menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Biurka policjantów
Autor Wiadomość
CALLIE LANGDON



w Berrylane od zawsze

znowu wypisuje mandaty

27
yo

169
cm

i próbuje rozwiązać zagadkę śmierci byłego

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-08-27, 16:42   
  
`callie langdon

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Heh, ciekawe kiedy się zacznie na ten temat Callie zwierzać, ona chętnie posłucha. I może ma przerwę dość sporą (okej, znajomość Efremem jednak obejmowała randki, więc do końca tego przerwą nazwać nie można, trochę wróciła do gry, nawet jeśli tylko na chwilę), ale i tak mogła mu coś doradzić, wspomóc czy zasugerować co można poprawić. Zależnie co tam poszło nie tak. A to na pewno lepsze niż dyskusje o nazewnictwie i emancypacji. A zbieranie pijanych ludzi to zdecydowanie obowiązki służbowe, umówmy się, policjant jest zawsze na służbie. W sumie to... prawie każdy człowiek jest wiecznie na służbie, bo za nieudzielenie pomocy komuś jest przecież kara.
[b- Nie widziałeś tej powodzi róż w ostatnie walentynki wokół mojego biurka? [/b]- zapytała zszokowana - pewnie zostałeś wtedy w domu żeby wcinać czekoladki, które sobie same kupiłeś - wygięła usta w podkówkę, nie mogła się powstrzymać żeby mu lekko nie pocisnąć - Nie chodzę po całym, zrobiłam kilka kroków - wywróciła oczami - jesteś moim partnerem czy nie/ Nie marudź, nie wrzuciłam ci tego w obiadek - prychnęła, no i w sumie... - Przecież mówiłam załóż rękawiczki, nigdy nie słuchasz tego co do Ciebie mówię - wytknęła mu, unosząc brwi - myślałam że to jakaś wewnętrzna poczta, ale wcale nie. Złapałam tylko za ten róg, potem już miałam rękawiczki - uniosła brwi i westchnęła, biorąc najpierw kartkę z jego stosu obok, no taką czystą, a potem to na nią ostrożnie wysypała zawartość - kolejny uroczy liścik, który nie ma sensu... - mruknęła, marszcząc brwi i przyglądając mu się - co to ma być? Ten numer? Huntsman jest religijnym psycholem? - zapytała, przechylając lekko głowę w bok.
_________________
[Profil]
  MULTI: perry, wolfie, gal, joey, scott, lea, nora, fin, ada, elfred, maia
 
Josh Taylor Jr.



w Berrylane od urodzenia

nieudolnie pilnuje porządku w Berrylane

29
yo

187
cm

może to czas poszukać sobie dziewczyny?

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-08-29, 16:10   
  
Josh

  
Taylor Junior

  
Chaos isn't a pit. Chaos is a ladder.

  

  

  

  

  

  


Kiedy zacznie się jej zwierzać? Nigdy. Nie to, żeby jej nie ufał, ale był facetem, a faceci nie gadają z koleżankami z pracy o swoich randkach lub o ich braku. W ogóle o tym nie rozmawiają. Jeśli już, to prędzej z jakimś kumplem, gdzieś przy piwie, ale nie z babą. I na pewno nie powie jej tego głośno, bo zaraz rozpętałby kolejne feministyczne piekło. Lepiej nie ryzykować.
- To było tylko kilka czekoladek. Ty na swoje róże musiałaś pewnie brać jakąś chwilówkę, bo gdybyś miała zapłacić tyle kasy z własnej kieszeni, nie miałabyś co jeść przez resztę miesiąca.
On również musiał jakoś jej odpowiedzieć. Nie wyparł się tego, że sam kupił sobie małą bomboniereczkę. Akurat była promocja w sklepie, tylko głupiec nie skorzystałby z takiej okazji i nie kupiłby swoich ulubionych czekoladek. Callie kupiła sobie róże, a to jeszcze gorsze.
- Tak, tylko powinnaś dać mi czas, żebym rzeczywiście je włożył - skrzywił się. - Jestem twoim partnerem, najlepszym partnerem, jakiego można mieć. Serio. Gdybym szukał kogoś innego, kobiety zabijałyby się o to, żebym mógł z nimi pracować, a ty chcesz mnie zarazić wąglikiem - westchnął, ale zaraz nieco poprawiło mu się humor. - Ostatnio przyciągasz jakieś dziwne karteczki. Jesteś pewna, że przypadkiem nie podpadłaś listonoszowi?
Niby żartował, niby śmieszkował, ale jednak trochę się zmartwił. Nie życzył jej źle, ale jeśli dostała tajemniczą karteczkę, to może naprawdę powinna zacząć na siebie uważać.
- Może powinniśmy to komuś pokazać? Zresztą, ktoś i tak powinien to zbadać. Odciski palców, rodzaj papieru... My moglibyśmy prześledzić jakiś monitoring, żeby zorientować się, w jaki sposób to do ciebie trafiło. I dlaczego akurat do ciebie - zerknął na nią. - Psst, tamte róże na pewno były od Huntsmana. Mogę się o to założyć.
Znów żartował. Chciał rozluźnić nieco atmosferę, ale czuł, że coś zdecydowanie było na rzeczy. Chyba trzeba będzie dokładnie posprawdzać jej najbliższe otoczenie, żeby niczego nie przeoczyć i pluć sobie potem w brodę, gdyby coś się stało.
[Profil]
  MULTI: Annie, Eddie, Ellen, Evan, Julie, Kara, Mike
 
CALLIE LANGDON



w Berrylane od zawsze

znowu wypisuje mandaty

27
yo

169
cm

i próbuje rozwiązać zagadkę śmierci byłego

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-09-04, 17:43   
  
`callie langdon

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Ehhh. I chyba to był ten problem, ta toksyczna męskość. Fe, fuj, ble, rozmowa o uczuciach, rozmowa o tym co boli! A potem taka wysoka statystyka samobójstw wśród byłych policjantów i wojskowych, bo są tacy męscy. Callie w sumie też była na równi pochyłej i też nie chciała z nikim gadać i kto wie, może zamiast związku z Efremem miałaby mózg rozmazany na ścianie, gdyby w końcu nie poszła na tą głupią terapię. Nie lubiła o tym mówić, ale to jej naprawdę pomogło. I tylko dzięki temu mogła wrócić do służby, swoją drogą. Więc z troski, serio wolałaby żeby jednak mówił co go gryzie, nawet jeśli będzie to zawoalowane w męskie, dziwne określenia. Wolała żeby na nią patrzył jak na kumpla, niż widział jej cycki i kobiecość, pracowali razem w końcu.
- Tak, sprowadzane prosto z Francji, miały własne miejsce w samolocie, klasa biznes, nie jakieś eko sreko - wywróciła oczami, bo głupoty gadał, zamiast na poważnych sprawach się skupiać. Callie swoją drogą nawet nie lubiła walentynek, to było takie tandetne święto. I w przeciwieństwie do niego, nic sobie nie kupiła.
- A moja wina, że od razu wziąłeś się za łapanie? - zapytała zdziwiona, a potem lekko wzruszyła ramionami - na tyle pierdolenia to masz czas, ale żeby włożyć rękawiczki, to już nie? - uniosła brwi, wzdychając sobie cicho - nie, nie sądzę. Zresztą, co listonosz robiłby w kasynie? - zmrużyła lekko oczy, a potem wzruszyła ramionami. Dopóki nie powiedział kolejnych słów, wtedy wywróciła oczami.
- Może i powinniśmy, ale wtedy zaraz odbiorą nam sprawę, bo nie będziemy obiektywni - przypomniała mu, unosząc brwi. - Odcisków tam na pewno nie znajdą, ale pogadam z technicznymi - skinęła lekko głową, mrużąc lekko oczy - jakie róże? - zapytała zdziwiona, bo zdążyła już zapomnieć o tym co tam przed chwilą pod nosem głupiego gadał - skup się. Co ci to mówi? - zapytała, sięgając po jego klawiaturę i włączając przeglądarkę, trzeba wygooglować!
_________________
[Profil]
  MULTI: perry, wolfie, gal, joey, scott, lea, nora, fin, ada, elfred, maia
 
Josh Taylor Jr.



w Berrylane od urodzenia

nieudolnie pilnuje porządku w Berrylane

29
yo

187
cm

może to czas poszukać sobie dziewczyny?

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-09-11, 01:01   
  
Josh

  
Taylor Junior

  
Chaos isn't a pit. Chaos is a ladder.

  

  

  

  

  

  


Josh zdecydowanie nie planował żadnego samobójstwa. Zresztą, jego zdaniem takowe stwierdzane u funkcjonariuszy nie wynikały ze zbyt dużego poziomu testosteronu lub tłumionych w sobie emocji charakterystycznych dla kobiet. Jeśli już jakiś funkcjonariusz się na to porywał, to zazwyczaj z powodu niewyjaśnionej sprawy sprzed lat, która nie dawała mu spokoju lub z powodów prywatnych, kompletnie niezwiązanych z pracą. Żona, która zdradza. On zdradzający żonę. To przecież nie wynikało z tego, że mężczyzna wykonywał męski zawód i Josh był gotowy podjąć rękawicę i pogadać z kimś (z Callie) na ten temat i zmienić jego tok myślenia. Jakby nie było, znał to środowisko od wewnątrz na długo przed tym, kiedy sam został gliną. I gwoli ścisłości, Josh wiedział, że Callie jest kobieta, ale nie oznaczało to, że patrzył na jej cycki.
- Hej, ty zaczęłaś pierwsza - odparł, bo uznał jej słowa za podobną gadkę, jak ta jego. Przekomarzali się, prawda? A eko sreko chyba mu się spodobało. Może użyje tego kiedyś na randce, kiedy okaże się, że znów umówił się z kimś, komu nie podoba się to, że zapakował owoce w foliówkę dostępną w sklepie. To nie jego wina, że tylko takie dawano.
- Hej, jeśli przeszkadza ci moje analitycznie pierdolenie, które ma w sobie sporo policyjnego gadania, to zmień sobie partnera - nieco się skrzywił. - Do kasyna chyba też przychodzą listy, prawda? A skoro coś wiązało ze sobą posterunek i kasyno, to trop nasuwa się w dość oczywisty sposób. Jeśli chcesz, możemy pójść do kasyna, pogadać z managerem i dowiedzieć się, czy nie dostają czegoś podobnego. Z tego, co wiem, managerem jest jakaś blondynka, z blondynkami jest łatwiej.
Aż posłał je znaczące spojrzenie. Nad blond partnerką jakoś by zapanował, w końcu kolor włosów mówił sam za siebie. Z Callie było gorzej. Była ciemna. Pod kątem włosów oczywiście, bo jeśli chodziło o całą resztę, nie miał jej nic do zarzucenia, może poza tym, że trochę mu się stawiała. To nic. Josh da sobie z nią radę. Chyba, mamo, ratuj!
- Ale jeśli komuś to przekażemy, to właśnie będziemy obiektywni. Powiemy, że boimy się naszej ingerencji, więc przekazujemy śledztwo, żeby dowody nie były jednoznaczne i żeby nic na nas nie wskazywało.
Taki był plan. Jego zdaniem - całkiem niezły, a co zrobi z tym Callie...
- Nic mi to nie mówi, a przynajmniej nic konkretnego - przyznał. - Idź z tym do kasyna. Może ci pomogą. Idźmy. Może nam pomogą - dodał jednak, bo przecież był jej partnerem, jej kolegą z pracy, który zawsze jej pomoże.
[Profil]
  MULTI: Annie, Eddie, Ellen, Evan, Julie, Kara, Mike
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5