menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Inne
Autor Wiadomość
ELIANA A. MILLINGTON



w Berrylane od zawsze

prowadzę agroturystykę i tresuje psy

32
yo

159
cm

mąż mi umarł

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-09-01, 13:43   
  
Eliana A.

  
Millington

  
actually it's miss Chanandler Bong

  

  

  

  

  

  


BRAT/SIOSTRA/KUZYN ZMARŁEGO MĘŻA

który chce jej zabrać cały dobytek

"Chandler" razem z mężem zainwestowała w otworzenie agroturystyki w Berry, wybudowali wszystko od podstaw na ziemii należącej do rodziców jej męża. Wszystko było spoko dopóki jej mąż żył, chociaż teściowie nigdy za nią jakoś mocno nie przepadali to jednak jakoś się dogadywali. Pół roku temu jej mąż miał wypadek samochodowy i kopnął w kalendarz zostawiając Chandler z całym gospodarstwem. Przez kilka pierwszych tygodni po śmierci męża wiadomo, że nie miała głowy do tego żeby się zajmować sprawami majątkowymi. W końcu jednak okazało się, że rodzina zmarłego męża uważa, że skoro agroturystyka jest na ich terenie to znaczy, że ona nie ma nic do gadania i powinna się stąd wynosić. Oczywiście ona tego nie chce zrobić, bo wiele kasy zainwestowała w to miejsce i zaczynają się przepychanki, nagabywanie i kłótnie.
No i właśnie potrzeba takiego przedstawiciela rodziny,z którym Chandler najmocniej się kłóci i,z którym regularnie drze koty. Czyli jak wiadomo relacja raczej negatywna, chociaż może jakoś fabularnie się dogadają. Nie wykluczam tego xd

Rodzina jest z Berrylane więc tylko tego w sumie wymagam.

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 01/09/2019



I'm here to help you

and i like you

Młody facet, którego Chandler zatrudniła do pomocy przy agroturystyce i zwierzakach. Nie płaci mu jakoś super dużo ale w sumie może u niej mieszkać, bo i tak zbyt wielu gości to nie mają. Spędzają ze sobą dość sporo czasu i świetnie się dogadują, a z czasem on zaczyna do niej czuć mięte i ją trochę podrywać. Niby dla niej to komplement i początkowo stara się to ignorować, jednak z czasem staje się to coraz bardziej intensywne i z jednej strony jej podoba się to zainteresowanie, chłopak zresztą też się jej podoba ale po pierwsze ona niedawno pochowała męża, po drugie jest jego szefową, a po trzecie facet jest od niej sporo młodszy. Chandler stara się ignorować narastającą między nimi chemię, a jak się sprawa dalej potoczy to już wyjdzie na fabule, bo nie lubię nic zakładać z góry.

- chłopak musi mieć minimum 18 max 24 lata zeby jednak jakaś różnica wieku między nimi była i to w sumie tyle jeżeli chodzi o wymagania.

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 01.09.2019


My się tylko ze sobą bawimy

i dużo pijemy

Przyjaciel z dawnych lat, w którym kiedyś Chandler się podkochiwała, później jednak wyszła za mąż i nic z tego nie wyszło. Przez lata gdy była czyjąś żoną to nie widywali się zbyt często ale po śmierci jej męża odnowili ze sobą kontakty i bardzo jej pomaga w przejściu żałoby... głównie po prostu z nią chlejąc do oporu i wyciągając na jakieś miejskie dożynki czy inne dziwne imprezki. Kiedyś po pijaku wyznaje mu, że miała na niego małego crusha i nawet lecą ze sobą w ślinkę ale później tego żałują, bo jednak przyjaźń jest przecież najważniejsza! Chyba... no przynajmniej tak być powinno ale zobaczymy, bo może być przecież różnie.

- mniej więcej w jej wieku, max 35 lat minimum 30, żeby się znali jeszcze z czasów nastoletnich. Musieli więc albo chodzić ze sobą do liceum w Berry albo spotkali się już na studiach w Seattle.

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 01.09.2019


My very best friend

love you to the moon and back

Poznały się w piaskownicy kilka wieków temu, kłóciły się tam o różową łopatkę i praktycznie się ze sobą przez to pobiły. Ich mamusie kazały im się przeprosić, podać rączki i podzielić ładnie łopatką... no i się podzieliły, jakoś dogadały i zaprzyjaźniły na kolejne kilka wieków w przód. Wiedzą o sobie wszystko, mają zsynchronizowane miesiączki i często potrafią się porozumieć praktycznie bez słów. Wspierają się nawzajem, doszły do wniosku że jak im się do 40-stki życie nie ułoży to razem zamieszkają i adoptują ze trzy koty. Prawdziwa przyjaźń!

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 01.09.2019
_________________
[Profil]
  MÓW MI: cyc
MULTI: hayden - gin - willy - jolly - dawsey - laila - marcy
 
Philippa Hargrove



w Berrylane od niedawna

tu ukradnie, tam sprzeda z zyskiem

21
yo

163
cm

przepraszam, co?

Lives in:
flamingo motel

Wysłany: 2019-09-02, 13:51   
  
Philippa

  
Hargrove

  
Jerzyk to ptak podobny do jaskółki, jeżyk to mały jeż.

  

  

  

  

  

  


First Love Never Die


I feel like talking cause it's been a long time

Cytat:
Chłopak, który był na tej samej imprezie, nie tylko uratował ją z łap obleśnego dupka, ale i wezwał pogotowie, gdy przestała oddychać. Miał potem problemy, owszem, ale i tak dzielnie odwiedzał ją w szpitalu. Był też przy niej wtedy, gdy na jaw wyszło, że Phili nie posiada aktu urodzenia i jakiejkolwiek historii medycznej. Jej matki gorączkowo próbowały się wytłumaczyć, ale Philippa wiedziała, że kłamią. Mimo wszystko wizja utraty ich była dla niej tak przerażająca, że to właśnie z jej strony padła propozycja ucieczki. I tak nie żałowała niczego, co za sobą miałaby zostawić - poza wyśnionym, idealnym chłopakiem, nic nie trzymało jej na Florydzie. Początkowo chciała zachęcić go, by wyruszył z nimi, ale ostatecznie uznała, że nie może prosić go o coś takiego. Bez słowa więc zniknęła


Szukam wspomnianego chłopaka z przeszłości Phili, który był jej pierwszą, poważną miłością. Co prawda znali się zaledwie dwa tygodnie i nie można powiedzieć, że byli w związku, ale chciałabym, żeby dla niego też ta relacja była niezwykle silna. Philippa w tamtym czasie zaczynała już być szaloną buntowniczką, więc byłoby fajnie, gdyby pan X był jej przeciwieństwem. Co robił wtedy na Florydzie i gdzie dokładnie to było? Specjalnie nie określałam niczego w kp, żeby zostawić wybór tobie. Mieszkał tam? Był na wymianie? Może odwiedzał rodzinę? Najważniejsze jest to, że poznali się dzięki wspólnym znajomym i całkowicie się od siebie uzależnili. Gdy Phili trafiła do szpitala, jako jedyny cały czas przy niej był i wspierał wtedy, gdy okazało się, że jej serce jest w bardzo złym stanie. Gdy zaś na jaw wyszło, że Phili prawdopodobnie została przez swoje matki uprowadzona, obiecał, że dołoży wszelkich starań, by pomóc jej od nich uciec. Philippa była wtedy niezwykle rozdarta, ale i tak wybrała życie ze swoimi przybranymi matkami - korzystając z tego, że nie było go akurat w szpitalu, uciekła stamtąd i nie zostawiła mu nawet najmniejszej wskazówki na temat tego, gdzie się udaje. Fajnie, jakby Iksik dość mocno to przeżywał i długo jej szukał - pewnie twierdził, że matki ją porwały i biedna Phili potrzebuje pomocy. Potem natrafiając na fałszywe plotki, mógł się dowiedzieć, że Philippa zmarła na serce, co również dość mocno na niego wpłynęło. Reasumując, chciałabym, żeby obwiniał się o to, że nie zdążył jej pomóc w porę - poza tym, tylko on widział w niej tę dobrą stronę, więc tym bardziej twierdził, że gdyby pomógł jej wyjść z kiepskiego otoczenia, żyłaby nadal i była całkowicie inną osobą. Teraz wpadliby na siebie w Berrylane i... co dalej, to zobaczymy ^^ Na pewno do siebie nie wrócą, ale mogliby próbować - fajnie więc, jakby pan X był w jakimś związku, żeby sprawy pokomplikować, ale oczywiście nie jest to żadnym wymogiem! Na pewno Phili wciąż będzie w nim zakochana, bo takie uczucia zostają w człowieku na długo, ale raczej nie uda im się wrócić do tego, co było i mogłoby być. A tak właściwie, to wszystko możemy ustalić na pw i potem zobaczyć też, jak nam wyjdzie to na fabule 8)

Wiek: 21 - 29 lat

AKTUALNE
AKTUALIZACJA:13/09/2019


I will never love you more than Woody Allen movies


Come on, don't be mad, I told you I need you

Życie Philippy można by już spisać na straty - nie tylko nie ma rodziny i bliskich, ale też jest całkowicie zagubiona w świecie. Żyje z dnia na dzień, pomieszkuje wszędzie tam, gdzie nie musi dużo płacić za wynajem i kradnie bez opamiętania. Dość mocno zadziera z prawem, licząc na to, że los będzie jej sprzyjać i nigdy nie trafi z tego powodu do więzienia. Poza tym ma chore serce i raczej nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo jest z nią źle. Nie chodzi do lekarza, nie bierze leków. Zamiast tego imprezuje, pije, sięga po narkotyki i wierzy, że wszystko jakoś samo się ułoży.
Szukam dla niej pana, trochę od niej starszego, któremu wywróci życie do góry nogami. Fajnie, jakby był policjantem lub kimś w tym rodzaju, ale nie jest to wymogiem - może być po prostu osobą, która wierzy w wymiar sprawiedliwości i gardzi osobami takimi, jak ona. Chciałabym, żeby przyłapał ją na kradzieży i usiłował doprowadzić na policję, ale oczywiście zmiękłoby mu serce i zostawiłby ją w spokoju. Oczywiście ze wskazaniem, że następnym razem nie będzie już tak miły i nie da się nabrać na jej sztuczne łzy. Ona oczywiście potraktuje to jak wyzwanie i za zabawne uzna komplikowanie mu życia i testowanie jego charakteru. On, początkowo całkowicie do niej uprzedzony, w końcu odkrywa, że coś do niej czuje. Uzna też, że Phili jest kompletnie zagubiona w życiu, więc postanowi jej pomóc wrócić na dobrą ścieżkę. Znajdzie jej dobrą pracę, będzie pożyczać pieniądze, oferować będzie także pomoc w znalezieniu lepszego mieszkania. Phili zauważy, że zaczęły nim kierować uczucia, których nie podziela, ale zamiast się wycofać, zacznie to wykorzystywać. I tak, stanie się taką małą, wkurzającą komplikacją w jego życiu, do której będzie mieć słabość. Jak to nam dalej pójdzie, co z tego wyniknie, możemy ustalić na privie albo zobaczyć na fabule ^^ Nic zobowiązującego, ale jak chcesz dodać do tej koncpecji coś od siebie, to śmiało <3

Wiek: 24 - 32 lata (ale możemy handlować :lol: )

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 13/09/2019
  
[Profil]
  MÓW MI: oto jest spółka zło Dundersztyca
MULTI: Colter i tak dalej
 
Rex Monroe



w Berrylane od około roku

ratownik i przewodnik

37
yo

185
cm

który myśli że na związki to już za późno

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-09-02, 16:22   
  
Rex

  
Monroe

  
Form follow function

  

  

  

  

  

  


droga do domu

Więzi które stworzył
W trakcie swojego dotychczasowego życia dosyć często zmieniał miejsca pobytu i nie ograniczał się do jednej profesji. Zawsze jednak kręcili się koło niego ludzie - w trakcie nauki i pracy. Byli jego kolegami, kochankami, pomagał im w potrzebie, prowadził, zapewniał mniej lub bardziej etyczną rozrywkę. Do tego ewentualna rodzina której dawno nie widział, a do której może powrócić.

W skrócie - szukam więzi, ludzi których znał/zna i z którymi coś go łączy. Nie mam sprecyzowanych wymagań, bo KP dopiero tworzę. Może to być rodzina z Seattle lub Berrylane. Ukochany/a chłopak/dziewczyna z czasów nauki i pracy w Seattle. Nowa miłość która łatała go i doprowadziła do ponownej sprawności. A może ktoś jeszcze inny?
Jestem otwarta na pomysły i propozycje.

Dla ułatwienia krótko o postaci:
Typ porządnego faceta, odpowiedzialnego i przejmującego się. Raczej introwertyk, spokojny, typ samotnika - imprezy i chlanie do samego rana to nie jego działka (chyba że w małym gronie, które zna - wtedy czemu nie ;) ). Blisko związany z naturą.
Możliwość zmiany imienia i nazwiska, ale wizerunku mi nie ruszać!
Wiek 37-41 lat, z możliwością niewielkiej negocjacji.

Zarys jego historii (z możliwością zmiany ofc):
Urodził się w Seattle lub Berrylane. Jako młody chłopak kilka lat przebywał na farmie u swojej dalekiej rodziny. Studiował i pracował w ratownictwie medycznym w Seattle. Zawsze jednak ciągnęło go do natury, więc w porywie szaleństwa wyjechał do Kolumbii Brytyjskiej, gdzie zaczął parać się łowiectwem. Szybko jednak okazało się, że dużo bardziej opłaca mu się znajdować i wystawiać zwierzynę dla bogatych amatorów strzelania do dzikiej przyrody. W trakcie jednej z tego typu wycieczek miał spotkanie szóstego stopnia z wkurzonym grizzly. Było bardzo źle, ale ostatecznie skończyło się tylko (albo aż) milionem szwów, długim pobycie w szpitalu, a potem jeszcze dłuższą rehabilitacją poszarpanej kończyny. Miał niebywałe szczęście - po tej przygodzie chodzi, biega i przewiduje pogodę. No może czasem noga pobolewa przy wytężonym wysiłku, ale pamiątka niedźwiedzich zębów nie ogranicza mu możliwości. Zresztą zaraz jak wydobrzał wrócił do pracy, ograniczając się jednak do oprowadzania ludzi po lasach bez broni. W międzyczasie zrobił uprawnienia na ratownika-poszukiwacza zaginionych. Po kilku latach postanowił zamieszkać/wrócić do Berrylane - dlaczego? Może chciał mieć coś swojego? Może skusiła go okoliczna przyroda? A może ktoś go tutaj potrzebował? Do ustalenia ; )

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 02/09/2019
  
[Profil]
 
 
Dusty O'Leary



w Berrylane od zawsze prawie

grafik koncepcyjny na urlopie

31
yo

161
cm

jej mąż zaginął bez śladu

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-09-02, 19:55   
  
dusty rose

  
o'leary

  
you took my soul and wiped it clean, our love was made for movie screens

  

  

  

  

  

  


wybaczaj kiedy nie wracam

zaginiony mąż
Dusty to trzydziestojednoletnia super babeczka, która zajmuję się grafiką (chociaż aktualnie ma urlop). Urodzona w Berrylane, wróciła niedawno do swojego rodzinnego miasteczka, żeby dowiedzieć się co się stało z jej mężem. Poszukuję właśnie tego nieszczęsnego męża, który zaginął pół roku temu. Jak to się stało? Cóż, pojechał do Berrylane do chorego brata (który, tak swoją drogą, zmarł). Po kilku dniach zadzwonił, żeby dać znać, że wraca do domu i niedługo się zobaczą. Problem jest taki, że po tym telefonie kontakt się urwał. Nikt z rodziny nie wiedział co się stało z panem X, a sama Dusty nie potrafiła nic ustalić. Wiedziała tylko, że wyszedł ze szpitala, wsiadł w samochód i odjechał, a co się później z nim stało? Tego już nie wie. To też zależy już od waszego pomysłu. Może miał kogoś na boku? Może nie chciał już żyć z Dusty, bo tak? A może coś mu się rzeczywiście stało? To już jest do ustalenia! Chętnie pomogę w wymyślaniu, jakby co. Nie narzucam prawie nic - wizerunek czy charakter jest mi obojętny, ale X musi mieć na nazwisko O'Leary (na forum ma już siostrę Margo). Poza tym fajnie, jakby nie był jakimś starcem ani gówniarzem, cnie! Obiecuję dużo fajnych akcji - na pewno będziemy rozgrywać dużo dramatów, bo Dusty wciąż go kocha i tęskniła za nim niesamowicie, czy sie ucieszy z jego powrotu, czy wyjdzie z tego dramka ogromna to też zależy dlaczego zniknął.

    ♣ PW najlepiej kierować na konto Dagny Bowden na niej najłatwiej mnie złapać;
    ♣ gwarantuję dużo gierek, w miarę częste posty (postaram się) dużo relacji z innymi ludźmi i może darmowy podpisy;
    ♣ docelowo się pewnie rozejdą, ale zobaczymy jak to w życiu wyjdzie;
    ♣ a, no i nie lubię szukać jednak osoby milion razy, co nie;



REZERWACJA
AKTUALIZACJA: DD/MM/RR
_________________
  
[Profil]
  MÓW MI: aneczka/dagny
MULTI: never ending story
 
William R. Melbourne



w Berrylane od zawsze z przerwami

muzyk ale w sumie to szukam pracy

25
yo

178
cm

piszę miłosne piosenki i może je jakiejś zaśpiewam

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-09-03, 22:32   
  
Willy

  
Melbourne

  
kiss kiss bang bang

  

  

  

  

  

  


Jesteś szalona, mówię Ci

ale w sumie to spoko

Willy jest miłym i kochanym chłopcem, imprezuje oczywko ale raczej jest dość grzeczny, nawet jak się najebie to nie robi rozrób i nie sprzedaje dywanów. Sam uważa siebie za kogoś kto lubi spontan i raczej nie planuje jakoś mocno swojej przyszłości ale gdy poznaje Panią X to się okazuje, że tak naprawdę jest chodzącym kalendarzem.

Chodzi mi o babkę, która będzie taka serio szalona, nie będzie się za bardzo martwić jakimiś przyziemnymi rzeczami i Willa trochę rozerwie. Mogli się znać już wcześniej albo się dopiero poznają i nagle dzięki Pani X wylądują na promie w Kandzie. Will pewnie byłby trochę zauroczony jej osobą i pewnie, by ją trochę kokietował i na swój lekko niezdarny sposób podrywał.

Nie mam w sumie żadnych wymagań, byle Wam było miło i przyjemnie <3

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 03.09.19



once upon a time

a few mistakes ago
DZIEWCZYNA, ona i William spotykali się ze sobą w liceum. Byli dobrą parą, która jednak miała sporo ciemnych sekretów. To był okres w życiu Melbourna, w którym zadawał się z trochę szemranym towarzystwem, kradł auta, sprzedawał jakieś prochy. O takie tam jakieś niewinne przestępstwa. Ona o tym wiedziała, bo sama święta nie była. Mogła mieć brata, który należał do gangu albo sama w nim była, w każdym razie też robiła jakieś małe przekręty i dzięki temu się ze sobą dogadywali. Było im ze sobą dobrze, w ogóle fajna sprawa. Wspólnie zwiewali kradzionymi samochodami, brali jakieś tabsy, no ogólnie życie na adrenalince. W końcu jednak gdy szemrani kumple Willa pobili prawie kogoś na śmierć to Melbourne doszedł do wniosku, że no bez przesady. Co innego kradzież auta, a co innego bicie niewinnych osób, które po prostu pojawiły się w złym miejscu o złym czasie. Postanowił więc z tym zerwać chcąc zabrać ze sobą też swoją dziewczynę, która jednak nie była zainteresowana normalnym życiem i przez to się rozstali. William stał się dobrym i miłym chłopcem próbując o wszystkim zapomnieć.
DO CZASU...
Po powrocie do Berry po dłuższej nieobecności William wpada na starych znajomych, którzy coś od niego chcą... a on nie koniecznie chce się znów mieszać w nielegalne sprawy. To był początek powrotu do przeszłości. Teraz dziewczyna pojawia się w jego życiu i tu mam dwa scenariusze.
1. Chce sama się oderwać od tych złych rzeczy i prosi go o pomoc.
2. Próbuje go szantażować w imieniu swoich szemranych kolegów, że musi im pomóc z jakimś przekrętem, bo inaczej wszystko powie jego rodzinie i przyjaciołom, w których oczach Willy chce wyglądać jak najgrzeczniejszy karmelowy chłopiec w historii karmelowych chłopców. Chce go sprowadzić na złą drogą używając najbardziej niebezpiecznej broni na świecie - kobiecych atutów.

Także w sumie reszta jest do dogadania w zależności od tego, w który ze scenariuszy pójdziemy.

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 03.09.19
_________________

    Patrzyłem na ciebie przez szyby, pukałem do ciebie przez szkło
  
[Profil]
  MÓW MI: cyc
MULTI: Hayden, Ginevra, Jolly, Laila, Dawsey, Marcy
 
Marcy Bowden



w Berrylane od zawsze

studentka medycyny, dorabia w wesołym miasteczku

22
yo

158
cm

umawia się z Vincem

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-09-04, 23:58   
  
Marcy

  
Bowden

  
If you only knew the bad things I like, don't think that I can explain it. What can I say, it's complicated.

  

  

  

  

  

  


F.R.I.E.N.D.S

BESTIES

Nie ma się co dużo rozpisywać, potrzebna mi paczka przyjaciół dla Marcy. Mogą to być jakieś życiowe pokraki ale nie muszą! Chciałabym żeby mieszkali ze sobą, albo przynajmniej w swoim sąsiedztwie i byli ze sobą mocno związani. Mówiliby sobie o wszystkim i nie mieli żadnych tajemnic, albo przynajmniej prawie żadnych. Oczywiście wyjadaliby sobie wszystkie dobre rzeczy z lodówki, a gdy jakieś miałoby złamane serce to piliby do oporu grając w głupie gry i przeklinając miłość. Wiekowo byłoby dobrze gdyby byli zbliżeni do wieku Marcy czyli tak 20-26.

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 04.09.2019


You piss me off

and i hate you sooo much

Pan lub Pani lekarz, z którym Marcy ma praktyki. Marcy zdecydowanie nie należy do ulubieńców pani/pana prowadzącego. Mają straszną kosę i pan/pani zawsze dają jej jakieś durne zadania do zrobienia próbując jej udowodnić jak bardzo się nie nadaje do tego zawodu, ona stara się oczywiście jak może żeby sprostać wymaganiom, ale czasem to nie wychodzi. Bowden nie wie co takiego zrobiła, że się tak na niej wyżywa, ale później wyszłoby, że jej ojciec razem z gangiem mogliby coś tam namieszać w rodzinie pani/pana lekarza i przez to ona ma tak pod górkę. Koniec końców może sprawa, by się jakoś wyjaśniła ale to wszystko będzie na fabule...

Jedyne wymaganie to, że lekarz ma pochodzić z Berry, a pracować w szpitalu w Seattle.

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 04.09.2019
_________________

    Don't matter what you say, don't matter what you do I only
    wanna do bad things to you. So good, that you can't explain it.
    What can I say, it's complicated.

[Profil]
  MÓW MI: cyc
MULTI: HAYDEN I GIN I JOLLY I DAWSEY I LAILA
 
Keith Faulkner



w Berrylane od Urodzenia, ale wrocil

Pisze słabe seriale dla wielkich platform

36
yo

183
cm

z gromadką zwierząt

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-09-05, 22:31   
  
Keith

  
Faulkner

  
Jestem debilem

  

  

  

  

  


Keith nie umie w relacje. Kompletnie.



Wzięłaś ze mną ślub bo starzy nam kazali.
Także poszukuje postaci kobiety, najlepiej w przedziale wiekowym 26-36 która kilka lat temu wzięła ślub z Keithem. Chyba najlepiej będzie przytoczyć kawałek karty.
Cytat:
Kiedy Faulkner, jako najstarszy z ich synów, skończył 30 lat, a nadal nie wziął ślubu, ba, nawet nie przyprowadził żadnej dziewczyny na obiad, zaczęli być bardzo, BARDZO zniecierpliwieni. Początkowo sugerowali mu to dyskretnie, z czasem przerodziło się to w bardzo bezpośrednie przypominanie o zawarciu jakiegoś związku. Wreszcie jednemu z nich przypomniało się, że kilka lat wcześniej, na ślub jakichś kuzynów, Keith przyszedł z pewną bardzo interesującą młodą panną, więc zaczęło się regularne dopytywanie, czy to była jego dziewczyna, czy też nie. Czy są nadal razem czy nie? Biedny chłopak zaczynał być coraz bardziej zmęczony ich gadaniem. Sytuacja się nie poprawiła, kiedy Faulkner zdecydował się wrócić z Los Angeles, gdzie studiował i pracował ostatnie lata.
[...] Oczywiście, że Keith od razu zdecydował się wrócić do swojego rodzinnego miasteczka. Wreszcie miał możliwość pracy na odległość. Oznaczało to jednak jedną straszną rzecz- będzie przebywał w mieście w którym żyją rodzice. Co gorsza, początkowo nawet z nimi mieszkał. To rozpoczęło ciągłe przypominanie o wyjściu za mąż, eleganckiej rodzinie i dzieciach. Co prawda wiedział, że zaraz się wyprowadzi- dom już sobie znalazł, czekał tylko na wyprowadzkę poprzednich właścicieli- ale jego cierpliwość się skończyła. Zadzwonił do przyjaciółki z którą był na tym pamiętnym ślubie i ubłagał ją o przyjazd do berry jako jego dziewczyna. Historia typowa dla życia geja zamkniętego w szafie, ale Keith absolutnie nie widział tego w ten sposób.
W momencie kiedy jego dziewczyna (przynajmniej taka była wersja dla rodziców) przyjechała do miasteczka, Faulkner właśnie wyprowadzał się na swoje. Zamieszkała w sąsiadującym pokoju, wieczorami dwa razy tygodniu chodzili na obowiązkowe obiadki w domu. W międzyczasie Faulkner cały czas siedział na igłach, wiecznie gotowy by w razie napadów rodziców upozorować scenę sugerująca ich wspólny związek. Czuł się jak imigrant starający się o obywatelstwo przez wzięcie ślubu. Co najgorsze, cała ta inscenizacja niewiele im pomogła. Bardzo szybko rodzicom nie wystarczyła dziewczyna. Oni chcieli żony. Dzieci. I bardzo to wypominali. I Faulkner znowu się złamał, ale tym razem uknuł jeszcze większy spisek. Na szczęście przyjaciółka na to poszła- wezmą ślub a za pół roku się rozwiodą. Zrobią wielką scenę, a jak rozwód wezmą, Keith będzie mógł obwieścić rodzinie, że jest zbyt zraniony ostatnim związkiem na kolejny. Zdecydowali się wprowadzić plan w życie na wigilie, gdzie przy całej rodzinie Keith się jej oświadczył, a zaledwie 2 miesiące później wzięli ślub. Chcieli cicho i bez zamieszania, ale Wielka Szkocka rodzina musiała zrobić z tego wydarzenie epoki, ściągając kogo się tylko dało. Faulkner i nowa pani Faulkner uznali, że to zło które są w stanie przeżyć, zwłaszcza że panna młoda wydawała się wyjątkowo rozbawiona całą tą mistyfikacją. Zwłaszcza kiedy dochodziło do odgrywania małżeńskich kłótni w obecności teściów. Z początkiem jesieni wzięli rozwód, oficjalnie nie chcąc na siebie już nigdy więcej patrzeć, w praktyce zrobili to na bardzo dobrych warunkach. Oboje poczuli ulgę, choć musieli przyznać, była to przednia zabawa.
Akcja: Małżeństwo zakończyła się triumfalnym zwycięstwem.


Tyle napisałem, ale naprawde sporo mogę dostosować na ile sie da. Panna może być z berry, mogli się poznać w LA, mogą się znać od zawsze, mogli poznać się niedawno. Mogli się w ogóle spotkać na tym ślubie po raz pierwszy, a mogli na niego pójść razem. Jestem bardzo elastyczny pod tym względem. Założenie jest takie, że po rozwodzie utrzymywali kontakt i nadal byli ziomeczkami, ale kto wie, może coś się zjebało? Może dziewczyna zdała sobie sprawę że przez to wspólne mieszkanie coś poczuła do Keitha? Może odkryła jak bardzo go nienawidzi za to że jego konie srają w ogrodzie? Wszystko jest do uzgodnienia :') Jedyne co nie jest możliwe to poważny związek w przyszłości, tego nie będzie, wszystko inne damy radę zorganizować ^^

aktualne
AKTUALIZACJA: 05/09/19




Byleś tym kim chciałem być, więc skończyliśmy w łóżku.
Ah ten tytuł jest taki głęboki. ALE. Poszukuje mężczyzny, który rozpoczął studia 2 lata po Keithcie na tej samej uczelni (Los Angeles, Keith był na scenopisarstwie ale drugi mógł studiować cokolwiek związanego z filmem. Na pewno musiał chociażby przez chwile dość sportowo startowac w zawodach jeździeckich. Zarzućmy cytat z kp. Tym razem jeszcze dłuższy.
Cytat:
Keith nie miał znajomych którzy łączyli by oba te środowiska. Zwykle dzielili się bardzo wyraźnie na uczelnie i stadninę. Nie było tak przynajmniej do momentu kiedy nie poznał młodszego dwa lata chłopaczka, który właśnie zaczął studia u nich na uczelni. Chłopak nie tylko miał od początku świetne wyniki na uczelni, a nawet niespodziewanie szalenie propozycje praktyk czy pracy, ale również odnosił nie małe sukcesy jeździeckie. Początkowo Faulkner był pozytywnie zaskoczony. Ktoś poza nim musiał sobie radzić z całym tym wysiłkiem, więc pewnie mogliby się nieźle dogadać prawda? Ucieszony tą wizją postanowił do chłopaka zagadać, a efektem tego był tylko kolejne zdołowanie. Chłopaczek był niedorzecznie miłą i optymistyczną osobą. Już na tym etapie wyczerpany Keith nie rozumiał jak tak pozytywna osoba może chodzić po tej ziemi. Dodatkowo z czasem odkrył, że chłopak jest… zrelaksowany. Że ma czas. Że ma przyjaciół. Że nie przejmuje się za bardzo tym co robi, a i tak odnosi sukcesy. Wydawał się nie przykładać nawet połowy pracy i wysiłku który garściami wyrywał z siebie Keith, a wychodziło mu to na lepsze. I oczywiście, to odkrycie mogłoby wielu ludzi uświadomić o tym, że robią coś nie tak, ale brunet zdecydowanie nie był jedną z tych osób. Uznał, że to jest przebiegłość świata. Uznał, że są po prostu ludzie z fartem, ludzie którzy mogą robić wszystko na odjeb się a i tak będą mieć szczęście. On był jednym z nieszczęśników który był skazany na wieczną agonię i cierpienie związane z porażką. Jego mózg kazał mu nienawidzić tego chłopaka. Uporczywie szukał jedną rzecz która byłaby w życiu młodszego gorsza niż jego. Jedną niedoskonałość, i nie był w stanie. Nie minęły tygodnie od ich pierwszej rozmowy, a Keith na jego widok na uczelni czy w stadninie już robił się wściekły. Po każdym usłyszanym od niego „cześć!” albo „jak leci?” musiał powstrzymywać mdłości. Znajomość która miała poprawić Keithowi życie wydawała się je tylko utrudnić.
Wiele osób pomyślałoby, że ten biedny młodszy chłopak musiał zrobić coś, co zraniło Faulknera. Taka doza nienawiści i obrzydzenia nie mogła się narodzić sama z siebie. Prawda jest taka, że nigdy nic takiego się nie wydarzyło. Nie znali się za dobrze, na co dzień zamieniali tylko kilka słów. Na tym etapie Keith nawet nie znał jego nazwiska. Robił się coraz bardziej rozchwiany emocjonalnie, nawet tego nie zauważając. Trudno powiedzieć jak ta sytuacja miał się dla niego skończyć. Mógł albo z czasem się z tym pogodzić, albo pęknąć w najbardziej nie stosownej chwili. A jednak, nie doszło do żadnego z powyższych.
Ze studiowaniem wiążą się imprezy. Nawet ludzie zbyt zatopieni w swoim świecie, czasami na nie trafiają. W ten sposób i Keith trafił na jedną z takich imprez. Nie organizował jej nikt dla niego ważny, nie miał za wiele powodów żeby się tam pojawić, a jednak w jakiś sposób tam trafił. Nie był tym bardzo zachwycony, więc skończył siedząc wepchnięty między obcych sobie ludzi na rozpadającej się kanapie. Z tej sytuacji wyratował go nikt inny jak wspominany genialny chłopak. Keith nawet nie pamiętał jak ich rozmowa się zaczęła, ale szybko skończyli razem na papierosie. Od tego pierwszego szluga ta znajomość zaczęła przyjmować dość dziwny kierunek. W już następnego dnia rozmawiali ze sobą przez telefon codziennie, spotykali się ze sobą na uczelni i w stajni zawsze jak mieli chwilę wolnego. W przeciągu kilku tygodni zaczęli wspólnie spędzać cały czas, a niedługo później skończyli w łóżku. Oczywiście, było to spore zaskoczenie dla Keitha, bo po pierwsze: to był jego pierwszy raz, po drugie: dlaczego z facetem?, po trzecie: dlaczego konkretnie z człowiekiem którego darzył taką nienawiścią? Zastanawiał się nad tym długo, ale nigdy nie odnalazł odpowiedzi.
Relacja z tym facetem mu na wielu poziomach pomogła. Jego skrajnie inne podejście do życia, jego wyluzowanie i dystans pomogły Faulknerowi spojrzeć na świat nieco inaczej. Pomógł Keithowi dostrzec świat poza własnymi ambicjami. Będąc razem, obaj zdecydowali, że może pora wybrać: czy to studia są priorytetem czy sport. Keith zdecydował się skoncentrować na studiach a zrezygnować z zawodów sportowych, ograniczając się do bardziej rekreacyjnego podejścia. Dodatkowo, to od tego chłopaka, Keith dostał kontakt do prezentera filmowego szukającego nowego asystenta. Praca może nie koniecznie związana z jego studiami, ale w dość bliskim środowisku, a przecież każde pieniądze się przydadzą! W ten sposób skończył jako naczelny pomywacz jednego z ludzi prowadzących śniadaniówkę. Chociaż jego szef miał bardzo ciężki charakter, dość dobrze się dopełniali. Wytrzymali przecież ze sobą naprawdę wiele lat. Jeszcze długo po studiach Keith, dorabiając coś na boku na jakichś jednorazowych robotach przy serialach, nadal głównie był asystentem.
Związek Faulknera i kiedyś naczelnego wroga, kończył się rok po obronie dyplomu przez Keitha. Młodsza strona tego związku nadal miała jeszcze rok do końca, a Keith był już po studiach i chciał wreszcie wejść w dorosłe życie bez tego studenckiego aspektu. Ich zainteresowania zaczęły się rozchodzić w przeciwne strony, priorytety również zaczęły się zmieniać. Tak naprawdę nigdy żaden nie powiedział drugiemu „zrywam tobą”. Ten związek po prostu zanikł w momencie kiedy widywali się coraz rzadziej a ich rozmowy trwały coraz mniej. Oboje porostu zrozumieli że to koniec.


Tak jak poprzednio- jestem bardzo otarty na wersje tego jak druga strona tą relację widziała, wizerunek nie jest ważny, ale niestety jest dla mnie istotna kwestia różnicy wieku (jednak muszą studiować w tym samym czasie) kierunku studiów i tego jeździectwa. W tym momencie postać naprawdę może zajmować się czymkolwiek. Może poszedł w jedno, może w drugie, może w nic z powyższych. Ich ponowne spotkanie może wydarzyć się w jakichkolwiek okolicznościach, z jakimi kolwiek emocjami, wszystko możemy dogadać.

aktualne
AKTUALIZACJA: 05/09/19
[Profil]
  MÓW MI: Adasiu
 
Jasper Marvel



w Berrylane od zbyt dawna

adwokat diabła

35
yo

193
cm

taki z niego zimny drań

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-09-06, 00:23   
  
Jasper

  
Marvel

  
Forever young, I come from God knows where because now I'm here without a hope or care

  

  

  

  

  

  


tylko ciebie kochałem

A ty zostawiłaś mnie z naszym dzieckiem
Powiedzmy sobie szczerze - Jasper to gbur i cham. W dodatku, najgorszy na jakiego można trafić bo piekielnie inteligentny i przebiegły, z bagażem ciężkich doświadczeń, które doprowadziły go do takiego, a nie innego miejsca w życiu. Ma swoją kancelarię prawniczą, poukładane życie i bardzo przedmiotowy stosunek do kobiet.
A to za sprawą tej jednej, która złamała mu serce.
Byli razem na pierwszym roku studiów, zaliczyli wpadkę, a Jasper naprawdę chciał stanąć na wysokości zadania i stworzyć z nią rodzinę z prawdziwego zdarzenia. Tylko, że nie zdążył. Zaraz po urodzeniu dziecka, panna zniknęła i słuch po niej zaginął. Zostawiła go samego z małym dzieckiem, zrzekła się praw rodzicielskich do ich córki i tu właściwie historia mogłaby się skończyć, gdyby nie pojawiła się nagle z powrotem. I wcale nie dlatego, że ruszyło ją sumienie i chce odzyskać jego i dziecko, tylko dowiedziała się, że jej rodzice przekazali rodzinną kancelarię w ręce Jaspera, a przecież to jej się wszystko należy!


Także w skrócie:
- Jeśli chodzi o wiek to koniecznie w wieku Jaspera, ewentualnie rok młodsza;
- Wizerunek dowolny, chociaż jest kilka, których wyjątkowo nie trawię, ale to ewentualnie pogadamy;
- Czemu zniknęła i jak wyglądało jej życie to już pozostawiam osobie zainteresowanej prawie, że pełną dowolność, ale mam dwa "ale". Pierwsze jest takie, że fajnie gdyby jednak była prawniczką, skoro chce odzyskać rodzinną kancelarię, a drugie, to że wolałabym, aby pochodziła ze Seattle bo tam właśnie się poznali.
- W razie pytań zapraszm na na pw :)


AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 06/09/19
[Profil]
  MULTI: willow, freddie
 
rory marvel



w Berrylane od powrotu z Europy

nie przepada za pracą

24
yo

168
cm

próbuje zaprosić Arthura na randkę

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-09-06, 18:48   
  
rory

  
marvel

  
kind of girl who's gonna make you wonder who you are and who you've been

  

  

  

  

  

  


What a wicked game you played to make me feel this way


What a wicked thing to do to let me dream of you

Poszukuję starszego mężczyzny, z którym Rory miała romans, który zakończył się półtora roku temu. Marvel drugi raz zdecydowała się zacząć studia. Wybrała psychologię w Seattle i tam poznała JEGO. Mógł być jej wykładowcą, kolegą wykładowcy, ojcem koleżanki, bratem kolegi, nieznajomym w barze, fanem jej obrazów czy potencjalnym szefem. Mógł tam mieszkać albo być przejazdem. Kwestia do ustalenia. Najważniejsze jest to, że od razu między nimi zaiskrzyło. Mimo różnicy wieku bez problemu się dogadywali, mięli wspólne tematy, te same poglądy na wiele rzeczy. Rory od zawsze wybierała starszych mężczyzn, jedna to pierwszy raz kiedy spodobał jej się zajęty, ponieważ Pan X miał żonę/narzeczoną. Rorka była głupia i wydawało jej się, że skoro pan X nie kocha swojej kobiety (a przynajmniej tak mówił) to może być kochanką, że skoro nie są szczęśliwi to może być tą drugą. Wszystko to miało usprawiedliwić kłamstwo, skradanie się, oszukiwanie. Kiedy żona/narzeczona pana X się o nich dowiedziała chciała ich zniszczyć, głownie swojego partnera, ale jeśli Marvel by się oberwało przy okazji to trudno. A na pewno by się oberwało. Więc miała zniknąć, a on miał wszystko ogarnąć. Po tej sytuacji Rory wyjechała na rok do Europy i nie mięli kontaktu od tamtej pory.
Pan X przeszedł ciężki rozwód podczas którego stracił wszystkie pieniądze i właśnie dlatego pojawił się znowu w życiu Marvel. Zażądał od niej żeby zwróciła mu wszystko co stracił, bo to przecież jej wina. Może to być też próba ponownego zbliżenia się do niej, zależy czy ją naprawdę kochał czy to była tylko zabawa.
Inne wymagania? Wiek +35 (możemy po negocjować), wygląd obojętny. Możemy kilka rzeczy zmienić, jestem otwarta także zapraszam gorąco, nawet bardzo, bo bardzo mi zależy na tej postaci <33

AKTUALNE

AKTUALIZACJA: 09/09/2019


  
[Profil]
  MÓW MI: Yang
MULTI: Lorna, cornelia
 
dodie marvel



w Berrylane od siedemnastu lat

nieugięta pani prokurator

30
yo

168
cm

która chcę uratować swoje małżeństwo

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-09-07, 22:26   
  
dodie

  
marvel

  
my life before him was simple, easy, black and white, but then he came into my life and turned it into kaleidoscope of colors

  

  

  

  

  

  


Martwisz się, że niespanie ze sobą zepsuje naszą przyjaźń?

najlepszy przyjaciel
Słowem wstępu zaznaczam, że poszukiwania będą inspirowane filmem One Day.

Gdy masz szesnaście lat, wszyscy wokół mówią Ci, że przed Tobą całe życie - że gdy tylko tego zapragniesz możesz być kim tylko chcesz, oraz mieć to o czym tylko zamarzysz. Od samego początku wiedziałam, że to bujdy wyssane z palca, znałam świat, a co za tym idzie ten najgorszy jego obraz. Nie byłam żadnym zbawcą, chcącym wszystko naprawić, nie ma takiej siły aby cokolwiek udało się zmienić - wolałam na to patrzeć realistycznym spojrzeniem i... wtedy pojawiłeś się Ty, osoba którą uważałam zawsze uważałam za całkowite moje przeciwieństwo. Właściwie to... nic nas nie łączyło, ale tego jednego wieczora potrafiłeś choć na chwilę zmienić mój światopogląd - a to był dopiero początek naszej historii. Nie mogę skłamać, że nigdy wcześniej nie miałam z Tobą styczności... byłeś z tych osób, od których wolałam trzymać się z daleka. Popularny, pełny wdzięku, król szkoły - wszyscy chcieli mięć Cię za kumpla i wcale mnie to nie dziwiło, już po paru godzinach spędzonych w Twoim towarzystwie miałam wrażenie, jakbyś mnie rozumiał jakbyś chłonął życie podobnie do mnie. Kompletnie byłam Tobą zauroczona, ale wiedziałam, że gdy tylko zrobimy krok na przód to stracimy tą więź jaka między nami się wywiązała. Postanowiliśmy zostać przyjaciółmi - oboje wyjechaliśmy na studia, tylko że ja do Seattle, a Ty prawie na drugi koniec kraju. Obiecaliśmy sobie jedno - zawsze 15 lipca, spędzimy ze sobą cały dzień. Oboje poukładaliśmy sobie życia, ja wyszłam za mąż, Ty [...]. Skończyliśmy studia, ja wróciłam do Berrylane, a Ty postanowiłeś zostać i wszystko by było dalej w porządku, gdyby nie to, że 15 lipca pojawiłeś się przed moimi drzwiami a ja nie wiem już czy to jakiś znak, czy chcę abyś na zawsze już został w moim życiu.

🎈 generalnie Dodie teraz jest w całkowitej rozsypce, małżeństwo jej się wali - wszystkie swoje oszczędności pod wpływem załamania nerwowego straciła w Las Vegas i myślę, że to byłby idealny pretekst do tego, żeby jej przyjaciel wrócił. W końcu ma poukładane życie i chcę jej pomóc, aby ona ogarnęła swoje!
🎈 znają się z liceum i w sumie wolałabym, aby nawet chodzili na te same zajęcia, czyli wolałabym aby miał tyle samo lat co ona - czyli 30.
🎈 gdzie wyjechał i z kim, to obojętne ale chciałabym aby mieli do siebie przynajmniej 1000 km <3
🎈 wygląd i charakter mi zupełnie obojętny, ale jednak bardziej to widzę, by był takim zwariowanym mężczyzną!
🎈 reszta do ustalenia na pw!


AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 07/09/2019
_________________
[Profil]
  MULTI: Bunny | Boniface
 
Bunny Campbell



w Berrylane od dwóch lat

odeszła z zespołu i uczy się żyć na nowo

26
yo

161
cm

finnick jej miłością

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-09-08, 22:34   
  
bunny

  
campbell

  
i'm a strong person,but do you know what makes me cry? its when I gave my best but I still feel useless.

  

  

  

  

  

  


that's not fucking fair, i'm going to need you more than you need me

chłopaka(?)
- Kutas ze mnie, jestem z tego świadom, ponieważ... ponieważ... nigdy na nikim ani na niczym mi tak zależało i wszyscy się z tym pogodzili, taki już jest nasz Jamie, ale zjawiłaś się Ty.. Jezu... Ty, spojrzałaś na mnie inaczej, uznałaś że jestem w sam raz. Tylko Ty to potrafisz. Dzięki Tobie uwierzyłem w to i ja, niestety bardzo Cię potrzebuję, a Ty mnie.
- Mylisz się.
- Potrzebujesz.
- Nieprawda.
- Potrzebujesz.
- Przestań to powtarzać.
- Ktoś musi się Tobą zaopiekować.
- Nie musi.
- Jak każdym.
- Będę Cię potrzebować bardziej niż Ty mnie.
- I dobrze.
- Wcale nie! To niesprawiedliwe. Mam jeszcze tyle do zrobienia.
- Zdążysz... zaniosę Cię gdzie tylko chcesz.
- Nie mogę tego od Ciebie wymagać.
- I nie musisz. Powiedzmy, że gdzieś w alternatywnym świecie żyję para taka jak my, ona jest zdrowa, a on to chodzący ideał. Ich zmartwieniem jest jedyne to ile wydać na wakacje, czyiś zły humor i czy wziąć sprzątaczkę, nie chcę tak żyć. Chcę żyć po naszemu. Chcę Ciebie. Nas.


Czasem mam wrażenie, że gdy tak na mnie patrzysz - próbujesz dostrzec prawdziwą mnie, zrozumieć gdzie podziała się ta pełna energii dziewczyna, która dla najbliższych zrobiłaby wszystko. Przeraża Cię to, kim się stałam i jak bardzo zaczęłam nienawidzić swoje życie, oraz ciało. Z każdym dniem denerwuję Cię coraz bardziej, ale jednak nie chcesz żyć z daleka ode mnie. W końcu pojawiłam się na Twojej drodze kilka miesięcy temu sprawiając, że ona stała się o wiele prostsza. Choć przebywanie w moim towarzystwie czasem doprowadza Cię do tego, że brak Ci oddechu to jednak już nie umiesz sobie wyobrazić jak funkcjonowałbyś beze mnie. Kręcę, kłamię, uciekam - lecz Ty za każdym razem mnie gonisz chcąc pokazać, że pomimo wszystko, będziesz przy mnie i nigdy nie zrezygnujesz. Bo już wiesz, że potrzebujesz mnie bardziej niż wcześniej kiedykolwiek kogoś innego. Rozumiesz, że się boję, że nie jestem tak twarda na którą się kreuję, wiesz że zostałam wiele razy zraniona, ale obiecujesz sobie, że przy Tobie nigdy mnie to nie spotka, bo to ja zmieniłam Twoje postrzeganie świata i chcesz być tym, który mnie naprawi.

📌 tak reasumując Bunny, dowiedziała się niedawno (dopiero w nowej grze, ok), że ma parkinsona i ta diagnoza sprawi, że ze słodkiej, cieszącej się życiem dziewczyny stanie się wrakiem człowieka - także poszukuję osoby, z którą będę potrafiła rozwinąć relację od samego początku, aż do momentu w której będzie z nią naprawdę źle. Otóż Berenice, aktualnie jest w związku, więc na pewno ta relacja na razie powinna iść w kierunku przyjaźni, niż wielkiej miłości - ale w czasie rozwijania jej oboje będziemy ustalać sobie, wszystko tak aby każdemu z nas to pasowało. Dlatego jeżeli Cię one zainteresowały i zamierzasz się zgłosić - nie uciekaj. Jednak wolę zaznaczyć, że jestem jedną z tych osób, na które z postami można czasem naprawdę długo czekać, aczkolwiek ja nie rezygnuję z postaci - walczę, aż do ostatniego wątku, także bardzo zapraszam :hihi:

📌 Nie wymagam za wiele - wygląd mi obojętny, wiek tak do 32 lat jednak by wystarczyło, charakter - widziałabym to tak, że jest trochę takim bad boy'em, ale w głębi siebie ma naprawdę dobre serce.

📌 Więcej grzechów nie pamiętam <3 Zapraszam serdecznie! Wszystko sobie na pewno dogadamy na spokojnie drogą prywatną :cool:


AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 08/09/2019
  
[Profil]
  MULTI: dodie | Boniface
 
Ethelbert B. Mayfield



w Berrylane od dawna

UX designer, programista

27
yo

190
cm

jestem nerdem

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-09-10, 11:53   
  
Ethelbert B.

  
Mayfield

  
wszystko to takie bla bla bla

  

  

  

  

  


Różni ludzie potrzebują różnych ludzi

a kto szuka ten znajduje
Ethelbert będzie jednym z wielu Mayfieldów. Rocznik '92, a więc 27 lat. Jest UX Designerem i programistą i trochę mocno tkwi w tym nerdowym świecie. Ogólnie całkiem mądry gość, ale życiowo nie do końca ogarnięty i przystosowany do społeczeństwa. Na szczęście coś takiego, jak poczucie humoru mu dano, więc nawet czasami sobie potrafi żartować z tego wszystkiego i nie jest z nim też tak źle, żeby bał się odbierać telefon od nieznanych numerów czy dzwonić domofonem do kolegów. Aby jego życie nie było nudne i znalazły sięw nim jakieś inne baby niż tylko jego siostry (których ma dużo, jak pewnie wiecie), to poszukuję dla niego:

a) aktualnej dziewczyny, z którą już trochę czasu jest i niby wszystko się układa, ale tacy jacyś super szczęśliwi i na maksa zakochani to w sobie nie są. Trudniej się zrobi jeszcze, gdy w tym wszystkim pojawi się dziecko i w sumie to bym chciała, żeby to był ten zapalnik, który wywoła wielki pożar i to bynajmniej nie namiętności. Może okazać się, że dziecko nie jest jego albo on może nalegać, żeby ona urodziła (bo w jego rodzinie tak się robi, nie bez powodu Mayfieldów jak mrówek...), a ona nie będzie chciała, bo ma plany i karierę albo dziecko może być chore albo nie wiem, cokolwiek. To już się wspólnie ustali, tak samo jak to, jak to wszystko do końca się potoczy.
Wymagania: wiek zbliżony do Ethelberta, płeć to siłą rzeczy kobieta, zawód, rodzina, wygląd i inne takie obojętnie.

b) dziewuchy zupełnie nowej w jego życiu, która będzie miała zupełnie inne podejście do życia niż on, w sensie będzie bardziej beztroska, zdecydowanie mniej analityczna (bo on jak na typowego mózga info-mat przystało będzie mocno inżynierował sobie w życiu) i taka jakaś mądrzejsza życiowo i bardziej otwarta społecznie. Bo on o tyle, o ile w pracy i wgl będzie mądry, to jednak życiowo ciamjda i w sumie te problemy związkowe będą dla niego mocno przytłaczające, więc zdecydowanie przyda się tutaj ktoś, kto mu przez to przebrnąć pomoże.
Wymagania: wiek zbliżony do Ethelberta, płeć typu kobieta, zawód, rodzina, wizerunek i inne kwestie obojętne.

c) kolegów i koleżanek po fachu, z którymi by sobie nerdował, razem chodziliby na automaty i graliby całe noce albo kodzili i wymyślali jakieś różne rozwiązania. Może by nawet ostatecznie jakąś grę razem napisali? No w sumie czemu nie, tak mogłoby być!

d) współlokatorów, bo żadna moja postać do tej pory z nikim nie mieszka, więc myślę, że Eth mógłby być wyjątkiem i dostać kolegów oraz koleżanki, z którymi będzie wynajmował dom. Jest mi tutaj wszystko obojętne, ważne żeby było wesoło! Tak ze 2-4 osoby myślę, że będą ok.

W razie pytań, wątpliwości lub chęci zgłoszenia się na któreś stanowisko - zapraszam na PW, na pewno się dogadamy.

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 10/9/19
_________________


[Profil]
  MÓW MI: Patka
MULTI: Elfriede, Ephraim
 
Maia langford



w Berrylane od ok 11 lat

gasi pożary

28
yo

170
cm

i kradnie ozdoby ogrodowe

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-09-10, 16:27   
  
`maia langford

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


sprawy obecne, no i przeszłość, która nie przeminęła

1. Kobieta/mężczyzna
...który dostał serce jej najlepszego przyjaciela, w przeszczepie. Nie narzucam choroby, nie narzucam w sumie nic, poza faktem, że wydarzyło się to 3 lata temu, a X jest trochę małym stalkerem i w otoczeniu tej osoby się kręci, po części dlatego żeby sprawdzić czy nie marnuje tego, hm, daru, a po części żeby wciąż czuć namiastkę owego przyjaciela <2

2. Mężczyzna
...z którym miała swój pierwszy raz i spędziła cały weekend w górach Berrylane. Przestraszyła się, po jego zakończeniu i od faceta zwiała, ale jak to mówią, stara miłość nie rdzewieje i mogą na siebie znów wpaść i znajomość odświeżyć :hm:

3. Tak 2-3 współlokatorów
...z którym mieszka, razem z Myrtle. Kim jest owa kobieta? Jest zielarką, która wierzy w magię, czary, sprzedaje w okolicy wywary, które mogą ci pomóc wyzdrowieć... albo pozbyć się męża. Jest otwarta na rozmowy na absolutnie wszystkie tematy, a do tego ciepła i miła. Trochę się zdarza jej zapominać, ale ma już 78 lat, więc ma trochę prawo <2
Osoby, których szukam mogą być jaszczurkami, mogą być dzieciakami, który Myrtle pomogła, ale mogą być też po prostu ludźmi, których nie stać na własne lokum, na luzie :cool:

Wolne: 3
Zajęte: 0

4. Jaszczur, który zachęcił ją do dołączenia do gangu
...i którego sama nie wie czy traktuje jak przyjaciela, czy jednak jak coś więcej :hm:

5. Uciekłam sprzed ołtarza... zostawiając cię tam samego

Maia nie miała łatwego dzieciństwa ani startu w życiu, więc trochę jej zajęło dojście od momentu, w którym była z kimś w związku przez dłuższy okres czasu. Z pół roku związku zrobił się związek z pierścionkiem na palcu, a (po części przez nią) już po kilku miesiącach było zaplanowane i gotowe wesele. I właśnie wtedy totalnie spanikowała, wystraszyła się i uciekła przez kościelne okno, zostawiając zarówno pana młodego, jak i grono przyjaciół w szoku. Rzecz miała miejsce rok temu, a szukam właśnie owego byłego narzeczonego. Pewnie Maia wciąż do niego coś czuje... ale raczej nie miała jeszcze okazji wyjaśnić mu dlaczego uciekła. </3

Wiek, zawód, nic nie narzucam, tutaj myślę że najlepiej jak sobie wszystko dogadamy na spokojnie, przez PW <3
AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 10/09
[Profil]
  MULTI: fin, nora, elf, callie, ada, perry, gal, lea, joey, scott, wolfie
 
Laila Marlowe



w Berrylane od zawsze

psycholog policyjny

28
yo

163
cm

randkuje ze Scottem ale dziecko mi zachorowało więc koniec imprezy

Lives in:
white flower valley

Wysłany: 2019-09-12, 22:03   
  
Laila

  
Marlowe

  
Because I'm trying to do the best I can And they can't find something to satisfy me

  

  

  

  

  

  


Why did it have to be me?

stare dobre friendzone

Co tu dużo mówić, każdy wie co to friendzone. Jest sobie Pan Y, który jest super świetnym człowiekiem, naprawdę! Laila docenia to jaki jest super świetny i, że jej pomaga w zajęciu się dzieciakiem i w ogóle! Gdyby żyli w innym świecie to pewnie, by sie w nim podkochiwała ale, że znają się praktycznie od dziecka to jednak no trochę słabo nie? Może miała na niego małego crusha w podstawówce ale później zaczął się puszczać z Pam, której Laila nie lubiła i jej przeszło zauroczenie. Przyjaciółmi zostali jednak dalej, wpierali się i tak dalej, a Laila nie ma pojęcia, że gościu się w niej buja. Skąd ma wiedzieć skoro nigdy nie zachowywał się tak jakby coś było na rzeczy! Może gdy paraduje przy niej bez koszulki, to trochę się jej robi gorąco ale przypomina sobie o Pam i znowu jej przechodzi. Dla Laili jest najlepszym przyjacielem, dla jej dziecka najlepszym wujkiem i nikt nie ma pojęcia, że coś jest na rzeczy!
- nie ma się co rozwodzić, facet trochę zakochany w Laili ale ogólnie to mu nie przeszkadza w zdobywaniu kolejnych panienek
- jest jej najlepszym przyjacielem i znają się od małego więc pewnie jakoś koło 30-stki musi być
- na razie to tyle, dogadamy się co do reszty na priv <3

AKTUALNE
AKTUALIZACJA: 12/09/19
_________________

    Locked in the hotel there's just some things that never change
    You say we're just friends but friends don't know the way you taste

[Profil]
  MÓW MI: cyc
MULTI: GIN I HAYDEN I JOLLY I DAWSEY I MARCY I WILLIAM I ELIANA
 
Caspian Shelley



w Berrylane od dwóch lat

pan psycholog

30
yo

185
cm

kocha swoją pracę i dwa koty

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-09-12, 23:25   
  
Caspian

  
Shelley

  
You know, gentlemen, there is hell, and there is another place below hell

  

  

  

  

  

  


London city, they all look pretty

But it is not for long
ZNAJOMOŚCI SZUKAM!

1. Kumpla do whisky lub jakiegokolwiek innego trunku (panie też przyjmuję) - ot, przyjaciela/przyjaciółki z którym sobie może pogadać o wszystkim, wyżalić się trochę albo pomarudzić. No i się czegoś dobrego napić tak przy okazji.

2. Jak wszyscy się bawią w Tindera, to i Caspian też, tak więc panie poszukiwane na randki ;)

3. Znajomych z fight clubu, z którymi się lubi bić i stawiać zakłady o wygrane

AKTUALNE WSZYSTKO
AKTUALIZACJA: 12/09/19
  
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 5