menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Berrylane Gas Station
Autor Wiadomość
Berrylane


Wysłany: 2017-11-04, 13:14   Berrylane Gas Station
  
Berrylane


Berrylane Gas Station
  
[Profil]
 
 
Carlotta Diaz


Wysłany: 2018-01-10, 13:59   

lookbook 1+

Czy ten dzień mógłby być gorszy? Zeszłej nocy złamał jej się obcas podczas występu na scenie, bo jakiś jełop nie sprawdził czy aby na pewno wszystko z nimi w porządku. Później jeden z klientów zaczął się do niej mocno przystawiać. Był agresywny i mocno pijany, więc nawet nie czuł, że za mocno ściska ramię Carly. Cóż, ona to czuła, a teraz ma pewność, że to naprawdę się wydarzyło, bo na jej skórze widnieje pięć małych plamek. Nienawidziła takich momentów, bo później, na kolejne występy, musiała nakładać znacznie więcej makijażu, żeby nie było widać blizn, siniaków ani innych takich. Zepsuł się autobus, którym wracała, więc musiała dreptać do domu na piechotę będąc zbyt dumną, aby poprosić kogoś o pomoc. Koniec końców zatrzasnęły jej się drzwi do mieszkania, stłukła ulubiony kubek, a Choo Choo zaczęła ostro grymasić. Właśnie dlatego też Carly postanowiła zabrać ją na spacer. Przypięła smyczkę do jej obroży i ruszyły przed siebie. Ludzie jakoś dziwnie na nią patrzyli, ale ignorowała ich, bo w swoim mniemaniu wyprowadzanie kota na smyczy nie jest czymś dziwnym. Może i rzadko spotykanym i częściej jak kot jest młodziutki, ale jak się mieszka w bloku i nie ufa się własnemu kociaszkowi... to jest jak jest!
No ale koty jak to koty.. muszą coś odjebać, więc kiedy była na stacji benzynowej zatankować kota tzn kupiła sobie batonika, bo taką miała ochotę i już, ale kot miał inne plany i zwiał. Widziała jedynie jak biały puchaty ogon znika pod samochodem i tyle go widziała. Próbowała jakoś go wybadać, wyciągnąć i nakrzyczeć, że co się dzisiaj z nim dzieje, ale coś jej nie szło, bo kot zwyczajnie strzelił na nią focha i jakby z uśmiechem siedział na samym środku w ciasnej przestrzeni pod samochodem. A Carly leżała i wciskała ręce próbując wywabić kota z kryjówki.
[Profil]
 
 
Samantha Flanagan


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze


Kiedyś przejmie kasyno

Powoli akceptuje uczucia do Rocky

Wysłany: 2018-04-04, 11:44   
  
Samantha

  
Flanagan

  

  

  

  

  


  
People may die, but stupidity is forever

  
20 yo

  
168 cm

  


#10 - ciuch

Każdy kto znał najmłodszą Flanagan wiedział, iż lubiła innymi się wyręczać. Zwłaszcza świeżakami. Nie żeby zaraz kogoś wykorzystywała. Nie była żadną księżniczką i uchodziła wszak w okolicy za tą miłą, prawda? Mimo wszystko jednak była Jaszczurką. Nie, nie tylko Jaszczurką - była córką lidera gangu. Zawsze uważała to coś za niezwykle dobrego i pochlebnego. Podziwiała ojca i nigdy tego nie kryła. No... może w szkole czy poza terenem Jaszczurek, ale bliscy wiedzieli, że po prostu taka jej rola - zdobywanie zaufania, a ciężko byłoby to robić, gdyby na lewo i prawo rozpowiadała jaka to dumna jest z tego do jakiej rodziny przynależy.
Tak czy inaczej dnia dzisiejszego postanowiła się troszkę pobawić. Ona nie kradła. Nie lubiła tego, nie kręciło jej to i jakoś tak... uważała, że miała wszystko co potrzebne. Z drugiej jednak strony zdarzało się, że jakieś nowe osoby w gangu chciały się pokazać z tej lepszej strony. Nic dziwnego, że najlepiej to wychodziło, gdy kręcili się przy dzieciach Roscoe. Zwłaszcza przy najmłodszej, która teoretycznie miała uchodzić za tą "najniewinniejszą". No, ale nie jej wina, prawda? Dlatego też aby docenić nowego chłopaka w gangu, postanowiła dać mu pewne zadanie. Ot, mała kradzież czegoś ze stacji benzynowej. Akurat byli w pobliżu, a Samantha miała ochotę na chipsy i może coś do picia - inwencja własna, taka dobra była! Dała zadanie, a sama grzecznie czekała po drugiej stronie ulicy.
_________________
[Profil]
 
 
cora braxton


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze, aktualnie w Seattle


nie lubi swojej pracy

ale nie może wybrzydzać

Wysłany: 2018-04-04, 16:01   
  
Cora

  
Braxton

  

  

  

  

  


  
I gave everything to keep something that I never even had in the first place.

  
19 yo

  
168 cm

  


Cora od jakiegoś już czasu interesowała się Jaszczurkami. Od małego wzbudzały jej ciekawość, ale wcześniej nie była na tyle chyba odważna mimo wszystko, aby się nimi jakoś bardziej interesować. Od czasu jednak porwania Caleba i innych, równie nieprawdopodobnych wydarzeń, zaczęła skupiać się na nich jakoś bardziej. Prędko połapała się, że jedną z łatwiejszych sposobów na to, by się do nich zbliżyć, będzie przez Samanthę, która była najmłodszą córką lidera. I tak się złożyło, że była świadkiem tego jak rozmawia z jednym z chłopców, który wydawał się być taki pewny siebie przy młodej Flanagan, ale gdy znalazł się na stacji to jakby speniał, bo stał przy półce z czipsami przez dobrych kilka minut. Obserwowała go uważnie, oczywiście z ukrycia, w myślach dopowiadając sobie, że chłopak pewnie się wystraszy i nie zdecyduje się zrobić tego co kazała mu zrobić Samanatha. Patrzyła z rozbawieniem, gdy w pewnym momencie po prostu eksmitował się ze sklepu. Braxton pomyślała sobie, że to będzie jej szansa. Idealna okazja. Nie był to przecież pierwszy raz, gdy coś ukradła. Poza tym to była jakaś drobna rzecz, na pewno się nie połapią! Swoim sprytem i urokiem osobistym po paru minutach wyszła ze stacji i z pewnością wymalowaną na twarzy podeszła do blondynki i wcisnęła jej te fanty. - Sądziłam, że córka lidera gangu raczej potrafi polować sama, a nie wyręczać się jakimiś wystraszonymi chojrakami. - zmarszczyła brwi, sama będąc w szoku, że powiedziała to bez żadnego zawahania w głosie.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotlecie
MULTI: raine, paisley, maxinne, rufus, fallon, gemma, miles, stella, robin
 
Samantha Flanagan


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze


Kiedyś przejmie kasyno

Powoli akceptuje uczucia do Rocky

Wysłany: 2018-04-04, 16:28   
  
Samantha

  
Flanagan

  

  

  

  

  


  
People may die, but stupidity is forever

  
20 yo

  
168 cm

  


Oczyma przewróciła, gdy zauważyła jak chojrak ze sklepu wychodzi i unika jej wzroku. Ba, prędko szedł jakby się paliło, a jednocześnie niby to pokazywał, że wcale nie ucieka. No cóż, potem z nim sobie pogada. Wszak była tą milusią, więc... no dobra, coś tam mu nagada, że kradzież na stacji benzynowej to przecież jest nic w porównaniu z tym czego gang będzie od niego wymagał. Jakby nie patrzeć to chciała mu pomóc, o! Niemal każdy członek gangu prędzej czy później ręce sobie brudził - czy to zwykłą bójką czy czymś o wiele gorszym. Kradzież to serio nic, a jednocześnie pokazuje ile ktoś jest w stanie zrobić dla swej rodziny. A mimo to dała mu szanse na powrót. Dlatego sama z miejsca nie odeszła, skupiając się chwilę na swoim telefonie. Dopiero, gdy o dziwo ktoś wręczył jej fanty, wzrok podniosła na Corę.
- Potrafi, ale powiedzmy, że chciałam mu przysługę wyświadczyć. Wiesz... jak to dobra koleżanka po fachu - uśmiechnęła się niewinnie. W zasadzie to nawet nie kłamała. Co prawda z początku jedynie uznawała to za zabawę, ale jak sobie to przeanalizowała to faktycznie wychodziło, że robiła to dla dobra tamtego chłopaka. - Za to nie spodziewałam się, że uczynna siostra Caleba przejmie zadanie kogoś innego. W dodatku nikt za Tobą nie wybiegł, więc gratulacje. Nowe powołanie? - zdziwienie, ale i mały podziw. Po Calebie się tego spodziewała, ale spodziewała się też, że będzie siostrzyczkę trzymał z daleka od ciemnej strony, a tutaj proszę... czyżby złodziejskie umiejętności? Po tym otworzyła napój, siadając na ławce i chipsy otwierając. - Siadaj siadaj bo sama tego nie zjem - poklepała miejsce obok siebie. Trzeba było docenić wysiłek Braxton.
_________________
[Profil]
 
 
cora braxton


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze, aktualnie w Seattle


nie lubi swojej pracy

ale nie może wybrzydzać

Wysłany: 2018-04-15, 20:11   
  
Cora

  
Braxton

  

  

  

  

  


  
I gave everything to keep something that I never even had in the first place.

  
19 yo

  
168 cm

  


Nie potrafiła ukryć rozbawienia, gdy usłyszała jak skomentowała to wszystko Samantha. Przysługa, nieźle to nazwała. To, że się śmiała to w sumie był odruch. Człowiek w końcu często ma opory przed takim uspokojeniem się, gdy cię coś bawi, nie? No ale mimo tego, że się śmiała to zaraz też oczami przewróciła, bo nie było raczej okej, gdy ktoś namawia cię do kradzieży. Mimo wszystko. Ale spokojnie, Cora po prostu nie wiedziała jak to wszystko funkcjonuje od środka. Była kompletnie trzymana z daleka od tego towarzystwa pomimo mieszkania na ich terenie co by nie mówić. O to dbał jej brat, który chyba w jakimś kontrakcie sobie zastrzegł, że Jaszczurki będą trzymać się od niej z daleka. A przynajmniej tak wyobrażała to sobie Cora. Przecież Jason trzymał ją na dystans raczej (choć ostatnio jak ją odprowadzał do domu zrobiło się na moment dziwnie i teraz było jej głupio), Noah to przecież jak się dowiedział, że jest siostrą Caleba to też nagle przestał się odzywać! To było podejrzane. - No kto by pomyślał, że sama Samantha Flanagan będzie taka skora do pomocy. Czy nie miesza się to z waszą opinią? - spojrzała na nią, unosząc jednocześnie jedną brew do góry. Chodziło bardziej o to, aby wyśmiać tych, którzy mieli gang za najgorszy, choć równie dobrze mogła naśmiewać się z Jaszczurek. No ale przecież jej brat był ich częścią, a nie był złym człowiekiem. Był najlepszym człowiekiem jakiego znała. No cóż, Cora też czasem nie potrafiła ugryźć się w język. Intencje jednak miała całkiem dobre, okej? - On chyba też by się tego nie spodziewał. - uniosła jedno ramię do góry, bo przecież musiał myśleć o siostrze jak najlepiej, nie? I, że niewinne z niej stworzenie po całości i nie odważyłaby się zrobić czegoś takiego i jeszcze próbować zakumplować się z samą córką szefa! - Kto powiedział, że nowe? - parsknęła śmiechem, odgarnęła kosmyki włosów za ucho chcąc rozegrać to najbardziej na luzie. No i nie czekając już na żadne dodatkowe zaproszenie usiadła obok blondynki i biorąc dla siebie garść czipsów i władowując ją sobie prosto do buzi.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotlecie
MULTI: raine, paisley, maxinne, rufus, fallon, gemma, miles, stella, robin
 
Samantha Flanagan


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze


Kiedyś przejmie kasyno

Powoli akceptuje uczucia do Rocky

Wysłany: 2018-04-16, 16:54   
  
Samantha

  
Flanagan

  

  

  

  

  


  
People may die, but stupidity is forever

  
20 yo

  
168 cm

  


Zdecydowanie wolała opcję z rozbawieniem niż ewentualnym kazaniem, że kradzież jest zła. Trochę byłoby to dziwne, gdyby Cora zdecydowała się to jawnie potępić mimo, że sama przed chwilą coś zwinęła, prawda? A może jednak kupiła i teraz kit wciskała? Trzeba będzie się temu bliżej przyjrzeć. W końcu to siostra Caleba. Może i ten nie miał żadnego kontraktu z Jaszczurkami - przynajmniej nie z Samanthą - to jednak w gangu dobrze się sprawował, a skoro mówił, że rodzinę chce od tego z daleka trzymać to każdy potrafił to uszanować. No... jak widać to prawie każdy. Flanagan po prostu wielu okazji nie miała. Nie miała też zamiaru nagle uciekać bo to siostra Rogersa - wręcz przeciwnie! Cora mogła być w porządku, a jak Sam przy okazji Caleba wkurzy to dostanie dwie pieczenie na jednym ogniu.
- Każdy ma swoje zadania. Właściwie bardziej mnie zastanawia, od której strony Ty mnie widzisz? Normalnie poza naszym terenem mam bardzo dobrą opinię. A między Jaszczurkami to cóż... Ty za to jesteś enigmą. Niby nie w gangu, ale mieszkasz na naszym terenie. Zastanawia mnie ile wiesz - dlatego aż tak nie skupiała się na tym jaka sama jest. Nie była pewna czy Cora widziała jej gorszą stronę albo czy coś słyszała oprócz jawnych plotek. Mimo wszystko w szkole czy ze "znajomymi" spoza gangu to była przemiłą, grzeczną dziewczyną - tylko po to aby zaufanie pozyskiwać i kiedyś móc to wykorzystać.
- Chcesz powiedzieć, że to nie pierwszy raz czy może po prostu kupiłaś wszystko? - zapytała ze swym uroczym i miłym uśmiechem. Musiała wybadać jaka prawda była bo jednak nikt by się tego raczej po siostrze Caleba nie spodziewał. Na plus mimo wszystko było nastawienie dziewczyny, więc wcale jej nie skreślała. Nawet uważnie się jej przypatrywała - może dlatego, że chciała widzieć jej reakcje uważnie, a może też temu by zareagować jeśli Braxton by się zaczęła dławić.
_________________
[Profil]
 
 
cora braxton


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze, aktualnie w Seattle


nie lubi swojej pracy

ale nie może wybrzydzać

Wysłany: 2018-04-23, 21:27   
  
Cora

  
Braxton

  

  

  

  

  


  
I gave everything to keep something that I never even had in the first place.

  
19 yo

  
168 cm

  


Szkoda tylko, że Cora widziała to wszystko inaczej. W sensie, nie brała pod uwagę tego, że jej brat może się troszczyć o nią i tylko dlatego trzyma ją z daleka od spraw związanych z gangiem. Prawdę mówiąc, Braxton sądziła, że Caleb ma ją za małe dziecko. I trochę chciała tym sposobem udowodnić, że ona potrafi i że jak chce to się dowie tego co będzie chciała. Oczywiście zamierzała utrzymać to w sekrecie tak długo jak tylko będzie to możliwe. - Na waszym terenie.. to brzmi bardzo własnościowo, nie sądzisz? - zaśmiała się, nie do końca będąc pewna, że to słowo w ogóle istnieje, ale tak jej tutaj zapasowało to go użyła. - Ile wiem w jakim temacie? - uniosła brew do góry, sięgając po napój i biorąc kilka całkiem sporych łyków. Prawie tam czkawki dostała, ale zwyczajnie chciała sobie dać nieco więcej czasu na odpowiedź. - Sądzę, że twoja bardzo dobra opinia to tylko gra dla własnych celów i na pozór. - uniosła ramię do góry. Chciała poznać prawdę to ją dostała. Cora nie zamierzała zgrywać cichej i głupiej, tylko dlatego, że pozycja Samanthy wzbudzała nieco strach i respekt też. Czasem może powinna ugryźć się w język, ale nie sądziła, by akurat ta sytuacja tego wymagała.
- Hm.. a jak myślisz? - tym razem to ona chciała się czegoś dowiedzieć. Przede wszystkim tego jaką miała opinię u takiej Flanagan. Dotychczas raczej ich drogi nie miały szansy się skrzyżować, ale coś tam o niej sądzić musiała. No i żeby nie było.. to była kradzież. Taka z tej Korki była odważna bestia! Poza tym sprzedawca to był chyba jakiś straszny lamus skoro się nie połapał. Ale to akurat lepiej dla Braxton!
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotlecie
MULTI: raine, paisley, maxinne, rufus, fallon, gemma, miles, stella, robin
 
Samantha Flanagan


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze


Kiedyś przejmie kasyno

Powoli akceptuje uczucia do Rocky

Wysłany: 2018-04-24, 07:20   
  
Samantha

  
Flanagan

  

  

  

  

  


  
People may die, but stupidity is forever

  
20 yo

  
168 cm

  


Dziwnym trafem potrafiłaby zrozumieć nastawienie Cory. Co prawda sama widziała, że Caleb się o siostrę troszczy jedynie - nie żeby go tłumaczyła, wszak za nim nie przepadała - ale z drugiej strony tak jakby była na miejscu Braxton. W końcu sama Samantha była najmłodszą z rodziny Flanagan i jeszcze nie dopuszczano jej do wszystkiego - a chciałaby! Serio chciała być jak najbardziej przydatna i okazywać to na każdym kroku. Móc pomagać w stu procentach i w tych stu procentach być zaangażowaną. Niestety i jej ciągle zdarzało się słyszeć, że za młoda jest. A czasem to doprowadzało ją to wręcz do wybuchów złości.
- Nie będę się sprzeczać. Ale skoro całe miasteczko tak określa Pink Waters to czemu ja bym nie miała? Trzeba będzie to będę się tłumaczyć tym, że inni tak mówią - o, i wyjście zawsze dobre. Bo nie ma to jak zwalić winę na innych. Ona zawsze uważała, że te okolice należą do Jaszczurek. Każdy tak sądził, sporo osób trzymało się z daleka i no cóż... tak już było. Nie będzie się wypierać swej przynależności. - Już ty wiesz w jakim - i właściwie dostała za chwilę potwierdzenie, gdy Cora przyznała się do tego ile to wie na temat Flanagan. Normalnie pewnie od razu by się tego wyparła, udając przemiłą, a jednocześnie urażoną takimi spostrzeżeniami. Nie mniej Cora nie była po prostu kolejną, zwyczajną dziewczyną spoza gangu. Można więc powiedzieć, że troszkę inaczej ją traktowała. - Nie potwierdzam i nie zaprzeczam - jeszcze by to się nagrało i szlag opinię by trafił. Ostrożność! - Dziwię się, że ze mną rozmawiasz. Twój brat nie lubi mnie właśnie za to, że nie potrafi mnie zdefiniować - bo to brzmiało lepiej niż za "codzienne kłamstwa".
- Ciężko powiedzieć. Dotychczas uważałam cię jedynie za młodszą siostrę Rogersa, który chce ją od tego wszystkiego z dala trzymać. Dlatego prędzej powiedziałabym, że kupiłaś niż ukradłaś. A z drugiej strony nawet jeśli, to podejście na plus - z ewentualnym kłamstwem na temat kradzieży. Trzeba jednak zauważyć, że nie odrzuciła tego, iż dziewczyna faktycznie mogła to wszystko ukraść.
_________________
[Profil]
 
 
cora braxton


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze, aktualnie w Seattle


nie lubi swojej pracy

ale nie może wybrzydzać

Wysłany: 2018-04-27, 20:46   
  
Cora

  
Braxton

  

  

  

  

  


  
I gave everything to keep something that I never even had in the first place.

  
19 yo

  
168 cm

  


Jak widać, Cora i Samantha miały ze sobą więcej wspólnego niż mogłyby przypuszczać. I choć na pierwszy rzut oka Braxton tego nie widziała, zapewne po poznaniu Samanthy lepiej zrozumie, że Flanagan zrozumie ją jak nikt inny. Póki co jednak wolała trzymać wiadomy dystans. Co by nie było, z tej dwójki to Sam była jaszczurką. Oczywiście Cora znała niektóre triki, ale domyślała się, że jeszcze sporo musiałaby się nauczyć. Ale była chętna i gotowa na naukę! - Czyli co, mogłabyś mnie stąd wygonić? - zapytała z wciąż wymalowaną ciekawością. Nie mówiła tego żadnym wrogim głosem. No i nie żeby planowała jakąś wyprowadzkę stąd. Lubiła swój dom. Nie zamierzała go zmieniać. Przerażała ją myśl, że miałaby w ogóle opuścić Berrylane. - Bo nie od dziś wiadomo, że kobiety są bardziej poukładane, o tutaj. - popukała się w głowę. - Nam łatwiej rozgryzać ludzi. Chłopaki to tylko siła mięśni. Która oczywiście jest też bardzo ceniona, żeby nie było. - zaśmiała się, machnęła ręką. - Chciałam sprawdzić ile w plotce jest prawdy. - dodała, znowu biorąc garść czipsów. Następnie spojrzała na Flanagan i po prostu obdarowała ją uśmiechem.
Pokiwała głową, gdy usłyszała jej opinię na swój temat. - Lepiej będzie jeśli Caleb się o tym nie dowie. - parsknęła śmiechem, wyobrażając sobie niepotrzebną pogadankę ze starszym bratem. - Też tak miałaś? Pierwszy był cukierek? - zapytała, ponownie zerkając na blondynkę. - To co tak właściwie się stało, że mój brat za tobą nie przepada? - czy kryło się coś więcej poza tym co mówiła Samantha?
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotlecie
MULTI: raine, paisley, maxinne, rufus, fallon, gemma, miles, stella, robin
 
Samantha Flanagan


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze


Kiedyś przejmie kasyno

Powoli akceptuje uczucia do Rocky

Wysłany: 2018-04-27, 21:41   
  
Samantha

  
Flanagan

  

  

  

  

  


  
People may die, but stupidity is forever

  
20 yo

  
168 cm

  


Z wiadomych względów swoje Jaszczurkowe interesy trzymała dla siebie. Część gangu wiedziała do czego młoda Flanagan zdolna była, ale poza określoną liczbę osób to nie wychodziło. I dobrze. Wszak musiała pokazywać, że nikomu nie zagraża, a los ją pokarał urodzeniem się jako córka lidera - z czego ona oczywiście dumna była acz grunt, że rodzina to wiedziała. Sama też by się nie spodziewała, że coś z Braxton mogłoby ją łączyć.
- Bez przesady - i widać było, że pytanie Cory ją rozbawiło ponownie. - Choć kto wie? Nie wiem czy ja, ale może? Gang na pewno sposób by znalazł. Ale nie musisz się o to martwić. Długo już tu mieszkacie, znają was, a poza tym Rogers by nie pozwolił - chyba, że coś by rodzinie zagrażało to wtedy pewnie sam by ich z Pink Waters wyrzucił. Póki co jednak nie wydawało się aby to miało nastąpić. W końcu Cora i jej matka nie współpracowały z Jaszczurkami. Nie zagrażały im też, więc mogą się bezpiecznie czuć. - Z tym się akurat zgodzę. Co prawda feministka ze mnie żadna, ale jednak nie od dziś wiadomo, że kobiety lepiej odczytują emocje, zachowania i to co między wierszami - no patrzcie jaka szczera. Chyba? Feministką nie była. Lubiła płeć przeciwną jednak fakt faktem lepiej odczytywały emocje. Może więc coś tam Corze udało się dostrzec. - I jak? Przekonałaś się czy dalej rozmyślasz nad tą plotą? - wiele jej nie powiedziała. Zwodziła trochę, ale taka już była. Prosto z mostu się przyznać to nie przystoi.
- Ode mnie się nie dowie - potwierdziła bo i tak z Calebem nie bardzo rozmawiała, a jak już to się kłócili. - Hm? W sensie kradzież? Czemu cukierek? I nie. Ja nie kradnę... raczej - uśmiechnęła się niewinnie. Szok bo prawdę mówiła. Raczej kradli dla niej. Acz "raczej" przypadkiem się nie pojawiło. - Czy ja wiem? Myślę, że przeraża go to, że nie potrafi mi czytać w myślach. Nie ma pojęcia ile prawdy jest w tym co mówię. Pewnie sądzi, że każde moje słowo to kłamstwo. No i że może łatwo go zranić mimo, że tego nie pokazuje - nie bez powodu sądziła, że Rogers to mięczak. Ona też nie pokazywała, że można ją zranić. Płakała, smutniała itp., ale specjalnie, na zawołanie aby zdobywać zaufanie i pokazywać się z takiej strony poza gangiem. To co innego!
_________________
[Profil]
 
 
cora braxton


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze, aktualnie w Seattle


nie lubi swojej pracy

ale nie może wybrzydzać

Wysłany: 2018-04-28, 00:57   
  
Cora

  
Braxton

  

  

  

  

  


  
I gave everything to keep something that I never even had in the first place.

  
19 yo

  
168 cm

  


Miło jej się jakoś zrobiło, gdy wspomniała jej brata i fakt, że Caleb na pewno by nie pozwolił na coś takiego. Wiedziała, że tak by było. Aktualnie Rogers chyba był jedną z niewielu osób, którym Cora powierzyłaby swoje życie. Oboje wskoczyliby za sobą w ogień. Niby nie łączyły ich więzy krwi, ale nie miało to żadnego znaczenia. Byli rodziną i to było wspaniałe. No i jak wyjątkowo mało osób o tym wiedziało, Samantha też miała szczęśliwą rodzinę. Choć opinia robiła swoje. Ale Cora raczej starała się nie myśleć takimi schematami, nie kiedy sama wpadła w pewien schemat, gdy wyszło, że jej ojciec był w więzieniu. Bo takie sprawy przecież w końcu zawsze wychodzą na światło dzienne (w tym przypadku niektórzy ludzie ze szkoły). Pokiwała głową, gdy Flanagan zgodziła się z jej opinią na temat kobiecej siły. Dobrze było wiedzieć, że pod tym względem trafiła na osobę rozsądną. Bo co dalej to jeszcze nie wiedziała.
Ulżyło jej, gdy to usłyszała. Sama też nie będzie się chwalić z tej drobnej kradzieży. - Raczej to nie to samo co 'nie kradnę'. - tak przypomniała, jakoś nie mogąc uwierzyć, że nawet nie spróbowała kiedykolwiek. Na pewno coś tam za sobą skrywała, Cora szczerze w to wierzyła! Czy więcej miała jednak z tego aniołka? - Jeszcze nie dokonałam końcowej analizy. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Potrzebowała jeszcze trochę czasu najwyraźniej. Ale było to intrygujące. - To jakiś sposób, zawsze odbierać wszystko jak mówisz.. zupełnie na odwrót. - zmarszczyła czoło, a po chwili rozbawiona zaczęła się śmiać, bo czy rzeczywiście to był dobry pomysł tak ostatecznie? Ogłupieć można.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotlecie
MULTI: raine, paisley, maxinne, rufus, fallon, gemma, miles, stella, robin
 
Samantha Flanagan


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze


Kiedyś przejmie kasyno

Powoli akceptuje uczucia do Rocky

Wysłany: 2018-04-28, 19:49   
  
Samantha

  
Flanagan

  

  

  

  

  


  
People may die, but stupidity is forever

  
20 yo

  
168 cm

  


Wiedziała, że nie wszystkie rodziny są takie same i nie każde rodzeństwo o siebie dba, ale znała swoich. Również była przekonana, że wszystko by dla niej zrobili, a ona tego nie wykorzystywała bo zrobiłaby to samo dla nich. To się nazywa rodzinna miłość! I czy chciała czy nie, doskonale zdawała sobie sprawę z tego jak Cora dla Caleba jest ważna. Dlatego mimo, że za nim nie przepadała to znała jego stosunki rodzinne. Dziwnie jedynie, że Braxton zdecydowała się zagadać do takiej Flanagan, gdy jej troskliwy brat pewnie by tego zabronił. Mógłby się bać, że jeszcze i on przestanie ogarniać kiedy jego siostrzyczka mówi prawdę, a kiedy nie.
- Nie to samo. Ale jak się odpowiada w taki sposób to sporo ludzi to przyjmuje sądząc, że usłyszeli co chcieli. Co ty sobie pomyślałaś? Że nie kradłam czy może się nie przyznaję? - jakoś lubiła tak okrężną drogą odpowiadać. Co prawda potrafiła i brutalnie szczera być jednak dostosowywała się do osób i sytuacji. Łatwo jej było przeskakiwać między kłamstwem, a prawdą.
- Jakiś sposób na pewno. Gorzej jeśli powiem szczerą prawdę, a ktoś to odczyta inaczej. Nie ma tak łatwo - niestety dla innych, dla niej to lepiej. Aczkolwiek dobrze, że Corę to bawiło i humor miała dobry. Nie wydawała się taka zła. Przynajmniej na pewno sprawiała lepsze wrażenie od swego brata. - To skoro już zdecydowałaś się spędzić trochę czasu ze swoją nową koleżanką to możesz mi opowiedzieć jak to zrobiłaś? - kiwnęła na skradzione produkty. Każdy miał swój styl. Choć może "styl" to za duże słowo? Rasowi złodzieje jakieś mieli, ale różnie bywało. Sama Flanagan też po prostu korzystała z okazji jak już. Ciekawiło ją jak to było z Braxton.
_________________
[Profil]
 
 
cora braxton


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze, aktualnie w Seattle


nie lubi swojej pracy

ale nie może wybrzydzać

Wysłany: 2018-05-01, 16:55   
  
Cora

  
Braxton

  

  

  

  

  


  
I gave everything to keep something that I never even had in the first place.

  
19 yo

  
168 cm

  


Na pewno nie pochwaliłby tego, że teraz sobie z nią siedzi i rozmawia. Ale nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej pod każdym możliwym kątem. W tym i w nowych znajomościach. Zwłaszcza jeśli znajomość z Samanthą miałaby jej pomóc w przyszłości, a właśnie na to liczyła Cora. Caleba zamierzała więc trzymać od tego z daleka tak długo jak to będzie możliwe. Mając przy tym nadzieję, że Flanagan nie postanowi wykorzystać tej wiedzy sama przeciwko Calebowi. To by mogło sporo utrudnić, gdyby jej brat uniemożliwiał jej dalsze kontakty z nią, lub tym bardziej.. co by zrobił gdyby dowiedział się, że Corze marzy się być częścią gangu. Albo przynajmniej wybadać jak to u nich jest.
- Myślę, że masz wiele za uszami, ale nikt o tym nie wie. - uśmiechnęła się, bo tak jej intuicja podpowiadała, że ta niewinność Sam to po prostu rola w którą się wcielała. I to bardzo dobrze, bo jak widać nauczyciele w szkole nigdy nie narzekali na córkę tego Flanagana, sama też sprawiała wrażenie uczynnej i słodkiej, ale no właśnie... Cora miała intuicję, nie? I intuicja rzadko kiedy ją zawodziła. - Ale to nie moja sprawa. Wszyscy coś ukrywamy. - wzruszyła ramionami, tym samym chcąc pokazać blondynce, że jej ewentualne grzeszki jej nie interesują. To, że była częścią jaszczurek mówiło samo za siebie. Nie mogła tam być kompletnie niewinna. To by się chyba gryzło z tym jak funkcjonuje gang. Nawet jeśli jest córką samego szefa. A może się myli? Może ojciec nie dopuszczał swojej najmłodszej córki do tych spraw? No ale powątpiewała. Serio.
- No tak. Coś w tym jest. - zaśmiała się. Sama nie uważała żeby miała duży problem z rozgryzieniem Sam, ale przecież dopiero pierwszy raz ze sobą rozmawiały. Jedna i druga nie pokazała jeszcze swoich ukrytych talentów, które bez wątpienia posiadały. - A to nie jest tak jak z tajemnicą magików? Nie ujawnia się ich? - uniosła brew do góry, a zaraz potem napiła się swojego napoju. - Ten sprzedawca.. już od jakiegoś czasu nie daje mi spokoju. Przychodzi do kina, gdzie pracuję i truje mi dupę. Chyba się zakochał.. - parsknęła. - A ja to wykorzystałam. - wzruszyła ramieniem. - Ale na swoją obronę dodam, że to wina tego, że jest taki... dziwny. I te jego teksty, to dziwne poczucie humoru, którego nikt nie rozumie i nieśmieszne żarty. No sam się o to prosił, okej? - nie żeby potrzebowała takiego tłumaczenia, ale uznała to za super ciekawostkę do historii.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotlecie
MULTI: raine, paisley, maxinne, rufus, fallon, gemma, miles, stella, robin
 
Samantha Flanagan


Lives in
white flower valley

w Berrylane od zawsze


Kiedyś przejmie kasyno

Powoli akceptuje uczucia do Rocky

Wysłany: 2018-05-02, 11:08   
  
Samantha

  
Flanagan

  

  

  

  

  


  
People may die, but stupidity is forever

  
20 yo

  
168 cm

  


Wykorzystać znajomość z Samanthą? Z jednej strony doskonale wiedziała, że sporo osób tak robiło i mogło tak robić. Dlatego nie ufała nikomu. Co nie znaczyło, że nie pomagała ludziom do gangu się dostać bo jak gang się rozrasta to zawsze dobrze. Zwłaszcza jak to ona kogoś poznaje i może zaręczyć, że dana osoba by się nadawała do Jaszczurek. Poza tym sama wykorzystywała wiele osób, więc akurat takie zachowanie mogła śmiało pochwalić. Należało do swoich celów dążyć, a tutaj proszę... kradzież i chęć wykorzystywania ludzi - to już zadatki na dobrą Jaszczurkę!
- Mimo, że nie przyznaję i nie zaprzeczam to intuicję masz niezwykle ciekawą. Jaszczurki właśnie takie powinny być. Nie zauważane dla ogółu - uśmiechnęła się niewinnie. Ojciec rozsądnie "zarządzał" gangiem. Robili swoje, ale tak aby nikt nie mógł jawnie się do nich przyczepić, wsadzić za kratki, itp. Jasne, że nie zawsze każdego dało się tak utrzymać i błędy się zdarzały, ale przynajmniej Roscoe nie pochwalał tego, gdy jakiś członek gangu przyczynia się do nielegalnej działalności na oczach zbyt wielu świadków. Jednego to tam można było jeszcze odpowiednio zastraszyć, ale przy większej ilości... cóż, nie było to niewykonalne, acz trudniejsze w robocie. Grunt, że gang sobie radził. - Ciekawe co takiego może ukrywać siostra Rogersa. Tajemniczego chłopaka? Dziewczynę? - ot, ciekawość. Choć już wiedziała coś czego się wszak nie spodziewała - jak kradzieże.
- A to już zależy od danej osoby - kolejny plus bo sama chętnie udzieliłaby podobnej odpowiedzi, gdyby nie chciała swych technik zdradzać. - Hah, to odczytuje, że przystojny to w ogóle nie jest? Albo stary? - tym pokazała, że serio nawet się nie fatygowała ostatnio aby do tego sklepiku wejść. - Czyli dwie pieczenie na jednym ogniu? Pokazałaś, że kraść możesz, a i się zemściłaś w jakimś sensie za jego zachowanie. Nieźle - dla Flanagan każdy kto potrafił wykorzystać drugą osobę był kimś wartym uwagi. - No dobra. To przejdźmy się zanim ten kochaś zorientuje się, że coś mu zginęło - wstała i o dziwo czekała na Corą. Nie żeby miała zamiar ją niańczyć. Dobre towarzystwo to mogą sobie pogawędzić. Może dowie się więcej nieco o dziewczynie.
_________________
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 7