• Zaloguj
  • Rejestracja
  • Berrylane :: McDonald's
    nieznajomy
  • ABY FORUM DZIAŁAŁO PRAWIDŁOWO, ZALECAMY WYKONANIE TWARDEGO RESETU - CTRL + F5, CTRL +FN +F5 LUB COMMAND +OPTION +R
  • Jedna z drużyn gry terenowej znalazła zwłoki ukamienowanego Edwarda Raymonda! Burmistrz obiecuje, że morderca zostanie znaleziony!
  • Las w White Hills sceną zbrodni! Podczas zabawy z okazji Armed Forces Day nie tylko znaleziono zwłoki zaginionego mężczyzny, ale doszło też do morderstwa jednego z opiekunów gry terenowej.
  • Wycinka w Crimson Woods nadal trwa! Aktywiści wyszli na ulicę żądając od miasta wyjaśnień.
  • Pink Waters jeszcze niebezpieczniejsze! Czy grozi nam wojna gangów? Czy Jaszczurki stracą pozycję?
  • WYKORZYSTAJ SWÓJ KUPON - WARUNKI REALIZACJI KUPONÓW GRACZA
  • DZIENNIKI ODZNACZEŃ - ZBIERAJ PUNKTY I WYMIENIAJ JE NA NAGRODY
  • WIADOMOŚCI LIPIEC/SIERPIEŃ
  • ZADANIA LOSOWE
  • - SZYBKIE POSZUKIWANIA ZNAJDŹ PARTNERA DO GIER
  • Stevie / ANKO
    Naomie / Martyna
    Lilianne / Lilka
    Kara / Jola
    Raine / Ada


    Berrylane Strona Główna » Seattle » Downtown » McDonald's
    Poprzedni temat «» Następny temat
    Berrylane



    -


    -


    -

    Berrylane
    administrator








      
    FALLEN CLOUD
       .

      
    .

      
    100 y.o.

      
    100 cm

      


    2017-11-19, 00:14


    McDonald's

      

    berrylane
    .
    piszę posty
     
    OWEN BROWN









    2018-01-15, 19:57


    #3

    Owen od zawsze lubił dobrze się bawić, szaleć i do tej pory myślał, że to cud prawdziwy, że nikomu dzieciaka nie zrobił. Tak, uważał to za sukces i miał nadzieje, że nic nie odwalił przez tyle lat. No ale oczywiście musiał się mylić. Przez tyle lat także nie miał imprezy, po której nic nie pamiętał, w sumie okej, była taka jedna, w Vegas, bo wtedy maraton picia i zabaw jednak zrobił swoje. Brown nie przepuszczał, że wtedy zrobił coś bardzo głupiego.
    Brunet miał urodzinki i chciał odszukać jakieś tam zdjęcia ze starej imprezy czy coś, po prostu go gdzieś naszło, aby sprawdził swoje stare pudło z rzeczami i dokumentami. Przez naprawdę długi czas nie zaglądał do nich i doznał szoku jak zobaczył wśród zdjęć z wyjazdu z Vegas jakąś dziwnie ozdobioną kartkę. Wtedy dopiero przeczytał, że był to akt małżeństwa. Normalnie szok i niedowierzenie. Niby to było dwa lata temu, jednak za nic nie mógł sobie przypomnieć co wtedy zrobił i czy to co trzyma jest prawdziwe. Tak, poznał tam przepiękną blondynkę, z którą spędził cały ten wyjazd, jednak myślał, że to co ich łączy, to był tylko seks, a nie obrączki. Miał też szczęście w nieszczęściu, bo na akcie swoje dane także zostawiła jego… żona. Owen zaraz odszukał ją na portalu społecznościowym i normalnie dziękował Bogu za fejsa. Namówił blondynę do spotkania i to bardzo pilnego. Swojej narzeczonej powiedział, że jedzie do kumpla do Seattle, aby pogadać. Dobrze, że parę dni temu były jego urodziny i mógł wszystko na to zwalić. Nie wrócił już do pracy, tylko prosto z domu pojechał do szpitala, a raczej w jego pobliże. Żadna kawiarnia nie jest wolna, więc umówili się w maku, bo to też dobra. Kupił dwie kawy i sobie duże frytki, aby trochę zajeść stres. Usiadł przy stoliku przy drzwiach, aby łatwo go było znaleźć i aby widział, czy dziewczyna przychodzi.


     
    Westerleigh Jones
    [Usunięty]








    2018-01-17, 19:10


      3.
    Ona też lubiła się bawić. Jeszcze jak! A już na pewno na studiach, które przecież słyną z tego, że są najbardziej rozrywkowym okresem w życiu człowieka. U Leigh tak było, nawet jeśli studiowała medycynę. Wiadomo, że nie przebalowała całych ośmiu lat i wtedy, gdy należało się uczyć, grzała miejsce w bibliotece chyba najdłużej ze wszystkich, ale przecież nie było to konieczne na co dzień. Kiedy tylko mogła, korzystała z okazji, by się wybawić i przynajmniej mieć co wspominać w przyszłości, gdy jej życie będzie składało się z dwunastogodzinnych zmian w szpitalu, przeplecionych czasem na sen i jedzenie, co miało umożliwić ponowne zjawienie się w pracy w odpowiedniej formie. Co jak co, ale przyszłość wywróżyła sobie idealnie, więc teraz faktycznie chociaż mogła powspominać stare, dobre czasy, gdy miała kilka minut przerwy między operacjami i mogła siąść na chwilę z jakimś energetykiem i batonem w szpitalnym barze. Nawet jeśli teraz przyszedł czas na bycie gwiazdą na serio, w prawdziwym, poważnym życiu, ona wciąż pamiętała, kiedy jeszcze błyszczała jako królowa imprez z jedną z najwyższych średnich na Stanford.
    Ten nieszczęsny weekend w Vegas też czasem wspominała, ale jak się miało zaraz okazać, najwyraźniej nie w całości. Była święcie przekonana, że owszem, poznała tam jakiegoś mężczyznę, ale jedyne, co ich łączyło to kilka wspólnych numerków i nic poza tym. Był przystojny, a alkohol lał się strumieniami, więc jakoś samo poszło, nic zbytnio szokującego, prawda? Nie było to jednak nic poważnego, więc nawet nie wzięła jego numeru ani nic z tych rzeczy. Łatwo wyobrazić sobie jej zdziwienie, gdy skontaktował się z nią przez fejsa czy coś podobnego i napisał, że muszą się pilnie spotkać, ale uznała, że skoro tak nalega, to odstawi na bok wszelkie wahania i się zgodzi, zaszczycając biedaka swoją obecnością. Umówili się tak, by akurat miała przerwę w pracy (taktycznie, chciała mieć mało czasu i móc w razie czego uciec), więc nawet nie fatygowała się przebieraniem z tego wszystkiego, w czym na co dzień chodziła po szpitalu. Nie czuła potrzeby strojenia się na pięć minut rozmowy, którą pewnie już na samym początku miała uciąć. - To ty jesteś Owen? - zaczęła bez ogródek, podchodząc do stolika, przy którym siedział ktoś, z kim zdecydowanie mogłaby się przespać. Musiała przyznać, gust to ona miała, nawet te dwa czy trzy lata temu. Nie dbała teraz jednak o to, jak wyglądał, bardziej zastanawiając się o co mogło mu chodzić. Koniec końców jednak nawet nie próbowała domyślać się, o co mogło chodzić, bo przeczuwała, że to jakieś szaleństwo i w życiu nie zgadnie. Spoiler: jak zawsze miała rację.


     
    OWEN BROWN









    2018-01-20, 12:15


    Tak w sumie powinno być. Pojechali się zabawić i tyle. Mieli prawo do tego kilku dniowego romansu, w czasie tego pobytu, bo tam to wszystko można. A wyjeżdżali i przecież nawet po powrocie się do siebie nie odezwali, nawet jeśli swoje dane na pewno znali. Jednak oboje tego nie chcieli. No zabawili się, było fajnie i na tym się skończyło. Nie wiedział, że jego wyjazd może przynieść takie konsekwencje. Chyba w sumie bardziej by się spodziewał tego, że przyszłaby jakaś dziewczyna i powiedziała, że będzie, albo że już jest tatusiem, niż dziewczyna, która zaczęłaby się podawać za jego żonę. Bywał wstawiony, zdarzało mu się, że film mu się na imprezie urywał, budził się w jednym łóżku, z jakąś nieznajomą, jednak nigdy nie miał aż takich głupich pomysłów. A tu proszę. Był w szoku jak zobaczył akt ślubu. Cieszył się, że do tego pudła nie zajrzała Addie, albo nie zachciało mu się pokazywania zdjęć, bo wtedy od początku byłoby źle. W sumie jakkolwiek się nie dowie, bo i tak przypał będzie wielki. Nie wiedział jak ma powiedzieć Leigh o tym, że są małżeństwem, a co dopiero swojej narzeczonej.
    jadł powoli fryty i myślał o tym co ma powiedzieć, chciał sam to wszystko sobie ułożył w głowie, jednak nie dawał rady. Nie mógł ogarnąć swojej głupoty. Gdy blondynka weszła do lokalu i podeszła do niego już całkowicie go zatkało. - Tak, cześć. - Wstał kulturalnie i uśmiechnął się delikatnie, a zaraz potem usiadł i zaczął się jej przypatrywać. W sumie fakt, wydawała mu się znajoma, jednak za nic nie skojarzyłby ją z wypadek do Vegas.Przysunął w jej stronę jeden w kubków z kawą, obok na tacce leżał patyczek do mieszania i cukier.- W sumie nie wiem nawet co powiedzieć… Także może zapytam w prost. Byłaś w Vegas? Jakieś dwa lata temu?- nachylił się nad stolik czekając trochę zniecierpliwiony. Jednak ta sytuacja nie była przecież normalna.


     
    fay marvel









    2018-06-03, 18:20





    Zadzwoniła do Cory, bo gdy nadrobiła już zaległe odcinki serialu nie bardzo wiedziała co ma ze sobą zrobić. Snuła się po domu bez celu szukając sobie miejsca, ale ostatecznie i tak jej nie wyszło. Jakoś nie była w nastroju na nic. Na szczęście Braxton nie miała żadnych planów i dała namówić na wypad do McDonaldsa. Nie była jedną z tych, które w obliczu stresu traciły apetyt, właściwie to spotęgował się jej dwukrotnie. Dlatego związała niedbale włosy, przebrała domowy dres, poprosiła rodziców o jakieś pieniądze i ruszyła. Niby zarabiała sama, ale przecież znaczną część tego Fay rozwalała już w pierwszy dzień kupując rzeczy, które na kilka chwil są naprawdę niezbędne jej do życia. Na dłuższą metę jednak lądują na dnie jej szafy.
    Nasunęła okulary na nos, a do uszu wcisnęła słuchawki. Na szczęście umówione miejsce było niedaleko, więc po kilku minutach dotarła. A tam musiała oczywiście poczekać na Braxton, bo ta jak zwykle się spóźniała. Wystukała jej nawet smsa, który miał ją nieco ponaglić i weszła do środka. Nie wiedziała jeszcze na co ma ochotę, bo prawda była taka, że kupiłaby dokładnie wszystko. Zajadałaby ten stres cały, który jej towarzyszył ostatnio. Odwróciła się w momencie, gdy Cora wchodziła do środka i obdarzyła ją uśmiechem, bo mogła dzięki temu wyjąć z uszu słuchawki i zamówić jakieś jedzenie. Niby zjadła dziś obiad, ale mimo to i tak była głodna. Albo po prostu potrzebowała zajęcia, a nie istniało nic lepszego od jedzenia.
    — Chyba nie wiem co chcę. Mogę wziąć wszystko? — zapytała z powagą wzrok wlepiając w menu przed nimi. Okej, wszystkiego by nie zjadła, bo niektórych rzeczy zwyczajnie nie lubiła, ale już po odrzuceniu tych, które kiedyś wypróbowała i jej nie posmakowały, zdecydowanie mogłaby skusić się na całą resztę. — Chociaż wolałabym aż tyle nie jeść publicznie, bo na pewno ktoś by mi powiedział, że zaraz nie będę mogła tyłka z krzesła podnieść — zdradziła jej i skrzywiła się lekko. A później podeszła by zamówić coś, chociaż dalej nie wiedziała co takiego dokładnie chce.


     
    cora braxton



    bardzo lubi boyda


    mało znaczący szczur w korpo


    który chyba w końcu się zbuntuje

    cora
    braxton








      
    WHITE FLOWER VALLEY
       od zawsze, aktualnie w seattle

      
    you think you're just watching with those eyes. i get lost in them

      
    20 y.o.

      
    168 cm

      


    2018-06-18, 15:12


    A Ty znowu nie patrzysz gdzie zaczynasz i wybrałaś nieświadomie Seattle. Ale dobra, to szczegóły przecież. Cora nigdy nie odmawiała jedzeniu. Zwłaszcza jeśli owym jedzeniem miały być najlepsze frytki z maka. Burgery to tam kij, słabe są. Ale nic nie równa się z ich fryteczkami i to właśnie wizja ich zjedzenia zachęciła ją do nie takiej znowu małej wycieczki. Poza tym coś jej podpowiadało, że pod wizją obżerania się w fast foodzie kryje się jeszcze coś, ale postanowiła swoje przemyślenia zachować do momentu jak nie usiądzie z Fay przy stoliku. Poza tym sama w sumie chyba potrzebowała w końcu spędzić czas z kimś innym niż Jeremy, hehe.
    - To zbyt trudne. - westchnęła, po czym pociągnęła Marvel w stronę tych ekraników, gdzie sobie człowiek sam może zamówić żarcie i spędzić kilka dodatkowych minut nad rozmyśleniem co tak właściwie chce. Dzięki temu przynajmniej nie będą torować kolejki, bo przecież w tych fast foodach to sami niecierpliwi ludzie są. - Dobra, najważniejsze to frytki. Musi być ich dużo. No i mcflurry, koniecznie mcflurry.. - zaczęła gadać bardziej do siebie, przewijając paluchem po tym ekranie i szukając czegoś co jej powie "tak, weź mnie!" - Jak nie będziesz mogła się podnieść to ci pomogę, nie martw się. Będziemy się wzajemnie turlać jak takie pulchne kuleczki. - zaśmiała się, decydując się na jakiś tam zestaw z dużymi frytkami, jakąś kanapką i dużym napojem. No i obowiązkowo ten deser. - Skąd taka ochota na maka dziś? Znaczy nie zrozum mnie źle, wiesz, że wybrałaś odpowiednią osobę na taką wyprawę. - tak skromnie przyłożyła łapę do klatki piersiowej i tak głową dygnęła w jej stronę. Kiedy obie złożyły zamówienie mogły zapewne podejść bliżej kas, czekając aż ich jedzonko się przyszykuje. A może Corze tylko się wydawało, że coś się dzieje? Może przyjaciółka po prostu miała ochotę na coś niezdrowego w jej towarzystwie? Nie zawsze musiał się kryć przecież za tym jakiś powód.


      « I'VE BEEN SLEEPING SO LONG IN A TWENTY YEAR DARK
      NIGHT AND NOW I SEE DAYLIGHT. I ONLY SEE DAYLIGHT. »

    kotleciku
    raine i reszta
    piszę posty
     
    fay marvel









    2018-06-21, 20:01


    Mogą zawsze wykorzystać okazję, że wyrwały się poza miasto i zrobić coś nieco bardziej szalonego. Wprawdzie Fay ostatnio robiła tylko takie rzeczy, ale to nic. Może zwyczajnie wkroczyła w taki etap, kiedy podejmuje decyzje na które jeszcze niedawno by się krzywiła? Przemyśli to dogłębnie nad burgerem, bo jak wiadomo — przy jedzeniu człowiek jednak jest w stanie dojść do najmądrzejszych wniosków. Dlatego już na jej widok cieszyła się jak dziecko (którym była, heh). Chyba aż przypomniała sobie z tego wszystkiego, że ostatnio nie robiła użytku z tego fejkowego dowodu, na który niekiedy udawało jej się kupić alkohol. Czyżby to ten czas też?
    — Ja chyba wezmę dwa razy frytki — tak sobie zadecydowała, chociaż nie była pewna, czy Cora ją w ogóle słucha. Istniało spore prawdopodobieństwo, że wkręciła się w to wybieranie jedzenia do tego stopnia, że nie rejestrowała niczego, co się wokół niej działo. Mogła jednak sobie odetchnąć na spokojnie, bo skoro Braxton dawała jej słowo co do tego, że rzeczywiście mogła jeść i jeść, a ona ją pchnie żeby się turlała to już nic tylko realizować podobny scenariusz. — Bo to jedzenie, na nie zawsze mem ochotę — wyjaśniła takim oburzonym tonem, bo dlaczego musiała mieć ku temu jakieś poważniejsze intencje? Zaraz potem jednak stanęła obok Cory i to ona wyklikała swoje zamówienie. Składające się z miliona rzeczy, bo była świeżo po wypłacie, więc mogła szaleć. Prawdopodobnie połowę z tych rzeczy będzie wciskała w Corę, ale dadzą radę. Następnie odeszła tak, by widzieć, czy przypadkiem jej numerek zaraz nie wskoczy. Założę, że skoro to mak to bardzo szybko odebrały swoje zamówienia i mogły się udać do jednego ze stolików. Sięgnęła po swoją colę i pociągnęła łyka, zanim wpakowała sobie do ust pierwsze trzy frytki. — Gdzie się podziewasz ostatnio? — zapytała, bo coś jej nie było nigdzie. Wpadała na Corę jedynie w szkole, a później? Później znikała i zero kontaktu. No dziwne mocno.


     
    cora braxton



    bardzo lubi boyda


    mało znaczący szczur w korpo


    który chyba w końcu się zbuntuje

    cora
    braxton








      
    WHITE FLOWER VALLEY
       od zawsze, aktualnie w seattle

      
    you think you're just watching with those eyes. i get lost in them

      
    20 y.o.

      
    168 cm

      


    2018-07-03, 18:12


    Co jakiś czas, tak sporadycznie tylko kiwała głową na znak Fay, że się zgadza ze wszystkim. Więc no trochę niegrzecznie może z jej strony, że rzeczywiście się nie wsłuchiwała w to co mówiła, ale dawała jej poczucie jakieś, że nie gada do ściany, nie? To też powinno być miłe. Poza tym znajdowały się właśnie w maku, na kumpelskim LUNCHU można to tak nazwać. Zawsze fajnie jest wyrwać się z Berrylane, nawet jeśli to tylko obława najpopularniejszego fast fooda na świecie. - No tak, rozumiem to. Akurat mnie takich rzeczy nie musisz tłumaczyć. - parsknęła i kartę schowała do portfela czy czym ona tam płaciła. Na szczęście w takich miejscach nie trzeba długo wyczekiwać swojego zamówienia, więc gdy tylko się to stało to zajęły wolny stolik i niemal od razu Cora podniosła napój i się napiła. - W każdym razie jakby jednak coś się działo to wiesz, nie musisz mnie przekonywać samym wyjazdem do maka. Choć z pewnością to lepsze niż nie jeść maka. - zmarszczyła brwi, dokonując głębokiego zamyślenia w tej sprawie. Tak, zdecydowanie lepiej jest rozmawiać nad frytkami i mcflurry. W którego swoją drogą wcisnęła parę frytek, bo Cora lubiła mieszać różne smaki. - W jakim sensie podziewam? - nie zrozumiała pytania, albo robiła wszystko by tak to właśnie wyglądało. - No w sumie zaraz koniec roku szkolnego, więc biorę więcej zmian w kinie, wiesz.. - chrząknęła i wcisnęła sobie do buzi parę frytek, bo chyba potrzebowała jakichś dodatkowych minut tak w razie czego. Albo chociaż tych kilkunastu sekund na pozbieranie myśli, bo przecież wiedziała doskonale kto ostatnio zajmuje jej grafik. I to niespecjalnie, bo jej spotkania z Jeremym nigdy nie są zaplanowane ani w większości nie kończą się dobrze. - A co, tak się stęskniłaś? - zapytała gdy już przełknęła i jakby miała to by jej oczka przeobraziły się w serduszka.


      « I'VE BEEN SLEEPING SO LONG IN A TWENTY YEAR DARK
      NIGHT AND NOW I SEE DAYLIGHT. I ONLY SEE DAYLIGHT. »

    kotleciku
    raine i reszta
    piszę posty
     
    fay marvel









    2018-07-11, 20:13


    Berrylane było nudne. Fay nienawidziła tego, że nie można było znaleźć tam żadnych fajnych miejscówek, więc najczęściej zmuszona była podróżować z Corą aż do Seattle. Nawet po to, by zjeść głupiego fastfooda. Miała jednak nadzieję, że już za niedługo uda jej się stąd wyrwać. Wprawdzie nie wiedziała jeszcze co takiego chce studiować i czym miałaby zajmować się do końca życia, ale miała jeszcze dużo czasu na decyzję. Całe wakacje przed nią!
    Zajęła miejsce naprzeciwko Cory i napiła się swojej coli. — W sumie to jak tak siedzimy nad tymi frytkami to jednak mogę się czymś podzielić. Poznałam kogoś, wiesz? — powiedziała, ale ewidentnie zmarkotniała w tej chwili. Fay była młoda i głupiutka, ale mimo wszystko nie zamierzała godzić się na nieładne traktowanie. Wilder bardzo paskudnie się zachował, więc teraz czuła się trochę wykorzystana i oszukana. Miała nadzieję, ze jeszcze się zrehabilituje, bo aż wstyd jej było o tym mówić trochę. Czuła jednak niepohamowaną potrzebę porozmawiania z Braxton. Wzruszyła ramionami i wcisnęła do ust kilka frytek. — I siedzisz w kinie cały czas? — zapytała, bo nie chciało jej się wierzyć w to za bardzo. Nie chodziła wprawdzie zbyt często do kina, więc nie miała pewności, czy słowa Cory są prawdą, więc wolała zapytać. Nawet przyglądała jej się podejrzliwie, bo wydawało jej się, że Cora jej czegoś nie mówiła w tym momencie i bardzo jej się to nie podobało. Fay była ciekawska, okej? — Trochę. Dawno nie siedziałyśmy u mnie. Kiedy wpadasz na nockę? — zapytała jeszcze, bo teraz, gdy już rok szkolny dobiegał końca, mogły sobie pozwolić na takie babskie przesiadywanie na łóżku i oglądanie filmów z Ryanem Reynoldsem. Harry'ego Pottera też lata temu ostatnio oglądała, więc nic dziwnego, że odczuwała potrzebę ku temu, by coś takiego przeżyć. Mogą tez podprowadzić trochę wina pani Marvel i whisky jej taty i zrobić takie paskudne, ale mocne drinki ze wszystkim. Jak kiedyś!


     
    cora braxton



    bardzo lubi boyda


    mało znaczący szczur w korpo


    który chyba w końcu się zbuntuje

    cora
    braxton








      
    WHITE FLOWER VALLEY
       od zawsze, aktualnie w seattle

      
    you think you're just watching with those eyes. i get lost in them

      
    20 y.o.

      
    168 cm

      


    2018-07-18, 22:21


    Z miejscówkami może rzeczywiście było ciężko, bo nie było takich typowych dla młodych ludzi w ich wieku. Większość z resztą była owiana jakąś tajemnicą i istniało ryzyko przebywania tam. Co prawda Cora to akurat lubiła przebywać w takich miejscach, ale też ją ciągnęło do większego miasta. Może nie tak strasznie, że aż ją roznosiło, bo te wypady do Seattle od czasu do czasu okazywały się naprawdę super. Tak jak teraz, gdy zajadały się makiem.
    Zmarszczyła brwi, bo Fay wyglądała trochę jakby zbierała się do spowiedzi. Nie chciała jej poganiać, ale też była bardzo ciekawa tego co ma jej do powiedzenia. W międzyczasie zdążyła więc wcisnąć sobie trochę frytek do buzi, a drugie trochę zamoczyć w tym mcflurry. - Kogo? - no Cora nie była jedną z tych rozchichotanych dziewcząt, które będą ekscytować się aż tak sprawami damsko-męskimi. Poza tym mina Fay jakoś nie zwiastowała ekscesów i pełnych uniesień określeń, więc na razie wolała zachować spokój i zobaczyć do czego ta opowieść Marvel będzie dążyć. - Bo jak na kogoś kto kogoś poznał to jakoś niespecjalnie wyglądasz na zadowoloną. No chyba, że mówiąc 'kogoś' masz na myśli jakiegoś śmierdzącego leszcza, ale nie wiem po co miałabyś się tym chwalić. - Fay powinna więc czym prędzej wprowadzić ją w historię tego całego Wildera o którym Cora jeszcze nic nie wiedziała. Na pytanie o przesiadywanie w kinie trochę wzrok spuściła, bo nie chciała okłamywać swojej najlepszej przyjaciółki, ale też nie wiedziała co miałaby jej powiedzieć. - Mhm, można tak powiedzieć. - pokiwała prędko głową i chcąc dać sobie znacznie więcej czasu na dojście do tego co mówić, wcisnęła sobie kolejną porcję frytek do buzi. - Ej, nawet ostatnio myślałam o tym, wiesz? Można by było zrobić jakąś nockę z dziewczynami. No chyba, że chcesz mnie na własność, powiedz tylko słowo. - zaśmiała się i rzuciła w nią frytką, ale tylko jedną, bo wiadomo, że ziemniaczków nie wolno marnować.


      « I'VE BEEN SLEEPING SO LONG IN A TWENTY YEAR DARK
      NIGHT AND NOW I SEE DAYLIGHT. I ONLY SEE DAYLIGHT. »

    kotleciku
    raine i reszta
    piszę posty
     
    fay marvel









    2018-07-23, 14:44


    Fay z pewnością była jedną z tych, która zawsze bardzo chętnie wybierała się do wszystkich tych podejrzanych miejsc, by ostatecznie dojść do wniosku, że to nie jest najlepszy pomysł. Trochę tchórz w niej żył i nawet jak starała się z nim walczyć to jednak nie potrafiła tak do końca. Chociaż akurat z Corą się nie bała, bo zakładała, że Braxton przekrzyczałaby każdego. Nawet ducha! Nie no, pewnie nie, ale Marvel ją miała za taką trochę nieustraszoną akurat.
    Chciała, ale nie bardzo wiedziała jak. Ostatnio wygadała się po pijaku Liv i trochę ją to do teraz gryzło, bo oczywiście siostra musiała się wymądrzać trochę. Nie żałowała tego, ale wiedziała, że Olivia miała rację, gdy trochę jej głupotę zarzucała. — Nazywa się Wilder i chyba ma z trzydziestkę — dodała, bo prawda była taka, że na tym się jej wiedza kończyła. Chociaż mogła go jeszcze nago ewentualnie opisać i wspomnieć, że z gangu był! Nic więcej niestety nie wiedziała, więc i ta jej opowieść jakoś specjalnie ciekawa nie była. — No i wiesz, spałam z nim — dodała szeptem, bo jednak musiała się pochwalić, że już nie należy do grona tych niepokalanych dziewic, heh. Chociaż nie wiedziała, czy aby na pewno jest się czym chwalić zważywszy na to, że to był ostatni raz jak się z nim widziała. Dlatego tak bardzo ostrożnie do tematu podchodziła jeszcze! Chociaż młoda była, czemu ma żałować i płakać, skoro było miło? Sięgnęła po frytki i wpakowała sobie do ust. Nawet jedną z nich ostrożnie zamoczyła w lodzie Cory, żeby spróbować. Chyba się nie pogniewa, że jej frytką w lorze mazia, nie?
    — Możemy z dziewczynami, chociaż ciebie na wyłączność też mogę zaprosić. Znasz jednak Liv, nie odpuści nam, więc też musimy ją wziąć pod uwagę — przypomniała. Na szczęście już były w tym wieku, kiedy nie biły się o wspólne koleżanki. I wyjęła z włosów tą frytkę, którą rzuciła w nią krzywiąc się lekko. Okropna była!


     
    cora braxton



    bardzo lubi boyda


    mało znaczący szczur w korpo


    który chyba w końcu się zbuntuje

    cora
    braxton








      
    WHITE FLOWER VALLEY
       od zawsze, aktualnie w seattle

      
    you think you're just watching with those eyes. i get lost in them

      
    20 y.o.

      
    168 cm

      


    2018-07-29, 23:25


    Każda grupa powinna mieć przecież takiego chojraka, nie? Fay więc sprawdzała się w tej roli idealnie. Cora jako osoba, która wyjątkowo lubi wpadać w kłopoty, nie miała specjalnie problemu z tym by być jej obrońcą. Z duchem może miałaby jakieś lekkie problemy, ale już wszyscy wiemy, że ma trochę siły w rękach. Może nawet by Huntsmana powaliła hehe. Taki żarcik. No i na pewno bardzo byłoby jej miło gdyby wiedziała jaką opinię na jej temat ma Fay. Fajnie być nieustraszonym w czyiś oczach.
    Otworzyła szerzej oczy i nawet przestała jeść na tych parę sekund, gdy dotarły do niej słowa Marvel. - Chyba? - to było pierwsze co wypaliła. - Jezu, czy wy wszystkie powariowałyście z tymi facetami przed 30? - palnęła trochę nie do końca świadomie w sumie co mówi, ale ostatnio każda jej dobra kumpela okazywała się mieć romanse ze starszymi kolesiami. Może Cora rzeczywiście powinna też zacząć się oglądać za jakimiś w podobnym wieku? Ostatnio taki starszy pan jej dał spory napiwek w sumie za nic. Ale chyba był za stary mimo wszystko. - Okej. - skinęła głową, sięgając powoli po jedną z frytek. - Spałaś z nim. Jak było? - normalnie to by nie zadała takiego pytania, ale przecież wiedziała doskonale, że Fay jeszcze do niedawna była dziewicą nie planującą raczej je szybko stracić a tu wystarczyło poznać jakiegoś Wildera i już sprawa załatwiona. - Gdzie w ogóle go poznałaś? I.. jak do tego... jak to wszystko.. - nie potrafiła się wysłowić, bo chyba dopiero była na etapie przyswajania tych newsów. Nie brała pod uwagę tego, że Fay coś się stało wtedy poważnego, bo mówiła o tym całkiem spokojnie. Znaczy utrata dziewictwa sama w sobie była poważna. - Wiedział, że jesteś dziewicą? - dodała, bo niektórych to pewnie kręciły takie akcje. Starszych fagasów to już zwłaszcza.
    - Okej, więc na dniach musimy zorganizować coś takiego. Coś mi mówi, że każda z nas ma parę newsów do sprzedania. - parsknęła śmiechem. Liv chociażby o randkach z Noah (które gdzieś tam pewnie wciąż Corę kuły), Tessa o Calebie.. no i przede wszystkim Fay o swojej utracie dziewictwa! Braxton tez by parę newsów mogła sprzedać, ale ona póki co wolała je zachować dla siebie. Ciekawe na jak długo.


      « I'VE BEEN SLEEPING SO LONG IN A TWENTY YEAR DARK
      NIGHT AND NOW I SEE DAYLIGHT. I ONLY SEE DAYLIGHT. »

    kotleciku
    raine i reszta
    piszę posty
     
    fay marvel









    2018-08-01, 11:39


    Ściągnęła brwi słysząc jej odpowiedź i przyjrzała jej się uważnie, bo oczywiście nie rozumiała zupełnie o co takiego Corze chodzi. Nie była na bieżąco z życiem koleżanek, bo jak widać wcale nie chciały jej wtajemniczyć, więc nic dziwnego, że trochę się zagubiona poczuła. I ciekawa, więc brwi uniosła i przyjrzała jej się z uśmiechem. — Wszystkie? — powtórzyła, bo Cora byłaby naiwna niesamowicie, gdyby założyła, że Fay sobie odpuści wypytywanie. Oczywiście, ze chciała wiedzieć co takiego przyjaciółka miała na myśli. Nawet przyjrzała jej się podejrzliwie, bo może i ona sama jakiegoś dorosłego faceta wyrwała? Jeśli tak to niech się podzieli wiadomością! Lepiej tylko żeby to nie był brat Fay, bo zawału by trochę dostała.
    — Dobrze chyba. Wiesz, że nie mam porównania, ale było naprawdę miło — powiedziała po chwilowym namyśle. Pewnie trochę to ubarwiała, bo jednak nie wydaje mi się, żeby Wilder specjalnym romantykiem się dla Fay okazał. Dlatego pewnie chciała żeby było tak, jak mówi. Sama nie miała pojęcia jak to wszystko się stało, bo przecież nie zamierzała tak łatwo żadnemu facetowi do łóżka wskakiwać. Kilku nawet próbowało ją poderwać, bo przecież brzydka nie była, ale z marnym skutkiem, bo zwykle wykazywała się mimo wszystko odrobiną rozsądku. — W barze. Pomyliłam drinki i wypiłam jego. Whisky jest paskudne, fuj — wyjaśniła jak gdyby nigdy nic i brakowało jeszcze, by wzruszyła dla pełnego efektu ramionami. Zamiast tego kilka frytek sobie do ust wsadziła, bo powoli zaczynały stygnąć już. A ona dalej nie była tak najedzona jakby sobie tego życzyła. Chwyciła jedną dłonią stojący na stoliku napój i wzruszyła ramionami. — Nie. Głupio mi było się przyznać — wyjaśniła, ale może sam ogarnął? Na pewno nie zachowywała się jakoś super pewnie, gdy w tym łóżku z nim leżała, więc jeśli miał sporo doświadczenia to szybko sobie wykalkulował, że Fay nigdy z nikim nie spała wcześniej.
    — Tak, będzie spoko. Może do tego czasu spotkam się z nim drugi raz nawet — przyznała, ale pewnie sama za bardzo w to nie wierzyła. Oczywiście, że by chciała, bo facet był świetny, ale chyba musiała pogodzić się z myślą, że dała się głupio wykorzystać.


     
    cora braxton



    bardzo lubi boyda


    mało znaczący szczur w korpo


    który chyba w końcu się zbuntuje

    cora
    braxton








      
    WHITE FLOWER VALLEY
       od zawsze, aktualnie w seattle

      
    you think you're just watching with those eyes. i get lost in them

      
    20 y.o.

      
    168 cm

      


    2018-08-21, 22:56


    No było to z jej strony naiwne bardzo, ale wypaliła to bez większego zastanowienia. - No wszystkie jaracie się tymi starszymi po prostu. - wzruszyła ramionami, cały czas naiwnie wierząc, że to pewnie wystarczy i uspokoi Fay. I na pewno nie zachęci do dalszych pytań, bo Cora sama nie wiedziała czy w ogóle powinna rozwijać ten temat.
    Nie czekała na mega intymne szczegóły z wieczoru w którym jej przyjaciółka traci dziewictwo. To wcale nie tak. Ale na pewno liczyła na coś więcej niż "było miło", lecz co jej pozostało jak nie cieszyć się tym, że ta nie musiała narzekać na jakiś ból czy inne bzdety. Nie wiedziała wciąż czy pochwala fakt, że wbiła się tak na nielegalu do baru i poznała starszego nieznajomego gościa, który jej ten wianuszek zdjął, ale Marvel była odpowiedzialną dziewczyną przecież i sama mogła kierować swoim życiem. - Alkohol jest paskudny. Nakierowuje cię na robienie dziwnych rzeczy. Patrzmy, dowód numer jeden. - i pokazała na nią, zaraz potem się śmiejąc. Znalazłaby jeszcze parę innych godnych tej nazwy, ale postanowiła to ominąć.
    No i w sumie to nie mam weny tego kończyć wiesz jednak, myślę już o jutrze i tym, że nie do końca jestem spakowana, ale dobra. Posiłek w maku był smaczny jak zawsze. Deser z frytkami również. Wyznanie Fay.. no cóż, jako dobra przyjaciółka zamierzała ją wspierać we wszystkim, czasem może pstryczka w nos zapodać, albo jakiś żarcik. Choć średnio rozumiała strach przed przyznaniem się do bycia dziewicą, ale może przy seksie ze starszymi gośćmi tak jest. - I może tym razem mu powiesz, że cię rozdziewiczył. - palnęła właśnie tak niby żarcikowo, niby nie. Potem pewnie poszły rozruszać kości po takim posiłku, po galerii pochodziły i do domu wróciły. No i cały czas na pewno dużo plotkowały, wiadomo.
    /zt


      « I'VE BEEN SLEEPING SO LONG IN A TWENTY YEAR DARK
      NIGHT AND NOW I SEE DAYLIGHT. I ONLY SEE DAYLIGHT. »

    kotleciku
    raine i reszta
    piszę posty
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: