menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Przed zachodem słońca
Autor Wiadomość
Colter Faraday


Mieszka w
white log mews


nikogo już nie lubi

i nic już nie robi

W Berrylane od trzech lat

Colter

Faraday

Wysłany: 2018-01-03, 23:19   Przed zachodem słońca
  
"
I have a bad feeling about this

  
 34 y.o.

  
 183 cm

  

  

  

  

  

  


    #3

Dostrzegł ją z daleka, choć jej drobna sylwetka ginęła wśród stada potężnych i silnych ludzi, pędzących przed siebie w pośpiechu. Jej niepewny uśmiech, kruczoczarne włosy i wzrok, który od samego początku utkwiony był w jego osobie (nie miał pewności czy jest tak w rzeczywistości, czy może jedynie sobie to wmawia) sprawiły, że zapomniał o całym świecie. Nie liczyło się to, że właśnie prawdopodobnie stracił pracę. Nie liczyło się to, że w odległym Berrylane jego matka walczy o życie, a rodzeństwo planuje jak się go pozbyć. Nie dostrzegał już nawet innych ludzi, nie zważał na niezbyt dobrą pogodę, która od chwili jego przyjazdu kapryśnie udowadniała mu, że nie powinien układać tu sobie życia. Nieznajoma wyparła z jego myśli wszelkie negatywne rzeczy i na ten jeden, krótki moment pozwoliła mu uwierzyć, że świat nie jest tak okrutny. Uśmiechnął się lekko i niepewnie, nie mając pewności, czy ona to w ogóle dostrzeże. Czy w istocie jej spojrzenie od początku skierowane było na niego? Czy jedynie tylko mu się wydawało, że tak magicznie naiwny moment mógłby zdarzyć się w prawdziwym życiu? Niemalże całkowicie uwierzył w tę bajkę, gdy na jej twarzy pojawiły się rumieńce. Niemalże, bo gdy jej uśmiech pogłębił się, zniknęła całkowicie z jego oczu, pozwalając się porwać rozpędzonej taksówce.
Rozpoczął w tamtym momencie maratoński, morderczy bieg; nigdy nie starał się tak mocno, jak w tej chwili. Tratował zagubionych ludzi, nie zważał na ich krzyki i pretensje. Próbował z daleka kontrolować sytuację, jednak jedynie dach samochodu, które potrąciło nieznajomą, prześwitywał pomiędzy zbierającym się przy ulicy tłumem. Gdy był coraz bliżej, a ludzie uformowani w gęsty mur uniemożliwiali mu przejście, zaczął głośno wykrzykiwać różne, przedziwne rzeczy. Począwszy od przyznania się, że jest z FBI, przeszedł do zapewnienia o byciu lekarzem, aż finalnie skończył na kłamstwie o swej głębokiej zażyłości z poszkodowaną. W końcu tłum rozstąpił się, a ludzie - wstrętni gapie - jedynie zerkali na niego z ciekawością w oczach. Kierowca taksówki głośno lamentował i prawdopodobnie przeżywał atak serca, bo nieznajoma, mimo niezbyt groźnego zderzenia, wyglądała jakby właśnie umierała. Co i Coltera przyprawiło o niesamowity ból głowy, brzucha, serca.
  
[Profil]
  MÓW MI: Maja
MULTI: Darcy, Elio, Floyd, James, Remus, Rue, Theo
 
Baby Hemingway


Mieszka w
auburn pine houses


są ważniejsze rzeczy od randek

zostanie najlepszym lekarzem w nyc

W Berrylane już mieszkać nie będzie

Audrey

Hemingway

Wysłany: 2018-01-06, 22:31   
  
"
-

  
 20 y.o.

  
 165 cm

  

  

  

  

  

  



A TA PIOSENKA IDEALNIE PASUJE NAM DO TEJ ROZGRYWKI :lol:

Ich spojrzenia spotkały się nieoczekiwanie - za sprawą cichego dźwięku niegroźnej stłuczki słyszanej w oddali, która zwróciła jej uwagę. Świadomy ascetyzm barw jego stroju, surowość srebrnego krawata i chłód śnieżnobiałej koszuli podkreślały niezwykły szmaragdowy kolor jego oczu, z których nie mogła oderwać wzroku. Było w nim coś nadzwyczajnego, co wyróżniało go spośród wszystkich zebranych tu osób, coś, co wywołało lekki uśmiech na jej twarzy mimo jej dzisiejszego, podłego nastroju. Kąciki jego ust unoszące się lekko w górę zapewniły ją, że wymiana ich spojrzeń nie jest zwykłym wytworem jej wyobraźni i przyozdobiły jej twarz prawie niezauważalnymi rumieńcami. Nim jednak zdążyli się spotkać, nagły, paraliżujący ból obezwładniający jej ciało rzucił ją na ziemię i pozwolił uwierzyć, że chwila ta jest jej ostatnią - bo wkrótce odejdzie z tego świata. Nim jednak poddała się ciemności zdołała ujrzeć nieznajomego stojącego tuż przy niej i wymamrotała cicho, zupełnie idiotycznie - Witaj, nieznajomy - uśmiechając się, po raz ostatni i zamykając oczy, słysząc już jedynie hipnotyzujący szum towarzyszący przerażającemu bólowi głowy. Nie wiedziała co takiego dzieje się z nią w tym momencie ani jak znalazła się na ulicy - nie to było jednak dla niej ważne w tej chwili. Obraz nieznajomego mężczyzny wciąż wkradał się do jej głowy, zainfekował on jej umysł i nie zamierzał odpuścić. Starając się z całych sił otworzyć oczy, co udawało się zrobić na ułamki sekund, zapamiętała jego stałą obecność - na ulicy, a w końcu też w samochodzie, w którym w końcu odzyskała świadomość.
  
[Profil]
 
 
Colter Faraday


Mieszka w
white log mews


nikogo już nie lubi

i nic już nie robi

W Berrylane od trzech lat

Colter

Faraday

Wysłany: 2018-02-12, 13:54   
  
"
I have a bad feeling about this

  
 34 y.o.

  
 183 cm

  

  

  

  

  

  


Starał się nie poddawać analizie tego co robi. Gdyby tylko na moment zwątpił w słuszność trwania przy nieznajomej, zmuszony byłby pewnie opuścić ją i zająć własnymi sprawami. A tego robić nie chciał. Podobało mu się - mimo okoliczności ich spotkania - to, że jest jej potrzebny. Pozwolił sobie nawet na odegranie przedstawienia, w którym grał jej chłopaka. Krzyczał więc na każdego, kto zbliżył się do niej choćby na milimetr, obrzucał wyzwiskami taksówkarza i ostatecznie rozkazał mu odwieźć ich do szpitala, grożąc pozwem sądowym. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, że oprócz kilku poważnie wyglądających siniaków dziewczynie nic gorszego nie zagraża, ale i tak upierał się przy tym, by obejrzał ją lekarz. Pomógł jej więc wstać, wsiadł z nią do taksówki (która przez momentem omal jej nie zabiła) i całą drogę obwiniał biednego, starszego już kierowcę o to wszystko. Ostatecznie ten gotów był nawet opłacić jej leczenie, podając Colterowi swoje dane, by mógł się z nim skontaktować. Prawdopodobnie pomogło przy tym to, że Faraday powtarzał mu nieustannie kim jest i co może zdziałać, choć oczywiście kłamał przy tym niesamowicie. Wczuł się jednak za bardo w swą nową rolę, choć nie potrafił później odnaleźć wyjaśnienia na to, dlaczego tak bardzo zauroczył się spotkaną nieznajomą. W szpitalu rzecz jasna kazali czekać im w długiej kolejce, której już pominąć nie potrafił. Tym bardziej, że kilka osób przed nią potrzebowało prędkiej i koniecznej pomocy, a lekarze najwidoczniej w tym czasie woleli jedynie obstawiać zakłady, który z nich padnie jako pierwszy. - Jak się czujesz? - zapytał więc w końcu, przerywając chwilową ciszę. Przyglądał się jej uważnie starając się ocenić, czy jej zdrowiu na pewno nic już nie zagraża.
  
[Profil]
  MÓW MI: Maja
MULTI: Darcy, Elio, Floyd, James, Remus, Rue, Theo
 
Baby Hemingway


Mieszka w
auburn pine houses


są ważniejsze rzeczy od randek

zostanie najlepszym lekarzem w nyc

W Berrylane już mieszkać nie będzie

Audrey

Hemingway

Wysłany: 2018-03-04, 19:24   
  
"
-

  
 20 y.o.

  
 165 cm

  

  

  

  

  

  


Faktycznie w obecnej sytuacji był jej niezwykle potrzebny. Choć go nie znała, choć nie wiedziała nawet, jak ma imię, gotowa była powierzyć mu swoje życie i nie bała się o to, co się z nią stanie. Gdyby się nią nie zajął, wieczność czekałaby na przyjazd karetki, ktoś przeniósłby ją zapewne na chodnik i tyle, nikt inny nie zainteresowałby się nią zapewne w żaden sposób. Ludzie nie lubili dokładać sobie dodatkowych problemów, a takim własnie by dla nich była. Dlatego też była mu niezwykle wdzięczna.
Ich spotkanie mimo chwilowego, potwornego bólu można było w pewien sposób uznać za udane. Gdyby nie rozpędzona taksówka i roztargnienie dziewczyny, zapewne minęliby się na ulicy i... tyle. Żadne z nich nie odważyłoby się wykonać pierwszego ruchu, nie ośmieliłoby się przerwać tej bariery i odezwać do osoby zupełnie nieznajomej. A przynajmniej Baby by się na to nie zdecydowała.
Poza lekkim bólem w okolicy nadgarstka i nasilającymi się zawrotami głowy, nic jej nie było. Podobała się jej jednak obecność nieznajomego i nie chciała, by ją opuścił. Przynajmniej nie teraz. Niezbyt często bywała w szpitalu, nie wiedziała co robić, była dość mocno zagubiona. Nie wiedziała nawet, czy nie zgubiła czegoś przypadkiem na drodze, czy ma ze sobą komórkę i portfel. Bo bez tych dwóch rzeczy dość ciężko byłoby jej wrócić do domu. - Źle. To miejsce przyprawia mnie o mdłości. Gdyby nie ręka, wolałabym pójść teraz na kawę, czy coś - niby żartowała, niby nie, bo faktycznie nie chciało się jej już tu czekać. Nie mogła jednak zignorować swojego spuchniętego nadgarstka, bo bała się, że może się to okazać złamaniem. - Jestem Audrey - wypaliła nagle, bo uznała, że powinien to wiedzieć. Uśmiechnęła się też ładnie, zastanawiając się, jak ubrać w słowa podziękowania, które przecież się mu za tę pomoc należały.
[Profil]
 
 
Colter Faraday


Mieszka w
white log mews


nikogo już nie lubi

i nic już nie robi

W Berrylane od trzech lat

Colter

Faraday

Wysłany: 2018-07-19, 16:56   
  
"
I have a bad feeling about this

  
 34 y.o.

  
 183 cm

  

  

  

  

  

  


miałam olać ten wątek w sumie, ale skoro ludzie się sami mieszają w nie swoje wątki :what:
Takie rzeczy się nie zdarzają. Nie istnieją takie spojrzenia, takie uśmiechy i niewypowiedziane na głos słowa, które mogłyby sprawić, że w ułamku sekundy jest się gotowym na porzucenie dotychczasowego życia. Miłość nie istnieje, tym bardziej w założeniu miłości od pierwszego wejrzenia. Można być jedynie zakochanym, można kogoś lubić i szanować, uzależnić się od niego, ale to wymaga czasu i wiele pracy. A jednak teraz czuł się jakby ktoś otworzył przed nim nieznane rejony życia, w których naiwne emocje grały główną rolę. Zafascynowany tym co niezbadane, nie potrafił odrzucić od siebie tychże uczuć i odejść od nieznajomej. Podążył wraz z nią aż do szpitala, choć był przy tym dość milczący. Nie miał najmniejszego pojęcia co się z nim dzieje. Na jej wyznanie odpowiedział z tą samą szczerością, podając jej swe imię i opowiadając co nieco o swej pracy. Miało to stanowić wyjaśnienie jego troski, a podziałało jako dodatkowy napęd do ich, jak mu się wówczas zdawało, krótkiego acz pasjonującego romansu. Widząc jej opanowanie w szpitalu, jej rozwagę i uśmiech skrywający spore doświadczenie życiowe, nie był w stanie zauważyć dzielącej ich różnicy wieku. Prawdopodobnie wycofałby się wówczas, zignorował swe myśli i wróciłby do swego monotonnego życia. Tymczasem po upewnieniu się, że wszystko z nią w porządku, nie odwiózł jej do domu, lecz zabrał na najpyszniejszą w mieście kawę. Z każdą kolejną chwilą czuł się nieco śmielej przy niej, częściej uśmiechał się swobodnie i żartował z tego, co się stać mogło. Gdy niezobowiązujące rozmowy zeszły na boczny plan, a w szklankach pozostała niewielka ilość kawy, zechciał poznać ją bliżej. – Studiujesz tu? – zapytał z lekką nutą ciekawości, przyglądając się jej wnikliwie. – Przed Quantico, a właściwie, przed samym pomyśle o tym, że mógłbym zostać częścią FBI, męczyłem się na psychologii. I chyba dobrze, że odnalazłem tę drugą ścieżkę, bo terapeutą byłbym koszmarnym – zaśmiał się, bo taka była prawda – choć przestudiował wiele ksiąg i w tamtych okresie radził sobie całkiem nieźle, ludzki umysł wciąż pozostawał dla niego zagadką.

// zt x2
  
[Profil]
  MÓW MI: Maja
MULTI: Darcy, Elio, Floyd, James, Remus, Rue, Theo
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5