menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój #48
Autor Wiadomość
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-08, 12:22   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


Czy był szczęśliwy? Czy to było prawdziwe szczęście czy może tymczasowa uciecha cielesna? Tego David nie był pewien, więc nie skomentował słów Michaela. Nie pogardził jednak pieszczotami ze strony Hatfielda, które w przyjemny sposób łaskotały jego skórę.
Pieszczoty jakimi obdarzał go Hatfield były naprawdę przyjemne aczkolwiek z Davida była dętka teraz i choćby chciał to nie wykrzesze z siebie płomienia, nawet iskry. Konar mu nie zapłonie w najbliższym czasie, więc o to się Michael martwić nie musiał. Zwłaszcza, że jego dłoń znalazła się na pośladku Davida na co ten zareagował mruknięciem w poduszkę. Już wcześniej z jego gardła wypłynął cichy pomruk w reakcji na dotyk jego pleców, ale poduszka skutecznie uniemożliwiła wydostanie się dźwięku poza nią. Teraz jednak nawet ona nie pomogła, bo David tym razem dość głośno mruknął z przyjemności.
- Mnie nie można już pomóc... - Wymruczał w końcu dalej nie odrywając twarzy od poduszki. No bo po co, skoro w tej pozycji mógł udawać, że go nie ma, że go nikt nie widzi. Czuł się w tej pozycji bezpieczniej. - Znajdź sobie kogoś bardziej wartościowego ode mnie... Jesteś młody, całe życie masz przed sobą. Wykorzystaj swoją drugą szansę... - Znów wymruczał w depresyjnym tonie. Tak to jest jak się jest z człowiekiem, który ma depresję.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Michael Hatfield



w Berrylane od 2 miesięcy

pracownik schroniska dla zwierząt

22
yo

177
cm

David

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-05-08, 20:06   
  
Mikey

  
Hatfield

  
I don't know just where I'm going But I'm gonna try for the Kingdom, if I can

  

  

  

  

  

  


No na pewno był szczęśliwszy niż przedtem. Mike nie był ślepy, widział jak David z każdym ich spotkaniem zmienia się coraz bardziej. Widział jak się uśmiecha, co do tej pory było u niego niespotykane. Niech sobie wmawia co che, ale prawda była taka, że było mu dobrze przy Hatfieldzie i nie chodziło tylko o seks.
Och dętka Mikiemu nie przeszkadzała, w końcu sam mu przyznał, ze nie ma ochoty na dalsze zabawy. Nie oczekiwał, że nagle mu stanie. Chciał tylko odwrócić jego uwagę. No i sprawdzić przy okazji, czy aż tak się sobą brzydzi, ale jak widać chyba nie do końca, skoro nie odtrącił dłoni chłopaka, gdy ta delikatnie miętosiła jego pośladek. Wręcz przeciwnie, usłyszał ten cichy pomruk zadowolenia. I już Michael chciał zatriumfować, gdy David zaczął smęcić.
- Przestań pieprzyć głupoty - warknął i... wymierzył soczystego klapsa w ten kusząco wypięty tyłeczek. Aż go dłoń zapiekła! Skoro nie chciał po dobroci, to może to otworzy mu oczy i przemówi do rozsądku.
- Nie chcę nikogo innego, rozumiesz? Ty jesteś moją drugą szansą i czy Ci się to podoba, czy nie, zrobię wszystko, byś zapomniał o przeszłości. Jeszcze raz, a palnę Cię znowu, tym razem w ten głupi łeb - mruknął wkurzony. Jak niby ma mu pomóc, skoro z góry zakłada, że się nie da? David nie odpuścił, gdy Mike chciał wrócić do ćpania, więc teraz on będzie go cisnął. Postawienie go na nogi będzie chcyba dobrym sposobem na odwdzięczenie się, prawda?
[Profil]
 
 
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-09, 18:33   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


Aż się zerwał do pozycji siedzącej, gdy ten mu sprzedał klapsa w tyłek. Tego się nie spodziewał i zdecydowanie nie podobało mu się w tej chwili. Z niewiadomych przyczyn wsadził sobie poduszkę między nogi zakrywając przyrodzenie. Tak jakby Michael go nie widział nago... Logika Davida była dość... nielogiczna. Przez chwilę ściskał poduszkę jakby była jego najważniejszą w życiu kochanką, by po chwili wstać z łóżka i ubrać się. Nie, nie uciekał, ale czuł się niekomfortowo będąc nago. Do tej pory po seksie zawsze się ubierał, bo jakoś nigdy nie lubił spać nago a co dopiero paradować nago wszędzie. Nigdy nie był taki... otwarty w tej kwestii. Aż dziwne, że w ogóle coś robił z Michaelem. Ta cholera chyba miała zbyt duży wpływ na niego. Przyciągnał go silniej niż grawitacja Ziemska. - Nie jestem pewien czy to był dobry pomysł... Nie chcę byś wrócił do narkotyków jeśli nasze drogi się rozejdą. - Odparł cicho. Nie, żeby chciał tego, ale brał pod uwagę taki przebieg sytuacji. W sumie nie brał innej wersji. No bo niby jak? Że rozwiedzie się z żoną i zacznie chodzić z Michaelem? Że miał niby teraz zacząć sobie wyobrażać życie z nim? Niczego nie był pewien w ostatnich czasach, więc wolał nie wyobrażać sobie za wiele, bo jeszcze srogo się zdziwi. Łatwiej jest się pozytywnie zdziwić niż rozczarować.
Podszedł do lodówki i wyciągnął z niej butelkę piwa, którą sobie otworzył i upił kilka głębszych łyków złotego trunku. Była może trzecia w nocy? Kupa czasu na wytrzeźwienie po jednym piwie zanim wróci do domu. Znowu go nie było na noc jak co sobotę przez ostatni miesiąc. Potem zawsze unikał konfrontacji z Margaret, bo wolał jej nie widzieć do końca dnia. W niedzielę i tak było dziwnie a potem oboje byli w robocie, więc jakoś żyli do kolejnej soboty. Ich życie zrobiło się dość... dziwne, nieznośne. David nie wiedział jak sobie z tym poradzić.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Michael Hatfield



w Berrylane od 2 miesięcy

pracownik schroniska dla zwierząt

22
yo

177
cm

David

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-05-09, 22:41   
  
Mikey

  
Hatfield

  
I don't know just where I'm going But I'm gonna try for the Kingdom, if I can

  

  

  

  

  

  


Gdy David usiadł nie przejął się tym jeszcze szczególnie, tylko dalej leżał na boku obserwując, jak ten ściskał poduszkę. Nie skomentował tego, że jego Małego poznał na tyle dobrze, że wcale nie musi go przed nim ukrywać. Chce się zakryć, niech się zakryje. On też kiedyś miał z tym problem, ale im więcej miał partnerów seksualnych, tym uczucie wstydu malało. Nie ma się czego dziwić, skoro David obnażył się tylko kilku osobom. Mike nie miałby problemu, żeby wyjść teraz do recepcji, czy nawet na zewnątrz. Problem miało prawo, które w takim przypadku mogłoby go pokarać za ekshibicjonizm.
Ale gdy David wstał i zaczął się ubierać, to Mike już nie mógł tak sobie leżeć bezczynnie. Usiadł i nawet na chwilę nie spuszczał wzroku z mężczyzny gotowy zareagować, gdyby ten zbliżył się do drzwi. Aż się poderwał, gdy poszedł do lodówki, bo serio pomyślał, że ten che wyjść.
- A jeśli rozejdą się teraz, to co, nie wrócę do ćpania? - zapytał cicho. Otóż teraz prawdopodobieństwo było znacznie większe niż za rok, czy dwa. Im dłużej był czysty, tym pokusa słabsza. Gdyby David wypiął się na niego w tej chwili, za godzinę byłby u swojego dilera. Strzykawkę wciąż miał w szafce pod umywalką.
- David, proszę Cię... - westchnął ciężko i znowu klapnął na brzegu łóżka chowając twarz w dłoniach. No naprawdę nie wiedział, co ma dalej robić. Myślał intensywnie, analizował jego słowa, aż w końcu wstał.
- Powiedziałeś, że boisz się, że to tylko sen, który zaraz zniknie. Czemu więc, kurwa, robisz wszystko, żeby znikł? - zapytał podchodząc do Davida. W przeciwieństwie do niego wciąz był nagi, ale miał to gdzieś.
- Z nikim nie było Ci tak dobrze, sam to powiedziałeś! Czyli co, kłamałeś? Może jednak jestem dla Ciebie seks zabawką, co? Poruchałeś, a teraz spadaj, tak?- zapytał z wyrzutem. - Spójrz mi w oczy, i powiedz, że kłamałeś.
[Profil]
 
 
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-10, 00:24   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


- Myślisz, że to wszystko jest proste? - Zapytał z wyraźnym wyrzutem w głosie, po czym się odwrócił i oparł tyłkiem o szafkę od telewizora, który chyba jeszcze pamiętał czasy młodości Davida. Spojrzał na chłopaka tak żałośnie, że bardziej się nie dało. No, ale teoretycznie to spojrzenie miało przypominać spojrzenie kota w butach, ale nie wyszło mu, bo nigdy nie był dobry w te klocki. - Odkąd ukończyłem dwanaście lat ukrywam to wszystko... - Zaczął nie wyjawiając zbyt wiele szczegółów. Nie był jeszcze gotowy opowiadać o tym jak bardzo przeżył widok zabitego homoseksualisty. Tego widoku nie dało się odzobaczyć i do końca życia będzie go nachodzić, ale nie potrafił o tym mówić. - Michael... ja mam żonę do cholery! - Odłożył butelkę piwa niemalże z hukiem, bo był wyraźnie zdenerwowany obrotem sytuacji, a najbardziej był zły na siebie, że doprowadził do tej sytuacji. To, że trochę się piwa wylało to już nie miało takiego znaczenia. - N-nie... - Bąknął na ostatnie słowa Michaela spoglądając gdzieś w bok. Normalnie spojrzałby w dół, ale z racji, że Hatfield dalej stał nago to preferował spojrzenie w bok, żeby nie patrzeć na jego przyrodzenie przypadkiem co mogłoby utwierdzić chłopaka w przekonaniu, że faktycznie mógł być wykorzystany wyłącznie do uciech cielesnych. Westchnął przeciągle. - Nie wiem kim jesteś dla mnie Michael... - Zaczął po czym spojrzał na jego twarz i przysunął się tak, żeby oprzeć czoło o jego czoło. - Wiem tylko, że odkąd się pojawiło nic nie jest już takie samo jak przedtem... i nie będzie. - Wydusił z siebie, choć nie do końca było wiadomo czy to co powiedział było pozytywne czy negatywne w jego odczuciu. Niemniej jednak podniósł dłoń i pogłaskał chłopaka po policzku patrząc w jego oczy, więc miał nadzieję, że chłopak nie odbierze jego słów jako coś negatywnego.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Michael Hatfield



w Berrylane od 2 miesięcy

pracownik schroniska dla zwierząt

22
yo

177
cm

David

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-05-10, 03:39   
  
Mikey

  
Hatfield

  
I don't know just where I'm going But I'm gonna try for the Kingdom, if I can

  

  

  

  

  

  


- A czy ja mówię, że jest? - odpowiedział pytaniem. Dobrze wiedział, że to wszystko jest poplątane jak słuchawki w kieszeni, ale naprawdę chciał mu pomóc to naprostować i byłoby łatwiej, gdyby David na to pozwolił zamiast wykręcać się dupą i z góry zakładać, że pomóc się nie da. Niektórzy w klinice też powtarzali, że Mike'owi nie da się pomóc, a jednak Davidowi się to udało. A to wszystko z prostego powodu: pozwolił sobie pomóc. Bo przecież on też nie chciał tej pomocy i bronił się przed nią rękami i nogami. Nawet gdy już w szpitalu zgodził się na odwyk, to i tak długo nie współpracował na zajęciach grupowych. Właściwie to do samego końca się nie otworzył tak , jakby tego oczekiwali terapeuci. A Davidowi się to udało. Czemu więc nie miałoby to zadziałać w drugą stronę, skoro David już się otwierał?
- Nie każę Ci przecież iść w pierwszym rzędzie parady równości. Ukrywaj dalej, skoro tak Ci łatwiej. Ale nie przed sobą ani przede mną, bo obaj znamy prawdę. Wystarczy, ze spróbujesz ją zaakceptować. Tylko spróbuj! - aż jęknął z bezsilności. No łatwo mu gadać, nie? On też się na początku ukrywał pod przykrywką Casanowy zaliczającego panienki w klubach, i też potrzebował trochę czasu, żeby zaakceptować, że jednak woli w dupę. Ale to nie to samo, bo on żadnej traumy nie miał.
- I co z tego? Jakoś nie przeszkadzało Ci to, kiedy mnie zapinałeś! - krzyknął. Aż mu się oczy zaszkliły. David dobrze wiedział, że to małżeństwo było tylko na papierze, więc lepiej niech się tym nie wykręca. Mógłby mieć i dziesięć żon, a wcale by mu to nie przeszkadzało. No dobra, przeszkadzałoby mu i to bardzo, tak jak przeszkadzała mu ta jedna, ale nauczył się już wcześniej żyć w związku dzielonym. Przymknął oczy, gdy David oparł się czołem o jego czoło i przełknął ślinę, a potem spojrzał mu w oczy lekko zezując, na co nie miał wpływu.
- Chcę być Twój. Nazwij to sobie jak chcesz, ale mnie nie odtrącaj
[Profil]
 
 
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-10, 14:01   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


Bardziej poplątane jak teoria strun w fizyce dla osoby, która nie ogarnia fizyki. Paradoksalnie David uważał, że wyjście z nałogu jest prostsze aniżeli wyjście z traumy, która zdefiniowała całe dotychczasowe życie. W jego przypadku ukrywanie swojej prawdziwej orientacji weszło tak bardzo w krew, że chyba będzie się czuł nieswojo jeżeli kiedykolwiek zacznie otwarcie o niej mówić. Do tej pory znał tylko świat przemocy wobec osób LGBT... i to skrajnej przemocy kończącej się torturami i śmiercią nawet. Nic dziwnego, że chciał za wszelką cenę ukryć fakt kim jest. Nie chciał jeszcze bardziej pogrążyć swojej sytuacji, bo i tak ludzie krzywo na niego patrzyli z racji, że był narkomanem.
Nie skomentował słów Michaela, bo i nie było po co. On wiedział, chłopak wiedział, Margaret wiedziała. Status quo pozostawał niewzruszony niezależnie od sytuacji. Większe prawdopodobieństwo jest tego, że David zostanie prezydentem aniżeli pójdzie w pierwszym rzędzie na paradzie równości. Nie skomentował również kolejnych słów Michaela, bo poniekąd miał rację. Jakoś mu parę godzin temu nie przeszkadzało to, że ma żonę, choć potem przez cały tydzień miał kaca moralnego z tego powodu. - Nie chcę Ciebie odtrącać... - Wymruczał przesuwając palce z jego policzka na jego usta. Kciukiem zaczął głaskać jego usta, które aż prosiły się o pocałowanie, ale tego David nie zrobił. Po prostu je głaskał przygryzając przy tym własne usta i dalej trzymając swoje czoło oparte o czoło chłopaka. - ... ale... boję się tego wszystkiego. - Wydusił w końcu z siebie. Nie lubił się przyznawać do tego, że czegoś się boi. Ogólnie nie lubił przyznawać się do swoich słabości, problemów i nieprzyjemnej przeszłości.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Michael Hatfield



w Berrylane od 2 miesięcy

pracownik schroniska dla zwierząt

22
yo

177
cm

David

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-05-15, 00:38   
  
Mikey

  
Hatfield

  
I don't know just where I'm going But I'm gonna try for the Kingdom, if I can

  

  

  

  

  

  


Oj przecież nie musi zaraz podchodzić do każdego i mówić, że jest gejem. Na czole też nie musi sobie tego pisać. Mało tego, David chyba był za bardzo przewrażliwiony i wmawial sobie, że wszyscy na niego krzywo patrzą, bo przecież tego, że jest narkomanem też nie miał na czole, a chyba nie chwalił się tym na prawo i lewo. Nie wyglądał na ćpuna tak jak nie wyglądał na geja. To wszystko siedziało w jego głowie.
- Ale odtrącasz - mruknął z przekąsem. Mimo wszystko uśmiechnął się, gdy David zaczął gładzić kciukiem jego usta. Czekał na pocałunek, ale niestety się nie doczekał. Szkoda, ale to i tak było miłe.
- Razem przez to przejdziemy - dodał cicho i złapał ustami za palec mężczyzny, który wciąż leżał na jego dolnej wardze i zaczął go lekko ssać. Skoro sam pchał tam paluchy, to niech nie ma pretensji, bo to było od niego silniejsze. W końcu odsunął dłoń mężczyzny by złożyć na jego ustach krótki, czuły pocałunek.
- Największy i najtrudniejszy krok już zrobiłeś. Teraz małymi kroczkami pójdziemy dalej - uśmiechnął się lekko i sprzedał mu kolejnego buziaka, a potem powoli pociągnął go w stronę łóżka, żeby przypadkiem jednak nie zdecydował się stąd wyjść.
- Chcesz, żebym się ubrał? - zapytał w między czasie. Bo może David poczuje się lepiej, jeśli Mike przestanie świecić gołą dupą. Jemu to nie przeszkadzało, ale skoro mają być małe kroczki, to może powinien?
[Profil]
 
 
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-15, 12:14   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


Zawsze tak jest. Zawsze się wydaje, że wszyscy wokół wytykają ciebie palcami nawet jeśli w rzeczywistości nikt się nie interesuje tym co inny człowiek robi, kim jest, jak wygląda. Patrzymy na siebie jak przez mikroskop uwydatniając swoje wady i zalety nie widząc jaki jest stan rzeczywisty, i tak było właśnie w przypadku Davida. Miał wrażenie, że wszyscy widzą, że jest ex-ćpunem. Bał się, że wszyscy będą go wytykać palcami, gdy przestanie się ukrywać ze swoją orientacją. I nic nie docierało do niego. Co z tego, że świat się nim nie interesuje. On i tak miał to poczucie wstydu, i bycia w reflektorze wskazującym gdzie dokładnie jest i co robi. Tak jakby był wyróżniony jak w tych grach, gdy jakaś postać ma questa i bije od niej blask trudny do przeoczenia. - Nie robię tego świadomie... - Szepnął obserwując usta chłopaka w ogóle nie reagując, gdy ten postanowił possać jego kciuka co było cholernie seksowne i normalnie Davida by to podkręciło, ale po dwóch razach i w aktualnym stanie nie było możliwości, by się podjarał. Złapał go za szyję, gdy ten go pocałował, ale nie ściskał dłoni. Po prostu go trzymał za szyję i głaskał kciukiem miejsce, gdzie powinna być jego tętnica. Szczęście, że nie było wampirów a David nie był jednym z nich, bo by w tej chwili Mike robił za honorowego dawcę. Całe szczęście jedyne wampiry jakie istnieją to gacki co chłepczą krew od krów.
Poszedł jak to ciele za Michaelem w stronę łóżka, ale tak się mocno przysunął, że stracił równowagę i wylądował na Michaelu na łóżku. Aż się podniósł lekko upewniając się, że swoim ciężarem nie zrobił krzywdy chłopakowi. Jego pytanie brzmiało w jego uszach i umyśle przez jakiś czas. Teoretycznie mógłby założyć przynajmniej bieliznę, ale z drugiej strony David chciał oglądać jego ciało. Widział tę transformację chłopaka. Mizerny widok sprzed pół roku zastąpił widok, który niejednego by podkręcił. Może i chłopak jeszcze nie miał ciała jak sprzed ćpania, ale Davidowi i tak się podobał. - Jak chcesz... - Szepnął, po czym przewrócił się na plecy, złażąc z Michaela a następnie przesunął się na łóżku tak, żeby leżeć bokiem z głową opartą na zgiętej w łokciu dłoni. Zaczął patrzeć na chłopaka, ale nic poza tym nie robił.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Michael Hatfield



w Berrylane od 2 miesięcy

pracownik schroniska dla zwierząt

22
yo

177
cm

David

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-05-15, 22:06   
  
Mikey

  
Hatfield

  
I don't know just where I'm going But I'm gonna try for the Kingdom, if I can

  

  

  

  

  

  


To trochę tak jak z Michaelem i tym, że wszyscy są przeciwko niemu. Wmówił sobie, że nikt nie daje mu szansy, że dla każdego jest nic nie wartym śmieciem i tylko David w niego wierzy. Może po części tak właśnie było, ale w dużej mierze przesadzał. Nawet, jak się później okazało, Margaret w niego wierzyła do czasu, aż nie poznała prawdy. W każdym razie David wiedział swoje, Mike wiedział swoje i pozostawało teraz tylko to, by wzajemnie wyprowadzili się z błędu.
- Wiem, ale też boli - mruknął. Świadomie, czy nie, każde wyjście Davida bez słowa, każde odwrócenie się plecami, i każda jego zawieszka sprawiała mu przykrość. Nie wiedział co się działo, czy zrobił coś źle, czy powiedział coś nie tak. Wolałby, żeby David powiedział mu to wprost, zamiast reagować w ten sposób. No ale jak widać nie miał na to wpływu.
Zaśmiał się, gdy David upadł na niego na łóżku. Szkoda, że David nie miał ochoty na nic więcej, bo w sumie teraz dobrze by im to zrobiło.
- Nie chcę - odpowiedział zgodnie z prawdą. Lubił być z nim nago. Lubił spać nago. Nauczył się tego, gdy mieszkał ze swoim eks i polubił to. Mimo to wstał i podszedł do szuflady, z której wyjął czarne bokserki i dla większego komfortu Davida naciągnął je na tyłek. Od razu wrócił do łóżka i wtulił się w niego zarzucając sobie jego nogę na biodro, by być jeszcze bliżej. I znowu leżeli sobie tak w milczeniu, podczas gdy Mike drapał palcami plecy i ramię mężczyzny zostawiając ciepły oddech na jego piersi, o która opieral czoło.
- Co lubisz w sobie najbardziej? W swoim wyglądzie? - zapytał przerywając ciszę po dłuższej chwili. No nie umiał nie gadać. - Taką jedną rzecz, której byś nie zmienił?
[Profil]
 
 
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-16, 11:11   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


Nie odpowiedział. Nie miał co odpowiedzieć, bo cokolwiek by nie powiedział to i tak wyszłoby słabo. Zresztą już leżeli na łóżku, więc nie było sensu odpowiadać na coś co rozgrywało się przy telewizorze.
Niby nie chciał a jednak wstał i założył bokserki. David przez cały ten czas go obserwował w milczeniu i pewną satysfakcją w oku, choć jego twarz wciąż wyrażała smutek i zagubienie... dopóki ten nie przytulił się do niego tak mocno, że Russellowi aż zabrakło tchu. Czy on też tak robił w stosunku do Billego? Nie. To były inne czasy trochę a David wciąż czuł, że musi być bardziej męski, więc się tak nie wtulał, choć rzeczywiście przytulał Billego. Aż mu się te czasy przypomniały. Był wtedy taki szczęśliwy, uśmiechnięty, optymistyczny... Potem się wszystko przewróciło do góry nogami i przestał się uśmiechać tak szczerze i bezwarunkowo jak kiedyś. Teraz jak się już uśmiecha to wciąż nie jest to stuprocentowo szczery uśmiech. Bardziej iskra dawnych lat.
Nie minęła nawet minuta, gdy ten znowu się odezwał. Dave szczerze mówiąc chętnie poleżałby tak i milczał, ale z tym osobnikiem to chyba było niemożliwe. Co w sobie lubił? - Swój tatuaż na plecach... - Odparł po chwili namysłu. Kiedyś lubił w sobie więcej rzeczy, ale był wtedy młodszy, energiczniejszy, może chudy ale z zarysowanymi mięśniami mimo wszystko. Teraz nawet miał więcej mięśni i był bardziej atletyczny niż wtedy, ale jego ciało zdobiło tyle blizn i tatuaży, że to już nie było to... Chociaż tors miał prawie, że nietknięty... jedynie kilka blizn, ale tatuaży nie miał. Głównie skupiał się na rękach, nogach, plecach z tatuażami. Tors i brzuch nie były ozdobione. - Co prawda cały czas go zmieniam uzupełniając co rok o nowy element, ale tego bym nie zmienił. - Dopowiedział po dłuższej chwili namysłu. - Skoro już tak chcesz gadać to opowiedz mi o swoim życiu. Bez skrótów, od początku. Wciąż niewiele o Tobie wiem. - Odparł głaszcząc chłopaka po głowie.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Michael Hatfield



w Berrylane od 2 miesięcy

pracownik schroniska dla zwierząt

22
yo

177
cm

David

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-05-17, 02:15   
  
Mikey

  
Hatfield

  
I don't know just where I'm going But I'm gonna try for the Kingdom, if I can

  

  

  

  

  

  


- Oj tatuaż się nie liczy, bo sam go sobie wybrałeś - mruknął. David go sobie zaplanował, więc jakby nie patrzeć zmieni swój wygląd, a miało być coś, czego zmieniać nie chciał.
- Ja uwielbiam Twój nos - uśmiechnął się i przejechał po nim palcem od czoła po sam czubek i z powrotem. Dotykał go delikatnie badając krzywiznę i zgrubienia. Ktoś chyba kiedyś musiał mu nieźle przywalić. Brat? Nie nabijał się, choć w dzieciństwie David pewnie słyszał z jego powodu różne docinki. Szczerze, to pewnie Mike też by się nabijał. Dzieciaki bywają okrutne. Teraz jednak dotykał go z fascynacją. Naprawde mu sie podobał. - W starożytnym Rzymie byłbyś bogiem, wiesz? Sam Cezar mógłby Ci pozazdrościć - uśmiechnął się znowu i cmoknął go w czubek tego nochalka. Mike nie poruszył tego tematu bez powodu. Wiedział, jak niską samoocenę miał David i chciał mu pokazać, że się myli.
- Od początku? - westchnął. Przecież tam nie było nic fascynującego w jego życiu. ma opowiadać o zabawie w piaskownicy? No ale skoro chciał... Mieli czas, mógł gadać byle tylko David sobie nie poszedł.
- Moja matka jest pisarką, nawet kiedyś miała swoje pięć minut... Ojciec miał jakąś firmę. W sumie to nie wiem, czym się dokładnie zajmował, bo nigdy mnie to nie interesowało. Zmarł, jak miałem 16, albo 17 lat... Nie mieliśmy dobrego kontaktu. No i Lainey, moja przyrodnia siostra - zaczął cicho. Jak od początku to od początku. Nawet na chwilę nie zabrał palców z twarzy mężczyzny. Najbardziej skupiał sie na nosie, ale dotykał tez jego pliczki, czoło, usta... Trochę jak niewidomy, który próbuje obejrzeć twarz dotykiem.
- Matka miała straszne parcie na szkło. Najpierw próbowała z siostrą, ale ona sie nie dała. Wiedziała, że będę gwiazdą i zaplanowała moja karierę jeszcze zanim się urodziłem. W pierwszej reklamie zagrałem, jak miałem pół roku. To były jakieś papki dla dzieci. Później były zabawki i ubranka w katalogach. W wieku dwóch lat miałem bogatsze portfolio od niejednej modelki - zaśmiał się cicho. Mimo wszystko był z tego dumny, no ale tak przecież został wychowany. Znał swoją wartośc od najmłodszych lat. Szkoda, że wszystko spieprzył.
- Matka przykładała większą uwage do zdjęć i kolejnych castingów niż do mojej edukacji. Rzadko bywałem w szkole. Zdawałem chyba tylko dlatego, że nauczyciele mnie lubili, bo w sumie byłem kumaty, jak już pojawiałem się na lekcjach. A ostatniej klasy nigdy nie skończyłem - mruknął cicho. Wtedy zaczął już ćpać i jak któregoś razu zniknął ze szkoły, to już nie wrócił. Chciałby to naprawić i ostatnio nawet o tym rozmyślał. Jak już stanie na nogi i trochę się odkuje, to poszuka sobie jakiejś wieczorówki i nadrobi zaległości. Jeszcze nie było na to za późno.
- Co tam jeszcze... hmm... Straciłem dziewictwo w wieku 17 lat. Z dziewczyną. - uśmiechnął się. Z perspektywy czasu to było dla niego tak nierealne... Wtedy nie myślał jeszcze o tym, że woli facetów. Nie żeby już wtedy nic nie odczuwał w tym kierunku, ale zwalał wine na hormony. Przeczytał w internecie, że tak czasem bywa, więc olał sprawę. Czasem mu stanął pod prysznicem na wfie, czasem sobie zwalił myśląc o gościu ze szkolnej drużyny futbolowej i tyle.
- Byłem z nią dwa lata i planowałem sie oświadczyć, ale wtedy zacząłem ostro imprezować. Nie podobało jej się, że piję i jaram zioło, więc mnie zostawiła. Robiłem jej na złość i zaliczałem jej koleżanki. Potem koleżanki koleżanek i dziewczyny poznane w klubach. A potem poznałem Jego i resztę już znasz.
[Profil]
 
 
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-19, 12:27   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


Uniósł nieznacznie brwi na słowa chłopaka o jego nosie. Serio mu się podobał jego orli nos? Nie bardzo David rozumiał dlaczego, bo jako dzieciak miał przez ten nos czasami nieprzyjemności. Niektóre dzieciaki się nabijały z niego, chociaż wtedy to i tak lepiej wyglądał, bo teraz to miał pozostałości po złamaniu nosa przez starszego brata. No i pewnie jeszcze ktoś mu kiedyś przywalił jak ćpał na lewo i prawo, ale tego zbytnio nie pamięta. Jeszcze bardziej uniósł brwi na słowa o Cezarze i bogach rzymskich. - No chyba sobie teraz żartujesz... - Głośno pomyślał, bo w sumie nie chciał tego powiedzieć, ale o tym pomyślał i słowa same wypłynęły z jego ust. Tak same z siebie. Niska samoocena górą...
Zaczął słuchać opowieści Michaela o jego życiu. W międzyczasie głaskał go po ramieniu i obserwował uważnie jego każde zachowanie, każdą emocję na jego twarzy i poruszenie mięśniami. Lubił go obserwować choć czasami jego młoda twarz przypominała mu o jego własnej młodości która przeminęła z wiatrem niczym pstryknięcie Thanosa. Było, minęło i nie wróci już nigdy. Z jednej strony to nawet dobrze, ale z drugiej pewna nostalgia do dawnych lat pozostawała w Davidzie, który chętnie by się teraz cofnął w czasie i powstrzymał się od popełniania głupot, jak chociażby wzięcie pierwszej porcji narkotyków silniejszych niż marihuana.
Trochę mu się nie podobała ta część o zaliczaniu wszystkich koleżanek swojej byłej, ale nic nie powiedział. On by raczej nie wpadł na pomysł zrobienia na złość czegoś takiego. To nie było w jego naturze i prędzej zaszyłby się gdzieś i przeżywał rozstanie, aniżeli biegał po imprezach i bzykał na prawo i lewo.
- Myślałeś o powrocie do nauki?- Zapytał
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Michael Hatfield



w Berrylane od 2 miesięcy

pracownik schroniska dla zwierząt

22
yo

177
cm

David

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-05-19, 15:20   
  
Mikey

  
Hatfield

  
I don't know just where I'm going But I'm gonna try for the Kingdom, if I can

  

  

  

  

  

  


- Nie, niby czemu? - zapytał zdziwiony? Naprawdę nie spotkał przez całe życie nikogo, komu podobałby się jego nos? A Billy? On też się nabijał? Mike może nie od samego początku był zauroczony jego nosem, ale im częściej spędzał z nim czas, tym bardziej mu się podobał. Gdy myślał o Davidzie wieczorami i wyobrażał go sobie przed snem, to pierwsze co pojawiało mu się przed oczami był jego nos.
- Uwielbiam, kiedy pieścisz mnie ustami, bo zaraz potem pieści mnie Twój nos. - Musnął ustami jego czubek. - Uwielbiam go na swojej szyi... i uchu... - mówiąc to dotykał opuszkami palców wyżej wymienionych. - kiedy czuję Twój ciepły oddech... Kurwa, na sama myśl zaraz mi stanie - zachichotał przygryzając dolną wargę. Nie kłamał i David mógł się o tym przekonać na własnej skórze, bo naprawdę Mike się nakręcił i jego Mały nie był już taki całkiem mały. Mniejsza o to, zaraz mu przejdzie. Nie odsunął się jednak i nie przerwał tych swoich delikatnych pieszczot, gdy opowiadał mu o swoim życiu. Mike był złośliwy, i tym się od siebie różnili. David nie odegrałby się tak na swojej dziewczynie, a Mike chciał jej dopiec. Oczywiście nie zrobił tego od razu po tym, jak z nim zerwała, bo najpierw próbował do niej wrócić, ale gdy to się nie udało postanowił pokazać jej, co traci, co w gruncie rzeczy wywołało odwrotny skutek, bo w jej oczach wyszedł na najgorszego palanta i całkowicie stracił szanse na powrót. Może to i dobrze, bo wtedy nie poznałby Davida...
- Myślałem. Trochę - przyznał cicho. Jego dłoń zdążyła już przemierzyć całą drogę od czubka jego nosa w dół po torsie mężczyzny i teraz bezwiednie bawił się szlufką jego spodni, albo guzikiem. - Ale to nie jest takie proste. Wieczorówka kosztuje, więc póki się nie odkuję to nie mam nawet co marzyć.
[Profil]
 
 
David Russell



w Berrylane od 14 lat

Wyciąga narkomanów na prostą

46
yo

185
cm

chyba właśnie rozwala sobie małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-05-20, 14:40   
  
David

  
Russell

  
Drugs take you to hell, disguided as heaven...

  

  

  

  

  

  


- Ten nos to moje największe utrapienie. Nie blizny, nie tatuaże... nos.- Odparł zdezorientowany tym, że chłopak był zaskoczony, że on nie lubi swojego nosa. Billy nic nie mówił o nosie, więc Dave nie miał pojęcia czy jemu się nos podobał czy nie. Zresztą mało go to teraz obchodziło, bo Billy odchodził w zapomnienie, nawet jego wyidelizowana postać, która pozostała w głowie Russella zanikała aż w końcu nie będzie pamiętał jak dokładnie ten człowiek wyglądał.
Podobało mu się to co robił Michael a gdy zaśmiał się David mimowolnie się uśmiechnął, bo rzeczywiście czuł, że chłopak zaczynał się znowu podniecać. On sam ani drgnął, jego sprzęt również, choć czuł na plecach przyjemny dreszcz, ale wiedział, że nic z tego nie będzie z jego strony. Musiałby zeżreć garść viagry chyba.
Jego dłoń mimowolnie powędrowała na biodra chłopaka i zaczęła ugniatać jego ciało przez materiał bokserek. Jego tyłeczek był niczego sobie niezależnie od tego czy coś go opinało czy też nie, więc nic dziwnego, że David lubił go dotykać. Tymi pieszczotami nie miał niczego konkretnego na myśli, aczkolwiek nie pogardziłby ciekawym zwrotem akcji, bo tak właściwie to chciałby zobaczyć jak Michael się ze sobą zabawia przy nim. To by był gorący widoczek, zwłaszcza że chłopak bawił się jego guzikami spodni, więc teoretycznie znowu był podkręcony na maksa.
- Są dofinansowania dla tych, którzy zaczynają od nowa. Dla więźniów są to czemu nie dla ćpunów. - Odparł ze spokojem. Nazywał ich oboje po imieniu. Byli ćpunami, ale to nie znaczyło, że byli ludźmi gorszego sortu. Byli po prostu ludźmi, którzy powędrowali złą drogą i próbują wrócić na lepszą ścieżkę z mniejszym lub większym sukcesem.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Daddy
MULTI: Dante & Ian & Rupert
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 5