menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Holden Marvel
Autor Wiadomość
Holden Marvel


Lives in
fallen cloud

w Berrylane od dziecka


najmilszy chirurg w mieście

został ojcem, taka sytuacja

Wysłany: 2017-12-17, 18:29   Holden Marvel
  
Holden

  
Marvel

  

  

  

  

  


  
Wyciągnęła do mnie rękę, nie wiedziałem, co mam zrobić, więc połamałem jej palce swoim milczeniem.

  
31 yo

  
180 cm

  


Holden Maloney
Marvel
przyjezdny CHILD'S PLAY Sam Claflin
DATA URODZENIA15 STYCZNIA 1988
STAN CYWILNYkawaler
WYKONYWANY ZAWÓDrezydent chirurgii w NORTHWEST HOSPITAL & MEDICAL CENTER
ORIENTACJAheteroseksualny
WYZNANIEAteista
DZIELNICA MIESZKALNAFallen Cloud
I know what you did last summer
Zastanawiał się, czy budząc się tamtego ranka już wiedziała, że jest to ich ostatnia wspólna pobudka. Czy gdy pili kawę i zanudzał ją jakąś niewiele znaczącą opowiastką, ona sekretnie planowała już sposób, w jaki go opuści. Czy mówiąc mu, że powinni wybrać się w weekend na wycieczkę, świadomie kłamała. Dokładnie pamięta ten dzień nie przez wzgląd na to, co stało się potem, lecz dlatego, że zbliżały się jej urodziny. A on jak zwykle jedynie dla niej zamierzał zrobić wyjątek i planował jak ten dzień spędzić. Co jej podarować. W pracy nie potrafił skupić się na czymkolwiek innym - wracał myślami do dnia gdy się poznali. Miał wówczas osiem lat i był to szósty tydzień, odkąd z Barrym pojawili się w miasteczku po raz pierwszy. Poprzednie życie nie potrafiło go opuścić, mimo że przy swoich adopcyjnych rodzicach udawał, że przepełnia go radość i wdzięczność za to, co zrobili dla niego i jego brata. Wspomnienie domu dziecka i prawdziwych rodziców rozbrzmiewało w jego sercu każdego dnia na nowo. To dlatego w szkole był nieuważny i dlatego często uciekał w domu. Jego partnerką w zbrodni była Eli - dziewczyna w jego wieku, równie młoda i zraniona. Nigdy nie powiedziała mu dokładnie o co chodziło, ale kiepska sytuacja w domu sprawiała, że wraz z Holdenem uciekała do lasu. Te poważne problemy miały być czymś, co mogłoby ich połączyć na zawsze.
Nigdy nie był towarzyską osobą. Podczas gdy to Barry błyszczał w towarzystwie, on jednie sprawdzał się w roli podążającego za nim cienia. Brat bliźniak, choć tak mu bliski, przestał być jednak w końcu jego jedynym wsparciem. Jego miejsce zajęła Eli, z którą z roku na rok dogadywał się coraz lepiej. Wspólna nauka i przyszłość, którą planować zaczęli dużo wcześniej niż rówieśnicy. Po drodze zdarzyło im się kilka przerw, dłuższych i krótszych, lecz ostatecznie zawsze do siebie wracali. Rozłąka na okres studiów była najdłuższa - on postanowił zostać tutaj, podczas gdy ona przeprowadziła się do Nowego Jorku. Mimo początkowych kłótni ostatecznie utrzymywali ze sobą stały kontakt, bawiąc się w najlepszych przyjaciół. On poznał jej chłopaka, ona zaprzyjaźniła się z jego dziewczyną. Przez kilka lat żyli więc w przekonaniu, że ich młodzieńcza miłość była tylko wstępem do zwykłej, miłej znajomości. Jednak gdy tylko wróciła do miasteczka i spotkali się ponownie, uczucia powróciły. Nie liczyło się więc to, że wracając do niej, porzucił niczemu niewinną wspaniałą dziewczynę. Nie miało znaczenia to, że ona w Nowym Jorku zostawiła swe nowe życie. Byli razem i jedynie to się liczyło. Znów planowali przyszłość - po zakończeniu jego rezydentury mieli stąd wyjechać. Wybrać się w długą podróż, żyć z dnia na dzień i cieszyć jedynie swoim towarzystwem.
Nigdy w żaden sposób nie wskazała mu, że coś jest nie tak. Zawsze się uśmiechała. Mówiła mu o wszystkim. Gdy działo się coś niedobrego, przechodzili przez to razem. Tego szczególnego dnia, dziesiątego grudnia 2016 roku, nic nie zapowiadało zbliżającej się tragedii. Wszystko toczyło się tą samą rutyną - wczesna pobudka, wspólna kawa, pocałunek na pożegnanie. On pojechał do Seattle, do szpitala, a ona miała ruszyć tuż po nim do swojej pracy. Zwykła norma ludzi, którzy od kilku miesięcy planowali swój ślub. Niepokój wkradł się w jego myśli gdy nie odbierała jego telefonu. Potwierdzenie nadeszło, gdy zadzwoniono do niego z jej pracy z pytaniem, dlaczego się dzisiaj nie pojawiła. Holden wywalczył więc u szefa możliwość wcześniejszego powrotu do domu i gdy wchodził do ich mieszkania nie podejrzewał wcale, że dziewczyna tuż po ich porannym pożegnaniu, postanowiła opuścić go na zawsze.
Kłamie, że niewiele pamięta. Upiera się, że nie pamięta nic od momentu pojawienia się w domu, do czasu, gdy w szpitalu psycholog próbował oswoić go z sytuacją. Tak naprawdę wciąż ma przed oczami ciało Eli, bezwładnie zwisające na stalowej lince w przedpokoju. Codziennie je widzi, gdy mija ten przeklęty pokój. Pamięta jak próbował przywrócić ją do życia, choć rozum już wtedy podpowiadał mu, że to niemożliwe. Nie rozumiał, wciąż nie rozumie, dlaczego postanowiła to zrobić. Dlaczego go zostawiła, w dodatku w tak brutalny sposób.
Przez trzy miesiące nie wychodził z domu. Stracił pracę. Nie utrzymywał z nikim kontaktu. Nie spał, nie jadł, nie robił nic, co robić trzeba by żyć. Próbował jedynie jakoś rozwiązać tę zagadkę, dostrzegając w jej śmierci kilka niezgodności. Niedługo potem odnalazł jej pamiętnik, w którym opisywała spotkania z tajemniczymi i niebezpiecznymi osobami. Policja jednak zignorowała te zapiski, uważając, że Eli miała psychozę. Psychozę! Właśnie wtedy postanowił, że nie pozwoli jej śmierci zamieść pod dywan. Uwierzył, że naraziła się komuś na tyle mocno, by ten zechciał się jej pozbyć. Dzięki temu, tej niezdrowej obsesji, udało mu się wrócić do życia. Odzyskał pracę i chęć do budzenia się każdego dnia. I jakoś nawet udaje mu się udawać, że jej śmierć zostawił za sobą, choć robi to jedynie dlatego, by ludzie dali mu spokój.
Let me in
Na jego widok ludzie zawsze reagują tak samo - wzdychają, odwracają pospiesznie wzrok i nieśmiało pytają jak się czuje. Po śmierci narzeczonej jednak się nie zmienił, choć każdy zakłada, że niegdyś był zupełnie innym człowiekiem. Co go irytuje, czasem doprowadza do szału, bo wciąż jest wierny dawnym morałom; wciąż towarzyszy mu niezwykłe poczucie humoru i nigdy tak naprawdę nie zrobił czegokolwiek, co zaprzeczałoby jego portretowi. Jedyna zmiana, która zaszła w jego życiu to silny zarost, którego nie zamierza się pozbywać. Jest dość radykalną osobą, często obiera kontrowersyjne zdanie w powszechnie chwalonej lub potępianej sprawie i nigdy nie robi tego jedynie dlatego, by się wyróżnić. Szanuje jednak przy tym zdanie innych, choć sam rzadko nagradzany jest tym samym. Sporo osób go nie lubi, niektórzy uważają za wariata. Nie ma pojęcia dlaczego, co sprawia, że mimo swej wesołości i dobroduszności, ludzie go unikają. Podejrzewa jednak - pewnie słusznie - że główną winą jest to, co stało się z Eli. W końcu sam siebie do dzisiaj o to obwinia, dlaczego inni mieliby tego nie robić? Zdarza mu się popadać często w depresyjne nastroje, ale stara się z tym dzielnie walczyć.
American Horror Story
Podczas gdy inni przeszli od wiary do ignorancji, Holden Marvel z czasem przekonał się, że legendy niosą w sobie sporo prawdy. Przyjeżdżając do Berrylane nie miał pojęcia o potwornościach, jakie kryły się na kartach historii miasta, lecz gdy tylko w szkole przerażeni koledzy ostrzegli go przed wchodzeniem do lasu, Holden śmiało wybierał się tam co tydzień. I nic mu się nie stało, nigdy! Był prawdopodobnie najmłodszym sceptykiem w mieście, w dodatku nie krępował się przed wyśmiewaniem tych, którzy brali te historie na poważnie. Wszystko uległo zmianie gdy zginęła Eli. I znalazł jej pamiętnik. W ciągu jednego dnia uwierzył we wszystko i teraz to on nazywany jest przez to miejscowym dziwakiem. Niespecjalnie się tym jednak przejmuje, wciąż usiłując odnaleźć dowody na to, że Berry jest miejscem przeklętym. Głównie jednak wierzy w pradawną sektę, przez którą Eli popełniła samobójstwo, ale... W kwestii tej jest osamotniony.
Why don't you play in hell
× Nigdy nie świętował swoich urodzin, nie widział w tym większego sensu. No i nienawidzi przyjęć niespodzianek, to największa zmora!
× Nie obchodzi też żadnych świąt, prezentów też nikomu nie daje (nawet rodzinie). Gdy dostaje jakiś od kogoś zawsze go oddaje i prawi morały, by oddać go do jakiejś fundacji ludziom, którym naprawdę potrzebne są w życiu podarki.
× Od czasu śmierci Eli (co miało miejsce rok temu) wychodzi z domu jedynie do pracy i biblioteki. Poza tym czas spędza głównie w domu, który coraz mocniej przypomina wysypisko śmieci.
× Ma obsesję na punkcie teorii spiskowych, wszędzie dostrzega drugie dno i spisek. W UFO też wierzy, we wszystko wierzy. Tylko w Boga nie.
× Do czasu liceum planował zostać weterynarzem - jednak gdy na zajęciach przyrodniczych trzeba było rozkroić żabę, zemdlał, porzygał się i uznał, że nie da rady psychicznie walczyć z podobnymi sytuacjami na co dzień.
× Od ósmego roku życia jest wegetarianinem, dzięki swoim adopcyjnym rodzicom. To również dzięki nim woli zwierzęta od ludzi i to głównie po ich stronie staje, gdy dzieje się coś niedobrego.
× Gdy miał dziesięć lat został Królem Gier Arkadowych w Berrylane. Tytuł ten utracił dwa lata później, przegrywając w pac mana z dziewczyną.
× Jedyną rzeczą od której jest uzależniony jest wino. Wypija go nawet ciut za dużo, ale hej, zachowuje przy tym względny rozsądek.
× Uwielbia bajki i animacje! Przeważnie jest jedynym dorosłym bez dziecka na sali kinowej, gdy wychodzi jakaś nowa pozycja z Disney'a.
  
[Profil]
  MÓW MI: Maju
MULTI: Colter | Elio | Fred | Julian | Penny | Philly | Theo
 
Berrylane


Wysłany: 2017-12-22, 23:18   
  
Berrylane



Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 7