menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Perry Shumway
Autor Wiadomość
Perry Shumway


Lives in
blue velvet

w Berrylane od zawsze i pewnie na zawsze


okulistka i mama siedmiolatki

nie wiem dokąd idę, ale podróż będzie fajna

Wysłany: 2017-12-15, 21:46   Perry Shumway
  
perry

  
shumway

  

  

  

  

  


  
.

  
32 yo

  
170 cm

  


Persephone Elaine
Shumway
MIEJSCOWY FRIDAY THE 13TH margot robbie
DATA I MIEJSCE URODZENIA14.05.1987, BERRYLANE
STAN CYWILNYpanna
ZAWÓD I MIEJSCE PRACYokulistka w przychodni
ORIENTACJAheteroseksualna
WYZNANIEkatoliczka
DZIELNICA MIESZKALNABLUE VELVET
I know what you did last summer
Nie wyściubiała nosa poza tą mieścinę odkąd tylko opuściła łono matki, to miasto jest jej domem, jej miejscem na świecie. Tutaj stawiała pierwsze kroki i ona i jej córka.... ale wszystko zaczęło się oczywiście od jej matki. Heather była może i tylko kelnerką, ale miała wiele marzeń. Nie należało do nich zajście w ciążę z chłopakiem który dopiero co się w mieście pojawił i zamieszkanie z nim w przyczepie kempingowej, właściwie nawet do końca się nie znając. Wzięli szybki ślub na małej polance, udając że wcale żadnej ciąży nie ma i powodu do plotek, ale miasto i tak doskonale znało prawdę. Ale kiedy pojawiła się na świecie Perry dali im już spokój, widząc jak ledwo wiążą koniec z końcem. A później mężczyzna, Dustin zniknął bez słowa na pięć lat, zostawiając Heddy samą z dzieckiem. Nie należała do łatwo poddających się kobiet, udało jej się jakoś pogodzić pracę, wychowywanie dziecka i zamiast przelewać na córkę frustrację, wpajała jej do głowy że nie potrzebuje żadnego mężczyzny w życiu i że powinna być samowystarczalna. Aż dziw bierze, że pierwsze słowo Perry to nie był właśnie 'feminizm', a 'kaczka'. Jako dziecko była bardzo spokojna, lubiła tylko przynosić do ich mieszkania małe zwierzaczki z okolicy, tu jakiegoś kotka, tam pieska, a tam oposa który tak mocno ją podrapał na nodze, że do dzisiaj ma lekką bliznę wciąż na łydce. A potem poszła do przedszkola i szkoły i zaczęła zdobywać pierwsze przyjaźnie. I właśnie wtedy, kiedy miała sześć lat Dustin wrócił do miasta, oznajmił że dostał spadek po ojcu i wprowadzają się do dużego domu. Nieprędko Heather mu wybaczyła, długo tłukła talerze i kazała mu spać na kanapie, ale w końcu, ostatecznie się pogodzili. I tylko pilnowała żeby wracał na czas do domu, zawsze regularnie.
Status ich życia oczywiście się wtedy poprawił, ale Perry nigdy nie przykładała do tego zbyt dużej uwagi. O wiele bardziej ciekawiło ją wszystko czego uczyli ją w szkole i wszystko czego mogła się dowiedzieć od innych ludzi. Już jako kilkulatka upodobała sobie udzielanie rad i wchodzenie w rolę psychologa, który stara się zrozumieć każdy problem i odczytać każdego człowieka. Wszystko przez serial telewizyjny, chciała się poczuć tak samo mądra i ważna jak pani z ekranu, a to że jej rady nie zawsze dobre były.... grunt że w udzielaniu korków jej wychodziło! Była zdolną uczennicą, więc i oceny miała bardzo dobre. I to właśnie nauczyciel z biologi zasugerował jej studia własnie w stronę medycyny. Początkowo się przed tym wypierała, w końcu dopiero zaczynała liceum, lubiła oczywiście kółko z biolku, lubiła chemię, ale lubiła też klub dyskusyjny i fotografię. Nie wiedziała co chce robić i była po prostu trochę nieśmiała. Nie miała nawet w tamtym czasie poważniejszego chłopaka. Ale w końcu się jeden taki znalazł i to właśnie on najmocniej ją popchnął w stronę medycyny. To miłe z jego strony, zwłaszcza że na balu maturalnym popychał swoje dłonie pod sukienkę jej koleżanki...
Studia były całkiem fajne, musiała dużo się uczyć, jeszcze więcej zakuwać, a to wszystko próbowała pogodzić z typowym studenckim życiem. W końcu była singielką, to najlepszy czas na eksperymentowanie, poznanie siebie i swoich granic. Nie zawsze wychodziło jej to dobrze, jak wtedy kiedy obudziła się na dachu budynku po imprezie na której po raz pierwszy paliła zioło... i miała pół twarzy spalone słońcem, czy wtedy kiedy pod zasnęła pijana pod prysznicem i okazało się że jest to szatnia męska, a nie damska. Cóż, ale przetrwała prawie bez urazu! Dopóki nie zauważyła na teście ciążowym tego plusika, gdzie powinien być przecież minus. Początkowo była załamana, nieskończone studia, brak chłopaka na stałe czy poważnej pomocy. W końcu kto wpada ze swoim najlepszym przyjacielem? A no, ona. Ale uznała że dokończy studia i jakoś to pogodzi, oczywiście dopiero po tym jak zrozumiała że po prostu nie jest w stanie zrobić aborcji. Rozważała oddanie dziecka do adopcji, ale jak tylko dostała Willow w swoje ręce, pokochała ją i po prostu nie mogła tego zrobić. Studia dokończyła wieczorowo żeby jakoś pogodzić to z macierzyństwem, nie mogła przez pierwsze lata pracować, więc bardzo polegała na pomocy rodziców. Nie mogli jej w końcu osądzać, sami byli w podobnej sytuacji. A jak Wills poszła do żłobka a potem do przedszkola, bez większych wyrzutów sumienia mogła pójść na rezydenturę. Wybrała szpital, bo chciała się nauczyć jak najwięcej, ale wiedziała że nie będzie pracować w wielkim mieście tylko chce wrócić do Berry. I właśnie to zrobiła. Nie pracuje w przychodni zbyt długo, a jej życie prywatne jest w stanie względnie stabilnym. Jej córka chodzi do przedszkola, a po godzinach uwielbia tańczyć i się ruszać, więc Perry zabiera ją na wszystkie dodatkowe zajęcia, konkursy i co tylko sobie zażyczy. A sama... sama ma już trzydziestkę na karku, ale wciąż jakoś nie udało jej się ustatkować. Nie ma na to zbyt dużego parcia, czuje się wciąż zbyt młoda na małżeństwo.
Let me in
Jest osobą dla której pomaganie innym jest odruchem. Bardzo empatyczna, ciepła i wyrozumiała, mimo że nie zawsze dobrze jej wychodzi poznawanie się na ludziach i radzenie im, stara się. Umie słuchać, ale nie potrafi mówić o swoich problemach, obawach i kompleksach. Bardzo serdeczna dla swoich pacjentów, lubi czasem pożartować o wypadających oczach i nie zawsze pacjentowi ten żart przypadnie do gustu. Ma lekkie poczucie humoru, czarny humor przyprawia ją o ciarki na plecach i nigdy nie wie jak na niego reagować. Woli też zapobiegać niż leczyć, spędza dużo czasu poznają składy i działanie niektórych składników w jedzeniu i te pe. Gdyby nie to, że mięso jest takie smaczne, to pewnie zostałaby wegetarianką. Wciąż uwielbia zwierzaki i mimo że one nie mają w domu żadnego, nie omieszka przytulić nawet czworonoga poznanego w parku na spacerze. Jest z tych osób, które wolą 'prawdę' od 'wyzwania', bo tego się trochę cyka. Nie jest zbyt odważna, nawet po kilku drinkach. I bardzo łatwo zauważyć kiedy kłamie.
American Horror Story
Nie jest przesądna, ale nie jest też nieodpowiedzialna. Nie zamyka domu na siedem spustów, ale nie włóczy się w nocy po lesie i stresuje się kiedy jej córka jest gdzieś poza domem, bez jej nadzoru. Kiedy widzi cień w kącie pokoju dostaje małego zawału, ale nie dlatego że myśli że to Huntsman. Ogólnie rzecz biorąc, uważa że źli ludzie są wszędzie na świecie, że to nie miejsce, a człowiek i jego wybory może być zły i że nie należy wpadać w paranoję, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Uważa także że legendy nie biorą się z niczego, ale pod wpływem czasu zostają bardzo często przeinaczone tak żeby człowieka wystraszyć i przypomnieć o ostrożności. Sama nigdy nie szukała żadnych informacji na własną rękę, nie bawiła się w detektywa i nigdy nie miała zamiaru tego robić.
Why don't you play in hell
- Ma córkę, Willow, owoc jednorazowej przygody pod prysznicem, z jej przyjacielem. Śpiewali sobie karaokę kiedy byli pijani, na imprezie do słuchawki, a potem jakoś samo wyszło
- Możliwe, że dlatego jej córka jest teraz małą tancereczką
- ma ogromny problem do zmotywowania się do porządków domowych wielkich i regularnych ćwiczeń, a na pocieszenie tort czekoladowy jest najlepszy
- gotuje... średnio. Czasem się uda, czasem nie
- podobnie z wypiekami
- za to nie lubi jedzenia na wynos, akceptuje pizzę, ale chińszczyźnie trochę nie ufa. Kto wie co tam tak naprawdę jest w środku powrzucane?
- jak pije to wino, ma nawet swój własny kieliszek, w rozmiarze XXL
- ma alergię na pyłki
- lubi fotografować, zwłaszcza polaroidem
- zawsze blondynka, tylko na studiach przefarbowała się raz na czarno... i to chyba był błąd
- sama też lubi tańczyć z jej córką, zwłaszcza w kuchni, albo na łóżko w sypialni
- obie kochają bajki Disney;a i Harry'ego Pottera
- katoliczka, ale praktykują tylko raz na jakiś czas, w końcu z niej taka grzesznica
- ma całkiem niezłą orientacje w terenie, potrafi też jak nikt szybko rozłożyć namiot. Tyle że samego spania pod gołym niebem nie znosi, w końcu jezioro i las to dużo komarów i kleszczy
- za to oglądanie gwiazd ze schodów przed ich domem uwielbia. Nie przegapia żadnych deszczy meteorytów, o ile oczywiście cokolwiek widać
- prace ogródkowe? Nie, zdecydowanie nie dla niej
- prawie nigdy też nie ma pomalowanych paznokci na jakiś kolor, woli bezbarwne i różne odżywki
- kocha też naturalne kosmetyki i pielęgnacje, mogłaby na to wydawać miliony
- z wiadomych przyczyn woli jednak wanny od pryszniców
- latem po mieście jeździ na rowerze, a jej samochód stoi zapomniany w garażu
- nie jest najlepszym kierowcą, swoją drogą
- nigdy nie używa swojego pełnego imienia.
  
[Profil]
  MULTI: joey, scott, maia, joey, gal, finley, callie, leanne, wolf, nora i elf
 
Berrylane


Wysłany: 2017-12-16, 01:31   
  
Berrylane



Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Berrylane


Wysłany: 2019-01-06, 14:12   
  
Berrylane


we'll wish we could come back to these days

Ubiegły rok kończyła i rozpoczynała w ramionach o sześć lat młodszego strażaka, w dzień będąc idealną matką, w nocy robiąc coś dla siebie. Odgradzała te dwie relacje w swoim życiu całkiem nieźle, ale... układ idealny okazał się nie być aż taki idealny. Co tylko udowodniła jej wizyta na balu u Goldnerów, na którym nie tylko została ogłoszona królową balu, ale jeszcze usłyszała tą nowinę w ramionach swojej dawnej i nieco zapomnianej miłości sprzed wielu lat. Przez dramatyczne wydarzenia na balu, strzelaninę i porwanie, poszukali u siebie leku na samotność, może trochę pocieszenia i wdali się w romans, krótki ale bardzo namiętny. I który okazał się najlepszym zakończeniem tego, co kiedyś ich łączyło. Huntsman nie skończył wpływać na Perry jedynie na balu, już po jego zakończeni dostała porcję gróźb, jak wielu mieszkańców miasteczka. Na szczęście, bez pokrycia. W uporaniu się z nimi pomagał jej kolejny z jej byłych facetów, na którego wpadała w Berrylane zaskakująco często. Nie była jednak w stanie naprawiać błędów wszystkich ludzi dookoła siebie, mimo że się starała i próbowała. W tym momencie jej córka chodzi już do szkoły, a ona skupia się na niej bardziej niż na sobie, zwłaszcza że Barry Marvel, ojciec Willow, po postrzeleniu wciąż zajmuje się rehabilitacją swojego kolana i przetrawianiem traumy, na drugim końcu stanów. Ale nie tylko chłopaki nie płaczą, a życie wcale nie kończy się po 30. Ciąg dalszy nastąpi.


[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 5