menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#15 Oczy szeroko zamknięte
Autor Wiadomość
Caleb Rogers


'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.


sprzedawca w Finch's Records & Instruments

everything has changed

Lives in
white flower valley

Wysłany: 2019-02-10, 23:46   #15 Oczy szeroko zamknięte
  
Caleb

  
Rogers

  

  

  

  

  

  
21 yo

  
178 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


#
Tessa nie była złą dziewczyną! I Caleb kompletnie nie rozumiał skąd się u niej wzięło takie myślenie. I nie zrobiła niczego złego w życiu. Kompletnie nie. Była chyba najbardziej dobrą osobą pod słońcem i ktoś taki jak Caleb na nią wcale nie zasługiwał. Dlatego pewnie jeszcze pod jego przyczepą skutecznie jej to wyparł z główki, tuląc jej i powtarzając jakieś pokrzepiające słowa. Nie rozumiał tych telefonów ani tego co się działo. Zastanawiał się czy powinni to zgłosić i w zasadzie nie wiedział jak postąpić. I nie wiedział czy chce w ostatecznym rozrachunku skoro nawet wśród policjantów mogli być szpiedzy. Czy cokolwiek. I Caleb wciąż był zdania, że on i Jaszczurki samodzielnie zadbają o siebie i swoich bliskich i to lepiej niż lokalne władze, które… cóż, jak na razie nie przyczyniły się do niczego dobrego w tym mieście.
Dlatego wskoczył na motocykl, upewnił się, że Tessa ma dobrze kask zapięty i trzyma się go mocno i pojechali do jej domu. Po samochód wrócą później. A jakoś tak wolał dostać się do Allenów jak najszybciej i mieć Tess cały czas przy sobie. Przed tym jeszcze napisał do Noah i kogoś z ekipy. A gdy dotarli do jej domu, Caleb czym prędzej odstawił podrasowany nowy motor gdzieś na jej podwórzu i rozejrzał się niespokojnie. – Okej, zejdę sprawdzić piwnicę a ty upewnij się czy wszystko w porządku na piętrze i tak dalej – poinstruował ją, bo jednak podjął szybką i jego zdaniem trafną decyzję w tej sytuacji. – Jeśli Miles albo twój tata są w domu to powiedz im by zeszli do piwnicy i upewnili się, że nikt się tutaj wokół domu nie kręci, dobra? – rzucił jeszcze na odchodnym i sam, może trochę lekkomyślnie, ale co tam, pobiegł do piwnicy Allenów, chcąc upewnić się, że żadnych zwłok tam nie ma.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Tessa Allen


When you can't look on the bright side, I will sit with you in the dark.


Uczennica | Niania

Tylko Caleb w sercu

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2019-02-14, 12:24   
  
Tessa

  
Allen

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
167 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


/Z przyczepy

Wcześniej słowa i gesty trochę Tessę ponownie uspokoiły aczkolwiek nadal nawiedzały ją myśli "a co jeśli?" Tyle, że fakt faktem nie przychodziło jej nic okropnego do głowy. W sensie... coś co mogłaby zrobić złego, źle się zachować... nie ustąpiła komuś miejsca? Na pewno ustąpiła! I na pewno nie o to chodziło. Przez ten telefon zadawała sobie właśnie takie pytanie. I dlaczego ktoś mieszał w to Caleba? Może jednak chodziło o to, że nie była wystarczająco dobrą dziewczyną? Rogers zaprzeczał, więc to było wielkim plusem i nadzieją ku temu by myśleć, że głos po drugiej stronie coś sobie wymyślił. Wszak... wszak jeśli faktycznie zrobił coś zaginionym to nie mógł być w stu procentach normalny, prawda? A na pewno nie był kimś co nic na sumieniu nie miał. No, ale Tess to Tess... ona wpierw szukała winy w sobie i to było całkiem odruchowe.
W innych okolicznościach to - znowu - cieszyłaby się z przejażdżki na motocyklu wraz ze swym chłopakiem. Nie bez powodu chciała się jeździć nauczyć. Nie żeby zaraz była to konieczność i tak bardzo jej na tym zależało. No, ale... chciała. Choć i za Rogersem czuła się dobrze oraz przede wszystkim bezpiecznie - szczegół, że się go mocno trzymała jakby się bała. Bała się, ale czegoś innego! Przejażdżka motocyklem zawsze była na plus. Szkoda, że tej radości nie mogła czuć w dzisiejszych okolicznościach.
- Ale to jest... Nie oglądasz horrorów? Rozdziela się jest nie... - chyba zbyt wolna była w swych argumentach, gdy do jej domu dojechali. Caleb podjął decyzję szybko i wydawało się, że wie co robi, a ona ciężko westchnęła. Gdy chłopak zniknął postanowiła go posłuchać i prędko do domu wpadła... ogarniając, że nikogo nie ma, a rodzice musieli być w stadninie. Po tym co prawda rozejrzała się wokół domu, ale z poczuciem winy... bo za szybko. Chciała po prostu jak najszybciej iść do piwnicy by nie martwić się, że Rogersa ktoś tam napadł!
_________________
[Profil]
 
 
Caleb Rogers


'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.


sprzedawca w Finch's Records & Instruments

everything has changed

Lives in
white flower valley

Wysłany: 2019-02-17, 19:24   
  
Caleb

  
Rogers

  

  

  

  

  

  
21 yo

  
178 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Jak już coś to Caleb raczej nie był zbyt dobrym chłopakiem, bo cały coś wymyślał i w dodatku rzadko się pewnie też widywał z Tessą, gdy Roscoe wyszedł z więzienia i w ogóle w momencie, gdy miał zobowiązania i swoje sprawy wobec gangu. Ale starał się. I co ważniejsze Tessa to rozumiała, więc zdecydowanie musiała być dobrą dziewczyną. Na pewno wyrozumiałą. Co znacznie ważniejsze w tym momencie – chyba oboje zastanawiali się co to za świr i co ma wspólnego z tymi porwaniami? Bo chyba Caleb mógł już oficjalnie tych zagubionych nazwać porwanymi. Zwłaszcza, że rozmówca wyraźnie to im podsunął podczas rozmowy. I teraz coraz mocniej Caleb zastanawiał się co go zastania w piwnicy Allenów.
Jasne, że Caleb oglądał horrory! I to pewnie z pasją i uznaniem i najlepiej jeszcze z Tessą, bo trochę był z niego złośliwiec i lubił patrzeć jak blondynka zasłania oczy, hehe. Ale w tym momencie się to dla niego ani trochę nie liczyło. W końcu to były tylko filmy i raczej nie mógł traktować ich poważnie. Prawda? Zresztą przecież od razu dodał by ktoś do niego jak najszybciej dołączy. Wiadome, że nie chciał narażać Tessy, ale jej ojca to już prędzej mógł, prawda? Albo nawet Milesa! Ale nie Tessę. Dlatego wbiegł do piwnicy i zaczął ją uważnie kawałek po kawałku przeszukiwać. Broni co prawda nie miał przy sobie, ale za to pochwycił klucz francuski z blatu jakiegoś starego stolika, gdy już zszedł do tej piwnicy. Pierwsze w zasadzie co mu wpadło w ręce. Po tym, z kluczem uniesionym na wysokość pasa, zaczął przeszukiwać piwnicę, ale niczego tam nie było. I powoli zaczął dochodzić do wniosku, że ktoś ich perfidnie próbował zwieść.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Tessa Allen


When you can't look on the bright side, I will sit with you in the dark.


Uczennica | Niania

Tylko Caleb w sercu

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2019-02-20, 11:52   
  
Tessa

  
Allen

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
167 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Zdecydowanie Tessa doceniała starania Caleba. Doskonale też wiedziała, że gang to nie zabawa, więc jakby się obraziła i kategorycznie mu zabroniła, gdzieś iść to... cóż, ogarniała, że to by się źle mogło dla Caleba skończyć. Za bardzo jej na nim zależało aby tego nie dostrzegać. Chciałaby wiedzieć więcej i jakoś pomóc. Ech... niestety Rogers nie bardzo ją mieszał w sprawy gangu. A ona nie dociekała jakoś super ogarniając, że to nie są byle jakie sprawy. No, ale chciała by mogli się wszystkim dzielić! Nie udowodniła tego już nieraz? A sam fakt, że pracowała jako opiekunka u Jamesa niegdyś? Na terenie gangu i to przez kilka lat! Kolejny powód aby jej zaufać. Nikomu przecież niczego zdradzać nie będzie.
No właśnie, złośliwiec jeden! I oglądała horrory właśnie ze swoim chłopakiem - sama nigdy. Przez to wiedziała jak rozdzielanie się i chadzanie po strasznej piwnicy się kończy - okropnie! Nic dziwnego, że jak ogarnęła prędko wzrokiem teren to ruszyła do piwnicy z nadzieją, że jednak nic się nie stało. Takie bez rzeczy to raczej nocą się dzieją, prawda? Chociaż kto tam świra zrozumie... Zatrzymała się jednak przy wejściu, biorąc głęboki wdech i powoli schodząc na dół. Strach jednak trzymał. Piwnica jej rodziny to bywała tutaj często, ale nie ze świadomością, że jakiś psychol może się tu kręcić. Przecież zamykają drzwi! Muszą lepsze zamki sobie załatwić... Szła cicho by w razie czego nie zwrócić niczyjej uwagi, ale wiadomo jak to bywa... Strach, nieuwaga, coś przebiegło jej po stopach, gdy już ze schodów zeszła to krzyknęła i kopnęła jakieś wiadro. No... i tyle z ciszy.
_________________
[Profil]
 
 
Caleb Rogers


'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.


sprzedawca w Finch's Records & Instruments

everything has changed

Lives in
white flower valley

Wysłany: 2019-02-26, 01:32   
  
Caleb

  
Rogers

  

  

  

  

  

  
21 yo

  
178 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Trochę też nie miała szans na niego wpłynąć, umówmy się, bo nawet jeśli Caleb by jej wysłuchał, ale niekoniecznie by się do jej słów zastosował. Miał swój rozum, swoje serce, którym starał się jak najmniej kierować a jednak wszystko przyjmować na chłodno. Dlatego w większości podejmowania swoich decyzji kierował się, cóż egoistycznie, ale swoimi własnymi pobudkami. I w zasadzie dlatego też nie zamierzał nigdy, przenigdy mieszać w swoje sprawy – sprawy gangowe, mieszać swojej dziewczyny. Caleb patrzył przez pryzmat przede wszystkim bezpieczeństwa Tessy, stąd decyzja o braku mieszania jej w sprawy dotyczące Jaszczurek. I dla Caleba nie miało znaczenia, że Tess była nianią u Jamesa. I to nie była kwestia zaufania tylko raczej chęć odcięcia jej w ramach zapewnienia jej bezpieczeństwa. Wybacz za papkę słowną w tym poście.
Przeszukał dokładnie piwnicę, ale niczego nie znalazł. Niczego dziwnego czy niepokojącego i to w zasadzie było właśnie mega niepokojące, zwłaszcza, że przecież oboje jednak spodziewali się coś tutaj zastać. Niemniej, Caleb jeszcze nie odetchnął z ulgą. I w zasadzie wzdrygnął się, gdy Tessa kopnęła w wiadro. Odwrócił się gwałtownie w jej stronę, nieco spięty i gotowy do ataku, ale gdy tylko ją zobaczył to odetchnął i wywrócił oczyma. – Niczego tu nie ma – oznajmił z westchnieniem i podszedł do Tessy, stając przed nią. – Co na górze? Twój tata coś znalazł niepokojącego? Albo Miles? – spytał natychmiast ze zmarszczonym czołem, zmartwiony trochę tym, co się działo w przeciągu ostatniej godziny? Dwóch godzin? W końcu ta cała sytuacja z telefonami przeszła dość szybko, podobnie jak samo się przemieszczenie między przyczepą Caleba a domem Tessy.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Tessa Allen


When you can't look on the bright side, I will sit with you in the dark.


Uczennica | Niania

Tylko Caleb w sercu

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2019-02-27, 17:51   
  
Tessa

  
Allen

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
167 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


W zasadzie nie uważała Caleba za egoistycznego człowieka. Wręcz przeciwnie! Nawet jeśli chciał ją oddzielić od spraw gangu to jednak uważał, że to dla jej bezpieczeństwa. Wiele rzeczy robił aby takowe jej zapewnić. Dodatkowo ją uszczęśliwiał, więc do egoisty naprawdę było mu daleko. Mimo wszystko Allen miała nadzieję, że nie doczekają kiedyś dnia, w którym Rogers musiałby wybierać. Ona na pewno mu nie postawi takiego ultimatum. Zależało jej na nim całym, a czy chciała czy nie, Caleb to również Jaszczurka.
Ona sama to prawie zawału dostała jak kopnęła to wiadro! Wszak nie było to specjalnie. Nie zauważyła go, więc się wystraszyła! Ulga przyszła, gdy Caleba zobaczyła, a wiadro... no, wiadrem się okazało. Dzięki temu i ona - sprawczyni hałasu - mogła odetchnąć troszkę spokojniej. Aczkolwiek sama piwnica o spokój jej nie przyprawiała.
- Niczego? To chyba dobrze? Czy... nie? Nie? To skąd ten gość dzwonił - lepiej, że nikt ich tutaj nie napadł albo gorzej, jednak z drugiej strony nie dostali przez to żadnej odpowiedzi. Ktoś się dziwnie zabawiał? Dzwonił stąd... Dzwonił od Caleba... A nie było go w żadnym z tych miejsc. Obserwował ich i świetnie się bawił? Poszedł już sobie i serio miał zamiar po nią wrócić? Ech... to jednak spokoju nie odczuwała. - Na górze spokój. Nie ma nikogo. Pewno w stadninie są... Wychodzimy? - złapała Caleba za rękę, ale nie ciągnęła do wyjścia, na odpowiedź czekając. No i pewno czuła się tak bezpieczniej. Może jednak też powinna się rozejrzeć po swojej piwnicy?
- Może lepiej byłoby to zgłosić szeryfowi? O ile nikt nie kłamał na temat zaginionych - no ba, że się bała teraz, że jej coś się stanie, ale teraz wychodziło na to, że tamta dwójka mogła porwana zostać. Policja powinna wiedzieć takie rzeczy.
_________________
[Profil]
 
 
Caleb Rogers


'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.


sprzedawca w Finch's Records & Instruments

everything has changed

Lives in
white flower valley

Wysłany: 2019-03-03, 18:09   
  
Caleb

  
Rogers

  

  

  

  

  

  
21 yo

  
178 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Jeśli kiedyś przyjdzie mu wybierać to i tak pierwszorzędnym aspektem będzie jej bezpieczeństwo. Więc nawet jeśli z nią zerwie to i tak gdzieś tam po kryjomu będzie ją obserwował i pilnował, by nic złego jej się nie przydarzyło. Już kilka razy prawie ją stracił i nie chciał, by te sytuacje się powtórzyły jeszcze kiedykolwiek. Nie mógł na to pozwolić bez względu na to, jak wyglądałaby ich relacja w przyszłości. No chyba, że Tess znajdzie sobie kogoś innego, kto będzie ją bronił. Ale pewnie nawet wobec nowego faceta Caleb byłby sceptyczny z początku. Chyba, że pochwaliłby ten związek w co szczerze wątpię.
Caleb przez chwilę stał w miejscu i marszczył czoło. Sam nie wiedział czy wolałby tutaj coś znaleźć czy wręcz przeciwnie. Z jednej strony konfrontacja mogłaby być korzystna dla niego, z drugiej strony on albo Tessa mogliby ucierpieć. Tyle, że przez to, iż niczego nie znaleźli, nadal niewiadomo było skąd koleś do nich dzwonił. I czego chciał. I czy owe groźby były tylko czczymi pogróżkami czy wręcz przeciwnie. Poczuł uścisk dłoni Tessy i prędko go odwzajmnieł, wzdychając głęboko. Coś mu nie pasowało w tej układance i to ani trochę. Zerknął na dziewczynę, na jej przerażone spojrzenie i tylko cmoknął ją w skroń. – Chodźmy na górę – oznajmił i pociągnął ją w stronę wyjścia z piwnicy. Niczego tutaj nie było a przecież rozglądał się bardzo uważnie. Postanowił zatem przeszukać jeszcze górę.
- Wiesz jaki mam stosunek do policji – oznajmił kwaśno, wchodząc po schodach. Uświadomił sobie jednak, że tutaj chodziło o bezpieczeństwo Tessy a nie o jego osobiste odczucia względem stróżów prawa. I wiedział, że Tess miała rację. – Ale… możesz zadzwonić i to zgłosić. Najlepiej, żeby ktoś tutaj przeszukał jeszcze dodatkowo cały dom. Chyba nie zaszkodzi. – W sumie dobrze by się złożyło gdyby padło na brata Faradaya. Niby nie ufał policji, ale Faraday… to jednak brat Noah.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Tessa Allen


When you can't look on the bright side, I will sit with you in the dark.


Uczennica | Niania

Tylko Caleb w sercu

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2019-03-03, 18:28   
  
Tessa

  
Allen

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
167 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Awww... uroczy prześladowca. Chociaż taka Samantha by wolała za słowa złapać i się pokłócić o to, że "jeśli zerwie". Dobrze chyba, że Tessa to nie Sam. Alle czuła się bezpiecznie przy swoim chłopaku, ale to tylko jedna z wielu cech, dla których tak jej na nim zależało. Nie musiał jej zawsze chronić! Ona też potrafiła zadbać o siebie. Powiedzmy... No, tak sądziła! Aczkolwiek powinna zapisać się na jakieś kursy samoobrony. Wtedy by wszystkim pokazała, o!
Martwiła się. Co mogła poradzić? Ona też chciała aby Caleb i inni jej bliscy byli bezpieczni. Ech... aż pomyślała, że to lepiej, iż jej grożono bo jakby nie patrzeć dzięki temu reszta była względnie bezpieczna. Może to pozwoli się uspokoić? Hm... Chciałaby powiedzieć, że oczywiście, ale wiadomo, że o siebie też się bała. O innych na pierwszym miejscu! Nie zmieniało to jednak strachu przed tym co może ewentualnie nadejść. Jak miała się bronić? Wymienić zamki? Zaopatrzyć się w większe ilości psów? Jakiś lepszy alarm mieć? Wyprowadzić się? I pomyśleć, że ostatnia opcja była kiedyś główną opcją Tessy. Teraz tego nie widziała. Załatwiała już sobie studia w Seattle bo nie chciała być daleko ani od rodziny ani od Caleba. Wiedziała, że jakby powiedziała, że zostaje tylko dla niego to by jej próbował to wyperswadować. Ale miała swoje powody i on był jednym z nich. Nie miała zamiaru tego zmieniać.
- Tak, wiem - kiwnęła głową, dając się pociągnąć na górę. Nawet odetchnęła nieco, gdy wyszli na powietrze i zamknęli za sobą drzwi do piwnicy. Nie ogarniała jak ktoś mógł tam wejść. A może w ogóle nie wszedł tylko... tylko co? Nie wiedziała! Uśmiechnęła się za to ciepło, gdy jednak Rogers zdanie zmienił. - Tak zrobię. Może coś tutaj znajdą... - a potem jeszcze do szeryfa się pewno wybierze opowiedzieć co nieco. - Szkoda, że Bobby nie ma już w mieście... Poprosić o brata Coltera? - Tessa była bliżej z Colterem niż z Noah to też ogarniała ich rodzinę i... ee, czy chciała czy nie, serio często bywała na posterunku w ostatnim czasie. Dobrze było zgłosić to komuś zaufanemu. - Źle zabrzmi jak zapytam czy coś zjesz i zaczekasz ze mną? - bo jednak strach dalej był, a ona tutaj jedzenie proponuje. No już tak miała! We krwi takie rzeczy. Idealna przyszła pani domu... albo przyczepy.
_________________
[Profil]
 
 
Caleb Rogers


'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.


sprzedawca w Finch's Records & Instruments

everything has changed

Lives in
white flower valley

Wysłany: 2019-03-03, 18:51   
  
Caleb

  
Rogers

  

  

  

  

  

  
21 yo

  
178 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


On nie umawiał się z Sam. Ba, on nawet nie przepadał za Samanthą i gdyby nie to, że dziewczyna była córką Flanagana to zwyczajnie by jej życie uprzykrzał przy każdej możliwej okazji. W sumie w kwestii studiów to pewnie Caleb też miał podzielne zdanie, bo z jej strony chciał by Tessa była blisko niego, ale z drugiej… pragnął by się wyprowadziła jak najdalej stąd. Bo z dala od Berrylane byłaby przynajmniej bezpieczna. Dlatego dobrze, że chyba jeszcze tak oficjalnie nie poruszali tego tematu, by pewnie opinia Rogersa mogłaby doprowadzić do kłótni. Aczkolwiek tak, Caleb uważał wyprowadzkę za bardzo dobre rozwiązanie. Miles się wyprowadził, prawda? I Caleb mógł się założyć, że Miles był sto razy bardziej bezpieczny i beztroski niż Tessa w tej chwili. Więc szkoda, że mu nie powiedziała. Ale jak tak dalej pójdzie to wkrótce Caleb złoży aplikacje za nią i wyślę ją na drugi koniec kraju, o. Najlepiej do Kanady, bo tam chyba najbezpieczniej.
- Coltera? Aa, tak, jasne. Chyba się nada. W końcu to Faraday, więc… – I nagle przypomniało mu się, że widział ostatnio Connora z Fioną. Czy jego była dziewczyna wspominała coś o nim policjantowi? Bo to mogłoby być niezręczne. Już pomińmy fakt, że akta Caleba są już od dawna na policyjnym posterunku dobrze znane. Wzruszył obojętnie ramionami. – Oszalałaś? Chyba nie myślisz, że dokądś się teraz wybieram – oznajmił Caleb stanowczo i z mocą niemal natychmiast. – Ale nie musisz niczego mi dawać do jedzenia. Nie jestem głody. – Bo nie był. Pewnie jadł całkiem niedawno. W zasadzie teraz zastanawiał się czy mają jakieś wyjście z tej sytuacji, która przecież była zbyt niewiadoma i niepewna, by ją tak po prostu porzucić. Zerknął na Tess. – Nie żebym miał coś nieprzyzwoitego na myśli, ale może przenocowałabyś u mnie? Tak na wszelki wypadek. Domyślam się, że jesteś bezpieczna we własnym domu, ale… nigdy niewiadomo, prawda? – dopowiedział ze wzruszeniem ramion.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Tessa Allen


When you can't look on the bright side, I will sit with you in the dark.


Uczennica | Niania

Tylko Caleb w sercu

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2019-03-03, 19:51   
  
Tessa

  
Allen

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
167 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Źle, że Tessa zawsze chciała Kanadę zobaczyć bo wizja kusząca... Ale nie zostawiłaby bliskich! Może Miles wyjechał, i może będzie mu tam dobrze, ale to nie znaczy, że każdy musiał tak postępować. Allen byłą inteligentna, stać ją było na wiele, więc i przekonywała siebie, że każda szkoła jej to da. Poza tym uczelnie w Seattle wcale nie są złe! Zwłaszcza jak Tessa w zasadzie dalej myślała w jakim kierunku ma iść... Tutaj problem leżał! Niby myślała nad weterynarią co by pomagać w rodzinnej stadninie, no ale wiele rzeczy zmieniło się ostatnim czasem i już sama przekonana nie była. Dlatego lepiej wpierw się na tym skupić niż na wysyłaniu w nieznane.
- Więęęc... zaufani? - dokończyła za niego, pojęcia nie mając o czym sobie myśli. Tak jak wiedziała o jego eks, tak nie miała pojęcia z kim się spotyka. Przyjaźniła się z bratem Fiony, no ale to więcej o Fredzie wiedziała rzecz jasna. Plus, prawda? To pokazywało, że Caleb nie dawał swej dziewczynie powodów do podejrzeń czy jakiejś tam zazdrości. A przynajmniej nie o swoją eks.
- No może i nie... Ale nie chciałam też byś siedział o suchym pysku. Zaproponowałabym procenty, ale motocyklem jesteś - a jej samochód został na Pink Waters, więc musiałaby pieszo odprowadzać. Tak dbała! Sama może nie piła, ale miała rodziców i rodzeństwo dorosłe, więc coś tam się zawsze znalazło. Dowód też na to, że wiedziała, że abstynentem nie jest i to nic złego. Normalna sprawa. - Wiem, że tego nie lubisz, ale uroczy jesteś - zaśmiała się nawet lekko i ucałowała go w policzek. To właśnie był komentarz na to jego "nie żebym miał coś nieprzyzwoitego na myśli". - Jeśli ci to nie przeszkadza... to chętnie bym u ciebie przenocowała. Tylko muszę zabrać kilka rzeczy. Ach, ale... wtedy podwójnie możesz zagrożony być - skrzywiła się no bo jednak ten psychol co dzwonił to najwyraźniej wiedział też o Calebie. Plus, że jemu nie groził, więc bezpieczniejszy, ale może go narażać swoją obecnością!
_________________
[Profil]
 
 
Caleb Rogers


'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.


sprzedawca w Finch's Records & Instruments

everything has changed

Lives in
white flower valley

Wysłany: 2019-03-05, 22:54   
  
Caleb

  
Rogers

  

  

  

  

  

  
21 yo

  
178 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Co takiego jest zachwycającego w Kanadzie? W sensie no ja tez bym maks chciała pojechać, wiadomo, ale Amerykanie raczej się nabijają z Kanady, więc trochę nie czaję czemu Tessa chciała tam pojechać. Caleb miał swoje powody – wiedział, że tam Tessa by była bezpieczna. Może powinni razem pojechać? Uciec trochę. Co gorsze, Caleb coraz częściej myślał o tym, że ucieczka wcale nie byłaby taka karygodna. Wzruszył obojętnie ramionami w odpowiedzi. Niezupełnie zaufani, ale przynajmniej miał nadzieję, że nie zignorują sprawy tylko podejdą do niej na poważnie. Liczył na to. Choć podobno Connor, brat Noah, był bucem. Ale no nie wnikajmy w to głębiej tym razem.
Spojrzał trochę na nią zaskoczony. Chyba oszalała jeśli myślała, że piłby pod jej dachem!? Super, super, a za moment by wpadł pan Allen i doprowadził Caleba do porządku i zabronił się spotykać z jego córką. Nie zdziwiłby się Caleb gdyby się tak rzeczywiście stało. Dlatego spojrzał na swoją dziewczynę bardzo wymownie. – Nie ma opcji – wymamrotał tylko i wywrócił dyskretnie oczyma. Zestresował się w sumie troszkę, bo już w sumie dawno, bo założmy, że jednak tylko zaledwie dwa-trzy razy chyba był u Allenów, nie był w tym domu i cóż, doskonale sobie zdawał z tego sprawę, iż nie był wymarzonym zięciem i kandydatem dla córki państwa Allen. Ale chciał dobrze, prawda? I dlatego też przełamał się i przyjechał tutaj. – Daj spokój. Przynajmniej będziemy w jednym miejscu. Ja nie będę się martwił i tym nie będziesz się martwić. Wszystko spoko – oznajmił z westchnieniem, ale no uśmiechnął się lekko gdy go pocałowała w policzek. Aczkolwiek faktycznie nie lubił jak mówiła, że jest słodki.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Tessa Allen


When you can't look on the bright side, I will sit with you in the dark.


Uczennica | Niania

Tylko Caleb w sercu

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2019-03-08, 09:06   
  
Tessa

  
Allen

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
167 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Nie każdy musiał tam z Kanady się nabijać! I widać Tessa była jednym z takich osób. Widziała sporo krajobrazów, chciała zobaczyć konną policję i jakoś słyszała, że tam jest spokojniej - no i sporo seriali tam kręcili, ale to już tak dodatkowo. Prawdę mówiąc to pewnie by się wyjątkowo poczuła jakby się dowiedziała, że Caleb myśli z nią o ucieczce. We dwoje to zawsze inaczej, gdyby tak ją samą chciał wsadzić w pociąg czy tam samolot. Gorzej, że być może na taką propozycję by przystała. Nie chciała tylko żeby potem Rogers był ścigany przez kolegów z gangu.
Awwww, aż się uśmiechnęła z tą jego powagą i odmową na picie alkoholu. A "awww" to, że pod jej dachem. Pewno mało kto by się spodziewał czegoś takiego u niego. Znaczy ten kto nie znał! W sumie nie była pewna jak inne Jaszczury Caleba widzą, ale domyślała się, że nie daje im powodów do aww. Z drugiej strony... pamiętała jak się dowiedziała, iż Rogers jest bardziej rozmowny wśród kumpli niż przy niej. Teraz to takiego znaczenia nie miało bo i tak się otworzył - co niedawno udowodnił - ale kiedyś to było zaskoczenie!
- Dla kolesia z telefonu też łatwiej... Głupi żart, wiem - nawet ciężko było się przy tym zaśmiać, więc uśmiech był raczej przepraszający. Wszak przyjęła zaproszenie i chętnie przenocuje u Caleba. Tak czy siak będzie się tam czuć i tak jakoś bezpieczniej - mimo, że przyczepa, a ona spory dom ma. Spory dom to czasem problem bo nie wiadomo kto, gdzie się może ukryć! - To wejdźmy do środka bo stoimy tutaj za bardzo na widoku. No i zadzwonimy po brata Noah - odruchowo się nieco rozglądnęła bo wpadło jej do głowy, że ktoś ich może jednak obserwować. Nie byłoby to takie dziwne zważywszy na dzisiejsze telefony, wiec pociągnęła Caleba za sobą.
_________________
[Profil]
 
 
Caleb Rogers


'Cause all I know is we said hello and your eyes looking like coming home.


sprzedawca w Finch's Records & Instruments

everything has changed

Lives in
white flower valley

Wysłany: 2019-03-12, 23:56   
  
Caleb

  
Rogers

  

  

  

  

  

  
21 yo

  
178 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


On też w sumie słyszał, że tam jest spokojniej i ogólnie sielankowo. Dlatego może myśl, by wysłać tam Tessę nie była taka zła. W sumie… plan jest taki, że za parę lat jak sobie porządnie zarobią na dom, zamieszkają w Kanadzie i tam będzie ich happy end. Super, ale do tego jeszcze sporo czasu. No i ogólnie pasuje też przeżyć do tego czasu a w Berrylane nie było to takie łatwe jak mogłoby się wydawać. Kiedyś jej pewnie zaproponuje ucieczkę.
I zdecydowanie Caleb się teraz inaczej przy niej zachowywał. To chyba jasne. Przecież byli razem już od dłuższego czasu i w dodatku w ostatnim czasie chyba naprawdę kilka razy już jej udowodnił jak bardzo się o nią martwi i jak mu na niej mocno zależy. W sumie to mógłby nawet powiedzieć, że chyba ją kochał. Ale nie chciał tego mówić na razie, bo wciąż gdzieś tam w jego głosie dzwoniło, że musiałby dodać to chyba, a nawet on by wiedział, że kiepsko by to zabrzmiało. Poza tym był zdania, że na wszystko przyjdzie czas.
Skarcił ją tylko wzrokiem, ale nic się nie odezwał. Naprawdę uważał, że lepiej będzie jeśli u niego przenocuje. Już nie mówię o tym, że Caleb naprawdę lubił, gdy Tessa u niego nocowała. Z wielu powodów. Ale głównie dlatego, że po prostu jej obecność zapewniała mu spokój ducha i nie musiał się martwić, że coś jej może grozić. – Okej, okej – wymruczał i poszedł za nią do środka. – Mogłabyś zadzwonić ty? Bo… chyba rozumiesz? – No kompletnie mu było nie po drodze. Już i tak czuł się bardzo poniżony z racji tego, że w ogóle musieli dzwonić po jakiegokolwiek gliniarza.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Connor | Liv | Happy
 
Tessa Allen


When you can't look on the bright side, I will sit with you in the dark.


Uczennica | Niania

Tylko Caleb w sercu

Lives in
auburn pine houses


Wysłany: 2019-03-14, 19:11   
  
Tessa

  
Allen

  

  

  

  

  

  
18 yo

  
167 cm

  
W Berrylane od zawsze

  


Awww... gdyby Caleb tak ładnie dzielił się z nią swoimi myślami to pewnie ciągle by słyszał coś takiego. Ciężko byłoby powstrzymywać się ze stwierdzeniem, że uroczy był. Pewnie mało kto podejrzewałby Rogersa o podobne myśli, a takie słodkie były! Nawet ucieczka sama w sobie, ale wiadomo, że by tak rodziny bez informacji nie zostawili.
Chyba brzmiałoby jak powód do niezręczności albo i kłótni bo brzmiało okropnie. Poparłaby go w tym aby nie mówić czegoś czego pewnym się nie jest. A ona nie miała zamiaru nikogo tutaj naciskać - w tym samą siebie. Dobrze podkreślić, że samej Tessie również na Calebie bardzo zależało. Dlatego tak popędziła do jego domu i wciąż się martwiła czy to jemu się nie dostanie - znowu - jak będzie chciał ją chronić. Przychodziły myśli, że powinna sama sobie z tym radzić i go nie narażać. Tyle, że rozsądek mówił, że no cóż... Rogers ma większe doświadczenie jak o niebezpieczeństwa chodzi, a ona czuje się na pewno bezpieczniej przy nim. Chociaż starała się sobie radzić, gdy zagrożenie przychodziło - ale bohaterką na razie żadną nie była.
- Nie patrz tak na mnie bo kiepsko będzie się spało - skrzywiła się niegroźnie, gdy tak ją wzrokiem skarcił, więc i uszczypnęła go leciutko w policzek. Lepsze to od tego be wzroku. Sama wiedziała, że żart najlepszy nie był, ale nie zasłużyła na karę!
- Jasne, nie ma sprawy. Mam wrażenie, że tam to powinni już znać mój numer na pamięć - delikatnie się uśmiechnęła, gdy już w środku byli bo jednak znała doskonale sytuację jego, jak i Jaszczurek... i ich kontaktów z policją. Co prawda uważała, że dobry gliniarz nie zignoruje żadnego zgłoszenia, ale prawda taka, że przez Huntsa to często dzwoniła na komisariat. Dlatego po telefon sięgnęła.
_________________
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6