menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Tunel
Autor Wiadomość
Berrylane


Wysłany: 2017-11-15, 17:25   Tunel
  
Berrylane


Tunel
[Profil]
 
 
frankie campbell



w Berrylane od zawsze z przerwami

Patrzę na to wszystko dość chłodno

28
yo

164
cm

Nie wiem czy wyjść z nią czy osobno

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-13, 23:31   
  
frankie

  
campbell

  
I Am Fucking Crazy, But I Am Free

  

  

  

  

  

  


[2]

Ten dzień nie różnił się zupełnie niczym od innych, ale od momentu w którym wstała, kiełkowało w niej zniecierpliwienie. Zupełnie jakby jakaś dziwna siła pchała ją do zrobienia czegoś co powinna zrealizować już dawno. Zanim jednak doszła do tego co to może być, zdążyła spędzić pozbawione sensu, długie godziny na włóczeniu się po domu. W samej bokserce i dresowych szortach, przeglądając wiadomości na telefonie, czekała aż jej kawa wystygnie żeby mogła ją odgrzać jeszcze jakieś trzy razy. Spojrzała tęsknie za okno i wreszcie ją tknęło. Niczego ostatnio bardziej jej nie brakowało jak spędzania szalonych chwil z najlepszą kumpelą z dzieciństwa. Problem jednak był dosyć dużego kalibru, bo ta znajdowała się już w czwartym stadium nowotworu i była równie uparta co Frankie, nie decydując się na leczenie. Nad tym ubolewała najbardziej, bo z dnia na dzień Mall nikła w oczach. Dość więc. Nie miała zamiaru jej robić żadnej interwencji, ale skoro jej droga przyjaciółka postanowiła już gnić na wizytach w szpitalach, chciała żeby chociaż dostała od życia coś więcej niż szarą, gównianą rzeczywistość, która przypierdalała w najmniej spodziewanym momencie, a gdy już leżałeś na wznak na podłodze to jeszcze wgniatała Ci obcas w klatkę piersiową.
Z domu wyszła w pośpiechu, zarzucając na ramię torbę wypchaną najpotrzebniejszymi rzeczami i wsiadła w samochód żeby pojechać prosto do szpitala, zanim uzna że pomysł wcale nie należy do tych najbardziej odpowiedzialnych. W podskokach przebiegła znany już dobrze korytarz i odnalazła salę, w której leżała Mall. Na szczęście nie było nikogo kto mógł jej ten pomysł wybić z głowy albo po prostu solidnie opieprzyć.
- Cześć kochanie, mam nadzieję, że dzisiaj Ci siły dopisują, bo za parę minut będziemy realizować Twoją wielką ucieczkę ze szpitala. Wchodzisz w to oczywiście? - zaćwierkała na powitanie, siadając z impetem na łóżku. Wyszczerzyła się najpiękniej jak tylko potrafiła i zamachała przyjaciółce przed oczami torbą. - O nic się nie martw, o wszystkim pomyślałam. Nie dam Ci przecież łazić po mieście w szpitalnej koszuli. Zresztą... Jedziemy za miasto. W zasadzie to nie wiem gdzie, ale "przed siebie" brzmi chyba wystarczająco atrakcyjnie żebyś ruszyła te swoje seksowne cztery litery i bez zadawania pytań wyszła ze mną z tego przybytku niedoli - wyrzuciła z siebie prawie na jednym wydechu, niecierpliwie stukając stopą o podłogę. Nie mogła nakryć jej żadna pielęgniarka, bo prawdopodobnie na następny dzień w holu zawisłaby kartka z jej zdjęciem podpisanym "tej Pani nie wpuszczamy".
  
[Profil]
 
 
mallory marrero



w Berrylane od urodzenia

umieranie na pełen etat

28
yo

157
cm

nie radzi sobie z odejściem owen'a

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-15, 19:29   
  
Mallory

  
Marrero

  
you have a place in my heart no one could ever have

  

  

  

  

  

  


Mallory dzień zaczynał się tak jak każdy inny od ponad trzech tygodni - czyli pobudka o siódmej, mierzenie gorączki, pobranie krwi, aby ostatecznie wybrać się na chemioterapię. Nienawidziła takiego trybu życia, ale co miałaby innego robić? Och, na pewno sama Mally wymyśliłaby sobie tysiące zajęć, niż siedzenie bezczynnie w szpitalu, tylko po to by dawać organizmowi kolejne próby jego uratowania. Chociażby pojechanie do swojej kawiarni, aby zobaczyć jak sobie bez niej radzą, czy już nie splajtowali, ale po prostu ukrywają to, bo to ich zdaniem jeszcze pogorszyłoby jej stan. Choć to śmieszne, bo kobieta była pewna, że już nie da się go pogorszyć. Właściwie to brunetka już dawno pogodziła się z tym, że prawdopodobnie nie dożyje swoich następnych urodzin, sami lekarze powiedzieli jej, że jeżeli nie zdecyduję się na eksperymentalne leczenie to zostało jej około trzech miesięcy. A ona już nie chciała, była wystarczająco zmęczona, aby wpuszczać w siebie kolejne leki, które i tak nie dają dużo procent szans, że zostanie wyleczona. Najchętniej to by spakowała swoje rzeczy i najszybciej wyjechała, gdziekolwiek, może do europy? Niby miała taką okazję, a nawet w lepszym składzie bo wraz ze swoim mężem, ale niestety - wszystko szlag jasny trafił, bo w dniu wyjazdu zemdlała i co gorsza... została wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną, aby jej organizm odpoczął. I tak niczego nieświadoma spała dwa tygodnie, a w tym czasie Owen dowiedział się o wszystkich jej kłamstwach; o tym, że zrezygnowała z leczenia, że nie przychodziła już na chemioterapię tylko przygotowywała się na pewną śmierć. To wydarzenie ich w pewnym sensie zniszczyło, mężczyzna nie mógł się pogodzić z tym, że Mally była gotowa umrzeć w tym zostawiając go samego - dlatego odszedł, choć na całe szczęście nie całkowicie, ponieważ obiecał jej, że będzie przy niej jako przyjaciel, tylko przyjaciel, ale dla panienki Marrero nie było to wystarczające.
I tak właśnie powróciła do swojej sali szpitalnej rozmyślając nad całą swoją egzystencją i o tym jakie decyzję podejmowała przez ostatnie dwa lata, zdając sobie sprawę, że większość z nich były największymi błędami w jej krótkim życiu, kiedy nagle usłyszała dość znajomy głos. - Frankie? - Mruknęła jakby nie dowierzając, że jej dziewczyna zdecydowała się na odwiedziny, w końcu Mally doskonale wiedziała jak przyjaciółka nienawidziła szpitali. - O czym Ty mówisz? Jaką ucieczkę? I gdzie? - Odpowiedziała radośnie, bo na sam widok ciemnowłosej od razu poprawił jej się humor! - Ty to zawsze masz zwariowane pomysły. - Roześmiała się kręcąc głową, ale po dłuższej chwili przeanalizowania punktów za i przeciw na jej pyzatej buzi pojawił się szeroki uśmiech. - A co mi tam, nic już bardziej nie zaszkodzi, dawaj te ciuchy. - Wzięła reklamówkę, aby szybko skierować się do łazienki i przebrać się w sukienkę, zaraz powróciła do swej towarzyszki. - To... co? Jaki masz plan? - Uniosła jedną brew patrząc na nią całkiem rozbawiona.
_________________
[Profil]
 
 
frankie campbell



w Berrylane od zawsze z przerwami

Patrzę na to wszystko dość chłodno

28
yo

164
cm

Nie wiem czy wyjść z nią czy osobno

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-23, 14:35   
  
frankie

  
campbell

  
I Am Fucking Crazy, But I Am Free

  

  

  

  

  

  


Szpitale kojarzyły jej sie głównie ze śmiercią Zbyt wiele razy trafiała tutaj w sprawach ze śledztwami, widzac ludzi balansujacych na krawędzi życia i śmierci. Najbardziej jednak nienawidziła ich za to, że w najważniejszym momencie nie mogla się w nim znaleźć, kiedy jej rodzice walczyli o życie zaraz po wypadku. Nim dotarła, juz ich na tym swiecie nie było. Od tamtej pory unika takich miejsc z namiętnościa. Tylko przez wzgląd na to, że na przyjaciółce zależało jej bardziej niż na własnych fobiach, zbierała się w sobie i przychodziła w odwiedziny ze sztywnym uśmiechem przyklejonym na usta.Tym samym, który Mall z miejsca rozpoznawala i kazała jej przestac udawać.
Dzisiaj jej radość wrecz z niej promieniala, a wszystko to przez szalony pomysł, ktory miala zamiar zrealizowac, bez względu na konsekwencje. Kiedy zobaczyła jak Mally ewidentnie poprawił się humor, od razu upewnila sie w tym, że robi dobrze.
- Cóż, jeszcze do konca nie wymyśliłam co i jak, ale myślę, że bez wycieczek z przewodnikiem się obejdzie co? - odpowiedziała słowem wstępu, rzucając sie na jej lozko, w oczekiwaniu az zmieni szpitalne szmatki na coś co jej przywiozła. - Mam nadzieję, że podobaja Ci się ciuszki, które wybrałam, ale chyba wszystko jest lepsze od tej piżamy. No offence, w niej tez wyglądasz bosko, ale prędzej odesla Cię tu z powrotem, niz postawią drinka w jakims przydrożnym barze - zaśmiała się cicho, odrzucając włosy do tyłu. - A wstępny plan wyglada tak: wychodzimy stąd zanim ktokolwiek sie zorientuje, pakuujemy sie do mojego samochodu - i ciesz się, ze zrezygnowalam z motoru - a potem jedziemy jak najdalej za Seattle. Sama możesz wybierać, które miasteczko z drogowskazów najlepiej dla Ciebie brzmi. Możemy sobie poudawac Thelme i Louise nawet jak bedziesz chciała, tylko błagam. Nie zniose wiecej myśli, ze schniesz mi w tych czterech scianach. To co, mamy deal? - spojrzała na nią wyszukująco, chociaz odpowiedź już znała. Może drink nie był najlepszym pomysłem, ale zawsze moze byc to cola, nie?
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5