menu


Poprzedni temat «» Następny temat
The Velvet Cactus
Autor Wiadomość
MAXWELL GALLOWAY


Lives in
white log mews

w Berrylane od miesiąca


Bardzo lubi swoje pieniądze,

nieszczególnie lubi swoją żonę.

Wysłany: 2019-11-08, 00:29   
  
Maxwell

  
Galloway

  

  

  

  

  


  
I'm out here tonight, so if You wanna start a fight, We'll get loaded on the things that I can't change...

  
33 yo

  
191 cm

  


Maxwell nie chciał go zmartwić, ale też nie zamierzał udawać, że wpadka wuja nie była hitem internetu. Co innego się nad kimś pastwić, a co innego jedynie nie owijać w bawełnę. Galloway zdecydowanie nie należał do typu mężczyzn, którzy głaszczą innych po głowie i raczej szczerze wątpił w to, aby Huxley tego po nim oczekiwał. W zasadzie jego postawa jasno pokazywała, że sam doskonale wiedział na czym stał.
— Praca celebryty nie może być zbyt łatwa — skrzywił się zatem, bo akurat w swoim życiu cenił sobie to, że był na świeczniku jedynie w kręgach z jego branży, a tak? Mógłby się ubrać normalnie i wyjść do tłumu, a nikt nawet by nie pomyślał, że może być spadkobiercą olbrzymiej fortuny. Dlatego też podziwiał Richarda, sam nie był pewien, czy odnalazłby się w jego sytuacji. Dobrze się stało, że mimo wszystko atmosfera przy ich stole nie należała do szczególnie ponurych. Uśmiech mężczyzny jasno dał do zrozumienia Maxwellowi, że to będzie przyjemne spotkanie. — Też prawda! To już samo w sobie sprawia, że te Berrylane nie powinno być w twoich oczach takie najgorsze — uśmiechnął się szeroko. Sam nie mógł do końca uwierzyć w to, że tu na siebie wpadli, ale wiedział też, że samymi żartami tej rozmowy nie pociągnął. No i rzeczywiście spiął się nieco, kiedy Huxley sięgnął po tą nieszczęsną obrączkę. To nawet nie była ta oryginalna, tamtą gdzieś przejebał i na szybko zaopatrzył się w drugą.
— Dzięki... — mruknął, bo naprawdę doceniał to, że na słowach dezaprobaty się nie skończyło. Nabrał powietrza do płuc i wypuścił je ze świstem, pocierając delikatnie brodę. — Tia, widziałem — oczywiście z miejsca przed oczami stanęły mu sceny z dnia, kiedy przeszedł do niej do pracy. Zaraz się nieco skrzywił. — To też nie jest takie proste. Powiedziałem jej, że chcę zawalczyć o nasze małżeństwo — wyrzucił z siebie na raz, żeby mniej bolało, a zaraz uniósł dłoń w nieco obronnym geście. — Zanim zapytasz co mi odbiło... Ona pracuje jako kelnerka, wykiwała mnie i zwiała. Jak teraz wyskoczę z rozwodem, to będzie chciała podziału majątku, czyli... moich pieniędzy. Dlatego wymyśliłem — w zaciszu jego myśli naprawdę brzmiało to lepiej. — że pouprzykrzam jej życie i sama poprosi mnie o rozwód za porozumieniem stron — dokończył, zaciskając usta w wąską linię. Czekał na jego opinię trochę, jak na sąd ostateczny. Dobra, wiedział, że to nie jest plan idealny, ale nikt nie powiedział, że Maxwell zawsze kieruje się rozsądkiem, tak?
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Lilka
MULTI: Lilianne itp.
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5