menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Droga
Autor Wiadomość
Berrylane


Wysłany: 2017-11-04, 13:17   Droga
  
Berrylane


Droga
  
[Profil]
 
 
Drama Lightwood


Wysłany: 2017-12-23, 23:29   

#1 + ootd

Może rzeczywiście nie była to idealna pora na spacer. Pora roku z resztą też chyba nie! Szybko robiło się ciemno, wilgotne powietrze potęgowało uczucie chłodu, a błotnista leśna droga sprawiała, że Drama po raz piętnasty chyba, straciła równowagę i o mało co, nie wylądowała w kałuży. Nawet czarne (teraz już brązowe) botki się więc na pogodę nie sprawdziły.
Trochę była zła na wszystko. Gdyby Percy pozmywał gary i nie pokłóciliby się o dyżury do sprzątania, a dziewczyna nie poczułaby potrzeby ochłonięcia, nie stałaby właśnie w ciemności, pośrodku lasu (a może na skraju? gdzieś chyba dojdzie), próbując usilnie wcisnąć końcówkę od słuchawek do telefonu tak, żeby działała. Ale nie wyszło.
Zamiast tego usłyszała zza krzaków jakiś dźwięk. Serce Lightwoodówny zabiło szybciej, chociaż w myślach powtarzała sobie, że to tylko jakaś mysz, czy królik, bo jak dzik, to jednak już wypatrywała drzewa, na które mogłaby się wspiąć. Gdyby może tym właśnie nie była tak zajęta, szybciej zauważyłaby podejrzanego typa wyłaniającego się z zarośli. Może szybciej zaczęłaby iść w przeciwnym kierunku, może bardziej zwróciłaby uwagę na twarz... Napastnika.
Miała wrażenie, że nigdy w życiu nie biegła tak szybko, jak właśnie teraz. W ogóle była przecież antysportowcem, więc po pierwszej pięćdziesiątce już dyszała, po setce natomiast stała z nożem przystawionym do gardła, jękiem, wydostającym się z jej ust, szybko zakrytym dłonią mężczyzny i łzami mimowolnie spływającymi po policzkach. Dosłownie czuła, że to już ta ostatnia godzina.
_________________

polecam szuksy
[Profil]
   
 
Liam Atwood


Wysłany: 2017-12-26, 17:47   

    [3]


Każda pora jest dobra na spacer. O ile ktoś nie boi się chodzić późnym wieczorem czy też nocą po miejscach, które aż przyprawiają nas o gęsią skórę. Liam nie miał z tym problemu, w te cale legendy nie wierzył. Ciągle pakował się w jakieś problemy/kłopoty, ale to już leżało w jego naturze. Dzisiejsza pogoda nie bardzo sprzyjała wychodzeniu gdziekolwiek, ale trudno. Chłopak musiał pobiegać, rozładować swoje bateryjki bo ostatnio nie było z nim najlepiej. Nie wiedział dokładnie co sprawiło, że towarzyszyły mu dość dziwne odczucia. Czym było to spowodowane? Całym tym ratunkiem Dylan czy to było coś innego? Nie podobało mu się to, dlatego musiał coś zrobić by przestać o tym myśleć. Biegał gdzie tylko się dało, jak daleko pozwoliły mu siły. Nie zabrał ze sobą telefonu ani nic, nawet nie miał jak posłuchać muzyki, a przecież ona zawsze mu towarzyszyła podczas takich wypraw. Wcale nie czuł się lepiej, ale lepiej, że robił to, a nie próbował znaleźć odpowiedzi w butelce alkoholu. Znalazł się na terenach lasu, podłoże było dość mokre, błoto, zimne powietrze. Nijak nie dało się tutaj normalnie biegać bo jeden zły ruch i wylądujesz ryjem w tym całym syfie. Co prawda próbował, raz czy dwa prawie zaliczył małą wpadkę, ale w końcu zdecydował, że zrobi to powoli. Szedł więc sobie tak normalnie, nie wyglądało by ktokolwiek tutaj był o tej porze. Nic tutaj dla niego nie wyglądało podejrzanie pod żadnym względem. Chodził tak z dobre kilka minut, a może krążył w kółko? Przynajmniej tyle czasu minęło aż nie zauważył dwóch osób w oddali, to znaczy tak mu się wydawało, ok? Zaczął podchodzić bliżej by stwierdzić czy nie ma żadnych zwidów. - Drama? - mruknął pod nosem będąc dość blisko, coś mu tutaj nie pasowało bo to raczej nie wyglądało na jakieś nocne macanki w lesie, hehee. Nie czekając ani chwili dłużej przyspieszył kroku by zobaczyć co tam się tak na prawdę działo bo Liam co do tego nie miał dobrego przeczucia, coś mu tutaj śmierdziało.
_________________
[Profil]
 
 
Drama Lightwood


Wysłany: 2017-12-27, 01:43   

Czy ona cokolwiek osiągnęła w życiu? Była zwyczajną dziewczyną jakich wiele, malowała paznokcie za pieniądze, mieszkała z bratem, posiadała trochę znajomych i dochodziła dalej do siebie po wypadku, ale nie zdobyła miłości zycia, nie miała dzieci, nie dostała też Nobla i chyba tylko nagroda Darwina za słabą kondycję w nocy, w lesie się jej należała, patrząc na ostatnie wypadki szczególnie. To więc będzie jej spuścizną - nagroda za najgłupszą śmierć (dosaje się za to statuetkę? bo jak tak, to sobie chociaż Percy postawi nad łóżkiem), kilka(set) zdjęć i puste kubki pod łóżkiem. W końcu śmierć była nieunikniona.
To chyba nawet nie przez mężczyznę, a przez to, ze się tak wierciła szlochając, poczuła szczypanie na szyi, kiedy nóż przeciął skórę, a przez jej głowę tylko przez chwilę przeleciała myśl, że z białego krwi się łatwo nie spierze. Nie wiedziała zupełnie co ma robić, była bezsilna, napastnik coś tam jej wymruczał do ucha i nawet usłyszała swoje imię. Znał jej imię! Znał ją? Zaplanował to? Czemu ona? Tyle myśli teraz dosłownie rozpierało jej mózg, że nie zauważyła, kiedy uścisk zelżał, a jej ucha dotknęły usta faceta. To nie koniec. Tyle usłyszała, kiedy popychał ją do rowu. Uderzyła nawet głową o wystającą gałąź, ale nie udało się jej stracić ponownie/odzyskać pamięci. Zamknęła oczy bardzo mocno i słysząc zbliżające się szybko kroki zacisnęła dłonie w piąstki, jakby chciała walczyć, ale tak na leżąco. Poza tym, z dorosłym mężczyzną nie miała szans!
- Mogę mieć ostatnie zyczenie? - Spytała błagalnie otwierając jednak oczy. W filmach zawsze przez takie granie na czas udawało się wydłużyć jakoś czas i przybywał ktoś na ratunek. Nie wiedziała, kto niby miałby ją ratować w tym momencie, ale może jakimś cudem będzie ktoś przechodził drogą i ją zobaczy? Cóż, jej zaskoczeniem było to, ze zamiast nieznajomego, dostrzegła rudą czuprynę Liama, nie wiedziała co gorsze; że została napadnięta, czy to, że przez znajomego?
_________________

polecam szuksy
[Profil]
   
 
Liam Atwood


Wysłany: 2017-12-27, 20:01   

Coś tam osiągnęła jakby nie patrzeć. W końcu miała pracę, znajomych to już coś! Niektórzy ludzie nie mieli niczego i co wtedy? Oni mogli narzekać na to, że nic im w tym życiu nie wyszło. Wypadek dziewczyny mógł to wszystko trochę komplikować, ale jak widać dawała sobie radę. Co prawda nie pamiętała swojego super kumpla Rudego, smutno mu było z tego powodu. Nie zamierzał jednak tak tego zostawić i za wszelką cenę próbował jakoś przywrócić jej pamięć, nawet jeśli mu to nie wychodziło w żaden sposób. W końcu Rudy zda sobie z tego sprawę i przestanie to robić, ale no jak na razie to liczyły się tylko jego chęci. Nie pozwoliłby jej zginąć, okej? Co tam, że nie miałby szans powstrzymać napastnika to wierzył, że jest takim superbohaterem. W końcu uratował już trochę tym dam z opresji, więc nic dziwnego, że tak trochę mu odwalało. Biedny nie miał pojęcia co się tutaj dzieje dopóki nie zbliżył się do Dramy oraz tego nieznanego faceta, chyba faceta. Z postury wyglądał na niego, ale zawsze to mogła być jakaś przerośnięta baba na sterydach. Na całe szczęścia pojawienie się gingermana (hehehe) chyba go wystraszyła. Widząc jak Lightwood ląduje w tym rowie od razu przyspieszył swoje kroku, a wręcz podbiegł do niej. Była w szoku tego mógł być pewien, ale no chłopak nie zamierzał zrobić jej żadnej krzywdy, zszedł tam nawet po nią czy wyciągnął po prostu z tego rowu. Zależy od tego czy mu przywaliła od razu czy też nie. - Jakie ostatnie życzenie? - zapytał pewnie to chciała powiedzieć do tego kogoś, ale no nie zdążyła bo tej osoby tutaj już nie było. Zapewne cała sytuacja nie stawiała Liama w zbyt dobrym świetle. Pojawił się tak znikąd, zaraz po zniknięciu napastnika normalnie to byłby głównym podejrzanym. Miał nadzieje, że blondynka go o nic nie oskarży bo jak to tak.. rudego?!
_________________
[Profil]
 
 
Drama Lightwood


Wysłany: 2018-01-04, 14:58   

No właśnie Drama nawet nie pamiętała tych swoich osiągnięć; nie pamiętała Rudego, ani brata, ani Rydera, ani Val, ani nikogo zupełnie! Nie pamiętała, że rodzice umarli, że żyła w Berry tyle lat, że miała wujka. Wszystko przecież jej ktoś opowiadał, ale o osiągnięciach nikt jakoś nie mówił, żyła wiec dziewczyna w nieświadomości, ze może rzeczywiście coś kiedyś w życiu uczyniła tak, żeby móc potem na starość wnukom opowiadać. Jeżeli tylko znajdzie sobie tego jedynego, bo na razie to się nie zanosiło!
A nie zanosiło się, bo właśnie Rudy, który od początku był podejrzany, wmówić jej próbował, ze nauczył dziewczynę pływać (co się wydarzyć nie mogło, bo jeśli czegoś z poprzedniego życia była pewna to właśnie tego, że wody nie znosi najbardziej na świecie), a teraz proszę, był pewnie wspólnikiem tego pierwszego typa, albo był nawet tym pierwszym typem, ktory podciął Lightwoodownie gardło nawet.
- No takie przed śmiercią ostatnie. To chciałabym zapalić jointa, bo nigdy nie paliłam. - Nawet pewnie ma w kieszeni jakieś pieniądze, żeby to swoje życzenie spełnić, może przez wzgląd na tę ich relację to Liam nawet zgodzi się na spełnienie życzenia. I tak już dziwne, że ją na nogi postawił, jakiś taki miał dziwny wyraz twarzy i zupełnie teraz Drama nie wiedziała co się dzieje, szczególnie, że może nie była jakoś super delikatna, ale zobaczyła, że jej to rozcięcie na gardle, które co prawda może tętnicy nie dotknęło, krwawi i nawet sobie białą bluzkę upaćkała, a przecież krew tak ciężko sprać!
_________________

polecam szuksy
[Profil]
   
 
Liam Atwood


Wysłany: 2018-01-08, 05:27   

Jak nikt nie chciał jej opowiedzieć o osiągnięciach to Rudy na pewno to zrobi! W końcu był jej najlepszym przyjacielem, okej? Powinien to zrobić na samym początku, ale też nie chciał naciskać aż tak na Dramę. W ogóle nie miał bladego pojęcia jak powinien się obchodzić z kimś kto stracił pamięć. Jak to się nie zanosiło, wiadomo od samego początku, że to Liam jest tym jedynym! Trzeba dać im tylko trochę czasu aż oboje zdadzą sobie z tego sprawę, hehe. Należy zacząć od tego, że nie lubiła wody do czasu aż Atwood nie zaczął uczyć ją pływać, ok? Tak na Lightwood podziałał jego urok, że ten strach, wstręt czy jak to tam nazwać przed wodą minął w ułamku sekundy! Tak na pewno było, chłopak wcale się nie oszukiwał i jeśli chciała sprawdzić to proszę bardzo. Mogli się umówić by pójść razem na basen, przekona się wtedy jak to jest. Ech, niech lepiej nie mówi tego tak na głos bo Rudemu serio zrobi się smutno, że go o takie rzeczy oskarża. On tu do niej z miłością, na ratunek, sam ryzykował, że ten koleś może coś mu zrobić. Te kobiety to jednak skomplikowane bardzo były w obsłudze, biedny chłopak. - Przed jaką śmiercią? Przecież jesteś już bezpieczna.. - powiedział cicho bo niby tego nie mógł być pewien jednak, ech. Ten facet może i zniknął, ale nie wiadomo czy znów się tutaj nie pojawi, prawda? Lepiej dmuchać na zimne i uważać na to co się robi, mówi. Zajarać to sobie mogli zawsze, niech tylko mu Drama powie kiedy i gdzie. Nie musiała mu płacić, uniknąć magicznie podcięcia gardła by do tego doszło. Chłopak widząc, że Lightwood krwawi to trochę na początku spanikował. Nie wiedział co ma zrobić, zaczął szukać po kieszeniach chusteczki czy czegoś innego. - Drama, tylko mi tutaj nie umieraj ok? Nie odpływaj, nie zamykaj oczu ani nic! - był nawet w stanie zrobić jej usta, usta gdyby zaszła taka potrzeba. Nie zapytał jak się czuje i tak dalej tylko od razu założył najgorsze, że dziewczyna zaraz tutaj po prostu kopnie w kalendarz.
_________________
[Profil]
 
 
Drama Lightwood


Wysłany: 2018-01-08, 16:36   

- To nie chcesz mnie zabić? - Spojrzała na niego mocno podejrzliwie, bo jak to tak, myślała, że będzie chciał dziewczynę ukatrupić w jakimś ciemnym zaułku lasu, po co się z nią tylko zaprzyjaźniał, tego nie wiedziała. Mógł tak od razu upatrzyć sobie cel i już. Ale oglądała też taki serial o chłopaku, który poznał dziewczynę i tak bardzo chciał ją zabić, ale bez podejrzeń, że w końcu uciekł z nią z domu samochodem ojca i ogólnie, spojler alert, zakochali się w sobie tak na poważnie, a on już jej nie chciał zabijać. Może Rudy miał to samo i mu się zwyczajnie odechciało? To by było miłe z jego strony!
- Strasznie sobie zabrudziłam bluzkę, wiesz? Lubię tę bluzkę. - Chlipnęła, jakby to, że jakiś kawałek materiału będzie zakrwawiony i niezdatny do użytku było ważniejsze od jej życia, które chyba jednak Liam uratował. Była najzwyczajniej w świecie w szoku, rana na szyi nie była na tyle głęboka, żeby trzeba było szyć, jechać do szpitala, albo wzywać karetkę, była na tyle głęboka, żeby kilka kropel spadło na ziemię, a Drama przyciągnąwszy dłoń do oczu, mogła zobaczyć szkarłatne zabarwienie.
- Czy to był Huntsman? - Atwood w końcu powinien coś widzieć, zanim podbiegł ratować damę z opresji. W głowie miała obecne jedno wielkie nie wiem, jej usta wypowiadały zdania, których zupełnie nie przemyślała, których przemyśleć nawet nie była w stanie, a gdyby zamiast przyjaciela tu był jakiś obcy człowiek, to pewnie by ja do wariatkowa posłał.
_________________

polecam szuksy
[Profil]
   
 
Liam Atwood


Wysłany: 2018-01-09, 17:12   

- Czemu miałbym chcieć Cię zabić...? - dobra, to było głupie pytanie z jego strony. Powinien zrozumieć czemu Drama pyta go o takie coś. W końcu przed chwilą ktoś chciał ją zabić, a zaraz po tym pojawił się tutaj Liam. To było proste jak dwa plus dwa, że właśnie Rudy jest o to podejrzany. Przykro, bardzo przykro, że teraz tak brzydko myślała o swoim przyjacielu. Jasne, rudym nie można ufać i tak dalej, ale Atwood był inny!!! To znaczy chyba inny bo nie znał żadnych innych rudowłosych ludzi, więc nawet nie było żadnego porównania. Bez przesady aż tak zrytej psychiki to on nie miał, tak mi się wydaje przynajmniej. Nie chciał nikogo zabijać, a na pewno też w nikim się nie zakocha. Nawet jeśli tak się stanie to nie będzie zdawać sobie z tego sprawy. Był totalnym przegrywem jeśli chodzi o uczucia, nie wiedział co to jest ta miłość, z czym to się powinno jeść. - Wiem, ale jakoś temu zaradzimy.. - nie wiedział czemu to powiedział. Plamy z krwi raczej były trudne do usunięcia, ale to jedyna rzecz, która przyszła rudemu do głowy. Drama w tym momencie musiała się czuć strasznie, to było pewne. Jak on powinien się zachować? Co powinien zrobić? Gonić za tym typem, dorwać go i zadzwonić po policję? Nie, to raczej mógłby się źle skończyć dla Atwooda. Udało się odnaleźć Liamowi w kieszeni paczkę z chusteczkami, w końcu! Wyciągnął jedną i przyłożył do rany blondynki by już nic nigdzie nie kapało. - Nie mam pojęcia kto to był, nie widziałem twarzy... - niby wszystko wskazywało na Huntsmana, ale po co jeszcze bardziej miał ją denerwować czy też straszyć? Najchętniej by uznał, że to jakiś psychol albo zwykły rabuś, heh. Tyle, że co by ktoś taki robił w lesie? Sam Rudy miał w głowie takie jedno, wielkie nie wiem co to kurwa było. Westchnął ciężko pod nosem rozglądając się jeszcze dookoła czy czasem nikt inny się tutaj nie czaił. - Zabrać Cię do domu czy do szpitala? - zapytał bo decyzja tak na prawdę należała do Lightwood. Siłą nigdzie nie miał zamiaru jej zaciągać.
_________________
[Profil]
 
 
Drama Lightwood


Wysłany: 2018-01-09, 23:06   

- Ale to to nie ty? Już się pogubiłam... - Bo się biedaczka rzeczywiście pogubiła! Nie dość, że tak ciemno, że taka jeszcze chwilę temu była zła na brata za całe zło tego świata, a szczególnie niepozmywane gary, to jeszcze teraz jej się bluzka pobrudziła, Liam ją tutaj ratował jak damę z opresji, a ona będzie musiała przez najbliższy czas albo znosić pytania o ranę na szyi, albo nosić golfy. Chociaż golfy nie były złą alternatywą, dobrze, że nie żyła w czasach, kiedy emitowali pamiętniki wampirów, wtedy pewnie nosiłaby taki dziwny, cienki szalik z brokatem, a to zdecydowanie nie trafiało w jej gusta. Zdecydowanie nie wspominała pierwszego dziesięciolecia dwudziestego pierwszego wieku, jako stylowej dekady. - Zimna woda, może zejdzie - mruknęła jeszcze niezbyt przytomnie, co ona w końcu wiedziała o usuwaniu plam? Chociaż mieszkała chyba nad pralnią, tam pewnie dadzą radę. Albo nad kwiaciarnią, to wtedy sobie najwyżej na pocieszenie kwiatka kupi. Tylko takiego ciętego, bo w doniczce to i tak umrze.
Zupełnie jakoś puściła koło uszu jego odpowiedź o tym, że nie wiedział kto to. Ona też na sto procent pewna nie była, ale już w jej głowie się zaczęły rodzić podejrzenia, a nóż widelec znajdzie niedługo swój dziennik, wszystkie fakty połączy i znowu zaczeni układać niestworzone historie spiskowe. Przynajmniej Holden byłby szczęśliwy, on akurat za tą częścią jej pamięci tęsknił najbardziej.
- Nie idę do żadnego szpitala! - Bardzo energicznie zaprotestowała - A możemy isć do ciebie? - to już tak trochę spokojniej, ale że się dziewczyna dosłownie dwie sekundy wcześniej za mocno obruszyła - tylko sobie na chwilę usiądę - Przycupnęła na ziemi dosłownie tak, jak małe dzieci opadają na tyłek, jak się potkną o powietrze i pomyslała sobie, że bardzo musi tak teraz w tej konkretnej pozycji pozostać.
_________________

polecam szuksy
[Profil]
   
 
Liam Atwood


Wysłany: 2018-01-11, 03:49   

- Co nie ja...? - zapytał będąc lekko zdezorientowanym, dopiero po dłuższej chwili zrozumiał o co tak na prawdę pyta go Drama. - Ty sądzisz, że to ja Ciebie zaatakowałem? - chciał się jedynie upewnić, jakoś nie mógł uwierzyć w to, że serio wzięła go za tego zbira. Nie żeby mu to pasowało, nawet trochę go to zabolało, ale nie dawał tego po sobie poznać. Jedyne co zrobił to westchnął ciężko odwracając głowę w drugą stronę. Czuł, że chciał coś powiedzieć, ale sobie odpuścił. Nie miał zamiaru tutaj teraz wylewać jakieś żale, zrobił co zrobił. Jak zostało to odebrane przez blondynkę już leży tylko w jej interesie. Nie będzie tutaj strzelać foszków, po prostu przyjął do wiadomości to co trzeba i tyle. Akurat teraz była taka pora, że na wiele sposobów mogła ukryć ranę na szyi. Za pomocą szalika, golfu czy co tam jeszcze nosiły kobiety. W tym przypadku na pewno wiele nie będzie mógł jej doradzić bo się nie znał. Wierzył, że Lightwood sama da sobie z tym radę, na pewno coś wykombinuje by uniknąć niechcianych pytań. - Jestem pewien, że sama woda tutaj nic nie zdziała.. -zaśmiał się, ale no w pralni coś jej doradzą czy tam sami usuną plamę z krwi. Nie wiem, ale Liam też chyba nie za bardzo znał się na usuwaniu plam. Pewnie jedyne co umiał to ustawić pralkę w jeden sposób, więc nie za wiele tutaj mógł pomóc. Odpowiedź, że nie wie kto to był na pewno nie stawiała rudego w pozytywnym świetle, ale no nic. Taka informacja musiała wystarczyć, a jeśli Drama oczekiwała od niego czegoś innego to trudno. Nadal próbował jakoś poradzić sobie z faktem, że jego przyjaciółka wzięła go za napastnika. Nie było to proste dla Atwooda, ale próbował postawić się w jej sytuacji. - Oho, tylko nie pobij mnie, dobra? - próbował sobie jakoś pośmieszkować, okej? Bo tak odpowiedziała jakby miała się tutaj bronić na wszelki sposób byleby tylko rudy nie zabrał ją do szpitala. - Pewnie, że możemy. - mruknął bo jeśli czuła się dobrze, nie odczuwała potrzeby by ktoś profesjonalny ją przebadał to okej. - Dobra, to ja też sobie usiądę, a Ty powiedz, kiedy będziesz gotowa by wracać. - jak mówił tak też zrobił - przycupnął sobie obok dziewczyny, sięgając przy okazji z kieszeni paczkę fajek. - Chcesz? - zapytał bo przecież sam palić nie będzie, co prawda nie jest to zioło tak jak chciała, ale no... starał się!
_________________
[Profil]
 
 
Drama Lightwood


Wysłany: 2018-01-22, 22:25   

- Może jestem troszeczkę zdezorientowana. - A co miała sobie pomyśleć? Ewidentnie ją mógł przecież chłopak zaatakować. Zawsze w horrorach było tak, że najlepszy przyjaciel, albo przynajmniej przyjaciel, albo no taki Liam, który się za jej przyjaciela podawał, który był serdeczny i najlepszy, atakował, z jakiegoś powodu się wycofywał ze swojej decyzji i ratował z opresji, a potem znowu atakował. Może zwyczajnie chciał, żeby wszystkim powiedziała, że jest bohaterem, co by odsunęło od niego podejrzenia, jakby ją rzeczywiście zabił. To brzmiało jak plan!
- Przecież ja nie biję ludzi, jesteś za duży na bicie. - Westchnęła, zamykając oczy. Tak bardzo odrealniona była tak sytuacja, tak różna od tego, co zawsze dziewczynę spotykało, że tę chwilę później nie mogła dojść do siebie i nawet sobie sprawy nie zdawała, że troszkę jednak zażartowała, chociaż zupełnie zgodnie z prawdą, bo ledwie Atwoodowi do pięt dorastała, więc jedyne co mogła zrobić, to chyba kopnąć go w piszczel. - Ty to jesteś jednak super. - Westchnęła znowu, na ten jego przypływ gościnności, a jak usiadł obok, to oparła sobie głowę o jego ramię, uśmiechając się lekko, kiedy kręciła głową w odpowiedzi na papierosa, bo pomimo tego, że było zimno, jakoś tak przyjemnie się jej z Rudym siedziało. Jeden szczegół tylko nie pasował, nie do końca wiedziała jaki... A! Ktoś ją właśnie zaatakował i potencjalnie próbował zabić! - A jakbym umarła, to byś za mną trochę tęsknił? - Znowu się jej na łzy zebrało, zdecydowanie zbyt często ostatnio płakała. Chyba czas coś zmienić w życiu, albo pójść na całego i zostać jednak królową dramatu. Na razie jednak jedyne, na co miała ochotę, to przytulić się do chłopaka i magicznie teleportować w jakieś spokojniejsze miejsce, najlepiej z ciepłą herbatą na uspokojenie.
W koncu jednak sie podniosla i wspierajac na ramieniu przyjscielaruszyla obok przed siebie. Chociaz jakby byli w serialu, to wzialby ja na barana. Ale nie byli, musiala sama iść przed siebie.

Zt x2
_________________

polecam szuksy
  
[Profil]
   
 
Colin Winchester


Wysłany: 2018-02-07, 20:20   

xxxx
  
[Profil]
 
 
Caitlin Stardust


Wysłany: 2018-02-08, 18:05   

Minął dzień od felernego balu u Goldnerów. Świt nastąpił niespodziewanie, jak zbawienie przerwał koszmary odbijające się pod powiekami Caitlin pozwalając jej wrócić do świata żywych, dając drobną nadzieję na to, że jeszcze wszystko się ułoży. Z nieskrywanym bólem patrzyła na ledwo chodzącego Barry'ego. Wczoraj jeszcze nie była w stanie wrócić sama do domu, za bardzo bała się opuścić bezpieczne schronienie i wyjść na mróz, gdzie mogło ją spotkać dosłownie wszystko. Wolała pozostać tam gdzie była, w wierze, że tam nic jej się nie stanie. Jednak poranek wybudzający ją z koszmaru nocy zwiastował też opuszczenie domu Barry'ego i konieczność udania się do siebie, a potem do pracy. Pragnęła wziąć wolne, zakopać się pod kocami i nie oglądać świata przez następne parę dni. Tylko, że czuła, że praca jej pomoże, że chłodne analizowanie fal radiowych czy skoków termicznych pozwoli jej odciąć się od wydarzeń zeszłego dnia. Dlatego niechętnie wysunęła się spod ciepłej kołdry i opuściła dom Barry'ego. Zatrzymała się jednak na chwilę przed lustrem by niechętnie spojrzeć na swój policzek. Wyglądał fatalnie, mienił się odcieniami niebieskiego i ciemnego fioletu, który pokrywał całą żuchwę i wchodził na kości policzkowe. Teraz nie miała nawet czym tego zakryć, więc pozostawało jej iść do domu i dopiero tam doprowadzić swoją twarz do w miarę normalnego stanu, choć nie wiedziała jak dużej ilości podkładu i pudru musiałaby użyć by zatuszować ślad po silnym uderzeniu kolbą pistoletu. Liczyła tylko, że nie spotka nikogo, że nikt nie zacznie jej wypytywać czy coś jej się stało, kto to zrobił i czy potrzebuje pomocy. Nie dało się ukryć, że wyglądała jak podręcznikowa ofiara przemocy domowej. Tylko, że nie do końca miała siłę na tłumaczenia, że wszystko w porządku, a jedynie znalazła się w złym miejscu w złym czasie, że poszła nie tam gdzie powinna. Niechętnie przywdziała kurtkę, opatuliła się szalikiem i wyszła na styczniowy mróz. Jej prośby jednak nie zostały wysłuchane i bardzo szybko natknęła się na przechodnia, który postanowił ją zaczepić. Gdyby tylko spotkali się dosłownie dzień wcześniej Caitlin prawdopodobnie pałałaby o wiele większą radością życia i chęcią pomocy, tymczasem wspomnienia pozostawały bardzo świeże i kobieta zdobyła się jedynie na bądź co bądź dosyć bolesny, przez siniaka, uśmiech. Na początku wręcz przestraszyła się mężczyzny, zazwyczaj miała ogromne zaufanie do ludzi i była osobą, można by nawet powiedzieć, naiwną, ale po wczorajszym kiedy to jej wiara w ludzi została mocno nadszarpnięta przestraszyła się, że staje twarzą w twarz ze sprawcą całego tego ataku. Jednak kiedy Colin rozpiął suwak kurtki odsłaniając białą koloratkę Caitlin w pewien sposób się uspokoiła i mimowolnie mu zaufała. Mimo że sama nie wierzyła w Boga, jako osoba, która w pełni oddała swoje życie nauce pokłada wiarę tylko w rzeczy i zjawiska udowodnione naukowo, to czuła zaufanie do księży i ogólnie pojętych przedstawicieli wiary. W końcu z założenia powinni realizować zasady swojej wiary, więc być też najzwyczajniej w świecie dobrymi ludźmi.
-Oczywiście, Ojcze. O co chodzi?-spytała dodając zwrot "Ojcze" właściwie z czystego szacunku, aniżeli potrzeby.
[Profil]
   
 
Colin Winchester


Wysłany: 2018-02-11, 20:56   

xxxx
  
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 7