menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Pandy
Autor Wiadomość
Berrylane


Mieszka w
fallen cloud


It's too cold outside

for angels to fly

W Berrylane zawsze

berrylane

administrator

Wysłany: 2017-11-15, 17:40   Pandy

Pandy
  
[Profil]
 
 
Howard Langdon


Mieszka w
blue velvet


zaręczony z Julką

współwłaściciel Joe's

W Berrylane od urodzenia

Howard

Langdon

Wysłany: 2019-07-10, 11:15   
  
"
Man can be destroyed, but not defeated

  
 35 y.o.

  
 195 cm

  

  

  

  

  

  


| po wszystkim

Howard naprawdę się cieszył, że Julka mogła wyjść na przepustkę i nieco się zrelaksować. Początkowo zastanawiał się oczywiscie, czy po prostu nie siedzieć z nią w domu, jednak po głębszym przemyśleniu sprawy uznał, że Julie w szpitalnym łóżku należała się już wystarczająco długo i pewnie by się wkurzyła, gdyby wokół niej skakał, chuchał i dmuchał, żeby tylko nic jej się nie stało. Oczywiście, Langdon zamierzał na nią uważać, jednak to nie oznaczało, że zamierzał ją traktować jak obłożnie chorą.
Max też się cieszył, że Julka wychodzi i będą mogli spędzić ze sobą więcej czasu. Z oczywistych względów, chłopiec do szpitala przyjeżdżał rzadziej, by ją odwiedzić, jednak tęsknił za nią niezmiernie i jego pomysłem była dzisiejsza wycieczka do zoo. Chłopiec nie mógł się doczekać, aż znów zobaczy te wszystkie zwierzaki. Kto wie, może nawet w przyszłości ta jego miłość do zwierząt zaowocuje jakimś weterynaryjnym kierunkiem studiów? Póki co jednak Maxowi było do studiów daleko, a on, Julka i Howard przechadzali się między różnymi ogrodzeniami. Młody pewnie pałaszował watę cukrową i podbiegł pierwszy to pand, natomiast Howie z troską spojrzał na Ellingtonównę i objął ją w talii, przyciągając do siebie.
- Jak się czujesz? Nie jest ci słabo? - uniósł brwi, bo jenak jeśli będzie się źle czuła, chciał wiedzieć. Z oczywistych względów. Nie mogła się forsować i jeśli tylko będzie zmęczona usiądą albo Howie ją zaniesie do samochodu, taki z niego bohater.
[Profil]
  MÓW MI: -
MULTI: Bree, Camille, Callum, Mallory, Sullivan, Carrie
 
Julie Ellington


Mieszka w
blue velvet


przyjęła oświadczyny Howarda

fotograf, podróżnik, dziennikarka

W Berrylane od zawsze z przerwami

Julie

Ellington

Wysłany: 2019-07-13, 19:09   
  
"
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  
 32 y.o.

  
 171 cm

  

  

  

  

  

  


/ chyba też po

O tak, Howard miał rację. Julka nie chciała spędzić całej przepustki w domu. Wiadomo, chciała trochę w nim pobyć, posiedzieć ze swoim facetem i Maxem, może zajrzy do ojca, może do rodzeństwa, ale mimo wszystko chciała odpocząć. No i hej, teraz, kiedy była już zajęta, priorytet miał jednak Howard, a nie jej ojciec.
Ona też zajadała się watą cukrową. Może nie było to do końca zdrowe, może będzie później umierała i płakała, że wszystko idzie jej w biodra. Nie miałaby nic przeciwko temu, by poszło w cycki. Nie było chyba aż tak źle, skoro Howard nie narzekał, ale wiadomo, zawsze może być lepiej. Z jej zdrowiem również.
- Hej, spokojnie, nic mi nie jest - uśmiechnęła się. - Czuję się trochę senna po lekach, które dostaję, ale to nic takiego. Lekarz powiedział już, że zmienimy je na coś innego. Może zareaguję na nie lepiej.
Cmoknęła go w usta. To miłe, że tak się o nią troszczył, ale Julie nie chciała, żeby jej choroba zdominowała ich związek. Wiadomo, nie da się o niej zapomnieć, wciąż wisiała nad nimi chmura o paskudnej nazwie "białaczka", ale Ellington wolała myśleć o tych lepszych rzeczach, jakie mogą czekać ją i Langdona.
- Co w domu? Co u rodziców i w Joe's? Opowiadaj. Chcę wiedzieć wszystko - urwała kawałek swojej waty i go poczęstowała. Przy niej mógł mówić nawet z pełnymi ustami. Julka była żądna wiedzy i Howard nie miał wyjścia. Musiał jej coś opowiedzieć. Ona odwdzięczy się opowieściami z oddziału, na którym leżała. Langdon wiedział, kogo miała na sali, poznał te panie, a Julka mogła podzielić się jakimiś plotkami. Wolała rozmowy o rodzinie, o nich samych, ale co poradzić na to, że żyła teraz szpitalem?
[Profil]
  MULTI: Annie, Ellen, Evan, Josh, Kara, Keith, Mike
 
Howard Langdon


Mieszka w
blue velvet


zaręczony z Julką

współwłaściciel Joe's

W Berrylane od urodzenia

Howard

Langdon

Wysłany: 2019-07-19, 19:49   
  
"
Man can be destroyed, but not defeated

  
 35 y.o.

  
 195 cm

  

  

  

  

  

  


Howard bardzo często miał rację, tylko rzadko ktokolwiek niestety go słuchał. To znaczy teraz znacznie częściej, ale teraz miał fajną dziewczynę, która brała pod uwagę jego zdanie i równie fajnego współwłaściciela baru, bo z Evanem zawsze się ze sobą w tych kwestiach zgadzali. W każdym razie, teraz byli na wycieczce, bo przecież Julce na pewno dobrze zrobi oderwanie się od siedzenia w czterech (niekoniecznie szpitalnych) ścianach.
Szli sobie pewnie alejką, Howie na bank miał w dłoni jakiś karmelizowany popcorn, bo na watę cukrową nie miał ochoty. Co z tego, że nie było to całkowicie zdrowe? Należało im się coś niezdrowego i chwila przyjemności bez jakiegoś rozkminiania co będzie dalej albo co się stanie za parę dni. Należało im się to, bo już wystarczająco dużo przeszli, a Julie i tak musiała jeszcze wrócić do szpitala.
– Jasna sprawa, ale jakby coś się działo, to mów, rozumiemy się? Gdyby ci było słabo, usiądziemy na ławce albo przystaniemy, żeby się lepiej przyjrzeć zwierzętom. Mamy czas. Nigdzie nam się nie spieszy – uśmiechnął się do kobiety szeroko. – Na pewno będziesz na kolejne leki reagowała lepiej – pokiwał głową z entuzjazmem. Naprawdę miał taką nadzieję, bo w sumie nie wiedział, co innego mógłby jej powiedzieć. Uśmiechnął się ponownie, kiedy zaczęła wypytywać o „normalne” sprawy takie jak Joe’s.
– W pubie wszystko w porządku. Kojarzysz Camille Bowden? Ostatnio spiła się u nas w pubie i musieliśmy dzwonić po Taylora Jra, żeby ją zgarniał ze stołu bilardowego – powiedział z lekkim rozbawieniem, bo takie ploteczki były całkiem zabawne, a w Joe’s mimo wszystko rzadko się takie rzeczy działy. – A u rodziców dobrze. Mamy od nich zaproszenie na obiad – wzruszył ramionami, bo mogli oczywiście iść, pewnie przy okazji jego rodzice zaprosili też ojca Julie, bo czemu nie.
[Profil]
  MÓW MI: -
MULTI: Bree, Camille, Callum, Mallory, Sullivan, Carrie
 
Julie Ellington


Mieszka w
blue velvet


przyjęła oświadczyny Howarda

fotograf, podróżnik, dziennikarka

W Berrylane od zawsze z przerwami

Julie

Ellington

Wysłany: 2019-07-24, 23:19   
  
"
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  
 32 y.o.

  
 171 cm

  

  

  

  

  

  


Oczywiście, że go słuchała. Dlaczego nie miałaby tego robić? Howard był bardzo mądrym człowiekiem i uważałaby tak nawet wtedy, gdyby nie był jej facetem. Oczywiście najbardziej podobała jej się ta wersja, w której jednak byli razem i w żaden sposób nie zamierzała tego zmieniać. Bo i po co?Przecież Langdon był najlepszym możliwym facetem! Nie dość, że zabrał ją do ZOO, to jeszcze nie krzywił się, kiedy Julka podkradała mu popcorn. Pewnie, jej wata też była dobra, ale mimo wszystko popcorn rządził.
- Obiecuje, że dam ci znać - uśmiechnęła się i cmoknęła go w usta. To miło, że się o nią troszczył, nic więc dziwnego, że Ellington nie zamierzała ukrywać przed nim nawet najmniejszych zawrotów głowy. Póki co czułą się świetnie, a jedynym, co jej groziło, było zasłodzenie.
Trochę bała się nowych leków. Jej doktor powiedział, że będą nieco inne, inaczej działające i mające inne skutki uboczne. To właśnie ich trochę się obawiała. Po obecnych czuła się senna, ale przynajmniej nie miała żadnych innych dolegliwości. Kto wie, co będzie po zmianie medykamentów. A jeśli zaczną wypadać jej włosy? Tego bała się najbardziej.
- Bowden? - spytała z niedowierzaniem i zaraz zaczęła się śmiać. - Czułam, że to taka cicha woda. Cholera, szkoda, że tego nie widziałam - uśmiechnęła się i zerknęła na Maxa. Oby tylko nie słyszał tej jej cholery, bo jednak nie wypadało tak mówić. Co poradzić jednak na to, że naprawdę chciała zobaczyć pijaną Camille? To musiało być niesamowite.
Niesamowite było też to, że ich relacje rodzinne naprawdę fajne się układały. Bez tego nie byłoby wspólnych obiadów.
- Pójdziemy, na pewno, tylko jeszcze nie wiem kiedy. Pogadam z lekarzem i wybiorę jakiś termin - przytaknęła sama sobie, po czym zerknęła na Howarda. - Słuchaj, myślisz, że w Joe's znalazłoby się miejsce dla jeszcze jednej kelnerki?
[Profil]
  MULTI: Annie, Ellen, Evan, Josh, Kara, Keith, Mike
 
Howard Langdon


Mieszka w
blue velvet


zaręczony z Julką

współwłaściciel Joe's

W Berrylane od urodzenia

Howard

Langdon

Wysłany: 2019-07-29, 21:41   
  
"
Man can be destroyed, but not defeated

  
 35 y.o.

  
 195 cm

  

  

  

  

  

  


No właśnie ciężko powiedzieć. Na szczęście takich problemów zdecydowanie nie mieli. W każdym razie, Langdon naprawdę dobrze się czuł z tym, że wreszcie był w związku, w którym nawzajem się słuchają i nie ma jakiegoś chorego obwiniania o przeszłość. Nie miał za sobą szczęśliwych związków, bo wszystko jakoś tak się rozpadało w oczach. A to przez fakt, że miał dziecko, a wcześniej… Po prostu chyba sam nie był na tyle dojrzały, by stworzyć z kimś coś poważniejszego. Nic więc dziwnego, że teraz, kiedy już dorósł, to cieszył się, że spotkał kogoś takiego jak Julie. Kogoś, z kim mógł normalnie porozmawiać i z kim mógł się dzielić swoimi myślami i swoim życiem.
– Trzymam za słowo – uśmiechnął się lekko i spojrzał na kobietę. Zdecydowanie musiała mu o wszystkim mówić, bo jak to inaczej? Nie, nie, nie, nawet nie chciał o tym słyszeć. Byli parą i jako para musieli sobie o wszystkim mówić. – Stresujesz się nowymi lekami? – zapytał, spoglądając jej w oczy. Wiadomo, że skutki uboczne leków raczej były nie do uniknięcia szczególnie podczas tego rodzaju terapii. – Słyszałem o czymś takim jak zimny czepek podczas chemioterapii, żeby nie wypadały włosy. Pomyślałem, że ci dam o tym znać, chociaż na sto procent ktoś ci o tym mówił. Wiesz, jeśli ci zaczną wypadać, to nic strasznego, ale słyszałem, że to działa – wzruszył ramionami, bo zrobił research. Gdyby jednak Julka nie chciała, to by zrozumiał. On ją będzie kochał niezależnie od tego, czy jest łysa czy nie.
– Tak, Bowden. Wyglądało to przekomicznie. Równie komicznie wyglądał Josh, który próbował ją zwlec z tego nieszczęsnego stołu – zaśmiał się pod nosem. – Mamy jeszcze nagranie z kamer z tamtego wieczoru, bo to niezła rozrywka i wiedziałem, że będziesz chciała to zobaczyć, ale nie mów nikomu – zaśmiał się cicho, bo w sumie wiadomo, nie potrzebowali tego zupełnie, ale to było bardzo zabawne i uznał, że Julka to chętnie zobaczy.
– Spokojnie, nie ma co się spieszyć. A co do Joe’s nie wiem, muszę spytać Evana, a co? Masz jakąś kandydatkę? – uniósł brwi, zerkając na Ellington z zaciekawieniem.
[Profil]
  MÓW MI: -
MULTI: Bree, Camille, Callum, Mallory, Sullivan, Carrie
 
Julie Ellington


Mieszka w
blue velvet


przyjęła oświadczyny Howarda

fotograf, podróżnik, dziennikarka

W Berrylane od zawsze z przerwami

Julie

Ellington

Wysłany: 2019-07-30, 23:40   
  
"
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  
 32 y.o.

  
 171 cm

  

  

  

  

  

  


O nie nie, nigdy nie przyszłoby jej do głowy, żeby obwiniać go o jakąś przeszłość. Doskonale wiedziała, że bywał w związkach, że miał żonę i syna, on wiedział też, że ona przez miesiąc była czyjąś żoną. Najważniejsze było to, że w końcu się znaleźli, że spróbowali dojrzałego bycia razem. Jego syn nie był przeszkodą lub komplikacją. Był częścią jego życia, którą Julie brała w pakiecie razem z nim.
- Trochę - odparła bez zastanowienia. - Bardzo - dodała po chwili. - Nie, chyba nie chcę szukać jakichś zimnych sposobów. Znaczy... Przemyślę to, ale chyba nie chcę. Przede wszystkim chcę być zdrowa.
No dobra, chciała też być kobietą. Chciała wyglądać dobrze i czuć się pewnie we własnej skórze. Czuła wsparcie Howarda i wiedziała, że nie zostawi jej nawet wtedy, kiedy będzie łysa, ale dla swojej własnej pewności siebie, wolała jednak mieć cały komplet włosów.
- Gdyby coś poszło nie tak, to pomożesz mi wybrać jakąś fajną perukę?
Nie, z pewnością nie była gotowa na to, by stać się jakimś żywym pomnikiem jakiejś fundacji. Nie zamierzała też publikować swoich łysych zdjęć i błagać o kasę na leczenie. Nie chciała aż tak bardzo obdzierać się ze swojej godności. Nie chciała tego. Być może za jakiś czas będzie gotowa mówić głośno o tym, że pokonała chorobę (o ile ta sztuka jej się uda, a uda na pewno) i opowie o tym jakimś koleżankom, ale jeszcze nie teraz. Zdecydowanie nie. Najpierw musi poradzić sobie sama ze sobą.
- Wiadomo, że nikomu nie powiem, ale na pewno będę chciała to obejrzeć, więc niczego nie kasuj - raz jeszcze się zaśmiała. Komu bardziej współczuć, Howardowi i Evanowi czy Joshowi? I dlaczego Bowden zadzwoniła akurat po niego? Czyżby coś się działo? Aż poczuła, że musi zerknąć na to swoim kobiecym okiem, a gdzie można to lepiej zrobić, jeśli nie w Joe's?
- Znaczy... Mam siebie - delikatnie się uśmiechnęła. - Nie wiem, czy dam radę wrócić do zawodu i czy w ogóle będę chciała wyjeżdżać sama na drugi koniec świata. Wiem, że nie mam doświadczenia, ale szybko się uczę. O, w Indiach pracowałam nawet w takiej małej knajpce. Nie mam tego w CV, ale nigdy niczego nie upuściłam.
A to już coś.
[Profil]
  MULTI: Annie, Ellen, Evan, Josh, Kara, Keith, Mike
 
Howard Langdon


Mieszka w
blue velvet


zaręczony z Julką

współwłaściciel Joe's

W Berrylane od urodzenia

Howard

Langdon

Wysłany: 2019-08-08, 20:28   
  
"
Man can be destroyed, but not defeated

  
 35 y.o.

  
 195 cm

  

  

  

  

  

  


Całe szczęście, że coś takiego nie przyszłoby jej nawet do głowy. W sumie każdy miał jakąś przeszłość i Howard to szanował. Oczywiście, on w swoim bagażu miał jeszcze syna, ale najważniejsze, że Ellington wcale tego tak nie traktowała, albo przynajmniej nie dała mu tego odczuć. Na szczęście, bo inaczej byloby z pewnością gorzej. Skoro jednak Julie nie widziała wcale Maxa jako komplikacji, a jako członka rodziny – to było dla Langdona najważniejsze. I piekielnie się z tego cieszył.
– To trochę czy bardzo? – spytał żartobliwi z uroczym uśmiechem. Pokiwał jednak głową. – Jasne, nie przeszkadza mi to, po prostu niedawno o tym czytałem. To nie szkodzi zdrowiu, po prostu zapobiega wypadaniu włosów, ale to twój wybór – ucałował ją w czoło i zerknął jej w oczy. On ją wspierał w dwustu, a nawet w trzystu procentach. Wszystko zależało od niej.
– Jasne, kupimy cały komplet, będziesz miała tyle peruk, ile Kylie Jenner – zaśmiał się pod nosem, bo kelnerki w jego barze czasami plotkowały o Kylie Jenner i zdążył się zapoznać z całą rodziną Kardashianów, kiedy pokazywały mu jakieś zabawne video z całym tym bogatym klanem – swoją drogą trochę zazdro. Jedna seks taśma i trzepały hajs na całej hameryce.
– Obejrzymy dzisiaj, jak wrócimy do domu – uśmiechnął się szeroko, bo cieszył się, że kobieta miała cały czas wigor i charakterystyczny błysk w oku. – Albo w Joe’s – wzruszył ramionami, bo jeśli będzie miała ochotę i siły to chętnie ją zabierze do baru.
– Hej, jeśli chcesz pracować z nami, to z przyjemnością cię zatrudnię. Nawet mam kilka pomysłów, jak możesz się odwdzięczyć za posadę – poruszył zabawnie brwiami. – Ale nie będziesz próbowała mnie oskarżać o lobbing, jak cię klepnę w tyłek raz czy dwa? – zapytał, bo chociaż wiedział, że jednak to poważna kwestia i poważny problem, tak wiadomo, była jego kobitą, tak?
[Profil]
  MÓW MI: -
MULTI: Bree, Camille, Callum, Mallory, Sullivan, Carrie
 
Julie Ellington


Mieszka w
blue velvet


przyjęła oświadczyny Howarda

fotograf, podróżnik, dziennikarka

W Berrylane od zawsze z przerwami

Julie

Ellington

Wysłany: 2019-08-09, 17:51   
  
"
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  
 32 y.o.

  
 171 cm

  

  

  

  

  

  


Kiedyś, jeszcze na początku ich znajomości, zaczęła się zastanawiać, jak wyglądałoby to wszystko, gdyby Howard nie miał syna, ale dość szybko doszła do wniosku, że robiliby dokładnie te same rzeczy. Max niczego nie komplikował. Kiedy chcieli gdzieś wyjść, wychodzili, kiedy chcieli wyjechać, wyjeżdżali, wspólne mieszkanie też nie stanowiło problemu, a Ellington naprawdę dobrze dogadywała się z młodym Langdonem.
- Bardzo - przyznała w końcu. - Z jednej strony wiem, że te leki mogą mi pomóc i nie powinnam przejmować się skutkami ubocznymi i staram się tego nie robić, ale... Sam rozumiesz - westchnęła, ale zaraz nieco się rozpromieniła. Wybieranie peruk też może być super wyzwaniem, ale chyba nie będzie wtedy jakoś szalenie się upierać, żeby towarzyszył im Max. Nie chciała straszyć go głową bez włosów. Jeśli sam będzie chciał ją zobaczyć, to nie będzie niczego przed nim ukrywała, ale sama nie będzie go do niczego zmuszała.
- Chcę mieć więcej - uśmiechnęła się i cmoknęła go w policzek. Kto wie, może podaruje jedną Camille Bowden? Ciekawe, czy kobieta będzie jeszcze przychodziła do Joe's. Chyba by mogła, w końcu nikt z obsługi nie będzie jej piętnował, a Julka nikomu nie powie o tym, że cokolwiek widziała na taśmie. Naprawdę, będzie milczała jak grób.
- Głupek - skrzywiła się na moment i szturchnęła go łokciem. Ech, typowy facet. I tak jakoś mu się odwdzięczy, nie musiał nawet o tym wspominać. - Tylko nie klep mnie przy innych pracownikach. Nie chcę, żeby byli zazdrośni - uśmiechnęła się. - Ale tak całkiem serio, myślisz, że się nadam?
Zdecydowanie nie chciała innego, lepszego traktowania dlatego, że była dziewczyną jednego z szefów. Była gotowa przejść jakiś okres próbny, o ile tylko pozwoli jej na to stan zdrowia. Jeśli się nie sprawdzi, to zrezygnuje, ale może akurat okaże się, że całkiem nieźle sobie radzi?
[Profil]
  MULTI: Annie, Ellen, Evan, Josh, Kara, Keith, Mike
 
Howard Langdon


Mieszka w
blue velvet


zaręczony z Julką

współwłaściciel Joe's

W Berrylane od urodzenia

Howard

Langdon

Wysłany: 2019-08-18, 05:30   
  
"
Man can be destroyed, but not defeated

  
 35 y.o.

  
 195 cm

  

  

  

  

  

  


W sumie to fakt faktem – bez Maxa ich życie byłoby podobne, tylko zdaniem Howarda – o wiele nudniejsze. Okej, czasami się musieli wstrzymać z większymi czułościami, albo najzwyczajniej w świecie przyhamować ze swoimi zapędami, kiedy robili jakiś obiad, ale generalnie to ich życie wyglądałoby bardzo podobnie. Kiedy chcieli wyjść sami – Max szedł do dziadków. Kiedy chcieli pobyć z Maxem, świetnie się bawili i dogadywali – to było dla Howarda najważniejsze.
– No właśnie. Na tym się skup. Mogą pomóc, skarbie – cmoknął ją w czoło i się lekko uśmiechnął. Naprawdę nie zamierzał tutaj jej w jakiś sposób nakręcać. Jasne, leki mogły mieć skutki uboczne, ale skoro mogły też dobrze na nią podziałać – to chyba było najważniejsze, czyż nie? Chciał, bardzo chciał, żeby Julka się skupiła na tych właśnie pozytywnych aspektach nowych leków i nadziei na to, że naprawdę mogą one pomóc.
– Może będziesz miała – zafalował brwiami i zaśmiał się pod nosem. Kto wie, może nawet kupią więcej niż miała sama Kylie i urządzą jej specjalną garderobę tylko na peruki? To był całkiem ciekawy pomysł.
– Oh come on, ładnie tak mówić do swojego nowego szefa? – uniósł brwi i klepnął ją po tyłku z lekkim, cwaniackim uśmieszkiem. Po chwili pokiwał głową. Oczywiście, że tak uważał.
– Jasne, że się nadasz. Nauczymy cię wszystkich drinków i będziesz wymiatała za barem – oświadczył z wyraźnym entuzjazmem, zerkając jej w oczy. Naprawdę uważał, że Julie świetnie sobie poradzi – co do tego zdecydowanie nie miał wątpliwości. – Mogłabyś w sumie zacząć od zrobienia nowych zdjęć baru, myśleliśmy o założeniu strony internetowej, żeby przyciągnąć więcej ludzi. – tak o, rzucił pomysłem. Wiedział, że fotografia była jej pasją.
[Profil]
  MÓW MI: -
MULTI: Bree, Camille, Callum, Mallory, Sullivan, Carrie
 
Julie Ellington


Mieszka w
blue velvet


przyjęła oświadczyny Howarda

fotograf, podróżnik, dziennikarka

W Berrylane od zawsze z przerwami

Julie

Ellington

Wysłany: 2019-08-18, 11:48   
  
"
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  
 32 y.o.

  
 171 cm

  

  

  

  

  

  


Hamowanie się i chowanie po kątach też miało swoje uroki. Co więcej, było to szalenie pociągające i tworzyło fajny nastrój. Tego właśnie potrzebowała. Potrzebowała przepustek ze szpitala, żeby normalnie żyć, bo ani trochę nie zamierzała się poddawać. Zamierzała wygrać z chorobą, nawet jeśli będzie trzeba nosić peruki.
- Dobra, poradzę sobie z tym - uśmiechnęła się. Teraz już była tego pewna. Poradzą sobie, a osobna garderoba na peruki to całkiem niezły pomysł. Mogła mieć ich kilka i zmieniać je każdego dnia. Co więcej, mogłyby być całkiem fajnym gadżetem w ich małych przygodach. Mogłaby czasem poudawać kogoś innego. Czy to nie byłoby interesujące?
- Hej, jeszcze nie jesteś moim szefem - zaśmiała się. Klepnięcie w tyłek naprawdę jej się spodobało, więc cmoknęła Howarda w usta. Mrrr, najlepsze usta w całym Berry. - Ale musicie mieć do mnie mnóstwo cierpliwości. Znaczy... Ja szybko się uczę, ale sam rozumiesz. To będzie dla mnie nowość i zanim zacznę wymiatać na barze, mogę nosić klientom to, co przygotują inni - uśmiechnęła się. Poradzi sobie. Czasem tylko urwie się na jakąś kontrolę u lekarza, ale już samo to, że będzie mieć Howarda dłużej, niż tylko tych kilka godzin w domu, szalenie ją cieszyło. Być może za jakiś czas dojdą do wniosku, że to się nie sprawdza, że mimo wszystko spędzają za sobą za dużo czasu, ale wtedy na pewno znajdą jakieś rozwiązanie. Póki co naprawdę podobał jej się ten pomysł i jeśli tylko nadarzy się okazja, to Julie na pewno przyjdzie do Joe's uczyć się trudnej sztuki kelnerowania.
- Howie, to naprawdę świetny pomysł - aż zaświeciły jej się oczka. Nie dość, że lokal zyska małą promocję, to jeszcze ona będzie mogła porobić zdjęcia. Nic dziwnego, że od razu rzuciła mu się na szyję i pocałowała go w podziękowaniu za to, że wpadł na tak świetny pomysł, który ona w całości popierała. - Poczekaj sekundę - bo skoro byli już przy zdjęciach, to sięgnęła po aparat, który wisiał jej na szyi i cyknęła im szybkie selfie. Zaraz sfotografuje jeszcze Maxa i pandy, potem całą trójkę i wszyscy będą mieć super zdjęcia z wypadu do ZOO.
[Profil]
  MULTI: Annie, Ellen, Evan, Josh, Kara, Keith, Mike
 
Howard Langdon


Mieszka w
blue velvet


zaręczony z Julką

współwłaściciel Joe's

W Berrylane od urodzenia

Howard

Langdon

Wysłany: 2019-08-28, 16:59   
  
"
Man can be destroyed, but not defeated

  
 35 y.o.

  
 195 cm

  

  

  

  

  

  


Co do tego, że Julie sobie poradzi, nie miał większych wątpliwości. Doskonale ją znał i wiedział, że jego dziewczyna nie jest tylko zdolna, ale również bardzo zaradna. Poza tym peruki były całkiem seksowne, mogłaby się wcielić w jakąś tajemniczą postać, coby urozmaicić im łóżkowe życie, skoro już nie musieli się czaić po kątach, by ze sobą pobyć. Wszyscy to w sumie rozumieli i dziadkowie Maxa chętni go brali do siebie, by kupić im trochę cennego czasu sam na sam i Howie był im za to naprawdę bardzo, ale to bardzo wdzięczny.
- Jeszcze to słowo klucz. Już niedługo – uśmiechnął się i poruszył zabawnie brwiami. Będzie miała zdecydowanie fory u szefostwa, a przynajmniej u jednego z szefów, hehe. Zresztą, Evan rozumiał też na pewno sytuację i również będzie patrzył na Julkę łaskawszym okiem. – O cierpliwość się nie martw. Ja mam jej całe mnóstwo, a Evan musi się przyzwyczajać, skoro ma zostać ojcem – zaśmiał się pod nosem, bo jednak rodzicielstwo było najlepszą lekcją cierpliwości, jaką można sobie było wyobrazić. Trening zdecydowanie się mu przyda.
– Ja mam same świetne pomysły – wypiął dumnie pierś i uśmiechnął się szeroko do Julie. Odwzajemnił też jej pocałunek, a kiedy sięgnęła po aparat i strzeliła im selfie, pokiwał z uznaniem głową.
– Chyba całkiem nieźle wyszliśmy – zaśmiał się pod nosem. – W sumie, jeśli chodzi o stronę, przydał by się nam ktoś od kodów? Znasz kogoś? – uniósł brwi, bo w sumie na pewno miała jakieś tam znajomości, a kto wie? Może nawet sama się trochę na tym znała? Od tej strony Howard nigdy nie miał okazji Julce się „przyjrzeć”.
[Profil]
  MÓW MI: -
MULTI: Bree, Camille, Callum, Mallory, Sullivan, Carrie
 
Julie Ellington


Mieszka w
blue velvet


przyjęła oświadczyny Howarda

fotograf, podróżnik, dziennikarka

W Berrylane od zawsze z przerwami

Julie

Ellington

Wysłany: 2019-09-01, 15:44   
  
"
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  
 32 y.o.

  
 171 cm

  

  

  

  

  

  


Gdyby tylko wiedziała, że takie rzeczy chodzą mu po głowie, to chyba zaczęłaby wypytywać go, w jakiej peruce najbardziej chciałby ją zobaczyć. To rzeczywiście mogłoby być ciekawe. Howard i Julie mają przed sobą mnóstwo czasu, żeby wszystko sprawdzić, przetestować, spędzić czas zarówno tylko we dwoje, jak i we trójkę z Maxem.
Fory? Chyba ich nie chciała. Chciała być traktowana tak, jak każdy inny pracownik, który dopiero wszystkiego się uczy. Wiadomo, inni pewnie będą wiedzieć o tym, że dziewczyna szefa próbuje swoich sił w nowej pracy, ale Julka na pewno da sobie radę.
- No właśnie, jak sobie z tym radzi? Niby Bree coś tam mi mówiła, ale może tobie mówił coś więcej, w końcu jesteście dla siebie jak bracia.
Cieszyła się, że panowie mieli siebie nawzajem. W życiu o wiele łatwiej i przyjemniej jest wtedy, kiedy ma się kogoś bliskiego u swojego boku. I gdyby tak się nad tym zastanowić... Howard i Julie i tak mieliby ze sobą kontakt, ale mimo wszystko i tak wolała taki kontakt, jak mieli teraz. Wolała być jego dziewczyną, niż siostrą żony jego kuzyna.
- Jesteś mocno fotogeniczny - uśmiechnęła się. Miała już w głowie pomysł na kilka zdjęć, jakie mogłaby im zrobić, żeby potem oprawić fotografie w ramki i ustawić gdzieś w salonie. - Mogę kogoś poszukać, a w wolnej chwili mogę rozrysować kilka projektów strony. Bo wiesz, szkicowanie też całkiem nieźle mi idzie.
Nie tak, jak robienie zdjęć, ale jakoś sobie radziła. Nawet gdyby okazało się, że kiepska z niej kelnerka, że z czymś sobie nie radzi, to zajmie się stroną, promocją Joe's i też będzie super. Najważniejsze, że będzie blisko Howarda.
[Profil]
  MULTI: Annie, Ellen, Evan, Josh, Kara, Keith, Mike
 
Howard Langdon


Mieszka w
blue velvet


zaręczony z Julką

współwłaściciel Joe's

W Berrylane od urodzenia

Howard

Langdon

Wysłany: 2019-09-07, 09:28   
  
"
Man can be destroyed, but not defeated

  
 35 y.o.

  
 195 cm

  

  

  

  

  

  


Na pewno jeszcze do tego tematu dojdą – co do tego Howard nie miał najmniejszych wątpliwości. Mimo wszystko nie miał teraz głowy do jakichś seksualnych fantazji, bo jednak bardzo się o Julie martwił. Nic dziwnego, kochał ją bardzo i bardzo chciał, żeby choroba ustąpiła. Zresztą, nie miał wątpliwości, że tak właśnie będzie. Wierzył, że jego kobieta jest bardzo silna i bez problemu pokona to gówno, które trawiło jej organizm, ot co! A on zamierzał w tym czasie ją wspierać i cały czas być obok.
Co do forów, to może ich nie chciała, ale przecież oczywistym było, że Howie nie do końca potrafiłby traktować ją jak zwykłą barmankę. Mimo to, oczywiście zamierzał zachowywać się jak najbardziej profesjonalnie no i chociaż się postarać, żeby nie czuła się jakoś na piedestale, kiedy będzie u nich pracować.
– On jest zachwycony, szczególnie teraz, kiedy się dowiedział, że będą bliźniaki. Za to Bree… Ona chyba jest trochę przerażona. Zresztą ciężko się dziwić, w sumie wie, co oznaczają dwa maluchy w domu, przez to, ile macie rodzeństwa – uśmiechnął się lekko. Evan nie musiał się za bardzo młodszą siostrą zajmować, bo wiadomo – był chłopcem, więc pewnie rodzice go do tego nie zmuszali, Howiego zresztą też nie.
– Uuu, naprawdę? – uniósł brwi i uśmiechnął się lekko, nieco teatralnie pozując do aparatu. – Może minąłem się z powołaniem i powinienem był zostać modelem? – zaśmiał się dźwięcznie, puszczając oczko Julce. – Byłoby super – pokiwał głową z entuzjazmem, bo w co jak w co, ale w talent swojej dziewczyny nigdy nie wątpił.
[Profil]
  MÓW MI: -
MULTI: Bree, Camille, Callum, Mallory, Sullivan, Carrie
 
Julie Ellington


Mieszka w
blue velvet


przyjęła oświadczyny Howarda

fotograf, podróżnik, dziennikarka

W Berrylane od zawsze z przerwami

Julie

Ellington

Wysłany: 2019-09-12, 00:32   
  
"
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  
 32 y.o.

  
 171 cm

  

  

  

  

  

  


Hej, jeśli miał fantazje, niech jej o tym mówi. Nawet jeśli nie teraz, to w jakiejś niezbyt odległej (miejmy nadzieję) przyszłości na pewno będzie okazja, żeby je spełnić. Julka nie miała wyjścia, musiała być twarda i pokonać chorobę, żeby potem figlować sobie z Howardem. Czy człowiek potrzebował lepszej mobilizacji?
- Tak, tylko jest różnica między grupką dzieci, z których niektóre są starsze i potrafią już zająć się sobą, a dwójką płaczących maluchów, którym w tej samej chwili chce się jeść i płaczą - usmiechnęłą się. - Ale wiem, że sobie poradzą. No i wiesz, tak po cichu liczę na to, że zostanę matką chrzestną jednego z bliźniaków.
Howard też mógłby być chrzestnym. Mogliby dostać jedno wspólne. Taka opcja zdecydowanie by jej pasowała. Mogliby poczuć się tak, jakby mieli własne dziecko. Chciałaby kiedyś mieć swoje własne. Max nie był dla niej obcy, ale swoje dziecko też może być fajną przygodą. Żeby w ogóle o tymmyśleć, musi tylko wyzdrowieć. To nie będzie takie trudne.
- Hej, spójrz na siebie. Gdybym zrobiła ci profesjonalną sesję, wyglądałbyś jak prawdziwy model. Serio - puściła mu oczko. Cmoknęła go też w usteczka, bo naprawdę przystojny był z niego facet, w dodatku cały jej. Niech inni patrzą i jej zazdroszczą, a co, bo w tym momencie była naprawdę szczęśliwa, zupenie tak, jakby nigdy nie zachorowała i nie musiała martwić się wynikami swoich badań.
- Wezmę Maxa do pomocy. Niech on też spróbuje - uśmiechnęła się. A co robił Max? Był mocno pochłonięty wpatrywaniem się w małą pandę, która turlała się po swoim wybiegu. Może na jednym z projektów powinna znaleźć się właśnie panda? Julie na pewno o tym pomyśli, a wspólne projektowanie może być naprawdę fajnym sposobem na spędzenie czasu.
- A ty? Nie wymiękłbyś prz bliźniakach? - kątem oka zerknęła na Howarda.
[Profil]
  MULTI: Annie, Ellen, Evan, Josh, Kara, Keith, Mike
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8