menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#4 remember who I was
Autor Wiadomość
Preston Allen


I taste you on my lips and I can't get rid of you


właściciel Rickhouse

pokochał Carol

Lives in
blue velvet

Wysłany: 2018-12-24, 21:43   #4 remember who I was
  
Preston

  
Allen

  

  

  

  

  

  
32 yo

  
185 cm

  
W Berrylane od nowa

  


    9.
Pięć minut spóźnienia nie było niczym znaczącym, właściwie nawet sam tego nie zauważył, zbyt zajęty przygotowywaniem posiłku. Kiedy spojrzał na zegarek po raz pierwszy, było już dziesięć po, więc zaczął zastanawiać się, co jest powodem nieobecności Carol, zwłaszcza, że przecież zawsze była idealnie na czas albo i przed nim. Piętnaście po zdjął z palnika ostatnie danie, gorące i gotowe do spożycia, jednak poczekał jeszcze kolejne dziesięć minut we względnym spokoju. Pół godziny po czasie, kiedy byli umówieni, postanowił przestać sprawdzać telefon i po prostu sięgnął po kluczyki. Wstępnie miał tylko przejechać się drogą między jednym, a drugim domem, ale ostatecznie zapakował jedzenie do kilku pojemników i zabrał ze sobą. Lepiej było zjeść je choć odrobinę ciepłe, niż przyjeżdżać tu i grzać je od nowa. O ile w ogóle Carol była w domu i będzie im dane to zjeść... Sam już nie wiedział, czy to nie on pomylił daty i właściwie zastanawiał się właśnie nad tym przez całą drogę do dziewczyny. Koniec końców jednak uznał, że chyba nawet dwa dni temu o tym rozmawiali i nie było większej szansy na to, by się pomylił. Momentalnie zmartwił się, chociaż starał się zachować spokój i wierzyć w to, że po prostu zapomniała.
Przecież przywykł już do tego, że Langford czasami umykały rzeczy. Czasami. Statystycznie raz w tygodniu zapominała o czymś, co jej powiedział, często też opowiadała mu to samo po dwa, czasem trzy razy. Nie było w tym nic złego i Preston nie atakował jej, ba, czasem nawet nie przypominał jej, że już to mówiła, z prawdziwą radością wysłuchując jej historii od nowa, zazwyczaj totalnie rozczulony. Jasne, to nie tak, że było mu to obojętne - w rzeczywistości martwił się jak szalony, ale przecież zaręczała go, że zażywa wszystkie lekarstwa, więc starał się trzymać emocje na wodzy. Ufał jej i wiedział, że robiła co mogła, by to wszystko wróciło do normy, ba, sam próbował pomagać jej, powtarzał jej rzeczy po sto razy tak na wszelki wypadek i generalnie traktował wszystko ze spokojem. Gdyby nie to, że czuł się jakoś dziwnie z jej nieobecnością tym razem, pewnie po prostu zadzwoniłby zamiast od razu wsiadać do auta, ale dzisiaj... Czuł, że coś jest inaczej i nie w porządku. Dlatego też zajechał na miejsce, zaparkował i popędził pod odpowiednie drzwi, pukając donośnie, mając nadzieję, że Carol była w środku i miała zaraz wyjaśnić mu, jak doszło do tego, że nie zjawiła się na kolacji.
_________________
  
[Profil]
  MÓW MI: Ania
MULTI: Chelsie, Peggy, Easton, Floyd, Max, Walter
 
Carol Langford


I forget about time and space but I can't stop thinking 'bout your face


po ciężkim dniu w aptece

lubi wtulić się w Prestona

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2018-12-26, 20:46   
  
Carol

  
Langford

  

  

  

  

  

  
26 yo

  
164 cm

  
W Berrylane od jakiegoś czasu

  


    17
Po spotkaniu z Parkerem była całkowicie rozbita. Zadzwoniła do pracy, informując, że nie pojawi się tego dnia w aptece, zwalając winę na chorobę, po czym położyła się z powrotem do łóżka i… Leżała. Leżała i myślała o tym jak wiele ją ominęło, jak bardzo nie pamiętała swojej przeszłości, że ot tak, bez problemu, zapomniała o tym, że miała narzeczonego i naprawdę szczęśliwe (jak jej się wydawało) życie. To wszystko sprawiało, że nie potrafiła się pozbierać i ot tak pogodzić z sytuacją. Dowiadując się coraz więcej, coraz to nowszych rzeczy, miała ochotę zakopać się w łóżku i nie wychodzić z niego tak długo, aż jej mózg ogłosiłby kapitulacje i pozwolił jej na pamiętanie. Nawet jeśli nie w całości, nawet jeżeli miał nie chcieć dopuścić możliwości, w której powróciłyby Carol wspomnienia sprzed wypadku, to chciała chociaż pamiętać to, co robiła poprzedniego dnia, chciała pamiętać, że opowiadała już jakąś historię, że była z kimś umówiona.
Koło piętnastej wyślizgnęła się dopiero z łóżka, kierując swoje kroki pod prysznic, pod którym to stała zdecydowanie dłużej niż planowała, czując dziwne ukojenie płynące na nią, kiedy tak po prostu odcinała się od świata poprzez wodę. Nie wiedziała jak długo stała pod strumieniem, jednak gdy wyszła z łazienki, za oknami było już ciemno.
Niespiesznie zaczęła sprzątać, co jakiś czas wycierając nos w chusteczkę, kiedy dopadał ją żal, że tak wiele ją omijało i nawet nie miała szansy tego nijak opanować. Cicha muzyka rozbrzmiewała po domku, a Carol tylko co jakiś czas zatrzymywała się, żeby wziąć Fiji na ręce, pocałować jej malutką główkę i odstawić na ziemię, powalając pobiec do misji i najeść się, jak gdyby nie widziała żadnego posiłku przez kilka ostatnich tygodni.
Pukanie do drzwi wyrwało blondynkę z tego dziwnego zawieszenia, w które samodzielnie się wprowadziła, sprawiając, że podbiegła do drzwi i otworzyła je pospiesznie. Widok Prestona z pudełkami sprawił, że zaczęła przeskakiwać spojrzeniem z mężczyzny na pakunki, marszcząc przy tym lekko brwi. – Zapomniałam o czymś, prawda? Znowu zapomniałam? – głośno przełknęła ślinę, zadając pytania kiedy ukochany znalazł się już w domku, a drzwi zostały zamknięte, uniemożliwiając zimnemu powietrzu natarczywe wlatywanie do środka.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Karo
MULTI: Faust, Frankie, Georgie, Josie, Maisie, Scott
 
Preston Allen


I taste you on my lips and I can't get rid of you


właściciel Rickhouse

pokochał Carol

Lives in
blue velvet

Wysłany: 2019-01-02, 23:38   
  
Preston

  
Allen

  

  

  

  

  

  
32 yo

  
185 cm

  
W Berrylane od nowa

  


Nerwowo wyczekiwał momentu, gdy Carol otworzy przed nim drzwi, palcami wystukując jakiś bliżej niesklasyfikowany rytm o jedno z pudełek, które trzymał w rękach. Był zestresowany. Jego bujna wyobraźnia w takich sytuacjach zaczynała pracować na najwyższych obrotach i to bynajmniej nie w tym odpowiednim kierunku; był skłonny wyobrazić sobie wtedy naprawdę nawet najczarniejsze scenariusze, od kolejnych wypadków, którym mogła ulec, aż po obawę, że jednak faktycznie dziewczyna o nim zapomniała, tak na dobre, na amen, mimo że wiedział, że to nie jest przecież możliwe i takie rzeczy nie dzieją się ot, tak. Ale w stresie przecież myślało się różne rzeczy, prawda? Pokręcił się pod jej drzwiami jeszcze moment i już miał zastukać jeszcze raz, ale w chwili, gdy uniósł dłoń, by to zrobić, blondynka ukazała się jego oczom, witając go zdziwioną miną. A więc zapomniała. Poczuł się spokojniejszy dosłownie w przeciągu kilku sekund. - To tylko obiad, Carol. Możemy go zjeść gdziekolwiek, nic się nie stało - odpowiedział od razu i rozpromienił się, zdejmując buty i pewnie zaraz ruszyli do kuchni, gdzie rozstawił wszystkie pudełeczka, zaraz także wyjmując talerze z doskonale znanej mu szafki i zabrał się za nakładanie na nie wciąż jeszcze ciepłego posiłku. - Uznałem, że wszystko szczelnie zapakuję i przywiozę, tak jest znacznie szybciej, niż gdybym za tobą zaczął wydzwaniać. No, i zrobiłem to, co lubisz, mam nadzieję, że się udało - przyznał, lekko zakłopotany, prędko zapełniając talerze szparagami, grillowanymi ziemniaczkami i upieczonymi kawałkami łososia. Kwestią czasu pewnie był moment, gdy Fiji miała się przy nich znaleźć i zacząć żebrać, czując wyraźnie zapach ryby, dlatego wszystko starał się rozłożyć prędko, a resztę szczelnie zamknąć. Tak się spieszył, że nawet nie wyłapał po minie Carol, że coś może być nie w porządku. - Powiedz mi, jeśli coś jest nie tak, okej? - spytał, podając jej talerz, mając na myśli oczywiście jedzenie.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Ania
MULTI: Chelsie, Peggy, Easton, Floyd, Max, Walter
 
Carol Langford


I forget about time and space but I can't stop thinking 'bout your face


po ciężkim dniu w aptece

lubi wtulić się w Prestona

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-01-11, 00:15   
  
Carol

  
Langford

  

  

  

  

  

  
26 yo

  
164 cm

  
W Berrylane od jakiegoś czasu

  


Nie sądziła, że można mieć do siebie większą niechęć niż ta, którą czuła do siebie Carol. Niby wiedziała, że jej problemy z pamięcią nie są w żadnym stopniu jej winą, że wypadek spowodował tamten mężczyzna, że to on odpowiadał za jej zapominanie, a jednak to życie blondynki coraz bardziej się rozpadało. Czuła, jak gdyby próbowała je łapać, a jednak wciąż i wciąż przeciekało jej między palcami. Niczym piasek, na którym zaciskało się z całych sił palce, a który uporczywie znikał. Nie chciała, żeby tak się stało z jej życiem, żeby zniknęło nagle wszystko to, na czym kiedykolwiek, jakkolwiek jej zależało. Bała się coraz bardziej, że zapomni wszystkiego. Skoro ot tak jej umysł pozbył się wielu lat wspólnych wspomnień z Parkerem, to jak miała wierzyć, że nie zapomni o Prestonie? Bała się, że pewnego dnia uderzy się w głowę i tyle. Koniec. Po raz kolejny zostanie z pustką w głowie. I niby nie będzie pamiętała, że to już któryś raz z kolei, a jednak teraz, myśląc o tym, panicznie się tego bała, czując, że balansuje na granicy płaczu, że jest bardzo blisko załamania się w reakcji na to wszystko, co obecnie się działo.
Wciąż roztrzęsiona ruszyła za mężczyzną do kuchni, i chociaż chciała odwzajemniać jego entuzjazm, to zamiast tego siedziała na jednym ze stołków, mocno obejmując się ramionami, w nadziei, że ochroni ją to przed strachem, tak podstępnie zakradającym się, wślizgującym w jej ciało i sprawiającym, że mięśnie co jakiś czas spinały się, niezdolne do jakiegokolwiek ruchu. – Przepraszam, nie chciałam zapomnieć… – czuła się źle, źle, że znowu kogoś zawiodła, nawet, jeżeli Allen uważał, że wcale tak nie było. Carol wiedziała swoje, wiedziała, że po raz kolejny schrzaniła i gdyby nie to, że wciąż nie doszła do siebie po wypadku i gdyby nie to, jak bardzo mężczyzna ją kochał, już dawno by o tym usłyszała. – Wczoraj… Spotkałam kogoś – zaczęła bardzo cicho i niepewnie, bo choć nie wiedziała czy to dobry pomysł dzielić się tym przed posiłkiem, nie chciała trzymać ani siebie, ani Prestona w tym dziwnym nastroju, który czuła, że jej obecny stan wywołuje. Bardzo niepewnie przejęła więc od mężczyzny talerz i drżącą dłonią nabiła kawałek ryby na widelec, odkrawając jej kawałek, a następnie zjadła, pewna jednak, że przez stres na pewno nie uda jej się zjeść całej nałożonej porcji.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Karo
MULTI: Faust, Frankie, Georgie, Josie, Maisie, Scott
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 5