menu


Poprzedni temat «» Następny temat
warren collins
Autor Wiadomość
warren collins



w Berrylane od urodzenia

mechanik, właściciel warsztatu samochodowego

35
yo

186
cm

nie pykło mu z dani, to szuka szczęścia gdzieś indziej

Lives in:
white log mews

Wysłany: 2019-08-13, 19:36   warren collins
  
warren

  
collins

  
no hard feelings. bro.

  

  

  

  

  

  


warren boyd
collins
MIEJSCOWY sinister stephen amell
DATA I MIEJSCE URODZENIA18 kwietnia 1984, berrylane
STAN CYWILNYrozwiedziony
ZAWÓD I MIEJSCE PRACYwłaściciel - mechanik, one stop auto shop; trener sztuk walki, harbor fight club
ORIENTACJAheteroseksualna
WYZNANIEniepraktykujący
DZIELNICA MIESZKALNAwhite log mews
I know what you did last summer
Pochodzi z wielodzietnej, niezbyt zamożnej rodziny. Matka była nauczycielką w miejscowym liceum a ojciec pracował w kotłowni w fabryce mebli. Jakoś wiązali koniec z końcem, żeby zapewnić w miarę przyzwoite życie swoim synom. Warren był najstarszy, więc to na nim najczęściej spoczywał obowiązek odprowadzania braci do szkoły, odrabiania z nimi lekcji, czy nawet później chodzenia na wywiadówki. Pomagał rodzicom jak tylko mógł. Mając szesnaście lat zaczął pracować w kotłowni, żeby wspomóc rodzinę finansowo. Chciał też mieć swoje pieniądze, trochę spieszyło mu się do niezależności. Po szkole dostał się do akademii wojskowej. Jakoś nie po drodze mu było iść na żadne studia, w liceum miał nawet stypendium sportowe i wróżono mu świetlaną karierę koszykarza. Wszystko przekreśliła kontuzja nadgarstka, która skutecznie wyeliminowała go z rozgrywek i zabrała jakiekolwiek szanse na zostanie gwiazdą nba. Rygor i dyscyplina nie były mu obce, w domu było prawie że jak w żandarmerii - wszyscy musieli chodzić jak w zegarku, bo inaczej było źle. Ojciec miał tendencję do zaglądania do kieliszka, po alkoholu robił się wyjątkowo drażliwy i łatwo było go wyprowadzić z równowagi. Matka nigdy nie zwróciła mu uwagi, potulnie wykonywała wszelkie polecenia, stawiała obiad pod nos i dolewała piwa, kiedy zabrakło. Warren przysiągł sobie, że nigdy nie będzie taki jak ojciec i kiedy założy rodzinę, będzie o nią dbał a swoją kobietę szanował. Nie spodziewał się jednak, że tak szybko przyjdzie mu bawić się w dom. W akademii wojskowej poznał dziewczynę, zakochał się. Nim się obejrzał byli już po ślubie, a w drodze było dziecko. Totalnie nie był gotowy na zostanie ojcem, no ale bądźmy szczerzy, chyba nikt nie jest. Mimo wszystko wspierał swoją żonę i starał się jak tylko mógł. Niestraszne mu było zmienianie pieluszek, wstawanie w nocy czy zarzygane ciuchy. Gdyby fizycznie mógł, to pewnie nawet karmiłby go cyckiem. Dumny był jak paw, że ma syna, każdemu się nim chwalił. Skończył akademię, służył przez rok, ale postanowił jednak poświęcić się rodzinie. Kiedy jego żona wyjeżdżała na misje i biegała z bronią, to on uczył Connora chodzić, opatrywał pierwsze zbite kolano i odpowiadał na wszystkie a czemu, a dlaczego, a po co. Nigdy jej tego nie wypominał, to była jego własna decyzja i absolutnie jej nie żałował. Mógł obserwować jak jego syn dorasta, podzielić się swoimi doświadczeniami i wartościami. Nie układało mu się w małżeństwie, coraz częściej się kłócili, coraz częściej o coraz głupsze i nic nieznaczące rzeczy. Warren miał dość wiecznej nieobecności żony, którą po jakimś czasie zaczął sobie rekompensować. Nie było to coś, z czego był dumny, nie czuł się z tym dobrze, aż w końcu poprosił ją o rozwód. Nie było czego ratować, a nie chciał żeby młody dorastał przy akompaniamencie krzyków i pretensji. Wyprowadził się, zamieszkał z powrotem w rodzinnym domu, który bardziej przypominał ruinę niż miejsce zamieszkania. Rodzice zmarli jakiś czas temu, a bracia wyjechali z Berrylane przy pierwszej lepszej okazji. Sam wyremontował więc rodzinny dom na tyle, żeby nadawał się do zamieszkania. Przez wiele lat pracował jako mechanik, aż w końcu kupił warsztat samochodowy. Nie wpada tam jednak tylko okazjonalnie, w dalszym ciągu tam pracuje. Próbuje sobie też jakoś życie ułożyć na nowo.
Let me in
× opanowany × odpowiedzialny × rodzinny × opiekuńczy × stanowczy × rozsądny x cierpliwy × zdystansowany × konkretny × dżentelmen × człowiek starej daty × szczery × kieruje się logiką × trzyma się swoich zasad × wierzy w wyznawane wartości × nie jest bezkompromisowy, ale ugodowy też nie × szanuje ludzi × nie znosi obłudy, kolesiostwa i hipokryzji × skrupulatny × poważny× uprzejmy × powściągliwy × zrównoważony × przywódca ×
American Horror Story
Monsters are real, kids.
Why don't you play in hell
» przez rok służył w Afganistanie
» świetnie zna mieszane sztuki walki
» czasami udziela lekcji samoobrony w szkołach czy klubach fitness
» nigdy nie zdarzyło mu się przegiąć z alkoholem; zbyt często widział pijanego ojca, żeby samemu doprowadzić się do takiego stanu
» pije najczęściej piwo z beczki lub whiskey
» jest mistrzem barowych gier, dobrze mu idzie w bilarda i rzutki, trochę gorzej z kartami
» miłośnik motoryzacji, posiadacz dwóch motocykli i czarnego audi a8; stąd też jego obecny zawód
» ma także biszkoptowego labradora, którego adoptował ze schroniska
» w dzieciństwie strzelał z łuku, teraz już raczej tego nie robi, ale jego łuk kurzy się gdzieś na strychu :cool:
» w szkole szło mu całkiem dobrze, ale chemii to do dzisiaj nie umie i załamuje ręce jak syn do niego przychodzi z pracą domową, bo on serio nic nie kuma
» ma posrane sny, bardzo często mu się śni, że jest jakimś przedmiotem np. szklanką albo parasolką
» może mistrzem gotowania nie jest, ale nikt nie robi takich omletów jak on
» od parunastu lat nie zdarzyło się, żeby spał dłużej niż do szóstej
» pije kawę i to w sporych ilościach, ale tylko czarną sypaną, z dwóch albo nawet i trzech kopiastych łyżeczek
» ma smykałkę do napraw, taka mini złota rączka, więc cieknący kran czy zepsuta spłuczka nie są dla niego problemem
» do śniadania czyta gazetę, książki też woli w papierowej formie; filmy rzadko kiedy ogląda, no chyba że w towarzystwie
» jak był mały to przez jakiś czas chciał zostać baleriną, bardzo mu się te stroje podobały i też chciał robić piruety
» ma duszę podróżnika, często gdzieś z synem wyjeżdżają; zrobili sobie taki challenge, że odwiedzą wszystkie 50 stanów i te odwiedzone odhaczają na mapie, zostało im jeszcze 36
» ma w domu schowaną broń, nigdy jej nie użył i ma szczerą nadzieję, że nie będzie musiał
  
[Profil]
 
 
Berrylane


Wysłany: 2019-08-13, 21:55   
  
Berrylane



Akceptacja


Witamy na forum!
[Profil]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ZAMKNIĘTY ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
BERRYLANE POGODA
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 5