menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Brzeg jeziora
Autor Wiadomość
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-06, 18:41   

Opuścił ręce w momencie, kiedy usłyszał charakterystyczny dźwięk zabezpieczanej broni i w pierwszej chwili parsknął ni to ze śmiechu, ni to ze złości w reakcji zarówno na jej słowa, jak i kuksańca, jakim go uraczyła.
- Więc masz, czego chciałaś. Gratuluję - stwierdził cierpko, nie bardzo pojmując jej poirytowanie, skoro wedle wszelkiej logiki, powinna raczej cieszyć się z tego, że wreszcie udało jej się nakryć go na czymś poważniejszym. Wreszcie mogła się wykazać, nie ograniczać się do prób udowadniania mu czegoś, czego nie zrobił lub czego udowodnić mu i tak nie miała szans. Spodziewał się więc raczej tego, że jak najszybciej będzie chciała odtransportować go na posterunek. Nie zaś moralizatorskich pogadanek, które... nie oszukujmy się, prawdopodobnie i tak nie mogłyby w żadnym stopniu trafić do Flanagana. Chyba było już trochę za późno na tłumaczenie mu, że nie powinien w ten sposób się narażać. Tak samo, jak było za późno na jakąkolwiek próbę zmiany jego światopoglądu. Zresztą, niezależnie od jej czarnych wizji, nie wątpił raczej w to, że mimo wszystko jakoś by sobie poradził. Nawet, gdyby rzeczywiście Freya postanowiła działać tak, jak nakazywał jej zawód.
Coraz większe zaskoczenie ogarniało go zaś wraz z jej kolejnymi słowami. Odruchowo chwycił ją za nadgarstek, kiedy oberwał po raz drugi i żeby przytrzymać jej rękę. Nie na tyle mocno, żeby nie mogła jej uwolnić. Przy okazji zmarszczył na moment brwi, kiedy wspomniała o wyrzucaniu do jeziora tego, co mimo wszystko mogłoby stanowić jej niepodważalny dowód, gdyby postanowiła spróbować wpakować go za kratki.
- Nie mam pojęcia, o czym mówisz - stwierdził jednak mimo to, wcale nie zamierzając tak po prostu dostosowywać się do tego, co mówiła. Nawet, jeśli nie do końca był w tej chwili w stanie zrozumieć jej zachowanie. - Nie mam nic do wyrzucenia.
Tym razem przynajmniej rzeczywiście wypierał się czegoś, co do czego to ona miała rację. Ale chyba nie przypuszczała, że mogłoby pójść tak łatwo, prawda?
[Profil]
 
 
Freya Mikkelsen


Lives in
white log mews

w Berrylane od 9 lat


Policjantka

-

Wysłany: 2018-11-06, 19:03   
  
Freya

  
Mikkelsen

  

  

  

  

  


  
I'm a Porsche with no brakes.

  
25 yo

  
170 cm

  


Spojrzałam na jego rękę, kiedy złapał mnie za mój nadgarstek, a potem na niego. Moja twarz zdradzała wielkie poirytowanie i mimo wszystko zawód. Może w głębi serca nie wierzyłam, że byłby na tyle głupi, by bawić się w prochy. Przeklinałam go w myślach za to. Miał świadomość jak to mogło się skończyć? Uzależnienie albo przypadkowe przedawkowanie? Wysiadający organizm? Cokolwiek? Albo wpadnięcie z policją? Miałam ochotę naprawdę go walnąć i może coś by mu się naprawiło w tej cholernej głowie.
Nie, wcale. Wybacz, ale tu mi nie wmówisz paranoi albo innej bzdury — warknęłam poirytowana, nie zabierając mimo wszystko swojej ręki. Zmierzyłam go wzrokiem, myśląc gdzie może to mieć. Nie zostawił mi innego wyjścia, niestety. Księżyc mimo wszystko nie świecił na tyle, bym ewentualnie mogła zobaczyć jakiś wystający rożek saszetki spod bandany. Na logikę, co zrobił kiedy światło padło na niego? Nie byłam pewna, ale wydawało mi się, że jego ręce nie leciały prosto do kieszeni. Więc do czego?
Wtem dostrzegłam bandanę. Jakie były szanse? Pół na pół? Więcej, mniej? Nie szkodzi spróbować. Szybkim ruchem wsunęłam palce pod bandanę, korzystając z tego że trzymał mnie za nadgarstek i gdy tylko poczułam opuszkami folię, wyciągnęłam. Nie zwlekając, niezainteresowana tym czy trzymał mnie za rękę i próbował nie dopuścić do jeziora czy nie, zaczęłam iść w stronę wody (chyba, że to utrudniał) z zamiarem otworzenia saszetki i wysypania wszystkiego do wody. Najwyżej rybki przy farcie dostaną na krótko haju, trudno.
Nigdy bym nie pomyślała, że potrafisz być aż tak głupi — wywarczałam wściekła nadal i jeśli nie uniemożliwił mi tego, otworzyłam saszetkę i wysypałam do wody zawartość. Nie przyszło mi nic lepszego do głowy by się tego pozbyć. I chyba byłam skłonna przyznać, że trochę mnie tym załamał. Jak można było być tak cholernym kretynem? A świadomość się zwiększała zagrożeń związanych z takimi prochami, kiedy się miało z tym do czynienia w pracy.
_________________
Never bend your head. Always hold it high.
Look the world straight in the eye.
[Profil]
    MÓW MI: Frytka
MULTI: Iris
 
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-06, 19:29   

Pewnie, że miał świadomość tego, jak mogły skończyć się eksperymenty z prochami. Najwyraźniej jednak niespecjalnie go to zniechęcało. Zresztą... nie brał nic regularnie. Ba, nie zdarzało mu się to nawet jakoś szczególnie często. Naprawdę sporadycznie, a pech chciał, że właśnie na jeden z takich nielicznych przypadków musiała trafić Mikkelsen. Mimo wszystko nie zamierzał się jej tłumaczyć. Nie widział takiej potrzeby. Tym bardziej póki nie zamierzała podchodzić do sprawy w sposób, jakiego mógłby się od samego początku spodziewać.
Ze złością chciał cofnąć rękę, kiedy sięgnęła pod bandanę, ale było już na to za późno. Woreczek i tak znalazł się w rękach Frei i chociaż przez moment kusiło go, żeby rzeczywiście spróbować przeszkodzić jej w zamiarze wyrzucenia zawartości do jeziora, to jednak w porę się opamiętał. Mimo wszystko przecież... w ten właśnie sposób działała na jego korzyść. Puścił nawet jej rękę, pozwalając jej w spokoju zrobić to, co chciała.
- Co ty właściwie robisz, Mikkelsen? - nie mógłby odpuścić sobie tego pytania, kiedy już w pełni dotarł do niego cały absurd tej sytuacji. Najbardziej upierdliwa pani policjant, z jaką kiedykolwiek przyszło mu mieć do czynienia, zamiast zachować się tak, jak rzeczywiście powinna, właśnie pozbywała się dowodów, które rzeczywiście mogłyby go jakoś obciążyć.
- Jeszcze niedawno nie byłaś w stanie odpuścić mi jakiejś kompletnej bzdury - przypomniał, przyglądając się jej, kiedy podchodziła do brzegu i wyrzucała zawartość strunówki do wody. Nie narzekał, skąd. Po prostu... wciąż jakoś niezrozumiałe wydawało się mu to, że chociaż jeszcze niedawno była bliska deklaracji tego, że dniami i nocami będzie przeglądać miejskie monitoringi w poszukiwaniu czegoś, czym mogłaby go obciążyć, teraz tak po prostu te obciążające dowody wyrzucała do jeziora. Mimo, że miała je podane jak na tacy. To zaś, żeby rzeczywiście mogło chodzić o troskę o niego, jakoś niespecjalnie mieściło mu się w głowie. Nie w jej w przypadku. Nie, kiedy jak dotąd na każdym kroku dawała mu do zrozumienia, że wsadzenie go za kratki byłoby najlepszym, co przytrafiło jej się w całej karierze.
Bez pośpiechu podszedł do miejsca, w którym stała, widocznie nie pomyślawszy też o tym, że w zasadzie mógłby się w tym momencie zmyć z miejsca, idąc za przykładem swoich znajomych. A nawet jeśli przyszłoby mu to na myśl... chęć poznania odpowiedzi na postawione pytanie była chyba mimo wszystko silniejsza.
[Profil]
 
 
Freya Mikkelsen


Lives in
white log mews

w Berrylane od 9 lat


Policjantka

-

Wysłany: 2018-11-06, 19:43   
  
Freya

  
Mikkelsen

  

  

  

  

  


  
I'm a Porsche with no brakes.

  
25 yo

  
170 cm

  


W końcu wszystko było wysypane i przykucnęłam przy kamieniu, by na nim położyć saszetkę i ją podpalić zapalniczką. Żadnego nawet najmniejszego ryzyka, że coś mogłoby pójść nie tak, w żadnym wypadku. Patrzyłam jak płonie, niewielka kulka, westchnęłam słysząc jego pytanie. No tak, co właściwie robię. Sama się w tym momencie zastanawiałam. Chciałam mieć od niego spokojem, ale zarazem nie chciałam, to była jedna z głównych sprzeczności we mnie.
Milczałam myśląc nad odpowiedzią, aż padły kolejne słowa i westchnęłam, po czym spojrzałam na niego przez ramię.
Myślisz, że komu będę wlepiała mandaty jak będziesz w więzieniu? — spytałam prostując się już i schowałam zapalniczkę do kieszeni. Jednak nawet jak na mnie i na moją paranoję, takie wytłumaczenie było mocno wątpliwe. Ja oczywiście zamierzałam się trzymać tej wersji mocno, stwierdzając że nie ma w niej niczego wątpliwego, ale nie oszukujmy się, dla innych musiało to być wątpliwe. Tak chcieć go urządzić, a tu nie dopuścić do trafienia za kratki tylko po to by mieć nadal komu wlepiać mandaty? To brzmiało tak głupio, że aż śmiesznie, ale nie dla mnie.
Spojrzałam mu prosto twarz gdy podszedł i westchnęłam ciężko.
Ostatni raz cię z tym widziałam, zrozumiano? Nie tkniesz ani tego gówna, ani żadnego innego. Jasne? — powiedziałam stanowczo, patrząc na niego twardo, kłując go palcem wskazującym w klatkę piersiową. Zależało mi na tym, żeby się w to nie pakował, żeby nie ryzykował tak ani zdrowiem, ani wolnością, ani nawet życiem. I miałam mimo wszystko cichą, skrytą nadzieję, że przekonam go do tego. Schowałam dłonie do kieszeni płaszcza i wypuściłam głośno powietrze z ust, spoglądając na jezioro i odbijające się w jego wodach światło księżyca. Chyba nawet siebie samej nie potrafiłam zrozumieć, skoro tak absurdalne wytłumaczenia były dla mnie logiczne i nie było innych opcji. Okłamywałam samą siebie i nawet nie chciałam być tego świadoma.
_________________
Never bend your head. Always hold it high.
Look the world straight in the eye.
  
[Profil]
    MÓW MI: Frytka
MULTI: Iris
 
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-06, 20:08   

Spodziewał się jakiejś odpowiedzi, która miałaby nadać jej działaniom sensu? Możliwe. Możliwe, że jeszcze przez moment zakładał, że rzeczywiście jakiś sens to miało i że po prostu to on jeszcze go nie dostrzegał. Jej słowa sprawiły jednak, że prychnął po prostu poirytowany, jednocześnie pozbywając się wszelkich nadziei na choćby odrobinę sensu i logiki.
- W takim razie po co w ogóle się wtrącasz? - rzucił, czując jak powraca do niego wcześniejsza złość, na moment jedynie stłumiona przez zaskoczenie. Bo przecież miał rację - mogła w takim razie zupełnie olać ten temat. Nie mieszać się do czegoś, co nie dotyczyło jej w najmniejszym nawet stopniu. Tymczasem zaś Freya postanowiła urządzić mu moralizatorską pogadankę, która najwyraźniej w jej mniemaniu rzeczywiście mogłaby cokolwiek zmienić. Nie zmieniała jednak nic. Zupełnie. Przynajmniej nie w tej chwili, kiedy jedynym efektem, jaki Mikkelsen mogła w ten sposób osiągnąć, było zirytowanie go na nowo.
- A co cię to właściwie obchodzi? - jeżeli naprawdę jakkolwiek łudziła się, że cokolwiek z jej słów miałoby do niego trafić, to... niestety. Jego reakcja chyba skutecznie powinna wyprowadzić ją z błędu. - Po prostu przestań wtrącać się w to, co cię nie dotyczy. I przestań zachowywać się, jakby ci zależało, skoro oboje doskonale wiemy, że tak nie jest.
Mniej więcej w momencie, kiedy wspomniał o tym na głos, przeszło mu przez myśl, że może jednak nie dla obojga było to aż tak oczywiste. Bo czy faktycznie w najmniejszym nawet stopniu jej nie zależało? Gdyby tak było, aktualnie chyba powinni być już w drodze na posterunek, a on powinien zacząć zastanawiać się, jak powinien zadziałać, żeby wyjść z całej sprawy jak najbardziej korzystnie. Tymczasem okazywało się, że nic podobnego nie mogło mieć już miejsca, bo... na własne życzenie Freya nic już na niego nie miała.
Myśl ta była jednak na tyle absurdalna, że niemal natychmiast pozwolił jej się ulotnić. Bo w końcu niby dlaczego miałoby jej zależeć? Nie przepadali za sobą. Ba, prawdopodobnie całkiem szczerze się nie znosili, a jedno drugiemu uparcie działało na nerwy. I nawet teraz, w zasadzie działając na jego korzyść, Mikkelsen bliska była wyprowadzenia go z równowagi.
[Profil]
 
 
Freya Mikkelsen


Lives in
white log mews

w Berrylane od 9 lat


Policjantka

-

Wysłany: 2018-11-06, 20:27   
  
Freya

  
Mikkelsen

  

  

  

  

  


  
I'm a Porsche with no brakes.

  
25 yo

  
170 cm

  


Wywróciłam oczami, słysząc jego pytanie, pokręciłam głową z politowaniem i westchnęłam. No właśnie, po co się wtrącałam? Nigdy nie myślałam o tym, czemu miałabym się wtrącać w to, po prostu działałam, automatycznie, zgodnie z instynktem i motywami, których u siebie nie rozumiałam. I kiedy myślałam co powiedzieć, padały jego kolejnego słowa. Kolejne pytanie, ale odpowiedź na to teoretycznie miała być taka sama, dotyczyła prawie tego samego. Zapalnikiem chyba dopiero było to, co mówił odnośnie tego czy mi zależy. W obecności Flanagana byłam inna niż zwykle, bardziej impulsywna, mniej opanowana, często wyrzucałam z siebie to, czego normalnie bym nie pokazała na zewnątrz. I tak miało być teraz i tu.
Gówno wiesz! — odpowiedziałam od razu, podnosząc głos, ale emocje brały górę. — Pewnie, nie zależy, wcale, wiesz co, może najlepiej się zaćpaj. Niech organizm ci wysiądzie, serce, wątroba, mózg, kurwa cokolwiek! Albo wyniszcz się czy wpadnij przy kimkolwiek innym, kto cię zakuje w kajdanki i odprowadzi do aresztu! No bo po co się kimkolwiek przejmować? Wybacz, ale nie zamierzam się przyglądać jak leżysz w szpitalu na oddziale intensywnej terapii. Już zdarzało mi się widzieć jak to bywa z narkotykami, ale pewnie, zrujnuj sobie wszystko, na własne życzenie! — powiedziałam coraz bardziej nakręcona, nawet już nie potrafiąc zatrzymać pewnych słów, po prostu tym razem grubo przegiął. I chyba po prostu właśnie pękłam. Ewidentnie dałam pokaz że mi zależy, plus nie wyglądało to jak gra aktorska. Wypuściłam znów głośno powietrze z ust i odwróciłam wzrok w inną stronę, kiedy dotarło do mnie co powiedziałam. I było mi głupio, że tyle powiedziałam. I nawet nie byłam teraz pewna czy mówiłam prawdę czy nie. Gubiłam się sama w tym co czułam i czego chciałam.
I nie wiedziałam już jak się wytłumaczyć albo co odpowiedzieć.
_________________
Never bend your head. Always hold it high.
Look the world straight in the eye.
[Profil]
    MÓW MI: Frytka
MULTI: Iris
 
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-06, 21:39   

Tego się nie spodziewał. Mimo wszystko jednak, tym razem zaskoczenie wcale nie wyparło złości. Wręcz przeciwnie, jedynie ją wzmogło. Z każdym kolejnym słowem Frei, Oscar czuł, jak powoli narasta w nim irytacja. Jej podejściem, jej wtrącaniem się... Tym, że wciąż nie był w stanie do końca pojąć, co i dlaczego się tu właśnie wydarzyło.
- A niby czemu miałoby ci zależeć? - prychnął, niejako świadomie wypierając pełen przekaz, płynący z jej wypowiedzi. To mu się po prostu nie zgadzało, nijak tutaj nie pasowało i nie miało prawa mieć miejsca. Paradoksalnie prawdopodobnie w mniejszym stopniu zirytowałaby go, gdyby rzeczywiście postanowiła przy nadarzającej się okazji skuć go i wpakować do aresztu. Tego się przecież spodziewał. Na to w mniejszym lub większym stopniu przygotował się już w momencie, kiedy dotarł do niej jej głos. Tymczasem od tamtej chwili nie wydarzyło się chyba nic, na co mógłby być jakkolwiek przygotowany.
- I co ty tu właściwie robisz? Kręcisz się w nocy po lesie, żeby próbować wciskać mi jakieś moralizatorskie pogadanki? - pokręcił głową, jakby rzeczywiście absurd tego wszystkiego powoli zaczynał go przerastać. Chociaż możliwe, że bardziej przerastało go jednak to, co wcześniej bez chwili wahania odrzucił, gdy tylko przyszło mu na myśl, a co teraz - po wypowiedzi Frei - powracało i wcale już nie dawało się tak łatwo zignorować. Problem w tym, że... to wciąż nie miało sensu. Najmniejszego.
- Dzięki za wykład, ale nie jestem głupi. Wiem, czym to się może skończyć. Dalej za to nie wiem, czemu niby cię to obchodzi. To nie twoja sprawa, Mikkelsen - chyba całkiem bezwiednie zrobił krok naprzód, znajdując się bliżej niej. Bo... co niby zamierzałby zrobić? Tego sam nie wiedział. Logika nakazywałaby przecież odwrócić się i pójść sobie w swoją stronę, zapominając zarówno o wścibskiej pani policjant, jak i o całej tej sprawie. Mimo to póki co nie zamierzał nigdzie się stąd ruszać. Nie, póki nie będzie miał szansy przynajmniej w jakimś minimalnym stopniu zrozumieć, co się tutaj właściwie działo. I, co może nawet istotniejsze, dlaczego się działo.
[Profil]
 
 
Freya Mikkelsen


Lives in
white log mews

w Berrylane od 9 lat


Policjantka

-

Wysłany: 2018-11-06, 22:01   
  
Freya

  
Mikkelsen

  

  

  

  

  


  
I'm a Porsche with no brakes.

  
25 yo

  
170 cm

  


Aż zacisnęłam pięść słysząc pytanie mężczyzny. Co ja miałam mu odpowiedzieć jak sama nie wiedziałam? Nie powinno mi na nim zależeć, ale jednak mi na nim zależało. Co mi pozostało innego jak milczenie? Nie miałam czego odpowiedzieć, nie było innej opcji. Dlatego po prostu przemilczałam to pytanie, do czasu aż padło drugie pytanie i wzięłam oddech.
Miałam po prostu pewien powód. Nie wnikaj, bo nie zdradzę ci jaki dokładnie, ale zapewniam cię, że nie była to żadna wyprawa z nadzieją na złapanie cię. Gdyby nie ty, siedziałabym sobie i dalej popijała kawę — odpowiedziałam i westchnęłam ciężko. Jednak i mnie zaczęło nurtować pytanie, czemu mi tak właściwie na nim zależało. Nie lubiłam nie znać na coś odpowiedzi, gdy coś pozostawało tak zagmatwane, jak to. Wypuściłam głośno powietrze z ust, aż podszedł. Znowu znalazł się tak blisko. I znów poczułam jak się dziwnie czuję przez to, poczułam dreszcze, znów to poczucie zakłopotania, spadku pewności siebie. Uuu Mikkelsen! Komuś zabrakło języka w gębie jak facet jest blisko ciebie? - od razu rozbrzmiały mi w głowie słowa Alexy, kiedy jej narzekałam na to jak blisko się znalazł. I choć powinnam dopiąć swego i tak się nie czuć, nie potrafiłam. Zmiękłam znów. I zachodziłam w głowę w jakim cudem. Może na tyle głowy sama już wreszcie miałam jakieś podejrzenia wobec siebie i tej sytuacji, ale nie chciałam tego widzieć, nie było o tym po prostu mowy.
Znów otworzyłam usta i zamknęłam, znów nieudane próby pozbierania słów, jakie miałam w myślach, aż wreszcie się odezwałam. Jednak, tak jak wtedy w barze, nie było już tej pewności siebie. Sytuacja niemal identyczna, a światło księżyca tylko pozwalało dostrzec reakcje, które były już mu wcześniej znane.
Ja... Po... Cholera, Oscar, po prostu proszę, odpuść sobie to. To... — urwałam i wzięłam oddech. Właściwie, to co mnie to miało obchodzić? Przecież go nienawidziłam. A jednak nie potrafiłam tego tak zostawić.
To cienka granica, jak lina, z której możesz spaść. I nie będzie materaca. Czemu tego nie rozumiesz, skoro doskonale zdajesz sobie sprawę z tego? — wyrzuciłam w końcu z siebie, ale nie tak łatwo.
_________________
Never bend your head. Always hold it high.
Look the world straight in the eye.
[Profil]
    MÓW MI: Frytka
MULTI: Iris
 
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-07, 08:06   

Przez moment kusiło go mimo wszystko, żeby jednak dopytać, jakim cudem Freya znalazła się akurat w tym miejscu i o tej porze. Ostatecznie jednak... jej odpowiedź skwitował zniecierpliwionym westchnięciem. Mniej więcej tak samo, jak mógłby skwitować każdą inną, którą od niej dostawał, bo w zasadzie żadna z nich nie była rzeczywistą odpowiedzią na zadawane przez niego pytania. Żadną nic jeszcze nie wyjaśniła, a fakt, że część można było wyczytać pomiędzy wierszami... to chyba nie wystarczało. A przynajmniej nie wystarczyło do tego, żeby przestało go drażnić jej zachowanie, jej podejście i jej nagła troska o to, co miałoby się z nim stać. Nic z tego nadal nie miało sensu.
Niezależnie od tego, czy miała zamiar się na niego wściekać, czy próbować mu przemówić do rozsądku w bardziej stonowany sposób, nie miała na to większych szans. Już nawet nie dlatego, że była Freyą Mikkelsen i że z tego powodu jej słowa miałyby docierać do niego w jakimś mniejszym stopniu. Po prostu próbowała wtrącać się w coś, co - jak uważał Flanagan - było tylko i wyłącznie jego sprawą. Niezależnie więc od tego, kim by nie była i jakie nie łączyłyby ich relacje, najprawdopodobniej osiągnęłaby ten sam efekt. Dokładnie żaden.
- To dalej nie twoja sprawa - stwierdził dobitnie, pokręciwszy przy tym głową. Jednocześnie nie mógłby przeoczyć ponownej zmiany w jej zachowaniu i chociaż ciągle nie miało to najmniejszego sensu, to jednak wiele można było sobie dzięki temu dopowiedzieć do tego, co wcześniej dało się wyczytać pomiędzy wierszami jej wypowiedzi. Zakładając, że mimo wszystko nie dopowiadał sobie zbyt wiele. Chociaż na to akurat nic nie wskazywało.
Po swojej wypowiedzi, przez chwilę miał zamiar po prostu odwrócić się i pójść w swoją stronę. Już nawet minimalnie się cofnął, kiedy jednak ostatecznie zdecydował się na coś zupełnie innego. W jednej chwili pochylił się nad Mikkelsen, by w kolejnej pocałować ją. Tak po prostu, mimo że miało to chyba jeszcze mniej sensu niż wszystko to, co już zdążyło się tutaj wydarzyć w ciągu kilku tych chwil. Możliwe, że była to po prostu forma sprawdzenia interpretacji. Chociaż w agresywnym, natarczywym pocałunku raczej niewiele było z wahania, które w takim sprawdzeniu powinno się zawrzeć. Prędzej można byłoby założyć, że w ten sposób postanowił jednocześnie dać upust całej tej złości, która jak dotąd nie miała żadnej innej drogi ujścia.
[Profil]
 
 
Freya Mikkelsen


Lives in
white log mews

w Berrylane od 9 lat


Policjantka

-

Wysłany: 2018-11-07, 09:14   
  
Freya

  
Mikkelsen

  

  

  

  

  


  
I'm a Porsche with no brakes.

  
25 yo

  
170 cm

  


Chrzanię czy to moja sprawa czy nie — odpowiedziałam tylko, choć zapewne gdyby nie był tak blisko, zabrzmiałoby to jeszcze dobitniej. Może i dla mnie też nie była to jakoś moja sprawa, ale nie potrafiłam odpuścić, musiałam postawić na swoim w tym przypadku. Za cel sobie postawiłam przemówić mu do tego zakutego łba, żeby wreszcie coś cokolwiek do cholery zrozumiał, żeby coś dotarło do niego. Świadomie czy nie, martwiłam się o niego i nie chciałam go zobaczyć w szpitalu czy jeszcze gorzej, w kostnicy.
Spodziewałam się że poirytowany odejdzie, tylko czekałam aż to zrobi, ale... Wydarzyło się coś kompletnie innego i szokującego dla mnie. Znieruchomiałam gdy poczułam jego usta na swoich, ale tylko na chwilę. Co się stało? Nie potrafiłam tego opisać, jednoznacznie stwierdzić, ale porzuciłam wtedy kontrolę nad sobą i odwzajemniłam jego pocałunek, gorąco, zachłannie, wlewając w ten pocałunek swoje uczucia. Nawet nie zauważyłam jak położyłam dłonie na jego ramionach, kontynuując pocałunek. Zupełnie jakbym nie chciała myśleć o tym co będzie później, jedyne co dla mnie w tym momencie istniało, to ta jedna jedyna chwila. Zatraciłam się i straciłam hamulce, jeśli był to test "jak bardzo obojętny jest ci Oscar", to osiągnęłam rekordowo negatywny wynik. Pokazałam w tej jednej chwili, co siedziało we mnie tak naprawdę, skryte pod moją paranoją i zakłamywaniem siebie.
_________________
Never bend your head. Always hold it high.
Look the world straight in the eye.
[Profil]
    MÓW MI: Frytka
MULTI: Iris
 
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-07, 18:40   

Powinien od niej oberwać. Najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń powinna być ta, w której Freya natychmiast zareagowałaby sprzeciwem i wyraziła go w sposób jasny i dobitny. Tylko... czemu w takim razie nawet podświadomie musiał spodziewać się, że niekoniecznie potoczy się to tak, jak rzeczywiście powinno? Możliwe, że cała ta sytuacja była już wystarczająco absurdalna, by nie spodziewać się już po niej niczego logicznego, czy choćby prawdopodobnego. Odwzajemnienie przez nią pocałunku nie było więc aż tak niespodziewane, jak być powinno.
Wciąż jednak zdecydowanie nie było... właściwe? Z braku lepszego określenia, można byłoby chyba uznać to za najbardziej trafne. Właśnie znaleźli się bowiem w punkcie, w którym wbrew logice mogli zdecydować się brnąć dalej naprzód albo pospiesznie wycofać się i, wróciwszy do punktu wyjścia, zapomnieć o całej sprawie. Fakt ten Oscar zdołał sobie zaś uświadomić w samą porę - zanim jego palce zdążyłyby zawędrować do guzików jej płaszcza i zanim oboje mieliby rzeczywiście zatracić się w czymś, co właściwie nigdy nie powinno mieć miejsca pomiędzy nimi.
Prawdopodobnie na powrót do punktu wyjścia i tak było stanowczo za późno. Mimo wszystko wciąż wydawało się to być tą lepszą opcją. Na tyle, by zdrowego rozsądku nie zagłuszyła nawet chęć brnięcia w to dalej. Jakąś granicę na pewno bezpowrotnie już zniszczyli. Może jednak nadal nie było za późno, żeby nie przekraczać kolejnej.
- Cholera, Mikkelsen - mimo wszystko niechętnie oderwał się od niej, cofnąwszy się przy okazji ledwie o pół kroku. Tym razem to on potrzebował chwili, by znaleźć w myślach te najbardziej odpowiednie słowa, których powinien w tej chwili użyć. - Wracaj do siebie.
Nie, na nic lepszego w tej konkretnej chwili nie można było liczyć. Zresztą... takie rozwiązanie wydawało się być przecież najlepszym - każde z nich powinno odejść w swoją stronę, w bliższej i dalszej przeszłości uznając zgodnie, że sytuacja sprzed chwili nigdy nie miała miejsca. W miarę możliwości powinni powrócić do swojego stałego trybu. Albo po prostu przez jakiś czas starać się nie wpadać na siebie - przynajmniej do momentu, kiedy obojgu nie uda się wmówić samym sobie, że przed chwilą rzeczywiście nic nie zaszło.
Innego wyjścia nie było.
To znaczy... było, owszem. Ale na pewno niosło za sobą znacznie więcej niepotrzebnych komplikacji, niż wybranie tego pierwszego. A skoro tak, to wybór powinien być chyba dość oczywisty.
[Profil]
 
 
Freya Mikkelsen


Lives in
white log mews

w Berrylane od 9 lat


Policjantka

-

Wysłany: 2018-11-07, 18:57   
  
Freya

  
Mikkelsen

  

  

  

  

  


  
I'm a Porsche with no brakes.

  
25 yo

  
170 cm

  


Zagalopowałam się i byłam gotowa, w przeciwieństwie do niego, brnąć w to dalej. Dłońmi przesunęłam z jego ramion na plecy, pogłębiając pocałunek, oddając się całkowicie temu pocałunkowi i najwidoczniej aż tracąc rozum przez niego i tą chwilę. Teraz... Jakbym wreszcie dostała to czego chciałam i czego pragnęłam? Spięcie ze mnie uleciało, rozluźniłam się całkowicie, całując go. Nie chciałam by przerywał, nie chciałam by miało to swój koniec, jakbym podświadomie czuła, że przerwanie pocałunku nie zaowocuje niczym dobrym w dalszej części tego spotkania.
I już kładłam dłoń na jego policzku, kiedy zdecydował się przerwać to i się odsunął. Złapałam od razu oddech, spojrzałam na niego i... Dotarło do mnie to co zrobiłam. Co się w ogóle działo z moim myśleniem, kiedy był tak blisko?! Zagubiona, zakłopotana, patrzyłam na niego, aż usłyszałam bym wracała do siebie. I aż... Poczułam ochotę by go uderzyć za to. Pocałował mnie, a teraz kazał mi sobie iść? Zresztą... Cholera, on mnie przecież pocałował! Czułam się jeszcze bardziej zdezorientowana, zagubiona w swoich myślach i w tym co się działo. Patrzyłam na niego jak wryta, nie potrafiąc wydusić słowa, otwierałam znów usta, ale po to by za chwilę je zamknąć. Znów mi odebrało mowę.
Nie chciałam iść, choć powinnam, nie chciałam. Usiadłam wreszcie na sporym kamieniu, by potem spojrzeć na wodę i próbując jakoś przełamać oszołomienie, jakiego zaznałam. Czemu odwzajemniłam ten pocałunek? Czemu tego chciałam? Czemu czułam teraz taki zawód? Patrzyłam na wodę, jakbym liczyła, że dostanę od niej odpowiedź. Jednak do takowej, musiałam dojść sama. Powinnam wybuchnąć, powinnam go zdzielić w twarz, zamiast odwzajemniać pocałunek. A teraz nawet nie potrafiłam nic sensownego odpowiedzieć.
Twoi znajomi pewnie dawno pojechali i obstawiam, że to nie ty byłeś kierowcą. Odwiozę cię do domu — powiedziałam tylko, nie potrafiąc... Odnieść się do tej sytuacji, skomentować tego. Jednak nie mogłam udawać, że problemu nie było. Serce nadal mi szybko biło, policzki nadal były rumiane. Przeniosłam powoli wzrok na niego, czekając na odpowiedź. I czułam że przynajmniej pół godziny musiałoby minąć, jak nie więcej, bym była dla niego znowu suką. Chociaż, może to jednak było wątpliwe? Miałam wrażenie że moje myśli zaraz rozwalą mi moją głowę.
_________________
Never bend your head. Always hold it high.
Look the world straight in the eye.
[Profil]
    MÓW MI: Frytka
MULTI: Iris
 
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-07, 20:10   

W zasadzie niewiele brakowało, żeby mimo wszystko zignorował tę lampkę ostrzegawczą, która w samą porę zapaliła się w jego umyśle. Gdyby tylko nie zareagował na nią od razu, prawdopodobnie zdecydowałby się na to drugie wyjście, jakim było brnięcie dalej w coś, w co za cholerę nie powinni. Bez patrzenia na ewentualne konsekwencje, czyli mniej więcej dokładnie tak, jak miał to w zwyczaju w większości sytuacji. Ta jednak zdecydowanie odbiegała od jakiejkolwiek normy. Również on więc, odbiegając od normy, mógł przynajmniej raz na jakiś czas wykazać się zdrowym rozsądkiem.
Choć nie obeszło się bez lekkiego ukłucia żalu, że wybrał takie właśnie wyjście. To jednak zostało dość szybko stłumione - głównie przez próbę wmówienia sobie w duchu, że inne wyjście po prostu nie istniało. A jeśli nawet, to i tak tylko takie, o którym nie mogło być mowy.
Spojrzał na nią, kiedy zamiast posłuchać jego sugestii, postanowiła usiąść na pobliskim kamieniu. Przecież nie mógł tak po prostu zostawić jej tutaj, nad brzegiem. Im szybciej zaś mogliby zniknąć sobie z oczu, tym lepiej dla nich. Stąd też przystanie na jej propozycję... jakoś nie wchodziło w grę. Powinni przecież rozejść się tu i teraz, bez odwlekania tego w czasie. Zanim któreś z nich znów miałoby zrobić coś, czego oboje mieliby później żałować.
- Nie mam daleko, mogę się przejść - stwierdził więc, pokręciwszy głową w odpowiedzi. Zresztą, nawet nie mijał się z prawdą. Przyczepy Jaszczurek rzeczywiście znajdowały się blisko jeziora. I o ile w przypadku większości mieszkańców Berry nocne spacery po tych okolicach mogłyby skończyć się niezbyt ciekawie, to jednak on niespecjalnie miał się czym przejmować. Znał tę okolicę. Jeszcze jako dzieciak zdążył poznać większość okolicznych zakamarków i na pewno więcej niż raz zdarzyło mu się kręcić tutaj po zmroku. Mimo wszystko dalej nie sądził, by powinien zostawiać tu Freyę kompletnie samą, kiedy najwyraźniej niespecjalnie miała zamiar iść dokądkolwiek.
- Po prostu jedź do domu - dodał, podchodząc do niej, żeby przykucnąć obok i przez moment mając nawet zamiar wyciągnąć rękę w jej kierunku, jednak ostatecznie zatrzymał ją w pół drogi, by następnie całkiem ją cofnąć. Jedno głupie posunięcie już miał za sobą. Kolejne nie było im więc potrzebne.
[Profil]
 
 
Freya Mikkelsen


Lives in
white log mews

w Berrylane od 9 lat


Policjantka

-

Wysłany: 2018-11-07, 20:42   
  
Freya

  
Mikkelsen

  

  

  

  

  


  
I'm a Porsche with no brakes.

  
25 yo

  
170 cm

  


Czułam się dziwnie, nie wiedziałam czego chcę. Patrzyłam znów uparcie w tą wodę, ale odpowiedzi na pytania jakie mnie dręczyły, żadnej. Chciałam go gnębić, obciążyć go mandatami za wszelką cenę, ale teraz... Zniknęło to. Na ile? A może na dobre? Nie miałam siły już na to czy chęci? Czy może stałam się zbyt wielkim bałaganem wewnętrznie i nie było to ani to pierwsze, ani to drugie? Westchnęłam, słysząc jego odmowę. Chciałam go odwieźć, ale w formie wynagrodzenia wszystkich męk czy w akcie przynajmniej tymczasowego zawieszenia broni? Przeklinałam siebie za to co czułam. Powinnam być z nim już na posterunku, a tymczasem... Wychodziło co wychodziło.
Spojrzałam na niego gdy przykucnął obok, dostrzegłam dłoń i chyba poczułam ukłucie żalu. Chciałam tego dotyku? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Przygryzłam wargę, słysząc jego kolejne słowa. Zwlekając z odpowiedzią, spojrzałam znów na niebo i wzięłam oddech. To wszystko poszło nie tak, jak chciałam. Jednak paradoksalnie chyba nie chciałam tego zmienić. Byłam totalnie rozdarta.
Od zawsze podobały mi się takie widoki — powiedziałam, patrząc na zachmurzone niebo, wychylający się w przerwie księżyc, słabo dostrzegalne gwiazdy. — Choć przestałam już ogarniać samą siebie. Czuję się jak te gwiazdy. Rozsypana, nie mogąc się zgarnąć w całość, tu to, tam tamto... — powiedziałam, pozwalając sobie na chwilę zwierzeń. Ta bliskość, to co się wydarzało... Kiedy ja wrócę do normalnej, codziennej siebie? Po raz kilkunasty podczas tego wieczoru, zaklęłam w myślach. Wreszcie wzięłam oddech i spojrzałam na niego znów. Nie wiem co mnie podkusiło, ale pod wpływem impulsu, chwyciłam jego dłoń. Chciałam, ale nie potrafiłam się powstrzymać. Rozsądek stracił głos. Serce wręcz przeciwnie. I czułam się wobec tego bezsilna.
Daj się odwieźć i nigdy więcej nie baw się w takie coś jak dzisiejszego wieczoru — odbiłam piłeczkę, próbując spojrzeć w jego oczy. Mimo wszystko, zależało mi, żeby mnie dotykał. I może już ugodowo chciałam, by sobie odpuścił takie używki?
Ewentualnie daj sobie postawić kawę na stacji benzynowej. Obiecuję, żadnych gadek o mandatach i tym podobnych — dodałam, w głębi serca licząc że się zgodzi.
_________________
Never bend your head. Always hold it high.
Look the world straight in the eye.
  
[Profil]
    MÓW MI: Frytka
MULTI: Iris
 
Oscar Flanagan


Wysłany: 2018-11-07, 21:33   

Chyba żadne z nich nie mogło nawet podejrzewać, że cała ta sytuacja miałaby się potoczyć właśnie tak. Właściwie... co nim kierowało, kiedy postanowił ją pocałować? Faktycznie tylko impuls, któremu uległ, jak to miał często w zwyczaju? Czy może jednak rzeczywiście chciał w jakiś sposób potwierdzić lub obalić podejrzenia, które nasunęły mu się na myśl przez jej zachowanie? Jeśli to drugie, to... w porządku, przekonał się. Całkiem dobitnie, nie mając raczej większych wątpliwości. Tylko... co właściwie powinien teraz z tą wiedzą zrobić? Póki co - nie miał pojęcia. Wiedział z całą pewnością, że w jakiś sposób przy okazji pomogło to pozbyć się całej tej irytacji, która narastała w nim od momentu, kiedy Freya pojawiła się tutaj. Teraz zresztą powoli rosła na nowo, bo zdecydowanie czuł, że chyba też powinien co nieco przemyśleć. Może właśnie dlatego tym bardziej powinien po prostu przejść się do siebie, nie przystawać na propozycję podwiezienia i dać sobie czas na zastanowienie się, co dalej.
Teoretycznie już wiedział - nic dalej. W praktyce jednak... gdyby się nad tym zastanowić, powrót do punktu wyjścia musiał być znacznie bardziej skomplikowany, niżby mogło się wydawać na początku. A już na pewno nie wystarczyłoby udawanie, że nic tu nigdy nie zaszło.
Nie odpowiedział na jej pierwszą wypowiedź, jednak na chwilę odruchowo przeniósł spojrzenie mniej więcej w to samo miejsce, w które patrzyła Freya. Nie miał pojęcia, co mógłby odpowiedzieć na jej słowa. Najlepszym wyjściem wydawało się więc nie mówić nic. Dopiero w momencie, kiedy chwyciła jego dłoń, zatrzymał wzrok na ich rękach, by następnie przenieść ją na jej twarz.
Możliwe, że cofanie się do punktu wyjścia miało być jeszcze trudniejsze.
Krótkim śmiechem i pokręceniem głową zareagował na jej kolejne słowa. Teoretycznie powinien odmówić obu tym propozycjom. Wrócić na pieszo do siebie i w najbliższym czasie podjąć próbę powrotu do dobrze im znanej normalności.
- Zakładam, że masz lepsze rzeczy do roboty niż włóczenie się teraz po stacjach benzynowych - stwierdził, podnosząc się ze swojego miejsca i lekko pociągając ją za sobą. - Ale w porządku, odwieź mnie. Inaczej się stąd nie ruszysz.
Wiedział już przecież, że była uparta. W tej jednej kwestii mógł jej więc ustąpić. Zwłaszcza, że z dwóch fatalnych rozwiązań, to jedno, które wiązało się z odwiezieniem go do domu, wydawało się być przynajmniej mniej... niewłaściwe.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 5