menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#3 roses are red violets are blue
Autor Wiadomość
florrie hartman


we both know that's not your style assassinate me with a smile again


pracuje jako florystka

nie chce podpisać wade'owi papierów

Lives in
white log mews


Wysłany: 2018-12-06, 14:08   #3 roses are red violets are blue
  
Florrie

  
Hartman

  

  

  

  

  

  
24 yo

  
162 cm

  
W Berrylane od miesiąca

  


    [7]


Stojąc przy sklepowej półce przez chwilę zastanawiała się nad tym ile butelek wina z niej ściągnąć. Prawdopodobnie przesadzała nieco z alkoholem ostatnio, ale na samo wspomnienie papierów, które Wade zostawił jej na stole dwa tygodnie temu — a które rzecz jasna nie doczekały się jeszcze jej podpisu — skręcało ją w żołądku na tyle, że ręka sama sięgała po alkohol. Było to wytłumaczalne więc. Podobnie jak otwieranie butelki z przyjaciółką, z okazji mikołajek, tak? Nawet na tę wspaniałą okazję wygrzebała w internecie jakiś przepis na szybki obiad, z zaznaczeniem rzecz jasna, że przygotować go może nawet najbardziej oporna osoba. Kupiła więc trzy butelki wina (najwyżej zostanie, okej?) oraz wszystko to, czego potrzebowała do zrobienia jakiejś prostej zapiekanki.
Gdy usłyszała dzwonek do drzwi była już prawie gotowa. Właśnie wstawiła obiad do piekarnika i nawet pozbyła się nadmiaru mąki z włosów, więc gdy wpuszczała Raine do środka nie wyglądała już jak siedem nieszczęść. — Zrobiłam nam obiad, wiesz? Sama! — podkreśliła oczywiście, bo Somerset nie powinna przegapić tak istotnego faktu. Następnie zostawiła ją, by przebrać się szybko, bo przy otwieraniu drzwi miała na sobie jeszcze wysmarowaną jajkiem koszulkę. Przyszła nieco wcześniej, niż zakładała w ogóle.
— Mamy dzisiaj spokój, bo mój współlokator się wyniósł. Chyba poderwał jakąś pannę i nie wróci na noc — dorzuciła. Nawet wybadała odpowiednio wcześniej, czy aby na pewno może się tutaj z Raine swobodnie rozsiadać, czy jednak wróci i im całą imprezę zepsuje. Przyniosła zaraz potem butelkę i otwieracz, a gdy obie te rzeczy wcisnęła w ręce Somerset sama wróciła do kuchni po kieliszki. Zajęła miejsce na kanapie i poczekała cierpliwie aż rozleje alkohol, bo naprawdę musiała powstrzymywać się całą resztką silnej woli przed tym, by nie otworzyć jednej z butelek i nie podnieść swoich zdolności kulinarnych alkoholem. — Możesz mi teraz powiedzieć dlaczego ostatnim razem mnie wystawiłaś — bo Florrie nie wiedziała co się aktualnie w życiu Raine działo, a chciałaby jednak na bieżąco być. Nawet na chwilę zapomniała, że jeszcze jeden prezent, poza alkoholem, tutaj dla niej przygotowała!
_________________
[Profil]
  MÓW MI: aneczka
MULTI: dagny / jeremy / sienna / leonard / lorelei
 
raine somerset


you're everywhere except right here and it hurts


pracuję

kocham

Lives in
auburn pine houses



Wysłany: 2018-12-10, 14:43   
  
raine

  
somerset

  

  

  

  

  

  
25 yo

  
170 cm

  
W Berrylane od dwóch lat

  


Nie wypadało odwiedzać przyjaciółki z pustymi rękami, tak nakazywało chyba jakieś niespisane prawo przychodzenia w odwiedziny. Nie? No, przynajmniej właśnie z takim nastawieniem Raine udała się przed tym do sklepu i kupiła dwie butelki wina. Nieświadoma tego, że Florrie już zakupiła wcześniej aż trzy. No tak jak mówisz, najwyżej zostanie! Oprócz wina, zawinęła jeszcze jakieś ciasto z pracy. Od jakiegoś czasu pełniła już inną funkcję w kawiarni, niekiedy zastępując w obowiązkach swoją szefową, ale czuła się przy tym świetnie. Jakby była stworzona do dyrygowania ludźmi, co w sumie było w jakimś stopniu trafione w osobowość Somerset. Poza tym jak skupiała się na pracy to jakoś tak jej lżej było, bo nie zamartwiała się jakimiś osobistymi problemami. Raine nie należała do osób, które w otwarty sposób narzekają na wszystko co się dzieje dookoła, ale może czasem wypadałoby wyrzucić z siebie coś więcej niż wzruszenie ramion. No cóż, może po wypiciu tego wina coś się zmieni.
Nie wiedziała, że przyszła aż tak wcześnie, ale to dlatego, że nie chciała siedzieć w domu sama. Wina trzymała w torebce, a ciasto grzecznie w swoich zimnych łapkach, które po przekroczeniu progu mieszkania Florrie, od razu jej wcisnęła. - Wow! I mieszkanie jeszcze stoi? Jestem pod wrażeniem, Hartman. - zaśmiała się, nawet nieświadoma zupełnie jak na razie, że wołanie jej po tym nazwisku może wywołać u niej jakiś grymas niezadowolenia. - W takim razie masz tutaj nagrodę. A w torebce mam jeszcze dwie but... - zaczęła, ale nie dokończyła, bo Florrie schowała się do pokoju by przebrać. Ona więc poszła do salonu, zajęła miejsce na kanapie i wyciągnęła butelki z alkoholem mniej więcej w tym samym czasie, gdy kobieta weszła do pokoju z kieliszkami. - Czeka nas długa noc, co? - bo jednak trochę tego alkoholu się uzbierało. - Lepiej dla nas. - skomentowała tylko tak nieobecność współlokatora Florrie, bo pewnie go nie lubiła. Albo w ogóle go nie poznała, więc nie miała opinii. - Dałam znać Moulin żeby wpadła, nie masz nic przeciwko, nie? - uniosła brew do góry i rozlała to wino z pierwszej butelki. - Powinna niedługo przyjść. Ale może powinnam dać jej znać, że nie powinna już kupować alkoholu. - chyba, że wszystkie trzy zamierzały sobie wzajemnie włosy trzymać przy spotkaniu w kibelku. Ale lepiej nie.
- A daj spokój. - delikatnie jej się nawet ciśnienie podniosło, gdy kobieta wspomniała ich ostatnie spotkanie. Do którego nie doszło, bo... - Miałam lekką kraksę samochodem. Nic poważnego się nie stało, trochę mi zderzak idiota obił. Trochę mnie pochłonęła kłótnia z tym kretynem, a potem musiałam pojechać do mechanika z autem no i wieeesz... straciłam chęć na cokolwiek. Ale zobacz, teraz możemy to nadrobić. - wskazała na winko, a potem podniosła kieliszek i stuknęła się nim.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotlet
MULTI: cora, paisley, maxinne, rufus, fallon
 
moulin marvel


Can you try and heal me, before I cry?


projektuje ogrody

nie układa im się z leo

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2018-12-11, 11:39   
  
moulin

  
marvel

  

  

  

  

  

  
28 yo

  
170 cm

  
W Berrylane od czterech lat

  


3
Sytuacja z Leo nie wyglądała dobrze, a Moulin miała dosyć tłumaczenia mu najprostszych rzeczy. Pod pretekstem braku urlopu wymiksował się z każdej możliwości spędzania z nią czasu. Przecież do kilku wspólnie spędzonych godzin nie potrzeba było wyjazdu ani, tym bardziej, pozwolenia szefa. Może to Moulin źle zaczęła tę rozmowę albo Leo to wszystko źle zrozumiał. Obojętnie. Nie chciała się już nad tym zastanawiać, wręcz przeciwnie. Chciała zapomnieć o swojej życiowej porażce, czyli małżeństwie i zwyczajnie się upić. W gronie kobiet. I choć jednej z nich nie znała, to przecież doskonale znała Raine, była piękna, a Moulin świetnie się z nią bawiła, dawniej i teraz, więc dlaczego by nie? Były Mikołajki, nie chciała spędzić ich sama w domu pod kocem. Niepotrzebne były wiadomości o niekupowaniu alkoholu, bo Moulin i tak by nie posłuchała. Na szczęście jej barek nie należał do pustych, bo zawsze lubiła mieć coś na czarną godzinę, więc obyło się bez wizyty w sklepie. Upiekła domową pizzę i obładowana żarciem poprosiła siostrę o podwózkę, a kiedy Opal wysadziła ją na miejscu, uradowana pomachała jej i wdrapała się po schodkach werandy, by zapukać do drzwi. Otworzyła jej kolejna śliczna dziewczyna, jak wydedukowała – Florrie. – Cześć, jestem Moulin – zawołała radośnie i wlazła do środka, z trudem ściągnęła buty. Była trochę zbyt bardzo podekscytowana, ale tylko i wyłącznie dlatego, że nie pamiętała, kiedy ostatnio gdzieś wychodziła, gdzieś, gdzie było miło. – Błagam, weź to – dorzuciła jeszcze, bo jedna z cięższych foliowych toreb wisiała tylko na jednym jej palcu i boleśnie się w niego wrzynała. A potem weszła do salonu i zobaczyła swoją przyjaciółkę, do której wyszczerzyła się jak zwykle. Nie wiedzieć czemu, zawsze, kiedy ją spotykała, przed oczami miała ich pierwsze spotkanie, które zakończyło się w przyjemny sposób. Wtedy nie myślała, że jeszcze kiedykolwiek ją spotka, a teraz, po kilku latach była zadowolona, że utrzymują kontakt. Dla Moulin nie liczyło się to, czy patrzy na damskie, czy męskie wdzięki, właściwie od zawsze. – Cześć – odstawiła żarełko na stół i przytuliła się do dziewczyny.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: nowaczek
MULTI: crea | garreth | morris
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 6