menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Kawiarnia
Autor Wiadomość
Sophie Golighty


Lives in
blue velvet

w Berrylane od urodzenia


laborantka w szpitalu

miłości nie znajdziesz w probówkach

Wysłany: 2018-05-30, 20:25   
  
Sophie

  
Golighty

  

  

  

  

  


  
Can these eyes lie? Of course not!

  
30 yo

  
176 cm

  


Sophie w pewnej chwili miała wrażenie, że mięśnie kobiety strasznie się napinają, gdy ta jej pomagała. Nie była jednak na tyle ciężka, by wywołać taką reakcję ciała panny Thawne, więc to się wiązało z czymś innym. Czyżby Faith się jej brzydziła? Naprawdę taka myśl przeszła przez jej głowę i wywołała ona smutek. Bo jak można kogoś dyskryminować z powodu choroby? Nikt przecież nie jest idealny, może ta kobieta za taką się uważała, ale wcale tak nie jest. Jednak Golighty nie była typem konfliktowym i nie uświadomiła przedstawicielki Thawne Labs, że nie jest ideałem, z jaki się uważa. Cierpliwie poczekała, aż kobieta wróci z wodą do stolika, a gdy tylko otrzymała szklankę, upiła kilka łyków, zaspokajając tym samym swoje pragnienie.
- Dziękuję za troskę, jednak czuję się na tyle dobrze, by móc przejść dalej do spraw biznesowych. Otóż choruję na astmę, czy to jest przeciwwskazaniem do pracy w państwa firmie? - świetnie zdawała sobie sprawę z tego, że niektórzy pracodawcy nie chcieli osób z bagażem choroby, w dodatku astmy, której atak może zostać wywołany drażniącym zapachem czy stresującą sytuacją. Zawsze można było zataić ten fakt przed przyszłym pracodawcą, skłamać podczas badań, ale w tym wypadku przedstawicielka firmy już wie o chorobie Sophie, pytanie tylko czy firma jest w stanie zaakceptować to uciążliwe schorzenie? Bo Golighty naprawdę zależało na tym projekcie, nawet bardziej niż na własnym zdrowiu.
[Profil]
 
 
Faith Thawne


Wysłany: 2018-06-08, 18:01   

Gdyby tylko Faith wiedziała, co pomyślała o niej Sophie, nic zapewne by sobie z tego nie zrobiła. A może jednak? Choć uważała się w wielu przypadkach… a właściwie większości za lepszą od innych, to podstawy jej niechęci wiązały się ze zgoła czymś innym. Trauma, którą pozostawiła ciężka ręka guwernantki Finke, odcisnęła się w niej na całe życie, ale to było ostatnie, czym chwaliłaby się przed obcymi. Być może zareagowałaby na potencjalne oskarżenia z większym rozdrażnieniem niż zwykle, ale na ogół nie przejmowała się takimi uwagami, dopóki nie wyrażała ich większa grupa osób. Wtedy dopiero czuła, że sprawę powinna uspokoić. Zapewne zbyłaby Golighty tekstem o niedorzeczności jej podejrzeń, w liceum zrobiłaby może awanturę z powodu urażenia jej godności, ale teraz zdanie jednostki wcale nie miało dla niej aż takiego znaczenia.
Kiedy rozmówczyni piła wodę, Faith usiadła z powrotem na krześle, zakładając nogę na nogę. Powoli ochłonęła po tym nagłym wypadku i z ulgą przyjęła fakt, że nie dostała ataku paniki, czego zawsze obawiała się w takich sytuacjach. Nawet sam strach przed atakiem był nieraz w stanie wywołać atak, ale obecnie czuła się zaskakująco spokojna.
Dobrze, że jest lepiej — powiedziała, przyciągając aktówkę bliżej siebie. Miała nadzieję, że to koniec przygód w czasie tego spotkania, bo z pozoru błahy napad astmy nieźle zestresował. Musiała się chwilę zastanowić nad odpowiedzią, nie miała aż takiego dokładnego obeznania z wewnętrznymi zasadami pracy w firmie. Pamiętała jednakże, że jeden z pracowników chodził chyba kiedyś z inhalatorem w czasie jakiegoś spotkania, nie przypominała sobie także, żeby figurowało to na liście przeciwwskazań pracy w laboratorium, z którą zapoznała się przed spotkaniem. — Nie, w żadnym wypadku. Myślę, że jeśli tylko nie będą to częste ataki wpływające mocno na postępy pracy, to powinno być w porządku.
_________________

[Profil]
 
 
Faith Thawne


Wysłany: 2018-06-08, 18:02   

!zdublowany post!
_________________

  
[Profil]
 
 
Sophie Golighty


Lives in
blue velvet

w Berrylane od urodzenia


laborantka w szpitalu

miłości nie znajdziesz w probówkach

Wysłany: 2018-06-09, 19:03   
  
Sophie

  
Golighty

  

  

  

  

  


  
Can these eyes lie? Of course not!

  
30 yo

  
176 cm

  


Mimo wszystko Sophie przecież nie miała jak poznać przeszłości kobiety, a więc nie wiedziała, czym kierowała się Thawne, zachowując się tak, a nie inaczej. A to, że Sophie inaczej spostrzegała to zachowanie to było tylko i wyłącznie jej odczuciem, którym nie zamierzała się z nikim dzielić. Ucieszył ją fakt, że jej choroba nie wpłynie zbytnio na jej przyszłą pracę. Teraz tylko wystarczyło podjąć decyzję, a to było bardzo trudne.
- Dobrze, w takim razie czy mogłabym poprosić o pani wizytówkę lub kontakt do pani? Chciałabym się jeszcze zastanowić nad tą propozycją, potrzebowałabym jeszcze jakąś kopię wymaganych warunków, dokumentów z którymi powinnam się zapoznać by podjąć ostateczną decyzję. Proszę dać mi hm, 2 dni na podjęcie decyzji, a wtedy zadzwonię i umówimy się na ostateczne spotkanie, dobrze? - spoglądając na zegarek widziała, że niedługo skończy się jej przerwa i będzie musiała wrócić do laboratorium, więc wolała nie podejmować decyzji pod wpływem chwili. Porozmawia o tym z rodzicami, przyjaciółmi i wtedy podejmie ostateczną decyzję, a najlepiej jakby miała z czym się na spokojnie zapoznać, by podjąć ostateczną decyzję. Na serwetce, która leżała na stole zaczęła coś bazgrać, a potem podsunęła jej ową białą serwetkę, żałując, że nie ma przy sobie żadnych kartek. Na szczęście zawsze nosiła ze sobą długopis i marker, więc miała czym napisać ten adres mailowy.
- Tutaj jest mój adres mailowy, bardzo bym prosiła o przesłanie informacji, z którymi powinnam się zapoznać przed podjęciem pracy u państwa, a teraz bardzo przepraszam, ale za 5 minut muszę wracać do pracy. - pewnie ich spotkanie potrwałoby nieco dłużej, niestety atak astmy laborantki nieco to uniemożliwił. Ale zawsze mogą to nadrobić następnym razem, a nuż zostaną wkrótce współpracownicami?
[Profil]
 
 
Faith Thawne


Wysłany: 2018-06-18, 14:36   

Faith już miała pod ręką przygotowane wszystkie dokumenty i teraz jedynie wyciągnęła je z odpowiedniej przegródki w aktówce.
Tutaj ma pani kontakt do samego sekretariatu laboratorium. — Podała jej pierwszą wizytówkę. — W razie gdybym nie była w stanie pociągnąć pani sprawy, proszę się z nimi skontaktować. A tutaj jest moja wizytówka. — Wolała dla bezpieczeństwa przekazać jej także drugą, ponieważ nie wiedziała, czy za te kilka dni będzie miała na tyle siły, aby poprowadzić dalej służbowe sprawy. Bądź co bądź to był pierwszy dzień, kiedy wróciła i nie miała pojęcia, czy za dwa dni nie schowa się ponownie przed światem w zaciszu swojej sypialni, aby cierpieć w samotności.
Ze skinieniem głowy przyjęła zapisany adres i schowała go do torby. Gdyby wiedziała, że Sophie chce to zrobić, podałaby jej kartkę i długopis, ale skoro ta już sobie poradziła, nawet się nie wysilała.
Oczywiście, przekażę, komu trzeba i już dziś wieczorem może się pani spodziewać wiadomości. Mam nadzieję, że do zobaczenia. — Podniosła się ze swojego miejsca i podała jej jeszcze rękę na pożegnanie, po czym wróciła do samochodu, gdzie odłożyła na aktówkę na tyle siedzenie, po czym ukryła twarz w dłoniach.
Pierwsze zadanie po powrocie do obowiązków nie wyszło jej aż tak źle, ale musiała wziąć oddech i się uspokoić. Zastanawiała się jeszcze chwilę, czy skoro jest w Seattle, nie wolałaby zatrzymać się na chwilę w laboratorium, ale koniec końców doszła do wniosku, że chce jak najszybciej znaleźć się z powrotem w domu, w Berrylane.

// zt x2
_________________

[Profil]
 
 
Charles Hamilton


Wysłany: 2019-04-23, 18:57   

#5 + look

/wieczór, po poranku z Sydney, łącznik między rejestracją a kawiarnią

Hamilton zakończył swoją ostatnią operację na wieczorowym dyżurze. Nie zdążył się nawet jeszcze przebrać w doktorskie ciuchy, a musiał popędzić do ICU na code blue, by uratować pacjenta w stanie nagłego zatrzymania krążenia. Na szczęście rezydenci z interny i anestezjologii byli bliżej i poradzili sobie dobrze z zadaniem, bo pacjent powrócił do normalnego rytmu zatokowego w szybkim czasie, więc mógł już zawrócić. Może nie interesowało go tyle co wrócić do domu, ale skończyć już słyszenie o kolejnym, nagłym i tragicznym przypadku pod koniec swojej obecności w szpitalu. Kilkugodzinny dyżur potrafił zawrócić mu w głowie, tym bardziej, kiedy przeszło się od południa sześć operacji, ponieważ część pacjentów z Virginia Mason, którzy przyjechali wcześniej z karambolu niedaleko Seattle, musiano przenieść do Northwest, gdyż tam raptowne i nagłe przypadki mogły zostać wyleczone od razu. Grafik w Northwest nie był zawsze spięty tak jak w Virginii, dlatego podjęto decyzję o przeniesieniu ich tak daleko. Cała kadra chirurgiczna była zawsze gotowa na przyjęcie wielu osób w jednym czasie, trudniej się robiło, gdy te osoby napływały systematycznie w dużych ilościach, wtedy pacjenci z izby przyjęć, którzy zostali zdiagnozowani jako przypadki operacyjne, dość szybko nakładali się na grafik, uniemożliwiając tak naprawdę ustalenie kto, gdzie, jak i po co przeprowadza operację. Cóż, bycie oddalonym od centrum szpitalem miało swoje korzyści, ale i straty.

Rozmyślając tak, no niestety, zbyt mocno się rozmyślił. Nie pomyślał nawet, żeby spojrzeć, kto idzie przed nim. Często się tak zamyślał i zawsze musiało się coś stać złego podczas tych rozmyśleń. Nie zauważając idącej przed nim kobiety, wpadł na nią ze sporą siłą. Prawie że przewróciła się na plecy, jego silna ręka ją objęła za ramię i nie pozwoliła spaść. Kobieta wypuściła z dłoni jakieś dokumenty, cały ich stos. Przeleciał je wzrokiem i zauważył, że jeden z nich to wypis, reszta to jakieś testy matematyczne. Były też żółte karteczki i jedna interesująca go kartka w kratkę, która zawierała na sobie ogromną ilość zapisków do króciutkiego, jedynie czterolinijkowego zadania zapisanego na jej górze.

Serce zabiło mu mocno, przestraszył się nie na żarty, że mógł zrobić tej kobiecie krzywdę. Nie zwracał większej uwagi na to, że może pognieść jej możliwie cenne papiery, tylko spojrzał jej w oczy i krzyżując nogi, powiedział:
- Wszystko w porządku? - i odwrócił wzrok na stos porozrzucanych dokumentów. Schylił się i zaczął je zbierać w kupkę, by następnie oddać ją kobiecie. Zachował sobie jednak kartkę w kratkę.
- Przepraszam Panią bardzo, nie zauważyłem Pani, jestem po kilkugodzinnym dyżurze, zamyśliłem się... - przeszedł z kobietą później na bok, by ukazać jej, że zostawił sobie jeszcze tę kartkę, która zapewne była cenna. Oddał ją i spytał się jeszcze, o co z nią chodzi, bo w sumie był cepem z matmy, gdy na to wszystko spojrzał. Chyba były tam jakieś calki, funkcje, tak naprawdę nie wiedział. Ciężko mu było nawet o tym pomyśleć. Matematyki używał jedynie w szybkich obliczeniach medycznych dot. np. wstrząsu kardiogennego, niewydolności nerek czy innych chorób. Tak poza tym to nic więcej go nie interesowało z tej dziedziny.
_________________

i smell empathy
[Profil]
   
 
Lolle Moseley


Wysłany: 2019-04-24, 16:47   
  


Tak, to był ten dzień.
Przecież przytyła dwa kilogramy (ważono ją dzisiaj z rana, o piątej godzinie, zresztą tak samo jak każdego dnia, a pielęgniarki notowały wagę dziewczyny w jej karcie... chociaż zauważono u niej znośną wagę już wczoraj), więc, po rozmowie ze swoim lekarzem prowadzącym oraz ordynatorem, mogła opuścić progi oddziału zaburzeń odżywiania. Ani nie cieszyła się, ani nie smuciła - ot, traktowała to bardziej jako rutynę, do której stale powraca, kiedy jest z nią naprawdę źle do tego stopnia, że ktoś (również i ciocia) zainterweniował, przez co Lolle lądowała w szpitalu. Znowu, tak, znowu. To robiło się po prostu nudne, zwłaszcza, że ci lekarze są... po prostu tępi. A przynajmniej sądziła tak Lolle. Tępi, bo nie widzą, że ta dziewczyna ma marne szanse na wyzdrowienie i chodzi tu oczywiście o remisję (nie tylko całkowitą, bo tymczasową również) psychiczną. Ale jej stan fizyczny też pozostawiał wiele do życzenia. W końcu te dwa rodzaje zdrowia często chodzą ze sobą w parze, nieprawdaż? A zwłaszcza w anoreksji. Fizyczne znęcanie się nad sobą głodząc się i psychiczne, gdy człowiek dokładnie odlicza każdą kalorię i ów człowiek robi sobie straszne wyrzuty sumienia, kiedy zjadł o pół kanapki za dużo.
A więc, dziewczyna dzierżyła w jednej dłoni torbę, w której znajdowały się ubrania, bielizna, kosmetyki i tak dalej, w drugiej trzymając wypis oraz niedbałe notatki, w których obliczała rózne rzeczy, jako że uwielbia matematykę. To było jej głównym zajęciem podczas pobytu na oddziale. Funkcje, prawdopodobieństwa, potęgi, pierwiastki. Ah... coś cudownego. A przynajmniej dla samej Lolle.
Szła, a raczej nieznacznie podskakiwała z każdym ruchem, gdy nagle...
Bum, doszło do zderzenia. No... prawie doszło. Konkretyzując, kobieta nie uderzyła o podłogę, gdyż ów człowiek, z którym się zderzyła złapał ją w ostatnim momencie.
Przez chwilę Lola była jakby... otępiała, aczkolwiek po chwili odzyskała sprawność umysłu, tak szybko, że ów człowiek pewnie nawet tego nie zauważył, chociaż wszystko może się zdarzyć... nieprawdaż?
Jej drogocenne notatki, rozproszone po podłodze. Dziewczyna nagle zaczęła zbierać kartki, a wtedy... jeden z palców zderzył się z palcem człowieka, z którym się zderzyła. Od tego zbliżenia Lolle odskoczyła dłoń, jakby właśnie się oparzyła. Poczuła szybsze bicie serca. Pewnie dlatego spojrzała w jego oczy. Piękne, niebieskie tęczówki. A już po chwili oboje stali, a mężczyzna podał jej papiery.
- O co, jejku jej, tutaj chodzi? - spojrzała na niego z nieskrywanym zdumieniem - Ależ to moje notatki na temat mojej teorii w dodawaniu do siebie cyfr w liczbach. Na inne notatki nie patrz, bo nie wiem nawet, jak ci je, jejku jej, przedstawić. - i uśmiechnęła się sympatycznie. - A właśnie, jejku jej, mam mówić na per pan, czy na ty? - spytała nieco zmieszana, że już zaczęła uciekać się do tej ostatniej opcji. - Trochę głupio wyszło z tym zderzeniem... - ewidentnie zmieszana Lolle podrapała się po przedziałku - mogę się w każdej chwili ulotnić. - po chwili zastanowienia dodała jeszcze: - Aby uczcić mój wypis.
_________________
[Profil]
   
 
Charles Hamilton


Wysłany: 2019-04-24, 20:19   

Od dziewczyny nie mógł oderwać wzroku. Phi, od której dziewczyny lub kobiety nie mógł go oderwać? Forever alone dużo mu robił do oglądania pięknych istot płci żeńskiej, no ale jednak osóbka, która stała przed nim była dość młoda, a on miał koło trzydziestki, więc wpatrywanie się w dekolt, figurę czy długie spoglądanie w twarz to jakby... nie na miejscu. Był też lekarzem, więc to też wpływało jakoś na jego postrzeganie w społeczności. I to nie najgorszym lekarzem - nie chciał tracić tej partykuły i przymiotnika poprzedzających rzeczownik. Były jego skutkami kilkuletniej już pracy jako anestezjolog. A przecież jeszcze dobre dwadzieścia lat pracy przed nim: ciężkiej czy lekkiej, to różnie, ale za to może rozwinąć swoje skrzydła na wiele horyzontów! Anestezjologia i intensywna terapia to dość interesujący, w pełni jeszcze nierozwinięty kierunek. Można odkryć tyle, przeprowadzić niezmierzoną ilość badań, odkryć nowe medykamenty, rozwinąć niektóre praktyki lekarskie, by ludziom żyło się lepiej. Przecież niedługo społeczeństwo zacznie się starzeć, kto tych wszystkich starszych wyleczy z chorób starości? Choć może w Stanach Zjednoczonych taka groźba jest trochę nierealna, to w krajach Europy Zachodniej może to być problem za kilkanaście, może kilkadziesiąt, ale w małej liczbie, lat. Cóż, świat idzie do przodu: w przeszłości też były wielkie kataklizmy, może po prostu taka jest jego istota? Narodzenie i śmierć w ciągłym kółku? Już sam nie wiedział, w które brednie wierzyć. Może dlatego jego rodzina kiedyś pozostała niereligijna i dokonała apostazji.
No ale, jego zdolne paczałki niestety nie mogły ominąć kilku ruchów gałką oczną na jej uroczą twarz i prześliczne włosy. - Jaka teoria? Jesteś w stanie ją wytłumaczyć? - zaciekawił się nieco. Chudzina z niej była, nieciężko było powiedzieć, że ma zaburzenia odżywiania. Zdążył zalukać z jakiego oddziału dostała wypis. Phi, zalukać, to była chyba najważniejsza informacja wytłuszczona w nagłówku. - Można na ty, Charles jestem. A tak formalnie, Medicinae Doctor Charles Hamilton, lekarz specjalista anestezjolog. - wyciągnął do niej prawą dłoń ze szczerym, szerokim uśmiechem. Gdy ta podała mu swoją, ścisnął ją delikatnie, żeby nie zabolało. - Aj tam, zderzenie. Już nieważne! Nie trzeba się ulatniać jak czysty tlen spod maski gazowej pacjenta, hoho, to był dopiero pożar. - zaśmiał się delikatnie, choć nie było to przyjemne wspomnienie. - Ale jak już się zapoznaliśmy, to trzeba trochę porozmawiać, nieprawda? Powiedz mi o tej swojej teorii... Jestem wolny już, więc wystarczy mi zgłosić, że wychodzę z dyżuru i... i możemy porozmawiać! - zasugerował, czując, że coś ciekawego tkwi w tej dziewczynie.
_________________

i smell empathy
[Profil]
   
 
Lolle Moseley


Wysłany: 2019-04-25, 17:21   
  


Dziewczyna bywała czasem podejrzliwa, i podobnie było w tym oto przypadku.... a przynajmniej na jakiś czas. Bo to może się w każdej chwili zmienić.
A co wprawiło ją w taki stan? Aż nazbyt rozbrajająca otwartość tego oto tu człowieka, podającego się za lekarza. Lolle coś czuła, ale już po chwili wszystko powróciło do normy (o ile można ją w tym przypadku jakkolwiek określić), zwłaszcza gdy znalazła kogoś, kto chce, by podzieliła się z nim jej genialną teorią.
- A ja Lolle. Jestem Lolle Moseley - i odwzajemniła gest z dłonią, aż na jej twarzy pojawił się serdeczny uśmiech. - A co do teorii, jasna sprawa. - tak, na to drugie odpowiedziała z lekkim opóźnieniem. Ale... lepiej późno niż wcale, jak mawiają. A po chwili Charles już szedł energicznym krokiem, by się zwolnić z dyżuru, pozostawiając Lolle samą, aczkolwiek z obietnicą, że będzie tu lada moment. W międzyczasie dziewczyna przyglądała się w wysokim lustrze na pobliskiej ścianie i oceniając, że te dwa kilogramy zrobiły wiele spustoszenia w jej ciele, chociaż ktoś inny pewnie tego by nawet nie zauważył. Ale Lola znała doskonale swoje ciało, więc żadna dodatkowa fałdka, nawet taka mikroskopijna, nie ujdzie jej uwadze. A po chwili pan anestezjolog był już przy niej, więc usiedli, a dziewczyna położyła pustą kartkę i ołówek na blacie stolika tak, by i dla niego wszystko było widoczne.
- W porządku, wytłumaczę ci to. - odchrząknęła cicho i wzięła się za objaśnianie. - Chodzi mi o dodawanie wszystkich cyfr w jakiejś liczbie. Ale żebyś wszystko zrozumiał, musisz do wiadomości przyjąć pewną prawdę absolutną. Że kiedy doliczymy w którymś momencie do dziewiątki, zapominamy o niej. - dziewczyna, mówiąc to, przypomniała sobie o czymś. O tym, co myślała, przeglądając się w lustrze.
- Powiedz mi, proszę, Charles... czy... czy moje lewe udo nie jest nieznacznie grubsze od drugiego? - mówiąc to, wstała i odsunęła się na pewną odległość, w taki sposób, że pan anestezjolog mógł zobaczyć jej nogi. Miała na sobie ciasne rurki, które musiały być naprawdę wąskie, ale tak bardzo bardzo, że opinały jej nogi. W końcu i jej nogi były chude. - Ciocia mi kupiła te spodnie, mimo że wie, iż nie lubię takich ciuchów, bo pokazują doskonale miejsca, gdzie najwięcej gromadzi mi się tłuszcz. - skwitowała. Nie bez powodu Lolle zamartwia się takimi rzeczami. Dla typowej anorektyczki istotna jest każda, najmniejsza fałdka. - Proszę, powiedz mi, bo mnie to nurtuje. A jak mi odpowiesz, i to szczerze, będę ci dalej tłumaczyła to, co odkryłam w dodawaniu cyfr. - i uśmiechnęła się nieśmiało.
_________________
[Profil]
   
 
Charles Hamilton


Wysłany: 2019-04-26, 18:48   

I wtedy Charles zamarł.
Osoby z zaburzeniami odżywiania miały naprawdę szajbę na punkcie rozmieszczenia nadmiaru tłuszczu, nawet najmniejszego, na swoim ciele. Jakiekolwiek wybrzuszenie, jakakolwiek dodatkowa fałdka, oznaka przybrania na wadze były wręcz upiornym dla nich przeżyciem. Niezbyt komfortowo się teraz czuł, wiedząc, że ta pacjentka ma już wiele do czynienia z jej anoreksją. Trzeba było tylko spojrzeć na jej nieco za dużą koszulę, twarz czy chód. Łatwo udawało mu się rozpoznawać takie osoby; zazwyczaj takie rozpoznanie po prostu wynikało z jego własnego doświadczenia. Cóż, większość czasu poświęcał na szpitalnictwo, co innego mógł robić? Nie tylko leczył pacjentów, a także ich poznawał. Wykonywał research na temat wszystkich chorób, które mogą każdego nękać, a w szczególności zaburzeń psychicznych. Nie był niestety psychologiem, by móc bezbłędnie oceniać postępowania i zachowania innych, a także je przewidywać. Manipulatorem też niezbyt, chociaż czasami taka umiejętność przydałaby się przy opornych pacjentach, którzy nie chcieliby zgodzić się na znieczulenie ogólne, miejscowe czy podtrzymanie życia. Ale zawsze bał się nauczenia się technik manipulacji. Nauczone umiejętności mogły bardzo szybko spowodować, że zacząłby je wykorzystywać w życiu prywatnym, co niezbyt mu się podobało. A bardzo dobrze znał siebie. Niby czuły, uczuciowy i niechcący zrobić krzywdy wewnętrznie, ale na zewnątrz, podczas silnych emocji? Wtedy był bardzo impulsywny, nierozważny, niepatrzący na konsekwencje. Dlatego też nie czułby się dobrze, gdyby takie nauki podjął.
Postanowił jednak coś wreszcie powiedzieć. Nie mógł przecież sobie odejść - zablokować numer czy przerwać połączenie, tak jak to mógł zrobić na telefonie. Był zmuszony odpowiedzieć na to pytanie szczerze. Nieszczera odpowiedzieć jedynie zaspokoiłaby jej wyimaginowaną nieidealność, co mogłoby spowodować wpływ na jej późniejsze zachowanie.
- Nigdy Cię wcześniej nie widziałem, nie mam porównania. Nie wygląda na to, żebyś miała jakąkolwiek większą fałdkę, nawet mikroskopijną. Te rurki naprawdę dobrze opiewają Twoje nogi i nie ukazują żadnych dodatków. - zablefował. Trochę niezbyt czuł się z tym dobrze. Pragnął teraz poznać jej teorię. Przypuszczał, że jednak ona zauważyła nawet najcieńszy paseczek dodatkowego tłuszczu pod jej skórą. Przynajmniej nie stanie się to, o czym myślał. Że skłamanie o jej niby-tłuszczu mogłoby spowodować gorsze załamanie. Ale w sumie to już nie wiedział, co ma myśleć. Postanowił pokierować się wzrokiem i umysłem, a nie sercem.
_________________

i smell empathy
[Profil]
   
 
Lolle Moseley


Wysłany: 2019-04-26, 19:28   
  


Spojrzała na niego, jakby nie wierzyła własnym uszom. Po chwili widocznego wahania, dziewczyna w końcu uśmiechnęła się radośnie.
- Naprawdę, jejku jej, tak sądzisz? - była bardzo szczęśliwa z powodu usłyszanych przed chwilą słów. - Bo widzisz, ja przytyłam. Dwa kilogramy. I to na pewno... - teraz jej mina zrzedła, gdyż uznała że może i ten człowiek miał dobre intencje, ale nie ma tak dobrego oka, jak ona - ...i to na pewno odbiło, no po prostu musiał odbić się na moim wyglądzie! Ale - teraz jej uśmiech był słabszy - znowu przejdę na dietę i wszystko wróci do normy. To jak, wracamy do mojego matematycznego odkrycia? - Jeszcze raz przejrzała się w lustrze, bardzo uważnie. - Ja jednak widzę gdzieniegdzie te dwa zdobyte kilogramy - powiedziała szeptem. A po chwili oboje już siedzieli przy stoliku, a pusta kartka z ołówkiem (który w czasie swojego długiego życia przeżył naprawdę wiele...) leżały przed nimi.
Była mowa o diecie... cóż, czy głodówkę można nazwać dietą? Może i tak, ale taką ekstremalną. I niezbyt zdrową. No ale cóż poradzić? Jak tak dalej pójdzie, nie minie sporo czasu, a znów tu wyląduje. A Lolle uważała, że lekarze są po prostu tępi, że po prostu jeszcze nie rezygnowali z niej. Z walki o jej zdrowie, psychiczne i fizyczne, z naciskiem na to pierwsze.
- A więc - odchrząknęła. - Na czym my skończyliśmy? Ah tak, już wiem. Otóż... zapominamy o dziewiątce, gdy do niej dotrzemy. I robimy tak z każdą następną dziewiątką, aż zostaną same inne liczby, które sumujemy. - dziewczyna rozejrzała się i jej wzrok utkwił w ladzie. A na półce stały małe butelki z wodą mineralną. - Przepraszam cię na chwilę - podeszła do ekspedientki, uprzednio wyjmując ze swojej szpitalnej torby małą portmonetkę i poprosiła o butelkę niegazowanej, a zapłaciwszy, powróciła do stolika. - Wybacz. Wyższa konieczność, sam rozumiesz. - i chciała otworzyć butelkę, ale.... nie mogła. Po prostu nie miała tyle sił w swych chudziutkich rączkach. Poprosiła mężczyznę o otwarcie, a zaraz potem chłodny płyn rozlał się w jej ustach i spłynął do gardła, co było dla niej błogim uczuciem. Po prostu kiedy czuła, że jest naprawdę głodna (i zaiste, w tym przypadku tak właśnie było) że nie może wytrzymać, żuła gumę do żucia albo piła wodę. Ot, i cała filozofia.
- Chcesz trochę? - bardziej potraktowała to jako pytanie retoryczne, a już po chwili dziewczyna była gotowa, by dalej objaśniać, co objaśnić mu miała. - Pewnie dziwi cię, że traktujemy tak każdą dziewiątkę, prawda? - spojrzała na niego, chcąc zobaczyć jego reakcję - Ale to jest bardzo proste! Tylko skup się: liczba dziewięć jest tak jakby liczbą o jedno mniejszą od jedynki. Przykładowo taka dziesiątka. Liczbą mniejszą o jedno jest dziewiątką, a sumą liczb w dziesiątce jest jeden. Dlatego dziesięć równa się jedynce. Mam nadzieję, że na razie rozumiesz? - robiła takie pauzy, by mężczyzna nadążył za jej tokiem rozumowania. Nie to, że uważała go za idiotę. Ba, wręcz przeciwnie! Uważała, że jest on inteligentną osobą. Jednak i tak nie każdy potrafi od początku załapać tego, jak pracuje mózg Lolle. - To jak, można iść dalej? Bo widzisz, już wyjaśniłam ci główną istotę mojej teorii. - pociągnęła kolejny łyk z butelki - Teraz bym chciała ci udowodnić genialność takiego myślenia na pewnym wzorze. - dziewczyna pochwyciła ołówek i zaczęła bębnić nim cicho o blat stołu. - Gotów?
_________________
[Profil]
   
 
Charles Hamilton


Wysłany: 2019-04-27, 17:23   

Hamilton kiwnął głową ze zrozumieniem i już otworzył usta, by zadać pytanie. Ale w sumie, chyba zrozumiał, że to głupie pytanie. Choć jednak nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi, więc wydusił z siebie:
- A więc, mając liczbę 28, liczę to tak: 2 i 8, czyli 10, ale 10 jest liczbą równą 1, bo jest wyższa o 1 od 9 i suma cyfr wychodzi 1? A jeśli liczę 18, czyli 1 i 8, to wychodzi mi 9, więc zapominam o dziewiątce kompletnie? - spytał. Dręczyło go to, bo w sumie trochę po dyżurze nie myślał. Nie był głupi, ale jak każdy człowiek po intensywnym wysiłku musiał odpocząć, a jak już miał myśleć, to najlepiej dać mu więcej czasu. A teraz w sumie mógł o to nie pytać, tak sobie stwierdził w duchu, bo wyszedł na nic nierozumiejącego głupka, oczywiście jego zdaniem. Bo ta teoria dla niego nie miała zbytnio sensu bez pokazania przykładu. A może miała sens? Co, jeżeli ta dziewiątka jest głównym powodem, dla którego ludzie się zabijają na przecenach o zakupy? Wiadomo, telewizor kosztujący nierówne 2400 dolarów amerykańskich - czyli 2399.99 - sprawia lepsze wrażenie. Bo przecież nie kosztuje 2400. Kosztuje trochę mniej. A dziewiątka łatwo wpada w oko, co sprawia, że o niej zapominamy i wydaje nam się, jakby telewizor był trochę tańszy. A może to nie o to chodziło? Może chodziło o coś innego, może to było powiązane z istotą samej kobiety siedzącej przed nim? Możliwe, że to jej anoreksja podsunęła jej ten pomysł, bo kiedyś ważyła 39, więc prawie 40. Może to o to chodzi?
- Jasne, pokazuj! Lubię praktykę. Teoria mnie ciekawi, praktyka mnie interesuje. - przyznał z uśmiechem, widząc, że już się mocno wkręciła w wytłumaczenie tej teorii. I że była bardzo radosna, gdy mogła z kimś się o tym podzielić. W sumie, on też się cieszył. Uwielbiał poznawać nowe rzeczy, a to była odskocznia od szarej codzienności. Medycyna go chyba zbyt interesowała. Życie prywatne czy takie rzeczy uznałby za pierdoły. A to? To zaintrygowało go na maksa, pobudziło jego zaginione gdzieś w pniu mózgu szare komórki, których już dawno nie używał, bo wystarczyła mu niewielka ilość tych do myślenia o pacjentach. Wolal skupiać się na oddychaniu, biciu serca, trawieniu. Zazwyczaj nie zwracał uwagi na to, co go otaczało i mogło go zaciekawić. Po prostu, tak już wyszło.
_________________

i smell empathy
[Profil]
   
 
Lolle Moseley


Wysłany: 2019-04-27, 21:21   
  


Dziewczyna bardzo się uradowała, słysząc, że mężczyzna załapał, co miała mu do przekazania.
- Dokładnie tak. - pociągnęła kolejnego łyka z butelki. - Szybko się uczysz - pochwaliła go, kiedy znowu zakręcała zakrętkę. Po co właściwie ją zamykała? Przecież piła ją ciągle, co chwila opróżniając nieznacznie butelkę z płynu, który się w niej mieści... - To jeszcze podam ci pewien przykład, jak sprawnie posługiwać się tą metodą. Jest sobie liczba 7887. Jak widzisz zapewne, wystarczy obliczyć sumę cyfr w liczbie 78, a potem zdublować wynik. A że w każdym przypadku musimy wszystko sprowadzać do dziewiątki, by następnie ją usunąć z naszych obliczeń, znajdujemy cyfrę, której najbliżej jest do dziewiątki, i zaiste, jest nią ósemka. A że brakuje nam do dziewiątki w ósemce liczby jeden, wypożyczamy ją od siódemki. Od siódemki odejmujemy cyfrę, którą tak bardzo potrzebowaliśmy, a wynik jest sumą cyfr w liczbie 78. No to teraz dodajemy do siebie dwie szóstki, jakie uzyskaliśmy po tym zdublowaniu. Sześć i sześć to dwanaście, a więc trzy. I no proszę, całą filozofia. - uśmiechnęła się promiennie, i już wiedziała, jakie będą jej kolejne słowa. - No to teraz, posługując się tym, co już wiesz, uciekając się do mojej metody oblicz sumę cyfr w liczbie 6986. - i znowu odkręciła butelkę i znowu upiła łyczek.
Bawiła się włosami, czekając na jego odpowiedź. A gdy ją otrzymała, postanowiła przejść do tego wzoru. Wiedziała jednak, że jej "badania" nad tym są niekompletne, aczkolwiek i tak postanowiła choć trochę go naprowadzić na tory swojego rozumowania w tej kwestii.
- Dobra. To teraz przedstawię ci ten wzór, ale uwaga: pracuję nad tym i nie jest to jeszcze kompletne, więc nie oczekuj że wszystko będzie zgodne, chcę po prostu byś i w tej kwestii poznał mój tok rozumowania. To jak, gotowy? - odchrząknęła i przygotowała ołówek, trzymając go teraz w dłoni, gotowy do pisania na kartce, która leżała na blacie. - No to już cię naprowadzam. Jeśli od dziewiątki odejmiemy liczbę x, otrzymamy pewien wynik. Niech to będzie y. Kiedy chcemy podwoić liczbę x, suma cyfr tego podwojenia jest równa liczbie, którą otrzymamy w działaniu: x-y. No to teraz przedstawię to na przykładzie. Niech naszym x będzie 7. - i teraz już wszystko uważnie notowała, w taki sposób, by wgląd na kartkę miał i jej "uczeń" - W takim razie, naszym y jest dwa. Podwajamy x, wychodzi czternaście, a więc pięć. Od x odejmujemy y, czyli od siódemki odejmujemy dwójkę, również wychodzi pięć. - rozpromieniona, odchyliła się nieznacznie w ten sposób, by Charles mógł przestudiować działanie. - To co, może wystarczy tego liczenia? Wiedz, że głównie tym zajmowałam się, leżąc tutaj. I to sprawiło, że jeszcze nie sfiksowałam. - złożyła dłonie w koszyczek i ułożyła na skraju blatu. - A kartkę możesz sobie wziąć. Może, kiedy postanowisz wrócić do tego liczenia, przypomnisz sobie o mnie? - puściła mu porozumiewawcze oczko.
_________________
[Profil]
   
 
Charles Hamilton


Wysłany: 2019-05-04, 09:26   

- Huh, po dwunastu godzinach myślenia przy pacjencie pod ogólnym jeszcze umiem myśleć. - przyznał z dumą, bo rzadko mu się to udawało. Zazwyczaj po takowym dyżurze po prostu padał w pokoju lekarskim i spał, aż będzie w stanie wyjechać do Berrylane do domku na White Log Mews. Nie myślał zbytnio o tym, żeby wykonywać pozornie proste działania matematyczne i może jeszcze pisać jakieś raporty. Wolał być wypoczęty przy takich rzeczach, wtedy był w stanie uważnie wszystko rozpatrzyć. Chociaż - ten się nie myli, kto nic nie robi.
- Hm, wydaje się logiczne.. Nie zdziwię się, jak w domu będę to liczył różne liczby na kartce w wolnym czasie! - uśmiechnął się, no bo jednak był zaciekawiony tym, jak ta teoria w praktyce może sprawdzić się na innych liczbach niż dwu-, trzy- i czterocyfrowych, które leżą blisko siebie lub dają niewielki wynik. Może taka liczba 876768? To był pewnie potwory wymagające innego systemu obliczania dziewiątek. No bo, mamy tutaj dwie ósemki bliskie 9, więc co robimy z tej liczby? 966759? Postanowił o to jeszcze zapytać na koniec, żeby nie było, że później ćwiczy to w zły sposób.
- 6986? No dobrze, o dziewiątce zapominam, więc zostaje mi 686... Biorę z jednej szóstki jedynkę, więc wychodzi 596, a następnie wymazuję dziewiątkę i zostaje 56, po czym... wychodzi 2, bo 5 plus 6 równa się 11, a 11 odjąć 9 równa się 2! - z entuzjazmem wypowiedział po kilku dobrych namysłach i jeszcze sprawdzeniu na palcach czy wszystko jest w porządku. - A co z liczbami większymi, na przykład 876768? Mam tutaj dwie ósemki, dwie siódemki, dwie szóstki. Możesz to zrobić, żebym mógł się jeszcze zorientować na takich liczbach? - zaproponował, wiercąc się trochę w fotelu. Od siedzenia w jednym miejscu rozbolały go nieco plecy i nogi, więc postanowił się trochę rozciągnąć. Wstał i przeprosił na chwilę Lolle, by następnie się rozruszać i wykonać kilka prostych ćwiczeń. Po chwili wrócił i ponownie usiadł, by wysłuchać reszty.
- To też będę musiał poćwiczyć! Bardzo ciekawe rzeczy, naprawdę... Nigdy nikt mnie tak nie zaskoczył teorią matematyczną, zazwyczaj dostawałem jakieś całki, funkcje i silnie po twarzy, nic mądrego ani ciekawego, chociaż wprawdzie czasami się przydają w medycynie, ale nie jestem farmakologiem odkrywającym nowe leki, tylko anestezjologiem podającym nowe leki. - odebrał kartkę, którą mu dała i schował ją do kieszeni garniturowych spodni, które na sobie miał. Uśmiechnął się ostatni raz szeroko i spojrzał na kobietę. Przypomniał sobie o ważnej rzeczy. - A może jakaś szybka wymiana numerów? - wyciągnął już telefon i spoglądnął w jej oczy.
_________________

i smell empathy
[Profil]
   
 
Lolle Moseley


Wysłany: 2019-05-04, 19:03   
  


- 876768, tak? - mężczyzna już wspomniał, że mamy tu dublet, aczkolwiek nieco innymi słowami. - No to zajmiemy się połówką. Potem to podwoimy, już wiesz, dlaczego. - odchrząknęła. - żeby uzyskać dziewiątkę, powiedzmy, z siódemki, musimy odebrać dwójkę z jednej z dwóch liczb. No, niech będzie sześć. Wychodzi cztery. Ósemka została, więc dodajemy do siebie ją oraz czwórkę, która poprzednio była szóstką. Wychodzi trzy, bo od czwórki wzięliśmy jeszcze jedynkę, by dopełnić nią ósemkę, by stała się dziewiątką. Usuwamy tę dziewiątkę, więc pozostaje nam trzy. Ale! - teatralnie podniosła palec wskazujący ku górze - Wiemy, że mieliśmy to zdublować. Więc trzy dodać trzy to sześć. - dziewczyna, by odpocząć od wygłoszenia tak obszernego monologu, upadła ciężko, całym ciężarem swego wychudzonego ciała, na oparcie zajmowanego przez nią krzesła. - Słuchaj, jeśli popełniłam jakiś błąd, wskaż mi go, proszę. Po prostu... jestem już zmęczona, ale nie, nie rozmową z tobą, nie martw się! - pokręciła znacząco głową. - Na dodatek dzisiaj, z samego rana, jak ważyła mnie pielęgniarka, nie wierzyła że przytyłam dwa kilogramy, nie ufała mi, sądziła że gdzieś ukryłam coś ciężkiego... a jak, jejku jej, miałam co schować, skoro po pierwsze byłam w pidżamie, a po drugie nie miałabym kiedy coś sobie schować, bo obudziła mnie gdy jeszcze smacznie spałam? No i wiesz, co ona zrobiła? Kazała mi się rozebrać. I musiałam stać na tej wadze, jak mnie Pan Bóg stworzył... - głęboki wdech i wydech - Jejku jej, nieźle się wkurwiłam, chociaż trochę mi żal tej pielęgniarki, bo pewnie po pierwsze nie potrafi przegrywać, po drugie, jejku jej, nie jest zbyt lotna umysłowo. - spojrzała mu w oczy, oczekując, jak on to wszystko skomentuje.
Milczała, gdy Charles wykonał kilka ćwiczeń fizycznych. Nie chciała mu przeszkadzać. A gdy zaproponował wymianę numerami telefonów, dziewczyna ewidentnie się rozradowała, co na pewno było po niej widać.
- Jestem, jejku jej, jak najbardziej za! - i z kieszeni wyjęła swój telefon i podyktowała mu swój numer prosząc po chwili, by puścił jej strzałkę, aby wyświetlił jej się jego numer. Dokładnie zapisała sobie jego imię, bo innych Charlesów to ona nie znała, więc to wystarczyło, aby kojarzyła, kto dwoni. Jeszcze tak trochę posiedzieli, aż w końcu Moseley zadała pytanie.
- A powiedz mi - odparła cicho - Czy nie zanudziłam cię zbytnio, jejku jej, tą matematyką? - chociaż wiedziała, że jest odwrotnie. Może po prostu oczekiwała pochlebstw?
_________________
[Profil]
   
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 7