menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Alabaster
Autor Wiadomość
Holden Marvel



w Berrylane od dziecka

najmilszy chirurg w mieście

31
yo

180
cm

został ojcem, taka sytuacja

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-06-08, 19:37   
  
Holden

  
Marvel

  
Wyciągnęła do mnie rękę, nie wiedziałem, co mam zrobić, więc połamałem jej palce swoim milczeniem

  

  

  

  

  

  


Mieszkanie w Berrylane być może nie było spełnieniem jego marzeń, ale nie wyobrażał sobie, że pewnego dnia miałby stąd wyjechać. Próbował kilkakrotnie, jeszcze w okresie studenckich załamań, jednak każda nowa droga i tak wiodła go z powrotem w rodzinne strony. Raz była to dziewczyna, raz zwykła fascynacja, a jeszcze kiedy indziej, zwykła nostalgia. Tęsknota za rodziną także sporo robiła, bo Holden, który przez pierwszych siedem lat swojego życia miał przy sobie jednie brata, ukochał tę wizję sporej gromady osób takich jak on. Nic dziwnego, że z wycofanego smarkacza, stał się w końcu bratem na medal, w dodatku dla tak wielu osób. Nie chcąc tracić tego wszystkiego, wzbraniał się wciąż także przed przeprowadzką do Seattle. Tu mu było naprawdę dobrze. Pomimo tych ciężkich dojazdów, wielu nieprzespanych nocy i wciąż żywego strachu, że Berrylane - tak urocze i spokojne - jest mimo wszystko miastem przeklętym.
Nie miał pojęcia o jej uczuciach. Minęło zbyt wiele czasu, odkąd widzieli się po raz ostatni, by mógł nagle uznać, że coś było na rzeczy. Zresztą, Holden zawsze kroczył przez życie z opaską na oczach, zakochując się w niewłaściwych kobietach. Te urocze, wspaniałe i idealne, które prawdopodobnie mogłyby do jego życia wprowadzić nieco szczęścia, pozostawały dla niego niewidoczne. Przez długi czas mógł śmiało wykręcać się tym, że liczyła się dla niego jedynie Eli, ale teraz... Nazbyt wiele skomplikowanych relacji pojawiło się w jego życiu, a on żadnej nie potrafił dorośle potraktować. Zajmował się więc pracą (tylko i wyłącznie), unikając przy tym spotkań z tymi paniami, które czegoś od niego oczekiwały. Lub od których to on czegoś chciał. Skąd mógł wiedzieć, że w tej puli znajduje się słodka i urocza Charlie? Z tego względu, że nigdy nie doszukał się w jej zachowaniu niczego nieodpowiedniego, postanowił podejść do dziewczyny, gdy dostrzegł ją przypadkiem pośród tłumu. Uśmiechnął się już z daleka, najwyraźniej przyciągając tym jej uwagę. - Znalazłaś coś ciekawego? - zapytał, wymijając jakąś starszą kobietę, dzięki czemu w końcu znalazł się przy blondynce. Przechylił też lekko głowę, by z widoczną ciekawością móc przeczytać tytuł trzymanej przez nią książki.
_________________
Gdzie jestem, gdzie mnie nie ma, już nie bardzo wiem
[Profil]
  MÓW MI: Majs
MULTI: [colter] [darcy] [elio] [finn] [penny] [theo]
 
charlie campbell



w Berrylane od kilku tygodni

pani architekt

27
yo

166
cm

lubi ciastka

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-06-14, 21:42   
  
Charlie

  
Campbell

  
And darling, I know it's getting late So what do you say we leave this place?

  

  

  

  

  

  


Nie była ani urocza, ani wspaniała, ani tym bardziej idealna - pod żadnym względem, w żaden możliwy sposób. Nawet w swojej własnej, niemal nieskończonej naiwności nigdy nie rozpatrywała samej siebie w podobnych kategoriach. Była po prostu Charlie. Trochę frajerką, nieco artystką, przesadnie marzycielką i zdecydowanie za bardzo chorą romantyczką, która wierzyła w bajki, mimo że bliżej jej było do trzydziestki niż do kilkunastu lat na karku, co mogłoby ewentualnie usprawiedliwiać podobne odrealnione spojrzenie na świat. Głowę miała nafaszerowaną bajkami i komediami romantycznymi, zbyt mocno wierzyła w "żyli długo i szczęśliwie" i szukała ich dla siebie wszędzie tam, gdzie mogła. Najchętniej w jak najbliższym otoczeniu. Nic dziwnego, że popadała w chore crushe aż po uszy i to raz za razem. Nigdy jednak nie łudziła się, że którykolwiek z jej crushy spojrzy na nią w podobny sposób jak ona patrzyła na nich. I tak zupełnie szczerze mówiąc, jako typowa gówniara, właściwie liczyła na to, że żaden z nich nie będzie miał bladego pojęcia o jej idiotycznych uczuciach. Przecież zdradzenie się ze swoim zauroczeniem było wówczas największą wiochą, prawda? Nawet jeśli po Charlie wszystko było widać praktycznie od razu, jak na dłoni...
Nie spodziewała się, że ją rozpozna, serio. Widzieli się przecież dawno. Czy można w ogóle było jeszce powiedzieć, że się znali? Może kiedyś, fakt. Ale teraz? Nie wiedziała. Raczej gotowa była przypuszczać, że wyminie ją jak gdyby nigdy nic. A już na pewno, że ona sama będzie w stanie zachować większy spokój... Przecież to idiotyczne. Przecież to było tak dawno...
- Ummm... - to było pierwsze, co z siebie wykrztusiła. Lekko zszokowana, nie do końca wiedząc, jak się zachować. Podejść do niego jak do znajomego? Jak do kogoś praktycznie obcego? I dlaczego miała wrażenie, że serce podeszło jej praktycznie do gardła? Co to za chory idiotyzm?! - Zauważyłam to na półce tak właściwie - odpowiedziała szczerze, gdy w końcu wzięła się w garść. Odetchnęła cicho, starając się, by było to jak najbardziej naturalne (oddychanie - naturalne! Kto by pomyślał?!) i podniosła do góry książkę, na którą faktycznie patrzyła. Architektoniczne bzdury dla architektów, chociaż na pewno miała jakiś bardziej sensowny tytuł, o którym teraz nie chce mi się myśleć, bo spożywam wino, ale szanuję Cię Maja bardzo, ok. - Zainteresowało mnie. Jestem architektem. Tak wyszło - usprawiedliwiła się i wzruszyła ramionami, starając się, żeby zabrzmiało to zwyczajnie, a nie jakby się chwaliła. Przecież nie było czym się chwalić, prawda? Zwłaszcza, że nie miała pewności, czy on w ogóle pamiętał jej imię...
_________________

[Profil]
  MÓW MI: anko
MULTI: aidan, billie, john, kayleigh, memory, rhys, stevie, wyatt
 
Holden Marvel



w Berrylane od dziecka

najmilszy chirurg w mieście

31
yo

180
cm

został ojcem, taka sytuacja

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-07-03, 22:49   
  
Holden

  
Marvel

  
Wyciągnęła do mnie rękę, nie wiedziałem, co mam zrobić, więc połamałem jej palce swoim milczeniem

  

  

  

  

  

  


Jako że się nie znali, mógł śmiało opisywać ją w ten sposób - liczyło się przecież dla niego wyłącznie to, jak ją postrzega przez pryzmat nie tylko jej wyglądu, ale i jakichś niewiele istotnych plotek, które zdarzało się mu na jej temat usłyszeć. Podejrzewał, że nigdy nie zyska szansy na to, by dowiedzieć się, jaka jest tak naprawdę - mimo wszystko mijali się zawsze i wątpił, by nagle stać się mogli dla siebie kimś więcej, niż po prostu znajomymi. Lubił więc uważać, że owszem, Charlie Campbell jest pogodną, uśmiechniętą i wspaniałą osobą. Ludzie lubili przecież idealizować innych, choć sam nie wiedział, co te zabiegi mają na celu. Nawet jeśli jednak blondynka malowała się w jego oczach jako ta szczęśliwa i perfekcyjna osoba, nie potrafił uznać, że się mu podoba. Lub że podobała się niegdyś, lub że spodoba kiedykolwiek. Dlaczego? Chyba właśnie na tym polega problem ludzi rzekomo odpowiednich - są tak ułożeni, że już na starcie ukazują innym, że są poza ich kategorią. Plus akurat Holden wolał kobiety, które stanowczo już na starcie go skreślały - chyba był po prostu fascynatem wszelkich wyzwań.
Miał pamięć nie tylko do twarzy, ale i do ludzi. Nic dziwnego, skoro jego praca poniekąd tego wymagała. Poza tym w ten sposób został wychowany, więc zawsze wymagał od siebie tego, by każdą napotkaną osobę zachować w swojej pamięci. Charlie nie musiała więc czuć się wyjątkiem pod tym względem, choć być może wcale nie był to tak neutralny przypadek, jak w zetknięciu z innymi postaciami pamiętanymi z przeszłości - samo jej ujrzenie przywiodło mu na myśl chwile dzieciństwa, co sprawiło, że dość niespodziewanie jego humor uległ znacznej poprawie. Co zabawne, jej reakcję odebrał w zupełnie odwrotny sposób - zamiast od razu sięgać po teorie spiskowe i podejrzewać ją o jakieś dawne miłostki uznał, że to jej zmieszanie jest wynikiem tego, że zwyczajnie nie ma pojęcia, kim on jest. Czy to w ogóle możliwe? - Pamiętasz mnie, prawda? - zapytał nie kryjąc rozbawienia, przerzucając sobie trzymany plecak ze złapanymi wcześniej zdobyczami przez ramię. Nie uważał osobiście, by musieli traktować się teraz jak nieznajomych - może i nie byli kiedyś przyjaciółmi, ale znali się przecież na tyle, by rzucać sobie choćby ciche “hej” na powitanie. Skinął głową z uznaniem, przyglądając się trzymanej przez nią książce. - Ambitnie - przyznał z uśmiechem, bo jednak do tych spraw trzeba było mieć odpowiednio poszerzone horyzonty i wyobraźnię. Sam był nie najgorszy w kwestiach artystycznych, ale jako że brakowało mu odpowiedniej dawki finezji, został lekarzem. Z tego samego powodu znów jednak nie tym od medycyny estetycznej, a zaledwie chirurgiem. - I w czym się w związku z tym specjalizujesz? - zapytał z ciekawością, całkowicie już porzucając zasady określające zwykły small talk. Wyjątkowo się mu nie spieszyło, więc nie dostrzegł niczego złego w dowiedzeniu się, kim jest teraz ta urocza i niezdarna dziewczyna, która niegdyś miała wyjątkowy talent do pojawiania się w tych samych miejscach, co on. Na samej architekturze co prawda się nie znał, ale nie oznaczało to jednak, że nie odnajduje w tym zainteresowania - nawet jeśli miałoby się okazać, że jej specjalizacją jest projektowanie romańskich pisuarów w porządku jońskim.
_________________
Gdzie jestem, gdzie mnie nie ma, już nie bardzo wiem
[Profil]
  MÓW MI: Majs
MULTI: [colter] [darcy] [elio] [finn] [penny] [theo]
 
charlie campbell



w Berrylane od kilku tygodni

pani architekt

27
yo

166
cm

lubi ciastka

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-07-07, 21:46   
  
Charlie

  
Campbell

  
And darling, I know it's getting late So what do you say we leave this place?

  

  

  

  

  

  


Przecież była tylko i wyłącznie kretynką. Jej głowa już od najmłodszych lat napchana była idealistycznymi teoriami rodem z disneyowskich produkcji czy innych romantycznych komedii. Być może na przestrzeni wszystkich lat życia nieco zweryfikowała swoje poglądy dotyczące romantycznych, prawdziwych miłości, ale mimo wszystko gdzieś tam, na dnie jej małego serduszka nadal pozostawały uczucia, które niegdyś żywiła wobec mężczyzn, którzy z takich czy innych względów wydawali jej się szczególni. Być może była aż nazbyt sentymentalna... Na pewno. I spoko, nigdy nie spodziewała się po Holdenie tego, że odwzajemni jej wszystkie kretynizmy w najmniejszym stopniu. Ba! Nawet szczerze liczyła na to, że nie miał o jej uczuciach bladego pojęcia. Najlepiej byłoby dla wszystkich, żeby nigdy się o nich nie dowiedział. Byłoby jej przecież niesamowicie głupio, gdyby było inaczej. I dlatego kiedy spojrzał na nią z rozbawieniem, zadając - bądź co bądź - dość kłopotliwe pytanie... W pierwszym odruchu nie wiedziała, jak odpowiedzieć. Zarumieniła się znacząco i odgarnęła włosy za ucho.
- Pewnie. Kiedyś się całkiem lubiliśmy, prawda? Holden? - odpowiedziała, starając się ze wszystkich sił brzmieć jak najmniej creepy. Przecież nie chciała zdradzać tego, co tak faktycznie o nim myślała, a z drugiej strony była zbyt dorosła na to, żeby teraz udawać, że w ogóle się nie znali. Bo kiedyś mieli ze sobą jakiś kontakt i ona o tym pamiętała. - Jestem Charlie. No, od Campbellów. Przyjeżdżałam czasem na wakacje i trzymaliśmy się... czasami... Nie musisz pamiętać, oczywiście - wytłumaczyła, po czym pozwolila sobie na parsknięcie i posłała mu jeszcze jeden uśmiech, w ramach próby zamaskowania ewentualnej niezręczności. Wbrew pozorom Charlie wcale nie była najlepsza jeśli chodziło o przyznawanie się do dawnych znajomości. W ogóle była dość średnia w kontaktach międzyludzkich.
- Aktualnie trochę we wszystkim? - rzuciła niepewnie. Z jakiegoś powodu rozmowy o pracy wydawały jej się na maksa niezręczne. Zbyt generyczne, za proste. - To znaczy niekoniecznie tym - wskazała na książkę, unosząc ją nieco do góry. - Szybko zdałam sobie sprawę z tego, że historia architektury nie jest najbardziej popularnym kierunkiem, więc... Przerzuciłam się na współczesność - wytłumaczyła i wzruszyła ramionami. - Pracuję w Seattle i projektuje osiedla mieszkaniowe. Przynajmniej aktualnie - wyjaśniła oględnie, bo nadal uważała, że to jest totalna nuda. Kiedyś faktycznie najbardziej ciągnęło ją w stronę historii architektury. Uważała za fascynujące wszystkie europejskie wpływy, jakie miały wpływ na kształtowanie się zabudowy amerykańskich miast. Tylko że po studiach okazało się, że to w gruncie rzeczy nie miało najmniejszego znaczenia, bo nikt nie przejmował się ochroną zabytków. Szczególnie takich, które miały ledwo dwieście lat. - A ty? - odbiła piłeczke. To akurat była rzecz, która interesowała ją faktycznie.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: anko
MULTI: aidan, billie, john, kayleigh, memory, rhys, stevie, wyatt
 
Holden Marvel



w Berrylane od dziecka

najmilszy chirurg w mieście

31
yo

180
cm

został ojcem, taka sytuacja

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-07-17, 23:44   
  
Holden

  
Marvel

  
Wyciągnęła do mnie rękę, nie wiedziałem, co mam zrobić, więc połamałem jej palce swoim milczeniem

  

  

  

  

  

  


Gdyby dowiedział się o tym, że niegdyś był dla niej kimś szczególnym - nawet jeśli chodziło o dziecięcą, niewinną miłostkę - uznałby to za urocze. Nie oceniałby, nie krytykował, pewnie nawet by się nie śmiał. No, może jedynie dlatego, że to właśnie za nim wodziła wzrokiem, bo przecież nie był tego ani trochę wart. Poza tym, chodziło przecież o uczucia, które nadawały tok jej życiu kilka, kilkanaście lat temu, prawda? A nikt nie może odpowiadać za to, jakie myśli niegdyś kotłowały się w jego głowie, bo przeszłość to przeszłość, nie da się jej w żaden sposób zmienić. A zauroczenia i miłostki z nastoletnich lat to przecież zawsze taka przesłodzona, dość rozkoszna sprawa - nawet jeśli człowiek musiał użerać się niekiedy ze złamanym sercem lub jakimiś wyobrażeniami, przez które miało się depresję. Dlaczego? No właśnie przez to, że w dorosłości inne się miało problemy, poważniejsze i bardziej męczące. I już się człowiek nie mierzył z taką intensywnością, co z jednej strony jest przyjemne, a z drugiej jednak sprawia, że świat jest dość ponurym miejscem.
Zabrzmiała upiornie. Nagle ta jej słodkość, ta anielska twarzyczka i niewinny uśmiech zmieniły się w oznaki socjopatycznego mordercy, który planuje właśnie, jak cię zabić. A może to on przesadzał teraz i wcale nie zabrzmiało to jakoś tak... podejrzanie? Złowrogo? Mimo wszystko odebrał to jako jakieś takie wskazanie, że jest na niego zła - a nie miała przecież ku temu żadnych powodów. Uznał więc, że jakaś nadinterpretacja zagościła w jego myślach, więc choć początkowo zrobił dość niepewną minę, ostatecznie znów się uśmiechnął. Skinął za to głową, gdy zaczęła mu się przedstawiać. - Charlie, no tak, jasne, pamiętam. Oczywiście, że pamiętam - stwierdził z lekkim rozbawieniem, bo gdyby jej imię wyleciało mu z głowy, to jednak udawałby, że jej nie zauważył. A już na pewno nie podszedłby i nie zagadał, bo nie chciałby wyjść jednak na idiotę. - Nosiłaś czasem takie dwa kitki z czerwonymi gumkami - dodał, by wskazać jej, że oczywiście wiele z tamtych dni pamięta. I jeśli jakaś jej siostra wypomniała jej przy nim, że ta fryzura nie jest zbyt ładna, to nadal mógł z czystym sumieniem stwierdzić, że mu się podobała. Takie to zabawne, że takie głupoty człowiek pamięta, a jakieś ważniejsze kwestie wypadają z głowy z prędkością światła. Co zabawne, Holden nadal czuł się tak, jakby Chatlie traktowała go z góry. Jakby zła była, że tu podszedł i jakby nadal w pamięci miała jakieś zdarzenie, podczas którego potraktował ją niewłaściwie. Nie podejrzewałby przecież jej o to, że czuje się teraz niezręcznie, bo niby dlaczego?
Dla niego wręcz przeciwnie, rozmowy o pracy były dość przyjemne. Może niekoniecznie w przypadku, gdy ktoś będąc pracownikiem bankowym opowiadał mu o liczbach, nad którymi pracował, ale gdy taka praca łączyła się z pasją, to owszem, był w stanie uznać to za opowieści interesujące. Dokładnie jej więc wysłuchał, kiwając przy tym głową. - Wnętrza też projektujesz? - zapytał, bo nie znając się na tym, nie chciał palnąć jakiejś klasycznej januszowatej głupoty. A wiedział przecież, że jest jakieś rozróżnienie, że są architekci wnętrz, są architekci krajobrazów i architekci urbanistyki. I to nie tak, że chciał ją dokładnie ze wszystkiego przepytać, jak jakiś nazbyt ciekawski creepy typ, a po prostu zastanawiał się, czy jeśli poprosi ją o pomoc w zmianie wystroju salonu, to nie weźmie go za debila. Pokręcił za to głową, śmiejąc się lekko. - Oboje pracujemy w Seattle, a wpadamy na siebie dopiero teraz. I to tutaj - stwierdził wzdychając, bo takie kwestie były naprawdę niesprawiedliwie. Jasne, Seattle było sporym miastem, ale czy nie powinni tam mimo wszystko kiedyś na siebie wpaść? A może się mijali, tylko żadne nie zwracało na to uwagi? - Jestem lekarzem, niedługo już w końcu chirurgiem - odpowiedział z lekkim uśmiechem, uznając (jak zwykle, gdy rozmowa schodziła na temat jego osoby), że to niezbyt interesująca kwestia. - Miałem zostać weterynarzem, ale nie dałem rady psychicznie - dodał z lekkim rozbawieniem, bo rzeczy tej nikt nie był w stanie zrozumieć, nawet on sam. Operowanie zwierząt zawsze jednak go przerastało i choć kilkakrotnie asystował swojemu ojcu, tak zawsze kończyło się to w najlepszym wypadku tylko kiepskim samopoczuciem. A podczas zajmowania się ludźmi odnajdywał w sobie jakieś większe pokłady spokoju i odpowiedzialności za to, co robi.
_________________
Gdzie jestem, gdzie mnie nie ma, już nie bardzo wiem
[Profil]
  MÓW MI: Majs
MULTI: [colter] [darcy] [elio] [finn] [penny] [theo]
 
charlie campbell



w Berrylane od kilku tygodni

pani architekt

27
yo

166
cm

lubi ciastka

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-07-21, 15:17   
  
Charlie

  
Campbell

  
And darling, I know it's getting late So what do you say we leave this place?

  

  

  

  

  

  


Było dla niej czymś najbardziej naturalnym, że mógłby jej nie pamiętać - nawet jeśli mogła sprawiać inne wrażenie. Przywykła do tego, że nie jest najbardziej zapadającą w pamięć osobą. Nieco dziwna, trochę niezręczna, z potokami słowotoków, dziwnych skojarzeń, w którym ciężko było się połapać nawet jej własnej siostrze bliźniaczce, z masą szalonych wizji i głową zawieszoną jakby gdzieś wysoko w chmurach. Większość ludzi poznawała ją, stwierdzała, że Charlie nie pasuje do ich bajki i tyle było z tej znajomości. Albo że oni nie pasowali do wizji wszechświata, jaki stworzyła w swojej głowie. Bajki, ideały, marzenia, których nigdy nie zrealizuje - wszystko to kwitło w najlepsze w jej wyobraźni. Może dlatego miewała problem z odniesieniem się do prawdziwego świata. I może nie tylko Holden widział w niej dziwaczną psychopatkę, która ma na myśli coś innego, niż miała faktycznie? Bo wcale żadną psychopatką nie była. Po prostu była dziwna, ok.
Szczerze się zdziwiła, że pamiętał o tych kitkach. Ona ledwo o nich pamiętała! Zamrugała kilka razy, po czym uśmiechnęła się szerzej i pokręciła głową. - No, nie był to najbardziej udany z moich wyborów stylistycznych... - przyznała i odgarnęła włosy za ucho. - Często mi się to wtedy zdarzało, tak myślę. Miałam ulubione podkolanówki w ogromne kolorowe grochy i nosiłam je, kiedy tylko miałam do tego okazję. To dopiero była porażka - być może nie powinna mówić tego tak lekko... Ale w gruncie rzeczy przyznawanie się do tego typu dawnych błedów nie stanowiło dla niej większego problemu. Jakby nie patrzeć, to, jak kiedyś wyglądała, teraz wydawało jej się całkiem zabawne, a wtedy uważała siebie za królową stylówy. Prawdopodobnie za kilka lat przyszła Charlie spojrzy wstecz na swoje wybory i też uzna, że były zupełnie beznadziejne. Inna sprawa była taka, że nawet obecna Charlie nieco za bardzo przejmowała się tym, co wrzuca na swój grzbiet, godzinami potrafiąc się zastanawiać nad tym, czy wszystko na pewno do siebie pasuje i co mogą o niej ludzie pomyśleć. A jeszcze inna, że Holdena najprawdopodobniej jej modowe decyzje ani trochę nie obchodziły...
- Tylko w Simsach - palnęła głupio i uśmiechnęła się w sposób, który ewidentnie świadczył o tym, że uważała się za szalenie zabawną. Poczucie humoru, level Charlie Campbell. Nic tylko wysłać ją do cyrku. - Profesjonalnie nie - dodała, bo domyślała się, że właśnie o to musi mu chodzić. - To miasteczko jest mniejsze, więc chyba łatwiej się tu spotkać. Mniej sklepów, mniej miejsc, w których można bywać. Tak mi się wydaje. No i dopiero niedawno się wprowadziłam. Tak na chwilę - kolejna informacja, o którą nikt ją nie pytał, a którą postanowiła się podzielić. I tak jak na siebie udawało jej się mówić zaskakująco składnie i do rzeczy, mimo tych nieproszonych wstawek.
Ona sama wolała słuchać tego, co Holden miał do powiedzenia. Znali się dawno temu, mogła mieć jakieś wyobrażenia o tym, jak potoczyło się jego życie (piękna żona, idealny dom, gromadka dzieciaków - takiemu facetowi musiało się to układać właśnie w podobny sposób!), ale to były tylko i wyłącznie jej własne, głupie przemyślenia. - Co... masz na myśli? - spytała, przekrzywiając głowę i przyglądając mu się uważniej, bo tak, była jedną z tych osób, które najwidoczniej nie rozumiały.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: anko
MULTI: aidan, billie, john, kayleigh, memory, rhys, stevie, wyatt
 
Holden Marvel



w Berrylane od dziecka

najmilszy chirurg w mieście

31
yo

180
cm

został ojcem, taka sytuacja

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: Wczoraj 18:55   
  
Holden

  
Marvel

  
Wyciągnęła do mnie rękę, nie wiedziałem, co mam zrobić, więc połamałem jej palce swoim milczeniem

  

  

  

  

  

  


Człowiek jest dość zabawny w swej konstrukcji; postrzegając swoją osobę przez pryzmat przedziwnych negatywów, nie dostrzega, że gdzieś w tym wszystkim staje się osobą niezwykle interesującą. I tak właśnie Holden na ludzi patrzył, nie myśląc jednak o tym, że on sam może przez kogokolwiek być rozpatrywanym w ten sam sposób. Z drugiej strony, Holden nie myślał o sobie źle - wiedział, że jest tak zwykłym i pospolitym człowiekiem, jak tylko zwykłym i pospolitym może każdy człowiek być. Życie obracające się wokół tradycyjnych problemów, dość neutralne w brzmieniu poglądy na życie, właściwie podejmowane decyzje. Bycie dobrym, może ciut za dobrym na ten świat, ale hej, uśmiechanie się, to przecież nie grzech. Może dlatego też fascynowały go kobiety, które roztaczały wokół siebie aurę mistycyzmu? Może Charlie nazwałaby się dziwaczką, może użyłaby do tego negatywnego wydźwięku, ale dla Holdena byłoby to określenie jak najbardziej pozytywne. Jak wiele by dał, by ktoś kiedyś uznał, że jest on ekscentrykiem, którego warto poznać...
- Żartujesz sobie? Były super! - przyznał z uśmiechem, zastanawiając się, czy zasugerowanie, że powinna teraz czesać się tak samo, mogłoby zostać przez nią źle odebrane. - Dobra, kompletnie nie znam się na modzie, ale dużo bardziej podobają mi się takie trochę szalone i kolorowe wybory - dodał, chociaż on sam nigdy nie odważył się na tak odważne kroki. Może dlatego, że kobietom jest pod tym względem łatwiej? A może dlatego, że mimo wszystko wolał zawsze ubierać t-shirty z grubym, rudym Garfieldem, mocno się z nim identyfikując.
- Szkoda. Miałbym pretekst, żeby spotkać się z tobą jeszcze raz - powiedział z lekkim uśmiechem, bo chociaż teoretycznie randki nie były mu teraz potrzebne, tak urok blondynki dość mocno na niego działał. Potem, by nie wyjść na upiornego podrywacza, zaczął jej opowiadać o swoich życiowych wyborach - o tym, że rozpoczynając praktyki w gabinecie ojca, zemdlał tak wiele razy, że ciężko byłoby to teraz zliczyć. O tym, że przy stole operacyjnym nie odczuwał podobnych zawrotów głowy, a oglądanie wnętrza ludzkiego ciała było dla niego czymś niezwykle normalnym. Jak i o tym, że popłakał się niegdyś, gdy kot, którego operację obserwował, umarł w dłoniach jego ojca. Był chyba jednak dziwakiem. Potem dodał jeszcze, że skoro już udało im się spotkać, a ona w Berrylane bywać będzie częściej, powinni wybrać się na kawę. Uznał chyba, że to nic takiego - nie zmuszał jej przecież do niczego, poza tym nie sugerował wcale, że ma być to randka. Ot spotkanie dawnych znajomych. Szkoda, że na tym wszystko się skończyło, a Charlie niedługo potem rozpłynęła się w powietrzu. Taki już los Holdena jednak, że każdą ładną pannę uśmierca :(

/ zt :(
_________________
Gdzie jestem, gdzie mnie nie ma, już nie bardzo wiem
[Profil]
  MÓW MI: Majs
MULTI: [colter] [darcy] [elio] [finn] [penny] [theo]
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 8