• Zaloguj
  • Rejestracja
  • Berrylane :: Audrey Hemingway
    nieznajomy
  • ABY FORUM DZIAŁAŁO PRAWIDŁOWO, ZALECAMY WYKONANIE TWARDEGO RESETU - CTRL + F5, CTRL +FN +F5 LUB COMMAND +OPTION +R
  • Jedna z drużyn gry terenowej znalazła zwłoki ukamienowanego Edwarda Raymonda! Burmistrz obiecuje, że morderca zostanie znaleziony!
  • Las w White Hills sceną zbrodni! Podczas zabawy z okazji Armed Forces Day nie tylko znaleziono zwłoki zaginionego mężczyzny, ale doszło też do morderstwa jednego z opiekunów gry terenowej.
  • Wycinka w Crimson Woods nadal trwa! Aktywiści wyszli na ulicę żądając od miasta wyjaśnień.
  • Pink Waters jeszcze niebezpieczniejsze! Czy grozi nam wojna gangów? Czy Jaszczurki stracą pozycję?
  • WYKORZYSTAJ SWÓJ KUPON - WARUNKI REALIZACJI KUPONÓW GRACZA
  • DZIENNIKI ODZNACZEŃ - ZBIERAJ PUNKTY I WYMIENIAJ JE NA NAGRODY
  • WIADOMOŚCI LIPIEC/SIERPIEŃ
  • ZADANIA LOSOWE
  • - SZYBKIE POSZUKIWANIA ZNAJDŹ PARTNERA DO GIER
  • Stevie / ANKO
    Naomie / Martyna
    Lilianne / Lilka
    Kara / Jola
    Raine / Ada


    Berrylane Strona Główna » Organizacja » Strefa relaksu » Archiwum » Archiwum postaci » Karty postaci » Audrey Hemingway
    Poprzedni temat «» Następny temat
    Baby Hemingway



    Come run the hidden pine trails of the forest


    Come taste the sun sweet berries of the Earth


    And for once never wonder what they're worth

    Audrey
    Hemingway








      
    WHITE LOG MEWS
       .

      
    I zagapiam się tak na Twój temat, że przejeżdżam po kilkadziesiąt przystanków

      
    20 y.o.

      
    165 cm

      


    2017-12-20, 17:51


    Audrey "Baby"
    Hemingway
    aslıhan malbora
    scream
    przyjezdny
    data i miejsce urodzenia
    stan cywilny
    zawód i miejsce pracy
    02.02.2000, nyc
    panna
    studentka medycyny
    orientacja
    wyznanie
    dzielnica mieszkalna
    heteroseksualna
    wierzy w świętego mikołaja
    white log mews
    Silence of the lambs
    Raporty policyjne z pewnością kłamały i w tej jednej sprawie, nie tak przecież różnej od wszelkich innych morderstw. A jednak nie chciano powiedzieć jej co się stało i jak - nie pozwolono dotąd zobaczyć ciała jej ciotki, które zaczęło ulegać nieprzyzwoitej destrukcji. Kazano zamknąć się w domu i uważać, na siebie, na dom, na resztę rodziny. Więc Audrey z nieskazitelnym spokojem, z drażniącym uśmiechem na twarzy, zamknęła się w zbyt dużym jak dla niej domu i zaczęła udawać, że nic się nie wydarzyło. Ta czerwona plama zdobiąca ulubiony cioteczny dywan jest jedynie pozostałością po rozlanym winie, nie haniebnym wycieku krwi. Że ten rozwalony zamek w drzwiach wskazuje na jej pijackie zabawy i chęć dogryzienia osobie, dla której ważniejsze są buty niż własna bratanica. Że osoba, która jeszcze niedawno zamordowała tę próżną kobietę jest wciąż na wolności. Barykadując się więc we własnym pokoju, pod stertą koców dumnie nazywanych Strefą 51 (dalej znanych jako zwyczajny, dziecinny fort), otulona poduszkami i skradzionymi pluszakami, otoczona blaskiem światełek świątecznych, wraca na ten jeden moment do chwil, gdy jej życie można było nazwać normalnym. I z kolejną ironiczną nutą odkrywa, że nigdy nie miało to miejsca.
    Urodzona w Nowym Jorku, wychowywana przez parę idiotów, którzy spełniali każdą jej zachciankę. Fakt posiadania brata niknął pod stertą wszelkich niepotrzebnych jej rzeczy, których przesyt zaczął stosunkowo prędko ją męczyć. Bogata, rozpieszczona córka ludzi, którzy popełniali błąd za błędem. Dla których liczyły się jedynie pieniądze i własna praca, którzy poświęcali się jedynie sobie i własnym priorytetom. Lata spędzane w szkole nie były godne zapamiętania, bo po prostu były, bez rewelacji po drodze, bez fajerwerków na końcu (i jest pewna, że tak też skończy ostatnią klasę liceum). Dobre oceny kolekcjonowała głównie dlatego, by dogryźć innym, choć uczenie się nigdy nie sprawiało jej większych problemów. Nudziła się tym wszystkim, co ciekawiło innych - prymitywne zabawy, nic nie znaczące problemy. Wykreowała własny świat, który pomógł uciec jej przed innymi - bo ludzie to zło, i wciąż o tym pamięta. Nie wzruszyła się nawet wtedy, gdy Amanda płacząc, podpinając całość pod narodowy dramat oznajmiła (czy raczej: wydukała w przerwach od głośnego zawodzenia, duszenia się własnymi łzami i niezbyt eleganckiego pociągania nosem), że to koniec. Rozwód był jednak rzeczą, którą Audrey przewidywała od dawna. Jej rodzice przecież nigdy nie stanowili jedności, nigdy nic nie wskazywało na to, że się kochają. W tamtej chwili udała jednak, że podziela matczyny ból i po raz kolejny owinęła ich sobie wokół palca. Znów znalazła korzyści w sytuacji, która podłamałaby innych - bo przecież dostawała co chciała, bawiła się w najlepsze i ostatecznie zamieszkała z ojcem. Nigdy nie potrafiła bowiem znaleźć wspólnego języka z matką, która prędko po dostaniu rozwodu zniknęła za granicami San Francisco, dzwoniąc do Audrey późnymi wieczorami. Ojciec również nie zamierzał zostawać w Berrylane, do którego trzy lata temu przeprowadzili się jedynie ze względu na Amandę. Zakochany w Nowym Jorku, próbował namówić córkę do przeprowadzki, lecz nie wiedząc czemu, Audrey pokochała to małe, urocze miasteczko i nie zamierzała go opuścić, przynajmniej na razie.
    Nie prosiła długo o pozwolenie - ciotka, znana również jako rozkoszna siostra ojca, chętnie zaoferowała się przypilnowania Audrey i zamieszkania w ich domu. Biedna kobieta w średnim wieku, próbująca ukryć swoją starość pod stertą makijażu sądziła chyba, że tym samym jakoś wynagrodzi sobie stratę, jaką poniosła wraz z odejściem jej męża kilka lat temu. Męża, który zabrał ze sobą ich jedyne dziecko i skazał na życie do reszty spędzone w samotności. Tak więc obie udawały, znosiły swoje towarzystwo, posyłały lekkie uśmiechy mijając się wieczorem w korytarzu. Nie sprawiała jej problemów wychowawczych, dzięki czemu ograniczyła ich kontakt do minimum - czasem tylko wkradała się do jej sypialni, skrytej w najciemniejszym kącie tego wielkiego pustego domu, i z ogromną radością czytała jej pamiętnik (jak można w takim wieku bawić się w nastolatkę?), zużywała tony drogich kosmetyków pozbywając się ich zawartości w umywalce i łamała obcasy butów, które na niejednej osobie robiły wrażenie. Cioteczna wyrozumiałość robiła na niej wrażenie, sądziła czasem nawet, że dziękuje jej za to wszystko - bo przecież znów mogła wydać pieniądze, znów mogła kupić niepotrzebne rzeczy, lepsze od pozostałych.
    I nagle została sama. W tym domu, w którym ktoś zamordował tę niewinną cioteczkę. Uwięziona w tajemniczej sprawie, którą ktoś musi rozwiązać. By nie stała się kolejnym sfałszowanym raportem, by świat dowiedział się o biednej kobiecinie, której ktoś poszatkował ciało nożem. Nie zaśnie więc dzisiejszej nocy, nie zaśnie kolejnej bo i jej śmierci może ktoś sobie życzyć. Zostanie jednak w tym domu, nie wróci do rodziców. Nie dopóki ta sprawa się jakoś nie wyjaśni. A pieniądze, które rodzice wciąż jej wysyłają i nigdy nie przestaną, są dość wygodną zaletą bycia córką bogatych idiotów z Nowego Jorku.
    Let me in
    Siedzi tu, dziewczyna skromna w swej tajemniczości, zagubiona w natłoku własnych destrukcyjnych myśli. A jednak ten chwilowy uśmiech przerażenia jest jedynie częścią jej gry; nigdy nie wychodzi z roli, zawsze udaje i nigdy nie przestanie. Weszło jej to w nawyk, nabiera już własną duszę, zagubiona między prawdą a kłamstwem. Nikt nie jest w stanie w jasny sposób określić kim jest ta drobna dziewczyna, choć ten szalony błysk w oku ujawnia wiele jej tajemnic. Kocha adrenalinę, dobrowolnie pcha się w wszelkie sprawy uznawane za "niebezpieczne". Ryzyko, natłok emocji, niebezpieczeństwo. Nie lubi ludzi a ludzie nie lubią jej. Każdemu wytyka brak należytej inteligencji, bawi się przyjaciółmi, nabiera wciąż znajomych. I ta radość, która rzekomo jej towarzyszy jest tym, czego najbardziej nie da się w niej lubić - choć to tylko maska, kolejna gra. Skrywany głęboko smutek i żal, który tak łatwo jest schować, zapomnieć o nim i udawać, że naprawdę jest się tą zwodniczą aktoreczką, dla której nic i nikt nie ma znaczenia. Nie przyjmuje odmowy, nie liczy się ze zdaniem innych. Nie przejmuje wszelkimi opiniami, krytyką ofiarowaną od osób komicznie idiotycznych. Najważniejsze jest dla niej własne życie, które musi przeżyć należycie. Wraz z tą dziwnością, którą w sobie kocha, którą na co dzień z radością innym ujawnia.
    American Horror Story
    Nigdy nie zastanawiała się nad tymi legendami głębiej - wie, że Berrylane nie jest miasteczkiem normalnym, że dzieją się w nim złe rzeczy, jednak w potwory raczej nie wierzy. Zbrodnie Huntsmana również nie są dla niej specjalnie istotne, w każdym mieście znajdzie się bowiem jakiś morderca, prawda?
    Why don't you play in Hell
    » kiedy była mała, kazała wszystkim mówić na siebie Baby, bo ogromnie podobała jej się wizja tego, że wtedy każda piosenka byłaby o niej. Straciła trochę nad tą prośbą kontrolę, bo ksywka ta przyjęła się na tyle mocno, że to głównie nią zwracają się do niej cały czas ludzie
    » należy do tajnej organizacji ratującej zwierzęta poddawane eksperymentom, kilka razy prawie została, wraz z niewielką grupą znajomych, złapana, jednak zawsze w porę udaje im się uciec policji
    » ostatnio stwierdziła, że w przyszłości na pewno będzie alkoholiczką; od jakiegoś czasu tylko wino i Jack Daniels potrafią rozwiązać jej problemy
    » ma słabość do starszych mężczyzn, ale zdecydowanie nie można nazwać tego syndromem tatusia
    » swoje szesnaste urodziny spędziła w areszcie za jazdę pod wpływem alkoholu i wjechanie w budynek poczty
    » mimo wszystkich tych niefortunnych wypadków, jak na swój wiek jest niezwykle dojrzała, choć czasem zdarza się jej tracić nad sobą panowanie
    » jej styl ubioru jest bardzo zróżnicowany - raz nosi kostium od Chanel, raz podartą, za dużą katanę z przypadkowego, sieciowego sklepu
    » jest bardzo niska; zawsze dodaje sobie kilkanaście centymetrów nosząc buty na wysokim obcasie
    » ma zmysł do aranżacji przestrzeni, ciągle zmienia wystrój swojego pokoju i ostatnio nawet całego domu
    » ma na karku, nad łopatką tatuaż gwiazdy śmierci, jednak nie wygląda on już tak zjawiskowo, jak zaraz po zrobieniu
    » ma na swoją przyszłość zdecydowanie zbyt wiele pomysłów, dlatego często swój los powierza w ręce innych osób i lubi, kiedy ktoś mówi jej co powinna robić (ale tylko w przypadku kariery zawodowej)
    » kradnie zegarki osobom, z którymi noc spędziła, sama nie wie czemu, tak po prostu
    » i kolekcjonuje też krasnale, które ludziom z ogrodów zabiera
    » codziennie rano do śniadania czyta nekrologi i często się z nich śmieje, sama nie wie dlaczego
    » wyznaczając sobie jakieś zadanie, zawsze musi je wykonać. Wyznaje też zasadę, że nikt nie zrobi tego lepiej, niż ona sama
    » sklep z komiksami mógłby być jej drugim domem
    » spędza w wannie całe dnie, w niej też mogłaby zamieszkać
    » jest też tym typem człowieka, któremu wszystko musi iść po jego myśli, nienawidzi porażek i dopuszcza do nich naprawdę bardzo rzadko
    » ma pod domem schron na wszelki wypadek, do którego co jakiś czas wynosi połowę swoich rzeczy z pokoju, te najcenniejsze oczywiście, bo ostatnio wydaje jej się, że Berrylane jakaś tragedia nawiedzi
    » siedem lat temu zdechł jej pies, jeszcze się nie pozbierała i póki co nie chce brać nowego, bo uważa, że zdradziłaby tamtego i przez to nawiedzałby ją w nocy
    » nie je mięsa, nie lubi smaku zwłok zwierząt

      

    zosia
    debbie \\ hestia \\ lou \\ wes
    zaraz wracam
     
    Berrylane



    -


    -


    -

    Berrylane
    administrator








      
    FALLEN CLOUD
       .

      
    .

      
    100 y.o.

      
    100 cm

      


    2017-12-22, 23:49



    Akceptacja


    Witamy na forum!


    berrylane
    .
    piszę posty
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: