menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#1 Biznes małżeński
Autor Wiadomość
Wolfgang Hargreeves



w Berrylane od 5 lat

wysyła ludzi w różne podróże

27
yo

180
cm

ma żonę Ellen

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-03, 23:46   #1 Biznes małżeński
  
`wolfie hargreeves

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


#1

Należy zdecydowanie wspomnieć, że Wolfiemu się poszczęściło. Miał naprawdę przepiękną żonę. Czasami aż się dziwił, że nigdy nie wpakowała go w żadne friendzone, bo jednak była tak olśniewająco piękna, że jak pierwszy raz rozmawiali, miał mały problem z wypowiadaniem słów. Ale jednak, ona jakoś to przełknęła, polubiła go mimo wszystko i w ten sposób zostali przyjaciółmi, którzy potem, razem z przeróżnymi wydarzeniami, zostali małżeństwem. Nie narzekał, w sumie. Brakowało mu seksu, ale hej, od czego miał swoje ręce i wyobraźnie? Czasem jakieś porno, bo jednak był tylko prostym mężczyzną, miał swoje potrzeby. A jego licznik kobiet zaliczonych w życiu wcale nie był jakiś super wysoki, w sumie to policzyłby je ze spokojem na jednej ręce i jeszcze by mu palce zostawały... więc nie czuł w sobie siły do wyrywanie na prawo i lewo. I jednak nie chciał, żeby patrzyli na Elkę jak na jakąś zdradzaną, nieszanowaną kobietą, zasługiwała w końcu na wszystko co najlepsze. Nawet jeśli nie była jeszcze gotowa na to żeby o tym mówić na głos i o to prosić. Wspierał też ją bardzo, kiedy jej siostra była chora, bo przecież chciał być super mężem, najlepszym na świecie. Dlatego robił pranie, dlatego czasem coś schrzanił i dlatego teraz, po umyciu okien, już nie dla Jezuska, wieszał firanki i różowe zasłony. Które wcale różowe nie były - no prawda, że dodają uroku temu mieszkanku? - zapytał, z wesołym uśmiechem, stojąc na krześle i wieszając te zasłony, jak Ellen wróciła do domu - mówię ci, ta pralka jakimś cudem zjadła moją skarpetkę i dlatego one wychodzą różowe. Ale ja ją znajdę, mam śrubokręt, ja to rozgryzę - obiecał jej, robiąc groźną i jednocześnie bardzo poważną minę.
_________________
[Profil]
  MULTI: fin, tyler, joey, scott, nora, maia, callie, perry, adelaide, gal
 
Ellen Hargreeves



w Berrylane od wielu lat

gra na wiolonczeli w filharmonii w Seattle

26
yo

166
cm

żona Wolfganga

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-04, 19:34   
  
Ellen

  
Hargreeves

  
You want a revelation, you want to get it right, but it's a conversation I just can't have tonight.

  

  

  

  

  

  


/ pierwszy!

Ona też miała farta. Obiektywnie musiała przyznać, że Wolfgang był naprawdę przystojnym facetem, który mógł podobać się kobietom. Upewniały ją w tym reakcje koleżanek z pracy, którym pokazywała czasem ich wspólne zdjęcia. Wszystkie zgodnie twierdziły, że to ciacho, a te starsze, które miały już własne dzieci, takie w jej wieku, zawsze powtarzały, że cudowna z nich para i idealnie się dobrali. Poniekąd miały rację, bo mentalnie świetnie do siebie pasowali, ale... No właśnie. Ale. Było coś, co stanowiło wielką rysę na nienagannym wręcz wizerunku młodego małżeństwa.
Nigdy nie wymagała od niego abstynencji. Chyba. Tak na dobrą sprawę nigdy chyba tego nie obgadali, nie poruszyli raczej tego tematu i zdaje się, że dobrze się stało, bo gdyby przyszło jej o tym rozmawiać... To byłoby znacznie bardziej krępujące, niż jedna z ich rozmów, ta najważniejsza, w czasie której się przed nim otworzyła. Tylko przed nim. Co może bardziej scementować związek, niż tajemnica, jaką współdzielą małżonkowie?
- Co to jest? - okno od razu przykuło jej uwagę. - Błagam, powiedz, że to nie są te zasłony od mojej mamy, bo się zabiję.
One nie były różowe. Nie i już. Kiedy sprawdziła ostatnim razem, kolor był inny, prać też ich ostatnio nie prała, dlaczego więc miały taki kolor? I dlaczego Wolfie mówił tyle o pralce?
- Nie jest... Nie, chyba nie jest tak źle. Ten różowy mógłby całkiem nieźle kontrastować ze ścianami - szukała jakiegoś racjonalnego uzasadnienia, dla którego miałaby nie zabijać męża, a potem, w akcie desperacji, także siebie. I od razu wprowadzę jedną zmianę w wystroju. Na zdjęciach wiszących na ścianie na poglądowym zdjęciu, na pewno choć raz musi znaleźć się zbliżenie dłoni Ellen smagających wiolonczelę. Totalnie. Z tym na pewno nie odpuściła, bo zawsze chciała mieć taką fotografię w swoim salonie. Drugie zdjęcie to pewnie ich ślubne, pewnie nawet ta scena, gdy z uśmiechem na ustach rzucała bukietem w tłum. Największą furorę zrobiła wtedy jej koleżanka z filharmonii, stara panna, która chciała złapać kwiaty, by móc zatańczyć z przystojnym panem, któremu udało się złapać krawatomuchę pana młodego. Przepchnęła dwie dziewczyny, było już tak blisko, ale jej bukiet i tak wpadł w ręce niespełna dziesięcioletniej kuzynki Ellen.
- Ale znasz się na pralkach, prawda? - spytała jeszcze na wszelki wypadek.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Evan, Josh, Julie, Kara
 
Wolfgang Hargreeves



w Berrylane od 5 lat

wysyła ludzi w różne podróże

27
yo

180
cm

ma żonę Ellen

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-04, 23:55   
  
`wolfie hargreeves

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


W takim razie Wolfgang albo byś ślepy i nie widział tych kobiet, które uważały go za atrakcyjnego, albo po prostu miał talent do podrywania tylko takich, które uważały go za dziwaka, na którego nie można nawet patrzeć. Trudno ocenić, w sumie. Jemu tym bardziej, nigdy się nad tym nie zastanawiał, bo jego samoocena z natury była niska, jak na osobę, która w dzieciństwie była otyła i spotykała się z bardzo dużą ilością odrzucenia i ma bardzo niskie poczucie własnej wartości z tego powodu. No i poślubił lesbijkę, która była absolutnie jedną z najpiękniejszych kobiet jakie w życiu widział, ale... no nie interesowała się nim ani trochę. No i może jednak jakieś kobiety się nim interesowały, ale przestawały kiedy otwierał usta i coś mówił? To też prawdopodobne.
Co do abstynencji, to on jej do takowej też nie zachęcał, też nie pytał jakoś specjalnie o tete-a-tete. Dobrze wiedziała, że nie jest najlepszy w takie rozmowy, musiała go akceptować z takimi ubytkami.
- No zasłony - wskazał, z wesołym uśmiechem, odpowiadając na jej pierwsze pytanie. Po kolejnych słowach zmarszczył brwi, spojrzał na nie - eee... nie mam zielonego pojęcia - przyznał, całkiem szczerze. Nie rozróżniał które zasłony są skąd, z ubraniami miał podobnie. Nie pamiętał czy sam sobie coś kupił, czy ktoś kupił jemu, równie dobrze mógł przypadkiem założyć jej koszulkę i myśleć, że to jego... ale się w praniu skurczyła, czy coś.
- Jest ładnie, tak wiosennie - przytaknął, bo co miał zrobić? Schrzanił, ale załóżmy że nie aż tak, żeby akurat zasłony jej mamy przefarbować, tylko akurat jakieś kupione gdzieś przez nich. Jak się nie uprawia seksu po nocach, to można robić zakupy online. A zdjęcie zdecydowanie było, Wolfie był z niej bardzo dumny. I nie dotykał jej czeli żeby nie zepsuć, bo pewnie jak próbował, to nie dość że pękła mu struna, to jeszcze walnęła go w oko. I był wieczór na izbie przyjęć.
- Sto procent... totalnie... - uniósł brwi, zapinając ostatnie żabki przy zasłonie, zanim na nią nie spojrzał - nie, wcale - podsumował, bo jednak.. no tak było, ani odrobinkę - ale poszukam czegoś na youtube, to nie może być aż takie skomplikowane. To w końcu pralka, wciąga wodę, kręci się, wylewa wodę - wzruszył ramionami - a ja muszę tylko znaleźć tą zakichaną skarpetkę... - westchnął zaraz potem, ciężko.
_________________
[Profil]
  MULTI: fin, tyler, joey, scott, nora, maia, callie, perry, adelaide, gal
 
Ellen Hargreeves



w Berrylane od wielu lat

gra na wiolonczeli w filharmonii w Seattle

26
yo

166
cm

żona Wolfganga

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-06, 15:31   
  
Ellen

  
Hargreeves

  
You want a revelation, you want to get it right, but it's a conversation I just can't have tonight.

  

  

  

  

  

  


Trochę się nim interesowała, tylko tak inaczej, po swojemu, bardziej mentalnie, niż fizycznie, bo jednak coś jej na to nie pozwalało. Mimo to naprawdę dostrzegała to, że przystojny z niego facet, z twarzą dość symetryczną, a to chyba kluczowe. I szczerze? Trochę podziwiała go za to, że mimo wszystko jej się oświadczył i zgodził się na takie życie. Z drugiej strony, patrząc na nią, ją też można podziwiać, chociaż osobiście powiedziałaby, że nie ma nic chwalebnego w byciu tchórzem, który woli udawać kogoś innego, niż powiedzieć głośno coś, co już od dawna wie.
- Wiosna nie jest taka zła.
Aż podeszła nieco bliżej, żeby przyjrzeć się zasłonkom i wyraźnie jej ulżyło. To nie były zasłonki od mamy. Tych naprawdę byłoby jej szkoda. A co do ubrań jeszcze, jej też zdarzało się chadzać w jego ciuszkach, zwłaszcza rano, kiedy szykowała im śniadanie. Jeśli tylko nie będzie więcej dotykał jej sprzętu, to nadal będzie mu gotowała i będzie idealną żoną, takiej, której wszyscy mogą mu zazdrościć, a wujek będzie dumny z tego, że Wolfie ma taką wspaniałą małżonkę.
- Pomogę ci. Razem ją rozkręcimy i razem złożymy - zaproponowała. To nie tak, że mu nie ufała i bała się o pralkę, po prostu wyszła z założenia, że we dwoje będzie im łatwiej i przyjemniej. Tak po prawdzie to kupiła nawet wino. Jeśli o nią chodziło, to chętnie spędziłaby wieczór z butelką, pralką i smarem na dłoniach i twarzy. Kolacja, film i kieliszki też są dobre, ale picie w łazience też może mieć swoje uroki.
- Ale wiesz, że nie musisz tego wszystkiego robić, prawda? Zostaw też coś dla mnie. Ja też chcę się jakoś wykazać - uśmiechnęła się. - Słuchaj, zaprosiłam na sobotę gości, koleżankę i kolegę z zespołu. Ona przyjdzie z mężem, on z żoną. Ugotuję coś, posiedzimy, pogadamy, posłuchasz kilku zabawnych historyjek z naszych prób... Może być naprawdę fajnie.
Jej samej pomysł naprawdę się podobał. Wolfie i tak znał już ludzi, z którymi grała. Byli w porządku. Potrójna randka, nawet jeśli nie do końca będzie randką, będzie świetna.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Evan, Josh, Julie, Kara
 
Wolfgang Hargreeves



w Berrylane od 5 lat

wysyła ludzi w różne podróże

27
yo

180
cm

ma żonę Ellen

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-07, 00:06   
  
`wolfie hargreeves

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


On na pewno by się ucieszył, był bardzo łasy na komplementy. Jego samoocena nie była super wygórowana, pewnie nawet lokowała się poniżej normy... no i w sumie takie komplementy nie działały na jakąś super dłuższą metę, ale i tak lubił ich słuchać. Elka nie musiała się martwić, że zmieni się w jakiegoś zakochanego w siebie smerfa lalusia, który będzie się wpatrywał w swoje odbicie w lustrze i nosić kwiat we włosach. Po części dlatego, że bał się robaków chowających się w kwiatkach, po części dlatego, że bał się że to lustro eksploduje i znowu pęknie, jak za długo będzie na niego patrzeć, ale jednak w największej części dlatego, że nie był typem egoistycznym ani egocentrycznym. I nie był w stanie popaść w samouwielbienie. Uważał za to też, że ma najpiękniejszą żonę na świecie i dbał o to żeby jej regularnie o tym przypominać. I na pewno nie uważał jej za tchórza, rozumiał dlaczego się boi.
- I co, to są te? - zapytał, z niemałą obawą, marszcząc lekko brwi. Nie chciał jej zniszczyć pamiątki po mamie! Pewnie zdążył ją poznać w tym wszystkim i bardzo Elkę wspierał, po tym jak została zamordowana. Sam też stracił mamę, wiedział jakie to cholernie bolesne.
- A ty się znasz na pralkach? - dopytał, zaintrygowany, bo kto wie, może miał taką żonę typową lesbijkę, która zna się na patriarchalnie uznanych za typowo męskie rzeczy lepiej niż on? - Ale co jak coś tam ci palec uszkodzi albo przytrzaśnie? - zmartwił się, bo przecież musi być mężczyzną, brać takie ryzyko na klatę. Jego palce były o mniej cenne niż jej paluszki.
- Nie martw się, coś się na pewno znajdzie. Po prostu poczułem wiosnę, zobaczysz, jeszcze trochę i zacznę chodzić na jakiś pilates żeby wyrobić sobie beach body ready - zapewnił ją, z rozbawieniem. W sumie nigdy nie był na pilatesie, a słyszał że daje pośladki ze stali, więc może czas spróbować? Pokiwał też głową na jej kolejne słowa - Oooo, taka jakby potrójna randka? Fajnie. Może zagramy w twistera albo kalambury? - zaproponował, starając się brzmieć jak fajny gospodarz! - A co ugotujemy? - zapytał zaraz potem, bo jednak był sobą, a jedzenie było ważne.
_________________
[Profil]
  MULTI: fin, tyler, joey, scott, nora, maia, callie, perry, adelaide, gal
 
Ellen Hargreeves



w Berrylane od wielu lat

gra na wiolonczeli w filharmonii w Seattle

26
yo

166
cm

żona Wolfganga

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-08, 19:28   
  
Ellen

  
Hargreeves

  
You want a revelation, you want to get it right, but it's a conversation I just can't have tonight.

  

  

  

  

  

  


Właśnie takiego Wolfganga polubiła, kiedy tylko spotkała go na swojej drodze. Zawsze potrafił poprawić jej humor, umiał coś jej doradzić i przede wszystkim przy niej był i dzielnie znosił całą sytuację. Mówi się, że wiele kobiet chciałoby mieć przyjaciela geja. Ciekawe czy równie mocno działało to w drugą stronę i czy przyjaciółka lesbijka to marzenie każdego faceta.
- Nie, na szczęście to nie te. Podpiszę je, okej? Schowam do jakiejś torebeczki i wrzucę do nich kartkę z napisem "zasłony od mamy" - przytaknęła. Totalnie. Zdecydowanie. Tak właśnie zrobi. Nie chciała stracić tych zasłonek, podobnie jak kilku innych rzeczy, które zostały jej po pani Mayfield. Teraz ona sama była panią domu i musiała o niego zadbać.
- Ani trochę - odparła od razu. Co to, to nie, w związkach Ellen nigdy nie była raczej tą bardziej męską. Miała bardzo delikatne dłonie, nie umiała obsługiwać wiertarki, ale umiała znaleźć różne filmiki w sieci. - Dlatego użyjemy twoich palców.
Uśmiechnęła się. Jeśli Wolfie chciał się wykazać, to niech rozkręca pralkę i szuka zaginionej skarpety, ale ona chętnie mu w tym pomoże. Będzie mu kibicowała, pokazywała na filmikach, co gdzie jest, gdzie trzeba uderzyć, co można wyjąć, a czego kategorycznie nie powinno się wyjmować z pralki, bo nie dość, że zaleje się swoje mieszkanie, to jeszcze można zalać sąsiada z dołu.
- Mogę pójść z tobą? Będzie fajnie - od razu zaświeciły jej się oczka. Jeśli nie będzie miał ochoty, to Ellen zrozumie. - Kalambury nieźle brzmią. Możemy wcześniej przećwiczyć jakieś tajemne znaki, żeby nikt nas nie pokonał. Wiesz, jak pokazać tytuły filmów, zawody albo przysłowia. Na kolację też mam już pewien plan. Patelnia grillowa, dużo warzyw, jakaś ryba i dobre wino. O, chciałam spróbować tego.
Pokazała mu butelkę, jaką miała na dzisiejszy wieczór. Niech Wolf ją otworzy, niech czyni honory.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Evan, Josh, Julie, Kara
 
Wolfgang Hargreeves



w Berrylane od 5 lat

wysyła ludzi w różne podróże

27
yo

180
cm

ma żonę Ellen

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-10, 17:39   
  
`wolfie hargreeves

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


W przypadku poprawy humoru, to nie musiała się martwić, był w stanie zrobić najgłupszą rzecz, żeby rozbawić osobę na której mu zależało. W sumie to w większości przypadków nie musiał się jakoś specjalnie starać, jego naturalna głupota sama wpędzała go w sytuacje po prostu super zabawne. Jak na przykład to w jaki sposób wszystkie ubrania były różowe, mimo braku czerwonego czy w ogóle, farbującego ubranka w praniu. Bo przecież poszukał i nie widział nigdzie żadnej zgubionej skarpetki, eh!
Co do przyjaciółki lesbijki, to trochę takie marzenie istniało, jak wyobrażali ją sobie jako chodzącą w bieliźnie i obłapiającą się na ich kanapie ze swoimi seksi dziewczynami, no i pijącą potem piwko z nimi. A wiele się jednak w to wyobrażenie nie wpisywało. Za to Wolfie nie miał w zwyczaju wyobrażać sobie ani idealnej partnerki ani przyjaciela, taki był, otwarty na dobro w każdym człowieku.
- Okej. W sumie wiesz co, może zrobimy jedną szafkę, nazwiemy ją 'Wolfie nie dotykaj' i schowasz tam pamiątki po mamie, porcelanę z naszego wesela i generalnie wszystko co trzeba ratować za wszelką cenę - zaproponował, wcale nie jakoś z sarkazmem, przecież wiedział że bywał niszczycielem i psują.
- A mamy w razie czego gwarancję jeszcze na nią? - zastanowił się nad tym, bo jak zepsuje, to przynajmniej wymienią na nowe, co nie. A on coś wymyśli, na pewno. Poszuka na YT.
- Okej, możesz mnie łapać żebym nie wywalił się na twarz i nie powybijał wszystkich zębów - westchnął ciężko, szkoda zębów! - O ty mała oszukistko, wchodzę w to. Jak rzucę hasło 'pyton' to chodzi o coś z Titanica, a jak pralka, to Dirty Dancing- rzucił z rozbawieniem, a potem zmarszczył brwi - ale rybę chcesz topić w winie? Brzmi super - pokiwał z uznaniem głową. - Okej, weź zerknij czy jest równo czy mam gdzieś poprawić - dodał jeszcze, bo halo, pracował tu nad ważną misją zasłonową.
_________________
[Profil]
  MULTI: fin, tyler, joey, scott, nora, maia, callie, perry, adelaide, gal
 
Ellen Hargreeves



w Berrylane od wielu lat

gra na wiolonczeli w filharmonii w Seattle

26
yo

166
cm

żona Wolfganga

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-12, 17:46   
  
Ellen

  
Hargreeves

  
You want a revelation, you want to get it right, but it's a conversation I just can't have tonight.

  

  

  

  

  

  


Ellen totalnie nie była taką dziewczyną. Może i czasem przeszła po mieszkaniu w bieliźnie (na przykład wtedy, kiedy nie zabrała do łazienki ciuchów, w które chciała wskoczyć), czasem napiła się piwa (i tak wolała wino), ale z nikim nie obmacywała się na kanapie, bo nikogo nie przyprowadzała do domu. Nie miała seksi dziewczyny. Nie miała nawet takiej nieseksi. Ech, dobrze, że wieloletnie szarpanie za struny wyrobiło jej całkiem sprawne i gibkie paluszki, bo inaczej żyłaby jak prawdziwa zakonnica.
- Dorzuciłabym tam też ten wazon z przedpokoju - zachichotała wyraźnie rozbawiona jego pomysłem. Wazon to akurat ostatnio ona sama zrzuciła, kiedy wiolonczelę przenosiła, ale na szczęście nawet nie widać tego małego pęknięcia. Może nie była aż takim niszczycielem, jak on, ale też potrafiła psuć. Pod tym względem całkiem nieźle się dobrali.
- Zaraz sprawdzę, tylko się przebiorę.
Nie miała pojęcia. Całkiem możliwe, że gwarancja jeszcze działała, więc może nie będzie aż tak źle. Za chwilę się tym zajmie. Póki co zostawiła swoją torbę w przedpokoju, zakupy szybko zaniosła do kuchni, wskoczyła w nieco bardziej domową sukieneczkę i zaraz już wróciła do małżonka z wielkim plikiem różnych ulotek, książeczek i wydruków powiązanych z całą elektroniką, jaką kiedyś kupowali. Znając życie, karta gwarancyjna pralki będzie na samym dole. Przyniosła też wino i korkociąg. Przy winien od razu będzie im przyjemniej. Ryby topić w nim jeszcze nie będzie, picie będzie o wiele przyjemniejsze.
- A dlaczego pralka kojarzy ci się z Dirty Dancing? - spytała jeszcze. Pierwsze skojarzenie już znała, więc nawet nie pytała o pytona. - Chyba jest równo, chociaż tam, z lewej, mógłbyś trochę wszystko rozsunąć, bo zasłonka jest tam trochę za bardzo zbita.
Podeszła nawet bliżej, żeby w razie czego trzymać drabinę. Łapać raczej go nie będzie, bo pewnie przygniótłby ją swoim ciałem i zrobiłby z niej mokrą plamę, ale pomoc przy drabinie też jest bardzo ważna.
- Myślisz, że powinniśmy poprzesuwać trochę meble w salonie, żeby zrobić więcej miejsca na pokazywanie haseł? W razie czego możemy później mówić, że to jakieś feng shui.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Evan, Josh, Julie, Kara
 
Wolfgang Hargreeves



w Berrylane od 5 lat

wysyła ludzi w różne podróże

27
yo

180
cm

ma żonę Ellen

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-12, 20:18   
  
`wolfie hargreeves

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


A on w sumie nie gapił się na nią jakoś specjalnie, kiedy właśnie w bieliźnie chodziła. Okej, był świadom tego, że głupio jest się peszyć na widok koronkowej bielizny na kobiecie tuż obok, jak chodzi się przecież na basen, gdzie w bikini pokazuje się o wiele więcej dookoła, ale i tak, czułby się trochę dziwnie wgapiając się w jej biust. Był bardzo ładny i kształtny, ale mimo małżeństwa nie czuł się jakoś specjalnie uprawniony do wlepiania w niego wzroku czy dotykania go. Pewnie dotknął tylko raz, kiedy próbowali się ruchnąć, wiedział że są miłe w dotyku, zapamiętał! I nie pytał co robi z paluszkami, słuchawką od prysznica i czy chowa w swojej szafie jakieś zabawki, bo jednak spaliłby buraka na pewno i bałby się jej patrzeć w oczy przez rok, jak nie dłużej.
- Okeeej, możemy też nalepiać na nich naklejki 'Wolfie, nie zbliżaj się' - zaproponował, z rozbawieniem lekkim - ale o wiele lepiej nam idzie sklejanie potłuczonych rzeczy. Widziałaś ten stolik z przedpokoju? Co z tego, że brakuje dwóch śrubek - skinął lekko głową, Wolfie prawdziwy bohater domu, chciał poskładać meble z IKEA.
Poczekał ładnie aż się przebierze, bo nie chciał jej poganiać, jeszcze by się zaplątała w te ubrania i zrobiła sobie krzywdę.
- Bo tam się kręcą i tam też się kręci... - wzruszył lekko ramionami. Miał dziwne skojarzenia - jak powiem o ogromnym arbuzie, to pomyślisz, że to Epoka Lodowcowa - dodał, bo w sumie nie można zbyt oczywistych haseł wymyślać, bo ktoś przejrzy ich oszustwa. - Okej, moment - zszedł na ziemię, przesunął drabinkę, wszedł na nią i rozsunął nieco bardziej zasłonki, ostrożnie, żeby nie spaść jednocześnie - już? - zapytał, zerkając na swoją piękną żonę.
- Czemu nie. Możemy też pożyczyć tablicę od córki sąsiada, ma taką wiesz, papierową, z dużymi arkuszami, o wiele lepsza jest niż naklejona kartka - zaproponował, hehs, taki spec w kwestii zabawek dzieci w okolicy!
_________________
[Profil]
  MULTI: fin, tyler, joey, scott, nora, maia, callie, perry, adelaide, gal
 
Ellen Hargreeves



w Berrylane od wielu lat

gra na wiolonczeli w filharmonii w Seattle

26
yo

166
cm

żona Wolfganga

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-15, 15:38   
  
Ellen

  
Hargreeves

  
You want a revelation, you want to get it right, but it's a conversation I just can't have tonight.

  

  

  

  

  

  


Chyba nie byłaby jakoś szalenie speszona, gdyby widziała, że mąż się na nią patrzy, bo i tak nie doszukałaby się w tym żadnego złego kontekstu. Nie czułaby się skrępowana. Czułaby się, gdyby nagle zaczęli rozmawiać o zabawkach, chyba że odpowiednio wcześniej Wolfie przygotowałby ją na taką rozmowę.
- Nawet nie widać, że czegoś w nim brakuje - uśmiechnęła się. Mogliby w zasadzie dokupić jeszcze jedną szafkę do przedpokoju, bo zaraz jej buty przestaną się mieścić. Pomogłaby mu wszystko składać, żeby przypadkiem nie rozbił sobie palca młotkiem, a nawet jeśli mężuś jakoś się uszkodzi, to przecież żonka go opatrzy.
- Pralka kojarzy mi się z czymś innym - zaśmiała się pod nosem. Nie powie przecież z czym i nie powie, że takie wirowanie pralki można wykorzystać w nieco inny sposób, bo przecież jej chłop ją wyśmieje. - Już teraz wiem, że wygramy. Musimy mieć już jakiś plan i wiedzieć już, jaką będziemy chcieli nagrodę.
Nie mogła się już doczekać tych kalamburów. Wolfie i Ellen byli świetnym duetem, świetnie się rozumieli i na pewno będą najlepsi, tym bardziej, że mieli już ustalone pewne szyfry. Dopracują jeszcze to i owo i nikt ich nie pokona.
- Jest pięknie. Następnym razem też będziesz je wieszał - uśmiechnęła się i nawet cmoknęła go w podziękowaniu w policzek. - Ej, skąd ty wiesz, co mają u siebie córki naszych sąsiadów? - zerknęła na niego nieco podejrzliwie. No, niech się teraz tłumaczy! Nie to, żeby o coś go podejrzewała. Co to, to nie. Przecież go znała i wiedziała, że Wolfik sam był trochę takim dużym dzieckiem. Totalnie jej to nie przeszkadzało, takiego Hargreevesa polubiła i za takiego wyszła.
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Evan, Josh, Julie, Kara
 
Wolfgang Hargreeves



w Berrylane od 5 lat

wysyła ludzi w różne podróże

27
yo

180
cm

ma żonę Ellen

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-15, 23:15   
  
`wolfie hargreeves

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Zdecydowanie nie zamierzał jej przygotowywać na taką rozmowę. Na pewno nie mówił jej też, jakie porno miał na swoim komputerze i jakie gazetki chował pod swoją torbą do ćwiczeń, na dnie szafy. Nie trzymali tam nic wspólnego, więc wierzył, że wszystko jest bezpieczne i Ellen nie będzie tam grzebać, bo w sumie czemu by miała? Raczej nie będzie chciała pożyczyć jego butów na siłkę czy sprawdzić czy ma wyprane spodnie, był dużym chłopcem, wiedział że ubrania po ćwiczeniach rozwiesza się żeby wyschły przed wypraniem ich, zamiast wrzucać do kosza żeby czekały tam w kolejce czy po prostu zostawiać w torbie, żeby skisły. Nie musiała się też martwić o stare kanapki przypadkiem zostawione w jego plecaku. I w sumie nawet by nie wiedział jak taką rozmowę by miał przygotować, więc dobrze, że nie zamierzał. Za to pewnie czasem jej doradzał w sklepach, na zakupach, ale nie wchodził jej do przymierzalni, czekał grzecznie przed.
- A z czym? - zapytał, niewinny jak mała sarenka w lesie, która po raz pierwszy słyszy jakiś ruch w oddali i chce sprawdzić co to. - Ooo, w sumie świeżo po wypłacie, więc pieniądze? Kolacja na mieście? - no jedzenie super sprawa, aż mu się oczka zaświeciły na myśl do jakich fajnych restauracji można iść. Nie lubił chodzić ciągle do tych samych. Na rocznice i uczczenia, spoko, ale jak była okazja, to nic tylko warto iść testować nowe miejscówki. W Seattle, ofc, w Berry nie było aż takiego szalonego wyboru w końcu.
- Do usług, proszę pani - uśmiechnął się wesoło, a po pocałunku, to aż się lekko zarumienił i westchnął sobie z taką teatralną manierą. - Ja wiem wszystko, kto narysował tamte klasy na chodniku, ile kotów mieszka na dzielni, kto ciągle kradnie gazety na klatce. Jestem kopalnią wiedzy - pochwalił sie, z tajemniczym uśmieszkiem. A potem w sumie to ją objął tak przyjacielsko, bo lubił się przytulać.
_________________
[Profil]
  MULTI: fin, tyler, joey, scott, nora, maia, callie, perry, adelaide, gal
 
Ellen Hargreeves



w Berrylane od wielu lat

gra na wiolonczeli w filharmonii w Seattle

26
yo

166
cm

żona Wolfganga

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-19, 23:12   
  
Ellen

  
Hargreeves

  
You want a revelation, you want to get it right, but it's a conversation I just can't have tonight.

  

  

  

  

  

  


Ona nawet nie chciała tam zaglądać. To chyba jakaś niepisana część ich małżeńskiej umowy. Ellen wrzuca do pralki rzeczy Wolfiego i nie pyta o szczegóły, on w zamian też jej o nic nie wypytuje i nie zagląda tam, gdzie zaglądać nie powinien. I to nie tak, że w szufladzie z bielizną ukrywała jakieś dziwne, wibrujące rzeczy lub coś, czego mąż nie powinien widzieć. Kiedy potrzebowała pomocy w przymierzalni, to go o nią prosiła i zawsze doceniała wszystko, co dla niej robił.
- Żartujesz? Nie powiem ci - zarumieniła się. To chyba znak, że do głowy przychodziły jej te najbardziej zbereźne skojarzenia, na przykład takie, że gdyby ktoś usiadł na pralce wirującej pranie, to zszedłby z niej wyraźnie zadowolony. Zadowolona będzie też z wyjścia ze znajomymi. - O, to brzmi nieźle.
Wszyscy skorzystają, miło spędzą czas, a Hargreevesowie najedzą się jeszcze za darmo, hehe. Same plusy. Może przy okazji odkryją jakiś naprawdę fajny lokalik, do którego wybiorą się na rocznicową kolację? Czas szybko leciał, niedługo stukną im dwa lata małżeństwa, zdecydowanie będzie co świętować!
- Nie zmieniaj się, okej? Właśnie taki jesteś najfajniejszy - raz jeszcze go cmoknęła, tym razem w drugi policzek i też się do niego przytuliła. Halo, był jej przyjacielem, najlepszym, jakiego kiedykolwiek miała i będzie się do niego tuliła zawsze wtedy, kiedy będzie mieć na to ochotę. - Jadłeś coś? Zrobiłam zakupy, jeśli pomożesz mi w kuchni, to zaraz będzie obiad. Za te zasłony ugotuję ci wszystko, co tylko będziesz chciał.
To chyba niezły interes. Wystarczyło tylko pochodzić trochę po drabinie, a tu już żonka przygotuje mężowi najlepszy obiad na świecie.
  
[Profil]
  MULTI: Barbara, Eddie, Evan, Josh, Julie, Kara
 
Wolfgang Hargreeves



w Berrylane od 5 lat

wysyła ludzi w różne podróże

27
yo

180
cm

ma żonę Ellen

Lives in:
fallen cloud

Wysłany: 2019-05-23, 22:53   
  
`wolfie hargreeves

  
`

  
`

  

  

  

  

  

  


Prawdę mówiąc, Wolfie by skłamał gdyby powiedział, że nie interesowały go sprawy związane z kobiecymi relacjami. Ale nie był typem, który potrafił tak o, na głos, otwarcie rozmawiać o seksie. Trochę się wstydził tego, że tak niewiele kobiet w ogóle się z nim chciało przespać i że swój pierwszy raz miał dość późno, w porównaniu z jego kolegami czy koleżankami. Jak w towarzystwie był i były jakieś gry związane z wyznaniami, szukał wymówki żeby zwiać. W środku wciąż był zakompleksionym grubaskiem, który za bardzo przejmował się krytyką ludzi dookoła i tym co sobie mogą o nim pomyśleć.
- Heeej, a co z tym całym powiedzeniem, że w małżeństwie nie powinno być żadnych tajemnic? - zmarszczył brwi, bo halo, co to za zatajanie takich ważnych informacji przed swoim mężem. To było bardzo nie po... e... małżeńsku. - Ja ci powiedziałem nawet o wysypce po basenie - przypomniał jej, unosząc lekko brwi. Detal, że musiała z nim iść do lekarza i trzymać go za rękę w trakcie badania, dlatego głównie jej powiedział...
- Ah, każdy mąż chciałby takich komplementów słuchać. Możesz mi jeszcze powiedzieć jaki jestem przystojny i jaką mam dzisiaj ładną fryzurę, bo Twoja jest super piękna - mruknął z rozbawieniem, a potem po tych pięknych włosach ją wesoło poczochrał. A potem ją puścił, bo trzeba było schować drabinkę, skoro zasłony już założone. - Jeszcze nie, ale bym zjadł - przyznał, bo jak tu odmawiać jedzenia? Nigdy w życiu! - Hmmm, może carbonara? Dawno nie robiliśmy - zaproponował, kierując się w stronę kuchni, bo trzeba sprawdzić czy mają składniki.
_________________
[Profil]
  MULTI: fin, tyler, joey, scott, nora, maia, callie, perry, adelaide, gal
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 5