menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Walentynki 2019
Autor Wiadomość
Connor Faraday



w Berrylane od urodzenia z przerwą

gliniarz

28
yo

185
cm

wkurzałem byłą żonę, teraz wkurzam Fionę

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-03-16, 23:54   Walentynki 2019
  
Connor

  
Faraday

  
I was once like you are now, and I know that it's not easy, To be calm when you've found something going on.

  

  

  

  

  

  


#zapiętakoszulaofc!

Ostatni raz jej pozwolił wybrać. Poprawka, ostatni raz pozwolił wybrać jakiejkolwiek kobiecie! Gdyby wiedział, że Fiona w swoim małym umyślnie wpadnie na coś tak absurdalnego jak wrotki… w życiu by jej nie pozwolił decydować! Szczerze mówiąc tamtej nocy miał szczerą nadzieję, że Fiona po prostu wybierze jakąś w cholerę drogą restaurajcę, chcąc nadszarpnąć mocno kieszeń Connora albo jakiś wyjazd, albo z braku pomysłu zmusi go do oglądania komedii romantycznej. Na coś podobnego się pisał. Ale wrotki? Z jękiem przekroczył próg wrotkarni i podziękował w myślach Rufusowi, że jego kumpel nie stawiał na chwyty marketingowe w tymże święcie komercyjnym, co, dzięki Bogu, nie zwołało zbyt dużej liczby osób. Connor z niechęcią odnotował tylko, że na wrotkowisku znajduje się jedynie grupka nastolatków i ze dwie, możliwe, że jednak trzy nieco starsze pary. I oni.
- Boże, Millington, dlaczego mi to robisz? – jęknął z niezadowoleniem i spojrzał na rudowłosą z niechęcią. Chyba jasne było, że kiepski z niego wrotkarz. Ostatni raz miał wrotki lub łyżwy na nogach w wieku dwunastu lat. I to chyba jasne, że się mocno skompromituje? Nerwowo się nawet rozejrzał wokół, sprawdzając czy przypadkiem gdzieś tam nie stoi właściciel wrotkarni wraz ze swoją dziewczyną i nie czekają tylko aż Connor zaliczy glebę, by to stofotgrafować i wrzucić gdzieś w Internety. Albo do pożal się Boże, gablotki wrotkowiska.
Założył nawet te buciory potężne i grzecznie sobie siedział na ławeczce, czekając aż Fiona upora się ze swoimi wrotkami. Ani mu się śpieszyło na tor. Wciąż nawet liczył na to, że Fiona oznajmi mu, że tylko żartowała i mogą sobie stąd pójść. Od kiedy to randki w macu wyszły z mody?
_________________
  
[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Caleb | Liv | Happy | Chandler
 
Fiona Millington



w Berrylane od zawsze

Sprząta miejsca zbrodni | Asystentka szefa wrotkarni

22
yo

166
cm

Znosi Connora

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-03-19, 21:14   
  
Fiona

  
Millington

  
I don't argue. I just explain why I'm right.

  

  

  

  

  

  


#25

Sama propozycja spędzenia wspólnie Walentynek była dla niej jakaś dziwna. Czy to nie on sam się wycofał momentalnie jak błędnie odczytał jej słowa o związku? A teraz co - zaproponował wspólny wieczór i to w taki dzień. Podejrzane! I w sumie to powinna to wykorzystać i faktycznie zaciągnąć do drogiej restauracji, ale tego dnia to pewno przepełnione były i ciężko się wcisnąć. A dzięki temu na wrotkarni nie było tłumów. Dla nich lepiej. No i dla niej, że nie pracowała dzisiaj. Trzeba przyznać, że mimo pracy tutaj to nie miała okazji sobie za bardzo pojeździć. Robotę traktowała serio. No, ale skoro dzisiaj przyszli w celach rozrywkowych to dobrze było. Zwłaszcza widząc minę Faradaya. Nie sądziła, że będzie mieć coś przeciw - i to oczywiście ją bawiło dodatkowo.
- Ja tobie? To nie ty chciałeś abym wybrała miejsce? Trzeba było wybrać samemu jak facet - bo co to za wieczór bez chociaż krztyny złośliwości? Nie żeby mu coś zarzucała. Raczej dopingowała w kolejnych wyborach, o. - Aż tak wrotek nie lubisz? Jak ci to poprawi humor to możemy potem iść zjeść coś drogiego - uśmiechnęła się niewinnie i go szturchnęła po koleżeńsku. Nie zastanawiała się czy wypada w Walentynki. Dalej się dziwiła, że na to przystała, no ale skoro i tak nie miała planów na dzisiaj to mogła wyjść - nawet z nim.
- Będzie dobrze - kontynuowała, wiążąc swoje wrotki. - Mamy tutaj super apteczkę. Nawet jak dwa dni temu ktoś rozwalił sobie kolano i było pełno krwi to potem uzupełniłam bandaże. Gotowy? - czy to prawda czy sobie żartowała to przynajmniej z niewinnym uśmiechem. Przy pytaniu wstała i zrobiła kilka "kroków" acz zaczekała czy Connor da radę dojść na tor czy wyjść mu od razu z pomocą skoro tak negatywnie był nastawiony.
_________________
[Profil]
 
 
Connor Faraday



w Berrylane od urodzenia z przerwą

gliniarz

28
yo

185
cm

wkurzałem byłą żonę, teraz wkurzam Fionę

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-03-26, 20:11   
  
Connor

  
Faraday

  
I was once like you are now, and I know that it's not easy, To be calm when you've found something going on.

  

  

  

  

  

  


Ale przecież on nie chciał związku tylko chciał z nią spędzić ten komercyjny dzień. Wspólnie. I później zgarnąć ją pewnie do swojego domku i to wszystko. Ach, faktycznie. Chciał jeszcze wyciągnąć z niej jakieś istotne informacje o gangu. A tak w ogóle to czy ona z góry zakładała, że każdy potrafi wymiatać na wrotkach czy rolkach? No to się dziewczyna trochę pomyli, bo Connor bynajmniej ucieszony nie był na samą myśl, że musi w ten sposób się poruszać. Chyba serio wolałby się wykosztować na drogą kolację.
Zmierzył ją nieprzyjemnym spojrzeniem. – Chciałem być miły, wiesz? Nie wiedziałem za to, że twoim zadaniem jest robienie mi na przekór przez cały czas – burknął i tylko wywrócił na nią oczyma. Nie skomentował jej kolejnych słów tylko westchnął ciężko. Miał ochotę napisać do brata, by go wyratował z tej durnej sytuacji, ale zakładał, że Noah prędzej go wyśmieje, aniżeli rzeczywiście mu pomoże. Postanowił zatem przyjąć ten wypad na klatę. Zawahał się chwilę, ale w końcu lekko jej oddał tym szturchnięciem. W sumie to trochę nie wiedział co między nimi było i jak ona się na to wszystko zapatrywało, bo z jego strony… cóż, drażnił go jej charakterek, nawet jeśli lubił coraz bardziej się z nią droczyć, ale nie uważał jej nawet za kumpelkę… jemu po prostu dobrze się z nią sypiało i to wszystko.
- Nie rozwalę sobie kolana – oznajmił stanowczo i zmarszczył wymownie brwi. Pokręcił przecząco głową i tylko samodzielnie wstał. I w zasadzie dopóki w zasięgu jego wzroku znajdowała się ściana czy półeczki, czy barierka było w porządku, więc i asekuracyjnie trzymając rękę nad barierką, „wkroczył” na wrotkowisko. Nie mogło być przecież AŻ TAK źle.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Caleb | Liv | Happy | Chandler
 
Fiona Millington



w Berrylane od zawsze

Sprząta miejsca zbrodni | Asystentka szefa wrotkarni

22
yo

166
cm

Znosi Connora

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-03-31, 20:47   
  
Fiona

  
Millington

  
I don't argue. I just explain why I'm right.

  

  

  

  

  

  


Zdawała sobie sprawę z tego, iż nie każdy potrafi jeździć na wrotkach, ale... w sumie dziwnym trafem sądziła, że akurat Connor potrafi się na nich poruszać. Teraz jak nad tym myślała to pojęcia nie miała czemu tak założyła, no ale trudno. Może to przez tą jego pewność? Gorzej, że być może będą ją cieszyć upadki "pana idealnego" - do którego mu daleko rzecz jasna. I tak, przecież ogarniała, że to nie jakaś uczuciowa randka. Na szczęście nie musiał jej o tym przypominać. Nie była jedną z tych co jedną "randkę", całus czy inne takie uważały już za świętość i wyłączność. Spokojna głowa.
- No dobra już. Spokojnie. Nie jestem przyzwyczajona do twojej miłej strony, więc nie powinieneś się dziwić. Ale dobra. Uznajmy, że wierzę, a dzisiaj miło czas spędzimy. Zgoda? - teraz mówiła to serio miło i normalnie. Nie złośliwie ani na przekór. Co prawda wciąż ciężko jej było uwierzyć w niewinne i całkiem przyjazne intencje Faradaya acz widać zaryzykuje. Mogą się pobawić wśród ludzi. Poza tym strasznie myśleć, że on mógł być od niej milszy. To ona była przecież tą sympatyczną!
- Twój pierwszy raz? - jeszcze go nie pytała. Dobór słów przemyślany. Tak samo jak to, że ona na tor wkroczyła dosyć pewnie i przejechała obok Connora dwa razy - w tą i z powrotem - by stanąć obok niego. Razem przyszli, razem mieli się bawić, więc mu nie ucieknie. A przynajmniej nie daleko. Dobrze wiedzieć zatem jak on sobie radził na wrotkach. I nie, nie naśmiewała się! Serio pytała. Lepiej wszak wiedzieć by go - póki co - nie wplątywać w jakieś wyścigi bo jeszcze na sumieniu będzie biedaka mieć.
_________________
[Profil]
 
 
Connor Faraday



w Berrylane od urodzenia z przerwą

gliniarz

28
yo

185
cm

wkurzałem byłą żonę, teraz wkurzam Fionę

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-10, 23:11   
  
Connor

  
Faraday

  
I was once like you are now, and I know that it's not easy, To be calm when you've found something going on.

  

  

  

  

  

  


Było to dość błędne założenie i dość zuchwałe z jej strony. Zwłaszcza, że przecież nie znała go zbyt dobrze ani zbyt długo. A on… cóż, powiedzmy, że potrzebował chwili na oswojenie się z wrotkami na nogach. Wciąż też był lekko niezadowolony z faktu wybranego miejsca, jakie narzuciła mu Fiona, ale nie zamierzał się bynajmniej kłócić o taką głupotę – zwłaszcza, że przecież sam jej na to pozwolił, prawda? teraz tylko musiał mężnie znieść randkę i się nie wywalić po prostu. Tutaj liczył się honor i męska duma!
- Zgoda – odparł z ciężkim westchnieniem i nawet przez chwilę spoglądał wprost w jej oczy, próbując odgadnąć czy dziewczyna mówiła poważnie. I nagle przyciągnął ją lekko za ramię, korzystając z tego, że byli w miejscu, w którym nikt ich jeszcze nie mógł zobaczyć, bo wokół zwyczajnie w tym kącie, gdzie ubierali wrotki, nie było jeszcze ludzi, po tym jak już ją przyciągnął to lekko ją pocałował. – Na zgodę – oznajmił ze złośliwym uśmieszkiem i wyminął ją, bo hej, jemu nikt nie zakazał być złośliwym i przekornym. A Connor był jaki był i trochę z niego taki manipulant chyba. Odwrócił się w jej stronę, słysząc to niby niewinne pytanie i wywrócił oczyma. – Nie. Ale już lata nie miałem wrotek na nogach – odpowiedział jej szczerze. Ostrożnie podjechał kawałek i lekko się zachwiał. To było dość poniżające – w końcu ona była najwyraźniej od niego znacznie lepsza. Fakt, że bywała tutaj pewnie codziennie, ale i tak jakoś nie mógł tego przeboleć, że jest lepsza od niego w czymkolwiek. Zmrużył nieco oczy. – Tobie pewnie idzie wyśmienicie – dodał po chwili i znów ostrożnie podjechał w przód.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Gabby | Caleb | Liv | Happy | Chandler
 
Fiona Millington



w Berrylane od zawsze

Sprząta miejsca zbrodni | Asystentka szefa wrotkarni

22
yo

166
cm

Znosi Connora

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-15, 12:44   
  
Fiona

  
Millington

  
I don't argue. I just explain why I'm right.

  

  

  

  

  

  


Nie jej wina! Nie czytała mu w myślach. Skąd mogła wiedzieć, że Connor nie bardzo za wrotkami? Inna sprawa czy by się tym przejęła, ale na pewno byłyby na to większe szanse, gdyby wiedziała. Jak jej powiedział aby coś wybrała to nie zaznaczył, że ani myśli na wrotkarnię iść. Jego wina skoro chciał aby ona coś wybrała. Tak, tak - miło i w ogóle bo pokazywał, że teoretycznie o sobie nie myśli - choć nie wiedziała, że inaczej jest - to jednak sam się wkopał, o. Następnym razem będzie wiedzieć by samemu miejscówkę wybrać.
- Zawsze możemy wrócić jak już chcesz zrezygnować z planów - i jak się ładnie powstrzymała, że jego pomysłem było to kto wybierał miejsce na spotkanie. Bo randką raczej tego nazwać nie można. Chyba? No, przynajmniej Fiona wiedziała mniej więcej jakich słów unikać by Faraday nie wystraszył się tak jak ostatnio. Taki niby dumny, dzielny policjant, ale ktoś wspomni - albo źle odczyta słowa - o związku, a ten się wycofuje. Miał farta, że nie musiał - i nie powinien - się tym martwić przy Millington. W innym wypadku dostałby dzisiaj burę za brak kwiatów i/lub czekoladek. Na czekoladki zawsze jest pora. Nawet w formie lekkie, niespodziewanego buziaka. Zaskakujący był bo do tej pory nie wynosili tego poza swoje mieszkania. - Patrzcie jaki ugodowy - skomentowała równie choć małym złośliwym uśmieszkiem, ale skoro Connor już odjechał to mógł nawet nie słyszeć.
Ona za to czuła się świetnie. Zawsze uważała, że i tak jest lepsza - choć aż tak się z tym nie afiszowała i nie wśród innych bo miła była! - ale mieć teraz potwierdzenie to było coś super. Czy on w ogóle wiedział jakiego ma farta, że Millington się nie naśmiewa? Tylko się uśmiechała, ruszając, wymijając Connora, wracając, zrównując się i znów trochę wymijając z obrotem. Taa... może TROSZKĘ się popisywała.
- No ba. Chyba nie wątpiłeś? Wrotki powinny być jak jazda na rowerze. Dobrze ci kiedyś szło? Mogę użyczyć ci pomocnej dłoni albo ramienia - i to nie było złośliwe. Miała humor, pozytywne nastawienie, to i mogła pomóc. Tak aby jednak nie uważał tego za najgorsze Walentynki w życiu.
_________________
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5