• Zaloguj
  • Rejestracja
  • Berrylane :: Magazyn
    nieznajomy
  • ABY FORUM DZIAŁAŁO PRAWIDŁOWO, ZALECAMY WYKONANIE TWARDEGO RESETU - CTRL + F5, CTRL +FN +F5 LUB COMMAND +OPTION +R
  • Wraz z majem w centrum Berrylane ruszyły przygotowania do obchodów Armed Forces Day. Tegoroczny festyn zostanie wzbogacony o grę terenową.
  • Policja donosi, że na terenach White Hills, dookoła drzwi wielu domów nieznany sprawca rozmazał czerwoną ciecz. Zgłoszono też znalezione w okolicy niepokojące ołtarzyki.
  • W Crimson Woods zauważono tajemniczą wycinkę drzew, a władze miasta milczą na ten temat.
  • Granica między gangiem, a praworządnymi mieszkańcami Berrylane w ostatnim czasie zaczęła się zacierać - zaleca się omijać tereny Pink Waters.
  • WYKORZYSTAJ SWÓJ KUPON - WARUNKI REALIZACJI KUPONÓW GRACZA
  • DZIENNIKI ODZNACZEŃ - ZBIERAJ PUNKTY I WYMIENIAJ JE NA NAGRODY
  • WIADOMOŚCI LIPIEC/SIERPIEŃ
  • ZADANIA LOSOWE
  • - SZYBKIE POSZUKIWANIA ZNAJDŹ PARTNERA DO GIER
  • urodzinowa loża - wyniki głosowania
  • Stevie / ANKO
    Greyson / Martyna
    Lilianne / Lilka
    Kara / Jola
    Raine / Ada


    Berrylane Strona Główna » Berrylane » Pink Waters » Honey Bridge Place » Magazyn
    Poprzedni temat «» Następny temat
    maxinne flanagan



    critical error


    trzyma jaszczurki z dala od pierdla


    czegoś jej brak

    maxinne
    flanagan








      
    WHITE FLOWER VALLEY
       od zawsze, z przerwami

      
    But there is this sadness... and I don't know where it comes from

      
    34 y.o.

      
    159 cm

      


    2018-11-29, 16:08


    Sprowadzenie go na tereny jaszczurek okazało się być łatwiejsze niż mogła przypuszczać. Zdawała sobie sprawę, że troska o dziecko może przysłonić wszystko inne, sama przecież za dzieciaki Roscoe dałaby się pochlastać. Każdy miał swoje słabe punkty; niektóre słabości odkrywało się łatwiej, inne trudniej. W przypadku Bowdena poszło to całkiem sprawnie. Przewidywanie jego kolejnych kroków też okazało się niezłą zabawą. Łagodne załatwianie tego typu biznesów było przecież przereklamowane i lepiej było się trochę przy tym nagimnastykować. Stąd też na jej twarzy widniał zadowolony uśmieszek, gdy Reynard już się tu zbliżał, tak jak się tego spodziewała, wkurzony i gotowy na wszystko. - Ciebie też miło widzieć, Rey. - odezwała się, lecz nie poruszyła nawet o centymetr. - Chciałabym porozmawiać o naszym wspólnym znajomym. Można to tak nazwać, powiedzmy. - uniosła jedno ramię obojętnie do góry, nie wyjmując rąk z kieszeni skórzanej kurtki.
    Wbrew temu na co liczył policjant, jej wzrok nie powędrował do góry. Max czuła się pewnie, jak praktycznie zawsze. - Mówisz o tym wsparciu, które musiało dziwnym trafem zawrócić na komisariat? Ktoś napadł na stację benzynową. Co za niefart, hm? - jaszczurki mieli znajomości w mieście, inaczej nie mogliby działać w sposób jaki to robili. Wszędzie istniała możliwość przekupienia policjanta, bo każdy ostatecznie miał swoją cenę.
    Zaśmiała się i uniosła ręce do góry, wcześniej wyjmując je z kieszeni. Tak niby w geście kapitulacji, choć uśmieszek blondynki mógł świadczyć naprawdę o wszystkim. - Spokojnie, kto tu mówi o morderstwie? Przecież mówiłam, że chcę tylko porozmawiać. Wyluzuj, Bowden. - nie leżało w jej interesie pozbywanie się Reynarda. Poza tym nie wypadało poddawać się jeszcze zanim zdążyła się rozkręcić. - Chciałabym żebyśmy wymienili się informacjami. Ty opowiesz mi o Stevenie, ja tobie powiem, gdzie jest twoja córka i wszyscy będziemy zadowoleni. - no wszyscy wygrywają w takim scenariuszu przecież! Przynajmniej dla Flanagan ta łamigłówka nie była taka trudna, a Reynard powinien zaakceptować takie warunki. - I sądzę, że nie powinieneś omijać żadnych szczegółów. - dodała, mówiąc to wszystko z taką lekkością, jakby opowiadała o dzisiejszej pogodzie, a nie o możliwym uprowadzeniu jego córki. Nawet jeśli ta wcale nie została uprowadzona.


    kotlecie
    raine i reszta
    zaraz wracam
     
    reynard bowden









    2018-12-29, 00:32


    Musiał przyznać jedno - nie sądził, że w tak krótkim czasie w jego życiu pojawi się tyle niefortunnych zdarzeń. Najpierw zdrada żony, co była w mniemaniu Reynard'a najgorszym posunięciem na jaki był w stanie się wyzbyć, następnie problemy z jego córkami, a raczej jedną - adoptowaną, wyprowadzka z domu, po czym wiadomość, że prawdziwym Hunstman'em jest osoba z jego rodziny, przez to musiał zrezygnować z śledztwa i pójść na przymusowy urlop, a teraz to - jego córka (nie wiedział jeszcze jaka); ale po doskonałym znaniu charakteru ich wszystkich spodziewał się, że ta najstarsza - chciała zostać jaszczurką. W prawdzie mógł się tego spodziewać, ciągle nie było go w domu, a teraz całkowicie zabrał swoje rzeczy i zamieszkiwał kanapę swojego kumpla. Po za tym każde z jego dzieci doskonale wiedziało jakim był przeciwnikiem tego gangu i jak wiele razy próbował go zlikwidować. Być może jej nagłe zainteresowanie tą społecznością wzięło się z chęci zwrócenia na siebie uwagi, ale w tej chwili Bowden wcale o to nie dbał, chciał aby dziewczyna była bezpieczna. Dlatego niewiele myśląc znalazł się w wyznaczonym miejscu czując jak buzuję w nim wściekłość, która się jeszcze bardziej zwiększyła w momencie gdy zamiast córki na swojej drodze dostrzegł blondynkę. - W co Ty kurwa pogrywasz, Flannagan? - Rzucił przez zaciśnięte zęby ani na chwilę nie spuszczając wzroku z rozmówczyni. - Takie posunięcie, aby mnie tu ściągnąć jest popieprzone nawet jak na Ciebie. - Dodał marszcząc przy tym brwi, był wściekły, ale nadal starał się opanować, tylko i wyłącznie dla bezpieczeństwa swojego dziecka.
    Trochę się zdziwił gdy jasnowłosa wytłumaczyła mu, że jego wsparcie wcale tu się nie znajduję - tak jak sądził, ale nie miał zamiaru w żaden sposób się do tego przyznać, dlatego wciąż obserwował ją niewzruszonym wyrazem twarzy. - Mam nadzieje, że niczego nie ukradli, bo nie trudno będzie powiązać tego napadu z wami. - Wzruszył ramionami. - Chyba, że chcesz aby Twój ojciec ponownie trafił za kratki, tym razem z innymi zarzutami, a ich się znajdzie wiele. Uwierz mi na słowo. - Odpowiedział posyłając jej delikatny, lecz bezczelny uśmiech. Może i nie powinien w ten sposób się zachowywać, zwłaszcza iż był na ich terenie sam, ale Bowden miał zbyt wysokie ego, aby wstrzymać swoją pewność siebie. - A skąd ja mam kurwa wiedzieć co siedzi w tej Twojej głowie i że z zwykłych nudów po prostu strzelisz mi prosto w łeb? A nie, przepraszam mój błąd, Ty masz od tego ludzi, którzy wykonują za Ciebie brudną robotę. - Skwitował w tym momencie spoglądając na jej towarzysza, który stał niewzruszony. - Ty naprawdę myślisz, że cokolwiek Ci powiem? - Mruknął całkiem rozbawiony, bądźmy szczerzy - odkąd wszyscy wiedzieli o Steven'ie, Rey został oddalony od tej sprawy, więc nie miał większych informacji niż sama Maxinne, choć był skłonny uwierzyć, że to ona wie o wiele więcej na tą chwilę. - Powiem Ci jedno... - Pozwolił sobie zrobić kilka kroków w jej stronę. - Zwabiłaś tu nie tego człowieka. - Odrzekł nawet z siebie zadowolony, bo dzięki temu niczego się nie dowiedziała, a gdyby nadal był częścią tej sprawy z obawy o życie córki wyśpiewałby jej wszystko.


     
    Wyświetl posty z ostatnich:   
    Odpowiedz do tematu
    Nie możesz pisać nowych tematów
    Nie możesz odpowiadać w tematach
    Nie możesz zmieniać swoich postów
    Nie możesz usuwać swoich postów
    Nie możesz głosować w ankietach
    Nie możesz załączać plików na tym forum
    Możesz ściągać załączniki na tym forum
    Dodaj temat do Ulubionych
    Wersja do druku

    Skocz do: