• Zaloguj
  • Rejestracja
  • Berrylane :: Colter Faraday
    nieznajomy
  • ABY FORUM DZIAŁAŁO PRAWIDŁOWO, ZALECAMY WYKONANIE TWARDEGO RESETU - CTRL + F5, CTRL +FN +F5 LUB COMMAND +OPTION +R
  • Jedna z drużyn gry terenowej znalazła zwłoki ukamienowanego Edwarda Raymonda! Burmistrz obiecuje, że morderca zostanie znaleziony!
  • Las w White Hills sceną zbrodni! Podczas zabawy z okazji Armed Forces Day nie tylko znaleziono zwłoki zaginionego mężczyzny, ale doszło też do morderstwa jednego z opiekunów gry terenowej.
  • Wycinka w Crimson Woods nadal trwa! Aktywiści wyszli na ulicę żądając od miasta wyjaśnień.
  • Pink Waters jeszcze niebezpieczniejsze! Czy grozi nam wojna gangów? Czy Jaszczurki stracą pozycję?
  • WYKORZYSTAJ SWÓJ KUPON - WARUNKI REALIZACJI KUPONÓW GRACZA
  • DZIENNIKI ODZNACZEŃ - ZBIERAJ PUNKTY I WYMIENIAJ JE NA NAGRODY
  • WIADOMOŚCI LIPIEC/SIERPIEŃ
  • ZADANIA LOSOWE
  • - SZYBKIE POSZUKIWANIA ZNAJDŹ PARTNERA DO GIER
  • Stevie / ANKO
    Naomie / Martyna
    Lilianne / Lilka
    Kara / Jola
    Raine / Ada


    Berrylane Strona Główna » Charaktery » Kartoteka » Zaakceptowane KP » 30 - 39 » Colter Faraday
    Poprzedni temat «» Następny temat
    Colter Faraday



    I think of all the friends I've known


    But when I dial the telephone


    Nobody's home

    colter
    faraday








      
    WHITE LOG MEWS
       w berry od trzech lat

      
    lubiłem to miejsce, lubiłem wszystko i ciebie trochę też

      
    34 y.o.

      
    183 cm

      


    2017-11-27, 20:28


    Colter Eanraig
    Faraday
    chris evans
    scream
    MIEJSCOWY
    data i miejsce urodzenia
    stan cywilny
    zawód i miejsce pracy
    dwunasty kwietnia 1986r., berrylane
    zamężny
    były agent fbi, obecnie na usługach gangu
    orientacja
    wyznanie
    dzielnica mieszkalna
    heteroseksualny
    agnostyk
    white log mews
    Silence of the lambs
    Zachowanie ich w pamięci wydawało mu się rzeczą naturalną. Opuszczenie - sprawą konieczną. Był rozsądny i niegłupi, zdawał sobie sprawę z późniejszych konsekwencji. Wiedział o jaką cenę walczy, kogo swym wyborem może uratować. Po piętnastu latach spędzonych w Berrylane, piętnastu latach przepełnionych szczęściem i radością, musiał je porzucić. Nie obwiniał się o taki stan rzeczy, uważając w dodatku, że to jego obowiązek. Ojciec w przedstawieniu grał główną rolę, tego złego potwora, który odpowiada za sianie zła w każdej bajce. Zdradzając swą żonę nie tylko sprawił ból każdemu z dzieci, ale i sprawił, że ich rodzina raz na zawsze pogrążyła się w smutku. Prostym zadaniem okazał się wybór którejś ze stron: każde z dzieciaków poparło matkę i to z nią zdecydowało się zostać. Colter jednak wiedział, że ojciec nie pozwoli na to, by żadne z nich nie wyruszyło wraz z nim w daleki świat - po długiej, przepełnionej wrzaskiem rozmowie, zawarł z ojcem umowę. Obiecał wyjechać z nim pod warunkiem, że ten zadba o to, by całej ich rodzinie nigdy nie zabrakło pieniędzy. Miał też nikomu nie mówić, że Colter robi to jedynie po to, by ich chronić. Łatwiej było mu znieść ich nienawiść niż wielokrotne prośby o to, by jednak pozostał w Berrylane. Wyjechał więc niespodziewanie, nie przejmując się tym, że nikt go nie pożegnał. W każdym z rodzeństwa narodziła się złość, której do dziś nie próbował wyjaśnić. Mieli prawo uznać go za zdrajcę. Początkowo ból roznosił jego ciało, rozczarowanie wkradało się w jego serce, gdy nie odbierali od niego telefonów. Próby wytłumaczenia jakoś swojego zachowania skończyły się po pięciu latach milczenia. Pogodziwszy się ze swoim życiem, ośmielił się nigdy nie powracać do Berrylane. Już gdy był mały radził sobie w szkole znakomicie - dzięki dobrym ocenom i chowaniu się przed rodzinnymi problemami w książkach, z łatwością przechodził przez kolejne klasy. Obyło się nawet bez poważniejszych kłopotów miłosnych czy pieniężnych - ojciec bez słów krytyki wspierał go bez przerwy. Gdy ten jednak postanowił w końcu założyć nową rodzinę, młody Faraday rozpoczynający wówczas studia, wyjechał w inną stronę Stanów. Było tego za wiele, nie potrafił zaakceptować nowej matki i "rodzeństwa". Odbierał więc od niego jedynie pieniądze, obiecując, że kiedyś odwiedzi go i pozna w końcu ich wszystkich. Nic takiego jednak nigdy się nie stało, a kontakt z ojcem urwał się mu w całości trzy lata temu. Widać tamten szczęście odnalazł w końcu przy nowych dzieciach, lepszych i zdolniejszych. W trakcie studiowania psychologii pojawiła się przed nim możliwość wstąpienia w szeregi agentów FBI. Zawsze planował robić coś dobrego, stać po stronie prawa i chronić innych, więc dzięki samozaparciu i braku innych zobowiązań, po kilku latach nosił już dumnie odznakę. Był prymusem w każdej możliwej dziedzinie, nie przejmując się wcale docinkami ze strony kolegów. Poza pracą i nauką nie miał życia. Nie chciał go mieć, bo przypominało mu tylko o wszystkich złych decyzjach. Był więc jedynie wyśmienitym agentem specjalnym, nic więcej. Był nim do czasu, gdy zakochał się niezbyt szczęśliwie w osobie, przez którą prawie utracił swe stanowisko. Była piękna, mądra i była jego informatorem. Miała na imię Grace, była młodsza i miała przepiękne włosy w kolorze bursztynu. Zakochał się w niej już po kilku spotkaniach, a ona kusząc go słodkimi słowami, pozwoliła się uwodzić do samego końca. Nikt nie wiedział o ich romansie, a Colter z niezwykłą starannością ukrywał w siedzibie jej istnienie. Powtarzał tylko, że posiada informatora, którego bronić musi za wszelką cenę. Naiwnie zdradzał jej tok postępowania, opowiadał o przeprowadzonych akcjach. Nie zdziwił się więc ostatecznie, gdy zniknęła pewnego dnia ze wszystkimi danymi, z całą jego wiedzą. To przez niego w dodatku w tym momencie zginęło tak wielu ludzi, jego przyjaciół, partnerów. Grace nie była informatorem, lecz częścią organizacji, którą planowali zlikwidować. Nie on wykorzystał jej zdolności, lecz ona jego - w dodatku odchodząc wcale nie żałowała. Raz nawet zdradziła mu, że ostatecznie zostanie z niczym, ale uznał to za kiepski dowcip. Oddając jednak swą odznakę na czas nieokreślony rzeczywiście nie było mu wcale do śmiechu. Nie miał pojęcia co robić, gdzie żyć i jak. Pewnego wieczora otrzymał jednak telefon od młodszej siostry, która kazała mu przyjechać do Berrylane. Nim zdążył jej odmówić, jego serce na moment zamarło. Matka jest chora i umiera. Potrzebują go. Ona go potrzebuje. Tej samej nocy spakował się i wrócił do swego domu, mając nadzieję, że jakoś wszystko jeszcze się ułoży. Może uda mu się wszystko naprawić, jeżeli tylko tym razem zrobi wszystko we właściwy sposób.
    Let me in
    Uśmiech nie znika z jego twarzy, nawet w tych najcięższych chwilach. Ceni sobie życie i za nic nie potrafiłby z niego zrezygnować, dlatego nie poddaje się nigdy kiepskim nastrojom. Nazbyt pozytywny, nie doszukuje się w niczym drugiego dna czy dodatkowych powodów zmartwień. Jest przy tym niesłychanie pomocny, gotów do poświęceń i zapewnienia innym należytego szczęścia. Rzadko się wścieka, ale dość często sili przy tym na skuteczną szczerość - wytknie ci każdy błąd, o ile i ty wyświadczysz mu podobną przysługę. Woli zwierzęta niż ludzi, ich towarzystwo sobie ceni ponad wszystko. Marzyciel, lekki romantyk. Choć przy tym twardy i stanowczy. Od kilku lat skutecznie zgrywa rolę zimnego drania, ale to tylko pozory. Próba przystosowania się do okrutnego społeczeństwa sprawiła, że swój prawdziwy charakter Colter ukrywa pod maską, ale przy odrobinie szczęście niektórym udaje się wydobyć z niego prawdziwą osobę, przepełnioną radością.
    American Horror Story
    Jako dzieciak wierzył w to wszystko, w każdą drobną opowiastkę, jaka przewinęła się przez Berrylane. Może stało się tak dlatego, że sam jednej z nich doświadczył, w pewnym sensie oczywiście. Był zbyt młody i głupi, bo zrozumieć kim jest Huntsman i jak wiele zła czyni, ale to poniekąd dzięki niemu zdecydował się na taki, a nie inny zawód. Obserwował pogrążone w smutku rodziny, widział strach rodziców. Później, gdy już nieco więcej rozumiał, odszukał w miejskiej bibliotece informacje na ten temat. Uwierzył też od razu w legendy, w grasującego po lesie potwora i tajne laboratorium. Teraz jednak, gdy stał się człowiekiem nieco sceptycznym, uważa to wszystko za wytwór bogatej wyobraźni mieszkańców miasteczka.
    Why don't you play in Hell
    × Zdecydowanie nie jest dobrym materiałem na przyjaciela. W zasadzie, Colter nie lubi ludzi i nie czuje się dobrze w towarzystwie. Wszędzie dostrzega jedynie fałsz i komiczność, sztuczne gesty i słowa.
    × Kilka lat temu zakochał się w młodej aktywistce, która dość mocno wpłynęła na jego postrzeganie świata. Zaślepiony miłością prawie odszedł z pracy przekonany o potworności rządu, gotów brać udział we wszystkich komicznych protestach. Z tego związku wyniósł jednak na szczęście tylko niepodważalną miłość do zwierząt, dzięki czemu jest obecnie dumnym wegetarianinem i stałym fundatorem niektórych organizacji pro zwierzęcych.
    × Trochę przez wzgląd na wykonywany zawód, trochę przez swą ekscentryczną naturę, dziesięć lat temu spisał swój testament. Od tamtej pory nic się nie zmieniło, a list z ostatnimi życzeniami zrobił w kilku kopiach, by mieć pewność, że się nie zagubi. Chciałby zostać skremowany, a na pogrzebie chciałby, by panował temat przewodni ze Star Wars. Marsz Imperialny jako pieśń żałobna brzmi wspaniale, prawda?
    × Ma niewidomego pieska kundelka, którego raz znalazł na ulicy. Jest średniego wzrostu i przypomina nieco gremlina, dlatego też nazywa się Gizmo.
    × Może nie ze wszystkim sobie radzi i brakuje mu kilku zdolności, ale nigdy nie prosi innych o pomoc. Cieknący kran, pęknięta rura, psujące się światło? Wszystko sam naprawi, nawet jeżeli potrwa to wieczność.
    × Niby stoi po stronie dobra i prawa, a jednak podczas oglądania filmów i seriali zawsze kibicuje tym złym. Poza tym jego ulubioną postacią jest Punisher.
    × Gdy był młody i mieszkał jeszcze w Berrylane, był całkowicie inną osobą. W szkole trzymał się na uboczu, wolny czas nałogowo spędzał w salonie gier i sklepie z komiksami, a w każdą sobotę udawał się z przyjaciółmi na wycieczki wgłąb lasu. Teraz wolałby siedzieć bez przerwy w domu, pod ciepłym kocem i pilotem w ręku. Czyżby się starzał?
    × W młodości był przez moment typowym luzerem, ale wszystko uległo zmianie podczas jednej z imprez szkolnych. Stanął w obronie swojego kolegi i wyręczył go w konieczności zjedzenia kilku żywych robali. Ku ironii zaimponował tym grupce dręczycieli, a jeden z nich do dzisiaj pozostał jego najlepszym przyjacielem.
    × Jako dzieciak marzył o zostaniu rybakiem. Uważał, że w morskiej głębi czai się magia i koniecznie chciał jej doświadczyć. Codzienne wczesne wstawanie, wszechobecna cisza i łowienie ryb. Trochę jednak jego plany powędrowały w inną stronę, a on do dzisiaj nigdy jeszcze nie trzymał w dłoniach wędki.
    × Niby ma prawo jazdy, drogi samochód i słabość do szybkiej jazdy, ale jednak po mieście woli poruszać się rowerem. Zdrowsze to i przyjemniejsze, w dodatku wcale nie przejmuje się tym, że według innych to głupie i dziecinne.

      

    Maja
    Cedric, Remus, Rue
    zaraz wracam
     
    Berrylane



    -


    -


    -

    Berrylane
    administrator








      
    FALLEN CLOUD
       .

      
    .

      
    100 y.o.

      
    100 cm

      


    2017-12-15, 12:01



    Akceptacja


    Witamy na forum!


    berrylane
    .
    piszę posty
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: