menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#1
Autor Wiadomość
Curtis Sanders


I want what I want, not what I need Even if it kills me I'll be free


weterynarz

w separacji z żoną

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-01-20, 21:22   #1
  
Curtis

  
Sanders

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
179 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


Od czasu do czasu dobrze jest odwiedzić rodzinny dom i siostrę, którą nieustannie postrzegał jako chodzące nieszczęście, co zmuszało Curtisa do tego, by mieć na Beatrice oko, bez względu na to, czy miała ona szesnaście czy dwadzieścia siedem lat. A że miał blisko, to tym chętniej wpadał z wizytami tymi zapowiedzianymi jak i niezapowiedzianymi. Tego dnia zamierzał wyciągnąć siostrę na miasto, jakiś spacer i ugadać się z nią na jakiś obiad kolejnego dnia. Nie sądził wówczas, że przyjdzie mu czytać smsy, jakie wysyłała do niego omyłkowo, a które zwróciły jego uwagę na tyle, by nie przejmował się jej wszelkimi tłumaczeniami i próbami zmienienia tematu, kiedy chciał ją pociągnąć za język. Nie chciała współpracować na odległość, cwanie korzystając z tego, że nie było go w pobliżu, to musiał to zmienić. Dlatego właśnie kwadrans po ostatniej wiadomości, kiedy na prędko wyszedł ze swoim psem, stał już pod drzwiami rodzinnego domu, naciskając klamkę i wchodząc jak do siebie, bo właściwie to był u siebie - Mam nadzieję, że tą kanapę już przygotowałaś! - zawołał od progu, ściągając buty i ruszył w głąb domu, rozglądając się po poszczególnych pomieszczeniach w poszukiwaniu młodszej Sanders - Nie ruszę się stąd, dopóki nie powiesz mi co to za czerwone alarmy - mruknął kiedy już ją znalazł i podszedł bliżej, pochylając się i całując siostrę w policzek - I dzień dobry... - dodał z uśmiechem i spojrzeniem mówiącym, że czekał ją długi wieczór w jego upierdliwym towarzystwie.
[Profil]
 
 
Beatrice Sanders


Here's the thing. Math and I broke up two years ago, and now whenever we get together it's just weird and awkward for both of us.


prowadzi własną audycję radiową w Seattle

i robi sobie przerwę od chłopaków

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-01-21, 23:14   
  
Beatrice

  
Sanders

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
170 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


    02
Jeszcze dobrze babcia nie zamknęła za sobą drzwi, Beatrice już wyszła ze swojego pokoju z zamiarem spędzenia wolnego czasu na wygodnej kanapie w salonie. Jej zejście ze schodów wołało o pomstę do nieba, kiedy przewieszona przez barierkę w ślimaczym tempie schodziła z kolejnych schodów. Aż cud, że w ogóle udało jej się w miarę utrzymać równowagę. Najgorszym fragmentem podróży okazał się jednak ten między ostatnim schodkiem a właściwym celem, ale w końcu i tutaj dała sobie radę. Jak? Sama nie była pewna. Być może przeszła ledwo żywa na mocno uginających się nogach, a może tylko przeczołgała się po świeżo umytej podłodze. W każdym razie wreszcie opadła na kanapę, a tyłek który akurat wylądował na pilocie, włączył telewizję. Idealnie.
No, prawie. Kilka nieudanych esemesów później usłyszała z przedpokoju głos brata. Jęknęła nazbyt głośno, niemalże teatralnie i dźwignęła się do pozycji siedzącej. Tylko na tyle było ją w tej chwili stać. Wlepiła w niego mocno podkrążone oczy. - Raczej podłogę - natychmiast go poprawiła. Nie przeszkadzał jej telewizor, na którym dalej leciała jakaś komedia romantyczna. - Ale nici z tego. Kiedy babcia dowiedziała się, że przyjeżdżasz kazała przygotować twój stary pokój - oznajmiła bez większych emocji. Problem w tym, że niedługo później jej mimika twarzy zupełnie się zmieniła. Jej usta ułożyły się w złośliwy uśmieszek. - Dodała też, że ostatnio w ogóle jej nie odwiedzasz i ma masę pytań do ciebie, o twoje życie i twój związek... - zaczęła wyliczać na palcach - także nie jestem pewna czy starczy ci czasu na przepytywanie. Lada chwila może wrócić, to twoja ostatnia szansa na ucieczkę - w rzeczywistości nie miała pojęcia kiedy babcia ma zamiar wrócić do domu. Korzystała z okazji, żeby skupić jego uwagę na czymś innym.
  
[Profil]
 
 
Curtis Sanders


I want what I want, not what I need Even if it kills me I'll be free


weterynarz

w separacji z żoną

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-01-27, 22:36   
  
Curtis

  
Sanders

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
179 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


- Sama śpij na podłodze jak ci pasuje. Ja mam większe wymagania - rzucił z rozbawieniem. Momentami odnosił wrażenie, że mimo przybywających lat, wciąż byli jak dwójka dzieci, gdzie każde z nich chciało za wszelką cenę postawić na swoim, przez co dochodziło do niegroźnych sprzeczek i słownych zaczepek. I droczyłby się z siostrą dalej, gdyby nie wzmianka o babci, na którą zrzedła mu mina, a czoło przyozdobiła pełna niezadowolenia zmarszczka, bo czuł z czym się będzie wiązało spotkanie ze staruszką.
Przynajmniej jedna osoba w tym domu potrafi zadbać o to, żeby było mi wygodnie - stwierdził tonem jasno dającym do zrozumienia, że nie podobało mu się nastawienie siostry, gotowej wykopać go na podłogę, nawet jeśli doskonale wiedział, że by jej na to nie pozwolił. Przede wszystkim dlatego, że był starszy i nie będzie mu mówiła jak miał żyć. Po drugie mieszkał po sąsiedzku, to spokojnie mógł wrócić do własnego domu, nawet jeśli spędzanie tam czasu było od kilku miesięcy dość uciążliwe, skoro po latach spędzonych w związku przyzwyczaił się do obecności drugiej osoby, a obecnie czekała tam tylko cisza i pies. Skrzywił się na wzmiankę o babci zaciekawionej jego życiem i związkiem.
- Niech da spokój, nic się nie zmieniło... - stwierdził, kręcąc głową w rezygnacji. Nie wiedział na co babcia liczyła, ale nie zapowiadało się na to, żeby jego związek miał jeszcze jakieś szanse. Wręcz przeciwnie, było mu coraz bliżej złożenia papierów rozwodowych, tylko mały Danny spędzający każdy dzień w szpitalu, powstrzymywał go od odwiedzenia prawnika – A skoro jej nie ma, to możemy porozmawiać o tobie. Bo z tego co pamiętam, czułaś potrzebę pogadania z kimś, więc jestem - co z tego, że pewnie chodziło jej o jakąś przyjaciółkę? Słuchaczem był dobrym, zwłaszcza wtedy, kiedy chodziło o młodsze siostry i ich problemy, z którymi wolał być na bieżąco.
[Profil]
 
 
Beatrice Sanders


Here's the thing. Math and I broke up two years ago, and now whenever we get together it's just weird and awkward for both of us.


prowadzi własną audycję radiową w Seattle

i robi sobie przerwę od chłopaków

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-01-31, 21:19   
  
Beatrice

  
Sanders

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
170 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


Flegmatycznie wciągnęła obie nogi z powrotem na kanapę, krzyżując je pod siad po turecku. Ręce oparła o własne uda i zwiesiła głowę, pozwalając żeby kosmyki włosów ukryły jej twarz. Nie mogła jednak zdusić odgłosu wypuszczanego z ust powietrza - westchnięcia z rozpaczy. Zapomniała już jak wyglądało jej życie, zanim Curtis zdecydował się opuścić dom i szczerze mówiąc, wcale jej tego nie brakowało. Właśnie chciała mu wyraźnie dać do zrozumienia co myśli o jego wygodzie, ale w tej samej chwili zmienił się kanał na telewizorze. Po czym przeskoczył jeszcze raz i kolejny. Dalej siedziała na pilocie. - Niee... - wydusiła z siebie, ledwo układając to w zrozumiałe słowo. Poruszyła się raz jeszcze, jednak gdy zrozumiała że przynosi to odwrotny skutek do zamierzonego - zaczęła w panice szukać urządzenia. - Nie, nie, nie, nie... - powtarzała w kółko, próbując cofnąć całe zło. Było już jednak za późno. Zanim wygrzebała pilot, kanały zmieniły się kilkukrotnie a ona nie pamiętała na którym leciał jej film. - Tym kimś wcale nie miałeś być ty - wytknęła mu, nie odrywając skupionego wzroku od ekranu. - Ale skoro już stoisz, zrób użytek z tych swoich cudownych nóżek i skocz mi po lody do kuchni. Powinny być w drugiej szufladzie - poinstruowała go, nie przerywając swoich poszukiwań. Musiała zdążyć, zanim bohaterowie dotrą do finałowej sceny i wykonają swój spektakularny pocałunek. Ominąć ten fragment, to jak spóźnić się na swój własny pogrzeb.
Kątem oka dostrzegła, że nie ruszył się z miejsca. Dopiero wtedy łaskawie na niego spojrzała. - No już, zmiataj - pogoniła go, wypędzając gestem dłoni. - I kto wie, może jak wrócisz, zmienię zdanie. Powiem co się stało, jeśli i ty odpowiesz na kilka pytań.
  
[Profil]
 
 
Curtis Sanders


I want what I want, not what I need Even if it kills me I'll be free


weterynarz

w separacji z żoną

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-05, 21:34   
  
Curtis

  
Sanders

  

  

  

  

  

  
30 yo

  
179 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


- Wiesz, że ten film, serial czy co tam oglądasz, a raczej oglądałaś, puszczą jeszcze z dziesięć razy w ciągu najbliższego roku? - zapytał słysząc te jej żałosne zawodzenie, gdy podejmowała się prób odnalezienia kanału, który gdzieś jej umknął przez nieuwagę i wysiadywanie pilota - Może i nie miałem być ja, ale napisałaś do mnie, więc... Teraz będziesz się spowiadać jak księdzu - odparł poruszając zabawnie brwiami, co robił zawsze, kiedy chciał jej dać do zrozumienia, że nie znał pojęcia litość i choćby miał spędzić w rodzinnym domu ze dwa tygodnie, ciągnąc ją każdego dnia za język, to by to zrobił.
- Nie za dużo wymagasz od takiego starucha, jak ja? - zmarszczył czoło, nie ruszając się z pokoju po żadne lody. Młodsza była, nogi sprawne miała, to mogła ruszyć swoje szanowne cztery litery i pójść po te nieszczęsne lody, których potrzebowała. To, że skakała jak szalona po kolejnych programach, w ogóle nie przemawiało za tym, żeby jednak trochę ją wyręczył. W dobie internetu, spokojnie mogła obejrzeć film, który przypadkiem zgubiła raz jeszcze, nie martwiąc się tym, że znowu nie dotrwa do końca. No chyba, że zostałaby złośliwie pozbawiona dostępu do sieci na długie godziny, lub co gorsza na kilka dni - Kobiety... Czemu rodzice nie mogli spłodzić drugiego syna? - mruknął pod nosem idąc do kuchni, przekonany tylko i wyłącznie tym, że być może Beatrice zmieni zdanie i powie mu o czym tak pilnie musiała rozmawiać z przyjaciółką, wylewając przy tym łzy w poduszkę, przez jakiś głupi film. Chyba. Bo nie był taki pewny tego, czy chodziło o film, czy może jednak coś poważniejszego - Nawet nie myśl, że pójdę ci je przełożyć do miski - stwierdził, kiedy wrócił z kubełkiem lodów i dwiema łyżkami, siadając obok siostry - Zaczynaj pierwsza. Chcę mieć za sobą to przesłuchanie - dodał po chwili, nie chcąc dyskutować o jej problemach z myślą, że kiedy skończą, to jego zacznie ciągnąć za język, prawdopodobnie w tematach, do rozmawiania o których nie był zbytnio chętny.
[Profil]
 
 
Beatrice Sanders


Here's the thing. Math and I broke up two years ago, and now whenever we get together it's just weird and awkward for both of us.


prowadzi własną audycję radiową w Seattle

i robi sobie przerwę od chłopaków

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-11, 09:36   
  
Beatrice

  
Sanders

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
170 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


Jej palec zawisł dosłownie milimetry nad przyciskiem, który męczyła od dobrej chwili. Nieoczekiwanie zastygła ze wzrokiem wciąż utkwionym w odbiorniku, jednakże obraz który wyświetlał się na ekranie nawet w najmniejszym stopniu nie przypominał jej filmu. I wtedy się poruszyła. Powoli obróciła głowę w kierunku brata i spojrzała na niego złowrogo. Podkrążone oczy tylko wzbogaciły cały ten widok o dodatkową dawkę grozy. - A czy ty wiesz, że mnie to nie obchodzi? Mam ochotę obejrzeć ten film teraz, nie w następnym tygodniu - rzuciła kąśliwie i wróciła do przerwanej czynności. - Faceci - mruknęła pod nosem. - Dlatego właśnie potrzebowałam przyjaciółki nie ciebie - dodała głośniej.
Kiedy tylko Curtis opuścił salon, wydarzył się cud. Zaledwie przekroczył próg pomieszczenia, a przed Bee ponownie pojawił się jej film. Nie tylko dość nagle się wyprostowała, prawie spadając przez to z kanapy, ale momentalnie na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Patrzyła jak zauroczona na bardzo banalną scenę w deszczu, choć w rzeczywistości znała ją prawie na pamięć. Zresztą bezgłośnie poruszała ustami, wtórując przy tym aktorce. - Nawet o to nie prosiłam - odpowiedziała, nie patrząc w jego kierunku. Scena trwała jeszcze niecałą minutę zanim akcja przeniosła się w inne miejsce i dopiero wtedy Beatrice straciła zainteresowanie telewizorem. Niezgrabnie przesunęła się ze środka kanapy, a kiedy zrozumiała że nadal trzyma w dłoni pilot - ostrożnie odłożyła go na stojący w pobliżu stolik. Nikt nie chciałby bowiem powtórki z wcześniej. Z dłońmi opartymi o swoje uda, bo wciąż siedziała po turecku, zmierzyła brata uważnym spojrzeniem. - Zawrzyjmy umowę - wyciągnęła w jego kierunku dłoń. - Szczerze odpowiesz na moje pytania, bez pomijania odpowiedzi, a ja wyjaśnię co się stało - nie dało się ukryć, że zainteresowała ją mina Curtisa z wcześniej i wręcz musiała wydobyć z niego co się dzieje.
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6