menu


Poprzedni temat «» Następny temat
rowan mackenzie
Autor Wiadomość
rowan mackenzie


Lives in
fallen cloud

w Berrylane od narodzin, z przerwą


leczy zwierzaki

nie wie, co robić

Wysłany: 2019-04-30, 20:41   rowan mackenzie
  
rowan

  
mackenzie

  

  

  

  

  


  
Baby, I don't need dollar bills to have fun tonight. I love cheap thrills!

  
33 yo

  
163 cm

  


rowan karma
mackenzie
MIEJSCOWY friday the 13th olivia munn
DATA I MIEJSCE URODZENIA28 luty 1986, Berrylane, WA
STAN CYWILNYpanna
ZAWÓD I MIEJSCE PRACYweterynarz, MARVELOUS CIRCUS CLINIC
ORIENTACJAbiseksualna
WYZNANIEateistka
DZIELNICA MIESZKALNAfallen cloud
I know what you did last summer
prequel Według ich rodziców wszystko zaczęło się od wina, których zdecydowanie zbyt duże ilości spożyli na jednej z wystaw prac jeszcze niezbyt znanej artystki, jaką wówczas była pani jeszcze-nie-Mackenzie. Kilka tygodni później zaczęła się jazda bez trzymanki, jaką od tego momentu było ich życie. Pozytywny wynik testu ciążowego zrobionego na stacji benzynowej gdzieś w środku Nevady. Jeszcze tego samego wieczora wzięli ślub w kasynie w Las Vegas. Romantyczna historia, prawda? Kilka miesięcy byli jeszcze w podróży po wszelkich zadupiach i zakątkach Stanów, bo świeżo upieczona pani Mackenzie szukała inspiracji do swoich kolejnych prac, a jej mąż pisał w tym czasie swoją pierwszą powieść. W Berrylane, rodzinnym mieście tylko dla niego, dla niej zupełnie nowym miejscu, zawitali dopiero na tydzień przed planowanym porodem. Kiedy wnieśli swoje pierwsze dziecko do domu, prawie nie było tam mebli, poza materacem na podłodze, lodówką i stołem z jednym krzesłem. Myśleli, że nic im więcej nie będzie potrzebne, mieli przecież siebie, sztukę, no i jeszcze dziecko. Grubo się pomylili. Dlatego następny ich potomek przyszedł już w pełni wyposażonym domu, wyremontowanym z czeków, które pani Mackenzie dostawała za swoje prace. Szybko się okazało, że nie są to ludzie, którzy powinni mieć dzieci, ale oni zdawali się tym nie przejmować i produkowali kolejne.
part one: common mistakes Miała być chłopcem, tak wynikało z rentgenu. Najwyraźniej lekarz, który robił badanie powinien wrócić na studia i nauczyć się rozróżniać chłopców od dziewczynek. Zeus już dalej nie było imieniem wchodzącym w grę (dzięki Bogu), więc trzeba było wymyślić coś innego. Pani Mackenzie postanowiła nazwać swoją córeczkę od pierwszej rzeczy, którą zobaczy po wyjściu ze szpitala. Rowan do dziś cieszy się, że nie padał tego dnia śnieg, a na ulicy nie było żadnych pijaków. Jest równie szczęśliwa, że tylko jej drugie imię brzmi jakby zarabiała na życie tańcząc na rurze. Przynajmniej tyle z tego miała. W ich domu zawsze panował niesamowity bałagan, rodzice nie zawracali sobie za często głowy sprzątaniem. Dzieci mogły robić, co chciały, rzadko ktoś ich pilnował. Ściany we wszystkich pokojach były ozdobione twórczością małych Mackenzie, które mama nazywała miniaturową sztuką i często czerpała z nich inspiracje do swoich prac. Wszędzie biegały zwierzęta sprowadzane do domu przez Rowan i jej rodzeństwo, którymi dziewczynka uwielbiała się opiekować. Na obiad jedli to, co ich mama zrobiła jak jej się przypomniało, że trzeba coś zjeść i nakarmić swoje potomstwo. Rzadko było to zjadliwe, ale coś trzeba było jeść. Swoje dzieciństwo spędziła w kompletnym chaosie, ale za to otoczona kochającym się i zawsze wspierającym rodzeństwem. Jak się nie mogło liczyć na rodziców to bracia i siostry byli wszystkim, co się miało. Przedszkole było łatwe, tam wszyscy akceptowali ją, w końcu dzieci nie obchodzi nic poza zabawą, a na tym mała Roo się znała. W szkole było już trudniej, nie wszyscy chcieli się bawić z tą dziwną dziewczynką, która zazwyczaj siedziała z tyłu i bazgroliła coś sobie albo zaglądała do plecaka, w którym miała zwierzątko, którym aktualnie się opiekowała. Nie podobało im się, że mówiła to, co myśli, uważały ją za wredną. Nie obchodziło jej to jednak, w końcu miała swoje rodzeństwo.
part two: careless & carefree Okres dojrzewania obszedł się z nią całkiem łaskawie, pierwsza w swojej klasie przeszła magiczną metamorfozę zwaną pojawieniem się cycków. Chłopcy zaczęli się nią interesować, a dziewczyny ją znienawidziły. Dla niej była to sytuacja idealna, zawsze lepiej się dogadywała z facetami. Szkoła średnia minęła jej bez większych dramatów, ale za to z mnóstwem imprez. Jej rodzice nie znali takiego pojęcia jak ograniczenia, więc Roo mogła robić co tylko chciała. Zaczęło się niewinnie, od wymykania przez okno na nocowania u znajomych, a później już wychodziła głównym wyjściem. W drugiej klasie szkoły średniej przebiła sobie język, zrobiła tatuaż i przyprowadziła do domu swoją pierwszą dziewczynę, a jej mama tylko klasnęła w ręce i ucieszyła się, że córka ma w sobie coś ekstrawaganckiego. Okazało się, że po jakimś czasie bez szlabanów i kłótni z rodzicami o wychodzenie, imprezy przestały ją aż tak kręcić a zaczęła myśleć, co by tu zrobić, żeby wyjechać z Berrylane i poznać trochę innego świata. No to przyłożyła się do nauki i ukończyła liceum z całkiem dobrymi wynikami, więc wiele drzwi stało przed nią otworem. Co do kierunku studiów nie musiała się nawet zastanawiać, więc wybrała Cornell University niedaleko Nowego Jorku, który miał jeden z najlepszych kierunków weterynaryjnych w kraju, a w dodatku blisko do wielkiego miasta.
part three: first and last time Na uniwerku oprócz zupełnie nowego świata poznała też Claire - swoją pierwszą "wielką miłość". Chodziły razem na najdziksze imprezy, w każdej wolnej chwili wymykały się do NY i zwiedzały jego zakątki, godzinami nie wychodziły z łóżka, no i trochę się uczyły. Jednak nic, co dobre nie trwa wiecznie, więc i to się skończyło, kiedy Claire zdradziła ją z jakimś kolesiem. Trudno to było nawet nazwać ciężkim rozstaniem, kiedy Rowan się dowiedziała rzuciła w swoją dziewczynę tym, co miała pod ręką, czyli w tym przypadku zwłokami żaby. W drugiej ręce trzymała nóż, więc i tak Claire na tym dobrze wyszła. To był ostatni długi związek panny Mackenzie. Kiedy już przebolała całą tę sytuację, znów zaczęła się dobrze bawić na uczelni i poza nią. Ten okres w jej życiu skończył się wraz z odebraniem dyplomu. Szybko znalazła pracę w klinice weterynaryjnej w NY i wynajęła sobie mieszkanko na Brooklynie. Do dziś wspomina swoją klitkę, którą dzieliła z jeszcze jedną laską i kotem jako najwspanialsze miejsce na świecie. Spały na jednym łóżku, bo więcej się tam upchnąć nie dało, kąpały się maks po 10 minut, później kończyła się ciepła woda, a ogrzewanie zimą najczęściej nie działało, więc były jak grube bałwanki, opatulone w milion warstw. Trzy lata tam spędziła, do czasu gdy poznała 40-letniego faceta, który miał hodowlę koni pod Edynburgiem. Po kilku tygodniach znajomości zaproponował jej pracę, a ona nie potrafiła odmówić możliwości zamieszkania w kraju tak pięknym i dzikim jak Szkocja.
part four: wild wild world Od pierwszego wejrzenia zakochała się w zielonych wzgórzach, wietrznej pogodzie, przeuroczych ludziach, a po pewnym czasie i koniach. Kiedy kończyła pracę, przemierzała te dzikie wciąż miejsca na wierzchowcu, czując się tak wolna jak nigdy przedtem. Jednak po pięciu latach do tego stopnia zatęskniła za domem, że z pewnym żalem spakowała manatki, podziękowała swojemu pracodawcy za wszystko, co jej pokazał i czego jej nauczył, wsiadła w samolot, a kiedy postawiła stopę na amerykańskiej ziemi, poczuła, że znów jest w domu. Szkocja była piękna, cudna i wspaniała, ale Rowan zawsze czuła się tam w jakimś stopniu obca. Za pieniądze zaoszczędzone przez te lata kupiła dom, zatrudniła się w miejscowej klinice.
Let me in
Kiedy Twoja mama jest nawiedzoną artystką, a Twój tata wiecznie rozmarzonym pisarzem nie masz absolutnie żadnych szans wyrosnąć na zrównoważoną psychicznie, normalną osobę. A kiedy w wieku 32 lat nie masz za sobą ani jednego poważnego związku, wtedy wiesz, że sprawa jest kompletnie spaprana. Chyba, że jesteś Rowan. Do normalności Ci tak daleko jak to tylko możliwe, Twoje życie miłosne wydaje się być kompletną porażką, ale Ty nadal patrzysz na świat przez różowe okulary i nie robisz sobie nic z porażek. Przegrane obchodzą Cię dokładnie tyle samo, co zdanie innych: nic a nic. Z uporem przesz przez życie, jakby nic nie mogło Cię powstrzymać. Z uśmiechem, nieskończonymi pokładami energii, i malutką maleńką iskierką złośliwości. Wszystko zdaje się Cię bawić, każdy powód jest dobry do śmiechu. Zawsze masz pomysł na wszystko i jesteś zbyt uparty by posłuchać rad innych. Chyba, że naprawdę nie wiesz, co zrobić, a wtedy załamujesz się trochę w środku, ale na zewnątrz nadal jesteś tą samą, uśmiechniętą i pewną siebie osobą. Marzysz, bo marzenia są takie wspaniałe. Są prawie tak dobre jak sny. Emocjonujesz się wszystkim trochę za bardzo, mówisz trochę za szybko i nigdy nie wiesz kiedy przestać. Ale te pomyłki wcale nie zbijają Cię z tropu, bo i tak się nimi nie przejmujesz. W każdej sytuacji walisz prosto z mostu, bo brakuje Ci jakiegoś filtra w głowie, który powinien Cię powstrzymać przed powiedzeniem złych słów w złym czasie. Kiedy się denerwujesz to na całego, z całą przypisaną złości dramaturgią. Talerze latają, sąsiedzi słyszą Twoje wrzaski. Jesteś bystry, nawet można nazwać Cię osobą inteligentną, ale wolisz obracać to wszystko w żart. Empatyczny to słowo, które zupełnie Cię nie określa, bo ludzie to dla Ciebie kompletna zagadka i nie potrafisz ich rozpracować. Zwierzęta z drugiej strony są proste, jasno komunikują, co im dolega i czego potrzebują. Ludzie niepotrzebnie ukrywają swoje zamiary i pragnienia, ale nauczyłeś się robić tak samo, bo wszyscy Ci tłumaczyli, że tak wypada. Chaos zdaje się rządzić Twoim życiem, ale dla Ciebie to nic nowego. Nic a nic.
American Horror Story
Jak była mała to rodzeństwo w środku nocy opowiadało się nawzajem lokalnymi legendami. Chociaż dzisiaj już nie boi się ich tak jak wówczas to nie przechodzi obok opuszczonego szpitala po zmroku. Sądzi, że nastolatki, które zobaczyły potwora przed jaskinią musieli mieć dobry towar i chciałaby go spróbować. Ale dla bezpieczeństwa nie zapuszcza się sama w tamte strony.
Why don't you play in hell
» jak była mała miała poważną obsesję na punkcie Kubusia Puchatka. Serio, powinna była iść na jakąś terapię czy spotkania anonimowych kubusioholików. No w każdym bądź razie stąd wzięło się jej przezwisko, od Maleństwa - Roo.
» teraz już nie jest uzależniona od Puchatka, ale za to od czegoś o wiele ważniejszego - od jedzenia. Kocha je w każdej postaci, potrafi zjeść dosłownie wszystko, w ogromnych ilościach najlepiej. Oddałaby swojego pierworodnego za porządny suflet czekoladowy albo zarąbisty stek.
» co za tym idzie - potrafi gotować i uwielbia to robić. Często można zastać ją w kuchni ze szpatułką w ręku jak wywija do jakichś hiciorów i miesza w garnku. Jedyne co jej nadal umyka to perfekcyjne lasagne.
» dziękuje jakimś siłom wyższym za swój wspaniały metabolizm, ale niestety on sam nie wystarcza przy ilościach jedzenia, które Rowan pochłania. Żeby nie wyglądać jak słoń musi regularnie ćwiczyć, więc oprócz jeżdżenia konno, jest stałym bywalcem siłowni, często pomyka na rowerku albo pluska się w jeziorze. Codziennie też uprawia jogę. Może robić wszystko - byleby nie biegać.
» jest maniaczką muzyki i słucha jej przy każdej możliwej okazji. Gatunek tak naprawdę nie odgrywa roli, byleby wpadało w ucho i dało się to śpiewać, no i tańczyć oczywiście.
» odkąd była dzieckiem odczuwała potrzebę pomagania wszelakim skrzywdzonym zwierzakom. Sprowadzała do domu koty, psy, ptaki, nawet węże i żółwie. Najwyraźniej tak jej do dziś spotkało, bo pod jej dachem mieszkają aż 3 koty i 2 psy, no i jeszcze ma konia w stadninie. Weterynaria była oczywistym wyborem jak doszło do wyboru studiów.
» ogląda więcej seriali niż ma na nie czasu, ale co tam... Za bardzo się już wciągnęła, żeby z nimi skończyć. Zna na pamięć połowę odcinków Friendsów i HIMYM, potrafi je cytować przez sen.
» ma słabość do żeglarzy, ale powód zachowuje dla siebie. Więc jak tylko się dowie, że osoba, z którą rozmawia żegluje, zaczyna być milutka i urocza.
» najlepszy sposób na spędzenie wieczoru: paczka przyjaciół, mnóstwo jedzenia, alkoholu i gra planszowa. Ewentualnie mistrzostwa w Beer Ponga albo Flip Cup.
» nadal śpi z pluszakiem, ale normalnie trzyma go pod łóżkiem, żeby nikt go nie zobaczył. Jej piżamy też średnio nadają się dla cudzych oczu - no chyba, że ktoś lubi Cookie Monstera albo teletubisie.
» powoli godzi się z faktem, że zostanie starą panną i już wie, że będzie postrachem wszystkich dzieci na starość.
  
[Profil]
  MÓW MI: panda
MULTI: jacob + reszta
 
Berrylane


Wysłany: 2019-05-02, 14:43   
  
Berrylane



Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 7