menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#4 Czekamy na wyniki
Autor Wiadomość
Howard Langdon


Wysłany: 2018-12-06, 14:26   #4 Czekamy na wyniki
  


| po wszystkim

Howard naprawdę o Julkę się martwił. Nic dziwnego, że kiedy została w szpitalu, zaalarmował wszystkich Ellingtonów, a potem spędzał dni przy jej szpitalnym łóżku. Na szczęście zatrzymali ją tylko na trwającą dwa czy trzy dni obserwację, a Max w tym czasie dziarsko chodził do szkoły i spędzał dużo czasu z dziadkami. Chciał nawet Julie odwiedzić, ale biorąc pod uwagę sezon grypowy i ilość zarazków w szpitalu, Howard stanowczo odmówił i obiecał, że kiedy tylko Julie wróci to posiedzą razem. Teraz Max siedział w swoim pokoju i odrabiał lekcje, podczas gdy dorośli byli w salonie i siedzieli na kanapie, gdzie Howard leniwie przerzucał kanały. Szczerze mówiąc bardzo się denerwował wynikami badań Julki, ale z drugiej strony co pozostawało mu poza czekaniem na wyniki badań i wspieraniem swojej dziewczyny?
- Możesz w ogóle pić alkohol? Wiesz, mam wino w lodówce. A jeśli nie masz ochoty, mam też lemoniadę. Mógłbym zrobić jakiś popcorn, obejrzymy coś ciekawszego niż te durne seriale, które lecą na okrągło - uniósł brwi i uśmiechnął się delikatnie. Czy to nie brzmiało jak dobry plan? Dla niego trochę brzmiało.
- W ogóle, jak się czujesz? - spytał spokojnie, obejmując ją jeszcze mocniej i trochę przyciągając do siebie. Martwił się o nią. Naprawdę się martwił. I nie chciał, żeby cokolwiek jej się stało. Miało być jej teraz wygodnie, miała być najedzona i w ogóle. Wiadomo, że u Howiego najlepiej. I chyba nawet całkiem nieźle mu się to udawało, przynajmniej póki co.
[Profil]
 
 
Julie Ellington



w Berrylane od urodzenia

fotograf, podróżnik, dziennikarka

31
yo

171
cm

dziewczyna Howarda

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2018-12-09, 11:39   
  
Julie

  
Ellington

  
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  

  

  

  

  

  


/ po grach

Czasem Julie czuła, że powinna podziękować jakoś Howardowi za to, że podporządkował jej kilka ostatnich dni, ale kiedy tylko próbowała ułożyć w głowie jakiś przyjemnie brzmiący tekst, to docierało do niej, że tak naprawdę żadne słowa tego nie oddadzą. Niewiele mówiła, częściej po prostu przytulała się do niego, bo jego bliskość działała na nią szalenie kojąco. Starała się jak najmniej myśleć o tym, co przyniesie przyszłość, ale nie unikała rozmowy, kiedy taki temat wypływał. Raz nawet opowiedziała o wszystkim Maxowi, prostym językiem, żeby wszystko zrozumiał i wiedział, dlaczego jest nieco przygaszona. Nie chciała go straszyć, ale chciała być z nim szczera. Z Howardem też, więc wcześniej wszystko z nim skonsultowała i szalenie cieszyło ją to, że obaj panowie stanęli za nią murem.
- Mogę. Dopóki jestem w domu, chcę żyć normalnie. Martwić zacznę się później - delikatnie się uśmiechnęła. - Pomogę ci z tym popcornem. Muszę się czymś zająć.
Sama nie wiedziała jeszcze na jaki film miałaby ochotę. Pewnie postawiłaby na coś, na czym nie musiałaby się skupić, ale lepszy byłby film, który jakoś ją pochłonie i będzie myślała tylko o tym, co na ekranie, a nie o tym, że czekała na ostateczne wyniki badań. Już teraz czuła, że nikt nie zlecałby ich, gdyby wszystko z jej zdrowiem było w porządku.
- Dobrze. Kiedy dotykam biodra, trochę mnie jeszcze boli po tym nakłuciu i jestem trochę osłabiona, ale to nic.
U niego zdecydowanie było jej najlepiej. Już teraz czuła, że Howard nieźle ją utuczył i że waży więcej, niż kilka tygodni temu, ale to chyba dobrze. Musi mieć siłę i energię, żeby mogła zająć się swoimi chłopakami, bo leżeć i siedzieć nic nie robiąc, na pewno nie zamierzała.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Kara
 
Howard Langdon


Wysłany: 2018-12-16, 10:27   
  


Julka wcale nie miała za co dziękować. Tak na dobrą sprawę był przecież jej facetem i gdyby to on był w podobnej sytuacji, to chciał myśleć, że postąpiłaby tak samo i w jakimś stopniu by również pomogła mu poradzić sobie z tym ciężkim czasem. Zresztą, tworzyli już całkiem poważny związek, więc w jego mniemaniu kompletnie naturalnym było, że razem sobie siedzieli, a on jej pomagał. Całe szczęście, Evan również był niezwykle pomocny i brał jego zmiany w barze, a Briannne pewnie mu pomagała. Julka miała za sobą całą armię ludzi gotowych ją wspierać, a Howie nie miał wątpliwości, że wszystko będzie w porządku.
– Jasne, rozumiem – pokiwał lekko głową i uśmiechnął się delikatnie. Nie chciał się z nią obchodzić jak z jajkiem, ale z drugiej strony trochę inaczej nie potrafił. Dlaczego? Bo pierwszy raz miał do czynienia z kimś, kto kiedyś chorował na białaczkę i możliwy był nawrót choroby. Pokiwał głową i pewnie poszli do kuchni, nastawiając torebkę w mikrofali na odpowiednią częstotliwość. Ucałował pewnie czoło Julki z czułością i uśmiechnął się, pokrzepiająco pocierając jej ramię.
– Do wesela się zagoi – powiedział pocieszająco, zerkając na kobietę. Popcorn powoli się robił, a Howie oparł się o blat w kuchni. – To co, jakiś film na poprawienie nastroju? Jestem pewien, że wszystko będzie dobrze i niedługo będziemy się śmiać z tego całego stresu – uśmiechnął się szeroko, z właściwym sobie entuzjazmem. – To co, jakieś piwo albo wino? Wiesz, miałaś mi kiedyś przyrządzić grzańca, ja to cały czas pamiętam – zaśmiał się cicho, bo rok temu faktycznie Julka miała mu grzańca zrobić, ale koniec końców znaleźli inne sposoby na rozgrzanie, hehe.
  
[Profil]
 
 
Julie Ellington



w Berrylane od urodzenia

fotograf, podróżnik, dziennikarka

31
yo

171
cm

dziewczyna Howarda

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2018-12-19, 19:20   
  
Julie

  
Ellington

  
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  

  

  

  

  

  


Z całą pewnością postąpiłaby tak samo. Wspierałaby go tak mocno, jak tylko potrafi, bo na tym polega dojrzałe bycie razem na dobre i złe, bo Julie naprawdę chciała zbudować z nim poważny związek. Tyle tylko, że w końcu zaczęła się bać. Jeszcze dwa lata temu, ba, nawet rok, nie przejęłaby się zbytnio wynikami swoich badań. Dziś była przerażona tym, że nie zdąży być szczęśliwą. Bała się świąt, bała się pytań o swój stan zdrowia i miała nadzieję na to, że mimo wszystko jej wyniki nie będą takie złe, jak wskazywałoby na to jej samopoczucie.
- Oby - uśmiechnęła się. - Wyjedźmy gdzieś, jeśli wszystko będzie ze mną w porządku. Zabierzemy Maxa i we trójkę zrobimy coś fajnego.
Już teraz miała kilka ciekawych pomysłów, ale do jakichś dalszych wypraw musiała dobrze się czuć. Jeszcze zasłabłaby chłopakom i taki byłby z niej pożytek. Może powinna trzymać się tego, że to tylko jesienno-zimowy dołek odporności? Wystarczyłoby łyknąć trochę witamin i wszystko wróciłoby no normy. Tak byłoby najlepiej.
- Okej, mogę ci zrobić. Musisz tylko dać mu chwilę i nie patrzeć na to, czego będę dodawać. To tajemna receptura.
Sama też chętnie się napije. Wcześniej jednak upewni się, że Howard ma w domu wszystkie potrzebne składniki. Dosyć dobrze znała już rozmieszczenie kuchennych szafek i pamiętała, co kryje większość z nich, więc dość szybko znalazła odpowiednie przyprawy.
- Słuchaj... Myślałeś już o świętach?
Zerknęła na niego kątem oka. Wiedziała, że chce spędzić wtedy czas z nim i Maxem, chociażby przez chwilę, więc chciała z nim to obgadać.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Kara
 
Howard Langdon


Wysłany: 2018-12-27, 21:37   
  


No więc właśnie. Zależało im na sobie, nic dziwnego, że Julie i Howard świetnie się dogadywali i w takich kwestiach również się ze sobą zgadzali, nawet jeżeli na dobrą sprawę nigdy ich nie przedyskutowali w cztery oczy. Byli dojrzałymi ludźmi, a w tym wieku miłość nie było tylko pustym kocham cię rzuconym na jakimś szkolnym korytarzu. Była czymś znacznie więcej i Howard to bardzo sobie cenił.
– Jasne, masz już jakiś pomysł? Tyle zwiedzałaś, że na pewno znasz świetne miejsca albo ktoś ci coś fajnego polecił – uśmiechnął się szeroko, bo on bardzo chętnie już teraz by się z nią gdzieś wybrał. Najlepiej gdzieś, gdzie jest ciepło. Plaża, drinki z palemką, czego chcieć więcej. Uśmiechnął się do niej lekko i spojrzał na nią z rozbawieniem. Ona tak na poważnie?
– Och, come on! Może chcę trochę popatrzeć? – uniósł brwi. Faktycznie jej grzaniec musiał być świetny. Może powinni ją w okresie świątecznym razem z Evanem zatrudnić w pubie? Joe’s miałoby wtedy najlepszego grzańca, a klienci z pewnością waliliby drzwiami i oknami! Czy to nie brzmiało jak idealny plan. Podsunie go kuzynowi, kiedy potwierdzi się, że wszystko z Juleczką było w porządku, a jej zdrowiu nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo.
– Jeszcze nie. Chciałbym spędzić je z tobą, moi rodzice na pewno by się ucieszyli, jeśli byś wpadła – powiedział od razu, bo hej! Jego rodzice naprawdę ją polubili i na bank też się o nią martwili. W końcu ich syn znalazł sobie fajną dziewczynę!
[Profil]
 
 
Julie Ellington



w Berrylane od urodzenia

fotograf, podróżnik, dziennikarka

31
yo

171
cm

dziewczyna Howarda

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-01-02, 22:25   
  
Julie

  
Ellington

  
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  

  

  

  

  

  


W takim razie trzeba będzie wszystko przegadać i przedyskutować, żeby poznać swoje zdania na różne tematy. Zależało jej na tym, by stworzyć coś poważnego, bo hej, Howard był po przejściach i nie miał pewnie ochoty na emocjonalny rollercoaster. Ona sama również. Wolała stabilizację i zwykłe życie, nawet jeśli czasem miałoby ono wiać nudą. Emocje już miała, więcej ich nie potrzebowała.
- To zależy, czy chcemy postawić na jakieś miejsce w kraju, czy poza. No i na jak długo mielibyśmy jechać.
Sporo zależy tu od szkoły Maxa. Wiadomo, należał mu się odpoczynek i mała przerwa, ale powinien się uczyć, żeby być mądrym. Z drugiej jednak strony, mądrość to nie tylko szkoła. Julka skończyła porządne studia, a zajmowała się czymś innym. Całkiem nieźle wychodziło jej też robienie grzańców, i chociaż nie chciała zdradzać swojego sekretu, to jemu chyba mogła.
- Chodź - uśmiechnęła się i zrobiła mu trochę miejsca przy sobie. Zaraz też stanęła na palcach i delikatnie go pocałowała. - Nie wiem, czy pamiętasz, ale wtedy, kiedy mówiłam o grzańcu, wspominałam o tym, że dodaję do niego trochę brandy. Dzisiaj zrobię bez. Jest trochę delikatniejsze i da się wypić go trochę więcej. Moglibyśmy sączyć je przez cały wieczór.
Właśnie na to miała ochotę. Usiąść na kanapie z kieliszkiem czegoś dobrego, wtulić się w Howarda i nie myśleć o niczym poza nimi samymi.
- Gal, moja siostra, chciała też, żebyśmy wpadli do niej, ale nie wiem, czy mam na to ochotę. Najchętniej zostałabym w domu, z tobą i Maxem - westchnęła. - Wspominałeś rodzicom o tym, że ostatnio kiepsko się czuję? Nie mieliby mi za złe, gdybym nie chciała spędzić z nimi całego wieczoru, tylko godzinkę lub dwie?
Chciałaby posiedzieć z nimi dłużej, w końcu ona również ich lubiła, ale nie chciała też, żeby pomyśleli, że się wykręca i nie ma ochoty z nimi przebywać.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Kara
 
Howard Langdon


Wysłany: 2019-01-11, 23:10   
  


Howard taki miał właśnie zamiar. Wiadomo, że zdanie Julie było dla niego naprawdę ważne – gdyby było inaczej, mężczyzna raczej by nie traktował jej poważnie. Wydawało mu się też, że dobry związek polegał na tym, by słuchać się nawzajem i szanować zdanie drugiej strony, a coś takiego niewątpliwie miał z Ellington.
– Wiesz, ferie zimowe trochę trwają, możemy zaszaleć i polecieć gdzieś za granicę na tydzień na przykład – tyle raczej uda mu się wygospodarować i poprosić Evana o zastępstwo. Swoją drogą dawno z kuzynem nie rozmawiał i wydawało mu się, że powinien nadrobić zaległości. Wszystko jednak w swoim czasie, póki co miał Julie, na której planował się skupić. Uśmiechnął się lekko, a kiedy kobieta go poprosiła do siebie i zrobiła mu miejsce, przysunął się potulnie bliżej, przy okazji odwzajemniając ten pocałunek i odrobinę go przedłużając.
– Bez brandy mówisz? Sączenie grzańca cały wieczór z tobą brzmi jak plan idealny – zamruczał wprost do jej ucha, a jego dłonie przesunęły się nieco na krągłe biodra Ellington. Trzeba było przyznać, że lubił sobie pomacać. Lubił też ją w ten sposób rozpraszać, taki z niego był gagatek! W każdym razie, pokiwał powoli głową.
– Rozumiem, wiesz… Jeśli chcesz możemy wpaść do niej na herbatę czy coś – wzruszył lekko ramionami, bo właściwie to nie miał nic przeciw. Jeśli jednak Julie nie miała na to nastroju, to rozumiał to w dwustu procentach i nie zamierzał jej do niczego zmuszać, jemu też bardziej na rękę był czas spędzony tylko we dwoje.
– Nie wdawałem się w szczegóły, ale nie będą mieli Ci niczego za złe, zupełnie się nimi nie przejmuj – uśmiechnął się, całując lekko jej szyję, by nieco rozluźnić szatynkę. Jego rodzice na pewno by nie pomyśleli, że kobieta szuka wykrętów!
[Profil]
 
 
Julie Ellington



w Berrylane od urodzenia

fotograf, podróżnik, dziennikarka

31
yo

171
cm

dziewczyna Howarda

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-01-15, 22:20   
  
Julie

  
Ellington

  
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  

  

  

  

  

  


- Jeździcie z Maxem na nartach? - trochę się ożywiła. Ona sama lubiła narty, więc gdyby tak okazało się, że chłopaki również lubią taką formę wypoczynku. Mogliby poszaleć sobie na stoku i wtedy Julie na pewno zapomniałaby o swoich problemach. Przynajmniej na chwilę, bo przecież wciąż będzie myślała o swoich wynikach, ale postara się nie mówić zbyt głośno o tym, że naprawdę się boi. Na szczęście strach odrobinę mijał, kiedy Howard tak ją całował. Niech ją rozprasza, niech będzie przy niej, bo teraz naprawdę tego potrzebowała.
- Czyli mamy już plan na wieczór — uśmiechnęła się i powoli zabrała się za przygotowywanie grzańca. Przede wszystkim podała Howardowi wino i otwieracz. To zdecydowanie było zadanie dla mężczyzny. Ona przygotuje w tym czasie pomarańcze. - Chciałabym to wszystko jakoś pogodzić, wiesz? Twoją rodzinę, moją rodzinę, nas... Za rok wymyślimy coś innego. Może zaprosimy wszystkich do nas? A może po prostu wyjedziemy?
W zasadzie to nie byłoby takie złe. Spędzanie świąt w ciepłych krajach też miało swoje dobre strony. Kiedyś już tak robiła. Zamiast śniegu miała piasek, zamiast choinki - palmę. Skoro Australijczycy mogą tak świętować, to ona chętnie zrobi coś takiego, o ile oczywiście Langdonowie będą chcieli jej towarzyszyć, bo Julie chyba nie brała pod uwagę opcji, w której nie będą wtedy razem. Zamierzała przechodzić przez to wszystko wspólnie.
- Powinni wiedzieć. Porozmawiam z nimi. Nie wiem, co będzie dalej, ale nie chcę, żeby byli zaskoczeni, gdyby coś poszło nie tak. Chcę być wobec nich szczera.
Była dziewczyną ich syna, w dodatku taką, która traktowała go szalenie poważnie. Czego trzeba więcej? Może tylko odrobiny zdrowia i dobrego samopoczucia.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Kara
 
Howard Langdon


Wysłany: 2019-01-20, 17:05   
  


– Czasami nam się zdarza. Ja wolę snowboard, ale dla młodego narty są bardziej stabilne, sama rozumiesz. Inna sprawa, że już parę razy snowboardu próbował i mu się podoba, tylko zalicza na nim więcej upadków – uśmiechnął się lekko. Sam Howard był z tego rodzaju ojców, którzy zdecydowanie pozwalali swoim dzieciakom na to, by upadały i popełniały błędy. Może i owszem, momentami był nieco nadopiekuńczy, ale nie aż tak.
– Owszem i to chyba całkiem niezły plan, co? – uśmiechnął się szeroko i puścił swojej kobiecie oczko. Trzeba było przyznać, że takie plany były najlepsze. Szczególnie, że uwzględniały Julie. Przyzwyczaił się już do jej obecności i chyba coraz częściej myślał o tym, by zaproponować Ellington przeprowadzkę. Byli ze sobą już dłuższy czas, poza tym i tak spędzała tutaj większość czasu, miała też na pewno jakąś szczoteczkę do zębów i rzeczy pierwszej potrzeby.
– Myślę, że możemy ich zaprosić. Do nas. To brzmi fajnie, nie sądzisz? – spojrzał na nią nieco sugestywnie. Może sama załapie aluzję? No w końcu im na sobie zależało, prawda? Wyjazd był kuszący, ale jednak chyba nie wyobrażał sobie świąt bez dużej rodziny, rodziców, siostry, Bree i Evana… Oni wszyscy byli dla niego naprawdę ważni.
– W porządku, rozumiem. To Twoja historia do powiedzenia, nie chciałem się w to wtrącać – uśmiechnął się do niej łagodnie, bo naprawdę tak było. Nie chciał rozpowiadać czegoś, co nie było jego historią. Wolał, by to od Julki jego rodzice wszystkiego się dowiedzieli, jeśli Ellington oczywiście uzna to za stosowne. Skoro jednak uznała to opowie im to pewnie przy najbliższej okazji.
[Profil]
 
 
Julie Ellington



w Berrylane od urodzenia

fotograf, podróżnik, dziennikarka

31
yo

171
cm

dziewczyna Howarda

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-01-24, 22:04   
  
Julie

  
Ellington

  
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  

  

  

  

  

  


- Możemy kiedyś gdzieś wyskoczyć. Trochę pojeździmy, poszalejemy z Maxem na śniegu, wieczorami będziemy siedzieć przy kominku pod grubym kocem, z grzanym winem...
Już teraz podobała jej się taka perspektywa spędzania wolnego czasu. Najważniejsze, że pojadą we trójkę, a co dokładnie będą robić, to już w zasadzie nie miało znaczenia. Mogą robić wszystko.
- Podobają mi się wszystkie plany, które są związane z tobą - uśmiechnęła się. Była z nim szalenie szczęśliwa i nic tego nie zmieni, nawet potencjalny nawrót jej choroby. Przejdą przez to, a potem będą budować wspólne, szczęśliwe życie. - Słuchaj, ja tylko tak... wiesz, ogólne, w sensie, że za jakiś czas, że ty i ja... że to będzie na tyle poważne, że za rok na pewno będziemy razem mieszkali. Nie chcę na ciebie naciskać, to musi być też decyzja Maxa, ale... Do nas naprawdę dobrze brzmi.
Delikatnie się uśmiechnęła. Owszem, wyczuła aluzję i naprawdę chciała spróbować. Nie musi od razu zabierać do Langdonów wszystkich swoich rzeczy, ale sporą ich część... Tak, to chyba dobry pomysł, tym bardziej, że naprawdę zależało jej na Howardzie. Wspólne święta, ich wspólne mieszkanie, to może być coś naprawdę wspaniałego, a dla niej samej może to stanowić jeszcze jeden powód, dla którego warto walczyć o siebie i swoje zdrowie.
- Możemy pójść do nich na obiad, zanim wrócę do szpitala. Wiesz, nie wiadomo, jak długo tam zostanę, nie chcę, żeby dowiedzieli się o tym wszystkim przez przypadek.
Niedzielny obiad może nie być najlepszą okazją, ale Julie chciała być wobec nich fair. I będzie. O wszystkim im opowie, niech i oni ją wspierają.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Kara
 
Howard Langdon


Wysłany: 2019-02-02, 00:15   
  


– Jasna sprawa – pokiwał głową z wyraźnym entuzjazmem, uśmiechając się szeroko. Nie miał nic przeciw szaleństwom na śniegu. Zresztą, siedzenie przy kominku też brzmiało świetnie. Oczywiście, z Maxem będą nieco ograniczeni jeśli chodzi o innego rodzaju aktywność fizyczną, ale to zdawało się Howardowi nie przeszkadzać. Syn był dla niego naprawdę ważny i cieszył się, że dla Ellington również Max stał się ważną częścią życia. Inaczej chyba mieliby trochę problem.
– Miałem nadzieję na taką odpowiedź – uśmiechnął się szeroko i spojrzał jej w oczy. Zdecydowanie jemu również podobał się każdy plan, który w jakiś sposób ją uwzględniał. Nie mogła zaprzeczyć, że było to fajne uczucie – móc znów robić plany, mieć w ogóle kogoś, z kim mógł wiązać przyszłość. Od dawna nie był w związku i chyba trochę zapomniał jak to jest. Na szczęście miał Julkę, żeby mu przypomniała.
– Okej, nie rozumiem ani słowa z tego co powiedziałaś na początku – zaśmiał się cicho – To nie tak, że chcę na ciebie naciskać, nie, nie. Ja po prostu uważam, że chyba… No wiesz, to całkiem fajne – być razem i mieć wspólne plany, nie? I jeśli do tych planów będzie należało również mieszkanie ze sobą – ja nie miałbym nic przeciw – wzruszył lekko ramionami. Miejsca w domu mieli pod dostatkiem, na pewno zmieściłyby się tutaj rzeczy Julie, która i tak spędzała tutaj czas częściej niż we własnym domu. Może powoli zbliżał się czas, w którym nie musiała być już gościem, a po prostu powinna zacząć być domownikiem? Już teraz trochę nim była.
– W porządku, w takim razie tak zrobimy. Pójdziemy na obiad, wyjaśnisz im wszystko… Umówię się z nimi na weekend, co? – spojrzał na nią, by upewnić się, czy na sto procent odpowiada jej taki układ.
[Profil]
 
 
Julie Ellington



w Berrylane od urodzenia

fotograf, podróżnik, dziennikarka

31
yo

171
cm

dziewczyna Howarda

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-02-03, 13:07   
  
Julie

  
Ellington

  
You can run for a long time. Sooner or later God will cut you down.

  

  

  

  

  

  


Może wcale nie będą tak ograniczeni? Jakby nie było, czasem zdarzało im się robić nieco więcej, niż tylko się przytulać, kiedy chłopiec był w domu, więc poradzą sobie nawet w czasie wyjazdu. Wiadomo, że Max był dla niej ważny. Nie tylko dlatego, że to syn Howarda. Julie naprawdę go polubiła i szalenie podobała jej się myśl, że życie powoli zaczęło jej się układać. Do pełni szczęścia brakowało jej już chyba tylko lepszych wyników, ale i na to z pewnością przyjdzie czas.
- Kiedy tak o tym myślę, to sama nie wiem, co miałam na myśli - uśmiechnęła się. - Znaczy wiem. Chciałabym z tobą... z wami zamieszkać. Jeśli Max nie będzie miał nic przeciwko temu.
Nie chciała, żeby młody źle się z tym wszystkim czuł. Chyba trzeba będzie z nim porozmawiać, wypytać go i zbadać teren. O, dziś na przykład Julka może zostać trochę dłużej, żeby mały Langdon jeszcze bardziej się z nią oswajał. Aż pocałowała Howarda, tak podobał jej się cały ten pomysł!
- Jasne - uśmiechnęła się. - Mogę zrobić jakiś deser. Upiekę coś dobrego. Postaram się, żeby nie wyszedł mi zakalec, bo to byłby straszny obciach.
Rodzice Howarda nie mieliby chyba żadnego problemu z tym, gdyby nagle okazało się, że Julka coś spaliła. Wiadomo, nie kazałaby im jeść spalenizny, ale postara się przygotować coś fajnego. O, mogłaby też wybrać jakieś wino. Może nie będzie go grzać, bo jednak nie wypada rządzić się w kuchni Langdonów seniorów, ale przyniesie im coś dobrego.
- W następnym tygodniu możemy pójść do mojego ojca. Spytam Bree, może przyjdzie się z Evanem i będzie nas więcej - a im więcej, tym weselej. W razie czego Howard i Evan będą mogli zaszyć się gdzieś razem, Julka zaszyje się z siostrą, a Maxem zajmie się tata Ellington. Na pewno szalenie ucieszy się z takiego rozwiązania. Pokaże mu swoje wędki i obaj będą szczęśliwi.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Ellen, Evan, Josh, Kara
 
Howard Langdon


Wysłany: 2019-02-06, 09:30   
  


Fakt faktem, chociaż mimo wszystko w czasie wyjazdu przestrzeń była ograniczona i jednak większe szanse, że chłopiec ich przyłapie. A może powinni ze sobą zgarnąć Bree i Evana i wyjechać razem na jakiś weekend dla par? Wziąć przy okazji też młodego, w razie potrzeby to właśnie chrzestni się nim zajmą. Czy to nie brzmiało jak plan niemal idealny? Dla niego tak. Pewnie później rzuci takim pomysłem i zobaczą co z tego wyjdzie.
– Myślę, że Max się bardzo ucieszy. Lubi cię. Poza tym ten dom potrzebuje kobiecej ręki – wzruszył ramionami, bo naprawdę tak było. Radzili sobie, ale jednak fajnie byłoby, gdyby Julka została na stałe. Zresztą i tak spędzała tutaj więcej czasu niż u ojca odkąd zaczęli się spotykać.
– Pewnie, powiem mamie, że przyniesiemy deser – pokiwał lekko głową, bo ten pomysł mu się podobał. Wiedział, że Julka nie była królową kuchni ani następczynią Magdy Gessler, ale na pewno uda im się znaleźć jakiś fajny przepis, który zawsze każdemu wychodzi.
– Jasne, tak zrobimy. Brianne i Evan też na pewno chętnie pójdą – uśmiechnął się lekko i cmoknął ją w policzek. On przyniesie jakąś nalewkę, żeby pan Ellington jeszcze bardziej go polubił i przekonał się, że naprawdę fajny z niego facet, chociaż zdaje się, że już o tym wiedział. Całe szczęście, w przeciwnym razie Langdon musiałby stawać na rzęsach, by ojciec Julki go zaakceptował. W każdym razie, dokończyli pewnie przygotowywanie grzańca, by potem spokojnie sobie potupać do salonu i obejrzeć jakiś fajny film, o.

|zt
  
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 5