menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#2 Kill your darlings
Autor Wiadomość
James Widmore



Wysłany: 2018-12-05, 20:28   #2 Kill your darlings
  


Nerwowo sprzątał w przyczepie, której wnętrze nigdy nie było dla niego istotne. Było łóżko, była sofa, łazienka i kuchnia - wszystko co trzeba, by żyć na odpowiednim, nie najgorszym poziomie. Kiedy zmuszony był zająć się Lancem oczywiście trochę musiał ją ocieplić, dodać bezpieczne dla dziecka elementy, ale poza tym wciąż była wiecznie zabałaganioną meliną. Teraz, gdy Lance'a z nim nie było, wyglądało tu jednak koszmarnie. Gorzej niż zwykle; gorzej niż gdziekolwiek. Musiał jednak ogarnąć to wszystko, bo opieka społeczna zapowiedziała kontrolną wizytę. Lubili go, więc zawsze informowali go o swych inspekcjach, które były już dla nich tylko formalnością. Oczywiście nie powiedział im, że chłopca z nim już nie ma. Nie wyjawił, że ktoś go porwał, a ktosiem tym była jego siostra. Prawdziwa matka. Która prawnie uznawana była za martwą. Cóż za karuzela śmiechu! Coby mu się nie nudziło czasem, Wesley zrzucił na niego kolejnym problem, jakim była jakaś bogata gówniara z problemami. Z najlepszego w branży płatnego mordercy awansował najpierw na tatusia, a teraz prywatnego ochroniarza. Zdecydowanie jego życie potoczyło się w rewelacyjnym kierunku - takim, o którym zawsze marzył! Postanowił więc te dwie sprawy ze sobą połączyć i wykorzystać nieco młodą dziewczynę, która miała z nim od teraz spędzać większość swego czasu. Niechętnie przystał na propozycję Wesa, ale nie miał wyjścia - gdyby się nią nie zająć, przyjaciel gotów był go wydać policji. Nie zamierzał jednak kryć przed nią swej niechęci, bo ratowanie życia to jednak coś innego, niż zaprzyjaźnianie się i zaplatanie komuś warkoczyków. Czekał na nią więc niezbyt chętnie, tak jak i na wysłannika z opieki społecznej. Starał się przy tym wymyślić jakieś sensowne kłamstwo, które nie wpakuje go do paki.
_________________
  
[Profil]
 
 
Astrid Reinhart


Oh little darlin' don't you look charming, Here in the eye of a hurricane


robi sobie przerwę od pracy

i od związków

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2018-12-05, 23:22   
  
Astrid

  
Reinhart

  

  

  

  

  

  
26 yo

  
163 cm

  
W Berrylane od początku świata

  


Była wściekła. Na siebie, na Holdena, Coltera, Wesa i pewnie na wiele innych ludzi. Nie chciała wcale prywatnych ochroniarzy, nie chciała, by jacyś faceci w garniturach chodzili za nią krok w krok, uważnie przyglądając się wszystkiemu, co robi. Już teraz czuła się wystarczająco osaczona, przez Coltera, Fionę i od niedawna nawet Holdena, a ci przecież tylko się o nią martwili. Ostatnim razem, kiedy czuła się tak kontrolowana i bez przerwy obserwowana, uciekła na drugi koniec kraju, by tylko rodzice się w końcu od niej odczepili, a tutaj proszę, wszystko wróciło, ze zdwojoną siłą i tym razem chodziło o jej życie. Berrylane najwidoczniej nie było miejscem dla niej, ale za każdym razem, kiedy z niego wyjeżdżała działo się coś złego- najpierw zmarła Eli, potem jej rodzice, i najzwyczajniej w świecie bała się, że pociągnie do grobu kogoś jeszcze. Poza tym, tylko w tym miejscu kogoś miała, tylko tutaj tak naprawdę czuła się jak w domu. Tu też spoczęły ciała jej rodziców i choć nie przepadała za całą tą ideą pogrzebów i grzebania ciał w ziemi, tak czuła się w obowiązku właśnie w tym miejscu zostać. Niewiadome też było, czy podążające jej śladem osoby nie ruszą za nią do innego miasta, a wtedy co by zrobiła? Nie miała tam przecież przyjaciół, nie miała Fiony i Coltera, którzy tak narażali dla niej swoje życia. I właściwie, tylko im zawdzięczała to, że nie leży jeszcze obok swoich rodziców, gdzieś głęboko pod ziemią.
Nie trudno się domyślić, że nie była zadowolona z konieczności odwiedzenia jednego z ochroniarzy i to jeszcze w Berrylane, w takim miejscu do tego, gdzie bała się, że zaraz jakąś malarię złapie i że na dzień dobry ją okradną i zabiją. Uznajmy, że jakiś Wes ją tu podrzucił, że nie przyszła tutaj sobie sama, bo to byłoby bardzo nierozważne, nawet jak na nią. Na głowę naciągnęła więc kaptur i niepewnie do przyczepy zapukała, rozglądając się dookoła i widząc, jak wszyscy się jej przyglądają. I choć wcześniej nie miała nic do gangu, tak teraz chyba się to zmieniło...
[Profil]
  MÓW MI: zosia
MULTI: debbie, audrey
 
James Widmore



Wysłany: 2018-12-06, 13:30   
  


- Piec minut spoznienia. Jesli to sie ma udac, musisz przychodzic o czasie - powiedzial na przywitanie, gdy nieznajoma w koncu sie pojawila. Wpuscil ja do srodka, rozgladaj sie najpierw dookola. Nikogo jednak podejrzanego nie zauwazyl, co wcale dziwne nie bylo, skoro byli na bezpiecznych terenach gangu. - Podczas tych pieciu minut ktos mogl cie porwac, zabic czy zrobic cokolwiek innego. Gdy ja zastanawialbym sie, czy spozniasz sie czy cos sie stalo, ty moglabys juz umierac na dnie rzeki - rzucil sucho, wracajac do sprzatania przyczepy. Niezbyt wazne bylo dla niego zajecie sie gosciem, bo tez Astrid zwyczajnym gosciem nie byla. - Mozesz zaczac od wyjasnienia o co w tym wszystkim chodzi. Kto chce cie zabic i dlaczego? I jaki mial w tym udzial Blaise - o tak, tak, znal Seavera. Znal prawie kazdego wieznia osadzonego w tutejszym zakladzie karnym. A Blaisa lubil nawet i ta jego smierc, niby tak zwyczajna - z przypadku - wydala sie mu niesprawiedliwa. Teraz jednak okazalo sie, ze nie byla przypadkowa i ze wszystko sprowadzalo sie do panny Reinhart. O niej niewiele odnalazl informacji, ale popytal tez znajomych. Cos wiec wiedzial, ale wolal to od niej uslyszec. Poznac pelna wersje wydarzen. Zapakowal juz wszystkie rzeczy Lance'a do walizek, ktore ustawil w progu. Rzucil wiec do Astrid male eleganckie pudeleczko, po czym usmiechnal sie krzywo. - W zamian za pilnowanie twojego tylka nie chce pieniedzy. Musisz po prostu zadbac o to, zeby nie poslali mnie do paki - wyjasnil, wzruszajac ramionami. Przysluga za przysluge, najlepszy rodzaj handlu.
_________________
[Profil]
 
 
Astrid Reinhart


Oh little darlin' don't you look charming, Here in the eye of a hurricane


robi sobie przerwę od pracy

i od związków

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2018-12-13, 22:41   
  
Astrid

  
Reinhart

  

  

  

  

  

  
26 yo

  
163 cm

  
W Berrylane od początku świata

  


- Masz tę pracę od 5 minut i już zgubiłeś swoją klientkę? Gorszego ochroniarza nie widziałam...- stwierdziła i uśmiechnęła się do tego zgryźliwie, bo wkurzył ją już na dzień dobry. To, że były korki i że Wes nie potrafił jechać szybciej naprawdę nie było jej winą. No chyba, że jego zdaniem powinna tu przyjechać autobusem albo przyjść na pieszo? Równie dobrze mogłaby też zaczepiać każdą napotkaną osobę i zdradzać jej swoje nazwisko, albo po prostu od razu się zastrzelić.
- Uroczy scenariusz. Ale na przyszłość, jeśli to ma wypalić, to się tyle nie zastanawiaj, tylko może mnie szukaj, żebym na tym dnie rzeki nie skończyła - powiedziała i przewróciła oczami, nie próbując nawet ukryć swojej niechęci względem niego. Chciała ochroniarza, do cholery jasnej, nie jakiegoś szemranego typa z gangu, który dla dwóch dolców osobiście dostarczy ją do tych psychopatów, którzy kilka dni temu zdemolowali mieszkanie Holdena. Gdyby jeszcze okazał zainteresowanie tą sprawą i przede wszystkim profesjonalizm, to nie zachowywałaby się tak teraz. - Blaisa? - o mało co się tym imieniem nie zadławiła. Nikt od dawna jej o niego nie pytał, właściwie nikt nigdy tego nie zrobił, nie biorąc pod uwagę przesłuchania, jakie odbyło się po tamtym wypadku samochodowym. - Co o nim wiesz? I myślisz... Cholera - zakryła twarz w dłoniach i nie potrafiła odnaleźć w sobie wystarczająco wiele odwagi, by zapytać o to, co chodziło jej teraz po głowie. Naprawdę sądził, że Blaise umarł z rąk tych samych osób, które teraz ją ścigały? Umarł przez nią? - Nie. Nie ma mowy. O ile w tym pudełeczku nie ma palca jednego z moich prześladowców, nie będę chodzić z tobą na jakieś chore układy, mam pieniądze i to nimi zamierzam ci zapłacić, a nie pomagać ci przewozić jakieś narkotyki, czy czym ty się tam zajmujesz - wyjaśniła, może trochę zbyt nerwowo, ale ona nie zamierzała sobie dostarczać kolejnych problemów i działać przeciw prawu. Zaraz zadzwoni do Wesa i poprosi go o znalezienie innego ochroniarza, bo była pewna, że tu z pewnością pomocy nie znajdzie.
[Profil]
  MÓW MI: zosia
MULTI: debbie, audrey
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5