menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Magazyn leków
Autor Wiadomość
Lolle Moseley



w Berrylane od Trzech lat

Kelnerka w CC Cafe

21
yo

152
cm

-

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-08-11, 13:34   
  
Lolle

  
Moseley

  
"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

  

  

  

  

  

  


- To nielegalne, więc czemu sama zdobyłaś się na coś takiego? - było to oczywiście pytanie retoryczne, Lolle mogła z góry zwęszyć, co ta kobieta mogłaby odpowiedzieć. Ale nieważne. Jeszcze tylko otworzyła torebkę i sprawdziwszy, czy schowała wszystkie leki, zauważyła notatnik, który w torebce miała zawsze. I tę jej teorię liczby dziewięć. I pomyślawszy o tym, uśmiechnęła się kącikiem ust, ale kobieta jej "towarzysząca" nie mogła tego zauważyć. - Nie mogą mnie skazać. Geniuszy matematycznych się nie karze, głupolku. - oczywiście wiedziała że to brednie, ale po prostu poniekąd chciała sprawdzić jej reakcję na te słowa. Była bardzo ciekawa tego, co powie, jak się zachowa...
A może po prostu to była zwyczajna złośliwość z jej strony?
Teraz postanowiła odpowiedzieć na jej nieco wcześniejsze słowa. Lolle już wiedziała, co odpowiedzieć, jak uformować litery w głoski, głoski w słowa, słowa w zdania.
- A uciekaj. Proszę bardzo, jak przedawkujesz, to nikt pewnie po tobie płakać nie będzie. - odparła Lolle z chłodnym wyrazem twarzy, choć w środku śmiała się całą sobą. Z tej dziewczyny, która pozowała na twardą, ale czy wewnątrz również kryła się taka twardość? Nasza anorektyczka szczerze w to powątpiewała. Sądziła, że ta nosi maskę, chroniącą ją przed złym i okrutnym światem. Ciekawe, ile w jej domysłów prawdy, a ile zwyczajnych złudzeń. - Myślisz, że świat jest taki kolorowy? Otóż zdziwisz się.
Nagle... poczuła, że robi jej się słabo. Cóż, w końcu od dwóch dni nic nie jadła, a podane jedzenie udało się jej wynieść ze stołówki mimo, że podczas całego posiłku zawsze nadzoruje ją pielęgniarka. Ah, najwidoczniej Lolle miała talent. W końcu czemu się dziwić? Robi tak już od dłuższego czasu. Więc ma wprawę, nie ma co...
Złapała się za róg ławki, zaczęła głęboko oddychać, ale jej starania zakończyły się fiaskiem.
Lolle straciła przytomność, a jej wystające kości dały osobliwy dźwięk, gdy uderzyły o twardą posadzkę.
_________________
[Profil]
    MÓW MI: Lola
 
LAVENDER WAKEFIELD



w Berrylane od zawsze

Can you hear me? S.O.S! Help me put my mind to rest.

24
yo

165
cm

Two times clear, again I'm acting low. A pound of weed and a bag of blow.

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-08-13, 22:38   
  
Lavender

  
Wakefield

  
I'm that bad type; make your mama sad type, make your girlfriend mad tight, might seduce your dad type... I'm the bad guy, duh!

  

  

  

  

  

  


Lavender była degeneratem, powierzchownie przypominała jedynie kupkę nieszczęść, a już na pewno nie jakiekolwiek wartości. Pozory potrafią jednak zmylić, chociaż ona nigdy nie zamierzała walczyć o prawdę. Nie mniej jednak czuła, że kiełkuje w niej irytacja, a to było bardzo niebezpieczne. W przeciwieństwie do większości nie była osobą, która agresje mogła utożsamiać, z wybuchem, ogniem, czymś spektakularnym, raczej z lodem... czuła, jak krew odpływa z jej twarzy. Nie odezwała się od razu. Wyczekała, spokojnie ją obserwując, a następnie zrobiła jeden krok w jej kierunku, pochylając się nieznacznie w przód.
— Nazwij mnie tak jeszcze raz — mówiła szeptem, bez zbędnych emocji, w zasadzie jakichkolwiek. Jej twarz, jak i ton głodu były z nich wyprane. — A bardzo szybko przekonasz się, że kradzież to najlżejsze przewinienie do jakiego jestem zdolna — wyjaśniła, zaczesując włosy za ucho dziewczyny, po czym spojrzała jej w oczy. — Rozumiesz? — uniosła kąciki ust w uśmiechu, który nie ocieplił ani trochę jej wyrazu, po czym oderwała się w tył i wróciła do przeglądania półek.
— Pewnie masz racje — odparła obojętnie na jej kolejne słowa, jakby jeszcze sekundę wcześniej wcale jej nie groziła. Lavender nie miała nikogo, poza siostrą, wiedziała w jakiej sytuacji się znajduje, a słowami kogoś, kto jej nie znał z oczywistych względów nie mogła przejmować się bardziej, niż wypadało. — Nafaszerowali ciebie jakimś gównem, czy wyrzucasz z siebie losowe frazy z poradnika "jak uczynić rozmowę pełną dramaturgii"? — uniosła brew, rzucając jej powątpiewające spojrzenie. — Nie wiem, jak wywnioskowałaś, że uważam, życie za kolorowe, ale zaczynam się zastanawiać, czy nie uciekłaś z oddziału dla chorych na schizofrenię — podzieliła się swoją opinią, tym razem nawet na nią nie patrząc. Znalazła kolejne ciekawe opakowanie i tym razem od razu je otworzyła i hop - połknęła już dwie tableteczki, całkiem z siebie zadowolona. To opakowanie też wylądowało w jej bieliźnie.
Mało kto wiedział tak dobrze, jak Lavender, że życie to nie bajka i kolorowe też nie jest. Robiła wszystko, by coś w życiu osiągnąć, była zdolna, inteligentna, odnosiła sukcesy, ale co? Wystarczyła chwila, by skończyła, jako nic niewarta, rozbierająca się dla pieniędzy panienka, więc nie zamierzała sobie tutaj grzecznie konwersować na temat swojego życia.
W jednej chwili dziewczynie coś się wydarzyło, a Lav spojrzała na nią nieco zmartwiona. Niby to nie była jej sprawa, ale kiedy nieznajoma runęła na podłogę, Wakefield zgromiło.
— Kurwa... — mruknęła, poruszając nią lekko, a następnie, gryząc się z myślami, wyszła z magazynu i natychmiast zawołała o pomoc.

Przepraszam, Lav jest chamska... ;.;
_________________
  
[Profil]
  MÓW MI: Lilka
MULTI: Ładne kwiatki... Lilianne i Gardenia
 
Lolle Moseley



w Berrylane od Trzech lat

Kelnerka w CC Cafe

21
yo

152
cm

-

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-08-21, 20:40   
  
Lolle

  
Moseley

  
"Jak po śmierci nic nie będzie to się wkurwię."

  

  

  

  

  

  


Dostała na chwilę drgawek, gdy kobieta ta dotknęła jej włosów, ale te nie trwały dłużej, niż kilka nędznych sekund. I nie da się w jakikolwiek sposób zaprzeczyć, że była zbita z tropu. Ta ćpunka, jak nazywała ją Lolle w myślach, ewidentnie przegadała naszą anorektyczkę. W środku tej ostatniej aż gotowało się ze złości, ale udało jej się tego nie pokazywać. Może to dlatego straciła przytomność? Nie, już prędzej Moseley osłabła z głodu, czego zdecydowanie można było się po niej spodziewać.
Ale zanim doszło do utraty przytomności, zanim w ogóle poczuła się źle, Lolle postanowiła jej odpowiedzieć. Jakoś. To było najważniejsze, gdyż powinna jakkolwiek zareagować, by kobieta ta nie poczuła się zwycięzcą, nie poczuła triumfu, iż oto udało jej się przegadać Lolle.
- Myślę, że te twoje odzywki mają podwójne wytłumaczenie. Po pierwsze, to twoja maska, by nie pokazywać, jaka krucha psychicznie jesteś. Po drugie, możliwe że stosujesz odzywki, które ktoś kiedyś kierował ku tobie, bo byłaś ofiarą przemocy rówieśniczej w szkole, byłaś pośmiewiskiem. - uśmiechnęła się przebiegle. - Jestem ciekawa, która z tych opcji jest prawdziwa... ale bardzo prawdopodobnie, że obie odzwierciedlają prawdę.
Potem stało się to, o czym już mówiliśmy: Lolle straciła przytomność.
_________________
[Profil]
    MÓW MI: Lola
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6