menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Bardzo poważna interwencja
Autor Wiadomość
Ivy Parks


She said, "I want to sleep in the city that never wakes up and revel in nostalgia"


polewa piwo

dancing with myself

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-06, 23:49   Bardzo poważna interwencja
  
Ivy

  
Parks

  

  

  

  

  

  
24 yo

  
157 cm

  
W Berrylane od zawsze na zawsze

  


    [#4]


Ivy była wzorową kuzynką. Zawsze potrafiła wesprzeć dobrym słowem, kupić nielegalnie alkohol, napić się nielegalnie alkoholu, kupić pierwszego papierosa (chociaż to było wielkie poświęcenie, ponieważ sama Ivy nie paliła) i poświęcić się w każdy możliwy sposób. Żadną też tajemnicą nie było, że ulubioną kuzynką Ivy była Emerson. Trochę ją za swoją siostrę uważała, ba - czasami nawet bliźniaczkę, i w ogóle nie obchodziło ją, że jednak mała Memerson młodsza jest. Zwłaszcza ostatnio starała się być dla niej wsparciem, z racji tego, że swą rodzoną siostrę straciła, toteż Ivy mogła chociaż trochę jakoś to miejsce wypełnić. Nie, żeby miała zamiar je zajmować, ale skoro już rodziną były, to chyba żadnego problemu tutaj nie powinno być, prawda? Rodzice Emerson też chyba trochę Ivy za wzór uważali chociaż to strasznie głupie z ich strony było, dlatego też, jak tylko w jakiejś kwestii z córką nie mogli dogadać, to właśnie do niej dzwonili. Nie była najlepszym wzorem. Właściwie to żadnym wzorem nie była, ale jak ciocia z wujkiem proszą, to głupio było odmawiać. Dlatego też dzisiaj zjawiła się w domu wujostwa swojego i bez pukania weszła do środka. - Stuk puk - zawołała, jak już drzwi przekroczyła i za Memerson się rozglądać zaczęła. Pewnie znalazła ją w salonie przed telewizorem, jak ta jakiś głupi program oglądał. - Wiesz, że ktoś mógłby Cię teraz napaść i zaszlachtować. Wołam, wołam i zero odzewu - pokręciła głową, trochę rozczarowana. No niezbyt fajny sposób umierania to był, co nie. Usiadła na obok kuzynki. - Chyba wiesz dlaczego tutaj jestem. Co prawda nie przyniosłam żadnego transparentu, ale uznałam, że będzie to zbędne. Zresztą robienie takiego transparentu to naprawdę czasochłonna sprawa, a ja tak średnio miałam na to czas - westchnęła, bo fajnie by wyglądał teraz taki transparent właśnie z wielkim napisem 'interwencja'. Z brokatem. I tęczowymi literami.
[Profil]
  MÓW MI: marta
MULTI: boyd | trevor
 
Emerson Parks


hypocritical, egotistical, don't wanna be the parenthetical, hypothetical


udaje, że się uczy i zbiera hajs na swoją wyprawę życia

ble, fujka

Lives in
blue velvet

Wysłany: 2019-02-10, 10:38   
  
emerson

  
parks

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
157 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


2

Ivy dla Emerson była wzorem — role model, którym zawsze chciałaby być. Dlatego tym bardziej doceniała fakt, jak się dla niej poświęcała w momencie gdy jako pierwsza częstowała jej alkoholem, kupowała fajki, żeby spróbowała i stwierdziła, że to jest najpaskudniejsze na świecie i była powierniczką jej najskrytszych tajemnic. Zawsze była dla niej wsparciem, szczególnie w tym trudnym momencie, który spadł na rodzinę Parks. Nie litowała się nad nią, nie klepała po głowie, nie zachowywała się dziwacznie tak jak jej rodzice odkąd to się stało i byli jeszcze bardziej nie do zniesienia, co skutkowało tym, że tym bardziej nie potrafiła się z nimi dogadać. Jednak nie sądziła, że posuną się do tego, żeby Ivy do pozyskiwania informacji wykorzystywać. Jak chcieli się czegoś dowiedzieć to mogliby jej zapytać, prawda? Ech. A to miał być taki piękny dzień i spędzała go bez świadomości tego, co ją czeka, siedząc przed telewizorem i chrupiąc beztrosko serowe cheetosy.
Nieprawda — oburzyła się, gdy ujrzała Ivy w swoim salonie. — Obroniłabym się. I mam gaz pieprzowy! — co prawda nie teraz i nie przy sobie, ale miała, okej? Poza tym wątpiła w to że ktoś chciałby napaść ją we własnym domu. Emerson przecież była dorosła i była teraz poważnym człowiekiem, który byłby w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji. — Co? Rodzice cię wysłali? Serioooooo? — cieszyła się, że Ivy przyszła ją odwiedzić i trochę urozmaicić jej czas, ale jeśli w tym wszystkim maczali palce jej rodzice... no, będzie wtedy bardziej niż wkurzona. — Wszystko jest w porządku przecież. Co oni od ciebie chcieli? Albo ode mnie? Mów! — złapała ją za ramiona i potrząsnęła lekko. Jej rodzice posunęli się do tego, żeby robić jakieś zwiady? Tego się po niech nie spodziewała.
  
[Profil]
  MÓW MI: leniwa buło
MULTI: peyton
 
Ivy Parks


She said, "I want to sleep in the city that never wakes up and revel in nostalgia"


polewa piwo

dancing with myself

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-10, 22:21   
  
Ivy

  
Parks

  

  

  

  

  

  
24 yo

  
157 cm

  
W Berrylane od zawsze na zawsze

  


Ivy nie miała zamiaru żadnych przemówień umoralniających wygłaszać, bo - chociaż pewnie rodzice Emerson uważali inaczej - była ostatnią osobą, która mogłaby kogokolwiek umoralniać. Nie stąpała twardo po ziemi, miała milion bezsensownych i głupich problemów, które zazwyczaj sobie sama wymyślała i naprawdę bardzo średnio jej szło prowadzenie dorosłego życia. Oczywiście nie była ciamajdą życiową, coś tam wiedziała, jak nie wiedziała, to sobie wygooglowała, albo obejrzała jakiś program, który odpowiadał na jej pytania. Wzorem jednak żadnym nie była, ani autorytetem, więc szczerze mówiąc średnio rozumiała dlaczego rodzice Emerson właśnie ją poprosili, żeby z ich córką porozmawiała. Jasne, Ivy ją kochała i wszystko by dla niej zrobiła, ale przecież nie będzie jej mówić, że ma słuchać rodziców, albo robić to co jej każą, bo... no cóż, sama by tak nie zrobiła. Mnóstwo wad miała, ale jednak hipokrytką nie była.
- Pfy, jak nieprawda jak prawda - wywróciła oczami. Bujać to my, ale nie nas! - A gdzie go niby masz? Pod poduszką? Czy może schowanego w paczce z chipsami? - zapytała, brwi unosząc. Nie, żeby jej tego życzyła czy coś, ale dla Ivy Emerson była wciąż małą Memerson, nawet jak już była dorosła, okej? Dzisiaj przyszła tutaj ona, a co jakby przyszedł ktoś z jakimiś niecnymi zamiarami? Ivy wtedy musiałaby wylać morze łez, które pewnie by świat cały pochłonęło i tak by zginęła cała ludzkość. Łącznie ze wszystkimi zwierzaczkami! Czy Emerson była gotowa na coś takiego? Pewnie nie. - To znaczy wiesz, nie żeby przyjemności mi nie sprawiało takie wpadanie samej z siebie - zaznaczyła tak na wstępie, bo to ważna sprawa była. - No wiesz, jak to rodzice. Nic nie rozumieją, wszystkim się martwią - wzruszyła ramionami. Co jej mogła powiedzieć? Tak to właśnie wyglądało. - Ogólnie to nic konkretnego nie chcieli. Po prostu uważają, że się za bardzo zamykasz, wychodzisz i nie mówisz, gdzie idziesz, a oni się martwią, nie chcesz z nimi rozmawiać i bla bla bla. No wiesz, teoretycznie takie zwykłe stresy rodziców posiadających nastoletnich dzieci. Pewnie im się to nasiliło przez Penny - chociaż jej tego nie powiedzieli, to jednak Ivy obstawiała, że właśnie przez to tak bardzo im zależało, żeby ktoś z Emerson porozmawiał. W końcu jak stracili jedną córkę, to pewnie się i o tą drugą bali. Z jednej strony ich rozumiała, ale z drugiej wiedziała, że to i tak do niczego nie prowadzi. - Oczywiście nie mam wcale zamiaru im o niczym donosić, co nie. Powiem im, że nie powinni się martwić, wszystko jest w porządku i w ogóle, żeby dali Ci spokój - dodała jeszcze, coby sobie Memerson nie pomyślała, że zamierza jakimś szpiegiem tutaj być i jej sekrety zdradzać.
[Profil]
  MÓW MI: marta
MULTI: boyd | trevor
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 5