menu


Poprzedni temat «» Następny temat
1
Autor Wiadomość
louvie donovan


be cruel to me, cause i am a fool for you


da ci zastrzyk

i kopa w dupę

Lives in
magnolia flats

Wysłany: 2019-02-10, 23:13   1
  
Louvie

  
Donovan

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
166 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


1

Rozbrzmiewające po mieszkaniu Hey Jude, które zawsze miało magiczne zdolności wyciszające, a także uspokajające, tym razem nie działało. Ciepła kąpiel, świece zapachowe, do tego olejki, które miały pomóc spiętym mięśniom rozluźnić się. Nawet wzięła tego dnia wolne, chciała ograniczyć wszystkie bodźce wywołujące stres do całkowitego minimum. To jednak nic nie dawało i bez względu na to jak bardzo się starała, wciąż w głowie miała myśl, że jedna nieprzemyślana decyzja sprawiła, że oto w jej brzuchu zaczęło kiełkować… coś. Trudno Louvie przychodziło przyznanie się przed samą sobą, że w jej organizmie rozwija się dziecko, że siedzi tam, bardzo mocno nieproszone i rozwija w najlepsze, jak gdyby nie wiedziało, że jest lokatorem, który nie powinien się nawet wprowadzić. I choć bardzo chciała zatrzymać to w tajemnicy, udawać, że nic się nie dzieje, włączyć siłę autosugestii, aby zakrzywić w ten sposób rzeczywistość w ramach swoich oczekiwań, to nie potrafiła tak. Zamiast tego wybrała wreszcie numer do niego, zastanawiając się czy przypadkiem nie wbija sobie najzwyczajniej w świecie kolejnego gwoździa do trumny.
Wiedziała, że się przyjaźnią, że zawsze mogą na siebie liczyć i cokolwiek by się nie działo, to nie zostanie sama, ale… Czy nie powinna w tej sytuacji zostać porzucona na pastwę śmierci ze względu na swoją głupotę? Miała wrażenie, że zasługiwała tylko i wyłącznie na to.
Zdjęcie USG leżało na jednej z szafek w kuchni, co i rusz przyciągając wzrok Louvie. Nie chciała jednak zwracać na nie większej uwagi, zamiast tego postanowiła włączyć muzykę i zacząć gotować obiecany obiad, tak, aby był ciepły, idealny do zjedzenia, w momencie gdy pojawi się jej gość. Przecież chciała dla niego jak najlepiej, czyż nie? Logicznym było, że w tej sytuacji gotowała jego ulubiony makaron, a także chłodziła whisky, którym jeszcze jakiś czas temu wspólnie się upijali. Cóż, tym razem będzie musiał kosztować je samotnie, na nią czekał co najwyżej sok i porcja witamin przypisanych przez ginekologa…
[Profil]
  MÓW MI: Karo
MULTI: Scott
 
James Underwood


I like you 'cause you like me and you don't like much.


sieje postrach w sądzie

i troszkę się miota, samotny w tym życiu

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-13, 16:09   
  
James

  
Underwood

  

  

  

  

  

  
33 yo

  
186 cm

  
W Berrylane od paru miesięcy

  


    1.
Nie był w stanie odmówić jej, kiedy napisała z prośbą o spotkanie, nawet będąc głodnym i zmęczonym po jedenastu godzinach w pracy. Miał być wcześniej, oczywiście, po prostu gdzieś koło piętnastej wypadło mu kolejne spotkanie, więc powiadomił Lou o tym i... Cóż, tym sposobem ich spotkanie troszkę się przesunęło. Nie było to nic wyjątkowo zaskakującego, bo poza pracą James niewiele w życiu robił. Nie był tym typem osoby, która wykonywała polecenia rodziny bez zająknięcia, więc mimo, że magiczne trzydzieści lat przekroczył już dobrych parę lat temu, nie miał w planach ani żony, ani dzieci, więc... Jego życie toczyło się głównie na sali rozpraw, ewentualnie w jego gabinecie, gdy przeczesywał kartony papierów w poszukiwaniu nowych dowodów, precedensów, czegokolwiek, co mogłoby mu pomóc. Dziś było tak samo. Na spotkaniu dostał nową sprawę i nim wyszedł, od razu rzucił się do przeglądania akt, co zajęło mu trochę... Mimo, że wyszedł z kancelarii o osiemnastej, wciąż wmawiał sobie, że jedzie do niej na obiad, a nie kolację, a że nie miał czasu nawet wstąpić po jakieś zakupy, jedynie kupił jej jakiś mały bukiecik tulipanów w kwiaciarni tuż obok, bo nie widzieli się już naprawdę sporo czasu i czuł, że po prostu nie wypada przyjść totalnie z pustymi rękami. Niosąc więc kwiaty, prędko wbiegł po schodach i zastanawiając się, czy na pewno nie odholują mu auta za stanie pod blokiem, wszedł do środka bez pukania, bo muzykę było słychać już na klatce schodowej i przypuszczał, że nawet by nie usłyszała, jak się dobija. - Jestem! - zawołał od progu, gdzie zrzucił buty i płaszcz, zaraz ruszając wgłąb mieszkania. - Jestem głodny jak cholera. Co to za zapachy? - zajrzał przyjaciółce przez ramię i cmoknął ją przy okazji w policzek, kładąc kwiaty na blacie obok. - Co tam, Lou? Przepraszam, wiem, że jestem pracoholikiem i przeze mnie nie widzieliśmy się wieki - dodał zaraz nieco ciszej, szczerze czując się winnym zaniedbywania jej ostatnimi czasy.
  
[Profil]
  MULTI: ursula, charles
 
louvie donovan


be cruel to me, cause i am a fool for you


da ci zastrzyk

i kopa w dupę

Lives in
magnolia flats

Wysłany: 2019-02-13, 22:27   
  
Louvie

  
Donovan

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
166 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


To nie tak, że dzwoniła do niego tylko dlatego, że potrzebowała towarzystwa. Wręcz przeciwnie, w dużej mierze potrzebowała po prostu jego. Tęskniła za tym nieszczęsnym mężczyzną, do którego od tak wielu lat robiła maślane oczy i którego kochała całą sobą, a czego nie potrafiła w żaden sposób pokazać odrobinę bardziej, minimalnie dosadniej, tak, aby w końcu zauważył. Czasem miała wrażenie, że im rzadziej go widzi, tym zależy jej mniej, jednak później spotykali się, gdzieś całkiem przypadkiem, albo całkiem nie, i okazywało się, że jednak tęskniła nieziemsko i kochała go jeszcze bardziej, choć chwilę wcześniej wydawało się to niemożliwe.
Wtedy sądziła, że to jej największy dramat, najgorszy koszmar i nigdy, przenigdy nie będzie miała bardziej poważnych problemów niż jej nieodwzajemniona miłość. Rzeczywistość okazala się jednak inna, a Lou wpadła po pas w bagno, z którego wyjście oznaczałoby pokaleczenie się psychicznie na całe życie, a na taką ewentualność nie była gotowa.
Próbując zachować całkowity spokój gotowała nieszczęsny obiad, który w końcu, kiedy James nie pojawiał się i nie pojawiał, zmienił w kolację, choć była już bardzo głodna. Nawet bardziej niż bardzo. Wstrzymywała się jednak z jedzeniem, czekając cierpliwie na mężczyznę, bo przecież obiecał, że się pojawi, prawda? Dlatego też przegryzła w międzyczasie wyłącznie kanapkę z serem i… Czekała. Koło osiemnastej zaczęła być na tyle głodna, że nie zważając już na obecność bądź jej brak przyjaciela, zabrała się za przyrządzanie posiłku, powtarzając sobie, że jest dla Jamesa po prostu za dobra i czas to zmienić. I właśnie kończyła przyrządzać sos, kiedy usłyszała głos mężczyzny. Lekko obrażona spojrzała na niego, wywracając oczami na widok kwiatów. Tak łatwo miał jej nie kupić. – Przez ciebie jestem głodna od trzech godzin bo czekałam z gotowaniem obiadu na twoje łaskawe zjawienie się. – burknęła, odsuwając się na moment od kuchenki, ale tylko po to, aby z jednej z szafek wyciągnąć flakon i wsadzić do niego kwiaty. Zaraz po tym nastawiła wodę i wrzuciła do niej makaron, nie mogąc już się doczekać ciepłego posiłku.
[Profil]
  MÓW MI: Karo
MULTI: Scott
 
James Underwood


I like you 'cause you like me and you don't like much.


sieje postrach w sądzie

i troszkę się miota, samotny w tym życiu

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-15, 00:41   
  
James

  
Underwood

  

  

  

  

  

  
33 yo

  
186 cm

  
W Berrylane od paru miesięcy

  


Chociaż nie miał bladego pojęcia o tym, że Lou czuła do niego coś więcej, niż siostrzaną miłość, on też miał potrzebę zobaczyć się z nią, tak po prostu. Znali się od lat i James śmiało mógł stwierdzić, że kobieta była jedyną osobą na tym świecie, której naprawdę szczerze ufał i jedną z nielicznych, które darzył sympatią. Gdy miał jakiś problem, zawsze przychodził z tym do niej i wydawało mu się, że to działało w obie strony. Bo przecież sobie ufali, prawda? Sądził, że byłby w stanie powierzyć jej każdy sekret, nawet ten najgorszy, a gdyby kogoś zabił, to do niej by pojechał prosić o pomoc w ukryciu zwłok. Byli jak Bonnie i Clyde, tylko bez wątku miłosnego. Chociaż... czyżby? - Przepraszam. Naprawdę, szczerze. Nie wiem, czy cię to pocieszy, ale ja przez siebie też jestem głodny. Ale plus jest taki, że dostałem nową sprawę. - Oho, zaczyna się. Teraz miał pewnie zacząć nawijać o pracy, aż do samego obiadu, o ile Louvie nie powie mu, by zmienił płytę i dał mózgowi odpocząć od wszystkiego, co powinien był zostawić w biurze. - I wiesz co? Wygram ją i dostanę dużo pieniędzy, za które zabiorę cię na wakacje. Bo trochę się przepracowujemy oboje. A przynajmniej tak ludzie mówią - po tych słowach mrugnął do niej i w końcu oparł się o blat tuż obok niej, podpierając dłońmi o jego krawędź. Poza płaszczem, wciąż był w pełnym stroju z pracy, ale nawet nie odczuwał z tego powodu dyskomfortu. - Czemu jesteś taka osowiała? Tylko nie mów, że z głodu, bo będę miał wyrzuty - zerknął na nią z większą powagą, nawet całkiem wyraźnie zmartwiony. Bo jeśli coś było nie tak... Chciał wiedzieć. Chciał wiedzieć i pomóc, a tego drugiego nie mógł zrobić, jeśli jej problem pozostawał tajemnicą. Donovan znała go nie od dziś i przecież na pewno wiedziała, że jeśli byłaby w potrzebie, byłby pierwszy, by ją poratować, więc tylko czekał na jedno choćby słowo, by zacząć działać. Zrobiłby to, nawet gdyby musiał jednocześnie postawić całe swoje życie na głowie.
  
[Profil]
  MULTI: ursula, charles
 
louvie donovan


be cruel to me, cause i am a fool for you


da ci zastrzyk

i kopa w dupę

Lives in
magnolia flats

Wysłany: 2019-02-16, 21:42   
  
Louvie

  
Donovan

  

  

  

  

  

  
27 yo

  
166 cm

  
W Berrylane od urodzenia

  


Blondynka z całych sił próbowała skupić się na gotowaniu, ignorując, że od tego wszystkiego zaczyna jej się najzwyczajniej w świecie kręcić w głowie. Niewiele się więc nad tym wszystkim zastanawiając, podkręciła ogień pod garnkami i ruszyła szybko z kwiatami do salonu, gdzie to postawiła je na stole, by zaraz powrócić do kuchni. Wzrokiem odruchowo powędrowała do zdjęcia lezącego na jednej z szafek i głośniej nabrała powietrza w płuca. Pierwsze zdjęcie jej dziecka. Była ciekawa czy rodzice trzymali gdzieś jej i choć wiedziała, że kochają oni wszystkie swoje dzieci to… Raczej nie podejrzewała ich o aż takie rozczulanie się nad każdą z pociech, tym bardziej, że trochę ich było. Ale Lou nie była nimi, nie zamierzała pozbywać się takich rzeczy, bo fakt, że zarodek kiełkujący w jej macicy był nieplanowany, nie znaczył, że chciała się go pozbyć.
Energicznie pomieszała w garnku i westchnęła, kiedy James zaczął opowiadać o pracy. – Zdradzę ci sekret – wyszeptała jakże konspiracyjnie, odwracając się w jego kierunku. – Jeszcze raz wspomnisz coś o swoich sprawach, a gwarantuję, że kolejną, w jaką będziesz jakkolwiek zaplątany będzie ta, w której oskarżą mnie o zamordowanie cię. – szeroki, jakże sztuczny uśmiech pojawił się na ustach Lou, a chwilę później już powróciła spojrzeniem do makaronu, który zamieszała sprawnie, wyciągając jedną z nitek i sprawdzając jej twardość. I gdy okazało się, że jest dostatecznie miękki, zaczęła go odcedzać, prawie płacząc na myśl o pierwszym ciepłym posiłku tego dnia. Czy mogło ją spotkać coś lepszego niż pożywienie, które nie powinno być czymś zaskakującym w jej codzienności, a raczej czymś normalnym, co praktykować, szczególnie teraz, powinna kilka razy dziennie. – Lepiej zacznij odkładać pieniądze, przydadzą się, kiedy nie będę mogła pracować. Będziesz musiał mnie utrzymywać i znosić humorki, czy ci się to podoba czy nie. – oczywiście żartowała i nie pozwoliłaby mu na utrzymywanie i jej i dziecka, ale cóż, powiedziała to bez zastanowienia, nieświadoma, że na dobrą sprawę James mógł wziąć to sobie do serca, tym bardziej, kiedy dowie się co tak naprawdę dzieje się w jej życiu w ostatnich dniach. – Opowiem po objedzie. Weź sztućce i zanieś do salonu. – poprosiła, odruchowo po raz kolejny wzrokiem wędrując na szafkę i zdjęcie, a to sprawiło, że uświadomiła sobie po raz kolejny jak bardzo jest w dupie. I momentalnie nabrała głębiej powietrza, powstrzymując się przed pełnym przerażenia płaczem.
[Profil]
  MÓW MI: Karo
MULTI: Scott
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6