• Zaloguj
  • Rejestracja
  • Berrylane :: #38 Come as you are, as you were
    nieznajomy
  • ABY FORUM DZIAŁAŁO PRAWIDŁOWO, ZALECAMY WYKONANIE TWARDEGO RESETU - CTRL + F5, CTRL +FN +F5 LUB COMMAND +OPTION +R
  • Jedna z drużyn gry terenowej znalazła zwłoki ukamienowanego Edwarda Raymonda! Burmistrz obiecuje, że morderca zostanie znaleziony!
  • Las w White Hills sceną zbrodni! Podczas zabawy z okazji Armed Forces Day nie tylko znaleziono zwłoki zaginionego mężczyzny, ale doszło też do morderstwa jednego z opiekunów gry terenowej.
  • Wycinka w Crimson Woods nadal trwa! Aktywiści wyszli na ulicę żądając od miasta wyjaśnień.
  • Pink Waters jeszcze niebezpieczniejsze! Czy grozi nam wojna gangów? Czy Jaszczurki stracą pozycję?
  • WYKORZYSTAJ SWÓJ KUPON - WARUNKI REALIZACJI KUPONÓW GRACZA
  • DZIENNIKI ODZNACZEŃ - ZBIERAJ PUNKTY I WYMIENIAJ JE NA NAGRODY
  • WIADOMOŚCI LIPIEC/SIERPIEŃ
  • ZADANIA LOSOWE
  • - SZYBKIE POSZUKIWANIA ZNAJDŹ PARTNERA DO GIER
  • Stevie / ANKO
    Naomie / Martyna
    Lilianne / Lilka
    Kara / Jola
    Raine / Ada


    Berrylane Strona Główna » Berrylane » Crimson Woods » Sleepy Swan Woods » White Log Mews » Domki » #250 » #38 Come as you are, as you were
    Poprzedni temat «» Następny temat
    Jolly Goldrise



    Lubię Wolfa, ale on ma żonę więc trochę słabo


    szalona kosmetyczka


    i twórca biżuterii z modeliny

    Jolly
    Goldrise








      
    WHITE LOG MEWS
       od zawsze

      
    all i need is love

      
    25 y.o.

      
    160 cm

      


    2020-06-09, 11:55


    po Joey

    Miała dzisiaj wolne w pracy, to jednak nie oznaczało, że nie zarabiała pieniążków. Ostatnio pracowała na 200 procent normy i większość wolnego czasu spędzała na dodatkowych pracach u klientek. Robiła paznokcie, czasem podcinała komuś włosy, ogarniała nową biżuterię, którą już zaczynała sprzedawać na internecie! Miała kilka zamówień i to było dla niej wielkim osiągnięciem. Wiązało się to jednak z tym, że nie miała po prostu siły na nic. Była strasznie zmęczona, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dzisiaj z rana widziała się też z własną matką, która cóż... jak to jej matka, najpierw się jej wypłakała jak to jest jej źle, a później próbowała ją namówić do wzięcia pożyczki w banku. Jolly była jednak już na tyle mądra, że nie dała się nabrać, ale wciąż miała dobre serduszko więc kupiła mamie nową bluzkę i jakiś obiad. Joey pewnie, by ją za to zjechała, ale teraz na głowie miała przecież ważniejsze sprawy więc mała Goldrise jej nawet o tym nie wspominała.
    Po południu, razem z Dawseyem ogarniała jakieś pierdy w ogródku, bo trochę się tu zarosło więc trzeba było powyrywać chwasty, przyciąć krzaki i gałęzie w drzewach, które właziły im na podwórze. Oczywiście jej psina musiała im bardzo dużo pomagać rozwalając wszystkie kupki śmieci, jakie udało im się pozbierać. Na sam koniec postanowili, że cały syf sobie ładnie spalą i zrobią ognisko, znaczy Dawsey zrobi, bo Jolly wolała do ognia nie podchodzić. Blackwell jednak zbyt długo z nią nie posiedział, bo poszedł opierdolić Joey za to, że się znowu przemęcza robiąc coś, czego pewnie robić nie musiała, albo przynajmniej tak powiedział Jolly, bo mogli robić też inne rzeczy, o których mała Goldrise wolała nie myśleć, bo jednak fuj. Siedziała sobie więc na dworze, razem z psem, któremu rzucała patyk i obserwowała jak ładnie pali się ognisko. Miała w planach usmażyć sobie kiełbaskę, albo pianki, ale to za chwilę, bo jeszcze nie była głodna. No, a jak już tak siedziała to przy okazji popisała sobie smsy z Wolfem, bo w sumie dawno się z nim nie widziała. Zaprosiła go więc na piankę i kiełbaskę, a że miał akurat czas to cóz, ucieszyła się bardzo, na pewno bardziej niż powinna się cieszyć z wizyty żonatego mężczyzny. Na pewno mu dała znać, że ma od razu iść do ogrodu, bo ona tam będzie siedzieć, a o jego pojawieniu się poinformowała ją psina, która zaczęła szczekać wesoło i podbiegła do niego żeby się przywitać.
    - Cześć - no Jolly też się od razu zrobiło weselej, ale nie szczekała tylko się uśmiechnęła szeroko i zerwała się z koca, na którym siedziała żeby do niego podejść i cmoknąć go w policzek na powitanie. - Muszę trochę popilnować ognia, bo oni są zajęci - wytłumaczyła się, dlaczego akurat w ogrodzie musi siedzieć i wskazała ręką na dom. Jeżeli byli tak zajęci, jak Jolly ich przyłapała to zdecydowanie wolała siedzieć na zewnątrz. - Ale mam pianki na ognisko - słodycze zawsze na propsie, szczególnie w smutnych czasach.


      I would've stayed at home, 'cause I was doin' better alone.
      Am I falling in love with the one that could break my heart?


    Pani Cyc
    hayden, ginevra, william, dawsey, laila,marshall, philemon, yennifer
    piszę posty
     
    Wolfgang Hargreeves



    jest mężem Ellen


    ale całuje się z Jolene


    a wujek wywalił go z roboty

    Wolfie
    Hargreeves








      
    FALLEN CLOUD
       .

      
    W Berrylane jest już około siedem lat

      
    28 y.o.

      
    180 cm

      


    2020-06-10, 19:47


    #24

    A Wolf miał w pracy kłopoty. OGROMNE KŁOPOTY. Jego wujek był wściekły, patrząc na wyniki sprzedaży i tym razem udało mu się spotkać Wolfa, wydrzeć się na niego tak, że biedny się trochę popłakał i... no nie było to nic fajnego, ani przyjemnego. A miał póki co naprawdę fajny miesiąc, zwłaszcza że z Ellen w końcu zaczynali dostrzegać kolory wokół siebie, w końcu brali pierwsze, spokojne oddechy po żałobie i nawet spróbowali wyjść do ludzi, na festyn. A na nim właśnie kupili sobie kowbojskie kapelusze, a skoro już kupowali, jakoś tak wyszło, że wziął też jeden dla Jolly. Był w kolorze bladego błękitu, z tęczową obwolutą na krawędzi i tęczową przepaską wokół tej... no głównej części kapelusza, która opiera się na głowie. Nie znał odpowiedniej terminologii kapeluszowej, ale miał nadzieje, że jej się spodoba. Nie był to też taki ciężki kapelusz, tylko delikatny, z dziurkami ażurowymi. Trochę się stresował, idąc do niej, bo miał jakieś dziwne wspomnienia z tamtej nocy, pełne pocałunków i dotykania się, i nie wiedział, czy nie zrobił niczego nieodpowiedniego. Ale jej zaproszenie uznał, za całkiem niezły znak! Przyniósł ze sobą nawet nutellę i chlebek, bo nie chciał przychodzić z pustymi rękami i na szczęście nie zapomniał kapelusza, chociaż musiał się po niego wrócić. Znalazł ją dość szybko, bo ognisko było spore i uśmiechnął się nieśmiało, kiedy ją zobaczył.
    - Hej. I jak ognisko, komary jeszcze nie rozpoczęły oficjalnych ataków? - zapytał, tak o, na przywitanie. A potem zmarszczył lekko brwi - ale kto jest zajęty? - trochę zdziwiony zapytał, a potem podał jej chlebek i nutellę. - Fajnie, mamy jakieś patyki, czy coś żeby je upiec? - zapytał. I... po chwili dał jej też drugą reklamówkę, z prezentem.
    - Ostatnio z Ellen mieliśmy jechać na targ staroci... ale trochę źle spojrzałem na ulotki i pomyliłem miesiąc, i wylądowaliśmy na festynie rodeo. I nie wiem, jak ci się spodoba to to dla ciebie, a jak ci się nie spodoba, to... możesz spalić albo dać psu, żeby pogryzł. Mozart pogryzł swój kapelusz, więc psy chyba lubią tak... gryźć kapelusze - wyjaśnił, pokrętnie trochę, ale jakoś dziwnie się stresował, dając jej prezent.


    paula
    nora, finley, audrey, joey, maia, holden, callie, scott
    piszę posty
     
    Jolly Goldrise



    Lubię Wolfa, ale on ma żonę więc trochę słabo


    szalona kosmetyczka


    i twórca biżuterii z modeliny

    Jolly
    Goldrise








      
    WHITE LOG MEWS
       od zawsze

      
    all i need is love

      
    25 y.o.

      
    160 cm

      


    2020-06-19, 15:00


    - Nieeee jeszcze nie, ale pewnie za chwilę będę pachnieć jak kiełbaska - albo jakiś wędzony boczek, chociaż nie miała w sobie aż tyle tłuszczyku. Była dość szczupła, a jako dziecko nawet niedożywiona, co nie powinno być niczym dziwnym patrząc na to jak wychowała je matka, a raczej jak nie wychowywała i jak bardzo miała je w dupie. - Umm moja siostra i mój współlokator - wyjaśniła, bo przecież sama tu nie mieszkała, znaczy przez chwilę tak, ale teraz już nie. - Muszą mi bardzo ufać skoro mnie tu zostawiają i nie boją się, że przypadkowo spalę nam dom. Nie zawiedźmy ich... - no ostatnie czego im w życiu było trzeba to jakiegoś wielkiego pożaru. Chociaż z Jolly bywało przecież różnie, miała czasem dziurawe ręce, ale wiedziała, że ognia się nie gasi alkoholem ani dmuchaniem na niego, no chyba, że to świeczki, wtedy można. - Taak mamy patyki, ale będziesz musiał mi pomóc - bo były niezaostrzone, a był tu mężczyzną więc mógł się wykazać jak sprawnie się posługuje scyzorykiem, bo Jolly była praktycznie pewna, że gdyby ona zaczęła to robić to oboje wylądowaliby na szyciu w szpitalu. Lepiej nie ryzykować!
    Miała nawet iść właśnie po te kije, ale że wyskoczył z prezentem to stała w miejscu lekko zaskoczona. - Rzadko kiedy dostaje prezenty - powiedziała uśmiechając się delikatnie i nieco się przy tym rumieniąc, bo to było bardzo miłe z jego strony, że o niej pamiętał. - O mój boże... - mruknęła wyciągając kapelusz z reklamówki. - Jest prześliczny i jaka ładna tęcza - aż pisnęła z ekscytacji i rzuciła się Wolfowi na szyję, a później cmoknęła go w pliczek w ramach podziękowania. - Dziękuję bardzo - nawet gdyby jej dał brokatowy długopis to, by się ucieszyła! Założyła sobie ten kapelusz na głowę i uśmiechnęła się do mężczyzny. - I jak? Mogę być teraz country girl? - zapytała śmiejąc się pod nosem, a później pociągnęła go za rękę bliżej ogniska żeby sobie usiadł na jakimś krzesełku. Sama natomiast przyniosła mu jeszcze te kije i scyzoryk z nadzieją, że zaprezentuje swoje manualne zdolności i będą mieć na czym smażyć pianki.


      I would've stayed at home, 'cause I was doin' better alone.
      Am I falling in love with the one that could break my heart?


    Pani Cyc
    hayden, ginevra, william, dawsey, laila,marshall, philemon, yennifer
    piszę posty
     
    Wolfgang Hargreeves



    jest mężem Ellen


    ale całuje się z Jolene


    a wujek wywalił go z roboty

    Wolfie
    Hargreeves








      
    FALLEN CLOUD
       .

      
    W Berrylane jest już około siedem lat

      
    28 y.o.

      
    180 cm

      


    2020-06-20, 11:12


    - To komary lubią kiełbaskę? - zapytał, zdziwiony trochę, bo nie znał się na tym, na swojej żadnego jeszcze nie widział! Może gdyby kiedyś opalał się nago, to by zobaczył, heh! I w jego wypadku to cóż, był typowym pimpusiem sadełko, jak złamał nogę i dużo leżał, to przytył z dziesięć kilo i jeszcze nie zaczął tego tracić. Ale miał inne problemy na głowie, niż dieta.
    - A to już są razem? - zapytał, zdziwiony, bo coś mu tam zostało w głowie, że mają się ku sobie i że coś jest na rzeczy. Wolfie to jednak był romantyk z prawdziwego zdarzenia. - Nie mogę nic obiecać. W domu mamy gaśnicę na wszelki wypadek w każdym pokoju. W trzech już musieliśmy jej używać - przyznał, z zawstydzeniem delikatnym. Kąpiel przy świecach? Ups, podpalony ręczniczek i dywanik. Próba aromatycznych świec zapachowych w salonie? No nie powinien był jej ustawiać na parapecie, tak blisko zasłony. No i oczywiście kuchnia, tam akurat pożary dość często się mu przytrafiały, bo odłożył ścierkę zbyt blisko palnika, lub sypnął zbyt zamaszyście przyprawą i zajęła się ogniem. Tłuszcz też mu się raz zajął na patelni, na szczęście Ellen była obok i wiedziała, że trzeba go pokrywką zagłuszać, a nie wodą gasić. Przypalił też kilka razy rękawicę, podnosząc garnek znad ognia.
    - Masz jakiś nóż? - zapytał, bo on ze sobą nie nosił zestawu małego odkrywcy leśnego. Czyli scyzoryka, ofc. Pewnie nikt mu nie chciał takiego czegoś dawać, żeby nie zrobił sobie krzywdy. Jolly nie do końca mądrze postępowała, oddając go w jego ręce...
    - Ja też, głównie na urodziny i święta - przyznał, lekko wzruszając ramionami. Ludzie już sobie tak nie robią prezentów bez okazji. No, chyba że liczyć jakieś jedzenie, czy alkohole. Ale wtedy i tak planują zjeść/wypić to wspólnie, więc chyba nie do końca się liczy. No, a teraz liczyła się reakcja Jolly, dlatego Wolfie z bardzo dużym zdenerwowaniem się przyglądał jej reakcji, obawiając się, że może nie podobają jej się kapelusze kowbojskie, może woli czapkę albo fedorę... albo tupecik. - Co? - zapytał, zestresowany, kiedy omg wydobyło się z jej ust. Może miała coś przeciwko kowbojom? No i aż odetchnął z ulgą, trochę zbyt głośno, kiedy powiedziała, że jednak jej się podoba. Uśmiechnął się zażenowany i zaczerwienił z tego wszystkiego, drapiąc szybko po nosie, żeby jakoś to w tym momencie ukryć. Ale szybko musiał przerwać, bo Jolly znalazła się nagle w jego ramionach i nie wypadało jej nie objąć w pasie, no tak żeby się nie przewrócili razem, co nie. Nie dlatego, że chciał ją objąć. I totalnie tylko i wyłącznie dla zachowania równowagi, przesunął dłonią po jej miękkich włosach, wyłapując zapach jej szamponu przy okazji. Ładny. A potem pokiwał powoli głową, dalej zarumieniony i uśmiechnął się ładnie - pasuje jak ulał. Martwiłem się, że będzie za duży - przyznał i przygryzł na kilka chwil dolną wargę, przyglądając się jej. - Mogę ci pokazać czego się nauczyłem o ich tańcu - zaproponował, mimo że przecież już usiedli i musiał się zająć najpierw męskimi sprawami, wycinania szpica. Chociaż to nie było takie głupie, jedzenie będzie się robić, a oni będą ćwiczyć tańce. - Ale wsiadania na byka ci nie polecam, bardzo boli jak się spada - przyznał, krzywiąc się lekko i otworzył scyzoryk, próbując naostrzyć kij.


    paula
    nora, finley, audrey, joey, maia, holden, callie, scott
    piszę posty
     
    Jolly Goldrise



    Lubię Wolfa, ale on ma żonę więc trochę słabo


    szalona kosmetyczka


    i twórca biżuterii z modeliny

    Jolly
    Goldrise








      
    WHITE LOG MEWS
       od zawsze

      
    all i need is love

      
    25 y.o.

      
    160 cm

      


    2020-06-27, 09:07


    - Komary nie lubią dymu, podobno... więc się stosuje i trochę wędzę przez to... jak kiełbaska - wyjaśniła z uśmiechem. Ich dom położony był mocno w lesie, często odwiedzali ich nieproszeni goście w postaci różnych robaków, czasem pojawiały się też roje komarów, ale jakoś dawali sobie z tym radę. Gorzej było ze ślimakami, bo ich było całkiem sporo i niszczyły skromne uprawy, które Jolly sobie posadziła żeby mieć swoje własne, prywatne owocki i warzywka. - Nie mam pojęcia, myślę, że sami nie wiedzą - westchnęła - chociaż Dawsey odkąd moja siostra zachorowała zaczął się bardziej zachowywać jak chłopak-opiekun niż współlokator czy partner seksualny - powiedziała, bo cóż, ślepa nie była! Teraz, gdy już wiedziała co się między nimi działo do tej pory, była w stanie wyłapać niektóre zbyt czułe gesty Dawseya względem Joey, co było urocze i musiała przyznać, że ze wszystkich chłopaków swojej siostry, chyba Dawseya lubiłaby najbardziej. Chociaż chłopaków to może za dużo powiedziane... - Oj, nie mówiłam Ci o tym - mruknęła, bo dopiero teraz sobie uświadomiła, że nie wspominała Wolfowi o chorobie Joey, ale miała swój powód! - Joey ma zdiagnozowanego raka, jeździ na chemioterapię - powiedziała patrząc bardziej przed siebie niż na Wolfa. - Nie chciałam Ci mówić, żebyś nie wracał myślami do Penny - wytłumaczyła się, bo nie chciała żeby sądził, że mu nie ufa. Widziała, że coraz lepiej sobie radził i przynajmniej się uśmiechem, a to było ważne.
    Trzeba jednak było jakoś zmienić temat i nieco odciągnąć posępne myśli. - Mam scyzoryk - Jolly była przygotowana i naiwnie sądziła, że bezpieczniej będzie jeżeli on to zrobi niż ona. Najwyżej będą jechać ijo ijo do szpitala. Ellen wtedy ją na pewno zadźga przedłużonymi paznokciami, które Jolene jej sama zrobiła.
    - A walentynki, albo rocznice? - zapytała zanim zdążyła się ugryźć w język. No, ale miał żonę więc chyba takie rzeczy też świętowali. No chyba, że sa jednymi z tych małżeństw, które tego nie robią, to też spoko! Jolly nie oceniała, ona nigdy nie miała możliwości świętować żadnych rocznic czy walentynek, chociaż cieszyła się gdy Dawsey jej dał czekoladę, to było bardzo miłe z jego strony.
    - Jest idealny, jeszcze raz dziękuję - uśmiechnęła się zadowolona. - Tańcu? Zdecydowanie musisz mi pokazać - a najlepiej nauczyć, była bardzo ciekawa! Zresztą chyba, by sobie nie wybaczyła gdyby nie mogła zobaczyć Wolfa tańczącego taniec prosto z dzikiego zachodu. - Długo się utrzymałeś? - bo wywnioskowała, że próbował więc była ciekawa jak sobie poradził. - Braliście udział w gorączce złota i atakach Indian? - czasem na takich festynach, czy wioskach z dzikiego zachodu robili różne inscenizacje i przedstawienia. Nie żeby Jolly była na takich, bo ona poza Berry i Seattle wyjechała tylko raz nad morze, ale o tym to wolała zapomnieć.


      I would've stayed at home, 'cause I was doin' better alone.
      Am I falling in love with the one that could break my heart?


    Pani Cyc
    hayden, ginevra, william, dawsey, laila,marshall, philemon, yennifer
    piszę posty
     
    Wolfgang Hargreeves



    jest mężem Ellen


    ale całuje się z Jolene


    a wujek wywalił go z roboty

    Wolfie
    Hargreeves








      
    FALLEN CLOUD
       .

      
    W Berrylane jest już około siedem lat

      
    28 y.o.

      
    180 cm

      


    2020-06-27, 23:09


    Nie znał tej teorii, ale kto wie, może ją przetestuje. A może to wcale nie była kwestia teorii, tylko jego zamiłowanie do grilla? Jeden z najlepszych sezonów! A z komarami to pewnie był spory problem, skoro w okolicy było jezioro i las, daje to dość dużą populację krwiopijców... Nie wiedział za to co miał powiedzieć na te skomplikowane relacje, zbyt mało znał Dawsey’a i Joey, no i jednak nie był pijany, więc nie wygłaszał na głos rzeczy, które zwykle by sobie pomyślał. Dziwnie za to było słyszeć w ustach Jolly słowa “partner seksualny”, bo tak bardzo do niej nie pasowały. I szczerze mówiąc do Wolfa też nie, nigdy nie mówił słowa ‘seks’ na głos. Ani o sprawach z nim związanych… właściwie to Wolf miał niewiele doświadczenia, no co tu się oszukiwać, dlatego te tematy go bardzo peszyły. Ale to wszystko przestało mieć znaczenie, po kolejnych słowach wypowiedzianych przez Jolene… dlatego spojrzał na nią takim zrozpaczonym wzrokiem, bo nie był gotowy na słuchanie o kolejnej osobie chorej na raka… i Penny była dla niego jak siostra, więc… no wiedział co to znaczy ją stracić, jak to bardzo boli, wciąż, nawet po miesiącach. Prawie po roku, jeśli liczyć czas, od kiedy wszyscy wiedzą o jej chorobie i wiedza, jak bardzo sprawa jest poważna. Dlatego nie potrafił znaleźć słów, które mógłby teraz powiedzieć, po prostu patrzył się na nią tak bezradnie, z takim przejmującym smutkiem i strachem wymalowanym na twarzy. Chciał ją przeprosić, chciał ją pocieszyć, ale… ale nie umiał. Wziął ją za rękę, splótł ich dłonie razem i spuścił głowę w dół, bo tak bardzo go to wszystko w tym momencie przytłoczyło i tylko w ten sposób potrafił jej w tym momencie okazać wsparcie i współczucie.
    A zmiana tematu wcale nie była taka pomocna, był tak zdezorientowany, że początkowo chciał naostrzyć te patyki korkociągiem z zestawu, a nie nożem. Ale jak chwile popatrzył na ten zestaw, to zorientował się, że coś jest nie tak i że jednak inaczej trzeba to zrobić. I dopiero po chwili zaczął próbować jakoś no, nadać patykowi odpowiedni kształt. Bardzo, bardzo powoli, bo znał siebie i nie chciał sobie zrobić krzywdy.
    - Nie świętujemy prezentami, tylko dobrym jedzeniem, albo wycieczką - wyjaśnił, marszcząc brwi i czując się w tym momencie bardzo dziwnie. I sam tej dziwności do końca nie rozumiał, dlaczego wstydził się mówić coś Jolly o sobie i Ellen? Przecież… powinno chyba być na odwrót, opowiadanie o żonie powinno być proste i naturalne. A jednak czuł się jak paskudny kłamca w tym momencie, unikając patrzenia na nią w tym momencie.
    - Tak, jest całkiem łatwy, tylko trzeba załapać ten rytm poruszania się. Możemy włączyć jakąś muzykę odpowiednią - zaproponował, bo chyba potrzebował oderwania się od smutków i problemów w ten sposób. A najwyraźniej teraz rodeo i wszystko co z nim związane będzie się mu kojarzyło z ucieczką od smutków.
    - Nie…. - przyznał szczerze - pół minuty, miałem śliskie spodnie - dodał, chociaż to było kłamstwo, bo po prostu się jakoś tak dziwnie wyślizgnął mu sznurek i spadł. Ale nie spodziewał się, że byk ma tyle mocy w sobie!
    - Nie, nie było takich atrakcji. Ale strzelaliśmy z łuku, rzucaliśmy podkową i głaskaliśmy konie. To był pierwszy wyjazd od…. no pogrzebu i… nie wypadało robić wiele więcej - wyjaśnił cicho, a potem pokazał jej patyki - tak? - no musiała zaakceptować, to ona była tutaj gospodynią. Nawet się dla niej uśmiechnął ładnie, bo nie wypada chyba zasmucać wszystkich dookoła… no i Jolly też wyraźnie potrzebowała ucieczki od smutków i problemów życiowych.


    paula
    nora, finley, audrey, joey, maia, holden, callie, scott
    piszę posty
     
    Jolly Goldrise



    Lubię Wolfa, ale on ma żonę więc trochę słabo


    szalona kosmetyczka


    i twórca biżuterii z modeliny

    Jolly
    Goldrise








      
    WHITE LOG MEWS
       od zawsze

      
    all i need is love

      
    25 y.o.

      
    160 cm

      


    2020-07-22, 07:34


    Nie chciała puść ich spotkania rozmową na temat choroby swojej siostry. Dlatego zamiana tematu byla dla niej zbawienna. Jolly nigdy nie świętowała rocznicy z kimkolwiek więc nie miała za wiele doświadczenia w tej kwestii. Znała to tylko z filmów i seriali, a wiadomo, że tam mogło być różnie tak naprawdę. W końcu telewizja bardzo często nie pokazywała tego co rzeczywiście działo się w świecie. Patrząc jednak na to jaka była Jolly to akurat wyczyn, że o tym wiedziała i nie sądziła, że elfy i krasnoludy chodzą po świecie, gdy zrobiła sobie maraton z Władcy Pierścieni. - To też fajnie, jedzenie jest super. Wszyscy chyba o tym wiedzą. - Rzuciła uśmiechając się delikatnie. Taka była prawda, ona jeść lubiła i doceniała, że ma co do garka włożyć, bo przecież w ich życiu to też różnie bywało. - Okej, jestem za. Wszystko mi pokażesz cowboyu- powiedziała puszczając do niego oczko. - Chcieliście w odpowiednich strojach, ostrogach i tak dalej? - zapytała, bo jak tak to bardzo chciałaby zobaczyć zdjęcie! Musiało być cudne. - No jakby nie spodnie to pewnie dałbyś radę dłużej- kiwnęła głowa wspierając go, chociaż no trochę to chyba było trudne. Na filmach wszyscy spadają!
    - Rzucanie podkową, znając życie to pewnie rzuciłabym przypadkiem w kogoś - wywrocila oczami, zapewne byłoby to Wolf, bo wiadomo jak to z nimi było. Przyznać trzeba było, że trochę dziwnie się czuła słuchając sobie o jego żonie. - Idealnie - uśmiechnęła się bardzo z niego dumna. - No to pieczemy - dodała i mogli sobie jedzonko na spokojnie zacząć smażyć w ognisku. Jolly uśmiechnęła się do niego i nieco pochyliła w jego stronę, by złapać go lekko za przedramię. - Cieszę się, że przyszedłeś. Ogarnianie ogniska samej nie byłoby takie fajne - rzuciła wesoło siadając już normalnie. Nie żeby cokolwiek zajebistego zrobili do tej pory, ale dla Jolly i tak było super. No i dostała kapelusz więc co miałoby się jej nie podobać.


      I would've stayed at home, 'cause I was doin' better alone.
      Am I falling in love with the one that could break my heart?


    Pani Cyc
    hayden, ginevra, william, dawsey, laila,marshall, philemon, yennifer
    piszę posty
     
    Wolfgang Hargreeves



    jest mężem Ellen


    ale całuje się z Jolene


    a wujek wywalił go z roboty

    Wolfie
    Hargreeves








      
    FALLEN CLOUD
       .

      
    W Berrylane jest już około siedem lat

      
    28 y.o.

      
    180 cm

      


    2020-07-22, 23:05


    Teraz to i tak będzie siedziało w głowie Wolfa i nie będzie chciało z niej wyjść. Bał się śmierci, kogokolwiek. W tym momencie ratowałby nawet ptaszka, który leżałby na ziemi, na chodniku w parku. I to tak, takim pełnym usta-usta i z masażem małego serduszka. Wolf był w ciężkim stanie tuż po pogrzebie i… prawdę mówiąc teraz wcale jakoś super się jego stan nie poprawił. Z problemami z wujkiem i poważnie zachwianą, i tak zwykle niską samooceną przy Jolly…. no był w rozsypce. Dlatego robił tyle głupich rzeczy. Bardzo dużo głupich rzeczy.
    - Ale sos kowbojski smakuje jak bbq z odrobiną chilli i czuje się trochę oszukany - przyznał, marszcząc trochę niezadowolony brwi. Był otyłym bobasem, sporo wiedział o sosach i polepszaczach smaku. A potem uśmiechnął się do niej ładnie, tak bez powodu. Jak ktoś lubi jedzenie tak samo mocno jak ty, to trzeba się w tym jednoczyć!
    - Nie do końca… mieliśmy kapelusze, ale wszystko inne było bardzo drogie. I trochę się bałem, że wbiję sobie ostrogę w noge, jak zacznę tańczyć - przyznał szczerze i podrapał się zakłopotany za uchem. Nie lubił się przyznawać do swojej ciapowatości, nawet jeśli Jolene zdawała sobie z niej doskonale sprawę.
    - Też się tego bałem, ale kazałem się wszystkim odsunąć i nikt nie oberwał. Za to spadła mi raz na stopę i to nie było przyjemne - przyznał, wzdychając cicho. Nie byłby sobą, gdyby chociaż trochę sobie krzywdy nie zrobił. Oczywiście jego podkowa nigdzie nie doleciała, a po upadku na nogę nie chcieli mu już jej do ręki…
    Lepiej szło mu z pieczeniem jedzenia, ale przerwał po chwili - okej, no to chodź, włączymy muzykę i pokaże ci ten taniec - zaproponował, podpierając kijek o jakiś patyk, prowizorycznie, a potem wstając i wyciągając do niej rękę. - Wiesz jak kowboje jeżdżą na koniu? Tak szeroko rozstawiają nogi i opuszczają biodra w dół, nie? - zaczął wyjaśniać, jak tylko ta puściła muzykę - no to tańczą w podobny sposób, szeroko nogi, kolana ugięte i idziemy najpierw w praaaawoooo, a potem stop, i w leeeewo - pokazał jej i zerknął na nią z łobuzerskim uśmiechem - i kiwamy biodrami do muzyki - podsumował, a potem znów zaczął, oczywiście dłonie trzymając na pasku od spodni, jak kowboje to robią.


    paula
    nora, finley, audrey, joey, maia, holden, callie, scott
    piszę posty
     
    Jolly Goldrise



    Lubię Wolfa, ale on ma żonę więc trochę słabo


    szalona kosmetyczka


    i twórca biżuterii z modeliny

    Jolly
    Goldrise








      
    WHITE LOG MEWS
       od zawsze

      
    all i need is love

      
    25 y.o.

      
    160 cm

      


    2020-08-01, 14:41


    - Możemy kiedyś spróbować zrobić lepsza wersję sosu kowbojskiego - zaproponowała uśmiechają się, bo jakaś super w kuchni to może i nie była, ale też nie taka z niej najgorsza kucharka. Potrafiła gotować i piec to może coś wymyślą. - Z czym Ci się taki sos kojarzy jak o nim myślisz? - zapytała, bo to było istotne. Jej chyba z jakimś takim wędzonym czymś... i duża ilością przypraw najróżniejszych. Ona by chilli nie dała do sosu, bo na pewno by sobie wsadziła później palce po papryczce prosto w oko i by bolało mocno.
    - Na pewno nie byłoby tak źle... ale totalnie by Ci pasowały takie spodnie z frędzlami- widziała to oczami wyobraźni. - A jeździliście konno? Jak nie to mogę Cię nauczyć, jak byłam młodsza to pomagałam w stadninie i w zamian za to uczyli mnie jeździć, a później nawet tam trochę pracowałam pod koniec liceum- tak się pochwaliła, bo to dla niej była bardzo ważna, zdobyta ciężką pracą, umiejętność i bardzo lubiła konie.
    - Ale nic Ci się nie stało? - zapytała z troską, bo jednak słabo gdyby sobie coś w ta stopę zrobił, nie daj boże to jeszcze by była ta noga, która mu kiedyś złamała. Nie wydawał się jednak jakoś super obolały gdy tak jej pokazywał jak tańczą prawdziwi kowboje. - OMG - jeknęła gdy już zobaczyła co i jak, a później trochę niepewnie stanęła obok niego i próbowała powtarzać to co robi, ale że Jolly to była Jolly i miała problem z odroznieniem prawej strony od lewej to gdy miała się przesunąć w prawo, poszła w lewo i zdarzyła się z Wolfem. - Ups, przepraszam... teraz mi się na pewno uda - powiedziała i spróbowała się skupić żeby tym razem wszystko jej wyszło.


      I would've stayed at home, 'cause I was doin' better alone.
      Am I falling in love with the one that could break my heart?


    Pani Cyc
    hayden, ginevra, william, dawsey, laila,marshall, philemon, yennifer
    piszę posty
     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: