menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Scott Henderson
Autor Wiadomość
Scott Henderson



w Berrylane od różnie

zarządza w firmie transportowej

35
yo

190
cm

tak jakby randkuje z Lailą

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2018-01-07, 18:35   Scott Henderson
  
`scott henderson

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Scott William
Henderson
MIEJSCOWY SCREAM ben barnes
DATA URODZENIA24.03.1984
STAN CYWILNYkawaler
WYKONYWANY ZAWÓDKierownik ds. Transportu
ORIENTACJAhetero
WYZNANIEdeizm
DZIELNICA MIESZKALNAFALLEN CLOUD
I know what you did last summer
Rodzina nie była godna pozazdroszczenia. Butelki i talerze tłukły się prawie co wieczór, kłótnie zaczynały rano i kończyły wieczorem, kiedy już nikt właściwie nie wiedział o co chodziło. Od wypadku na budowie Henry kulał, ciągle odczuwał ból w połamanej przez cofającą koparkę nodze i przelewał swój gniew i frustrację w żonę, a później i syna. Pierwszy raz oberwał kiedy miał sześć lat, a najmocniej kiedy czternaście i to wtedy ojciec złamał mu na plecach swoją słynną laskę, którą się podpierał chodząc. Ale były też weselsze momenty jego dzieciństwa, kiedy grali z dzieciakami z sąsiedztwa w piłkę, w kosza, albo budowali bazę na drzewie. Były pierwsze sprzeczki, pierwsze miłostki, ciągnięcie za warkocze i podrzucanie dziewczynom żab do piórników. Nie był spokojnym dzieckiem, nie umiał usiedzieć długo na tyłku, często wspinał się po drzewach i lubił zadawać milion pytań. Za to nie lubił kiedy pytano go o różne sprawy, bardzo szybko nauczył się omijać i zmieniać temat, a także jednak trochę kłamać. W szkole był zdolnym dzieciakiem, ale ostatnie co go interesowało to szkoła i siedzenie w książkach i dopóki nie zakochał się w nauczycielce od biologii, nic nie było go w stanie przyciągnąć do nauki. Ona bardzo dobrze wyjaśniała mu prawa biologii, fizyki i matematyki, a także kiedy go polubiła, podarowała mu jego pierwszy polaroid. Nie sądził że robienie zdjęć może się okazać aż tak przyjemne i aż tak wciągające. Jako dzieciak roznosił gazety żeby zarobić na swój pierwszy analogowy aparat i sprzęt do wywoływania zdjęć. Wszystko było używane, kupione w lombardzie ale i tak pokochał zabawę w ciemni całym sercem. Nie zrażał się nawet kiedy po roku ojciec w złości roztrzaskał jego aparat na kawałki. Od tamtej pory marzył od wyrwaniu się z domu i pojechaniu po prostu przed siebie, z dala od zgorzkniałego ojca i wszystkich problemów. Ale siedział tu wciąż, przez całe liceum. To wtedy dołączył do gangu, szukając jakiegokolwiek celu, sensu i oparcia w życiu. Będąc tam czuł się silniejszy, mocniejszy i właśnie tego najbardziej potrzebował. Zaczął też nieco przybierać na wadze w masie mięśniowej, bo z resztą upodobali sobie pakowanie na siłce. Gdyby chciał to załapałby się nawet do szkolnej drużyny, tyle że nie chciał. Wizja wykształcenia coraz bardziej się od niego oddalała, mimo że swoje egzaminy zdał nawet bardziej niż przyzwoicie. Wiedział od swojej słynnej pani od biologii, że ma pamięć fotograficzną i tylko ona uratowała mu tyłek. Zaraz po liceum spakował się z kumplami i pojechał w trasę po całych stanach, nie oglądając się za siebie, śpiąc na tylnym siedzeniu i chlejąc do rana w stanach w których mógł już legalnie pić. W innych obchodzili czasem system podróbkami dowodów, ale prawdę mówiąc nie były one najwyższych lotów. Łapali się czasem jakiejś dorywczej pracy, tu za barem, tam na budowie, jeszcze tam przy samochodach. Jak na chłopaków przystało, wiedzieli jak się nimi zająć. Do miasta wrócił po roku i tej samej nocy spędził noc ze swoją byłą nauczycielką. Nigdy wcześniej nie podejrzewał że może do tego dojść i do dzisiaj sam nie wie jak to tak naprawdę się stało. Był dość pijany. Potem rozmawiali aż do rana, a on jakoś tak z tego wszystkiego obiecał jej że pójdzie na studia. Tylko że nie wiedział na jakie. Pojechał na kampus, rozejrzał się i w końcu zdecydował się na kilka kursów z zarządzania i finansów, bo kto nie chciałby zarządzać w życiu kapitałem. Jednocześnie zaczął znów robić zdjęcia, oczywiście dalej wyłącznie aparatem analogowym i znajdował swoje muzy w coraz to nowszych, i ciekawszych kobietach. Romans za romansem, nie zawsze jeden po drugim, czasem po kilka na raz wypełniał jego życie kiedy mieszkał i studiował w Seattle. Robił zdjęcia za opłatą, poza tym pracował przy budowie dachów, wszystko po to żeby opłacić te studia i swoje życie w mieście. Nie wszystkie decyzje jakie podejmował były słuszne, niektóre odbijały mu się pięścią na twarzy, inne drinkiem w oczach, bo kobiety nie lubią być jednymi z wielu. Zakochał się tylko raz, ale tak spektakularnie sprawę spierdolił, że nawet nie warto o tym wspominać. W końcu studia dobiegły końca, a on miał dylemat, wracać do Berry i poszukać miejsca w gangu oraz jakiejś leniwej roboty czy jednak zostać w Seattle. Wybrał drugą opcję, poszedł z CV do kilku firm i w końcu załapał się w takiej transportowej. Posadzili go za biurkiem, kazali komunikować się z kierowcami i ogarniać cały bajzel 'co gdzie i kiedy'. Ale nie było mu tam źle, spodobało mu się zarządzenie innym, organizowanie przejazdów, a przede wszystkim niezła pensja i ubezpieczenie. Został tam na dłużej, a kiedy wyszło na jaw że jest z Berry, dostał nawet właśnie te okolice do zajmowania się nimi. Firma była przewozowa, a to co wieźli zmieniało się za każdym razem, czasem coś budowlanego, czasem jakieś spożywcze dostawy, a kiedy indziej jeszcze jakieś paczki. Co się nawinęło i za co dobrze płacili. Zamieszkał na stałe w Berry i ma tutaj swoje biuro, w postaci laptopa i telefonu którego nigdy nie wyłącza. I oczywiście znajduje kolejne sposoby na komplikowanie sobie życia.
Let me in
Bardzo lubi sobie swoje tajemnice i sekrety, nie jest zbyt otwartym gościem. Mimo że łatwo nawiązuje nowe znajomości, nie ma problemu z gadką o byle czym nawet z obcymi, nie jest łatwo go poznać i się z nim naprawdę zaprzyjaźnić. Zakumplować owszem, zdecydowanie lubi się otaczać ludźmi, lubi towarzystwo, lubi rozmowy i lubi przygody. Zawsze chętny na przetestowanie czegoś nowego czy zrobienie czegoś szalonego. Zdecydowanie nie jest facetem którego kobiety upatrują sobie na przyszłego zięcia. Jest bardzo niestały w uczuciach i nie tylko. I to nawet nie tych głębokich, czasami po prostu jednego dnia kogoś nie lubi, drugiego już tak, a trzeciego stwierdza że jednak ten ktoś to kompletny debil. Bardzo nie lubi wścibstwa i on sam też nigdy się jakoś super ludźmi dookoła nie interesuje. Jak ktoś opowiada mu o swojej życiowej traumie, a on go zna dopiero kilka dni, to ma ochotę uciekać oknem. To samo z kobietami, dlatego nigdy nie zostaje na noc. Nie rozumie kompletnie po co ludzie dookoła komplikują sobie życie. Jest takim dużym dzieckiem ciągle, robi co chce, łamie zasady i uważa to za zabawne. Mógłby już zawsze trwać w tym stanie że wszystko mu wolno, nikt go nie ogranicza. Bardzo sobie ceni niezależność jaką sobie wybudował, finansową i życiową. Nie pożycza pieniędzy prawie wcale, zwłaszcza w gronie przyjaciół, dobrze wie że to jest mina którą pod sobą człowiek dobrowolnie odpala. Poza tym jest dość wybuchowy, szybko się nudzi, musi rzucać sobie ciągle nowe wyzwania. Jedyna osoba która potrafi go sprowadzić na ziemię to szef jaszczurek, prawdopodobnie trochę lokuje w nim nieodkryte wcześniej i nigdy specjalnie nieodkopane synowo-ojcowskie uczucia. Bardzo liczy się z jego zdaniem, szanuje go i zawsze jest w stanie wpłynąć na jego zdanie i opinie.
American Horror Story
Smoki i potwory z szafy to dla niego czysta bajka, ale znikający ludzie, mordercy i wariaci w historii świata pokazali swoją fantazję już nie raz i nie dwa. Więc nie wyklucza że w mieście mieszkał kiedyś jakiś zwyrol, a te lasy mogą ukrywać naprawdę wiele tajemnic.
Why don't you play in hell
- Bardzo dobrze mu idzie gra w karty, jest dobrym obserwatorem.
- Fantastyczny kierowca.
- Ma pozwolenie na broń i kilka sztuk do użytku własnego. Chodzenie na strzelnice uważa za niezły relaks.
- Często nosi zarost.
- Wciąż uwielbia fotografię, robi zdjęcia kiedy tylko znajdzie wolną chwilę.
- I oczywiście dalej analogowe, które potem sam wywołuje. W jego ciemni gościło też wiele kobiet, którym wcześniej robił akty. W fotografii właśnie na ludziach się skupia.
- Ma kilka tatuaży. Kiedyś planował nawet całe rękawki, ale teraz ten plan oddala się coraz bardziej.
- Zwykle ubiera się jednak na czarno.
- Zimnolubny człowiek, nie lubi kiedy jest zbyt gorąco, nie ciągnie go aż tak do ciepłych krajów.
- Słabo gotuje, zwykle wrzuca do garnka czy na patelnie to co ma pod ręką. Ale jemu to kompletnie nie przeszkadza.
- W okresie studiów jedna kochanka nauczyła go grać na perkusji, czasem lubi sobie powalić w bębny.
- Planuje kiedyś rozkręcenie własnej firmy, zbiera już sieć kontaktów.
- Ma wiecznie potłuczony telefon, opcjonalnie gdzieś go gubi, ale zawsze znajduje.
- Zdarza mu się wciągać biały proszek, ale niezbyt często bo potem zawsze się z kimś bije, albo budzi wśród wielu kobiet. Dziwna sprawa.
- Sam utrzymuje że nigdy nie był zakochany.
- Czasem zastanawia się też czy nie ma jakichś dzieci na tym świecie.
- Jego włosy? Świętość. Nie dotykaj.
- Kiedyś udawał własnego brata bliźniaka.
  
[Profil]
  MULTI: maia,fin, wolfie, perry, gal, callie, joey, ada, nora
 
Berrylane


Wysłany: 2018-01-11, 22:12   
  
Berrylane



Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5