menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Palarnia
Autor Wiadomość
Booker Flanagan



w Berrylane od zawsze

a charming owner of the lucky lizards casino

35
yo

191
cm

who got used to the idea of starting a family with sienna

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2018-09-17, 18:30   
  
booker

  
flanagan

  
I am a sucker for all the subliminal things no one knows about you.

  

  

  

  

  

  


#22

Palenie to straszna sprawa, Booker coś o tym wiedział. Obiecywał sobie tyle razy, że rzuci to w cholerę, ale nie, za każdym razem wyrzucał plastry czy inne tabletki pomagające w walce z nałogiem, po czym leciał do sklepu po kolejne paczki swoich ulubionych fajek. Dlatego teraz, kiedy tak zmierzał ku czterdziestce, stwierdził, że koniec z próbami rzucenia palenia. Na coś trzeba było umrzeć, nie? Poza tym wolał korzystać z życia, a bez papierosów był większym nerwusem i chętniej rozwiązywał spory za pomocą pięści, także dla dobra swojego, pracowników i ewentualnych awanturników wolał trzymać nerwy na wodzy, nawet jeśli pomagający mu w tym fajek niszczył jego zdrowie. Inna sprawa, że alkoholem też nie gardził, ale akurat to też nie było nic nadzwyczajnego w ich rodzinie. Wszyscy palili, pili, a niektórzy nawet borykali się z problemem z narkotykami. Taka wesoła ekipa była z tych Jaszczurek.
Na szczęście, chociaż ich teren zamknięto, kasyno nadal działało i wciąż można było w nim spotkać ludzi z wytatuowaną Jaszczurką. Flanagan korzystał z okazji i przekazywał swoim ludziom informacje, dowiadywał się jak sobie radzą i, tak najzwyczajniej w świecie, gawędził z nimi o wszystkim i o niczym. Dzisiejszy dzień spędził jednak głównie w biurze, zajmując się tymi nieszczęsnymi papierzyskami. Dopiero pod wieczór wynurzył się ze swojego gabinetu i postanowił odwiedzić palarnię, tak na dobry początek. Chciał się rozeznać czy ktoś z gangu już przesiaduje na dole, na parterze. - Hej, jak się trzymasz? - przywitał się z pierwszą znajomą twarzą na którą wpadł. Caleb. - Dalej kręcisz z tą blondynką? - uśmiechnął się lekko, bo kurde, taki to miał życie! Booker czasu na takie miłostki nie miał. Zresztą, chęci tez nie. Ale hej, bądź co bądź był dużo starszy od Rogersa, nie? Miał prawo się już trochę wypalić pod względem uczuć i związków.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: karo;
MULTI: casper; arthur;
 
Caleb Rogers



w Berrylane od zawsze

sprzedawca w Finch's Records & Instruments

21
yo

178
cm

love the one for me

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2018-10-09, 22:19   
  
Caleb

  
Rogers

  
'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.

  

  

  

  

  

  


Caleb też jakiś nerwowy bywał bez fajek albo kawy. O matko, bez tego drugiego to Caleb był w stanie zainicjować niezły Armagedon, jeśli tylko brakowało mu kofeiny. Może i był uzależniony, ale nikt w ogóle nie śmiał mu tego wytknąć. Na szczęście. Poza tym wszystko było u niego w normie jeśli chodziło o używki i nawet, jak nie na całkiem typową Jaszczurkę przystało, nie za często pijał, o. Chociaż może wpływ na to miało też jego drugie otoczenie – to bardziej przyjazne i rodzinne. Bo umówmy się, Caleb to niemal od zawsze był gdzieś pośrodku. Niby chciał wszystkim pokazać jakim to jest groźnym i nieprzyjemnym członkiem gangu, a z drugiej… w obecności dziewczyn, kobiet, rodziny i Tessy potrafił być naprawdę czułym gościem. I to było… dość frustrujące dla niego samego.
Bo właśnie na ogół Caleb był raczej mrukliwy, niektórzy sądzili, że gburowaty choć on sam wychodził z założenia, że po prostu stronił od ludzi i oszczędny był w słowach. I to wszystko. Dlatego na odpowiedź Bookera odpowiedział równie zdawkowo, co zawsze: - Chyba w porządku. – Towarzyszyło temu skinienie głową. Z kolei dalsze pytanie sprawiło Calebowi już mały kłopot, dlatego z lekkim zakłopotaniem założył rękę za kark i przejechał dłonią po włosach. – Ciężko powiedzieć – oznajmił, lekko wzdychając. Starał się wciąż kręcić z Tessą. Ba! On tu się starał z nią być, ale trochę mu nie wychodziło. – Powiedzmy, że się staram – wypowiedział na głos i nawet wzruszył ramionami. – Jak się mają sprawy ogólnie? – zapytał rzeczowo, bo jednak interesowało go na czym obecnie stały sprawy Jaszczurkowe. No, a Booker… raczej był tego świadomy.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Booker Flanagan



w Berrylane od zawsze

a charming owner of the lucky lizards casino

35
yo

191
cm

who got used to the idea of starting a family with sienna

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2018-11-08, 23:16   
  
booker

  
flanagan

  
I am a sucker for all the subliminal things no one knows about you.

  

  

  

  

  

  


Kawa to wspaniały napój, wiadomo. Booker też nie za dobrze funkcjonował bez porannej dawki kofeiny, ale później w ciągu dnia musiał pociągnąć jeden czy dwa kieliszki, ewentualnie dwie szklaneczki czegoś mocniejszego. Tak dla ukojenia nerwów. Na szczęście nie był typem, który po alkoholu wariował, także w codziennym funkcjonowaniu jakoś bardzo mu to nie przeszkadzało. A papierosy? Cóż, palił jak smok. Wiedział, że nie powinien, ale po kilku próbach rzucenia nałogu w końcu się poddał. Na coś trzeba umrzeć, nie? Zresztą, podobno z fajkiem wyglądał całkiem przystojnie, więc jakieś plusy tego jego nałogu też istniały. Na pewno nie było ich więcej niż minusów, ale hej, kto by się tym przejmował w takiej chwili? Roscoe zaraz miał wyjść na wolność, przyczepy znowu były dla nich dostępne. Nic tylko się cieszyć i świętować z pomocą alkoholu i papierosów. Innych używek Flanagan nie tykał, bo jak na jego gust dwa uzależnienia to już była wystarczająca ilość jak na jedną osobę.
Lepsze bycie mrukliwym niż gadanie, co ślina na język przyniesie. Booker nie przepadał za gadułami, bo wychodził z założenia, że lepiej milczeć niż paplać jakieś głupoty. Pewnie dlatego darzył Caleba sympatią – chłopak nie zawracał mu głowy, nie próbował mu się przypodobać tylko po prostu był sobą i wykonywał swoje obowiązki. To wystarczyło, żeby Flanagan go polubił. – Chyba? – uniósł lekko jedną brew. Zaśmiał się zaraz jednak, widząc zakłopotanie młodego. Miłość! Co też takie uczucie robi z człowiekiem? Na dobrą sprawę nie miał zielonego pojęcia, bo – o czym wiedziała większość – nie bawił się w żadne związki czy komplikowanie relacji głębszymi uczuciami. Uważał sferę uczuciową za niepotrzebny dodatek. – Staraj się dalej, może jeszcze zrobisz z niej Panią Rogers – trochę sobie żartował, trochę mu tego życzył. Chociaż sam w związki się nie bawił, to wszystkim swoim bliskim życzył jak najlepiej w kwestiach relacji. – Lepiej – zaczął spokojnie, zerkając na Caleba. Zaraz się jeszcze rozejrzał po lokalu, żeby się upewnić, że nikt ich nie obserwuje ani nie podsłuchuje. W końcu był tylko właścicielem kasyna, nikim więcej, prawda? – Oddają Nam przyczepy. Poza tym zaraz proces Roscoe, pewnie do nas wróci – mówił to ciszej, z lekkim uśmiechem. Był szczery. Wiedział, że Rogers wtyką żadną nie jest, także mógł sobie na to pozwolić.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: karo;
MULTI: casper; arthur;
 
Caleb Rogers



w Berrylane od zawsze

sprzedawca w Finch's Records & Instruments

21
yo

178
cm

love the one for me

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2018-11-13, 23:32   
  
Caleb

  
Rogers

  
'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.

  

  

  

  

  

  


Kurde, przez ten avek nie mogę się skupić. W sumie to Jaszczurki powinny jakieś takie mega powitanie Roscoe zrobić, gdy ten opuszczał więzienie. Wielka impreza w kasynie i każdy stawiał po kolejce. Ciekawe gdzie by wtedy Caleb i Noah wylądowali. Pewnie szukano by ich w Meksyku przez tydzień następny, ale dla tak ważnego wydarzenia byłoby warto. Caleb się cieszył, że mniej więcej tak potoczyły się sprawy i cieszył się z tego, że oddawano im przyczepy. Choć żałował, że Veronica zniknęła i w międzyczasie nie zdążyli zrobić buntu. Może wtedy wcześniej by im oddano te przyczepy. Ale było minęło i ostatecznie dobrze się stało, bo być może Caleb nie siedziałby teraz w palarni tylko w celi więziennej za jakieś zamieszki.
Nieco zakłopotany Caleb wzruszył obojętnie ramionami. Głupio się czuł, rozmawiając z Bookerem o swoich sprawach sercowych. W końcu to nie były tematy, które poruszałby z kimkolwiek z gangu poza Noah, ale to było co innego, Noah był jego najlepszym przyjacielem. Był dla niego jak brat. I co więcej – Noah w przeciwieństwie do Bookera był jego rówieśnikiem. Caleb parsknął śmiechem, nieco rozbawiony. Tessa Rogers? Źle nie brzmiało, ale do tego jeszcze kawał drogi. Nigdy by nie zrobił niczego tak głupiego jak oświadczyny w szkole średniej, którą niby już skończył, ale jednak Tessie został ten ostatni rok. Wzruszył znów ramionami. – Może – rzucił iście wygadany i tylko lekko się uśmiechnął. – Pewnie, że tak. Nic na niego nie mają – oznajmił stanowczo acz też przyciszonym tonem, bo rozumiał, że ściany miały uszy i należało być przede wszystkim ostrożnym. Skinął głową w stronę Bookera. – Jak myślisz, dlaczego oddają nam przyczepy właśnie teraz? Z powodu Steviego? – W końcu to teraz jego oskarżano o bycie Huntsmanem. Na samą myśl ścisnął dłonie w pięści, bo przypomniało mu się jak więziono jego i Tessę w trumnach. I jak brat Marvel tylko cudem uszedł z życiem.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Booker Flanagan



w Berrylane od zawsze

a charming owner of the lucky lizards casino

35
yo

191
cm

who got used to the idea of starting a family with sienna

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2018-12-09, 17:18   
  
booker

  
flanagan

  
I am a sucker for all the subliminal things no one knows about you.

  

  

  

  

  

  


W takim razie chyba czas zmienić avatar na coś mniej rozpraszającego. A powrót Roscoe był wielką imprezą! Może nie taką zorganizowaną, ale większość Jaszczurek witała swojego lidera już po procentach. Zresztą, Booker też zdążył się napić zanim wyściskał swojego brata w kasynie. Szkoda tylko, że po tym najstarszy z Flanaganów stwierdził, że musi odpocząć i tyle było ze świętowania razem z nim. W sumie trudno się mu dziwić, nie? Po tylu tygodniach w celi chyba każdy chciałby chwili spokoju. Na szczęście teraz, już kilkanaście dni po rozprawie, wszystko wróciło do normy i zupełnie tak jak dawniej, przed całym tym nieszczęsnym nalotem, Roscoe wpadał do kasyna, żeby pograć i sprawdzić co u reszty jego bandy. Pewnie niedługo i na Caleba przyjdzie pora – lider wpadnie i go przemagluje tak jak innych. Trochę go ominęło to musiał teraz to wszystko nadrabiać, prawda. Napisałam to i zorientowałam się, że rozgrywamy jeszcze przed procesem akcję, ale dobra, powiedzmy, że ma to sens, okej!
Starość nie radość. Booker miał już na karku trochę lat, ale hej, przecież nadążał za nowinkami i tymi wszystkimi cool rzeczami, które teraz były na czasie. Pomagała mu w tym Samantha i Caesar, także zawsze też mógł w razie czego ich pomęczyć o jakiejś wsparcie jak czegoś nie wiedział. W tym wypadku jednak nie było takiej potrzeby, bo i on przeżywał bardziej i mniej udane związki. Częściej te mniej udane, ale to już inna kwestia. Tak czy siak, na takich młodzieńczych uczuciach się znał, bo i on miał dziewczynę z którą wiązał przyszłość kiedy był w tym samym wieku co Caleb. Był wtedy na studiach i życie z dala od Berrylane wydawało się o wiele prostsze od tego, które wiódł w mieście. – Wiesz, zawsze mogą podłożyć dowody. Federalni to idioci, ale znają sposoby, żeby wypaść jak najlepiej przed sądem – wzruszył lekko ramionami. Mówił cicho, chociaż kilku z mundurowych znało jego zdanie na temat całej tej sytuacji. Oczywiście przekazywał im identyczną informację o byciu niezbyt inteligentnymi trochę bardziej wyszukanymi słowami, ale hej, to tylko potwierdzało ich idiotyzm skoro się nie skapnęli, że ich obraża. – Myślę, że tak. Poza tym nic nie znaleźli, także po co im nasze stare przyczepy? Wolą je oddać i mieć mniej roboty – stwierdził, po czym pociągnął kilka łyków trunku. – Ale dobrze jest wrócić na stare śmiecie – dodał jeszcze, uśmiechając się lekko. Kupił dom dla Flanaganów, a koniec końców i tak wszyscy wrócili do przyczep. Chyba już za bardzo się przyzwyczaili do tych spartańskich warunków.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: karo;
MULTI: casper; arthur;
 
Caleb Rogers



w Berrylane od zawsze

sprzedawca w Finch's Records & Instruments

21
yo

178
cm

love the one for me

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-01-19, 20:31   
  
Caleb

  
Rogers

  
'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.

  

  

  

  

  

  


Ojej, przepiękny podpis Bookera! I przynajmniej avek już mniej rozpraszający. Rozgrywamy wprawdzie przed procesem i przydałoby się w sumie nam coś nowego zagrać, ale uznajmy, że w przyszłości faktycznie Caleb został przemaglowany, aczkolwiek Caleb jak zawsze raczej nie miał niczego do ukrycia. Niczego ważnego w każdym razie, bo na pewno nie chciałby by ktokolwiek się dowiedział o jego zakładzie z Noah tak dla przykładu albo o tym, że związek z Tessą to ten na poważnie, bo jakoś póki co nie wyobrażał sobie, by mógł być z kimkolwiek innym. Choć co on tam mógł wiedzieć. Młody był i jeszcze głupi a cały świat praktycznie przed nim otworem stał.
Z uznaniem, ale i ciężkim westchnieniem skinął głową, bo całkowicie to rozumiał. Ba! Mógłby nawet sądzić, że FBI byłoby do tego zdolne. Policja zresztą też – wciąż nie ufał gliniarzom bez względu na to jakie relacje łączyły ich z jego bliskimi. W ogóle uznajmy, że Caleb nie ufał nikomu z odznaką i bronią. – Taaa, szkoda tylko, że oddali je w opłakanym stanie – zironizował krótko Caleb, bo na tę chwilę wciąż go jeszcze czekało porządne sprzątanie z Tessą u boku. A i pewnie skargi Noah słyszał dotyczące stanu przyczep. Aż dziw bierze, że w całym tym rozgardiaszu policjanci, czy tam FBI niczego nie ukradli. Albo właśnie nie podłożyli.
Caleb przejechał dłonią po twarzy i zdecydował się jednak na zapalenie. Wyjął jednego papierosa i wsadził go sobie do ust. – Chcesz? – Nigdy nie skąpił a nawet lepiej by było gdyby mu się te fajki szybciej skończyły, więc jak najbardziej był skłonny poczęstować Bookera. Z pewnych nałogów chyba było mu po prostu ciężej zrezygnować.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Booker Flanagan



w Berrylane od zawsze

a charming owner of the lucky lizards casino

35
yo

191
cm

who got used to the idea of starting a family with sienna

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-01-31, 15:13   
  
booker

  
flanagan

  
I am a sucker for all the subliminal things no one knows about you.

  

  

  

  

  

  


A dziękuje serdecznie! Przekażę, że się podoba. W sumie to gramy tutaj już od kilku miesięcy, także ja to już zakończę i możemy coś nowego zacząć, jakbyś chciała. Więc tak. Booker też się ostatnio rozmiękczył, niestety. Sienna jakimś cudem zdołała do niego dotrzeć, a on głupi zamiast powiedzieć stop to dalej w to brnął. Nawet już sam nie wiedział jak to ma wszystko ogarnąć ani jak powinien swoje uczucia nazwać, ale trudno się mówi. Coś wymyśli. Musiał. Dla jej i swojego dobra. Może jakoś mu Roscoe pomoże? W końcu miał nieco większe doświadczenie życiowe.
Bardzo dobrze, że nie ufał policji! Im nie można ufać. Booker też za nimi nie przepadał, ale jednak było kilka wyjątków, bo się z takim Colterem czy Christianem przyjaźnił, nie? Ale akurat im to wiedział, że może zaufać w pewnym stopniu, więc to była trochę inna sytuacja. — Niestety. Nie wiem, co robili w tych przyczepach — też zastał niezbyt przyjemny widok po dotarciu do swojego domu, ale co zrobić. — Dobrze, że je oddali chociaż — przynajmniej nowych nie musieli kupować. Lepsze sprzątanie niż wydawanie tysięcy dolarów na nowe domy dla członków gangu.
A czemu nie — wyciągnął papierosa, po czym wyjął z kieszeni zapalniczkę i podpalił go. Nie, z fajek nigdy nie zrezygnuje. Za bardzo je lubił. Zresztą, na coś trzeba umrzeć, nie? — Powinieneś rzucić, póki możesz. Później jest ciężej. Uwierz mi — rzucił jednak, żeby nie było, że nie próbuje jakoś pomagać swoim ludziom. Nie żeby dawał dobry przykład, ale miał już swoje lata i ciężej mu było odejść od niektórych przyzwyczajeń czy nałogów. Tak czy siak, pewnie jeszcze sobie panowie pogadali, a potem każdy poszedł w swoją stronę. [zt x2]
_________________
[Profil]
  MÓW MI: karo;
MULTI: casper; arthur;
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5