menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#4 Turn away from it all, it's all getting too much
Autor Wiadomość
Penny Mayfield



w Berrylane od ponad roku

całodobowy nadzór nad rakiem

31
yo

178
cm

to skomplikowane

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-03-17, 17:07   #4 Turn away from it all, it's all getting too much
  
Penelope

  
Mayfield

  
don't say we have come now to the end

  

  

  

  

  

  


/ po Wesie i Debrze

Dzień chylił się już ku końcowi, a Penny nie bardzo wiedziała, co powinna ze sobą zrobić. Choć początkowo zamierzała zostać na noc u Deborah, ostatecznie uznała to za niewłaściwy pomysł. Dziewczyna miała wystarczająco wiele własnych problemów na głowie, a gdy we dwójkę próbowały coś na swoje smutki poradzić, kończyły zawsze bardziej przybite niż wcześniej. Penny nie chciała wcale popełniać z Beresford samobójstwa, przynajmniej nie teraz, więc zdecydowała się wyjść, nim sprawy naprawdę zdążyłyby się skomplikować. Do domu wracać jednak nie chciała w obawie, że spotka tam Wesley'a. Oczywiście uważała, że spotkanie go można by określić jedynie jednym procentem prawdopodobieństwa, ale zawsze to coś. Westwood w przeciągu ostatnich dziesięciu godzin zdążył się już znaleźć na jej liście osób, które do dnia swojej śmierci nie zamierza oglądać, tak więc nogi same doprowadziły ją do domu Stevie. Tak, ta mała, ruda małpka była prawdopodobnie jedyną osobą, której towarzystwo było dla Penny odpowiednie. A ten debil, szanowny pan Westwood, na pewno nie szukałby jej w tym miejscu.
Nie przejmując się tym, że wciąż wygląda, jakby zderzyła się dziś z najgorszą możliwą katastrofą (poniekąd było w tym sporo prawdy), stawiła się bez zapowiedzi u siostry i z nawykiem maniaka zaczęła molestować jej dzwonek do drzwi. Normalnie wpadłaby z dobrym winem lub jakimś jedzeniem, ale była obecnie nazbyt biedna i smutna, by o tym myśleć. Do ostatniej chwili zastanawiała się jeszcze, czy to aby na pewno dobry pomysł. W końcu Stevie była młodsza i nie powinna starszej siostry oglądać w takim stanie, prawda? Była jednak lepsza, niż reszta ich rodzeństwa w wielu kwestiach, więc Penny pozwoliła sobie jednak na to, by zepsuć jej ten wieczór.
- Czy jest u ciebie może przypadkiem, właśnie teraz, w tej chwili, lub w najbliżej przyszłości zamierza być, nasza kochana siostra Sienna? - zapytała, nie kryjąc złości, gdy Stevie w końcu jej otworzyła.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Maja
MULTI: Colter - Darcy - Elio - Fred - Holden - James - Theo
 
Stevie Mayfield



w Berrylane od kilku miesięcy

Kończy studia i serwuje stejki

24
yo

162
cm

bo nie ma ochoty dorastać

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-03-25, 20:01   
  
Stevie

  
Mayfield

  
And the days go by like a strand in the wind, In the web that is my own I begin again.

  

  

  

  

  

  


Zawsze ciągnęło ją w kierunku większego świata. Przynajmniej tak jej się wydawało teraz, gdy spoglądała wstecz na całe swoje życie. Miała wrażenie, że już od najmłodszych lat pragnęła czegoś więcej niż mieszkania w Berrylane, Kirkland czy choćby nawet w Seattle, największym mieście w okolicy. Nie potrafiła usiedzieć na miejscu, nieustannie chciała dokądś gonić i ciągle jej się wydawało, że to wszystko, co ją otaczało i kim się stawała, nie było tak do końca właściwe. Szukała dla siebie odpowiednich ścieżek i mimo że odkrywała wiele zupełnie nowych dróg, to tak naprawdę wciąż miała wrażenie, że to nie było to, czego chciała.
Problem polegał na tym, że Stevie sama chyba nie wiedziała, czego chce. Wyprowadziła się w okresie studiów, próbowała wielu nowych rzeczy, pozwalała sobie nawet na totalne szaleństwa czy wręcz głupoty, żeby koniec końców tak czy siak wrócić do Berrylane, licząc na to, że w tym miasteczku znajdzie odpowiedzi na wszystkie swoje pytania i wątpliwości. Jak do tej pory wciąż szukała i nie była pewna, czy podjęła odpowiednie decyzje. Miała jednak absolutną pewność co do tego, że brakowało jej swojego rodzeństwa, gdy była poza miastem i że tęskniła za tymi chwilami, gdy otwierała drzwi lokum, które akurat zamieszkiwała, a na progu zastawała na przykład Penny. Tak jak teraz.
Odruchowo uśmiechnęła się szeroko na jej widok, zanim dotarło do niej, że mina starszej siostry była cokolwiek niepokojąca. Uśmiech dość szybko spłynął z twarzy Stevie, gdy odsuwała się, żeby wpuścić Penny do środka.
- Nie ma jej w tej chwili i nie wiem, czy zamierza być w przyszłości – rzuciła szczerze, mimowolnie przechodząc w tryb jak najbardziej zwięzłego wyrażania swoich myśli. Penny wydawała się być zdenerwowana, w związku z czym Stevie myślała, że odpowiadanie na jej pytania w jak najbardziej prosty sposób może być pomocne. A odpowiadanie na pytania w prosty sposób nie było jej najmocniejszą stroną, umówmy się. - Czy… Coś się stało? Szukasz jej? – spytała raczej niepewnie. Chciała pomóc Penny. Zawsze, niezależnie od sytuacji to nie miałoby się zmienić. Jednak skoro w takim tonie mówiła o Siennie, Stevie zaczęła mieć niepokojące przeczucia, że może znaleźć się między młotem a kowadłem. To natomiast nie byłoby idealne. Kochała obie swoje siostry i nie chciała pakować się pomiędzy ich konflikty – czegokolwiek mogłyby dotyczyć.
[Profil]
  MÓW MI: Anko
MULTI: Aidan, Billie, Charlie, John, Wyatt
 
Penny Mayfield



w Berrylane od ponad roku

całodobowy nadzór nad rakiem

31
yo

178
cm

to skomplikowane

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-04-30, 19:39   
  
Penelope

  
Mayfield

  
don't say we have come now to the end

  

  

  

  

  

  


Dla Penny podobne rzeczy do niedawna nie miały znaczenia. Już jako mała dziewczynka wyrosła z tej potrzeby posiadania przy sobie rodziny, bo nawet jeśli swoje siostry kochała, tak niechęć do rodziców przeważała szalę. Potem był etap posiadania męża, potem męża i dziecka, a potem znów żałoby i samotności. Nie uważała w dodatku, że wyjazd z dala od rodziny będzie błędem. Nie widywała się z nimi bardzo długo, czasem nawet nie dzwoniła i nie pisała, ale po prostu nie czuła tej potrzeby. Wiedząc, że Antek czuwa nad ich siostrami jakoś spokojniej się czuła i nie miała wyrzutów sumienia. Teraz to wszystko uległo zmianie i chciała ich wszystkich mieć przy sobie. Bez wyjątku, bo nawet jeśli obecnie była wściekła na Siennę i Antka, to przecież nie odepchnęłaby ich na bok na zawsze. Tym bardziej, że to jej "zawsze" było bardzo ograniczone.
- Dobra, wspaniale, to wystarczy. Jak przyjdzie, to będziemy udawać, że nas nie ma - zarządziła wchodząc do domu siostry. Nie chciała teraz uchodzić za totalnie niewrażliwą sukę, ale była już całkowicie zmęczona problemami nie tylko innych, ale i swoimi. Chciała odpocząć, to wszystko. Chciała, żeby ktoś ją rozśmieszył. A to Stevie chyba potrafi, prawda? Uściskała ją nawet na powitanie, jak to miała zwyczaju, ale niekoniecznie dało się w tym wyczuć tę dawną, typową dla niej serdeczność. - Nie, nic się nie stało. Chwilowo jej nie lubię, ale to nic ważnego - odpowiedziała, nie wchodząc w szczegóły. Nie miało to i tak znaczenia, bo o Siennie rozmawiać nie chciała. Boże, potrzebowała jakiejś dawki totalnie nieistotnej wiedzy, jakichś plotek czy pogawędki o facetach. Czegoś niewinnego. - Co robisz, przeszkadzam ci? Mogę ci trochę czasu zająć? Tak? To super - powiedziała z uśmiechem, nie dając jej w sumie szansy na odpowiedź. Ale to nic, nie wyrzuci przecież Penny za drzwi? Rozsiadła się więc na kanapie i wbiła wzrok w siostrę, czekając aż ta jej zaproponuje jakąś ciekawą formę rozrywki. Chociaż tak właściwie Penny zadowoliłaby się teraz nawet możliwością zmrużenia oczu, bo jednak trochę nieprzespanych nocek za sobą miała.
_________________
  
[Profil]
  MÓW MI: Maja
MULTI: Colter - Darcy - Elio - Fred - Holden - James - Theo
 
Stevie Mayfield



w Berrylane od kilku miesięcy

Kończy studia i serwuje stejki

24
yo

162
cm

bo nie ma ochoty dorastać

Lives in:
auburn pine houses

Wysłany: 2019-04-30, 21:52   
  
Stevie

  
Mayfield

  
And the days go by like a strand in the wind, In the web that is my own I begin again.

  

  

  

  

  

  


* Tak zupełnie szczerze mówiąc, to całkiem zabawne, ale Stevie nie miała bladego pojęcia, że ona i Penny mogą być do siebie aż tak podobne. Kochała swoją starszą siostrę, to nie podlegało nigdy żadnym wątpliwościom. Ufała jej i wierzyła (nawet jeśli być może miało to znamiona pewnej naiwności), że może na niej polegać niezależnie od wszystkiego, co by się działo. Z jakiegoś powodu miała jednak wrażenie, że są od siebie całkowicie różne niemal pod każdym względem. Stevie bywała małą naiwną idealistką, która niewiele wiedziała o życiu i, tak zupełnie szczerze mówiąc, niewiele chciała wiedzieć. Płynęła zawsze z prądem, nie do końca wiedząc, dokąd tak naprawdę zmierza. Wszystko w jej życiu było chaotyczne i zmieniało się znacznie szybciej, niż przyjmowały to jakiekolwiek normy. Dla Stevie ta niezgodność z ogólnie przyjętymi normami była właśnie normą. Tak wyglądał świat w jej głowie – nieuporządkowany, ciągle zmieniający się, niepewny. Tymczasem w jej oczach Penny była tą, która zawsze wydawała się zdeterminowana do osiągania swoich celów. Zdawała się wiedzieć, czego chce i, co więcej, jak to osiągnąć. Stevie ją z tego względu podziwiała. Chociaż może to było tylko idealizowanie starszej siostry i stawianie jej w roli wzoru (niedoścignionego oczywiście) do naśladowania… Może tylko jej się wydawało, jako zwykłej gówniarze, która lubiła wyobrażać sobie rzeczy… Obiektywizm jest trudny w podobnych przypadkach. Niemniej, Stevie czułaby się ze sobą trochę lepiej, wiedząc, że jest podobna do Penny bardziej, niż sądziła. Nawet jeśli chodziło o coś tak absurdalnego jak brak przesadnej tęsknoty za własną rodziną…
No czy to jest normalne?
Nie uwierzyła oczywiście w to, że nie stało się absolutnie nic pomiędzy Penny a Sienną. Stevie mogła sprawiać wrażenie głuptaska, ale posiadała swój rozumek i pewne związki przyczynowo-skutkowe łapała w mig. Penny zapytała o Siennę już na progu, więc ewidentnie to było coś ważnego. Komentarze pozostawiła jednak dla siebie. Po co rozpoczynać temat, którego nikt nie chciał poruszać? - Mam cały czas – odpowiedziała zgodnie z prawdą, wpuszczając Penny do środka. - Ale nie wiem, to jakaś interwencja czy coś? Coś zrobiłam? Zaraz mnie ochrzanisz? O, a może chcesz się czegoś napić? Mam też ciasto! – bardzo szybko przeszła z tonu wnikliwego i odrobinę zmartwionego do entuzjastycznego, gdy mówiła o cieście. To nie tak, że Penny nie była tutaj mile widziana nawet, gdy nie miała żadnej konkretnej intencji – bo była jak najbardziej! Ale jednak Stevie przeczuwała, że coś się za tym przyjściem kryło
[Profil]
  MÓW MI: Anko
MULTI: Aidan, Billie, Charlie, John, Wyatt
 
Penny Mayfield



w Berrylane od ponad roku

całodobowy nadzór nad rakiem

31
yo

178
cm

to skomplikowane

Lives in:
blue velvet

Wysłany: 2019-05-15, 19:35   
  
Penelope

  
Mayfield

  
don't say we have come now to the end

  

  

  

  

  

  


Właśnie o to w tym wszystkim chodziło - Penny wiedząc, że jest bacznie obserwowana przez młodsze rodzeństwo, nie mogła sobie na niektóre zachowania pozwolić. Nie bywała więc przy nich ani głupiutka, ani nierozważna, ani bojaźliwa, ani naiwna. Musiała przecież jakoś im zastąpić matkę, która wolała histerycznie zajmować się legendami, niż własnymi dziećmi. Penny nigdy jednak na to nie narzekała, bo przecież nikt jej do tego nie zmuszał. Robiła to, co uważa za słuszne, chowając przy tym swoje potwory głęboko do szafy. Nie mogła przecież pokazać siostrom, że zachowuje się jak typowa kretynka w sprawach damsko-męskich, prawda? I nie mogła pozwolić na to, by uważały ją za osobę niezwykle słabą, jedynie dlatego, że mąż ją kiedyś zdradzał, prawda? A tym bardzie nie mogła pokazać, że śmierć jej dziecka i tego przeklętego męża jakkolwiek na nią wpłynęła, PRAWDA? Dość już jednak miała udawania i można by rzec, że tak idealnie tuż przed śmiercią postanowiła z tym wszystkim skończyć. Pewnie nie powinna, pewnie udawanie do samego końca, że jest taką poważną i rozważną kobietą wyszłoby wszystkim na zdrowie, ale była zmęczona. Trudno, siostry zapamiętają ją jako niestabilną emocjonalną wariatkę. Dokładnie taką, jak ich matka. Powiedzmy jednak, że w życiu zdarzają się gorsze tragedie.
- Interwencja? No co ty, jesteś obecnie moją ulubioną siostrą - przyznała nieco złośliwie, bo chyba powinna być cały czas tą ULUBIONĄ, ale jednak nie o to jej przecież chodziło. Cała ich rodzina była popieprzona i Penny nieśmiało (lub jednak nazbyt śmiało) obecnie uznawała Stevie za jedyną porządną i zdrową na umyśle pannę Mayfield. - Daj i ciasto, i picie. I może jakąś kiepską komedię do tego. I opowiedz co u ciebie - poprosiła z ładnym uśmiechem, po czym - póki jeszcze pamiętała - wyłączyła swój telefon. Chciała się tylko na Stevie skupić, na jej życiu i jej problemach. Nawet jeśli miałoby chodzić jedynie o to, że skończyło się jej masło i nie ma czym posmarować chleba.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: Maja
MULTI: Colter - Darcy - Elio - Fred - Holden - James - Theo
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 6