menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#1 Zemsta jest... straszna
Autor Wiadomość
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-12, 01:12   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


Thalia gdzieś tam zawsze z tyłu głowy miała, że musi się opiekować swoimi bliskimi. No i dbać o ich wątroby. Lule też zawsze karmiła jak piły czy coś. Tak samo z Daphne, bo przecież ludzie z reguły nie myślą o takich rzeczach, więc to było gdzieś tam w roli brunetki, która jak widać nieźle się wywiązywała z tego. Widziała po Ianie, że troszkę już mu ten alkohol siadł, a ta szklanka na pewno nie jest ostatnią.
Chyba nikt nie lubi widzieć smutku na buzi drugiej osoby. Zresztą, lepiej się cieszyć niż smucić, bo to w radości powstaje więcej dobrych rzeczy. Thalia bardzo łatwo dawała się rozbawiać, a Ian umiał to nieźle wykorzystać. Rozumiała jego żarty, nawet jeśli były głupie, nieśmieszne czy prostackie. Ją zawsze rozbawiały i sprawiał czasami, że płakała, ale to ze śmiechu. Teraz po wcześniejszych łzach zostały tylko ślady na jej policzkach, ale przynajmniej nie było nowych, prawda? To było najważniejsze.
- Tak, zdecydowanie. To będzie wielkie wydarzenie. U mnie to Lula była pierwsza w kolejce, a ja się wepchnęłam.- przewróciła oczami.- Pewnie Ciebie też brali pod uwagę, ale później.
Thalia wiedziała, że jej rodzice się ucieszą. Tego mogła być pewna, bo ojciec zawsze chciał mieć jakiegoś dziedzica. Żadne z jego dzieci nie poszło w jego ślady, a komuś musiał przepisać swój dobytek, prawda? Może z wnukiem się uda? Przyglądała mu się uważnie i zaśmiała się ponownie. Naprawdę, cieszyła się, że nawet w takiej sytuacji ten ją rozśmieszał. Brakowało jej tego przez ostatnie trzy miesiące, kiedy go unikała.
Bała się odpowiedzieć. Ona nie wiedziała, co z nimi teraz będzie. Wolała go pocałować, bo tak jej podpowiadały emocje, dlatego się im poddała. Pocałunek nie był jednym z tych ognistych albo typowo zakochanych w sobie par. Miał w sobie jednak uczucia, chociaż oni sobie nie do końca z tego zdawali sprawę. Po pocałunku patrzyła na niego i nie wiedziała znowu co zrobić. To nie tak, że tylko w nim toczyła się walka. Ona naprawdę sądziła, że ich przyjaźń jest nie do zachwiania, a tutaj ciąża. I to po jednej wspólnej nocy. Z drugiej jednak strony nie chciała, żeby ich dziecko musiało dzielić swój czas między dwa domy. Sama wychowała się w pełnej rodzinie i tego chciała dla swojego malucha. Jakoś nigdy nie patrzyła na niego pod kątem typowo męskim. Teraz, kiedy jednak tak się na siebie patrzyli to widziała to, czego nie zauważała wcześniej. Ian był cholernie przystojny i to naprawdę dziwne, że do tej pory wytrzymali bez żadnych krzywych akcji. Wiele razy śmiała się do sióstr czy do brata, że ona nie mogłaby nigdy nic z tym facetem, bo on jest dla niej bardziej jak brat. Jednak jakimś cudem trafili do łóżka, a teraz ona dostrzegała dużo więcej. Kiedy ujął jej policzki w dłonie, uśmiechnęła się delikatnie. Nie bała się patrzeć prosto w jego oczy, dlatego nie uciekała jak jakaś wstydliwa dziewczynka. Dziewczyna o tej teorii z czterema minutami nie miała pojęcia, ale może faktycznie coś w tym jest? Może akurat obudzą w sobie uczucia, o których wcześniej nie mieli pojęcia albo po prostu je odpychali.
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Ian Bowden



w Berrylane od zawsze

chemia to mój konik

28
yo

174
cm

zaciążyłem przyjaciółkę...

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-12, 01:55   
  
Ian

  
Bowden

  
Had to have high hopes for the living.

  

  

  

  

  

  


To się w takim razie dobrali, skoro oboje mieli poczucie, że muszą się innymi opiekować. Ian był nadopiekuńczy wobec Fin, resztę nadopiekuńczości przelewał na Thalię (bo na Dagny się nie dało). Thalia również opiekowała się bliskimi jej osobami, więc byli bardzo do siebie podobni pod tym kątem. Pewnie między innymi dlatego tak dobrze im było ze sobą, świetnie się dogadywali. - Nie, chyba nie bardzo. Prędzej Fin. - Odparł zamyślając się przez chwilę i mrużąc oczy. Nawet na pewno brali pod uwagę to, że Finley będzie miała wcześniej dziecko niż Ian. W końcu już jakiś czas chodzi z Haydenem, jego niby najlepszym kumplem. Niby, bo się nie odzywał ostatnio w ogóle i Ian zaczyna się zastanawiać co jest grane.
W każdym razie rodzice Iana nieźle się zdziwią, gdy się dowiedzą. Majątek Bowdenów ma przejąć Leon, więc firma nie była zagrożona i nie było potrzeba dziedzica, więc niech Holgersi biorą i robią z niego biznesmena.
I znowu myśleli tak samo w kwestii dziecka a zarazem w kwestii ich relacji. Mieli te same dylematy, oboje chcieli, żeby dziecko nie żyło na dwa domy. Szkoda, że nie słyszeli własnych myśli, bo by się pewnie oboje zdziwili jak podobni są do siebie choć tak bardzo różni jednocześnie.
Im dłużej patrzył na oczy kobiety tym więcej detali mógł w nich znaleźć a że było już jasno, bo dawno po wschodzie słońca to widział bardzo dobrze. Nigdy im się aż tak nie przyglądał i zawsze myślał, że były praktycznie czarne, ale teraz dostrzegał ten hebanowy brąz i detale. I tu kolejne mieli podobieństwo, bo oboje mieli brązowe oczy. Różnica polegała na tym, że Ian miał jaśniejsze od Thalii. - Masz piękne oczy. - Wyskoczył jak Filip z Konopi z tym tekstem, ale po prostu powiedział co myślał i tylko nie powstrzymał swoich myśli od przepłynięcia przez usta. Podryw stulecia. Na bank mu się tu teraz rozpłynie. No, ale co się dziwić skoro był wstawiony i łatwiej mu przychodziły takie... komplementy. Jakoś nigdy nie komplementował Thalii jakoś super w kwestii wyglądu, bo zawsze uważał, że ona przecież o tym wie i nie potrzebuje potwierdzenia, ale teraz. Teraz najzwyczajniej w świecie nie mógł się powstrzymać. Najśmieszniejsze było to, że jak jej doradzał w kwestii bielizny to ekspedientki były święcie przekonane, że byli parą. W Seattle, bo w Berry wszyscy wiedzieli, że ci nie są parą. Co prawda wszyscy jakimś cudem wiedzieli, że oni mają się ku sobie. Tylko sami zainteresowani nie wiedzieli. No i bum! PREGNANT! Dziecko w drodze a oni nawet nie byli na pierwszej randce ze sobą. W każdym razie gdy pomagał jej wybrać bieliznę to jakoś nigdy nie patrzył na nią jak to miewał patrzeć na kobietę. Doceniał jej wygląd, ale szykowała się dla innego, więc nawet nie brał pod uwagę patrzenia inaczej niż jak gay friend albo brat. Chociaż niektórzy bracia to chyba mieli z tym problem, więc bardziej jak gay friend. Właściwie to jak tak teraz sobie o tym Ian pomyślał to zaczął się zastanawiać czy on serio zachowywał się jak gej czasami. Niby wydawało mu się, że jest hetero, ale kto go tam wie. No, ale to mało ważne teraz jakiej to orientacji jest czy nie jest Ian. Nie patrzył na nią w sposób seksualny i dopiero po ich wspólnym seksie zaczął dostrzegać, że tak właściwie to Thalia zawsze mu się podobała. I lubił ją całować, gdy się całowali w szkole dla praktyki, żeby nie wyjść na debili przed swoimi pierwszymi mniej lub bardziej poważnymi miłościami.
Im dłużej patrzył na nią tym bardziej dochodził do wniosku, że gdzieś w głębi duszy to mu się ona zawsze podobała i zawsze ją kochał. Pytanie tylko czy nie pomylił miłości do kobiety z miłością do siostry. Tego nie był pewien, ale miał ochotę ją pocałować, żeby to sprawdzić. Jak pomyślał, tak uczynił.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/f05c47578f97f36f008dc58b98bd0eb4/tumblr_pfblyaBml31qialmqo1_540.gif" style="width:350px; height: 150px; border-top: 4px double #111668; border-radius: 10px;"><div style="font-family: parisienne; font-size: 35px; color: white; text-transform:lowercase; margin-top: -40px; text-shadow: 1px 1px 1px f8f8f8; text-align: center">Ian Bowden<div style="font-family: arial; font-size: 11px; margin-top: 0px; color: f8f8f8; text-align: center;">Welcome to the club
[Profil]
  MÓW MI: Ian
MULTI: David & Dante & Rupert
 
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-12, 14:30   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


Jak widać wiele rzeczy ich łączyło. Byli do siebie bardzo podobni i tak naprawdę różniły ich tylko jakieś małe szczególiki. To pewnie też sprawiło, że tyle ze sobą wytrzymali. Jakby nie patrzeć, pewnie jakieś drobne kryzysy też były w tej przyjaźni, ale umieli je zażegnać bardzo szybko. Pokiwała głową tylko na jego słowa, bo jednak co miała mu powiedzieć? Pewnie jego rodzice gdzieś tam myśleli, że Ian tez w końcu będzie miał dziecko. Tak samo jak jej myśleli, że na nią też przyjdzie ten moment. Szkoda, że nie przewidzieli, że tak szybko.
U Thalii był ten problem, że nie wiadomo było, kto przejmie interes, bo żadne z dzieci państwa Holgers nie szło w zęby. Dlatego Pedro wyczekiwał wnuka albo wnuczki, który spokojnie przejmie w przyszłości jego interes. Może to właśnie będzie dziecko Thalii i Iana? Przyszły dentysta? Kto wie. Byli bardzo podobni i chyba tak naprawdę sobie nie zdawali z tego, tak do końca, sprawy. Na pewno zdziwili by się bardzo jak podobne są ich poglądy, a przy tym właśnie tak zróżnicowane.
Prawda jest taka, że chyba nigdy nie patrzyli na siebie w ten sposób. Zawsze uważali, że są tylko przyjaciółmi. Bratem i siostrą, który w każdym momencie będzie dla siebie opoką. Thalia też nie przyglądała się oczom ani tak naprawdę urodzie Iana. W sumie to on był naprawdę w jej typie. Wszystko się zgadzało. Słysząc jego słowa, aż się zarumieniła. Nigdy chyba nie słyszała od niego żadnego komplementu. Oczywiście, mówił jej, że jest ładna i facet, który ją zostawił powinien tego żałować, ale tak robią przyjaciele, prawda? Jednak ten komplement miał zupełni inny wydźwięk niż jego dotychczasowe słowa. I dało się to wyczuć. Fakt, jak chodził z nią kupować bieliznę to często ekspedientki pytały się jak długo są razem, a oni potem śmiesznie ciągnęli akcję. Wiele razy mieli z tego niezły ubaw, ale u nich wszyscy wiedzieli, że ta dwójka to tylko przyjaciele. Czy aby na pewno? Czemu wszyscy widzieli dookoła, że ta dwójka jest sobie wręcz pisana, a oni tak skutecznie byli na to ślepi? Możliwe, że udawało im się po prostu tłumić uczucia i tłumaczyć, że są dla siebie jak rodzeństwo. Może też nie chcieli niszczyć tego, co mieli? Tak to bardzo prawdopodobne. W sumie to by wyjaśniało, czemu Thalia krytykowała często jego jakieś dziewczyny. Chyba też odczuwała swojego rodzaju zazdrość, ale nie dopuszczała do siebie tej myśli. Ona tez lubiła go całować. Niby tylko praktykowali i czasami zdarzyło im się całować po pijaku, ale wbrew pozorom lubiła to robić. Nigdy nie żałowała, że to właśnie on skradł jej ten pierwszy pocałunek. Kiedy ten ją pocałował, przymknęła powieki i delikatnie odwzajemniła pocałunek, dotykając jego policzka dłońmi. Czuła też inność tego pocałunku, dlatego przybliżyła się do niego, pogłębiając go, bo ostatnie na co w tej chwili miała ochotę, to odsunięcie się od niego.
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Ian Bowden



w Berrylane od zawsze

chemia to mój konik

28
yo

174
cm

zaciążyłem przyjaciółkę...

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-12, 21:24   
  
Ian

  
Bowden

  
Had to have high hopes for the living.

  

  

  

  

  

  


Trzymało ich to, że potrafili się zsynchronizować. Ian tego nie zauważał, ale dla osób trzecich było jasne, że oni oboje są ze sobą zsynchronizowani jak szwajcarskie zegareczki. Jedno wiedziało, gdzie jest drugie. Mieli podobną gestykulację, śmiali się z tych samych głupich żartów, oglądali namiętnie Marvela (choć Ian bardziej jest Potterheadem)... Na imprezach jedno wiedziało kiedy drugie ma problem, albo potrzebuje alkoholu. Albo jak para, albo jak bliźniaki. Tak to można było wytłumaczyć.
Ian usilnie dementował pierwszą opcję i nie przyjmował do wiadomości, że może kiedyś mogliby być razem. On miał swoje życie romantyczne, ona swoje i dobrze im z tym do tej pory było. A przynajmniej Ianowi. Teraz wszystko się pokiełbasiło i już Ian nie był niczego pewien oprócz tego, że kocha Thalię, ale nie wiedział teraz o którą miłość chodzi. Czy jego miłość do niej to tylko w wyniku przyjaźni czy rzeczywiście coś jest na rzeczy jak wszyscy mówią i próbują im wmówić? Seks z nią był naprawdę fajny. Co prawda nie pamięta tego ze szczegółami z racji, że był pijany, ale miał przebłyski, że było mu dobrze. Nawet bardzo dobrze. Tak jakby Thalia wiedziała co on lubi, choć jakoś nigdy ze szczegółami jej nie opowiadał o swoim życiu seksualnym. Może i nie mieli tematów tabu i tajemnic przed sobą, ale jakoś nie podejmowali zbytnio tego tematu odkąd oboje stracili swoje cnoty. Wcześniej wiadomo, że sporo o tym gadali, bo oboje byli całkiem zieloni i się od siebie dowiadywali różnych... technik i potrzeb. Ta relacja była wręcz idealna, bo oboje mieli doskonałe źródło informacji o płci przeciwnej nie łącząc tego ze sobą. Może to sprawiło, że dzięki temu byli bardziej wobec siebie otwarci? Chyba tak.
On nie miał swojego typu kobiety. Podobału mu się różne kobiety z różnymi atrybutami, ale dłużej zostawał przy tych, z którymi miał o czym gadać. Nawet nie miał ochoty pukać laski u której byłoby słychać echo. To nie było seksowne, więc teoretycznie był sapioseksualny. Co mu po ładnej lasce, skoro ma twarz myślą niezmąconą? Zdecydowanie poniżej jego godności osobistej. Thalia natomiast miała wszystkie te atrybuty, które ogólnie pociągały mężczyznę. To jest chyba naprawdę ironia losu, że odkrył ten fakt dopiero po tym jak ją zapłodnił przez swój pijański brak hamulców. W ogóle cały czas się zastanawiał czy aby na pewno założył tę cholerną gumkę, bo niby wydawało mu się, że tak, ale im bardziej chciał sobie przypomnieć ten moment ze szczegółami tym bardziej był zamglony przez co tracił pewność. Pora olać sprawę, bo mleko i tak już było rozlane. On może jako tako nie krytykował jej wyborów partnerów, ale zawsze prześwietlał delikwentów od stóp do głów, żeby mieć pewność, że to nie kolejny debil na horyzoncie. Większość z nich i tak nie spełniała wymogów Iana. Co tam wymogi Thalii, jego były ważniejsze, prawda?
Od czegoś trzeba zacząć, więc Ian wpierw delikatnie całował kobietę, ale gdy ta się do niego przybliżyła i zaczęła odwzajemniać pocałunek ten w pewnym sensie rozochocony zaczął ją całować tak już na poważnie z językiem. Powoli, niemalże z namaszczeniem co dodawało pewnego rodzaju sensualności co sprawiało mu przyjemność. Co prawda był pijany, ale sprawiało mu to przyjemność. Automatycznie położył dłonie na talii dziewczyny i delikatnie ugniatał jej ciało. Swoją drogą miała piękne ciało, mimo rosnącego już powoli brzuszka. W końcu przerwał pocałunek i spojrzał w jej hebanowe oczy. Przygryzł dolną wargę i spojrzał na jej wargi. Chyba mu się podobała... Znaczy na pewno mu się podobała, ale czy z ich przyjaźni będzie coś więcej aniżeli przelotny, trochę wymuszony romans? W tej chwili miał nadzieję, że tak. - Chyba chcę spróbować... - Zaczął nie kończąc myśli. Chyba się domyśli.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/f05c47578f97f36f008dc58b98bd0eb4/tumblr_pfblyaBml31qialmqo1_540.gif" style="width:350px; height: 150px; border-top: 4px double #111668; border-radius: 10px;"><div style="font-family: parisienne; font-size: 35px; color: white; text-transform:lowercase; margin-top: -40px; text-shadow: 1px 1px 1px f8f8f8; text-align: center">Ian Bowden<div style="font-family: arial; font-size: 11px; margin-top: 0px; color: f8f8f8; text-align: center;">Welcome to the club
[Profil]
  MÓW MI: Ian
MULTI: David & Dante & Rupert
 
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-12, 23:04   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


Tak, to całkiem możliwe. Po prostu czasami nie dostrzegamy tak oczywistych rzeczy, bo nie chcemy ich widzieć. Tak na pewno było w przypadku Thalii, która nie chciała widzieć Iana jako nikogo innego. Był jej przyjacielem, a każdy myśl, że mogłoby być inaczej czuła się zestresowana tym, że by go mogła po prostu stracić. Znali się na wylot i czasami nawet nie potrzebowali słów, żeby się rozumieć. Wręcz przywoływali się na imprezach myślami, kiedy potrzebowali tego drugiego. Właśnie jak para albo jak bliźniaki, które były kiedyś ze sobą połączone.
Jakoś dotychczas po prostu byli ze sobą blisko, ale ich życie miłosne dzielone było z kimś innym. W przypadku Thalii to bardziej były erotyczne występki, bo nie lubiła pchać się w związki. Po prostu nie czuła się w nich okay i zawsze jej czegoś brakowało. Jakby tak teraz na to spojrzeć to po prostu tym facetom brakowało wielu rzeczy, które miał Ian. Nie wiedziała, dlaczego wcześniej była taka ślepa i nie pozwalała tym myślom kiełkować w swojej głowie. Ona z ich wspólnej tez niewiele pamiętała, ale mimo wszystko czuła się po niej dobrze, a to oznaczało, ze Ianowi udało się zrobić wszystko tak jak trzeba. Jakby znał jej ciało i to co lubi. To był swojego rodzaju paradoks, że nigdy nie rozmawiali na aż tak głębokie tematy, żeby się zdradzać ze swoimi upodobaniami. Pewnie Thalia prędzej z Lulą na takie tematy gadała niż z Ianem, ale przed tym wszystkim to pewnie zastanawiali się jak to będzie, bo no jednak to coś ważnego, przynajmniej dla lasek. Holgers przynajmniej nie żałowała tego, z kim to zrobiła pierwszy raz. Taki plus, prawda? No i jak poszła z Ianem to była już doświadczona, a nie jakaś świeżynka. ?
Głupie laski też mocno osłabiały Thalię. Albo głupi faceci, dla których liczyło się tylko zaliczyć. Jak tylko taki pojawiał się przy niej, to od razu go spławiała. Nie wyobrażała sobie spać z kimś tylko dla samego seksu. Nie, najpierw rozmowa, a potem wszystko szło swoimi torami. Czasami kończyło się seksem, a czasami pożegnaniem bez niczego. Nic na siłę, nie ma co się zmuszać, bo wtedy nic by z tego nie wyszło i tak, wiec jaki byłby sens? On też miał to wszystko, a najważniejsze było to, że Thalia czuła się przy nim dobrze. Swobodnie, nie wstydziła się niczego, a on i tak znał jej każda tajemnicę. Tak naprawdę to sama się sobie dziwiła, ze wcześniej nie widziała tego, nawet jeśli usilnie próbowała się od tego odepchnąć. Ona nie uważała, żeby teraz był jakiś sens w przypominaniu sobie, czy się zabezpieczyli. Zrobili to albo nie, ale coś zawiodło, a oni teraz zostali z fasolką, która kiełkowała pod sercem brunetki. Ona aż taka do jego partnerek nie była, ale na pewno liczył się z jej zdaniem, bo jednak ważne, żeby jego przyjaciółka też lubiła jego partnerkę, prawda? No wiec, zdanie Thalii było czasami przeważające.
Czuła się cudownie, kiedy ją całował i nie zamierzała tego ukrywać. Nie była to jednak zbyt wygodna pozycja, dlatego usiadła okrakiem na jego kolanach, całując go coraz mocniej i zachłanniej, aż wreszcie oderwała się od niego, patrząc prosto w jego oczy. Tak, zdecydowanie wiedziała o co mu chodzi. Ona też liczyła, ze coś z tego wyjdzie. W końcu byli sobie od zawsze bliscy i znaczyli dla siebie cholernie dużo i naprawdę nie chciała się mylić.
- Wiem. Ja też chce spróbować. Tylko, ze wiesz, ze cholernie wiele etapów ominęliśmy?- zaśmiała się, opierając swoje czoło o jego.
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Ian Bowden



w Berrylane od zawsze

chemia to mój konik

28
yo

174
cm

zaciążyłem przyjaciółkę...

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-12, 23:42   
  
Ian

  
Bowden

  
Had to have high hopes for the living.

  

  

  

  

  

  


To był jakiś suchar, ironia losu... Czysta złośliwość ze strony natury jeżeli się okaże, że byli dla siebie stworzeni od samego początku i tyle lat zmarnowali na szukanie swoich drugich połówek podczas, gdy stali praktycznie obok siebie z klapkami na oczach zamiast pod stopami. Zwłaszcza, że dotychczasowe partnerki Iana zawsze coś odwalały. Dwie były spoko, ale ostatecznie rozstawali się, bo mieli rozjazd priorytetów w życiu. One już chciały zakładać rodzinę a Ian... a Ian zapierał się nogami i rękami na wszystkie sposoby. Rozbieżność interesów i tyle. Na szczęście, żadna z nich nie zaciążyła, bo teraz Ian byłby uwiązany od kilku lat z dzieckiem i kobietą, której nie rozumie, sfrustrowany na maksa i zapewne wciąż tkwiący w korpo, bo przecież nie zrezygnowałby wtedy z pracy w korpo, gdyby mu kobieta zaciążyła. Może i bywał bardzo nieodpowiedzialny, ale przecież nie tak go wychowano. Na szczęście dla wszystkich nie doszło do żadnych ciąż... a przynajmniej Ian nic o tym nie wie i miał nadzieję, że nie pojawi się mu nagle jakiś dzieciak kilkuletni w życiu, bo serio ucieknie z krzykiem. Już mu wystarczył fakt, że w łonie Thalii był twór, który w tej chwili w ogóle nie przypominał człowieka. To mu przy okazji o czymś przypomniało, o czym za chwile wspomni Thalii, ale na razie oddawał się pocałunkom, które były przyjemną odmianą do wcześniejszych wydarzeń. Nie mógł się powstrzymać przed porównywaniem ich do pocałunków z jego życiorysu. Bywały lepsze i gorsze, ale te należały do tych lepszych. Jeśli nie były na szczycie to przynajmniej należały do ścisłej czołówki. Aż się Ian uśmiechnął. - Jednak dobrze Ciebie nauczyłem całować. - Wymruszał pomiędzy pocałunkami. Ach, tak. Te ich praktyki szkolne na coś się przydały. To, że zmieniła pozycję tylko podgrzało atmosferę, bo dłonie Iana w odruchu bezwarunkowym pojawiły się automatycznie na biodrach i pośladkach kobiety, choć nie był jakoś nachalny w swoich... pieszczotach. Chociażby dlatego, że Thalia była praktycznie... półnaga? Na razie nie chciał sprawdzać czy miała na sobie coś więcej niż tylko koszulę nocną... jak na przykład majtki. Co prawda 3 miesiące temu sprawdzał i to całkiem ochoczo, ale teraz jak na razie mu się nie śpieszyło, choć był równie pijany. No... może troszkę mniej niż wtedy. - Zaczęliśmy od dupy strony... - Zaśmiał się, po czym przez chwilę się zastanowił. - Od końca strony, o! Tak lepiej brzmi w sumie. - Odparł. No nie będzie przecież mówił, że od waginy strony zaczęli, bo to już by całkiem zepsuło atmosferę. Albo i nie. - I co? Chcesz teraz na randki chodzić? Pierwszą zaliczyliśmy... ze śniadaniem od razu. - Odparł starając się być śmiesznym. O ile mu to wyszło w tym lekko pijackim tonie. - Tak w ogóle to chyba będziesz musiała nocować dzisiaj u mnie, bo nie dam rady ogarnąć tych pająków teraz... - Odparł trochę już zmęczonym głosem. Alkohol... Najpierw sprawiał, że Ian miał kupę energii i strasznie wysokie libido a jak przeholuje to mógłby spać gdzie bądź i w każdej możliwej pozycji. Normalnie mistrz jogi.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/f05c47578f97f36f008dc58b98bd0eb4/tumblr_pfblyaBml31qialmqo1_540.gif" style="width:350px; height: 150px; border-top: 4px double #111668; border-radius: 10px;"><div style="font-family: parisienne; font-size: 35px; color: white; text-transform:lowercase; margin-top: -40px; text-shadow: 1px 1px 1px f8f8f8; text-align: center">Ian Bowden<div style="font-family: arial; font-size: 11px; margin-top: 0px; color: f8f8f8; text-align: center;">Welcome to the club
[Profil]
  MÓW MI: Ian
MULTI: David & Dante & Rupert
 
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-13, 00:33   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


To zdecydowanie będzie mało śmieszny żart, kiedy okaże się, że to siebie od zawsze poszukiwali. Thalia była tego świadoma w tym momencie, że życie samo napisało jej historię, a jej poszukiwania były na nic. Miała tylko nadzieję, że z Ianem wszystko pójdzie w dobrym kierunku, bo tak naprawdę nie stawiali na szali tylko swoich uczuć, ale również wieloletnią przyjaźń, która w razie niepowodzenia może się zakończyć wraz z ich związkiem. To był na pewno też jeden z powodów, dla których, kiedy go gdzieś tam dostrzegała - to od razu leciała do innego. Potem nie wracała do tego wcale i dalej mogli spokojnie być dla siebie dobrymi przyjaciółmi. Jej na całe szczęście też się żadna wpadka wcześniej nie zdarzyła, bo nie chciałaby z żadnym poprzednim swoim facetem czy kochankiem zakładać rodziny. Po prostu to nie byli faceci do tego. Fakt, że Ian tez był czasami takim dużym dzieckiem, ale jego znała całe swoje życie. Dokładnie wiedziała czego się spodziewać i nie kupowała żadnego kota w worku. Nie chciałaby też, żeby za rok pojawiła się jakaś laska z dzieckiem i mówiła, że to dzieciak Iana, bo chyba wykitowała. Nie no, raczej wiedziała, że ten się zabezpiecza, chociaż z tym tez nigdy nie wiadomo, prawda? Zdecydowanie te pocałunki były dużo lepsze niż łzy Holgers czy zdenerwowanie Bowdena. W sumie to znała smak jego ust i zdecydowanie to właśnie pocałunki z nim plasowały się w czołówce jej ulubionych całowań. Czasami zdarzały się tak słabe, że odpuszczała cokolwiek innego.
- No też całkiem nieźle całujesz, Bowden.- uśmiechnęła się, pomiędzy kolejnymi całusami, które sobie wzajemnie skradali.
Przygryzła aż jego wargę, kiedy poczuła dłonie Iana na swoich pośladkach. Tak, zdecydowanie ją również to podgrzało, ale nie chciała do niczego dążyć. Zdecydowanie wolała, żeby cała sytuacja rozwijała się swoim biegiem. Nie był nachalny, a wręcz przeciwnie - bardzo czuły. W sumie to od takiej strony go dopiero poznawała, ale już zdążyła to polubić. Nie zachowywali się teraz jak wygłodniałe zwierzęta, co przytrafiło im się trzy miesiące temu, ale tym razem byli delikatni. Thalia musiała powiedzieć, że obie wersje bardzo jej się podobały i wcale nie żałowała tego, że ten się dzisiaj u niej pojawił.
- Tak, wiem o co ci chodzi. Koniec strony to bardzo dobre sformułowanie.- zaśmiała się, patrząc na niego.
Nie umiała długo się przy nim smucić. Po prostu czuła się swobodnie, a on swoim zachowaniem potrafił na jej buzi wywołać szeroki uśmiech. Spojrzała na niego, słysząc jego pytanie i wzruszyła ramionami.
- W sumie, dlaczego nie. Gdzie byś chciał mnie zabrać, co? Kurde, powiem ci, ze ludzie na pewno się zdziwią, a już najbardziej laski w sklepie z bielizną, kiedy tym razem pójdziemy tam jako... para.- przygryzła wargę, kiedy wymawiała ostatnie słowo.
To było dla niej coś bardzo nowego, ale no teraz byli parą. Przynajmniej oboje chcieli spróbować i skonfrontować się z konsekwencjami, jakie mogą nastąpić potem. Skrzywiła się na wspomnienie pająków. Nie chciała z nimi spać.
- Dobrze. Będziemy spali u Ciebie. Chociaż, zawsze możemy spać tu na kanapie, jeśli nie będziesz miał siły wstać.- trąciła jego nos swoim.
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Ian Bowden



w Berrylane od zawsze

chemia to mój konik

28
yo

174
cm

zaciążyłem przyjaciółkę...

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-13, 15:35   
  
Ian

  
Bowden

  
Had to have high hopes for the living.

  

  

  

  

  

  


Ian też miał taką nadzieję, że im się uda. W końcu znali się nie od wczoraj. Wiedzieli doskonale o sobie takie rzeczy, że często nawet małżonkowie nie wiedzą tyle o sobie co ta dwójka. W pewnym sensie jeszcze się uzupełniali w różnych kwestiach, albo podążali w jednym kierunku przynajmniej. Oczywiście, że się bał co będzie z ich przyjaźnią jeśli im nie wyjdzie razem. Na pewno będzie dziwnie, choć Bowden liczył na to, że nie dojdą do etapu, kiedy będą się nawzajem obwiniać o wszystko i nienawidzić, bo wtedy nie tylko związek się rozpadnie, ale również przyjaźń a tego Ian pod żadnym pozorem nie chciał. Potrzebował Thalii w swoim życiu. W końcu kto będzie ogarniał jego dupę i życiowe beztroskie podejście do życia? Ktoś to musi ogarnąć, albo chociaż pomóc mu ogarnąć, bo w nim drzemie czasem takie dziecko, że sam się sobie dziwi. Nic dziwnego, że uczniowie go uwielbiają, bo pewnie mentalnie od nich nie odstaje zbytnio. A tak serio to zawsze starał się być dobrym nauczycielem, ale również kumplem z większym stażem. Potrafił jednakże być surowy i wysoko stawiać poprzeczkę, ale traktował uczniów jak współpracowników a nie podwładnych, albo gorzej... petentów. Uczył ich przy okazji pracy w zespole. Czasem przybierał rolę lidera a czasem ich zostawiał samopas i tylko kontrolował prace. To było naprawdę fajne i Ianowi bardzo się podobała ta praca z młodzieżą. Pytanie tylko czy będzie tak mógł pracować, gdy się urodzi dziecko. Tego też się bał, bo przecież nie chciał, żeby malcowi czegoś brakowało. Już wystarczyło, że miał niedojebanego ojca, albo w sumie rodziców.
Uśmiechnął się na jej słowa i kontynuował pocałunki. Parsknął cichym śmiechem, gdy dziewczyna przygryzła mu wargę. Na szczęście nie bolało aż tak bardzo, więc nie przejmował się tym. Potrafił być nawet romantykiem, jeśli trzeba było. I zdecydowanie nie rzucał wtedy pająkami do łóżka jak jeszcze z godzinę temu.
Spojrzał na nią i zmrużył lekko oczy zastanawiając się nad odpowiedzią. Przypomnijmy, że wypił już trzy szklanki tequili, więc myślenie mu trochę dłużej szło. - Zawsze na pierwszą randkę brałem do kina, żeby się do siebie przyzwyczaić a potem mieć o czym rozmawiać na kawie kawiarni. - Odparł po dłuższym namyśleniu. - Ale z Tobą to wiesz gdzie bym poszedł? Do parku rozrywki, albo do parku wodnego. - Odparł uśmiechając się jakby wpadł na najbardziej szatański pomysł stulecia, albo jakby zaplanował największego psikusa swego życia. Taki trochę trzeci bliźniak Weasley z niego był, bo lubił sobie robić jaja z różnych rzeczy. - Teraz w sklepie z bielizną to ja nie wiem czy ci pomogę z wyborem. - Odparł trochę rozbawiony. - Jak będę sobie Ciebie w niej wyobrażać to wiesz... nie wiem co się będzie tam działo. - Dodał po chwili. To nie tak, że przełączy przycisk i nagle będzie na nią napalony jak wtedy po pijaku z jakiegoś powodu, ale wcześniej czy później pewnie będzie a domyślał się już z własnego doświadczenia, że wtedy to mógłby nawet w przymierzalni. Co prawda seksu jeszcze nie uprawiał jako takiego w przymierzalni, ale jedną dziewczyną to było gorąco w takiej jednej przymierzalni, aż ochrona przyszła i ich wywaliła.
- Noooo... z tym może być problem. - Zaśmiał się, gdy go trąciła nosem. Jakaś głupawka go wzięła od tego alkoholu chyba, bo mu jakoś zbytnio wesoło było. A może to jest jego reakcja na stres. Też możliwe, bo zwykle w stresujących sytuacjach mu odwalało i albo robił z siebie głupa, albo próbował zrobić sobie żarty z sytuacji. Tak, to chyba reakcja na stres, który mu podskoczył odkąd się dowiedział o ciąży. Niby udawał teraz, że jest ok, że przyjął do wiadomości i postara się być odpowiedzialnym dorosłym, ale w środku miał chaos.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/f05c47578f97f36f008dc58b98bd0eb4/tumblr_pfblyaBml31qialmqo1_540.gif" style="width:350px; height: 150px; border-top: 4px double #111668; border-radius: 10px;"><div style="font-family: parisienne; font-size: 35px; color: white; text-transform:lowercase; margin-top: -40px; text-shadow: 1px 1px 1px f8f8f8; text-align: center">Ian Bowden<div style="font-family: arial; font-size: 11px; margin-top: 0px; color: f8f8f8; text-align: center;">Welcome to the club
[Profil]
  MÓW MI: Ian
MULTI: David & Dante & Rupert
 
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-14, 02:02   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


To wszystko dawało nadzieję, że jednak im wyjdzie. W końcu sporo o sobie wiedzieli, a czasami nawet potrafili przewidzieć co się stanie w danej chwili, bo znali się jak nikt inny. Thalia zawsze mogła liczyć na Iana i tak samo było w drugą stronę, dlatego nic dziwnego, że obawiali się to stracić. Ona też potrzebowała go w swoim życiu, mimo, że czasami mówiła mu zupełnie co innego, ale on i tak znał prawdę. Ogarniali się wzajemnie i ratowali własne tyłki z opresji. Żadna nowość, ale teraz ta opresja przyszła do nich sama. No może nie do końca sama, ale faktem jest to, że muszą temu stawić czoła. Razem. Jak zespół, który działa bez żadnej awarii i przeszkód. Thalia czasami zazdrościła mu tej swobody w podejściu do pracy. Ona, odkąd zaczęła współpracować z policją, a potem została policjantka, miała poczucie, że musi być coraz lepsza. Nie każdy też lubił się śmiać, bo nie raz i nie dwa przychodzili do nich osoby, które były sztywne, więc czasami i dziewczyna musiała się dopasować. Tak to bywa w życiu. Jednak to nie praca Iana była problemem jeśli chodzi o malucha. To Holgers musiała czasami ryzykować własnym życiem na akcji albo po prostu pojawiła się w złym miejscu. Nie będzie jej wcale łatwo usadzic tyłka za biurkiem na długi czas. Możliwe, że nie wróci nigdy na akcje, bo dziecko tak ja pochłonie. Tego by jednak nie chciała, bo lubiła cholernie swoją robotę. Te adrenalinę, emocje które temu towarzyszyły.
Pająki może i nie były wcale romantyczne, ale jednak to było w ich stylu. Tak cholernie cieszyła sie, że przy nim mogła być sobą i nie musiała nikogo udawać. To było coś pięknego za co Thalia dziękowała losowi, że to właśnie on, a nie kto inny był ojcem jej dziecka.
- Tylko, że my to już mamy dawno za sobą, wiesz. Znamy się bardzo dobrze i czujemy się swobodnie w swoim towarzystwie. - uśmiechnęła się delikatnie, a potem zmarszczyla brwi. - Chcesz patrzeć jak dre mordę na tych wszystkich atrakcjach czy jednak wolisz oglądać mnie w bikini jak się taplam niczym foczka w wodzie?
To było bardzo ciężko, żeby wymyślić miejsce na randkę. Problem polegal na tym, że oni już naprawdę sporo rzeczy robili razem. Byli w wielu miejscach i zapewne nie raz na jakiś wypad pod namioty czy coś sobie ogarnęli.
- No tak, ale to teraz tylko ty będziesz mnie oglądał w tej bieliźnie, więc... - zaśmiała się razem z nim. - Nie no, trzeba zachować resztki godności jakie nam zostały.
Nie no to logiczne, że w pewnej chwili będą się czuli mocno na siebie nakreceni tak po prostu. Z początku nie trzeba nic przyspieszać, bo oni sami odnajdą odpowiednią drogę. Tyle ze sobą wytrwali i nie łączyło ich nic, że teraz też powinni sobie poradzić. Thalia pewnie nie raz słyszała te historie o gorącej przebieralni, kiedy Ian się z niej podsmiewywal.
- Wybór należy do ciebie, ale tak naprawdę dopiero rano więc nie musimy się nigdzie spieszyć. - polowala głowa jak na potwierdzenie swoich słów.
Oboje byli w stresie, a teraz po prostu próbowali to zatuszować. Tak było łatwiej, bo przynajmniej nie odczuwali negatywnych skutków ubocznych stresu jak jąkanie czy mokre ręce. Chociaż tego drugiego to na bank doświadczyli, ale teraz już im przeszło. Thalia wtlulia nos w szyję Iana, wdychajac jego zapach. W sumie to tęsknila za nim przez te trzy miesiące.
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Ian Bowden



w Berrylane od zawsze

chemia to mój konik

28
yo

174
cm

zaciążyłem przyjaciółkę...

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-14, 13:18   
  
Ian

  
Bowden

  
Had to have high hopes for the living.

  

  

  

  

  

  


W życiu trzeba szukać plusów. Lepiej, że nie zaciążyła z jakimś idiotą. Chociaż czasami Ian zachowywał się jak idiota. Zdarzało mu się, bo przecież nie ma ideałów. Są perfekcjoniści dążący do ideału, ale nie było nikogo, kto by był idealną istotą ludzką. Uśmiechnął się patrząc na nią z dołu, bo wciąż na nim siedziała w rozkroku co zupełnie mu nie przeszkadzało. Nawet to lubił, że tak na nim siedziała. Do tego ona wiedziała, że mu się podoba, bo nie potrafił ukryć, że mu się trochę ciaśniej w spodniach zrobiło, aczkolwiek wcale nie zamierzał się z tym afiszować. Ot normalna reakcja ciała. To chyba dobrze, że miał taką a nie inną reakcję, skoro dopiero chcieli spróbować być ze sobą w sensie romantycznym. To by znaczyło, że gdzieś tam w środku zawsze mu się podobała tylko chęć utrzymania przyjaźni skutecznie powstrzymywała te emocje wobec niej. Wciąż też trzymał swoje dłonie na jej biodrach, które właściwie to już nie były zasłonięte jej koszulą nocną, bo jakoś z tego wszystkiego się mimowolnie podniosła przez pracujące dłonie Bowdena. Nie omieszkał jej głaskać delikatnie kciukami po skórze. Miała naprawdę miękką i gładką skórę, w sam raz do głaskania. - Dlatego kino zdecydowanie odpada. - Przekręcił lekko głowę na bok dalej patrząc jej w oczy. Przygryzł dolną wargę i zmrużył lekko oczy wyobrażając sobie obie scenerie, o których mówiła kobieta. W końcu wzruszył ramionami. -Widziałem Ciebie w obu sytuacjach już, więc... w obu wyglądasz słodko. - Uśmiechnął się zadziornie. Już kiedyś jej mówił, że wygląda słodko jak się drze i tak samo słodko jak zażywa kąpieli słonecznych, z tym że tym razem brzmiało to zupełnie inaczej niż wtedy. Wtedy to mówił bardziej dla żartów, albo ją irytował w parku rozrywki kiedy po przejażdżce oglądali zdjęcia z tych kamerek od roller coasterów, gdzie oboje mieli tak dziwne reakcje, że Ian mógł się tarzać i turlać ze śmiechu godzinami. Dobrze, że niektóre sklepy są 24/7 to mógł się turlać bez końca. - No ja mam nadzieję, że tylko ja. Nie nadaję się do otwartych związków. Za bardzo jestem zazdrosny potem. - Odparł całkiem szczerze, bo nigdy jej właściwie nie mówił o tym tak wprost, że nie lubi jak jego dziewczyna flirtuje z innymi. Był trochę zaborczy i choć był już w otwartym związku, że mógł w międzyczasie się nawet bzykać z innymi kobietami a panna mogła z innymi facetami to jednak nie czuł się z tym aż tak swobodnie jak mu się wydawało i koniec końców musiał po prostu zakończyć związek. Miał też inne przygody, o których nie mówił Thalii, jak na przykład trójkąt. Na studiach się trochę eksperymentowało mówiąc w skrócie. Teraz chyba trochę zmądrzał i nie szalał tak jak kiedyś. Chociaż z drugiej strony to chyba nie do końca było tak, że zmądrzał zważywszy na to, że zaciążył Thalię 3 miesiące temu. Nie wspominając o tym co zrobił z Daphne miesiąc później a o czym już w ogóle nie chciał rozmawiać. - Wiesz na co mam ochotę? Na lody. Chodźmy na lody. Teraz. Tak, mam gastrofazę. - Zaśmiał się na dźwięk swoich własnych słów, bo on na serio dostał gastrofazy po tym całym alkoholu, który notabene bardzo mu pomógł przetrawić pierwszy szok na wieść o ciąży. Oczywiście przyjdzie moment, kiedy znowu spanikuje, ale to jeszcze nie był ten czas. - I przy okazji weźmiemy kilka Twoich ciuchów skoro u mnie nocujesz. Masz dzisiaj cały dzień wolny? Zróbmy sobie dzień tylko dla siebie, hm? - Zaproponował. Bardzo tego teraz potrzebował, chociażby dlatego, że bardzo mu jej brakowało przez te trzy miesiące. Z początku myślał, że da jej czas na przetrawienie tego co między nimi zaszło, potem sam zaczął mieć dylematy co do tego wszystkiego aż w końcu z dwóch miesięcy zrobiły się trzy i już go rozsadzało od środka. On chyba nie potrafił bez niej normalnie funkcjonować. To dobry znak.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/f05c47578f97f36f008dc58b98bd0eb4/tumblr_pfblyaBml31qialmqo1_540.gif" style="width:350px; height: 150px; border-top: 4px double #111668; border-radius: 10px;"><div style="font-family: parisienne; font-size: 35px; color: white; text-transform:lowercase; margin-top: -40px; text-shadow: 1px 1px 1px f8f8f8; text-align: center">Ian Bowden<div style="font-family: arial; font-size: 11px; margin-top: 0px; color: f8f8f8; text-align: center;">Welcome to the club
[Profil]
  MÓW MI: Ian
MULTI: David & Dante & Rupert
 
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-15, 01:45   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


To ogromny plus, że Thalia nie zaszła w ciąże z jakimś przypadkowym ziomkiem, które miałby ją w dupie. Musiałby potem tłuc się po sądach, żeby jej dziecko mogło mieć chociaż namiastkę ojca. Z dwojga złego jednak była w dobrej pozycji. Dosłownie i w przenośni, bo w sumie to siedziała okrakiem na Ianie, który nie mógł ukrywać jak na niego działa. Pech chciał, ze Thalia brała udział w #wietrzeniunarodowym i spała w samej koszuli, bez żadnej bielizny pod nią. Dłonie mężczyzny podwinęły materiał do góry, ale Holgers zareagowała od razu i naciągnęła na nich koc, żeby nie świecić dupskiem. Mądre to jednak dziewczę było, nie ma co. On sobie tak dotykał jej skórę, a ona miziała jego kark swoimi paluszkami. Lubiła go tak tam smyrać i nie robiła tego pierwszy raz, a za każdym jak miała do tego sposobność. Nawet przy ich znajomych, dlatego ludzie pytali się, czy są razem, bo niektóre zachowania na to wskazywały, a ci mocno przeczyli. No jak widać i tak było im pisane zobaczyć jak będą się czuć w związku ze sobą.
- No wiesz, możemy pójść do kina. Niedługo pojawią się nowi Avengersi, więc liczę, że mnie zabierzesz, żebym znowu mogła wzdychać do tych wszystkich przystojniaków. - wyszczerzyła się do niego. - Taa i zdecydowanie ja wolę basen niż patrzenie na swoją rozwydrzoną japę na tych zdjęciach. Nadal to jest okropne. Jesteś strasznie słodki, ale wiesz, że jak tak dalej pójdzie do dostaniemy cukrzycy?
Chyba teraz każde takie sformułowanie będzie miało inny wydźwięk. Thalia lubiła słuchać takich rzeczy, ale miała nadzieję, ze mimo wszystko to ich wspólne poczucie humoru nie wypali się gdzieś po drodze, bo lubiła ich głupie pomysły. Od zawsze byli partnerami w zbrodni i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. To Ian mówił Thalii, że na bank nie uda się jej włamać na stronę rządu. No i się udało, ale szybko dziewczyna musiała za to odpowiedź. Dzięki temu jednak jest w policji, więc coś dobrego czasami wychodzi z tych ich pomysłów.
- No ja mam nadzieję, że żadna laska się nie kręci w pobliżu Ciebie. Nie chce być niegrzecznym kotkiem.- puściła mu oczko, uśmiechając się przy tym.
No Thalia z reguły nie była zazdrosna, ale nie lubiła jak obce laski kręciły się dookoła jej faceta, jeśli takowego posiadała. Nie bawiła się w żadne przygody, chyba, że liczyć pocałunki z koleżankami, kiedy była w szkole średniej, ale przecież to chyba każda laska zaliczyła ten etap. Trójkąty ją nigdy nie jarały, ale w sumie to domyślała się, że pewnie Ian dużo bardziej od niej eksperymentował, w końcu faceci lubią wszystkiego próbować. Nie, żeby to jakoś było zależne od płci, ale jednak. Przynajmniej w przekonaniu dziewczyny tak było. Dobrze, że jeszcze nie wiedziała o tym, że spał z jej siostrą, bo mogłoby to wyglądać dużo inaczej.
- Lody? Ja to bym jakiś deser lodowy zjadła.- przymknęła powieki, bo w sumie to się rozmarzyła.- Z owocami, bitą śmietaną i polewą. Cholernie słodki i kaloryczny.
Też jej się spodobał ten pomysł, bo sama zaczynała być głodna. Już dawno powinna być po śniadaniu, a kto zabroni ciężarnej jeść lody, prawda?
- Tak, cały wolny. Ty i ja? Jak zawsze?- pokiwała głową i szybko wstała z jego kolan, obciągając koszulę, w której spała. Ruszyła do swojego pokoju, ale stanęła w pół kroku.- Nie, ty tam wejdziesz. Tam są te głupie pająki, a ja wolę się z nimi nie spotykać. Weź mi parę rzeczy, takie, żebym się mogła też teraz ubrać. Zresztą, wiesz. Nie pierwszy raz mnie pakujesz.
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Ian Bowden



w Berrylane od zawsze

chemia to mój konik

28
yo

174
cm

zaciążyłem przyjaciółkę...

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-15, 03:00   
  
Ian

  
Bowden

  
Had to have high hopes for the living.

  

  

  

  

  

  


Ojej, bez bielizny? To chyba Ian coś tam zauważył i pewnie dlatego mu się nie udawało to całe ukrywanie, że jego organizm się podniecił. W sumie widział ją nago, zapłodnił ją to teoretycznie nie miała co się ukrywać przed nim teraz, ale skoro tak wolała to Ian nie miał zamiaru marudzić. Zrobi co zechce. Grunt, że dalej mógł delikatnie ugniatać jej bioderka i trochę też pośladki. Ona w międzyczasie głaskała go po karku co zawsze wprawiało go w zachwyt, bo uwielbiał głaskanie po karku. Tak samo jak głaskanie i drapanie po plecach co czasami Thalia lubiła wykorzystywać, gdy chciała go zachęcić do zrobienia czegoś dla niej, jak chociażby pójścia do sklepu po większą ilość alkoholu i coś do jedzenia. Zawsze po tym lazł cały w skowronkach, bo to był jego czuły punkt. Uszy niby też miał wrażliwe, ale nie aż tak i nie w tym samym znaczeniu co kark i plecy. Nie potrafił tego nigdy określić, ale to uczucie, którego go wypełniało za każdym razem, gdy ona go głaskała po karku było tak przyjemne, że mógłby się ot tak rozpłynąć. Zawsze wtedy mu się robią maślane oczy i tak było też teraz, gdy go głaskała. Aż przymknął oczy z przyjemności, którą mu dawała, ale nie przestawał bawić się jej ciałem, które miał pod dłońmi. Nawet nie otwierał oczu, gdy do niego mówiła. No był dosłownie jak kot, którego się drapało za uchem.
Kliknął jednak językiem, gdy wspomniała o wzdychaniu do przystojniaków ze srebrnego ekranu. Aż otworzył swoje oczyska i spojrzał na nią ze smutną miną. - No i jak ja mam z nimi konkurować o Twoje względy teraz, co? Mjolnira nie mam, robotycznego pancerza też nie... żaden pająk mnie nie użarł... nie wspominając o strzelaniu z łuku... - Przyciągnął ją jeszcze bliżej siebie, żeby praktycznie mógł oprzeć się brodą o jej cycki. - Ale jestem całkiem dobry z chemii. - Uśmiechnął się zadziornie. Chemia między ludźmi to też chemia, więc jego słowa zabrzmiały trochę dwuznacznie. Ona od dawien dawna wzdychała do tych superbohaterów na co on czasami reagował śmiechem albo delikatnie ją przedrzeźniał udając, że wzdycha do nich tak samo jak ona tylko w bardziej karykaturalnej wersji.
Przerwócił oczyma. - A tam! Co prawda z roller coasterów to chyba będziemy musieli teraz zrezygnować... - Jęknął niezadowolony. - Kurde w tej ciąży jesteś praktycznie bezużyteczna. Napić się z Tobą nie można, roller coaster odpada. Zaraz zaczniesz sikać gdzie popadnie i jęczeć, że ci nogi puchną. - Zaczął jej marudzić a raczej udawać, że marudzi, bo tak naprawdę sobie żartował co było widać już w sekundzie po tym jak skończył swój wywód. - Żartuję. Przeżyjemy to jakoś. - Powiedział podnosząc głowę i cmokając ją w usta, by za chwilę znowu wylądować brodą na jej piersiach. To była całkiem wygodna pozycja. Widział ją dokładnie a jednak wygodnie sobie trzymał głowę na dwóch wypukłościach. Same plusy. - Ja nic nie wiem na ten temat. - W sumie mówił prawdę, że nic nie wie o tym, żeby się jakaś kręciła w pobliżu. Nie licząc Daphne, która okrążyła go jak bombowiec dwa miesiące temu i zrzuciła bombę w postaci dobierania się do niego po pijaku. Nie wspominał o tym jednak. Nie było po co. Było, minęło. Jedyne na co liczył to na to, żeby teraz Daphne nie wyleciała z tekstem, że jest w ciąży, bo chyba Bowden dostanie zawału na wieść o drugiej ciąży. Już by musiał mieć jakiegoś wybitnego pecha w tej kwestii. Albo mu ktoś przedziurawił kondomy wszystkie. - Lody z żelkami? - Aż mu się zaświeciły te brązowe oczka na samą myśl o żelkach, które uwielbiał. Miał kilka paczek u siebie w mieszkaniu nawet, bo nie potrafił się rozstać z żelkami. - Dobra, tylko napiję się wody i trochę wytrzeźwieje. Wiesz, żeby się pająki nie wstydziły mojego stanu. - Odparł rozbawiony. Dalej tkwił na etapie wyparcia i pewnie do niego w końcu dotrze co się dzieje wokół, ale lubił ten etap wyparcia tego, że zostanie ojcem za pół roku. W końcu wstał powoli i ruszył do jej kuchni, by napić się wody ze szklanki. - Dzisiaj sobie pofolgujemy. Zjemy wszystko na co mamy ochotę... Co Ty na to? - Zapytał po czym wypił szklankę wody. Po jakimś czasie był już na tyle ogarnięty, że mógł wejść ze spokojem do pokoju i ogarnąć ciuchy dla dziewczyny. Oczywiście wcześniej sprawdził, czy aby przypadkiem nie mają pasażera na gapę. Znalazł gdzieś jej małą walizkę i zapakował do niej wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy jakie mogła potrzebować Thalia za każdym razem, gdy nocowała u Iana, co robiła stosunkowo często. - Mmm... kosmetyki do makijażu też mam Ci spakować? - Rzucił w eter oczekując odpowiedzi z korytarza.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/f05c47578f97f36f008dc58b98bd0eb4/tumblr_pfblyaBml31qialmqo1_540.gif" style="width:350px; height: 150px; border-top: 4px double #111668; border-radius: 10px;"><div style="font-family: parisienne; font-size: 35px; color: white; text-transform:lowercase; margin-top: -40px; text-shadow: 1px 1px 1px f8f8f8; text-align: center">Ian Bowden<div style="font-family: arial; font-size: 11px; margin-top: 0px; color: f8f8f8; text-align: center;">Welcome to the club
[Profil]
  MÓW MI: Ian
MULTI: David & Dante & Rupert
 
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-15, 12:40   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


Była bez bielizny i zdawała sobie sprawę, że na bank na niego to podziała. W końcu byli tylko ludźmi i to było całkiem normalne. Thalia wiedziała, że Ian widział ją w prawie każdej okazji, a nawet bez bielizny, jednak wolała się zakryć. Pewnie i tak dojdzie między nimi do zbliżenia, ale zdecydowanie wolała, żeby odbyło się to na trzeźwo. Teraz Bowden był wypity, dlatego nie chciała kusić losu. Lubiła go wykorzystywać, a że prawie sam dawał jej do tego narzędzia, więc czemu nie, prawda? Zresztą, lubiła go drapać czy to po plecach czy smyrać po karku. Jakby tak teraz się zastanowić to cholernie dużo rzeczy w nim lubiła i to naprawdę dziwne, że ich miłosne ścieżki musiało połączyć dziecko, którego nie planowali. Thalia naprawdę chciała, żeby im wyszło. Była gotowa dołożyć wszelkich starań, żeby potem móc z pełną satysfakcją powiedzieć, że cholera, dali radę. Oni nawet podświadomie wiedzieli, co lubią. Możliwe, że pomylą się co do swoich uczuć, ale nie będą mogli potem powiedzieć, że nie spróbowali.
Wiedziała, że ten zareaguje na wspomnienie o wzdychaniu. Uśmiechnęła się tylko jeszcze szerzej, kiedy ten otworzył oczy.
- Musisz się postarać, wiesz. Chociaż, masz pewną przewagę nad nimi wszystkimi. Ciekawe czy dowiesz się jaką.- musnęła jego wargi swoimi i zaśmiała się na jego kolejne słowa.- Jak chcesz, żeby ugryzł cię pająk to mam ich kilka w pokoju. Chemia jest bardzo ważna. Ma fajne związki.
Oczywiście, że wyłapała dwuznaczność, ale chyba ich każda rozmowa była pełna takich obrotów sprawy. Nie dziwiło ją to, ale czasami miała ochotę go zabić, kiedy się z niej nabijał jak wzdychała do wszystkich praktycznie bohaterów Marvelowskich. Nawet do Czarnej Wdowy i mówiła, że dla niej mogłaby zostać lesbijką. Oczywiście, nie miała tego w planach, bo teraz miała Iana i owoc ich upojnej nocy sprzed trzech miesięcy.
- Ja ci mogę robić roller coaster w domu jeśli tylko chcesz. - pokiwała pewnie głową, a potem udała obruszoną.- Słuchaj, no takie życie. Nie powiem, żeby w tym nie było Twojej winy, kochanie.- zmarszczyła nos, patrząc na niego.- Nie wiem czy przeżyjemy. Obyś ty przeżył.
Wytknęła mu język, ale doskonale wiedziała, że żartował. Nie była jedną z tych dziewczyn, co nie miały dystansu do siebie. Czasami, w pracy, potrafiła cisnąć sama po sobie i nie widziała w tym żadnego problemu. Co więcej, wielu ludzi też ją za to lubili, bo mimo, że miała granice, to była też bardzo w tym elastyczna. Na Iana to się chyba od dawna nie obrażała, ale jaki był w tym sens. Traciło się tylko czas na jakieś fochy, no chyba, że chodziło o przyjemne godzenie się, to wtedy umiała poudawać. Cmoknęła go w nos, kiedy położył brodę na jej piersiach i pokiwała głową.
Naprawdę liczyła na to, że żadna laska nie kręci się dookoła niego, bo no musiałby wtedy pokazywać pazurki. Thalia bywała zazdrosna, a kiedy tylko dowie się o tym, co zaszło między Daphne i Ianem... To chyba będzie jej po prostu cholernie przykro. Nie, żeby ona była jakaś święta, ale no jednak to trochę zaboli. Pewnie będzie znowu potrzebowała czasu dla siebie, żeby to przetrawić, ale może już nie będzie on trwał trzy miesiące. Miejmy nadzieje. Jakby Bowden zapłodnił obie siostry to byłby naprawdę mało śmieszny żart ze strony losu czy Boga. I wcale Thalia by się z niego nie śmiała, tylko prędzej płakała, że coś takiego musiało się przytrafić jej. Lepiej też nie myśleć jak na to zareagowałby Pedro i Letizia. Zawał na miejscu.
- Tak. Z żelkami. Wszelkiego rodzaju. - oblizała aż wargi na samą myśl, bo ona nie przepadała za żelkami, ale ostatnio była w stanie zjeść wszystko. - Dobrze. Na pewno jakby zobaczyły Twoje pijackie oczka to by padły. Od razu.
No Thalia na razie jeszcze chyba też nie dopuszczała za blisko siebie świadomości o tym, że właśnie zakłada własną rodzinę. To było tak nieprawdopodobne, że chyba sama też to teraz wypierała, ale nie widziała innego sposobu na to. Oprócz udawania, że jest okay. Chyba weszła już na taki etap udawania, że przesiąknęła tym i sama też myślała, że jest dobrze i tak jak powinno być.
- Dobrze. Wiesz, ja od miesiąca sobie tak folguje. Jestem niczym ten odkurzacz z Teletubisiów i nie nadążamy z Lulą kupować jedzenia. To okropne, ale cóż mogę poradzić. - wzruszyła ramionami, a potem podeszła do niego i klepnęła go w tyłek, kiedy wchodził do jej pokoju.
No cóż, mogła chyba takie rzeczy robić. Zresztą, pewnie nie raz robiła, w końcu to był również jej najlepszy przyjaciel. Teraz wszystko się między nimi zmieniało, ale na pewno nie to. Cieszyła się, że to on poszedł do jej pokoju, bo nie chciała mieć żadnego bliskiego spotkania z tymi stworami. No way.
- Nie, weź tylko balsam, który stoi na szafce. O tam.- wskazała mu łapką, bo w sumie to stała w drzwiach do swojego pokoju i obserwowała wszystko. Progu jednak nie przekroczyła. Przezorny zawsze ubezpieczony.
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Ian Bowden



w Berrylane od zawsze

chemia to mój konik

28
yo

174
cm

zaciążyłem przyjaciółkę...

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-04-16, 02:15   
  
Ian

  
Bowden

  
Had to have high hopes for the living.

  

  

  

  

  

  


Lepiej, że na niego podziałała niż jakby miał teraz niewzruszony siedzieć i nie zauważać tego, że jest seksowną i piękną kobietą. Z dwojga złego lepiej w tę stronę. No trochę faktycznie był wypity, ale teraz przynajmniej nie musieli się zabezpieczać, bo i tak już po ptakach. Zaoszczędzą na gumkach. Juhuuu... Szkoda, że pieluchy są droższe.
Miłość jest ślepa? Może oni byli ślepi, że siebie nie zauważali? Tak się zafiksowali w tej przyjaźni i traktowaniu siebie jak rodzeństwo, że nie przyszło im na myśl, że to może niekoniecznie jest przyjaźń a od dawien dawna było czymś więcej? Wcześniej czy później Iana dopadnie to rozmyślanie, choć on nie był z tych co przesadnie analizują wszystko po kolei. Wolał działać niż myśleć, choć w przypadku chemii bywało lepiej, gdy się najpierw myślało a potem robiło. Bo sprzeczności się przyciągają a Ian to jedna chodząca sprzeczność. Wolny i beztroski duch, ale w tej chwili próbuje być super odpowiedzialny. Nie wspominając o innych rzeczach. Przynajmniej nie jest nudno.
- Jaką? Bo boję się spytać. - Zapytał, ale po chwili się zreflektował w przypływie nagłej trzeźwości i uśmiechnął się. - Poza faktem, że nosisz moje dziecko tutaj. - Powiedział wskazując palcem jej podbrzusze, gdzie znajdował się owoc ich zapomnienia jednej nocy. Miało być jednorazowe tournee a wyszło, że mają maraton i końca nie było widać. Oby to był maraton wart poświęcenia, bo jak im się to wszystko zesra to będzie Ianowi bardzo przykro. Nie miał nikogo, kto mógłby godnie zastąpić Thalię na stanowisku najlepszej przyjaciółki. Niby miał kilka przyjaciółek, ale żadna do pięt nie dorastała Thalii. O czym w sumie nie mówił dziewczynie, ale kiedyś jej pewnie powie. Swoją drogą wszystkie jego dotychczasowe dziewczyny były wyjątkowo podobne do Thalii. Z wyglądu i/lub charakteru. On chyba podświadomie szukał takiej co będzie podobna do Thalii. Szkoda, że nie wpadł na geniusz, żeby od razu iść do Thalii zamiast przebierać w pannach jakby nie wiadomo czego szukał... na pewno nie dziewicy. - Nom... Czasem wybuchowe, czasem idealnie zsynchronizowane. - Odparł podnosząc brwami w charaterystyczny sposób, by nawiązywał do czegoś pośrednio. Co do bohaterów Marvela to w sumie Ian kiedyś jej powiedział, że dla Tonego Starka mógłby zostać gejem. Co prawda dupy by mu nie dał, ale gdyby było na odwrót to chyba nie stanowiłoby dla niego problemu. Aczkolwiek od bardzo długiego czasu zastanawiał się jakby to było, gdyby jednak dał dupy. Niekoniecznie przypadkowej osobie. Bardziej myślał o dziewczynie, z którą by był. Do tej pory jednak nie miał na tyle długich związków, żeby przyznać się do tej fantazji.
- Propo przeżył... Trzeba będzie powiedzieć rodzinie... Wolisz sama rozmawiać ze swoimi rodzicami czy chcesz, żebym był obok? - Zapytał dla upewnienia się. W sumie chciał być przy niej, gdy będzie mówić o ciąży. Fakt faktem, że cholernie bał się reakcji papy Pedro, bo tak nie po bożemu i w ogóle, ale może ten go nie zabije skoro jest ojcem jego pierwszego wnuczęcia?
Kłapnął zębami tuż przed jej językiem tak jakby chciał ją ugryźć, ale zamiast tego ugryzł powietrze. Na szczęście.
Gdy wchodził do pokoju poczuł jej klepnięcie po jego tyłku. Az się odwrócił i spojrzał na nią wielce oburzony. - Już mnie molestujesz? Jeszcze nie byliśmy na randce. A gdzie kwiaty? Gdzie żelki? - Zrobił minę zbitego psa i obrażonego obrażalskiego, ale szybko wrócił uśmiech na jego twarzy.
W końcu wszystko spakował i wrócił do Thali upewniwszy się, że nie ma w torbie żadnych pająków. Gdziekolwiek one teraz były, ale pewnie schowały się pod łóżko. O nie, teraz nie było szans na podnoszenie łóżka z jego strony.
- No dobra, spakowana jak zawsze. Co prawda nie wiedziałem jakie teraz ciuchy nosisz, bo nie wiem czy się jeszcze w nie wszystkie mieścisz. - Nie żeby chciał ją obrazić czy coś. Po prostu był fantazyjnym (i fantastycznym) realistą a ona już miała lekki brzuszek w tym trzecim miesiącu. Stanął tuż przed nią i cmoknął ją w czubek nosa. To chyba będzie jego nowe hobby i sport narodowy w jednym. Miał ochotę całować każdy skrawek jej ciała. Ewentualnie to alkohol tak na niego działał, bo w sumie po alko zawsze mu odwalało i był jeszcze bardziej ekstrawertyczny, szalony i wpadał na jeszcze głupsze pomysły.
_________________
<img src="https://66.media.tumblr.com/f05c47578f97f36f008dc58b98bd0eb4/tumblr_pfblyaBml31qialmqo1_540.gif" style="width:350px; height: 150px; border-top: 4px double #111668; border-radius: 10px;"><div style="font-family: parisienne; font-size: 35px; color: white; text-transform:lowercase; margin-top: -40px; text-shadow: 1px 1px 1px f8f8f8; text-align: center">Ian Bowden<div style="font-family: arial; font-size: 11px; margin-top: 0px; color: f8f8f8; text-align: center;">Welcome to the club
[Profil]
  MÓW MI: Ian
MULTI: David & Dante & Rupert
 
Thalia Holgers



w Berrylane od zawsze na zawsze

policyjna informatyczka

27
yo

166
cm

ziarno zasiane przez Iana

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-04-16, 19:55   
  
Thalia

  
Holgers

  
Nie byłabym sobą gdybym była inna

  

  

  

  

  

  


No w sumie to jakby nie zareagował to byłoby równoznaczne z tym, ze nie kręciła go, a tego by nie chcieli. Może i lepiej, ale jednak Thalia wolała, żeby to wszystko potoczyło się swoim rytmem. Niby pieluchy drogie, ale jak się zrobi baby shower to nagle będzie ich pełno. Przynajmniej taką nadzieją żywiła się dziewczyna.
Skupili się na przyjaźni i chyba podświadomie oboje bali się zaryzykować, bo stawka była bardzo wysoka. Czasami nie warto było niszczyć przyjaźni dla chwilowego uczucia. Jednak z drugiej strony to właśnie z przyjaźni powstawały zajebiście trwałe związki i Thalia chciała, żeby tak było między nimi. W końcu wiele razy sobie wyznawali miłość, ale czy aby na pewno nie pomylą tej przyjacielskiej z płomiennym i ognistym uczuciem prawdziwej miłości? O tym zapewne się przekonają w przyszłości i może wtedy będą tego żałować, a może będą najszczęśliwsi na świecie.
- Dowiesz się w swoim czasie, Bowden. Nie wszystko na raz.- szepnęła mu do ucha i musnęła go za nim, odsuwając się. - Dziecko to jedna z tych rzeczy.
Jedna noc, a zmieniła w ich życiu naprawdę dużo. Thalia w życiu nie spodziewała się, że sylwester, którego postanowili spędzić razem tak dużo zmieni. Może i nie była gotowa na dziecko, ale teraz nie miało to najmniejszego znaczenia. Musiała się zebrać w sobie i być najlepszą wersją siebie. Dla tego malucha, którego chyba nawet już pokochała. Ona też nie widziała nikogo innego na miejscu Iana. Był w jej życiu od zawsze, a gdyby ich relacja uległa zniszczeniu to bardzo by ją to bolało. Nie umiałaby sobie wybaczyć, że przez ich chwilowe zapomnienie stracili wszystko co mieli. Dlatego da z siebie wszystko. Będzie się starała, żeby im wyszło. Nie tylko, dlatego, że bała się go stracić, ale również dlatego, że go kochała. Nie wiedziała jeszcze czy to tylko chwilowe uniesienie, ale coś, z czego zbudują trwały związek.
- Widzisz jak się rozumiemy.- puściła mu oczko, cały czas się szczerząc, jakby wcale chwile wcześniej nie płakała. No wcale. - Chce, żebyś zrobił to ze mną. Nie chce im mówić sama, bo mnie chyba by wydziedziczyli od razu.
Naprawdę obawiała się rozmowy z rodzicami. Znała podejście matki do religii, a chociaż sama nie była aż tak praktykująca, to wierzyła w Boga. Dlatego też nie wyobrażała sobie sama wychowywać malucha i cieszyła się, że Ian myślał tak samo. Może go papa Pedro nie wygna? Zobaczymy.
- Słuchaj, nigdy ci nie przeszkadzało, a teraz nagle zmiana?- zaśmiała się, obserwując go uważnie, a kiedy ten miał jej wszystkie rzeczy i cmoknął ją w nos, zmarszczyła go.- Lubię jak mnie całujesz, wiesz?
Thalia się ubrała, wzięli jej rzeczy, oczywiście dziewczyna wcześniej uprzątnęła trochę dla siostry, zostawiła jej kartkę, że wróci jutro, a potem wyszli, zakluczając drzwi i udając się przed siebie.
/zt x2
[Profil]
  MÓW MI: Klaudia
MULTI: Blase, Ariel
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 6