menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Frank Hamilton
Autor Wiadomość
Frank Hamilton


lol, tylko nie cytaty


zdjęcia robię

życie przegrywam

Lives in
fallen cloud

Wysłany: 2018-12-05, 09:55   Frank Hamilton
  
Frank

  
Hamilton

  

  

  

  

  

  
28 yo

  
187 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


Frank Sam
Hamilton
MIEJSCOWY psycho Andrew Garfield
DATA I MIEJSCE URODZENIA13 luty 1990; Berrylane
STAN CYWILNYkawaler
ZAWÓD I MIEJSCE PRACYfotograf, the stranger
ORIENTACJAhetero
WYZNANIEateista
DZIELNICA MIESZKALNAFallen Cloud
I know what you did last summer
Kiedy pierwszy raz złamał rękę, mógł uznać że to przypadek. W końcu takie rzeczy zdarzają się dzieciakom, które grają w kosza z rówieśnikami. Kiedy parę miesięcy później pękła mu rama od bmxa, oczywiście podczas jazdy, mógł uznać to za jakiś fabryczny błąd. Kiedy tuż przed wycieczką do Nowego Jorku rozłożyła go choroba, to musiał być niefart. Ale kiedy wraz ze swoją paczką wycieli numer dyrciowi w szkole i on tylko wpadł, to powoli zaczynał rozumieć. Olśniło go podczas cholernie długiego szlabanu, kiedy leżał w łóżku udając, że czyta podręcznik do biolki, w którym miał ukryty komiks Marvela. Klątwa. Ktoś rzucił na niego klątwę przegrywa. Nie mylił się. Życie utwierdziło go w przekonaniu, że miał rację. W końcu czegokolwiek nie dotknął to się zawsze, prędzej czy później sypało. Jak wraz ze znajomymi coś przeskrobali, to tylko on zostawał przyłapany. Gdy pomagał koledze na teście z matematyki, to oczywiście on dostał gorszą ocenę. Jak udało mu się w końcu zaprosić tą najlepszą jego zdaniem koleżankę z klasy na bal, to ona parę dni przed nim złamała nogę. Jak pożyczył od kolegi playboya, to od razu po przyjściu do domu mu wypadł z torby przy obiedzie. No to było straszne, musiał uważać i nad wszystkim się po pięć razy zastanawiać byle tylko nie w jakiś spektakularny sposób nie zaliczyć kolejnej wielkiej porażki. To on z całego rodzeństwa otrzymywał te najdłuższe szlabany i to on zawsze potrafił, jakoś mimowolnie oraz zupełnie przypadkowo, wygadywać te wszystkie sekrety przypadkiem. Na testach kończących szkołę brakło mu kilku punktów by dostać się na wymarzone studia, ale tutaj już nawet nie był zaskoczony. Przyjaciele wiecznie z tego wszystkiego sobie żartowali i ten jego pech stał się czymś niemal legendarnym. Bo takich spektakularnych wpadek miał już setki. Zdążył nauczyć się tego, że nawet gdy było źle nie warto było narzekać, bo gdy już zaczynał, działy się rzeczy jeszcze bardziej groteskowe i niespotykane. Prace zmieniał regularnie, wylatując z najróżniejszych powodów. Zdarzało mu się mylić dni, w których brał dyżury, zdarzyło mu się nazwać na jakiejś imprezie jednego faceta durniem, gdzie kolejnego dnia okazywało się, że był synem szefa. Lista porażek cały czas się wydłużała, ale miewał też okresy, kiedy względnie wszystko toczyło się dobrze. Napawało go to lekkim niepokojem i strachem, bo to najlepszy zwiastun najgorszego przecież. W związki też nigdy za bardzo nie potrafił i to z różnych powodów. Zdarzało się, że trafiał na niewłaściwe osoby, zdarzało się że małe kłamstwo okazywało się nie aż tak małe jak mu się wydawało. Na swoje nieszczęście, często się zakochiwał i później chodził jak taki Werter, smutny i przygnębiony gdy mu się coś nie udawało. Zupełnie też nie potrafił zrozumieć, że ludzie wymagają i oczekują. Może on nie dorósł do jakiegoś poważniejszego związku jeszcze? Może miał być wiecznym chodzącym z głową w chmurach Frankiem, który nie lubi rozmawiać o przyszłości i który nie chce spoważnieć? Zupełnie nie wiedział jak komuś mogło to przeszkadzać. W końcu spontanicznie sobie żył z dnia na dzień i uważał, że jest to całkiem zdrowe podejście. Aktualnie trochę zaczyna się martwić, bo zdał sobie sprawę z tego, że niedługo pojawi mu się trójka z przodu, a jego życie jest tak samo niepoukładane jak dziesięć lat wcześniej. Nie jest w tym miejscu, w którym chciał być gdy miał kilkanaście lat, nie zrobił poważnej kariery i ma na to coraz mniej czasu. Czy to już? Czy to ten słynny kryzys wieku średniego?
Let me in
Totalnie zakręcony z niego człowiek, który wiecznie zapomina o wszystkim. Myli dni tygodnia, bo wszystko mu się całkiem zlewa w jedno, nie wie gdzie zostawił aparat, idzie nie w to miejsce, w którym się umówił. Trochę chodzi z głową w chmurach nie zwracając uwagi na to, że niedługo puknie mu trzydziestka, a on nadal niczego wielkiego nie osiągnął. Zawsze ma na wszystko czas, więc wiecznie się spóźnia, ale potrafi wybrnąć z większości kłopotów uśmiechem i wygadaniem. Tutaj jest kolejny problem, bo strasznie dużo mówi i jak już się nakręci to ciężko go zatrzymać. Wpada w niekontrolowane słowotoki, nad którymi totalnie nie panuje, rzucając różnymi historiami na lewo i prawo. Zazwyczaj nie zastanawiając się nad tym za bardzo, przez co dość często później żałuje, że nie ugryzł się w język. Szybko rezygnuje nawet z dobrych pomysłów, nie wierząc za bardzo w siebie i swoje możliwości. Ma totalnie słomiany zapał, który poparty niezdecydowaniem sprawia, że potrafi wielokrotnie zmienić front w nawet najprostszej sprawie. Totalnie boi się odpowiedzialności i unika sytuacji, które w jakikolwiek sposób sprawią, że będzie do czegoś zobowiązany. Ceni sobie swoją wolność, a najbardziej na świecie boi się zawodzić osoby, na których mu zależy. Przejmuje się zawsze, nawet gdy usilnie powtarza, że się nie przejmuje. I wpada ze skrajności w skrajność w zależności od nastroju. Nie wiadomo czy jest niepoprawnym optymistą czy znerwicowanym pesymistą, wszystko zależy od dnia i tego którą nogą wstanie. Chciałby być stuprocentowym maczo, który zawsze stawia na swoim, ale brakuje mu do tego zdecydowania. Chciałby też potrafić się złościć i gniewać, lecz jest osobą, która gniewać się nie potrafi. Z łatwością można go udobruchać. Lubi narzekać i marudzić na wszystko, bo nie jest zadowolony z życia i uważa się za chodzący przykład człowieka-przegrywa.
American Horror Story
Oczywiście wierzy we wszystkie legendy od najmłodszych już lat. Niejednokrotnie takie tematy poruszał wraz ze swymi znajomymi siedząc przy piwie. Jest wielkim fanem tutejszych historii i dałby wszystko byle tylko przekonać się jaka jest prawda. Może kusi los, ale mnóstwo czasu spędził czytając najróżniejsze artykuły z dawniejszych czasów, byle tylko swą wiedzę jakoś poszerzyć. No i zawsze, totalnie ZAWSZE, chodzi z aparatem, licząc na to, że to właśnie on zdobędzie ten jedyny i niepodważalny dowód na istnienie miejscowego potwora.
Why don't you play in hell
• Największy fan wszelkich teorii spiskowych. Wierzy prawie we wszystko. Ufo, reptilianie, iluminaci, no jest pozapisywany na kilku internetowych forach, gdzie regularnie się udziela. Kamerkę w laptopie ma oczywiście zaklejoną, ale i tak wie, że na pewno jest śledzony i inwigilowany. Jak każdy w XXI wieku.
• Jego nieodłącznym atrybutem jest aparat polaroidowy. Robi zdjęcia znajomym, fajnym miejscom i rozdaje te zdjęcia niemal natychmiast, sobie zostawiając tylko nieliczne. Może to lekkie zboczenie zawodowe, bo jest fotografem, ale prędzej wyjdzie z domu bez portfela niż aparatu. Później te setki zdjęć walają mu się po mieszkaniu. Niektóre przykleja na ścianę albo do lodówki, inne leżą na stole, no generalnie można je znaleźć wszędzie.
• Strasznie łatwo go w coś wkręcić, a gdy się to już w jakiś sposób uda, to jest najlepszym towarzyszem na najtrudniejsze i najdziwniejsze misje. Łatwo się wtedy ekscytuje i gada niemal w kółko o podjętym temacie. Trochę się młodości Bonda naoglądał, stąd marzą mu się prywatne śledztwa i kariera szpiega. Może być z tym lekki problem, ale ostatnio czytał jakiś artykuł o ludziach, którzy karierę zrobili po czterdziestce, to tli się w nim jeszcze jakaś nadzieja.
• Człowiek przegryw. Jest przekonany o tym, że dawno temu ktoś jakąś klątwę na niego rzucił, bo to jest aż niemożliwe, że wszystko czego się tknie to psuje. Nadal nie przyzwyczaił się do tego, że gdy czegoś maksymalnie chce to pewnym jest że tego nie dostanie. Jak coś go cieszy to od razu zostanie zniszczone. Jak kupi kwiatka to zwiędnie po tygodniu, a gdy odłoży kasę na telewizor, to przyjdzie wyrównanie za wodę które go zrujnuje. No i oczywiście w tym wszystkim własnej winy nie dostrzega nigdy.
• Jego rodzice wyprowadzili się do większego miasta, a on ściemnia im cały czas, że jego życie układa się świetnie. Mówi o podwyżkach, których na oczy nie widział, dziewczynie z którą będzie brał ślub, kupnie nowego samochodu, chociaż jeździ starym i ciągle psującym się rzęchem. Trochę spokoju tym samym zyskuje, choć zdaje sobie sprawę z tego, że prędzej czy później to wszystko dupnie. Ale tak z pompą, tak potężnie.
• Pali papierosy od dawien dawna, no i zioło, ale o tym ciii. Może to przez te wszystkie teorie spiskowe tak się wkręcił w te blanty (albo na odwrót), ale często chodzi lekko przyjarany i wtedy już kompletnie we wszystko wierzy i nakręca się strasznie jak już coś wyczyta w necie. Na dodatek netflixa ma i black mirror całe obejrzał. Jezu, świat jest zły, a ludzie wcale sobie z tego nie zdają sprawy. Przeraża go to totalnie. No musi zapalić, by się wyluzować.
• Jest strasznie średnim kłamcą ale nie przeszkadza mu to wcale w byciu mitomanem, który raz po raz powtarza zasłyszane wśród innych historie, w których to on jest głównym bohaterem. Nawet nieraz te, które widział w telewizji albo o których zasłyszał w radiu. Dużo ubarwia i zdecydowanie wszystko wyolbrzymia dlatego trzeba wszystko dzielić co najmniej na pół z tego co mówi.
• Regularnie zjawia się w schronisku i wyprowadza na spacery tamtejsze psy, bo mu trochę smutno, że nie mają domu swojego. Sam by sobie jakiegoś przygarnął, ale zna swoje szczęście, nie chce zrobić tego żadnemu psu, bo pewnie po tygodniu by zachorował na jakąś nieuleczalną chorobę i finalnie zdechł. Dlatego sobie bierze na spacerki, gada z nimi, no i nawet nieraz kasą schroniska wspomaga. Oczywiście jak nie wisi za czynsz, co się dość często zdarza.
• Ma długą i bardzo niefajną bliznę, która ciągnie się od łopatki do uda, bo uczestniczył kiedyś w przekomicznym wypadku na parkingu pod supermarketem. Jak miał kilkanaście lat, ścigał się z kolegą na bmxie i naprawdę chciał wygrać. Tak bardzo, że nie zauważył jakiejś dziewczyny, która wyjechała z wózkiem zza samochodu i on na niego wpadł. Rower został, on poleciał i mógłby przysiąc że przynajmniej dziesięć razy się w powietrzu obrócił (dobra, tak naprawdę raz) zanim upadł. Strasznie niefortunnie bo wprost na krawężnik. Dobrze, że sobie kręgosłupa nie połamał.
• Lubi tatuaże i też sobie w necie na tumblerku przegląda, zapisuje na dysku te co mu się spodobają i ma kilka porozrzucanych po całym ciele. Ale takich drobnych, bo jednak się trochę cyka by się jakoś bardziej tatuować. Najdziwniejszy to chyba głowa Jeffa Goldbluma z Parku Jurajskiego, którego machnął sobie kiedyś nad kostką po pijaku.
  
[Profil]
  MÓW MI: wata
MULTI: -
 
Berrylane


BERRYLANE

Wysłany: 2018-12-05, 16:33   


Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 5