menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Sala #148
Autor Wiadomość
Julie Ellington


You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.


fotograf, podróżnik, dziennikarka

chora na białaczkę dziewczyna Howarda

Wysłany: 2019-01-06, 21:34   
  
Julie

  
Ellington

  

  

  

  

  

  
31 yo

  
172 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


/ po grach

Święta wcale jej nie cieszyły. Dość szybko zawinęła się z Howardem i Maxem i zaszyli się o Langdonów. Nie miała ochoty patrzeć na szczęśliwe twarze bliskich, nie chciała też psuć im nastroju swoim złym samopoczuciem, bo czuła się źle. Tak zwyczajnie źle, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, choć starała się trzymać fason. Była osłabiona, blada, a w łazience u Gal znów pociekła jej krew z nosa. Powiedziała o tym tylko Howardowi i od razu po tym wyszli.
Już następnego dnia Julie zameldowała się w szpitalu. Wyniki badań zrobionych na izbie przyjęć nie były zbyt dobre, więc zatrzymano ją na oddziale, by trochę podreperować parametry hematologiczne i wykonać dodatkowe badania. Była już po kilku pobraniach, przetoczono jej również krew oraz płytki i dziś czuła się odrobinę lepiej, choć już sama myśl o tym, co było raczej nieuniknione, sprawiała, że ściskało ją w żołądku. To dlatego tak mało zjadła, a babki w ogóle nie tknęła.
- Oszukujesz - skrzywiła się nieco i zaraz spojrzała na swoje literki. Póki co nie przychodziło jej do głowy żadne sensowne słowo, które mogłaby z nich ułożyć, więc postanowiła grać na czas. - Wcale nie jest uroczy. Wczoraj przyprowadził studentów i pokazywał im na mnie, jak powinno się robić punkcję lędźwiową.
Znów się skrzywiła, tym razem jednak dlatego, że miejsce wkłucia wciąż ją bolało. W między czasie wpadło jej do głowy słowo. Może niezbyt wymyślne, bo "tona" przy "t" od bruneta szaleństwem nie była i premii chyba za to nie zgarnęła, ale przynajmniej pozbyła się trzech liter. Kilka jeszcze jej zostało, ale i one znajdą się niebawem na planszy. Chociaż może nie było tego po niej widać, to naprawdę cieszyła się z tego, że odwiedziła ją Gal i w dodatku przyniosła jej scrabble. Trochę z nią potrenuje, a kiedy następnym razem będzie grała z Maxem, ogra go bez litości, bo póki co to on ciągle z nią wygrywał.
- Podasz mi wodę? - wyciągnęła rękę po butelkę stojącą na szafeczce nieopodal Gal.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Evan, Josh, Kara
 
Gal Ellington


-


panna krawcowa

i straszna psuja

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-01-21, 23:23   
  
`gal

  
ellington

  

  

  

  

  

  
28 yo

  
168 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Nic nie psuła, ani trochę. Choroba nie była jej winą, nie powinna się z tego powodu nigdzie chować czy uciekać. W sumie nawet jakby miała po prostu gorsze dni czy gorszy humor, też nie musiała. W końcu od tego się ma rodzinę, żeby była obok jak jest dobrze i jak jest źle. I żeby próbowała pocieszyć siostrze humor, bo jednak to było silniejsze od Gal, musiała chociaż spróbować to zrobić. I jedzeniem i w ogóle byciem obok. I chciała żeby siostra o tym pamiętała, że może na nią liczyć, nawet wstrzymywała się z zasypywaniem jej swoimi problemami, bo na pewno ta nie miała do tego ani trochę głowy. Nawet Gal do tego nie miała głowy, więc jak mogła od siostry oczekiwać że ta będzie miała, no bez sensu.
- Wcale nie. Poza tym i tak masz więcej punktów niż ja i na pewno mnie pokonasz - odpowiedziała z przekonaniem, bo jeśli oszukiwała, to raczej starając się mniej niż ona. No, co nie było do końca aż takie trudne, bo z samym skupieniem miała dość duży problem. Ale no, teraz skupiała się na Julce, nie na sobie. Nawet jeśli jej hasła trochę ją zdradzały...
- Nie brzmi to zbyt wesoło.. - przyznała cicho, z obawą lekką - to musi być dziwne, jak się tak wszyscy na Ciebie patrzą, nie? - zapytała zaraz potem. Nie spędzała w szpital nigdy czasu jako pacjentka, nie wiedziała jak to jest... i nie chciała się dowiedzieć. A kiedy siostra wpisała kolejne słowo na tablicę, zapisała jej wynik do tabelki i zaraz potem podała jej wodę - proszę bardzo - podała jej od razu - a tak poza tym to jak tu jest? Jedzenie jest takie paskudne jak w kawałach? - zapytała niepewnie trochę, jednocześnie wykorzystując jej 'n' i wpisując 'numerek'. Tak, zdecydowanie ta gra miała jakieś psychoanalityczne podłoże... ale Gal póki co wolała zgrywać niewinną, zapisując swoje punkty, tym razem bez premii i wybierając sobie nowe literki do kompletu.
_________________
[Profil]
  MULTI: scott, perry, joey, nora, tyler, fin, calls
 
Julie Ellington


You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.


fotograf, podróżnik, dziennikarka

chora na białaczkę dziewczyna Howarda

Wysłany: 2019-01-29, 22:51   
  
Julie

  
Ellington

  

  

  

  

  

  
31 yo

  
172 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


Julkę kusiło czasem, na przykład dziś rano, by mimo wszystko powiedzieć Gal, że najbardziej pomocna będzie w momencie, kiedy sobie pójdzie i da jej spokój. Powiedziałaby to nawet własnej matce, gdyby ta żyła i pojawiła się tuż przed nią. Była zmęczona, ale naprawdę doceniała pomoc siostry. Dobrze, że ta nie zasypywała jej newsami, bo starsza Ellington naprawdę nie miała teraz głowy do pocieszania innych.
- Dajesz mi fory?
Spytała wprost, bo hej, wcale nie czuła, że świetnie jej idzie. Gdyby była w domu, szło by jej o wiele lepiej. Kiedy grała z Maxem i Howardem, zawsze ich rozwalała. Dziś nie chciało jej się specjalnie myśleć, bo gdyby miała zacząć skupiać się na trudnych i mocno premiowanych słowach, zaczęłaby układać nazwy leków, które brała.
- Patrzenie nie jest najgorsze. Okej, ja wiem, że muszą się tego nauczyć, a najlepiej uczyć się na kimś, a nie na manekinie, ale cholera, to trochę boli - skrzywiła się mocno. Wbijanie igły w niższą partię pleców wcale nie jest przyjemne. Aż zrobiło jej się niedobrze. Może zwymiotuje? Może nie? Po kilku łykach wody przyszła nieznaczna ulga. Jej samopoczucie poprawiło się na tyle, że dostawiła kilka kostek na tablicę, wykorzystując "k" siostry i tworząc słowo "kutas". Aż westchnęła głośno. Chyba czegoś jej brakowało. Szpital źle na nią działał.
- Nie jest tak źle, ale i tak mam jedzenie od ciebie i od rodziców Howarda - uśmiechnęła się. - Wiesz, bardzo przejęli się tym, że tu jestem. Zanim przyszłam do szpitala, poszliśmy do nich i opowiedziałam im o swojej chorobie. Chciałam być wobec nich fair, wiesz, żeby rozumieli, co jest grane, bo to, że z moim zdrowiem nie wszystko jest w porządku, wcale nie wpływa na to, że mogę mniej kochać Howarda.
No bo hej, była szczęśliwa. Gdyby nie ten szpital, wszystko byłoby idealnie.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Evan, Josh, Kara
 
Gal Ellington


-


panna krawcowa

i straszna psuja

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-01-30, 01:23   
  
`gal

  
ellington

  

  

  

  

  

  
28 yo

  
168 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Gal by z tym handlowała. Serio serio. Mogłaby się rozpłakać, i możliwe bardzo, że nie udałoby jej się tych łez powstrzymać będąc wciąż w sali, bo jednak miała wielkie oczy, jak postać z anime, które zdradzały absolutnie wszystkie emocje jakie nią targały (no i chociaż o tym nie wiedziała, była w ciąży, a to dodatkowo podkręcało hormony i emocjonalność). I w sumie, gdyby powiedziała jej, że może zostać tylko jak będzie siedzieć w kącie i nie będzie się odzywać, to też by to zrobiła. Bo czasem sama obecność kogoś jest o wiele, wiele ważniejsza niż tysiąc słów.
- Nie, skąd. Po prostu mam dzisiaj jakoś... dziwnie w głowie - westchnęła sobie ciężko. Nie dzisiaj i nie dziwnie, tylko totalnie nienormalnie, i to odkąd przespała się z dwoma facetami w podobnym czasie... ale za bardzo się wstydziła, żeby powiedzieć o tym siostrze. Poza tym ze stresu (hehs) wciąż było jej niedobrze i źle..
- I nie używają znieczulenia? - zapytała zdziwiona, bo jednak w tych czasach powinni mieć sposoby na takie rzeczy, żeby zapewnić większy komfort swojemu pacjentowi. Ale cóż...
I generalnie to aż się zaczerwieniła, kiedy zobaczyła jakie słowa są na tablicy! Znała jednego bruneta, który miał ładnego ku... i żałowała bardzo, że pamięta jak on wygląda i o nim myśli.
- Jacy są jego rodzice, tak w ogóle? - zapytała zaciekawiona, bo chyba ich nie poznała. A wiadomo, poznawanie rodziców to spory stres! A jak są dzieci, jak dziecko Howarda, to już w ogóle...
- Nie bądź głupia, miłość jest kompletnie... niezależna od tego wszystkiego - machnęła ręką, a potem posmutniała. Tęskniła za Jacksonem. Kochała go. Ale go już nie było. A ona nie była wcale chora... więc zerknęła na swoje literki i ułożyła 'numerek'. Pogrążając się bardziej, oczywiście tylko w oczach osób, które wiedziały co ją dręczyło.
_________________
[Profil]
  MULTI: scott, perry, joey, nora, tyler, fin, calls
 
Julie Ellington


You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.


fotograf, podróżnik, dziennikarka

chora na białaczkę dziewczyna Howarda

Wysłany: 2019-02-01, 21:51   
  
Julie

  
Ellington

  

  

  

  

  

  
31 yo

  
172 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


Obecność bliskich była dla niej szalenie ważna. Okej, może czasem miała ich dość i wolała posiedzieć sama, żeby niczym ich nie martwić, ale akurat dzisiaj naprawdę potrzebowała Gal. Teoretycznie mogłaby potrzebować kogokolwiek, pierwszej lepszej osoby, która chciałaby sobie z nią posiedzieć, ale Gal była jej siostrą. Nawet jeśli nie mówiła jej zbyt wiele (ale chyba i tak chciała komuś się wygadać), to wystarczyła tylko jej obecność.
- Może powinnaś się przebadać? A jeśli tobie też coś jest? - zmartwiła się. Tego by jeszcze brakowało, żeby tata Ellington musiał martwić się o kolejną córkę. Julie już teraz się martwiła, bo nie miała pojęcia o problemach Gal. Głowy do tego też nie miała.
- Używają, ale już i tak sama myśl o tym, że wbijają ci długą igłę pomiędzy kręgi, robi swoje. A jeśli ktoś wbije ją trochę wyżej? Nie tam, gdzie trzeba? Wiesz, jak wygląda rdzeń kręgowy? Bo jest taka rura, nie? I ona jest w kanale wypełnionym płynem. Chodzi o to, żeby pobrać płyn, a nie dotknąć rury. Tylko na dole rura trochę się rozgałęzia i wychodzi z niej masa drobnych rureczek. Na zdjęciach to wygląda jak koński ogon - zaczęła gestykulować. - Chodzi o to, żeby wbić się między kręgi akurat w tym miejscu, gdzie nie ma rury, tylko ten ogon. Niczego nie uszkodzisz, a i łatwiej pobrać sam płyn. Ten studenciak dobrze wyznaczył miejsce, ale i tak zaczął wkuwać się wyżej.
Starała się wyjaśnić jej to najbardziej obrazowo, jak tylko się dało. Kiedyś jej samej tłumaczono podobne rzeczy, a że niewiele rozumiała, to trochę czytała. Chciała poznać swojego wroga, swoją chorobę. Już raz ją pokonała, dlaczego nie miałaby zrobić tego kolejny raz?
- Są naprawdę w porządku. Wszystko zrozumieli, a mama Howarda chyba doceniła to, że byłam z nimi szczera.
Zaczęła od uśmiechu, ale z każdym słowem było chyba nieco gorzej, bo pod koniec zdania w jej oczach pojawiły się łzy. Okej, w jednym oku, ale i tak. W dodatku nosem lekko pociągnęła. Co poradzić na to, że wcale nie była silna psychicznie i szalenie się bała?
- Cholera, Gal, dlaczego to wróciło akurat teraz, kiedy coś zaczyna mi się układać? - westchnęła. Nie ułożyła żadnego słowa. Nie miała na to siły. Przetarła oczy i kilka razy szybko zamrugała powiekami, żeby rozpędzić łzy.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Evan, Josh, Kara
 
Gal Ellington


-


panna krawcowa

i straszna psuja

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-09, 00:53   
  
`gal

  
ellington

  

  

  

  

  

  
28 yo

  
168 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Hehe, tak to już z rodziną bywa. Kocha się ich maks, ale czasem chce się im urwać głowę i zagrać nią w hokeja. Ofc Gal nigdy takich agresywnych zapędów nie miała, bo było z niej kochane i wyrozumiałe stworzonko, i nawet jeśli ktoś na nią bez powodu nakrzyczał, to była bliska przeproszenia tej osoby i próby wzięcia winy na siebie. Więc była dobrym workiem treningowym, Julka nie musiała się krępować.
- Obawiam się, że diagnozą będzie tylko moja wrodzona życiowa głupota - przyznała rozbawiona, ale szybko to rozbawienie minęło - Ale pomyślę o tym, przy następnej wizycie u ginekologa - zapewniła ją i przygryzła wargę. Ech, nigdy do tej pory nie musiała się przyznawać takowemu z rozwiązłości, chyba będzie pierwszy raz. Może gruntowne badania to nie był taki najgorszy pomysł.. chociaż ofc, trochę się jednak bała.
- Brzmi to bardzo skomplikowanie - przyznała od razu, marszcząc brwi. Bo kręgosłup, koński ogon, no Gal była tylko prostą krawcową! Ale swoje o potrzebnej precyzji małą igłą jednak wiedziała, i to bardzo dużo. - To zdecydowanie nie powinien dostać piątki - przyznała, kiwając powoli głową. - Ale z drugiej strony, na pewno nie zepsuliby tak, że nie dałoby się naprawić. Przecież ludzie ze zmiażdżonym kręgosłupem są ratowani, składani do kupy i znowu mogą biegać, więc taka igiełka... - uniosła brwi, sprawdzając czy to siostrę jakoś pocieszyło. Przygryzła lekko wargę, nie chciała żeby siostra martwiła się jeszcze takimi rzeczami, jakby jej choroba nie była wystarczająco stresująca. Aż się biednej Gal znowu niedobrze zrobiło, z tego stresu...
- A tak poza kwestią choroby? Świętoszki czy dziwacy z rzeźbami genitaliów w salonie? - zapytała, rozbawiona, przypominając jej tak trochę, w ten sposób, że raz sama się z takim typem umawiała i miała potem straszną traumę. Związek nie przetrwał zbyt długo, a i tak dostała od jego rodziców świecę w kształcie penisa.
I w tym momencie, złapała siostrę za rękę. - Jesteś silna, Julie, wiesz że to pokonasz... musisz pokonać - powiedziała cicho, starając się brzmieć jak najbardziej pewnie - a czemu... nie wiem, życie bywa czasem bardzo niesprawiedliwe... - dodała ciszej, bo... nie znała innej odpowiedzi.
_________________
[Profil]
  MULTI: scott, perry, joey, nora, tyler, fin, calls
 
Julie Ellington


You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.


fotograf, podróżnik, dziennikarka

chora na białaczkę dziewczyna Howarda

Wysłany: 2019-02-11, 00:00   
  
Julie

  
Ellington

  

  

  

  

  

  
31 yo

  
172 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


- Tak, ginekologa trzeba odwiedzać - przytaknęła. Chyba nie załapała, o co chodziło siostrze, pewnie o to, że trzeba się badać, żeby nie było żadnego raka kobiecego podwozia i żeby to Julka nie musiała później odwiedzać Gal w szpitalu. O rozwiązłości młodszej Ellington porozmawiają innym razem. Dzisiaj ta starsza nie miała do tego głowy.
- Trochę o tym poczytałam. Wolałam wiedzieć, co będą mi robić. I przy tym naprawdę można kogoś uszkodzić. Wystarczy, że igła uszkodzi rdzeń kręgowy i mogę być sparaliżowana od pasa w dół, nie mówiąc już o tym, że jeśli zakazi się igłą ten płyn, to można poważnie zachorować.
Chyba. Tak gdzieś czytała. A może to nie było o tym? Zresztą, czy to było teraz takie ważne? Ważne, że Julkę ciągle badano, ciągle testowano i jakkolwiek wiedziała, że przyświeca temu słuszny cel, tak czasem nie miała już na to wszystko siły.
- Nie, oni naprawdę są w porządku. Nie mają dziwnych rzeźb, naprawdę mnie lubią... Zresztą, przecież poznali mnie już jakiś czas temu i wiem, że będą mnie... nas w tym wszystkim wspierać. Nas - w sensie mnie i Howarda. No i Maxa. Jemu też powiedzieliśmy o wszystkim. Wiesz, delikatniej, ale on też musi wiedzieć - westchnęła. Naprawdę starała się być twarda, ale co poradzić na to, że trochę się rozklejała? Przy teściowej nawet trochę się rozkleiła. Dobrze, że akurat wtedy były w kuchni tylko one dwie i Howard tego nie widział. To były babskie sprawy. Musiała się wygadać, wzruszyć, bo przy swoim facecie jednak nie chciała. Toż to chłop, nie wszystko zrozumie. Julka matki nie miała, a chyba babskiego spojrzenia i babskiej rady potrzebowała.
- A jeśli nie pokonam? - spytała po chwili.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Evan, Josh, Kara
 
Gal Ellington


-


panna krawcowa

i straszna psuja

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-17, 23:12   
  
`gal

  
ellington

  

  

  

  

  

  
28 yo

  
168 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Jedna nie miała do tego głowy, druga siły. Gal była w dziwnym punkcie, kiedy dużo rzeczy się nawarstwiało, dużo stresów, dużo niepewności no i oczywiście, dużo głupoty. Dlatego kiedy siostra powiedziała o ginekologu, pokiwała głową, zgadzając się z nią. Nie wiedziała czemu teraz o nim rozmawiają, ale podejrzewała że może siostra zaraz wrzuci na ich tablicę scrabble właśnie takie słowo. Nawet jeśli Gal trochę z tego wszystkiego zapomniała czyja teraz kolej.
- Ale gdzie poczytałaś? Bo jak to te wszystkie porady zdrowotne z internetu, pierwsze które wyskoczą to przecież wiesz jak to z nimi jest, Jul... każdy ból głowy daje ci raka, przez każdy ból palca odpada cała ręka - uniosła brwi, bo przecież sama też miała tendencje do robienia takich głupot, jak sprawdzanie rzeczy w internecie. - Pamiętasz jak przygarnęłam Churcha? Każdy pomruk i dziwne zachowanie od razu googlowałam, a potem biegłam do weterynarza, jestem prawie pewna że przez pierwsze dziesięć wizyt faszerował go wodą i witaminą C - przypomniała jej, licząc że trochę ją teraz rozbawi. - Przecież ćwiczyli milion razy, nie pozwoliliby im tego robić bez pewnej ręki... - dodała już spokojniej i poważniej. Wierzyła w to, akurat. Tak samo jak w to, że idąc pobierać krew do badań, nie zostanie jej ręka przebita na wskroś, żyła nie zostanie rozerwana i nie zarażą jej żadnym paskudztwem.
Pokiwała głową na jej kolejne słowa i zaraz potem Julie po prostu ostrożnie przytuliła. Miała wrażenie, że właśnie tego siostra teraz potrzebuje. Ona na pewno... chciała też zadać jeszcze kilka pytań, ale uznała że to nie jest ten moment. Tak, ruda w końcu zdecydowała, że czas się zamknąć i wygadać siostrze, dlatego głaskała ją po głowie i nie wypuszczała ze swoich objęć.
- Nie mów tak... pokonasz. Jesteś silna, masz nas i już raz wygrałaś tę wojnę - zapewniła ją cicho, wkładając w te słowa całe swoje zdecydowanie w kościstym ciele.
_________________
[Profil]
  MULTI: scott, perry, joey, nora, tyler, fin, calls
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 5