone soczewki, bo gdzieś w środku pozostało w nim echo lubiącego się bawić chłopca.
    Nie usłyszał charakterystycznego syknięcia, gdy otwierał puszkę piwa bezalkoholowego oczywiście, chociaż amerykańskie piwa i tak mają tak tragicznie niski procent. I smakują jak nic. Przelał piwo do wysokiej szklanki, słuchając jednym uchem rozmowy, do której się po chwili dołączył, bez zbytniego zapału, ale z uprzejmym zainteresowaniem. W końcu przyszedł tu by przeprowadzać interakcje towarzyskie, a nie tylko sączyć leniwie słabe piwo na obcej kanapie.
     
    Strona 1 z 2
    Skocz do: