menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Ballard Modern Dentistry
Autor Wiadomość
Berrylane


Wysłany: 2017-11-15, 19:24   Ballard Modern Dentistry
  
Berrylane


Ballard Modern Dentistry
[Profil]
 
 
Hayden A. Lyons



w Berrylane od już nie mieszka w Berry

uczy astrofizyki na uniwerku i pracuje nad wojskowym projektem

28
yo

187
cm

mieszka z Finley

Lives in:
capitol hill

Wysłany: 2019-06-10, 15:21   
  
Hayden Andrew

  
Lyons

  
Jak spragniony snu, powoli zmierzam do granic Znoszących mój ból Mimo że jestem tu Ten świat oszalał.

  

  

  

  

  

  


Hayden był naprawdę dobrym chłopakiem. Tak sobie przynajmniej wmawiał ale skoro Fin jeszcze z nim chciała być to coś musiało być na rzeczy i nie robił jakiejś wielkiej wiochy. Mieli już za sobą swoje wzloty i upadki, pierwsza faza związku, w której nie można było się od siebie odkleić też już była za nimi i teraz zaczynała się ta dorosłość. Jego to nie przerażało, a przynajmniej nie powinno, bo już od dłuższego czasu się nazywał dorosłym więc no... może nadeszła pora żeby rzeczywiście być dorosłym, nie tylko ze względu na wiek. Cieszył się, że udało mu się odwieść Fin od spędzania hucznych urodzin, bo nie miał na to ochoty. Tak samo jak nie miał zamiaru świętować swojej 30-stki, to raczej smutna data i pewnie będzie wolał urodziny przeleżeć w łóżku z fajką w mordzie. Tak byłoby najlepiej. Miał tylko rok czasu żeby odnieść jakiś sukces, na nagrodę nobla przed 30-stką raczej nie liczył ale mógłby już chociaż coooś odkryć. Takie coś małego, tyci,tyci ale jednak.Ba to się niestety też nie zanosiło. Musiał się pogodzić z taką sytuacją. Co najwyżej do 30-stki mógł zapuścić włosy i brodę. Też spoko. Naukowcem był w końcu żadnym ale może powinien jednak pójść za starą zasadą "nie umiesz to ucz" i bardziej poświęcić się pracy jako wykładowca. Było to kuszące.
Dzisiaj jednak spełniał się w roli rycerza z bajki i odwiózł Fin do dentysty, bo całą noc płakała, że ją ząb boli. Wizyta u stomatologa nigdy nie należała do najprzyjemniejszych więc Lyons poczekał na nią żeby się upewnić, że nie umarła na siedzeniu od znieczulenie. - Dostałaś nagrodę dzielnego pacjenta? - zapytał gdy wyszła z gabinetu - i jak się czujesz? - chociaż to pewnie było głupie pytanie, bo przy znieczuleniu to raczej niewiele się czuło.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: cyc
MULTI: laila,jolly,gin,marcy,dawsey
 
Finley Bowden



w Berrylane od zawsze

kończy liceum, dorabia w obserwatorium

18
yo

152
cm

dziewczyna Haydena

Lives in:
capitol hill

Wysłany: 2019-06-11, 00:18   
  
`finny bowden

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


wtfffff xdddd
#84

No tak to bywa w związkach, w pierwszych fazach można liczyć na randki, kwiaty, prezenty i rozpieszczanie, a w kolejnych już tylko towarzystwo w gabinecie. Fin co prawda i tak się cieszyła, że Hayden nie stał w środku i nie kazał dentyście leczyć jej zęba bez znieczulenia, za to jak poszła bez uprzedzenia zobaczyć się z Liv i nie powiedziała mu o czym rozmawiały. Uważała, że to jest coś, co powinni rozwiązać sami i denerwowało ją, że sytuacja między nimi tak wyglądała. Byli rodziną, a skoro Hayden chciał żeby Fin do tej rodziny należała, to nie mógł się zachowywać w taki sposób i w taki sposób jej traktować. Dlatego musiał się zastanowić w jakim stopniu jest dobrym chłopakiem i w jakim stopniu jest dobrym wujkiem.
Póki co Fin miała jednak inne problemy i w sumie planowała sama pojechać do dentysty, ale skoro Hayden chciał ją podrzucić, nie protestowała. A w środku to wiadomo, nikt nie lubi wizyt u dentysty, ona nie była wyjątkiem. Wyszła więc z gabinetu z niemałą ulgą, że już po wszystkim i odszukała swojego mężczyznę wzrokiem. Ciekawiło ją czy chociaż wypróbował plastry na rzucenie palenia, które mu kupiła na urodziny, razem z polaroidem. Trochę dziwnie jej było ze świadomością, że on zaraz skończy trzydzieści lat, a ona nawet nie będzie mogła tego legalnie opić. Zdecydowała więc, że na trzydziestkę zorganizuje mu imprezę niespodziankę na tyle dużą, żeby o tym żadne z nich nie myślało.
- Nie, tylko klapsa za bycie niegrzecznym - uniosła brwi, prowokująco i podeszła do okienka żeby uregulować rachunek. Nie miała w pracy niestety dentystycznej opieki, trzeba było sobie radzić samemu. A jak już uregulowała, wróciła do Haydena
- a ty ile pielęgniarek poderwałeś w poczekalni? Czy to inne pacjentki potrzebowały pocieszenia? - zapytała z rozbawieniem, chowając jeszcze portfel do swojej torebki. I dopiero jak go schowała, to się do niego przytuliła, obejmując go w pasie - niezbyt atrakcyjnie - podsumowała, bo jednak po dentyście się tak dziwnie pachnie i w ogóle, fe.
_________________
  
[Profil]
  MULTI: ada, gal, jo, tyler, scott, nora, callie, perry, maia, wolfie
 
Hayden A. Lyons



w Berrylane od już nie mieszka w Berry

uczy astrofizyki na uniwerku i pracuje nad wojskowym projektem

28
yo

187
cm

mieszka z Finley

Lives in:
capitol hill

Wysłany: 2019-06-14, 18:36   
  
Hayden Andrew

  
Lyons

  
Jak spragniony snu, powoli zmierzam do granic Znoszących mój ból Mimo że jestem tu Ten świat oszalał.

  

  

  

  

  

  


Hayden już nie raz i nie dwa tłumaczył Finley jak wygląda sprawa z Olivią. Mówił jej też, że Lyonsi do najłatwiejszych osób nie należą, o czym się już nie raz przekonała będąc z nim przez tak długi czas. Lyons chciał być dobrym chłopakiem, dlatego starał się Fin wspierać, przyszedł z nią tu, poszedł na bal nawet nie marudząc, co jak dobrze wiedziała nie było dla niego najłatwiejsze. No ale się starał jak mógł, trochę to smutne, że nie doceniała tych rzeczy ciągle starając się go dostosować do swojej wizji Haydena Lyonsa. Była dla niego najważniejsza osobą na świecie i wiele w sobie zmienił specjalnie dla niej, ale chciał też pozostać sobą, dlatego nie pakował się tam gdzie go nie chcieli, dlatego nie naklejał sobie plastrów. Lubił palić fajki, to mu pomagało się odstresować w wielu sytuacjach i dawało też chwilę relaksu. Nie palił przy Fin, nie zmuszał jej żeby paliła czy wdychała dym. To nie tak, że zaczął palić tak nagle, albo że sie przestał odzywać do rodziny nagle... był taki jak już się poznali, skoro wtedy mogła się w nim zakochać, to teraz nie była w stanie go po prostu kochać? Chciał być dobrym chłopakiem, chciał być dobrym wujkiem i chciał być też dobrym bratem, zarówno dla Kary jak i Ady, szanował ich zdanie i jeżeli miał się na razie nie wtrącać, to na spokojnie stał z boku czekając na rozwój sytuacji.
Tak jak teraz. Doktorem już może był ale w zębach nie siedział, za to Fin przywiózł i z nią poczekał, bo jednak wizyta u stomatologa nigdy nie należała do super przyjemnych i może by się stresowała w poczekalni albo nudziła, a tak to dotrzymał jej towarzystwa.
- Uhh... powinienem go uderzyć w twarz? - zapytał unosząc brew, bo niby wiedział, że to żart ale teren trzeba było zaznaczyć. - Bolało? - on nie lubił chodzić do dentysty, zawsze się bał, od małego... ale czasem trzeba było. Teraz po prostu mega dbał o swoje uzębienie żeby jak najmniej czasu spędzać w takich gabinetach.
- Same stare i brzydkie - stwierdził wzruszając ramionami, w sumie patrząc na to ile lat ma Fin to dla Haydena nawet 22 latka mogłaby być już za stara. No cóż, co kto lubi. - Głupota, nic tak nie kręci faceta jak zdrowe zęby - powiedział z nutką rozbawienie i się pochylił żeby ją szybko pocałować. - Idziemy gdzieś na miasto? Kino? McDonald? Studio tatuażu? - może miała ochotę na jakieś pasujące dziary. Skoro już i tak wyszli na zewnątrz ze swojego przytulnego gniazdka to mogli coś porobić jak niektóre pary mieszkające w dużym mieście robią.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: cyc
MULTI: laila,jolly,gin,marcy,dawsey
 
Finley Bowden



w Berrylane od zawsze

kończy liceum, dorabia w obserwatorium

18
yo

152
cm

dziewczyna Haydena

Lives in:
capitol hill

Wysłany: 2019-06-15, 22:21   
  
`finny bowden

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Jego tłumaczenia na niewiele się zdawały, bo nie tłumaczenia Finley chciała, a zrozumienia. Nie chodziło o to żeby robił dla niej rzeczy, bo pójście na bal było tylko i wyłącznie jego decyzją, gdyby podjął inną, uszanowałaby ją. A kwestia dentysty, to akurat w pełni jego decyzja. Tak czy siak, trochę dziwne oczekiwać pochwał za pójście z partnerką do lekarza, tak samo jak dziwne było to, że uważał za takie szalone jej troskę o jego zdrowie. A najbardziej bolesne w tym wszystkim było to, że nawet nie chciał spróbować rzucić tych fajek, tak jakby Fin mogła sobie gadać i gadać, ale najważniejsze było żeby po prostu obok ładnie wyglądała. Hayden stawiał ją za istotną przy procesie decyzyjnym kiedy było to jemu wygodne, a kiedy Fin czasem odwdzięczała się tym samym, to się obrażał zwykle. Nie widziała też jakichś wielkich swoich zasług w tym, że znów był blisko ze swoją rodziną, zawsze wiedziała że ich kochał, to było dla niego naturalne do nich wrócić i spędzać znowu z nimi czas. W sumie w ogóle nie uważała, że go zmieniła. Co najwyżej przypomniała mu o pewnych sprawach i pomogła zaleczyć rany, ale pracę Hayden wykonał sam. Nawet jeśli musiał się na Fin wyżyć po drodze, żeby do tego miejsca dojść. Nie wiedziała czy zauważył też jak często się do niego przytulała przez ostatnie miesiące, w końcu mając odwagę domagać się takiej dozy czułości jakiej potrzebowała od samego początku. I której chyba na początku się wstydziła i po prostu bała mu pokazywać, kiedy tak bardzo dystansował się od tego co ich łączy i po prostu ją odpychał. Do tego stopnia, że po tak długim czasie bycia już faktycznie w związku, dopiero teraz czuła się na tyle pewnie żeby w jego ramionach chować się tak często, jak tego potrzebowała.
- Nie musisz, też go trochę poklepałam, żeby mu smutno nie było - wyjaśniła, z łobuzerskim uśmiechem i westchnęła sobie cicho - trochę, na początku. A teraz nie czuje części twarzy, tam w środku - chodziło jej o dziąsło, ale nieważne. Zapomniała o tym już po chwili marszczyła lekko nosek na jego słowa - to nie było zbyt miłe - rzuciła, z rozbawieniem lekkim. Wiedziała że kłamał, bo widziała kto tu pracował, ale no, to tylko ich praca. Odwzajemniła zaraz potem jego pocałunek, śmiejąc się cicho - czyli oszalejesz jak przyjdzie czas na sztuczną szczękę? - zapytała, marszcząc zaraz potem nosek, bo tak naprawdę przerażała ją wizja, że takie czasy nastaną. Lubiła swoje zęby, były ładne!
- Nie mogę jeść jeszcze przez godzinę, więc Mc zdecydowanie odpada - zauważyła, unosząc lekko brwi - chcesz sobie wytatuować moje imię na lewym pośladku i pomacać mnie na tylnych siedzeniach po kolanku? - zapytała, z lekkim rozbawieniem i w sumie dłonie, którymi go obejmowała zsunęła w dół, żeby wsunąć je w kieszenie jego spodni, tylne. - A nie proponujesz muzeum albo jakiejś galerii sztuki? - zapytała z rozbawieniem lekkim, chociaż z drugiej strony, gdziekolwiek z nim pójdzie, to i tak wiedziała że będzie się dobrze bawić. Bo z nim. Taka była wciąż w nim zakochana, na przekór wszystkiemu i wszystkim.
_________________
[Profil]
  MULTI: ada, gal, jo, tyler, scott, nora, callie, perry, maia, wolfie
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 6