menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Lincoln Miller
Autor Wiadomość
Lincoln Miller


Jestem ja. Nie ma lepszych.


Uczeń

Lubię pieniądze i Margaret

Lives in
blue velvet

Wysłany: 2019-01-10, 21:16   Lincoln Miller
  
Linc

  
Miller

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
180 cm

  
W Berrylane od Kilka dni


Lincoln Lucas
Miller
PRZYJEZDNY Sinister Visser Neels
DATA I MIEJSCE URODZENIA16 stycznia 2001 Los Angeles
STAN CYWILNY kawaler
ZAWÓD I MIEJSCE PRACYuczę się
ORIENTACJAhetero
WYZNANIEkatolik
DZIELNICA MIESZKALNABlue Velvet
I know what you did last summer
Gdy Lincoln miał dwa latka jego ojciec zginął w tragicznym wypadku samochodowym, pozostawiając pieczę nad dzieckiem swojej konserwatywnej żonie. Kobieta szybko znalazła pocieszenie w ramionach innego mężczyzny - kongresmena o wygórowanych ambicjach i dalekosiężnych planach.
Dzieciństwo Lincolna trudno nazwać całkowicie beztroskim. Chłopcem ciągle opiekowały się guwernantki, bo matkę pochłonęła kariera projektantki wnętrz. Mimo tego, oprócz miłości rodziców, niczego mu nie brakowało. W końcu zawsze otaczały go najdroższe marki i prywatna służba.
W wieku sześciu lat po raz pierwszy wyjechał z matką i ojczymem na urlop. Gregory miał kilka spraw do załatwienia w Seattle, dlatego zatrzymali się w tamtejszym hotelu.
Jasmine nie podobał się ten pomysł. Wszakże powinna zajmować się dokończeniem willi w północnej części Kalifornii, a nie obijać się z rodziną w Waszyngtonie. Ciągle wisiała na telefonie, albo skrolowała coś na komputerze. Przez tą jej nieroztropność i zapracowanie na spacerze straciła z oczu Lincolna, który oddalił się z całkowicie obcym mężczyzną. Chłopiec padł ofiarą porwania i wkrótce został uwięziony w jednym z kilku pokoi w jakimś rozpadającym się domu na obrzeżach miasta.
Była tam też dziewczynka - mała, brudna i zapłakana. Miała rumiane policzki i splątane włosy, ale mimo tego już wtedy wydała mu się bardzo ładna. Sytuacja wręcz zmusiła go do zostania starszym bratem. Spędzili razem trzy, długie dni podczas których notorycznie przytulał jej wątłe ciałko i obiecywał wolność.
Wolność w końcu nadeszła, ale przyniosła ze sobą krwawe żniwa.
Gregory, jako szanowany polityk nie mógł sobie pozwolić na taki przykry rozgłos. Gdyby prasa dowiedziała się, że żona nie dopilnowała pasierba wówczas pociągałoby to za sobą passę nieprzyjemnych plotek. Nie dopuścił do tego, wynajmując zespół, który po cichu zajął się rozwiązaniem sprawy porwania.
Lincoln wrócił bezpiecznie do domu, a po dziewczynce ślad zaginął.
Z upływem kilku tygodni sytuacja zaczęła się stabilizować. Jasmine zaczęła mniej czasu poświęcać karierze, a więcej synowi. Uczyła się na nowo macierzyństwa, choć rozbudzenie zastygniętych uczuć okazało się czymś niebywale trudnym i żmudnym. Nie potrafiła być empatyczna i beztroska jak kiedyś. Miłość okazywała w dość specyficzny sposób, pragnąc wychować syna na człowieka renesansu, dlatego dużą wagę przykładała do jego nauki, umiejętności i zainteresowań.
A Lincoln po prostu dorastał. Po wydarzeniach sprzed kilku lat zostały mu tylko koszmary, które niwelował tabletkami na sen. Niemniej jednak im był starszy, tym mocniej nie dogadywał się z ojczymem. W ich domu każdego dnia wzrastały awantury, a sytuacja zrobiła się wręcz niebezpieczna, kiedy Gregory zaczął starać się o stołek burmistrza Los Angeles.
Mężczyzna był ciągle spięty i zestresowany. Odreagowywał kłótniami z Lincolnem, który wbrew jego oczekiwaniom nie stawał się potulnym nastolatkiem, lecz zawziętym wojownikiem. Potyczki przeważnie toczyły się o wyjścia chłopaka z domu. Gregory nie chciał, aby pasierb przyszłego prezydenta spacerował z byle kim ulicami Los Angeles - w końcu jego otoczenie znajdowało się na językach prasy.
Ten powód przeważył nad wyprowadzką Lincolna do Berrylane, gdzie mieszkała bliska kuzynka Jasmine. Chłopak został o wszystkim poinformowany zaledwie kilka godzin wcześniej, po czym Gregory niemal siłą wepchnął go do samochodu, a prywatny kierowca posłusznie zawiózł go do miasteczka.
Jasmine całą sytuacje obserwowała z okna. Dopiero następnego dnia zadzwoniła do syna. Była nieustępliwa w powtarzaniu słów męża - ta wyprowadzka wszystkim przyniesie korzyści. Lincoln poczuł się po prostu zdradzony.
Został zmuszony do adaptacji w całkowicie nowym otoczeniu, wśród nieznajomych. W dodatku miał nagle zaprzyjaźnić się z ciotką, którą kojarzył jedynie z wakacji oraz rzadkich spotkań rodzinnych.
Let me in
x szczery x bezczelny x zazwyczaj prawdomówny x nieustępliwy x uparty x złośliwy x cyniczny x praktycznie do wszystkiego sceptycznie nastawiony x opanowany x rozważny x trochę pedant x rozpieszczony x nie akceptuje ludzkiej głupoty x oczytany x realista x.
American Horror Story
Raczej nie wierzy w niestworzone historie. Twardo stąpa po ziemi i nie wyobraża sobie zmieniać nastawienia do legend. Uważa, ze są dobre do straszenia niegrzecznych dzieci, a nie inteligentnych ludzi.
Why don't you play in hell
x Jego ojciec zginął w wypadku samochodowym. Praktycznie całe życie wychowywała go matka i ojczym, który obecnie startuje na burmistrza Los Angeles.
x Został wysiedlony z rodzinnego domu i dopiero co zamieszkał w Berrylane
x Zna dodatkowo trzy języki: francuski, hiszpański i trochę koreański.
x Potrafi jeździć konno i wyczynowo na rowerze. Bardzo dobrze gra w karty, golfa i bilard.
x Nie zrobił jeszcze prawka.
x Został porwany w wieku sześciu lat.
x Interesuje się informatyką, biologią i sztuką.
x Ma wzorowe oceny, ale zachowanie naganne.
x W życiu przeczytał pewnie grubo ponad tysiąc książek.
x Nie zaśnie bez tabletek.
x Ma lekką arytmie serca. Jest ona niegroźna.
  
[Profil]
  MÓW MI: Linc
 
Berrylane


BERRYLANE

Wysłany: 2019-01-11, 12:46   


Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 5