• Zaloguj
  • Rejestracja
  • Berrylane :: Szukaj
    nieznajomy
  • ABY FORUM DZIAŁAŁO PRAWIDŁOWO, ZALECAMY WYKONANIE TWARDEGO RESETU - CTRL + F5, CTRL +FN +F5 LUB COMMAND +OPTION +R
  • Jedna z drużyn gry terenowej znalazła zwłoki ukamienowanego Edwarda Raymonda! Burmistrz obiecuje, że morderca zostanie znaleziony!
  • Las w White Hills sceną zbrodni! Podczas zabawy z okazji Armed Forces Day nie tylko znaleziono zwłoki zaginionego mężczyzny, ale doszło też do morderstwa jednego z opiekunów gry terenowej.
  • Wycinka w Crimson Woods nadal trwa! Aktywiści wyszli na ulicę żądając od miasta wyjaśnień.
  • Pink Waters jeszcze niebezpieczniejsze! Czy grozi nam wojna gangów? Czy Jaszczurki stracą pozycję?
  • WYKORZYSTAJ SWÓJ KUPON - WARUNKI REALIZACJI KUPONÓW GRACZA
  • DZIENNIKI ODZNACZEŃ - ZBIERAJ PUNKTY I WYMIENIAJ JE NA NAGRODY
  • WIADOMOŚCI LIPIEC/SIERPIEŃ
  • ZADANIA LOSOWE
  • - SZYBKIE POSZUKIWANIA ZNAJDŹ PARTNERA DO GIER
  • Stevie / ANKO
    Naomie / Martyna
    Lilianne / Lilka
    Kara / Jola
    Raine / Ada

    Znalezionych wyników: 1445
    Berrylane Strona Główna
    Autor Wiadomość
      Temat: Stolik IV
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 14
    Wyświetleń: 439

    PostForum: CC Cafe   Wysłany: 2020-07-17, 21:55   Temat: Stolik IV
    Sama była zdziwiona tym na jakich zasadach to działało. Czasami miała wrażenie, że przeskoczyła pośredni etap przez co od ogólnej niechęci do niego szybko dotarła do etapu, kiedy naprawdę ceniła sobie tę znajomość. I to bardziej, niż mogła sobie tego życzyć tak naprawdę, skoro cały czas żyła w niej realna obawa, że któregoś dnia znowu ktoś ją zawiedzie. Tak, jak to swego czasu zrobił Antoni przecież.
    Samą siebie też chciała gdzieś po drodze przekonać do tej myśli. Nie słynęła przecież z naiwności, ale ten jeden raz potrzebowała tego, by w coś zwyczajnie uwierzyć i zaufać, że to wyjdzie. Dobrnęła do etapu, kiedy zarówno nieudana próba, jak i nie podjęcie jej skutkowałyby prawdopodobnie tym samym. Dlatego nie zamierzała od razu się poddawać przyznając, że prawdopodobnie nie ma to racji bytu. Jeśli on zamierzał to zrobić to okej, chociaż nie będzie wówczas kłamała mówiąc, że nie jest jej przykro. Może stanie się jej nauczką i lekcją, by nie przywiązywać się tak szybko do ludzi. Chociaż obiecywała sobie to za każdym razem, gdy przychodziło jej mierzyć się z jakimś zawodem.
    Uśmiechnęła się do niego słysząc jego zapewnienie, bo miło było uwierzyć w taką wizję i zapewnienie, że przyjechałby nawet wtedy, gdy na scenę nie wychodziłby nikt szczególny. Trochę ją to na duchu podbudowało chyba, przynajmniej nieznacznie. Było to dość miłe, bo przecież od początku wszystko stawało się tylko trudniejsze dla niej i mniej możliwe do przełknięcia ot tak. Nie chciała tego wyciągać tutaj, ale skoro do tego doszło to okej, to mogą o tym pogadać nawet w takich okolicznościach. — Gdybym umiała sprowadzić kogokolwiek to na pewno nie zadowoliłabym się byle koncertem — zapewniła go. W końcu niewielki wpływ na to miała, ale gdyby jakiekolwiek wydarzenie miałoby jej zagwarantować, że Oliver nie wyjedzie to wtedy naprawdę by się postarała.
    — Powinieneś to uporządkować na pewno. Nie musisz jeszcze podejmować żadnych decyzji, ale zapanowanie nad tym chaosem z pewnością byłoby pomocne — podsunęła. Powinien pojechać, a później zdecydować, czy chciał wrócić, czy nie. Starała się bardzo mocno, by między słowami nie wywrzeć na nim niepotrzebnej presji, ale nie było to wcale takie łatwe. Nie była przyzwyczajona do tego, by tak bardzo respektować czyjeś uczucia. Zwykle miękła tylko przy Paisley. Sięgnęła po kawę by się napić, ale ręka z kubkiem zastygła jej w pół drogi, gdy usłyszała jego propozycję. Uniosła wysoko brwi, bo nie spodziewała się czegoś takiego.
    — No nie wiem. Nie powinieneś być tam sam? — podsunęła. W końcu całe to miasto było kopalnią jego wspomnień. Dagny prawdopodobnie czułaby się jak intruz i chociaż on teraz tego nie widział to możliwe, że sam w końcu zacząłby ją tak postrzegać. Chciała go wspierać, ale nie wiedziała, czy umiałaby przełknąć myśl, że czuje się tam lepiej, niż kiedykolwiek w Berrylane, przy niej. Dlatego bardzo zachowawczo podchodziła do jego pomysłu nie będąc przekonaną co do tego, czy to na pewno tak powinno wyglądać. Jeśli jednak naprawdę by mu na tym zależało to prawdopodobnie by pękła.
      Temat: Caspian
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 121

    PostForum: Powiązania   Wysłany: 2020-07-04, 14:06   Temat: Caspian
    chyba nie mamy na nikim relki :lol: nie mam też postaci dorosłych za bardzo, więc nie wiem kogo ci mogłabym zaoferować, może Clyde się nada? albo ktoś? :lol:
      Temat: Czego teraz słuchasz?
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 5855
    Wyświetleń: 99280

    PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2020-07-04, 13:55   Temat: Czego teraz słuchasz?
    Fergie - Big Girls Don't Cry :lol:
      Temat: do you remember the cherry blossom in the market square?
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 7
    Wyświetleń: 64

    PostForum: Powiązania   Wysłany: 2020-07-04, 13:37   Temat: do you remember the cherry blossom in the market square?
    Neal ją kocha, co nie
      Temat: Kto do kogo pasuje?
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 18535
    Wyświetleń: 354952

    PostForum: forumowo   Wysłany: 2020-07-04, 13:14   Temat: Kto do kogo pasuje?
    Hudson
      Temat: Kto do kogo pasuje?
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 18535
    Wyświetleń: 354952

    PostForum: forumowo   Wysłany: 2020-07-04, 13:03   Temat: Kto do kogo pasuje?
    Lorna :hm:
    ehh, może Ian?
      Temat: #31 babskie rzeczy
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 9
    Wyświetleń: 229

    PostForum: 113 B   Wysłany: 2020-06-30, 18:11   Temat: #31 babskie rzeczy
    Pokiwała głową, bo w sumie Paisley miała rację. Większość scen i tak najprawdopodobniej zostanie wyreżyserowanych dla lepszej oglądalności, więc niemożliwe by było, by przebiegło wszystko — od początku do końca — tak bezproblemowo. Przecież w życiu też nic tak nie działało. Nie było łatwo od początku do końca — ba, często nie było łatwo nawet przez krótką chwilę. Dagny coś o tym wiedziała. Zawsze Paisley pomagała jej to jakoś przebrnąć. A teraz? Teraz wszystko zepsuła, namieszała i mogła mieć jedynie nadzieję, że gdy się pogodzą to nie zrobią tego byle jak, ale faktycznie wszystko się naprawi.
    — Nie wiem Paisley, czy gadanie o krowich porodach by kogoś porwało na pierwszej randce — przypomniała jej, wyraźnie rozbawiona. Rzecz jasna była dumna z siebie, bo kochała swoją pracę, niemniej zdawała sobie sprawę, że nie wszyscy lubili słuchać o tym. Dla większości praca weterynarza ograniczała się do szczepienia szczeniaczków i leczenia kotków. Nic więcej. Chociaż faktycznie, nie mogła narzekać, że jest nudna. Zamiast tego zerknęła w dół, jakby chciała ocenić jeszcze swoje cycki faktycznie, a ostatecznie wzruszyła ramionami dochodząc do wniosku, że przecież i tak nic z nimi nie zrobi. Nie zamierzała wyrywać się na żadne sztuczne powiększanie. — Dzięki, Pais — rzuciła jeszcze uśmiechając się do niej, bo przecież doceniała miłe słowa. Zaraz potem pokiwała głową, gdy zaczęła mówić, jakby chciała ją zachęcić do kontynuacji, a nie po to, by przyznać, że faktycznie — nie był to najlepszy temat dla niej.
    — Nie, Paisley. Wiem, że przesadziłam, więc zapomnij o tamtym. Jeśli kiedykolwiek będziesz chciała o nim pogadać to śmiało — zapewniła ją. Postanowiła nawet, że w podobnej sytuacji dołoży wszelkich starań, by na każde jej słowo nie rzucać od razu powinnaś z nim zerwać. Gdyby coś ją teraz gryzło i szukałaby porady to zrobiłaby wszystko, żeby jej sensownie doradzić. Dlatego nie mogła odpuścić sobie jej słów. — Jak to czarnym charakterem? — zapytała, bo nie rozumiała. Paisley nie była czarnym charakterem. Nigdy. Dlatego coś jej tutaj ewidentnie nie grało. Może nie powinna tyle się skradać, skoro ją coś gryzło? Znowu nawaliła, wiedziała to.
      Temat: he was awkward as could be but he looked alright to me
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 8
    Wyświetleń: 145

    PostForum: Retrospekcje   Wysłany: 2020-06-30, 17:35   Temat: he was awkward as could be but he looked alright to me
    Rozsądnie postanowiła tego nie komentować. Skoro przeprosił i nawet uśmiechnął się lekko (trochę krzywo, ale nie zamierzała wymagać cudów) to byłoby głupio trochę, gdyby dalej kontynuowała to wyrzucanie mu pretensji jakiś. Nie wiedziała, czy może mu ufać, ale to i tak wykraczało skutecznie poza jej kompetencje, więc mogła nadzieję mieć jedynie, że nie zrobi z pieskiem czegoś tak okropnego, jak mu zarzucała. Pozostawało mieć za to nadzieję, że trochę mu może do rozsądku przemówiła albo chociaż na sumieniu zagrała. Jeśli by tak było, to mogłaby z pełnym przekonaniem stwierdzić, że bycie okropną osobą było zagraniem całkiem korzystnym. Nie siedziała tutaj przecież po to, by zaskarbiać sobie sympatię i przychylność, a po to, by ratować zwierzaczki.
    — No i psa — dorzuciła, jakby była zupełnie głucha i odporna na to, co powiedział. Mogła mu jeszcze zrobić osobny wykład w gratisie mówiący o tym dlaczego psy są lepsze od ludzi. One nie szantażowały cię emocjonalnie i nie wygadywały głupot. Były wierne i nie działały ci na nerwy. Dlatego zdecydowanie lepiej się sprawdzały w życiu, niż ewentualne randki. I to, no niestety, mogłaby nawet zatwierdzić na swoim własnym przykładzie. Bo rozumiała całkowicie jak to jest mieć pecha w relacjach damsko-męskich i co to znaczy nabrać skutecznej niechęci do tego, by jeszcze kiedykolwiek podjąć jakąś próbę.
    Zerknęła na niego, gdy zaczął tak gorączkowo przeglądać portfel i nieznacznie uniosła brwi. Pozwoliła mu się wytłumaczyć bez przeszkód, ale — wbrew pewnie temu co zakładał — Dagny wcale nie zamierzała sobie z niego kpić w żaden sposób. Nie zamierzała też przejawiać dalszych złośliwości. Całkiem nawet to rozumiała, bo przecież jej też niejednokrotnie zdarzało się czasem zapomnieć z domu portfela. Berrylane jednak było małe na tyle, że zwykle natrafiała na kogoś znajomego, który był w stanie zaufać jej, gdy mówiła, że lada chwila przyniesie odliczoną kwotę. — To nawet miłe, ale nie musisz zapraszać mnie na kolację tylko dlatego, że nie możesz teraz zapłacić — wyjaśniła natychmiast. To nie tak, że był możliwie najgorszym towarzystwem, jakiego mogłaby się spodziewać po drugiej stronie stolika. Chodziło bardziej o to, że przecież jawnie się tutaj nie dogadywali. Nie musiał więc robić wbrew sobie czegoś tylko po to, by ją przeprosić. Sama Dagny czułaby się podle wiedząc, że wcale nie chce z nią tam siedzieć. — Możesz mi podrzucić jutro, czy coś — zapewniła go zamiast tego. Gdyby z marszu powiedział, że nie ma gotówki to i tak by go przyjęła. Nie odesłałaby go z kwitkiem i nie skazała tego biednego psiaka na jakiś paskudny los tylko dlatego, że nie miał przy sobie pieniędzy. Nie musiał więc szukać desperacko rozwiązań, bo było okej, takie rzeczy się zdarzały.
      Temat: Kto do kogo pasuje?
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 18535
    Wyświetleń: 354952

    PostForum: forumowo   Wysłany: 2020-06-30, 17:17   Temat: Kto do kogo pasuje?
    Noah
      Temat: #33 Niespodziewany wędrowiec zza okna
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 14
    Wyświetleń: 277

    PostForum: 113 B   Wysłany: 2020-06-30, 17:15   Temat: #33 Niespodziewany wędrowiec zza okna
    Byłoby to w zasadzie bardzo miłe, że takie wnioski zdecydował się wysnuć. I niby to nie tak, że starała się właśnie, dość usilnie nawet, zaskarbić sobie jego sympatię. Po prostu skoro już się pojawił i w gruncie rzeczy nie zrobił nic złego, to nie było powodu dla którego Dagny miałaby być dla niego jakkolwiek nieuprzejma. Nie rozmawiało się z nim źle — nawet pokusiłaby się o stwierdzenie, że wręcz przeciwnie. Byłą to swego rodzaju odmiana też, bo nie pamiętała by z jakimkolwiek innym sąsiadem wchodziła w dyskusję dłuższą, niż grzecznościowo rzucone dzień dobry.
    — No, mieszkania tutaj nie są największe. Takie niespecjalnie dopasowane dla fanów przestrzeni — potwierdziła, wytykając mu to trochę. Mówiła naturalnie to lekko rozbawiona, nie mając kompletnie nic złego na myśli. Gdyby miała wybierać sama też prędzej zdecydowałaby się na dom, niż ciasne mieszkanie, ale życie szybko weryfikowało podobne plany przypominając, że jeszcze kilkanaście długich lat nie będzie ją stać na takie szaleństwa na pewno.
    — Owczarek niemiecki i Goldendoodle — wyjaśniła. Pierwszy nie był szczególnie nadający się na małe metraże, ale kochała Misty całkowicie. Nawet jeśli był prezentem od byłego faceta Dagny, który zdążył jej później dwukrotnie złamać serce. Nie wpływało to jednak w żaden sposób na sytuację. Podobnie kochała psiaka Paisley, ale co się dziwić — Dagny była potworem jedynie w stosunku do ludzi, zwierzaki szybko zaskarbiały sobie jej miłość. Dlatego nie wyobrażała sobie, by mogło ich nie być, gdy raca z pracy i że nie miałaby kogo na spacer wyprowadzać.
    — To najlepsza rozrywka — zapewniła go w tym momencie całkowicie poważne. Oczywiście program ten był już z definicji głupi i nielogiczny, ale wcale to jej entuzjazmu nie zabijało. Wręcz przeciwnie — pozwalało przygotować się na fakt, że jest to rozrywka kiepskiej jakości, którą najlepiej przyjmuje się z alkoholem na przykład. A skoro już mieli piwo to zdecydowanie mogli wkroczyć w ten świat. — Chodzi o to, że oni rozmawiają ze sobą przez ścianę, nie widzą się zupełnie i potem na przykład się oświadczają. Wiesz, to ma sprawdzić, czy miłość jest ślepa i można zakochać się tylko we wnętrzu blablabla — wyjaśniła pokrótce. Sama w to niekoniecznie wierzyła. Nie tylko dlatego, że miała wystarczająco dużo rozsądku, by zdawać sobie sprawę, że znaczna część widowiska jest wyreżyserowana. Chodziło o samo to przekonanie, że wygląd w późniejszym czasie miał niby nie stanowić problemu. Dagny była próżna, więc wiedziała doskonale, że nie umiałaby randkować z kimś, kto zupełnie jej się nie podoba tylko dlatego, że miło jej się rozmawiało z nim, gdy siedziała zamknięta w klatce.
      Temat: Stolik IV
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 14
    Wyświetleń: 439

    PostForum: CC Cafe   Wysłany: 2020-06-25, 23:00   Temat: Stolik IV
    Mogło być w tym ziarno prawdy. Mogli udawać, że wszystko gra do czasu, kiedy podejmie decyzję, a później jakoś mierzyć się z jej skutkami. Tyle, że Dagny była za bardzo zachowawcza by pozwolić sobie na jeszcze mocniejsze przywiązanie i skuteczniej złamane serce. Mogło nie być między nimi nic, ale i tak ustawiłaby go w pierwszej trójce ulubionych osób, wyraźnie zaznaczając, że potrafił rozmawiać z nią o niczym w sposób, w który nie umieli wszyscy inni.
    Szukała sposobu by nie grać mu w tym wszystkim na emocjach. Nie chciała żeby poczuł się zobowiązany do czegokolwiek w myśl, że przecież nie chcę jej zranić. Zapytanie go o opinię mogłoby być nie tylko rozsądniejsze, ale też i wygodniejsze — nawet zdawała sobie z tego sprawę, ale jednocześnie mieszałoby w głowie Olivera. Ona sama, w swojej, miała zupełny bałagan, więc chyba dobrodusznie starała się sprawić, by dla niego cokolwiek było jaśniejsze. Żeby wiedział, że to okej, że wyjedzie i że sobie poradzi. Że chwilami żałowała tego, że pierwsze tygodnie zmarnowali w tak beznadziejny sposób, bo mogliby zaprzyjaźnić się dużo wcześniej. Będzie pamiętała, że sprawił, że samotne walentynki nie były tak samotne i że chyba przysłużyła się temu, że trochę podniósł się na duchu. Zawsze była samolubna, bo starała myśleć się o tym, co dla niej będzie wygodniejsze. Nie wiedziała skąd nagle potrzeba potraktowania tego w taki sposób, by to Ollie wyszedł w tym wszystkim najlepiej, ale chyba nawet była z siebie odrobinę dumna.
    W takim razie ona chyba pokładała w niego większą nadzieję. Mogła być naiwna, ale chciała wierzyć, że od niej zawsze odbierze. Za każdym razem odpisze na smsa, nawet po upływie kilku godzin, i pojawi się od czasu do czasu by zabrać ją na obiecany koncert. Nie chciała dopuszczać do siebie myśli, że zakończy się to bezpowrotną ciszą, bo pchnęłoby ją to wówczas do ucieczki już teraz-zaraz. Może nie powinna stawiać się w nadrzędnej roli. Nie chodziło nawet o jej ego. Potrzebowała wierzyć, że to nie rzecz, która kończy się równie szybko, jak się zaczyna. Gdyby dopuszczała do siebie jakiekolwiek inne rozwiązanie to nie uśmiechnęłaby się lekko na jego słowa i nie wywróciłaby oczami, jakby chciała powiedzieć — teraz pleciesz bzdury, Ollie.
    — Oczywiście. Potem umówimy się na jakiś koncert i to zadziała — powiedziała bardziej rozemocjonowana, niż powinna. Zdawała sobie sprawę, że mocniej przekonuje siebie, niż jego. Mimo to potrzebowała, żeby on to kupił, bo wtedy może paskudny ciężar, który odczuwała odrobinę chociaż zelżeje. Pokręciła głową, gdy usłyszała jego kolejne słowa. — Ja ci tego nie powiem, Ollie. Myślę jednak, że oboje wiemy jaka jest odpowiedź — odpowiedziała. Nie umiałaby poprosić go by został. Jednocześnie pękłoby trochę jej serce, gdyby powiedziała, że powinien jechać. Nie wypowiadanie wprost tego, co oczywiste przyszło jej więc z większą łatwością. Chociaż nie znaczy to, że miała jeszcze jakiekolwiek złudzenia w tej kwestii.
      Temat: Czego teraz słuchasz?
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 5855
    Wyświetleń: 99280

    PostForum: gry i zabawy   Wysłany: 2020-06-23, 22:05   Temat: Czego teraz słuchasz?
    kwiat jabłoni - kto powie mi jak
      Temat: Plebiscyt złotych jagód
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 13
    Wyświetleń: 694

    PostForum: Loża Zasłużonych   Wysłany: 2020-06-20, 23:12   Temat: Plebiscyt złotych jagód
    Kategoria - postacie

    Pocahontas: Billie Marvel, Naia Castillo
    Hercules: Nico Castillo, Hudson Beckett
    Minion Bob: Jayson Donowan, Booker Flanagan
    Sleeping Beauty: Stella Lanaghan, Eelia Simmons
    Darth Vader: Poppy Wakefield, Raien Somerset
    Clover: Liam Charleston, Rue Hayward
    Gollum: Peggy Marvel, Jalena Mayfield total
    Thor: Wyatt Harlowe, Cornelia Powell
    Eeyore: Oliver Griffin, Lilianne Walker
    Peter Pan: Lance Knightley, Baby Hemingway
    Dr. Phinneus Pogo: Eldar Mackenzie, Becca Braxton
    Casper the Friendly Ghost: Morgana Braxton, Stella Lanaghan
    Léon: Kara Belfrey, Wade Heatherton
    Terminator: Cornelia Powell, Elfreide Millington

    Kategoria - pary

    Jack Dawson & Rose Bukater: Rory Marvel i Vince Ellington
    Joey Tribbiani & Phoebe Buffay: Lou Steinfeld i Theo Emerson, Lance Knightley i Nico Castillo :roll:
    Ted Mosby & Robin Scherbatsky: Tessa Allen i Caleb Rogers, Aidan Ackermann i Paisley Mayfield
    Voldemort & Harry Potter: Dagny Bowden i Wesley Faraday,
    Thelma & Louise: Raine Somerset i Rory Marvel
    Bella Swan & Jacob Black: Clyde Faraday i Paisley Mayfield,

    Kategoria - grupy

    Weasley family: Clyde Faraday i Lene Dawson :)


    Kategoria - użytkownicy

    James Bond: Panda (Jacob Wardwell), Yang (Lorna Lanaghan)
    Winnie the Pooh: ANKO (Stevie Mayfield), Jolka (Kara Belfrey)
    Yoda: Patka (Ephraim Heatherton), ejmi (Oliver Griffin)
    Captain Jack Sparrow: anko (Stevie Mayfield), zosia (Wes Faraday)
    Neo: Sam (Charlotte Keller)
    Indiana Jones: Panda (Jacob Wardwell), Yang (Lorna Lanaghan)
    Don Vito Corleone: Zosia (Baby Hemingway)
    Doc Brown: Adzia (Liam Charleston), Aga (Chance Holland)


    SORKA JAK SIĘ POWTARZA, NIE SPRAWDZAŁAM
      Temat: Kto do kogo pasuje?
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 18535
    Wyświetleń: 354952

    PostForum: forumowo   Wysłany: 2020-06-17, 20:05   Temat: Kto do kogo pasuje?
    charlie hobart napisał/a:
    może Clyde?
    Berryemu by żyłka pękła xd


    A CO TO CLYDE GORSZY? XD

    tutaj to Bowie tylko
      Temat: Ten marudny Mayfield
    dagny bowden

    Odpowiedzi: 18
    Wyświetleń: 181

    PostForum: Pozostałe   Wysłany: 2020-06-16, 23:07   Temat: Ten marudny Mayfield
    no i elegansio, to jak zaczniesz nam w wolnej chwili dla Dagny to miłość największa <3
     
    Strona 1 z 97
    Skocz do: