menu


Poprzedni temat «» Następny temat
James Underwood
Autor Wiadomość
James Underwood


I like you 'cause you like me and you don't like much.


sieje postrach w sądzie

i troszkę się miota, samotny w tym życiu

Lives in
auburn pine houses

Wysłany: 2019-02-11, 00:15   James Underwood
  
James

  
Underwood

  

  

  

  

  

  
33 yo

  
186 cm

  
W Berrylane od paru miesięcy

  


James Reginald
Underwood
przyjezdny scream Sebastian Stan
DATA I MIEJSCE URODZENIA29.10.1985, Seattle
STAN CYWILNYkawaler
ZAWÓD I MIEJSCE PRACYadwokat, Luvera Law Firm
ORIENTACJAheteroseksualny
WYZNANIEateista
DZIELNICA MIESZKALNAAuburn Pine Houses
I know what you did last summer
Miał być lekarzem, a tak przynajmniej zaplanowali sobie to jego rodzice. Miał iść w ślady dziadków, rodziców, wujostwa - generalnie Underwoodów, którzy znani byli doskonale w środowisku medycznym i nawet poza nim. Nikt nawet nie przypuszczał, że mały James mógłby urodzić się obdarzony czysto humanistycznymi zdolnościami i od najmłodszych lat, gdy tylko zaczęło to wychodzić na jaw, starano się to z niego wyplenić. Chociaż jego dzieciństwo było naprawdę bezproblemowe i poza uczeniem się nie miał absolutnie żadnych obowiązków, właściwie to właśnie ta nauka sprawiała mu spore problemy. Rodzice przez wiele lat nie chcieli przyjąć do wiadomości, że chemii nie jest w stanie zrozumieć w pełni, tak samo jak tego, że biologia jakoś nigdy nie była mocną stroną. Przez wzgląd na to, większość szkolnych lat spędził na wkuwaniu tych dwóch przedmiotów, aspirując zawsze jak najwyżej, chociaż sam wiedział doskonale, że nigdy niczego w tej dziedzinie nie osiągnie. Pogodził się z tym właściwie bardzo szybko, w odróżnieniu od całej rodziny, która prawdopodobnie nie przełknęła tego nigdy. Nie wyprzedzając jednak zbytnio, liceum dla Jamesa było pasmem porażek i chociaż jeszcze się wtedy tak bardzo z tym nie obnosił, dość wcześnie zaczął myśleć o innym kierunku kształcenia, niż osławiona w ich rodzinie medycyna. Przyznał się do tego swoim rodzicom dopiero przed samym pisaniem SATów, gdy wszystko było pewne i nie do zmiany. Rodzice nie wierzyli mu, że po studiach politycznych, które sobie wybrał, faktycznie chce iść na prawo. Miesiącami wysłuchiwał, jak głupio postąpił, jak bardzo ich zawiódł, jaki wstyd przyniósł rodzinie. Government, co to w ogóle był za kierunek? Hańba. Bardziej wierzył w to, że ojciec go wydziedziczy, niż zapłaci za te studia, ale nic takiego nie miało miejsca - długo nie wiedział, jak to się stało, jednak gdy przeanalizował zachowanie rodziny, prędko zrozumiał, że to zniszczyłoby ich reputację, więc zgodzili się dla świętego spokoju i dzięki temu, że James dostał się na Stanford. Wraz z opuszczeniem Seattle, Kalifornia stała się dla młodego Underwooda domem na wiele lat, bo tak jak obiecał, po studiach undergraduate rekrutował na prawo i dostał się bez jakiegoś większego problemu. Żeby nie było, to był ostatni moment, gdy mu się naprawdę poszczęściło, a łut szczęścia skończył się, gdy rozpoczął nowe studia. Był stuprocentowym humanistą i nigdy nie miał problemów z zapamiętywaniem wiedzy, jeśli tylko nie były to wzory ani tkanki, ale na prawie należało mieć o wiele większe przebicie i odporność psychiczną, niż James posiadał w tamtym momencie. Wiele razy umykały mu okazje na zabłyśnięcie, bo był zbyt nieśmiały albo nikt nie słyszał jego pomysłów, bo wstydził się ich powiedzieć na głos - nawet jeśli były naprawdę dobre. Cały pierwszy rok upłynął mu na ciężkiej nauce i rozważaniu, czy w ogóle warto zostawać. Ale został, a w wakacje dostał się na staż do naprawdę niezłej kancelarii i nie żałował już nigdy więcej. Tam też odbywał już wszystkie swoje praktyki do samego końca studiów. Gdy otrzymał tytuł i uprawnienia, wyjechał - najpierw do San Francisco, a niewiele później do Los Angeles, w żadnym z tych miast nie zagrzewając jednak miejsca na dłużej. Wszystkie posady, które otrzymywał, traktował raczej jako zdobywanie doświadczenia, ale na pewno nie planował powrotu do domu. Wieść o śmierci jego babci, która jako jedyna z całej rodziny utrzymywała z nim kontakt po wyjeździe i nigdy nie krytykowała jego wyborów, wstrząsnął nim jednak na tyle, że spakował walizki i wrócił do Seattle. Gdy już się tam zjawił, nawet mimo niechęci rodziny, nie miał serca po raz kolejny wyjechać. Chociaż powtarzał sobie, że to tylko na chwilę, ostatecznie nie był w stanie wrócić do Kalifornii, nic go tam tak naprawdę nie ciągnęło. W samym Seattle nie chciał zostawać, zatrudnił się tylko w jednej z kancelarii w rodzinnym mieście i osiadł w Berrylane, gdzie babcia żyła i zostawiła po sobie dom. Oczywiście nie obeszło się bez spłacenia części rodzeństwa, ale zrobił to bez większego problemu i bardzo mu z tym dobrze. Uroczy dom z ogrodem w pięknej okolicy na własność to coś, czego od dawna było mu trzeba.
Let me in
ambitny, bezpośredni, cyniczny, dociekliwy, dumny, momentami egoista, elokwentny, impulsywny, niezależny, obowiązkowy, oschły, przebiegły, realista, rzetelny, schludny, spostrzegawczy, uczciwy, uparty, wierny, zazdrosny, zdecydowany, zrzędliwy
American Horror Story
Jako, że pochodzi z Seattle, niestety niewiele wie o lokalnych legendach. Słyszał jednak o morderstwach i to całkiem sporo, więc pewnie i jakieś historyjki wymyślone w Berry przed laty obiły mu się o uszy.
Why don't you play in hell
» James bywa porywczy i arogancki, jednak wewnątrz wszystkim przejmuje się bardziej, niż powinien i niż by chciał. Wydaje ci się, że coś go nie obejdzie, bo zewnętrznie na to nie zareaguje? Nic bardziej mylnego. Naprawdę łatwo go zranić, po prostu jest zbyt dumny, by to okazać.
» Ma trójkę rodzeństwa - wszyscy z nich są lekarzami, ponadto żadne nie utrzymuje z Jamesem żadnego bliższego kontaktu. Nie żeby mu to przeszkadzało.
» Ma skłonności do przepracowywania się, a znajomości głównie zawiązuje tylko ze swoimi współpracownikami.
» Kompletnie uzależniony od kawy. Zarówno siedzenie do późna, jak i ekstremalnie wczesne wstawanie wiąże się u niego z wypiciem całego mnóstwa tego napoju, lub - jeśli nie ma wyjścia - napojów energetycznych. Ewentualnie i tego, i tego.
» Po alkoholu o wiele łatwiej wyprowadzić go z równowagi, choć sam w sobie jest nerwowy i nietrudno go sprowokować - lepiej nie zabierać go na mecze do baru, bo nie raz, jeszcze na studiach, wdał się w jakąś awanturę pod wpływem i trochę się z kimś poszarpał.
» Podobnie jak z resztą rodzeństwa, nie dogaduje się najepiej ze swoim bratem bliźniakiem i przypuszcza, że ostatni raz, kiedy istniała między nimi jakaś większa więź był jeszcze wtedy, kiedy obaj byli w brzuchu ich matki.
» Rozrzutność to słowo, którego nie ma w jego słowniku. Nie jest skąpy, ale potrafi doskonale zarządzać swoimi pieniędzmi i nie ma tendencji do przepuszczania ich na głupstwa.
  
[Profil]
  MULTI: ursula, charles
 
Berrylane


BERRYLANE

Wysłany: 2019-02-11, 13:37   


Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 5