menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Brandy Melville
Autor Wiadomość
Berrylane


Wysłany: 2017-11-03, 19:13   Brandy Melville
  
Berrylane


Brandy Melville
  
[Profil]
 
 
Finley Bowden



w Berrylane od już nie

studentka robotyki

18
yo

152
cm

bajka z Haydenem i złą czarownicą

Lives in:
capitol hill

Wysłany: 2018-10-18, 15:12   
  
`finny bowden

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


#48

Zakupy z psiapsią? Tego Finley nie robiła od dawna, dawna, baaaaaardzo dawna! A przecież jesień idzie, trzeba się wyposażyć w nowe ubrania, szkoła się zaczyna zaraz (bo jestem w tyle z akcją trochę, więc załóżmy że to jednak trochę przed rokiem szkolnym oki), no jednym słowem trzeba być gotowym. A tu nowa pensa na koncie była, z nowej roboty, więc nic tylko korzystać. Zwłaszcza że mężczyznę miała, trzeba mu się zawsze podobać. Na dodatek zapowiadało się że w końcu pozna jego rodzinę, więc i na taką okazję trzeba sie przygotować i nie można wyglądać jak jakaś łachudra. Nie można być ani zbyt puszczalskim ale też nie mogła podkreślać faktu że wciąż chodzi do liceum i no, niestety, że wciąż jest w jakimś tam stopniu dzieckiem. No jednym słowem, ubrania są potrzebne, a zawsze lepiej jest je kupować w duecie. I stąd właśnie się tutaj wzięły, w tym sklepie, przeglądając akurat w tym momencie sukienki sobie.
- O, tą koniecznie musisz przymierzyć, będzie świetnie podkreślać kolor Twoich oczu - tak jej poleciła, podając jej znalezisko, razem z wieszakiem. - I będzie idealne na randkę. Jak tam na tym polu sprawa wygląda? - zaciekawiona zapytała od razu, no oczywiście domagając się plotek trochę. Miała wrażenie że przez dramaty w jej własnym życiu zaniedbała trochę dziewczynę, trzeba to nadrobić. Zwłaszcza że ona chyba już do koledżu szła, nie? Bo tak mi się wydaje że wiekowo to już jednak po liceum, chyba że później poszła czy coś.
_________________
[Profil]
  MULTI: ada, gal, jo, lea, scott, nora, callie, elfred, perry, maia, wolfie
 
Zara Marvel



w Berrylane od dawna

Uczę się

16
yo

169
cm

Dog lover

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-05-19, 00:40   
  
Zara

  
Marvel

  
Tell me something girl... are you happy in this modern world?

  

  

  

  

  

  


#1

Zakupy to coś, bez czego Zara nie potrafiła się obejść. Całe swoje kieszonkowe potrafiła czasami wydać podczas jednego wypadu do centrum handlowego, za co tata pewnie nie jeden raz ją opierniczał, że nie potrafi szanować ciężko zarobionego pieniądza. Zara pewnie i tak nic sobie z tego nie robiła, bo bardziej była podekscytowana tym, że udało jej się upolować na promocji super fajną bluzkę, której będą zazdrościły jej wszystkie koleżanki w szkole niż tym, że tata się wścieka. Pokrzyczy trochę i mu przejdzie, zawsze tak było.
-To najpierw pójdziemy obczaić tą kieckę, oki? A później pójdziemy do muzycznego- powiedziała do Toby, gdy już zbliżały się do centrum handlowego. Po minie bliźniaczki wiedziała, że ta tak średnio jest zadowolona z faktu, że najbliższe pół godziny spędzi z siostrą, która będzie mierzyć pewnie wszystkie sukienki, jakie tylko mają w sklepie. Jednak Zara pomyślała, że dawno nigdzie wspólnie nie były, mieszkają razem, a ostatnio praktycznie w ogóle się nie widują, jedynie co w szkole i na wspólnych domowych posiłkach. Każda z nich jest zajęta swoimi sprawami, szkołą, przyjaciółmi, a przecież jako siostry, w dodatku bliźniaczki, powinny jak najwiecej czasu spędzać w swoim towarzystwie. -Obiecuję, że to nie będzie długo trwało... postaram się jak najszybciej - tak, na pewno. Gdy Zara popadnie do sklepu, zatopi się wśród tych wszystkich ciuchów, to końca nie widać. Toby będzie musiała to jakoś wytrzymać, bo kto lepiej doradzi w wyborze kiecki, niż własna siostra?
[Profil]
  MULTI: Kev, Levi
 
Toby Marvel



w Berrylane od piątego roku życia

nie wiem, kim jestem

16
yo

167
cm

ani czego chcę od życia

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-05-21, 23:04   
  
~ (niejuliette) toby

  
Marvel

  
... she's just a girl?

  

  

  

  

  

  




#2 powiedzmy dzień przed grą z tatkiem

Stwierdzić, że Toby nie przepadała za ubraniowymi zakupami, byłoby niedopowiedzeniem stulecia. Wręcz ich nie znosiła. Nie chodziło tylko o to, że nie lubiła przebieranek albo że sprzedawczynie z jakiegoś powodu zawsze czuły się w obowiązku doradzać jej w doborze stroju (pewnie w dobrej wierze, ale jakoś nigdy nie trafiały w jej gust). Ogrom luster był o wiele gorszy. I to podświadome uczucie, że przecież chciałaby czerpać z zakupów taką samą radość, jak każda inna typowa dziewczyna... i że jej niechęć była kolejną rzeczą, przez którą nie potrafiła się z takową typową dziewczyną utożsamić.
Dlaczego więc zgodziła się na sklepowy wypad z Zarą? Z tego samego powodu, dla którego ta go zaproponowała. Bo ostatnio się jakoś mijały. I chociaż sama by się do tego nie przyznała, była to w dużej mierze wina Toby. Jeszcze parę lat temu była w stanie bliźniaczce wyznać wszystko, co tylko ją trapiło i nigdy też się na niej nie zawiodła. Teraz nie mówiła o swoich problemach i wątpliwościach, bo obawiała się, że nawet ona jej nie zrozumie...
I może aż tak bardzo się nie myliła, skoro ze wszystkich rzeczy na świecie to właśnie o pomoc w kupowaniu kiecki poprosiła ją Zara?
- Niech będzie - Toby wzruszyła ramionami na propozycję siostry, chociaż właściwie nawet bardziej jej pasował taki układ. Może łatwiej jej będzie przetrwać pobyt w sklepie z ubraniami, jeśli będzie wiedziała, że tuż po nim czeka ją wizyta w muzycznym?
- Jasne, a słonie latają - odpowiedziała na mało prawdopodobną obietnicę bliźniaczki. Oczywiście Zara mogła się POSTARAĆ, by wybór sukienki zakończył się, jak najszybciej... ale chyba obie wiedziały, że gdy tylko wejdą do środka to czas dla jednej z nich przestanie istnieć. - Niestety, Dumbo okazał się tylko bajką. Powiedz mi tylko, czy naprawdę masz w ogóle coś upatrzonego? - Nadzieja matką głupich. Wiadomo, że nawet jeśli tak było, to na przymierzeniu jednej się na pewno nie skończy. Ale kto zabroni biednemu marzyć?
W sklepie był już nie mały ruch, co właściwie ułatwiało Toby przetrwanie. Ekspedientki miały pełne ręce roboty z obsługiwaniem kasy i odwieszaniem przymierzanych ciuchów na miejsce, więc żadna nawet nie zerknęła w ich stronę, gdy weszły do środka. Zawsze jeden uciążliwy problem z głowy.
- Jak najszybciej - Toby przypomniała jeszcze tylko wcześniej rzuconą obietnicę siostry, co by mieć większe szanse, że ta ją dopełni... i ruszyła za nią.
_________________


    All these voices in my head get loud, I wish that I could shut
    them out. I'm sorry that I let you down...
[Profil]
  MÓW MI: ejmi
MULTI: oliver I vince I noelle
 
Zara Marvel



w Berrylane od dawna

Uczę się

16
yo

169
cm

Dog lover

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-05-23, 14:28   
  
Zara

  
Marvel

  
Tell me something girl... are you happy in this modern world?

  

  

  

  

  

  


Zara zawsze była lojalna wobec swoich przyjaciół, w tym również i wobec swojej siostry. Fakt, były zupełnie różne, nie tylko pod względem wyglądu, ale i również pod względem swoich charakterów. Gdy były młodsze, praktycznie cały swój czas spędzały w swoim towarzystwie, teraz natomiast są już nastolatkami, chodzą do szkoły, mają swoich znajomych, swoje środowisko, swoje zainteresowania... jednak mimo wszystko są siostrami, bliźniaczkami w dodatku, więc mogą sobie mówić o wszystkim. Tak więc nawet jeśli Zara nie rozumiałaby problemów Toby, to chociaż starałby się jakoś jej doradzić, zrozumieć ją.
-No ej, obiecałam przecież, że będzie szybko, to będzie... - wiedziała, że musi się spieszyć, jeżeli nie chce po kilkunastu minutach słuchać narzekań Toby, jeszcze nie daj Bóg, gdy podejdzie do nich pani ekspedientka. Na całe szczęście, gdy weszły do sklepu, to żadna się nimi nie zainteresowała, nad czym trochę Zara ubolewała, bo lubiła, gdy ktoś jej doradzał, podawał ciuchy i odwieszał te, których jednak nie będzie kupować. -Mam trzy upatrzone i chcę je przymierzyć, żeby zobaczyć, w której będzie najlepiej... bo wszystkich nie kupię, bo tata mnie z domu wyrzuci. Chociaż... w sumie nie musi o tym wiedzieć - no przecież im chyba nie grzebał po szafach i nie sprawdzał co tam mają, nie? Heloł, jakaś prywatność też im się należy, w końcu były dorastającymi dziewczynami. -O patrz, to ta... i ta... i jeszcze jedna gdzieś tutaj powinna być. Boże, jaka piękna - przemknęła przez sklep niczym tornado. Coś tam pewnie mówiła jeszcze w międzyczasie, wyrażała jakieś swoje zachwyty nie tylko kieckami, ale i innymi ciuchami, ale po chwili się przymknęła, bo zrozumiała, że Toby raczej na pewno nie będzie podzielała jej zdania.
[Profil]
  MULTI: Kev, Levi
 
Toby Marvel



w Berrylane od piątego roku życia

nie wiem, kim jestem

16
yo

167
cm

ani czego chcę od życia

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-05-29, 19:52   
  
~ (niejuliette) toby

  
Marvel

  
... she's just a girl?

  

  

  

  

  

  


/przepraszam za to opóźnienie :c

Trzy! Trzy upatrzone sukienki i kto wie ile jeszcze dodatkowych Zara po drodze do przymierzalni upatrzy! Mimo zapewnień bliźniaczki, Toby raczej nie spodziewała się zbyt szybkiego opuszczenia sklepu...
- Dlaczego po prostu nie kupisz od razu wszystkich trzech? Przecież i tak wyglądasz super w czymkolwiek, co na siebie włożysz - postarała się, by jej odpowiedź zabrzmiała najbardziej szczerze i bezkrytycznie, chociaż głęboko w środku czuła zazdrość. Nie cierpiała tego uczucia, szczególnie w stosunku do swojej siostry. Prawdą jednak było to, że rodziło się w niej na nowo za każdym razem, gdy Zara prezentowała się jej w jakichś nowych stylizacjach lub nawet wtedy, gdy ta wciskała się w byle co i potem żartowała, że wygląda jak kupa, bo nie miała czasu się wyszykować. Toby nigdy nie czuła się w niczym na tyle pewna siebie, by było to wręcz widać na zewnątrz... Właśnie tego zazdrościła swojej bliźniaczce. Że nawet jeśli miała jakieś kompleksy, nawet jeśli coś jej się w sobie nie podobało, to nie pozwalała temu przejąć nad sobą kontroli. Według Tobiasza Zara piękniała w każdej nowej kreacji, bo poza tym, że oczywiście urodą wcale nie grzeszyła, to również wewnętrznie musiała chociaż trochę czuć się piękna. Toby w swoim ciele czuła się, jak w klatce, a ciuchy które przez ostatnie lata nosiła tylko próbowały jakoś tę klatkę ukryć.
Ruszyła za siostrą wgłąb sklepu. Nie komentowała jej zachwytów nad kolejnymi kreacjami. To nie tak, żeby uważała je wszystkie za brzydkie. Wręcz przeciwnie - według niej Zara miała świetny gust modowy. Po prostu w żadnej z tych sukienek nie wyobrażała sobie samej siebie. Czasem chciałaby, naprawdę. Ostatnio nawet częściej niż kiedykolwiek... ale to i tak nic nie zmieniało. Na samych chęciach niczego się nie zbuduje.
Może dlatego zdecydowała się na to, co za chwilę miała zrobić?
Gdzieś między drugą a trzecią odnalezioną przez Zarę kreacją, Toby została z tyłu, chwilowo puszczając siostrę samą na dalsze zakupowe szaleństwo. W jej oczy rzuciła się sukienka bardzo podobna do tych, których sztuk dwie sama posiadała - raczej krótka, ale bardzo luźna, wyglądem bardziej przypominająca duży, dłuższy i o wiele luźniejszy t-shirt, niż sukienkę z prawdziwego zdarzenia. Od tamtych z jej szafy, tę wyróżniały jednak dwa długie paski po bokach, które pozwalały w dowolny sposób z bezkształtnej masy materiału wydobyć kobiece kształty. Toby sięgnęła do niej ręką, gładząc delikatnie przyjemny materiał, jednocześnie zerkając na stojący obok ubrany właśnie w nią manekin i próbując postawić siebie na jego miejscu. Jakby wyglądała? Czy w ogóle by jej pasowała? Czy - najważniejsze - w ogóle dobrze by się w niej czuła? Ale wyobraźnia, jak zwykle w takich momentach, ją zawodziła.
Właśnie wtedy poczuła na sobie badawczy wzrok siostry, która już z naręczem wybranych ciuchów musiała się w końcu zorientować, że Tobiasz został gdzieś z tyłu.
- Jak myślisz? - zapytała tak naprawdę retorycznie, bo właściwie już podjęła decyzję, by tę sukienkę przymierzyć. Może trochę impulsywnie? Ale jeśli nie potrafiła sobie siebie w niej wyobrazić, jedynym wyjściem było założenie jej na siebie, prawda? Tak dawno nie miała na sobie nic bardziej kobiecego, dziewczęcego, a ten ciuch był takim idealnym półśrodkiem między czymś takim a tym, co nosiła na co dzień. Świat się przecież nie rozpadnie, jeśli przymierzy jedną sukienkę, nie?
Tylko dlaczego miała wrażenie, że serce z nerwów zaraz wyskoczy z jej piersi, kiedy sięgnęła po pierwszą z brzegu (rozmiar raczej dobierając na oko i go zawyżając) i ruszyła razem z Zarą w stronę przymierzalni?
_________________


    All these voices in my head get loud, I wish that I could shut
    them out. I'm sorry that I let you down...
  
[Profil]
  MÓW MI: ejmi
MULTI: oliver I vince I noelle
 
Adelaide Lyons



w Berrylane od urodzenia, z przerwą

instruktorka jogi

21
yo

165
cm

boi się, ok

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-08-30, 19:28   
  
`adelaide lyons

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


#14

Od wydarzeń na festynie już trochę czasu minęło, szwy już dawno były zdjęte, opatrunki odłożone na bok... a jej rana zmieniła się w różową kreskę, którą regularnie smarowała jakimiś śmiesznymi maściami, które Marcy dla niej załatwiła, ochrzaniając ją jeszcze przy okazji, że przecież nie można pozwolić żeby blizna została. Adelaide nie była jakaś super asertywna, więc przystała na tą opcję. Nie wiem jak dokładnie wyszła sprawa z jej przyczepą, więc póki co tę kwestię pominę. O wiele lepiej skupić się teraz na tym jak bardzo podekscytowana Ade była ciążą Kary i tym, jak szybko jej siostra rosła w oczach. Nie omieszkała jej co jakiś czas zamówić jakieś fajne ciuszki ciążowe, wysyłając uprzednio linka i mówiąc, że w tym to totalnie będzie jej wygodnie, a jak już będzie po ciąży, to przecież zrobi z tego dziecku jakiś super namiot. Nie wiem czy ona już wie jaka będzie płeć, ale tak czy siak nie mogła się doczekać aż będzie ciocią. I to jako jedna z niewielu rzeczy, poza wąskim gronem psiapś jakie miała i pracą, do której po urlopie wróciła, wyciągało ją z przyczepy. A dzisiaj wyjście było wyjątkowo fajne, bo miały iść kupować ubranka dla dzieci, a ten sklep przecież legitnie wygląda na taki, który ma odpowiedni dział okej. Umówiły się pod domem Kary, żeby ona mniej chodziła, no i żeby pojechały razem, bo skoro to ta sama dzielna, to bez sensu osobno. Wstąpiły jeszcze po drodze po jakąś herbatę na wynos, bo trzeba dbać o nawodnienie ciężarnej i w ogóle! A jak się znalazły pod sklepem i wysiadały, Ada uśmiechnęła się wesoło do siostry - masz listę zakupów zrobioną, czy będziemy szukać na bieżąco w sieci? - zapytała, podchodząc do drzwi i otwierając je przed siostrą - bo jak będziesz miała siłę, możemy iść też pooglądać te wszystkie przewijaki i łóżeczka, ja zawsze jestem chętna - uprzedziła ją i jak tylko znalazły się w środku nieśmiało podeszła bliżej żeby położyć rękę na brzuchu Kary - będziesz najmodniejszym bobasem w okolicy, zobaczysz - mruknęła, bo nigdy nie pytała Kary o to czy może dotykać i mówić do brzucha... uznała że ma przepustkę i tyle, hehs.
_________________
[Profil]
  MULTI: gal, maia, wolfie, nora, scott, perry, joey, callie, finley, leanne, alfred
 
Kara Belfrey



w Berrylane od zawsze

manager The Lucky Lizard Casino

35
yo

169
cm

żona Calluma, urodzi mu syna

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-09-02, 20:18   
  
Kara

  
Belfrey

  
The more people you love, the weaker you are. You'll do things for them that you know you shouldn't do.

  

  

  

  

  

  


/ po grach

Może i w ostatnich tygodniach Kara była skupiona na sobie i swoich sprawach, ale wcale nie oznaczało to, że zaniedbała innych ludzi. Wręcz przeciwnie. Znów widziała się z Olivią i wiedziała, że chciała widywać ją częściej, przejęła się również tym, co spotkało jej siostrę. Zaglądała do jej przyczepy, zaprosiła też ją do siebie na nocowanko, kiedy Callum był w trasie. Nie mówiła zbyt wiele, po prostu spędziły razem czas i zarządzam, że to właśnie wtedy umówiły się na zakupy. I pewnie Ade już wie, że urodzi się chłopiec, bo w domu Kary zrobiło się niebiesko, ale nie musi jeszcze wiedzieć o tym, że młody ma już wybrane imię. Siostra niedługo pewnie jej się tym pochwali.
- Nie robiłam listy. Mniej więcej wiem, co chcę kupić.
Typowa Kara. Zawsze wszystko wiedziała i zawsze była na wszystko przygotowana. Miała w głowie plan. Nie mówiła tego siostrze, ale na pewno będzie chciała kupić jeszcze więcej śpioszków. To nic, że w domu było ich już pełno. Przecież dzieciaczka trzeba często przebierać. Kiedy była w pierwszej ciąży, w sklepach nie było tylu fajnych rzeczy, jak teraz. Inna sprawa, że wtedy niezbyt interesowała ją cała ta otoczka, bo wiedziała, że odda dziecko. Teraz było inaczej. Nie powie tego głośno, ale trochę już zafiksowała się na punkcie chłopięcych ciuszków.
- Na zakupy zawsze mam siłę - stwierdziła i chyba nawet lekko się uśmiechnęła. Nie miała pojęcia, ile wytrzyma, bo jednak była już dość spora, ale przy tym całkiem nieźle wyglądała. Babcia byłaby z niej dumna. Już nie była przeraźliwie chuda. Dodatkowe kilogramy całkiem ładnie rozłożyły się na jej ciele, brzuch też wyglądał na prawdziwie ciążowy, a nie spowodowany ciążą spożywczą. I szczerze? Akurat Ade mogła dotykać jej brzucha.
- Na pewno jest najmocniej kopiącym. Rano dał prawdziwy popis - przyznała nieznacznie się krzywiąc. - Chyba usłyszał, bo znowu kopie. Jeśli chcesz...
Mogła sprawdzić. Kara nie miała nic przeciwko. Więcej już w ciąży na pewno nie będzie, więc to jedyna okazja, żeby młoda Lyons mogła poczuć, jak to jest, kiedy dotyka się brzucha starszej siostry.
[Profil]
    MULTI: Annie, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Julie, Mike
 
Adelaide Lyons



w Berrylane od urodzenia, z przerwą

instruktorka jogi

21
yo

165
cm

boi się, ok

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-09-10, 23:29   
  
`adelaide lyons

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Ada wolała żeby Kara jak najmniej o niej myślała w tym czasie. Nie powinna się denerwować i zastanawiać, czy ktoś przyszedł dokończyć dzieła. Dlatego Ada jej nie mówiła o swoich koszmarach mieszanych z bezsennością, o swoim strachu, o bólu, o niczym właściwie. Odpowiadała, że wszystko okej, licząc, że w końcu sama w to uwierzy. I kiedy u niej spała, czekała aż Kara zaśnie, żeby jej nie niepokoić...
- Jak się już urodziny, musimy znaleźć jakiś płyn do prania, który na pewno nie będzie go uczulać, ale jednocześnie będzie dobrze dopierać papki i papeczki, jakie na ubranka trafią. Kupimy ci też blender żebyś sama mogła miksować zupki - tak, Ada myślała o wszystkim. Lepiej o tym, niż o mrocznych sprawach. Wolała się skupić na byciu super ciocią.
- Jak będziesz chciała przerwę, to ją zrobimy, nie ma sprawy. Jakąś na przekąskę - skinęła lekko głową, na pewno wiedziała jakie Kara ma zachcianki i z czym do niej przychodzić. I w sumie Lyonsi mieli taka urodę, że byli chudzielcami, ani Hayden ani Adelaide nie byli pączusiami nigdy przecież.
I mogła dotykać i dotykała, hehe. Teraz też - będzie mały piłkarz. Tylko kobiet nie wolno tak kopać, nicponiu - upomniała brzuszek, głaszcząc zaraz potem Karę - jakie to uczucie, w ogóle? Boli cię to? - zapytała, trochę zmartwiona. Wiedziała jak boli kopniak dorosłego faceta, ale akurat tego też Kara już doświadczyła. Chociaż nie z rąk Calluma, który powinien ją chronić, wiadomo...
_________________
  
[Profil]
  MULTI: gal, maia, wolfie, nora, scott, perry, joey, callie, finley, leanne, alfred
 
Kara Belfrey



w Berrylane od zawsze

manager The Lucky Lizard Casino

35
yo

169
cm

żona Calluma, urodzi mu syna

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-09-15, 21:53   
  
Kara

  
Belfrey

  
The more people you love, the weaker you are. You'll do things for them that you know you shouldn't do.

  

  

  

  

  

  


Może właśnie Kara była odpowiednią osobą, z którą Ade powinna o tym porozmawiać? Ona sama też przeszła przez coś podobnego i tak akurat wyszło, że znów musiała zmierzyć się ze swoim strachem. Znów spotkała faceta, który na nią napadł. Na szczęście zobaczyła go w kasynie, na jej terenie, kiedy był przy niej Callum, nic więc dziwnego, że to jego poprosiła o pomoc. Wiedziała, że tylko on rozwiąże jej problem raz na zawsze, ale nie uprzedzajmy faktów, to nie są zbyt legalne rzeczy, chociaż gdyby było trzeba, poprosiłaby męża, żeby w podobny sposób pomógł jej młodszej siostrze.
- Jestem tym wszystkim przerażona - przyznała szczerze. - Poprzednim razem nie musiałam o tym wszystkim myśleć. Miałam tylko urodzić i oddać dziecko, a teraz? Mam kupować wszystkie płyny po kolei i je testować? A zupki? Przecież zanim młody zacznie je jeść, minie kilka miesięcy.
To już laktator byłby lepszy, bo Kara zamierzała karmić piersią. W zasadzie... Nie mówiła o tym chyba nikomu poza mężem, więc Ade byłaby pierwsza. Póki co pokręciła przecząco głową. Nie była jeszcze zmęczona, a myślenie o papkach i mleku nie sprawiło jeszcze, że zgłodniała. Chociaż... Nie pogardziłaby ogórkiem, takim mocno ukwaszonym. Jadła ich całe tony, ale miała spory zapas, żeby Callum nie musiał chodzić nocami po sklepach.
- Nie będzie - odparła od razu. Kobiet nie wolno kopać. Wolno kopać tych, którzy kopią kobiety. Rodzice z pewnością przekażą mu kilka prostych zasad, którymi trzeba kierować się w życiu, bez względu na to, jak ono się potoczy. Chciała dla małego jak najlepszej przyszłości, ale ostateczne decyzje i tak będzie podejmował on sam. Ona może tylko przedstawić synowi blaski i cienie każdego wyboru i zawsze go wspierać, bez względu na wszystko.
- Nie, to nie jest ból. To bardziej takie... Ciężko to opisać. Czuję jego ruchy, ale kopanie to coś jak... Znasz to uczucie, kiedy coś odbija ci się w brzuchu?
Przecież nie powie, że kopanie dziecka odczuwa podobnie, jak gazy. Niby trochę podobnie, ale jednak zupełnie inaczej, bardziej delikatnie i intymnie. I jeśli o to chodzi, Callum nigdy nie podniósł na nią ręki. Nigdy nie był nawet bliski, żeby to zrobić. To ona raz dała mu w twarz, w dniu, kiedy go aresztowano i od razu tego pożałowała.
[Profil]
    MULTI: Annie, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Julie, Mike
 
Adelaide Lyons



w Berrylane od urodzenia, z przerwą

instruktorka jogi

21
yo

165
cm

boi się, ok

Lives in:
white flower valley

Wysłany: Wczoraj 23:25   
  
`adelaide lyons

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Owszem, była odpowiednią osobą. Ale, była też w ciąży. A Ada nie zniosłaby myśli, że przez nią siostra się stresuje i coś może się zadziać, nawet jeśli tylko na moment się źle poczuje. Nie będzie narażać życia i zdrowia swojego siostrzeńca, nie tylko dlatego, że wtedy Kara zakopałaby ją w lesie tuż obok jej byłego. Co do napaści Kary, z tego samego powodu nie chciała o tym rozmawiać, przywoływać złych wspomnień. I liczyła na to, że Callum zadbał o jaszczurkową ochronę swojej ciężarnej żony. Liczyła na tego włochacza!!!!!!
- Ej, halo, wdech i wydech, nie ma żadnego przerażenia. Poradzimy sobie ze wszystkim, zobaczysz. A jak nie, to od czego jest Amazon i inna sprzedaż wysyłkowa? - uśmiechnęła się uroczo, żeby dodać jej otuchy - zapiszemy cię zaraz do jakiejś grupy nawiedzonych mamusiek, zobaczymy jak one świrują... i może podpatrzymy kilka ciekawych rozwiązań, co ty na to? - zaproponowała, bo podejrzewała, że Kara nigdy o tym nie pomyślała, bo to nie było kompletnie w jej stylu. Tak jak kluby mamusiek czy inne, ogrodowe... książkowe i te pe! - Z tymi zupkami to wiesz, jak będą z warzyw, super zdrowe, to Tobie i Callumowi też dodadzą energii. I będą wpływać na dziecko jak je teraz będziesz piła, a potem jeśli się zdecydujesz na karmienie, to i na mleko - wyjaśniła, bo owszem, miała dużo czasu w nocy i czytała o ciąży i dzieciach żeby się przygotować i być super ciocią. Jej sprawa uwiązała Karę w zatuszowanie morderstwa, więc miała jej dużo do wynagrodzenia w życiu...
- Śmiesznie - przyznała, trzymając na jej brzuchu dalej dłonie - to takie dziwne uczucie, jak sobie tam pływa... pewnie jest już w rozmiarze melona, co? - zapytała, bo nie wiedziała czy siostra śledziła to porównywanie rozmiarów dzieci - kiedy masz następne USG? Planowałaś też jakieś badania prenatalne? - na pewno lekarz jej je sugerował, skoro już jest po trzydziestce, ale Ada wolała zapytać o wszystko. Zaraz potem zabrała ręce i ruszyła wgłąb w sklepu, szukając inspiracji do zakupów. Wzięła oczywiście po drodze wózek, bez niego nie dadzą rady!
_________________
[Profil]
  MULTI: gal, maia, wolfie, nora, scott, perry, joey, callie, finley, leanne, alfred
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5