menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Pokój #16
Autor Wiadomość
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-01-30, 16:41   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- Spokojnie, nie zamierzam się zajmować twoim życiem. Rób co chcesz. Tylko naprawdę... Weź się wykaż chociaż odrobiną instynktu samozachowawczego - odparła, nie oczekując niczego więcej. Dopóki pojawiał się w kasynie, zamierzała ciągnąć temat. Nie zobaczy go tam więcej? Świetnie. Odetchnie z ulgą i zajmie się swoimi sprawami, nie musząc martwić tym, że ludzie z którymi pracowała, doskoczą do niego, robiąc mu z dupy jesień średniowiecza, co było aż nadto prawdopodobne, gdyby choć raz go poniosło, lub co gorsza, gdyby okazało się że jest gliniarzem, ku zadowoleniu wszystkich zawieszonym.
- Z przyjemnością. Za to, że łapałeś mnie za słówka - stwierdziła z uśmiechem, ani myśląc mu odpuścić w ramach takiej malutkiej, mało znaczącej zemsty. A czuła, że prędzej czy później będzie miała okazję i jedyne co mogła mieć nadzieję, to że będzie to tyczyło jej osoby. Od tak, dla większego pogrania mu na nerwach w dość niewinny sposób. Do narkotyków nie zamierzała go na siłę przekonywać. Nie chciał, uszanowała to, ale sobie nie zamierzała odmawiać, skoro nie miał nic przeciwko i nie rzucał morderczych spojrzeń, mogących sugerować, że lada chwila ją zgłosi, jeśli tylko odpali cholernego skręta.
- Zamierzasz z nim walczyć? Możesz zacząć ode mnie, chętnie coś zjem – zasugerowała bo głód dawał jej się lekko we znaki, zwłaszcza że jej własna lodówka świeciła pustkami od kilku dni, w trakcie których na nadmiar kasy liczyć nie mogła, za to mogła narzekać na ilość długów, których zdążyła sobie narobić – Chciałabym się zabrać z tobą do Seattle. Wiesz... Kiedy pojedziesz załatwiać swoje sprawy – przyznała po dłuższej chwili i wstała z łóżka podchodząc do okna – I zostanę tu do rana. Obiecuję być grzeczna – dodała z lekkim uśmiechem, ale tonem który jasno dawał do zrozumienia, że jego sprzeciwy nie mogły nic zdziałać bo naprawdę nie zamierzała się nigdzie wybierać.
[Profil]
 
 
Acer Hunter


sis vis pacem para bellum


Policjant

Zmarła żona R.I.P

Lives in
flamingo motel

Wysłany: 2019-02-10, 22:12   
  
Acer

  
Hunter

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
184 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


-Nie mamcz mi tutaj- autentycznie wkurzała go taka udawana troska. Co zrobi, to zrobi. To była jego sprawa, a jej nic do tego. Acer potrafił o siebie zadbać i nie raz wkładał przysłowiowy kij w mrowisko. Zawieszony nie był, tylko odsunięty od pełnienia obowiązków, a to jednak spora różnica. Kontakty nadal miał, więc to raczej on byłby tym, który funduje jesień średniowiecza innym. Prosta zasada, nie zadzierać z Hunterem, a będzie się miało spokój.
-Ciesz się, że tylko za słowa- wywrócił oczami. Zemsta? On tu nie dostrzegał żadnej zemsty. Chyba sobie jednak Lexi zbyt wiele wyobrażała w tej kwestii. Całe szczęście, że go nie nakłaniała do używek, bo efekt byłby chyba odwrotny od zamierzonego, a tego zdecydowanie nie chciała.
-To sobie kup, ugotuj, wszystko jedno- Acer akurat głodny nie był, więc musiała się o to martwić sama. Na swoje nieszczęście również w pokoju nie było niczego do jedzenia. Jedyne na co mogła się natknąć to puszka w której była kawa, ale to raczej ciężko nazwać jedzeniem.
-Jeżeli będę miał miejsce- odpowiedział po chwili. Nie, nie była to żadna nieudana odmowa, po prostu w samochodzie trzymał obecnie cały swój dobytek i to, co zdecydował zabrać z mieszkania. Trochę miejsca to jednak zajmowało, więc z tym mógł być problem.
-Jasne- rzucił na odczepne. Sprzeciwy? Wziąłby ją za szmaty, wywalił za drzwi i wtedy posmakowałaby jego sprzeciwu. Także sprzeciw by zadziałał i to bez najmniejszego problemu. Nie po dobroci, to siłą i sprawa załatwiona. Niech więc lepiej nie wkurza byka, bo byk weźmie ją na rogi i tyle z tego będzie miała.
[Profil]
  MÓW MI: Raven
 
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-02-10, 23:42   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- A ty nie marudź. Daj mi pogadać, nie każę ci słuchać - stwierdziła. Może dla niego była to udawana troska, ale dla Lexi nie. Autentycznie się martwiła, a nie zdarzało się to dziewczynie często. Tego jednak tłumaczyć mu nie musiała, bo i tak byłoby to jak grochem o ścianę. Wolała się zamknąć i tylko liczyć na to, że mimo tego, iż na nią warczał, to wziął sobie do serca tą jedną prośbę i nie będzie musiała oglądać go w kasynie, nawet jeśli był tak pewnym siebie, upartym kretynem, który nie chciał nikogo słuchać, a już na pewno nie Lexi.
- Za nic innego i tak nie chciałeś - wzruszyła ramionami, przypominając mu o tym drobnym szczególe, kiedy to jasno stwierdził, że za nic jej łapać nie będzie. A ona nie zamierzała go wcale zachęcać. Wystarczyło jej to, że przypadkowi klienci kasyna nie raz i nie dwa złapali ją za tyłek, co wybitnie ją denerwowało, ale trzymała język za zębami, a ręce przy sobie, nie chcąc narobić afery za sprawą której straciłaby jedyne źródło dochodu.
- Dobra, przeżyję do rana... - nie miała zamiaru się prosić, nie chciał jej dać, nie miał, albo żal mu było cokolwiek postawić, o ile w ogóle istniała szansa że o tej nieludzkiej godzinie cokolwiek by dostali, to wolała przetrzymać do rana i zjeść cokolwiek, co zostało w jej lodówce. O ile w ogóle coś.
- Wozisz w nim całe mieszkanie, czy jak? - zapytała, nie bardzo rozumiejąc co miało mu zająć całe miejsce w samochodzie, skoro sama nie potrzebowała go wiele. Tylko jedno miejsce pasażera, nic poza tym.
- Chociaż raz, nie muszę się z tobą wykłócać... - odparła zadowolona i wstała z łóżka tylko po to, żeby ściągnąć niewygodną już sukienkę - Dasz mi jakąś koszulkę? - na cud nie liczyła, ale zapytać nie zaszkodziło. Przy odrobinie dobrej woli mógłby ją kawałkiem materiału poratować, bo chciała czy nie, ubrań na zmianę przy sobie nie miała, nie spodziewając się tego, że cały wieczór i noc miną jej w taki właśnie sposób, że wyląduje w motelu zamiast we własnym mieszkaniu.
[Profil]
 
 
Acer Hunter


sis vis pacem para bellum


Policjant

Zmarła żona R.I.P

Lives in
flamingo motel

Wysłany: 2019-02-10, 23:59   
  
Acer

  
Hunter

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
184 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


-Gadaj sobie do woli- wywrócił oczami. Tego jej nie zabroni, jednak miał to gdzieś. Zrobi tak, jak sam uzna za słuszne. Faktycznie było to jak mówienie do obrazu. Efekt był dokładnie taki sam. Teraz mógł jej powiedzieć, że więcej się tam nie pojawi, a zrobi i tak po swojemu. Nie miało to więc żadnego sensu.
-Po co, skoro już mam słówka- zachęcanie i tak nic by w tej kwestii nie dało, a sam potrafił się też zachować, dlatego za słowami nie chodziły czyny. Głupie teksty to jedno, a realizowanie ich to już całkiem inna sprawa.
-Raczej nie masz innego wyjścia. Ewentualnie na zewnątrz są automaty z przekąskami- nic innego jej polecić nie mógł, bo był w podobnej sytuacji, a o tej godzinie to już chyba jedynie na stacji benzynowej by coś kupiła.
-Wiekopomne odkrycie- zaklaskał kilka razy, co miało tylko podkreślić ironię-a niby gdzie mam to trzymać- nie będzie tego wszystkiego wnosił tutaj, bo i po co. Nie wiedział, ile zabawi w mieście, a tak był już spakowany. Obarczać rodziny swoim dobytkiem też nie chciał, stąd właśnie to wszystko w samochodzie.
-Nie mam żadnej czystej- odpowiedział zgodnie z prawdą. Miał zamiar jutro odwiedzić pralnię, aby mieć znowu w czym chodzić, a aż taki nie był, aby dawać jej jakąś przepoconą albo śmierdzącą alkoholem i fajkami. Na kilka chwil opuścił pomieszczenie, po czym wrócił z torbą, którą rzucił jej przy nogach. Po jej otwarciu mogła zobaczyć, że były tam różne, kobiece ciuchy.
-Coś może będzie pasować- rzucił jeszcze, po czym sięgnął po butelkę i wypił z niej pozostałą zawartość alkoholu na raz. Geniuszem być nie trzeba było, aby wywnioskować, że należały one do Cassie i zwyczajnie nie potrafił ich wyrzucić od tak. Jak widać, Acer potrafił czasem pokazać drugą, lepszą twarz. Mógł przecież jej nic nie dać, albo właśnie taką koszulę zalaną alkoholem, a dostała czyste ciuchy w których spokojnie mogłaby się pokazać w mieście i nikt nie zwróciłby uwagi. Było widać po Hunterze, że ta decyzja nie przyszła mu łatwo. Był jednak pewien, że Cassie nie miałaby nic przeciwko, a wręcz by nalegała na to, aby je przekazał, a nie woził ze sobą bez celu.
[Profil]
  MÓW MI: Raven
 
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-02-12, 20:36   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- Odpuszczę... – stwierdziła, wzruszając ramionami. Nie dlatego, że nie miała ochoty na przekąski z automatu, ale dlatego, że była na tą chwilę spłukana. O tym jednak głośno nie zamierzała wspominać, bo nie był to interes Acera.
- Nie wiem... Jeśli nie zabawisz tu długo i planujesz wrócić do Seattle, to w domu? - to wydawało się dość oczywiste, ale chyba nie był aż takim kretynem, żeby wozić cały dobytek ze sobą, wiedząc że i tak ostatecznie wróci na stare śmieci i to prędzej niż później - No chyba, że chcesz tu zostać, mógłbyś coś wynająć, a nie tkwić w tym motelu - dodała widząc w tym kolejną opcję. Niemniej, wnikać w jego plany jakoś bardzo nie chciała, skoro bezpośrednio jej nie dotyczyły, ale że miała chęć sobie pogdybać, to gdybała.
- Typowy facet... - mruknęła pod nosem, bardziej do samej siebie, niż do niego, ale tak właśnie zabrzmiał. Jak facet, który do pralni zajrzy w chwili, w której zabraknie mu ubrań w szafie. Jakby nie można było dbać o ich czystość na bieżąco. Chciała coś dodać, ale zamiast tego zawiesiła wzrok na drzwiach, za którymi zniknął, zastanawiając się nad tym, gdzie go tak bez słowa wywiało. Widząc torbę, którą jej podrzucił po powrocie, rzuciła mu krótkie skonsternowane spojrzenie i rozpięła zamek, nie musząc pytać, czyje były ubrania w torbie.
- Jesteś pewny, że... - urwała w połowie, bez większego pośpiechu przeglądając zawartość torby. Część z tych ubrań doskonale kojarzyła, a pytanie go czy był pewny tego, że chciał jej pożyczyć ubrania Cassie, których najwyraźniej nie potrafił się pozbyć, nie wydawało się mieć sensu. W końcu jeśli by nie chciał, to by ich nie przyniósł. Nie mogła jednak ukryć, że czuła się z tym dość dziwnie. I nie chodziło wcale o niezręczność, ale fakt, że miała przed swoimi oczami rzeczy przyjaciółki, względem której nie zachowała się w porządku, nie zabiegając o kontakt - Dzięki... - westchnęła tylko dość niemrawo i zagryzła lekko wargę wyciągając koszulkę, którą Cassie często miała na sobie, gdy organizowały sobie babskie wieczory. Jej widok wywołał nieprzyjemny ścisk w żołądku, przez co w pośpiechu zamknęła torbę, odsuwając ją na bok i przeciągnęła koszulkę przez głowę, wracając do łóżka - Myślisz, że miała mi za złe, że się od niej odcięłam? - zapytała cicho, wpatrując się w okno. Nie wiedziała nawet, czy Acer zdawał sobie sprawę z tego, że ta przyjaźń się posypała, ale była ciekawa co sądził.
[Profil]
 
 
Acer Hunter


sis vis pacem para bellum


Policjant

Zmarła żona R.I.P

Lives in
flamingo motel

Wysłany: 2019-02-12, 20:52   
  
Acer

  
Hunter

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
184 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


-To nie marudź- oczywiście o jej problemach finansowych nie miał pojęcia, bo i niby skąd? Jasnowidzem nie był, w myślach czytać nie potrafił, a i jakoś nie był skory do wytężonej pracy umysłowej, aby poskładać to wszystko do kupy. Jej życie, jej sprawa. Z takiego właśnie założenia wychodził.
-Jakbym go miał, to pewnie by tak było- ale go nie miał. Ten w którym mieszkał z Cassie sprzedał, bo te wszystkie wspomnienia to było dla niego zdecydowanie zbyt wiele i nie potrafił się tam odnaleźć, a zwalać się na głowę rodzinie nie miał zamiaru. Także tym stwierdzeniem miała odpowiedź na dwa pytania, bo na tym zadupiu mógł zarówno zabawić dłużej, jak i wynieść się następnego dnia. Plus wożenia wszystkiego ze sobą był taki, że nic go nie trzymało w danym miejscu. Wsiądzie do auta i może spokojnie jechać w siną dal, gdzie tylko miałby ochotę.
-Nie wiem, co w tym typowego- to raczej było logiczne. Nie będzie latał do pralni z jedną koszulą, aby na następny dzień znowu się pojawić z jedną. Wolał uzbierać więcej, później pakował to w torbę, wyprał i miał spokój na dłuższy czas.
-Tak. Możesz je zabrać. Przynajmniej nie będę miał wyrzutu, że je wywaliłem- lepiej aby się przydały one osobie, którą Cassie znała, a nie wylądowały w koszu lub u jakieś osoby, która miałaby to gdzieś. Przejrzy sobie wszystko na spokojnie w mieszkaniu u siebie i zdecyduje, co będzie chciała zatrzymać, a czego będzie chciała się pozbyć. Acer będzie miał za to jedną torbę mniej do wożenia i uczucie spokoju, że zamknął kolejny rozdział, którego wcześniej nie potrafił. Dwie pieczenie na jednym ogniu, a przynajmniej tak to sobie tłumaczył.
-Teraz to jej wszystko jedno- stwierdził bez emocji. No taka prawda niestety. Sam nie miał pojęcia, czy miała jej to za złe, czy nie. Nie sprawiała takowego wrażenia. Sama miała sporo na głowie i pochłaniały ją inne sprawy, więc zwyczajnie nie potrafił odpowiedzieć na te pytanie. Acer po kilku chwilach otrząsnął się z chwilowego zawieszenia, które spowodowane było przez obraz Lexi w jakże dobrze znanej przez niego koszulce. Chyba na dziś powinien już wstrzymać się z alkoholem, bo dziwne obrazy miał przed oczami.
[Profil]
  MÓW MI: Raven
 
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-02-12, 22:40   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- Ok... To sporo zmienia... – i tu temat się urywał, bo skoro domu nie miał to nie było o czym dyskutować. Nie była od tego, by zachęcać go do kupna nowego, albo wciskania mu na siłę ofert dotyczących wynajmu, które jak tak dalej pójdzie, sama będzie musiała zacząć przeglądać. Jego życie i od niego zależało co z nim zrobić. Mogła jedynie domyślać się, że sam nie wiedział co z tym życiem ma dalej zrobić. Przynajmniej w kwestiach prywatnych, bez dotychczasowej partnerki. Łatwo zacząć żyć dalej pewnie nie było.
- Wszystko. Ciężko was zagonić do sprzątania po sobie, rzeczy do prania oddajecie kiedy nie macie w czym chodzić, najlepszymi naczyniami są te jednorazowego użytku, bo przynajmniej nie piętrzą się w zlewie... – zaczęła wymieniać i na tym poprzestała, bo co ona mu będzie więcej gadać o tym, jacy jej zdaniem byli typowi faceci. Nie znaczyło to jednak, że wszystko co powiedziała, przypisała Acerowi. Wiele o nim nie wiedziała, a takie kwestie to w ogóle były Lexi obce, to też odnosiła się względem ubrań, w temacie których wyciągnęła własne wnioski, skoro nie miał nic czystego.
- Jasne... Jeszcze raz dziękuję – uśmiechnęła się słabo, nie mając pojęcia, czy w ogóle chciała i powinna przyjmować te ubrania. Oczywiście przydać się jej mogły, co do tego nie miała żadnych wątpliwości, jednak w połączeniu z sumieniem, tworzyła się kwestia sporna w jej głowie, która musiała przespać i przeanalizować kolejnego dnia. Tego wieczoru nie miała do tego w ogóle głowy, a siedzenie w ulubionej koszulce przyjaciółki, w towarzystwie jej faceta, w myśleniu wcale nie pomagało.
- Czyli... Nigdy nie mówiła, że jestem niewdzięczną suką, która nie potrafi się odezwać, po tym jak wiele dla mnie zrobiła? – to, że teraz Cassie było wszystko jedno było bez znaczenia. Bardziej interesowało ją to, czy ta poczuła się bardzo dotknięta, czy może jej beznadziejne zachowanie spłynęło po niej jak po kaczce, ale widząc zawieszenie Acera, machnęła ręką, nie chcąc nadwyrężać jego cierpliwości tym tematem – Nie ważne, nie było pytania – stwierdziła szybko, nie wiedząc, czy spodziewać się dalszego wymownego milczenia, czy ewentualnego wybuchu złości. Bo to, że cisza z jego strony wynikała z tej cholernej koszulki, było ostatnim o czym by pomyślała.
[Profil]
 
 
Acer Hunter


sis vis pacem para bellum


Policjant

Zmarła żona R.I.P

Lives in
flamingo motel

Wysłany: 2019-02-12, 22:53   
  
Acer

  
Hunter

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
184 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


I chwała jej za to, że nie próbowała, bo pewnie przyniosłoby to odwrotny efekt od zamierzonego. Na ten moment nie chciał się związywać z żadnym miejscem, nawet na krótki czas. Wolał jednak postawić na mobilność i możliwość wyjazdu w każdym momencie. Może kiedyś się to zmieni, ale w tym momencie nie było takiej opcji.
-Widzisz tu jakiś bałagan?- nie licząc pustej butelki, która stała sobie przy łóżku, bo ledwie kilka chwil temu ją opróżnił do końca, w pomieszczeniu było czysto-nie wiem czy wiesz, ale ludzie używają takiego tajemniczego wynalazku jak zmywarka- wywrócił oczami. Ona się urwała z lat 80? Teraz większość ludzi posiadała zmywarki i już mało kto mył ręcznie naczynia. Idąc tym tokiem rozumowania, Acer jednak nie był typowym facetem, a jednorazowych naczyń to po prostu nienawidził. Rozlatywały się jeszcze przed tym, jak kończyło się z nich korzystać.
-Spoko-A czemu nie, przydadzą jej się bardziej, niż Hunterowi. Nawet jakby chciał, to za nic w świecie by się do nich nie zmieścił, a wyrzucić szkoda. Zdecydowanie więcej pożytku będzie miała Lexi, nawet jakby chodziła w nich tylko po domu. Sama w końcu stwierdzi, czy jej to odpowiada. Z drugiej strony, czemu nie miałoby. I tak miała na wszystko wywalone, więc jak ktoś daje jej za darmo pełną torbę ciuchów, niektóre ledwie raz ubrane, to powinna jeszcze w podziękowaniu kupić czteropak, a nie zastanawiać się, czy powinna je nosić. Dziwna była, nie ma co.
-Takie słowa zdecydowanie nigdy nie padły- zapewnił ją. Cassie pewnie doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jaka była Lexi i miała odpowiednie podejście do jej osoby. Wielu osobom pewnie grałaby w ten sposób na nerwach i same próbowałyby uciąć taką znajomość, a jednak ze strony byłej żony Acera nigdy czegoś takiego nie było. Można więc powiedzieć, że ją ogarniała. Szkoda, że o Acerze nie można było powiedzieć tego samego. Nie, ciszy zdecydowanie nie potrzebował. Ona właśnie skłaniała do myślenia, a tego w tym momencie w ogóle nie chciał. Wolał czymś zająć swój umysł, dlatego odpalił głośnik z którego wylała się muzyka o dość mocnym brzmieniu. Tak, to było o niebo lepsze, niż cisza. Teraz mógł się spokojnie uwalić na łóżku, co uczynił i zapalił papierosa, zaciągając się nim głęboko.
[Profil]
  MÓW MI: Raven
 
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-02-12, 23:50   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- Nie... Uogólniłam, ok? Nie bierz wszystkiego tak dosłownie i do siebie – przewróciła oczami, na tym kończąc tłumaczenie się z własnych słów, a przynajmniej tak sądziła do wzmianki o zmywarce. Nie urwała się z lat osiemdziesiątych. Widziała z to, że nie każdy na zmywarkę może sobie pozwolić, czy to z braku miejsca czy pieniędzy – Nie wszyscy. Ja na przykład nie mam zmywarki i niespecjalnie nad tym ubolewam - stwierdziła. Może gdyby taką miała i nagle musiałaby wrócić do ręcznego zmywania, to by ubolewała, ale nie jej pisane były takie luksusy, a od tych zdążyła się odzwyczaić, choć w kręgu swoich znajomych wciąż udawała laskę z dobrego domu, która na brak kasy i wygody narzekać nie musiała.
- To chyba dobrze... – mruknęła pod nosem tak cicho, że pewnie nie mógł jej nawet usłyszeć, a nawet jeśli zdołał, to bez problemu mógł się domyślić, że nie były to słowa skierowane do niego, bo mówiła do samej siebie. Cassie była jaka była. Lexi poznała ją wystarczająco dobrze, ale nie mogła przewidzieć tego, jak ta mogłaby potraktować takie, a nie inne zachowanie i to ze strony kogoś, kto wielokrotnie powtarzał, że była niczym siostra, którą Lexi zawsze mieć chciała. Nie była nigdy świadkiem takiej sytuacji z żoną Acera, ale skoro twierdził, że wszystko było w porządku, to chyba mogła pozbyć się tych nieszczęsnych wyrzutów sumienia, za sprawą których było jej zwyczajnie smutno. Gotowa to przespać, nie skupiając się na cholernym nadruku na koszulce, przymknęła oczy, lekko podskakując, kiedy tej chęci pozbawiła ją muzyka – Serio? Jak chcesz mnie stąd wyrzucić wystarczy powiedzieć – jęknęła żałośnie chwytając poduszkę, którą nakryła głowę, chcąc zagłuszyć dźwięk muzyki, ale na nic się to zdało. Kręcąc głową ze zrezygnowaniem, wygrzebała się z łóżka i wcisnęła na te jego, upychając tylek na niewielkiej przestrzeni obok Acera, bez pytania częstując się fajką. A miała trwać bez tego jednego nałogu... Ale w takim towarzystwie i z takim nastrojem, który pogarszał spożyty alkohol, to nie było możliwe – Jutro ci je odkupie – rzuciła krótko, wiedząc że na tą jedną paczkę fajek przecież mieć będzie. Jakiś słoik z drobnymi chyba jeszcze miała, dzięki zwyczajowi zbierania takich i chowania po różnych kątach na czarną godzinę.
[Profil]
 
 
Acer Hunter


sis vis pacem para bellum


Policjant

Zmarła żona R.I.P

Lives in
flamingo motel

Wysłany: 2019-02-13, 00:04   
  
Acer

  
Hunter

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
184 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


-Zawsze biorę na serio to, co do mnie mówią- niestety, ale szkolenie w policji swoje zrobiło. Tam nie było miejsca na jakieś żarty i niedomówienia. Ktoś coś mówił, to tak było. Później wchodziło to tak w krew, że nawet nie zdawał sobie człowiek sprawy, kiedy zaczęło być to dla niego czymś normalnym.
-Żałuj- dla niego był to zakup pierwszej potrzeby. Genialne urządzenie, aby oszczędzić sobie sporo czasu i nerwów. Akurat o tym, że była typową pozorantką, to nie miał pojęcia, bo i niby skąd, ale nie jego sprawa.
-Po co, więcej satysfakcji, jak wylecisz przez okno- uśmiechnął się cwanie. Oczywiście to był żart z jego strony i niech nawet nie próbuje brać tego na poważnie, bo nie miał zamiaru tego robić. Swoją drogą, chyba miała okazję pierwszy raz zobaczyć uśmiech na jego twarzy od jego pojawienia się w Berrylane. Chyba nie wyglądał z nim nawet najgorzej. Alkohol chyba jednak swoje robił, a i opary po jej skręcie wystarczyły, aby się trochę dziwnie zachowywał... albo zdziwaczał do reszty i bez tego...
-A mówiłem coś o tym? Wrzuć trochę na luz, bo jesteś napięta jak baranie jaja- rzucił bez zastanowienia, chyba żeby trochę rozluźnić atmosferę. Przecież nie wyliczał jej każdego centa, jakiego u niego przepijała, czy przepalała. Jak się to zmieni, dowie się o tym zapewne pierwsza, a na razie mogła spać spokojnie... no nie do słownie, bo jednak muzyka swoje robiła, ale też nie ryczała jak głupia, więc źle nie było.
-Nie wiem czy wiesz, ale zajmujesz moją przestrzeń osobistą- rzucił od tak. Był niemal pewien, że Lexi nic sobie z tego nie zrobi... ba nawet zrobi odwrotnie, ale jakoś nie specjalnie przeszkadzał Acerowi ten fakt. Plus tego wszystkiego był taki, że przynajmniej nie musiał spędzać kolejnego wieczoru w totalnej samotności z miliardem myśli, tylko mógł je przenieść w zdecydowanie innym kierunku.
[Profil]
  MÓW MI: Raven
 
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-02-13, 20:51   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- To już twój problem, ale na twoim miejscu zamieniłabym zwyczaje, czasem dobrze jest mieć dystans do tego co mówią inni – tak tylko poradziła, nie wierząc w to, że mógłby jej posłuchać. Jak chciał wszystko na serio brać, nawet największe głupoty, to co ona mogła? Nic.
- Nie sądziłam, że dożyje dnia, w którym zbierze ci się na żarty – przyznała, również się uśmiechając, bo w całej tej beznadziei, dobrze było widzieć, że jednak nie był aż takim bucem, który jak sądziła, nie miał w sobie za grosz poczucia humoru. Nie brała jego słów na poważnie. Może i do końca normalny nie był, ale do idioty gotowego wyrzucić ją prze okno też było mu chyba daleko. Gdyby uważała, że jest inaczej, raczej trzymałaby się z dala od Acera, a póki co przez ten krótki moment dostrzegła tego całkiem miłego faceta, którego pamiętała sprzed dwóch lat i jeśli była to sprawka alkoholu, albo oparów w powietrzu, to była gotowa częściej tworzyć taką mieszankę, z nadzieją, że cierpliwość mu się nie skończy i nie włączy trybu przykładnego gliny.
- Że co? Nie przyrównuj mnie do baranich jaj! – fuknęła przez śmiech i walnęła go w ramię. Jeśli chciał rozluźnić atmosferę, to mu się udało, bo takiego porównania jeszcze pod swoim adresem nie słyszała, ale musiała przyznać, że ją rozbawiło. I nie specjalnie przejęła się tym, że ktoś inny mógł to uznać za obraźliwe, a była pewna że takie laski co strzeliłby fochem na jej miejscu, istniały – Nie mówiłeś, ale skoro już wpakowałam ci się w środku nocy do pokoju z zamiarem zrobienia ci afery, co niespecjalnie mi wyszło i zaczęłam spijać twój alkohol, i nie wiedzieć czemu, zaczęłam wracać do tego syfu w twoim towarzystwie, dowalając się do twojej paczki, to chcę ci oddać i oddam. Chociaż tyle mogę za to, że jakoś znosisz moje towarzystwo – dodała, ale miała świadomość tego, że potrafiła być niezmiernie irytująca ze swoim zachowaniem, a też nie chciała żeby dopatrzył się w niej laski, która brała co chciała a nie dawała nic od siebie. Nie żeby w ogóle miała co dać ze stanem swojego konta, nad postawieniem pizzy w ramach rewanżu to by chyba płakała, no ale paczka fajek tańsza, to chociaż tyle mogła i na nic było sprzeczanie się w tym temacie.
- Powiedziałabym, że mi przykro, ale bym skłamała, bo nie dość że tu jest wygodniej to i cieplej. I będę cholernie wdzięczna jak dzisiaj odpuścisz sobie pokaz siły i nie zrzucisz mnie na ziemię – stwierdziła, tym samym jasno dając do zrozumienia, że nigdzie się chwilowo nie wybierała. Może i zajęła mu przestrzeń osobistą, ale nie żartowała. Łóżko było wygodniejsze, a ciepło bijące od drugiej osoby wystarczająco zachęcające do tego, żeby wlazła pod kołdrę, uważając przy tym na to, żeby niczego nie przypalić fajką.
[Profil]
 
 
Acer Hunter


sis vis pacem para bellum


Policjant

Zmarła żona R.I.P

Lives in
flamingo motel

Wysłany: 2019-02-13, 21:03   
  
Acer

  
Hunter

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
184 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


-Mi to nie przeszkadza- jakby przeszkadzało, to byłoby gorzej, a tak? Z jego punktu widzenia problemu nie było, a jeżeli takowy mieli inni... cóż... ich problem. Niech sami sobie z tym radzą.
-Każdemu zdarzają się chwile słabości- tą słabość odniósł oczywiście względem żartów, bo jednak na co dzień raczej nie był typem śmieszka i nie chodziło tu o ten obecny czas, ale w ogóle. Zbyt wiele miał na głowie, aby móc sobie pozwolić na taki luksus. Jednocześnie ponurakiem też nie był, choć obecnie to taka postawa przyległa do niego jak mało która. Mimo wszystko, było to dość wygodne, bo przynajmniej miał spokój od innych, postronnych ludzi.
-Jakby się zastanowić, to trochę wspólnego jest- udał zamyślonego, choć dzisiaj to raczej myślenie średnio mu wychodziło. Najważniejsze jednak, że udało się rozluźnić atmosferę, o co właśnie mu chodziło. Może już nie będzie taka spięta w jego towarzystwie, przynajmniej dzisiaj.
-Spoko, syf się mnie trzyma jak mało co- no niestety, ale tak od niedawna wyglądała właśnie jego codzienność. Jeżeli sam nie sprowadzał na siebie kłopotów, to sprowadzał je na inne osoby w swoim otoczeniu, a chcąc nie chcąc, zadając się z nim, sama się do takowego pchała. Ledwie zdążyła wypowiedzieć słowa o odpuszczaniu i coś o podłodze, gdy Acer w swój sposób poruszył się tak, że... znalazła się na niej.
-Mówiłaś coś? Bo jakoś nagle tak przestałaś- popatrzył na nią z góry, czyli z łóżka, gdy ta znajdowała się na podłodze. Nieeee, wcale, a wcale nie zrobił tego specjalnie... no może troszkę. Co prawda nie pomyślał o tym, że mogła wylądować na papierosie i się trochę przypalić, no ale przecież nie można brać wszystkiego pod uwagę.
[Profil]
  MÓW MI: Raven
 
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-02-13, 22:34   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- Podoba mi się taka chwila słabości. Mógłbyś ją mieć częściej – przyznała, nie widząc powodu dla którego miałaby to zachować dla siebie, albo wmawiać Acerowi, że jest inaczej. Jeśli jego chwile słabości prezentowały się w taki właśnie sposób, to zdecydowanie powinien miewać je częściej. Na dobre by mu to wyszło, zaś Lexi poczułaby się pewniej, wiedząc, że nie był takim bucem, za jakiego go obecnie brała, do tej pory nie widząc szans na to, by zmienić postrzeganie jego osoby.
- Trochę? Nie ma nic wspólnego! Niby gdzie? - nie wiedziała czy chciała o to pytać, ale była gotowa wysłuchać tego, gdzie widział w niej te podobieństwo, którego sama nie była się w stanie doszukać. Nie żeby w ogóle zamierzała. I to nie dlatego, że nie chciało jej się ruszyć tyłka do łazienki, żeby spędzić godzinę przed lustrem. Po prostu brała to na dystans i ciągnęła temat, który był lepszy niż kolejne chwile nieszczęsnej ciszy, która im częściej miała miejsce, tym bardziej dawała w kość.
- To zdążyłam zauważyć. Nie ten syf miałam na myśli - nie musiała być geniuszem, żeby nie zauważyć, że kłopoty mogły zostać jego drugim imieniem, ale nie chciała o tym rozmawiać. Poruszanie tej kwestii na dłuższą metę, na nowo wprowadziłoby tą sztywną atmosferę, której osobiście miała po dziurki w nosie. Nie przewidziała tylko tego, że jej rozluźnienie będzie skutkowało kolejnym zrzuceniem jej z łóżka.
-Auć... - jęknęła, nie wiedziała tylko, czy bardziej chodziło o obolały tyłek, bo podłoga w motelu nijak miała się do jej miękkiego dywanu, po którym walały się poduszki, czy może o papierosa, który wypadł jej z ręki i znalazł się pod ramieniem, zmuszając ją do tego, by dość szybko pozbierać się z ziemi i przyjrzeć malutkiemu oparzeniu - Mówiłam, żebyś chociaż raz zachował się przyzwoicie, zamiast się popisywać i nie zrzucał mnie z łóżka. Chyba za dużo od ciebie oczekuję - mruknęła odpuszczając sobie odpalanie przygaszonego własnym ramieniem papierosa i wróciła do łóżka, z tą różnicą, że zamiast kłaść się obok Acera, wgramoliła się na niego, siadając mu na biodrach - Czy ty zawsze musisz być takim złośliwym dupkiem? - zapytała, przekrzywiając lekko głowę w bok, w jawnym zastanowieniu nad tym, o co go zapytała.
[Profil]
 
 
Acer Hunter


sis vis pacem para bellum


Policjant

Zmarła żona R.I.P

Lives in
flamingo motel

Wysłany: 2019-02-13, 22:54   
  
Acer

  
Hunter

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
184 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


-Raczej nie licz na to- zdecydowanie nie było co robić sobie w tej kwestii nadziei. Może i takie chwile się zdarzały, ale chwile mają to do siebie, że przychodzą nagle, trwają właśnie... chwilę i dość szybko znikają. Podobnie będzie pewnie i w tym przypadku. Przy nim lepiej niech będzie realistką, bo inaczej tylko się sfrustruje, a po co jej to do szczęścia?
-Nie wszystko należy brać dosłownie- wzruszył ramionami. Nikt nie mówił, że chodziło o coś w wyglądzie. Mogła być to swoistego rodzaju przenośnia i w sumie tak właśnie było. Stanie przed lustrem zdecydowanie nic by w tej kwestii nie zmieniło.
-Każdy się trzyma- cóż, z tym nałogiem nie walczył. Cassie próbowała i dla własnego dobra dała sobie spokój... a w zasadzie to właśnie dla własnego spokoju, bo wszelkie próby kończyły się na niczym. Pewnie przez całą służbę włos z głowy Acerowi nie spadnie, a przed emeryturą dorwie go jakiś rak i pozamiatane. Nie ma to jak złośliwość losu. Na ten moment jednak nie przejmował się tym i w sumie w ogóle o tym nie myślał.
-chyba zbyt wiele oczekujesz-powtórzył niejako jej ostatnie słowa. Czy Lexi słyszała samą siebie? Miał się zachować przyzwoicie? nie, to było zdecydowanie po za jego zasięgiem. Lepiej aby zeszła z tych oczekiwań, bo zdecydowanie nie będą ona możliwe do zrealizowania. Jej następnego ruchu zdecydowanie nie przewidział. Teraz już nie było opcji, aby wylądowała na podłodze, bo w razie takiego manewru z jego strony, zawsze mogła się złapać niczym małpa drzewa i by nie zleciała. Ktoś tu poszedł chyba po rozum do głowy-Tak, zdecydowanie muszę- odpowiedział bez chwili zastanowienia, spoglądając w jej stronę.
[Profil]
  MÓW MI: Raven
 
LEXI RIVERA


Solo ride until I die 'Cause I got me for life


rozbiera się za hajs

i trzyma z daleka od uczuć

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2019-02-14, 20:07   
  
Lexi

  
Rivera

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
173 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


- Przy tobie na mało co można liczyć - zauważyła, ale taka była prawda. Nie było co liczyć na cokolwiek, bo mogła się przeliczyć. To było bardzo prawdopodobne, o czym zdążyła się już przekonać, ale nie zmieniało faktu, że wcale by się nie pogniewała, gdyby jednak częściej łapał się go dobry humor, nawet taki, trwający ulotne chwile.
- Eee... No tak, racja - czy sama dopiero o tym nie wspominała, kiedy rozmawiali o naczyniach i utrzymywaniu porządku, czy praniu brudnych ciuchów? Wówczas też dość dosłownie wziął jej słowa, chociaż nie wszystkie były związane z Acerem. A teraz dała się zapędzić w to samo zachowanie, biorąc dosłownie te jego.
- Zbyt wiele? Według mnie zdecydowanie za mało. Jedynie tego, żebyś skończył traktować mnie jak worek ziemniaków - na tym jej oczekiwania się kończyły. Nie łudziła się, że doczeka dnia, w którym stanie się przemiłym gościem, który nie będzie jej grał na nerwach czy to rozmową, czy zachowaniem, ale w tej jednej kwestii mógłby się ogarnąć i zamierzała się czepiać tak długo, jak długo będzie to konieczne, aż nie przestanie jej spychać z łóżka, nawet tego, które było jego osobistą przestrzenią, tak bezczelnie przez nią naruszoną.
- A mi się wydaje, że wcale nie musisz, tylko zwyczajnie chcesz zgrywać takiego dupka - stwierdziła unosząc lekko brew ku górze, ale w tym temacie zdania zmienić nie zamierzała. Jak dla niej wcale nie był taki zły, tylko uparcie takiego z siebie robił. Gdyby było inaczej, wiedziałaby o tym już dawno, a jednak poznała go z innej strony i nie chciało jej się wierzyć, że w przeszłości nie był sobą, tylko udawał dość sympatycznego typa - Mogę się położyć, bez ryzyka, że znowu skończę na podłodze? Czy mam spędzić na tobie całą noc? - zapytała jeszcze, gotowa przesiedzieć, czy nawet przeleżeć na nim resztę nocy, nie dbając przy tym zbytnio o wygodę.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 5