menu


Poprzedni temat «» Następny temat
#2 Trzask i siup
Autor Wiadomość
Memory Sinclair


Lives in
auburn pine houses

w Berrylane od zawsze


płacą jej za bycie no-lifem

lubi podejmować najgorsze decyzje

Wysłany: 2019-10-20, 17:23   #2 Trzask i siup
  
Memory

  
Sinclair

  

  

  

  

  


  
I'm going off the rails on a crazy train!

  
27 yo

  
175 cm

  


To całe "trzask i siup" nie do końca ją przekonywało. A przynajmniej nie, jeśli odnosiło się do kwestii sprawiania, że żywe myszy stawały się myszami martwymi. Może czasami sprawiała wrażenie nieco naiwnej i oderwanej od rzeczywistości, ale prawda była taka, że posiadała przynajmniej podstawowy level łączności ze wszechświatem. Wiedziała, co znaczą pewne sugestie, potrafiła odczytywać podteksty, a jej zdolność do wiązania ze sobą faktów była lepsza, niż zazwyczaj się do tego przyznawała. Kojarzyła ze sobą informacje na wielu różnych poziomach - własnie dzięki temu była niezła w naukach ścisłych i w programowaniu, którym zajmowała się zawodowo. To podstawowe zrozumienie dla rzeczywistości sprawiało, że Nealowe "trzask i siup" nie brzmiało jak coś seksualnego (zwłaszcza że to był Neal, a nie żaden tam randomowy fagas), a jak realna zapowiedź polowania zakończonego prawdziwym morderstwem. Niby na zwykłym domowym szkodniku - ale wciąż morderstwem. Memory siłą rzeczy czuła się z tym nie do końca komfortowo, mimo że sama jeszcze nie tak dawno temu zapewniała Heathertona, że dziwka musi zginąć. Wolałaby jednak nie doprowadzać do tej śmierci za pomocą kapcia...
Chociaż może po prostu przesadnie dramatyzowała. Jakby nie było, po ich wspólnej rozmowie odniosła wrażenie, że Neal zna się na rzeczy. Z jej doświadczeń wynikało, że Neal znał się na większości podobnych trudnych rzeczy, więc... może nie powinna aż tak spinać pośladków i zwyczajnie mu zaufać?
A cholera, niech się dzieje, co chce. Korzystając z chwili czasu, wyjęła z lodówki jedno z piw (stanowiących nieodłączne sąsiedztwo dla na wpół zdechłego pomidora, kawałka suszącej się szynki i światła) i otworzyła je, a na jego miejsce wstawiła cały czteropak. Podejrzewała, że ta noc nie skończy się tak prędko. Usiadła przy swojej wyspie na środku kuchni i postanowiła czekać, praktycznie się nie ruszając. Nigdy nie wiadomo, kiedy mysz może znowu zaatakować, prawda? Wbrew jej oczekiwaniom nic się jednak nie działo. Ta cisza była wręcz niepokojąca... I pewnie dlatego niemal dostała zawału, gdy rozległ się dzwonek do jej drzwi.
- Wchodź szybko. Ona nie może uciec! - zarządziła, odsuwając się na minimalną odległość niezbędną do tego, żeby Neal zmieścił się pomiędzy nią a framugą. Przy okazji uważnie obserwowała podłogę, chcąc się tym samym upewnić, że mysz nie przemknie się, korzystając z tej krótkiej chwili, w której faktycznie mogłaby zyskać wolność. - Masz wszystko? - zadała pytanie dodatkowe, po czym upiła kilka łyków piwa, które trzymała w ręce. Przecież nie zamierzała zostawiać go samotnie w kuchni. Piwo mogłoby się niepotrzebnie zestresować, biorąc pod uwagę okoliczności...
_________________


[Profil]
  MÓW MI: anko
MULTI: aidan, billie, john, kayleigh, rhys, stevie, wyatt
 
neal heatherton


Lives in
white log mews

w Berrylane od zawsze, ale z krótką przerwą


hydraulik, miasteczkowa złota rączka

podpisał papiery rozwodowe jakiś czas temu

Wysłany: 2019-10-21, 16:11   
  
Neal

  
heatherton

  

  

  

  

  


  
Hold on, I still want you, come back, I still need you

  
29 yo

  
195 cm

  


    [10]



Neal niestety był wyjątkowo brutalny jak widać — wyglądał trochę jak człowiek pierwotny, więc może to stąd żyły w nim takie sadystyczne zapędy? Mimo wszystko, chociaż brzmiało to może dość krzywo, nie widział problemu z tym, by faktycznie tę mysz zabić. Chciał przecież zagwarantować Memowi spokój święty — nie tylko teraz, ale i na przyszłość. Bo takie małe szkodniki wypuszczone na wolność mogą jednak w którymś momencie do niej wrócić. I chociaż on niby zawsze z chęcią do niej wpadnie, żeby napić się piwa to jednak mniej chętnie sobie urządzi ponownie takie polowanie. Szczególnie, że jednak wyciągała go późnym wieczorem z jego wygodnego fotela, gdy rozpoczął już odpoczywanie zupełne — takie uzupełnione piwem.
Berrylane było na tyle małe, ze nawet gdyby mieszkali po jego przeciwnym końcach to pojawiłby się u niej po chwili. Niósł ze sobą jakieś sprzęty — pewnie dlatego, że miał w nawyku kompletowanie rzeczy, które mają mu się ponoć przydać. Tym razem też złapał kilka takich, choć jak się nad tym teraz zastanawiał, to wydawało mu się, że klucz francuski specjalnie pomocny się nie okaże. Chyba, że Memory przypomni sobie nagle o jakiejś usterce. Zadzwonił więc do drzwi w chwilę później i poczekał dość cierpliwie, aż wreszcie mu otworzy. Chciał się przywitać ładnie, ale zaraz go zagłuszyła. Uniósł lekko brwi, ale nie chcąc się wykłócać z nią faktycznie się przez tę dziurę przepchnął. Trochę ją sobą jednak zwiększając, bo Memory chyba wzięła go za chuderlaka, gdy mu przestrzeń tworzyła.
— Mam. Możemy zastawić na nią pułapkę. Wolisz mieć martwą mysz, czy żywą, która może wrócić? — zapytał całkiem poważnie. To bardzo znacząca różnica, bo nie wiedział, czy nastawiać się na mordowanie, czy może Memory pękła. On oczywiście był zwolennikiem wyrzucenia w późniejszym czasie mysiego truchła, ale nie zamierzał jej namawiać na nic. — Masz piwo? — zapytał zaraz potem, bo nie zamierzał przechodzić do działania na trzeźwo. Nie po to się też dał wyciągnąć jednak. Otworzył więc swoją reklamówkę i podał jej sznurek samemu poszukując czegoś innego.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: aneczka
MULTI: dagny... i miliony milionów
 
Memory Sinclair


Lives in
auburn pine houses

w Berrylane od zawsze


płacą jej za bycie no-lifem

lubi podejmować najgorsze decyzje

Wysłany: 2019-10-28, 19:22   
  
Memory

  
Sinclair

  

  

  

  

  


  
I'm going off the rails on a crazy train!

  
27 yo

  
175 cm

  


Pozwoliła mu uchylić te nieszczęsne drzwi nieco bardziej, gdy próbował się przez nie przecisnąć, bo zauważyła, że faktycznie zostawiła mu odrobinę za mało przestrzeni. Cały czas kontrolowała jednak, żeby nie otwierał ich aż nazbyt szeroko (w wyniku czego pewnie i tak musiał przyciągnąć ramiona do boków) i uważnie wpatrywała mu się pod nogi - tak na wszelki wypadek. A wszystko przez to, żeby nie pozwolić żadnej myszy uciec. Nigdy nie wiadomo, czy po takiej brawurowej ucieczce z jej domu mysz nie postanowiłaby się gdzieś zaszyć i opracować plan zemsty? Może za kilka dni albo nawet tygodni wróciłaby pod jej próg znacznie większa, silniejsza i lepiej uzbrojona, żeby spróbować przejąć jej dom? Albo może przyszłaby z kumplami? Całą ekipą mrocznych i groźnych mysich kumpli! Ewentualnie wielkich, silnych i dobrze uzbrojonych mysich kumpli... Brzmiało serio groźnie! Memory nie mogła do tego dopuścić i było to dla niej totalnie oczywiste! Dlatego słysząc pytanie Neala mogła tylko zmarszczyć brwi i spojrzeć na niego z czymś w rodzaju lekkiego niedowierzania.
- Dziwka musi zginąć - powtórzyła już po raz kolejny tego wieczora. Po raz który? Nie miała bladego pojęcia. Postanowiła nie dzielić się z nim też całym swoim procesem myślowym sprzed chwili. Znali się już trochę, jednak tak samo jak Neal powinien już na tym etapie mieć świadomość, że Sinclair była nieco pierdolnięta, a jej światopogląd odbiegał od tego, jak spoglądali na świat normalni ludzi, tak samo Memory była świadoma, że Nealowi bliżej było do tych normalnych niż do tych pierdolniętych. Za to go w gruncie rzeczy szanowała. Nie chciała, żeby on utracil do niej resztek szacunku, więc odpuszczała mu słuchania o swoich najbardziej specyficznych fantazjach. Szczególnie tych, które rodziły się w jej głowie, gdy była naprawdę zmęczona.
A teraz była naprawdę zmęczona. Już nawet nie pamiętała, kiedy ostatnio przespała więcej niż cztery godziny w ciągu nocy.
- Oczywiście, że mam piwo - odpowiedziała, a do jej zmarszczonych brwi dołączył także zmarszczony nos. Czyżby nie znali się wystarczająco dobrze? - Z a w s z e mam piwo - podkreśliła, odruchowo przejmując od niego wyjmowany sznurek. - W lodówce. W kuchni - dodała, przyglądając się jego reklamówkowym poszukiwaniom. Przestała marszczyć mordę i dla odmiany przekrzywiła głowę. Nie wiedziała w sumie, czego powinna się spodziewać. Zwykłej pułapki na myszy? Na to reklamówka wydawała się zbyt duża... Może ewentualnie nadzwyczajnej pułapki na myszy! To by było coś! - A co jeśli umrze, ale i tak wróci? Wiesz, żeby mnie straszyć przez całą wieczną nieskończoność? Będzie mi trzęsła szafą i te sprawy - kontynuowała wątek, który powinni byli zakończyć wcześniej, ale teraz nagle o tym pomyślała w związku z wyobrażaniem sobie pułapki przyniesionej przez Neala. W końcu czasem po śmierci coś mogło nie być ani żywe ani martwe, a znajdować się gdzieś pomiędzy, nie? W horrorach tak właśnie bywało!
_________________


[Profil]
  MÓW MI: anko
MULTI: aidan, billie, john, kayleigh, rhys, stevie, wyatt
 
neal heatherton


Lives in
white log mews

w Berrylane od zawsze, ale z krótką przerwą


hydraulik, miasteczkowa złota rączka

podpisał papiery rozwodowe jakiś czas temu

Wysłany: 2019-10-29, 14:00   
  
Neal

  
heatherton

  

  

  

  

  


  
Hold on, I still want you, come back, I still need you

  
29 yo

  
195 cm

  


Neal był przygotowany na każdą ewentualność przecież. Na taką, w której to Memory mięknie serce (serce!!) również, dlatego nie powinna być zdziwiona jego pytaniem. W trakcie jego krótkiego spaceru w głowie Mem mogło zajść przecież pięć tysięcy zmian i nawet nie byłby zdziwiony. Nawet myśl o tym, że mogła już siedzieć wygodnie karmiąc tę mysz chipsami i polewając jej piwa do nakrętki nie wydawała się aż tak absurdalna. Neal miał poważny problem z nadążaniem za kobietami, no niestety. Uniósł jednak ręce w obronnym geście na znak, że nie zamierza jej słów w jakikolwiek sposób podważać. Skoro sądziła, że to czas na zabójstwo małego zwierzątka to okej, on tego nie kwestionuje. Przecież po to tu przyszedł — żeby zrobić trzask i siup, prawda?
— Dobra, zginie — dodał jeszcze. Wszedł więc do kuchni i rozejrzał się, jakby poszukiwał już wzrokiem dobrych miejsc na to, by rozstawić pułapkę. Miał nadzieję, że będzie to szybka dość akcja, bo jeśli każe mu siedzieć tutaj całą noc, bo mysz okaże się mądrzejsza od nich, to prawdopodobnie pożałuje tego, że jest czasem taki miękki. Chyba spodziewał się jakiś śladów, lub poszlak, gdzie może tego gryzonia szukać, ale że nie dostrzegł niczego to skierował swój wzrok na blondynkę wreszcie. — Okej, gdzie ją ostatnio widziałaś lub słyszałaś? — zapytał, żeby wiedzieć w ogóle z której części kuchni należało wystartować.
— Świetnie — dodał więc i to do lodówki się w pierwszej chwili pokierował więc. Podejrzewał jedynie, że z tego stresu wydoiła już wszystko, co się w je zasięgu znalazło. Nie to, że miał ją za alkoholika, ale jednak nie zdziwiłby się, gdyby w oczekiwaniu na nią opróżniła już ze trzy piwka. Dlatego proszę mu wybaczyć pytanie tak bardzo nie na miejscu! Wyciągnął więc sobie jedną butelkę, otworzył ją i pociągnął łyka. A później spojrzał na nią bardzo poważnie — tak poważnie, jak tylko się dało, gdy blondynka dzieliła się twoimi obawami na temat straszącego cię ducha myszy. — To wtedy wezwiesz egzorcystę, bo ja na pewno nie będę umiał ci pomóc — ostrzegł ją lojalnie. Mógł zabijać żyjące myszy kapciem, czy bardziej wymyślnymi sposobami. Z duchami jednak by sobie nie poradził pewnie aż tak dobrze, musiała się z tym Memory liczyć.
_________________
  
[Profil]
  MÓW MI: aneczka
MULTI: dagny... i miliony milionów
 
Memory Sinclair


Lives in
auburn pine houses

w Berrylane od zawsze


płacą jej za bycie no-lifem

lubi podejmować najgorsze decyzje

Wysłany: 2019-11-09, 20:10   
  
Memory

  
Sinclair

  

  

  

  

  


  
I'm going off the rails on a crazy train!

  
27 yo

  
175 cm

  


Wychodzi na to, że Neal znał ją lepiej niż ona znała samą siebie. Gdyby tylko przyszło jej do głowy, że taka mysz faktycznie może być dobrą kumpelą, żeby napić się z nią browarka i zagryźć to wszystko chipsami, to istniało niemal stuprocentowe prawdopodobieństwo, że podjęłaby próbę zakumplowania się z gryzoniem. Teoretycznie nie była największą fanką posiadania współlokatorów (podczas studiów przeżyła wystarczająco wiele przygód, mieszkając pod jednym dachem z wieloma ludźmi, żeby teraz chcieć zwyczajnie od tego odpocząć), ale taka mysz to przecież nie jest zwykły współlokator. Nie zajmie jej łazienki o niekomfortowej porannej porze, nie będzie ją wkurwiać puszczaniem głośnej muzyki (zagłuszającej memową głośną muzykę), a to że od czasu do czasu wyżre jej coś z szafki czy lodówki - no, takie są już niestety negatywne strony dzielenia się z kimś mieszkaniem, nie? Tylko że Memory zupełnie nie pomyślała o tym, że taka opcja jest w ogóle możliwa. Dlatego nadal była do myszy nastawiona negatywnie. Traktowała ją jak nieproszonego gościa. Intruza.
Dziwka musiała zginąć. Kropka.
A potem ona i Neal mogli się najebać i on mógł wyżreć z memowej lodówki wszystko to, czego nie zdążyła zeżreć mysz. To chyba brzmiało jak spoko umowa, nie?
- No... Coś przemknęło po blacie. O tam - pokazała ręką na kuchenny blat, skoro już zdążyli przemieścić się do kuchni. - A potem tak jakby wlazła pod lodówkę. Więc może wciąż tam siedzi - powiedziała spokojnie i podeszła do Neala bliżej, praktycznie skradając się na palcach. Zupełnie jakby jakiś gwałtowniejszy ruch mógł spłoszyć ewentualną mysz czającą się w dziurze pomiędzy lodówką a ścianą. A mogła kupić sobie lodówkę w zabudowie, to nie miałaby problemu. Nawet jeśli jakaś mysz by tam grasowała, ona by niczego nie widziała. Czego oczy nie widzą, tego sercu... - UWAŻAJ! - wyrzuciła z przejęciem, łapiąc Neala za ramię, kiedy się tak nad tą lodówką nachylał. Można byłoby pomyśleć, że faktycznie zobaczyła mysz, która miała zaraz skoczyć z pazurami prosto na twarz Heathertona, odbijając się od lodówkowej półki. Można by było... Gdyby nie to, że Mem zaraz zachichotała.
- Spoko, nie ma jej tam. To znaczy nie w lodówce. Nie wiem, gdzie jest. Pewnie nie w mysim piekle... - skrzywiła się. - Masz jakiś plan, jak ją wywabić? Czy coś. Dopóki jeszcze żyje i nie może mnie nawiedzać - zastrzegła bardzo rozsądnie. Logiczne było, że mysz trzeba było zabić, dopóki jeszcze żyła, bo potem może być za późno. A to że generalnie nigdzie nie było widać praktycznie żadnych śladów jej bytowania, to już inna sprawa. Nikt nie mówił, żę będzie łatwo, tak?
_________________


[Profil]
  MÓW MI: anko
MULTI: aidan, billie, john, kayleigh, rhys, stevie, wyatt
 
neal heatherton


Lives in
white log mews

w Berrylane od zawsze, ale z krótką przerwą


hydraulik, miasteczkowa złota rączka

podpisał papiery rozwodowe jakiś czas temu

Wysłany: 2019-11-14, 21:26   
  
Neal

  
heatherton

  

  

  

  

  


  
Hold on, I still want you, come back, I still need you

  
29 yo

  
195 cm

  


Całkiem rozumiał tę jej potrzebę posiadania spokoju. On wprawdzie dopiero teraz zaczynał poznawać uroki mieszkania samodzielnie — bo odkąd pamiętał zawsze ktoś kręcił się gdzieś obok — ale całkiem je doceniał. Były przydatne i odpowiadające mu stuprocentowo. Trzydziestoletni rozwodnik poszukujący współlokatorów to bardzo dramatyczna wizja, po której Neal mógłby z pełnym przekonaniem przyznać, że coś w jego smutnym życiu poszło nie tak. Był jednak za trzeźwy żeby się nad tym jakkolwiek pochylać. I fakt, że polował po nocy na mysz, żeby potem nażreć się za darmo przy piwie dawał mu nadzieją, że jeszcze nie zgrzybiał tak do końca na przykład.
— Dobra, zaraz to ogarniemy — zapytał zaraz potem. Nachylił się nawet nieznacznie, jedno oko przymknął, a drugim chyba starał się wypatrzeć ewentualny ruch. Nic takiego jednak mu się w oczy nie rzuciło, ale mimo to drgnął lekko, gdy Memory postanowiła go perfidnie przestraszyć. — Obiecuję ci, że jak tylko ją złapię to położę ci na poduszce — zapowiedział. Skoro postanowiła sobie paskudnie z niego zażartować. Nawet spojrzał na nią zupełnie groźnie, bo zasłużyła sobie na to w pełni. On jej z sercem na dłoni, a ona co? Opcjonalnie ją tutaj zostawi samą z gryzoniem. A przynajmniej tak jej zagrozi w razie czego, bo wiadomo, że Heatherton był miękki trochę i by jej tego nie zrobił.
— Tak. Masz może lakier do włosów? — zapytał. Była kobietą, więc możliwe, że ma takie cudo. Nie wiedział na ile ten sposób się sprawdzi, ale był wyjątkowo w internecie polecany na wykurzenie myszy, więc warto spróbować. Jeśli to nie poskutkuje to poszuka w jej lodówce spleśniałej cytryny święcie przekonany, że bez większego wysiłku by taką pewnie znalazł. A jeśli wszystkie ewentualne sposoby zawiodą wtedy będą kombinować. Póki co miał dużo zapału i piwo, więc liczył, że Memory przyniesie mu lakier. — Trzeba popryskać tam, gdzie może być. Odsuniemy najwyżej szafki kuchenne i poszukamy. Zamkniemy drzwi żeby nie uciekła, a ty możesz siedzieć na blacie wtedy — zaoferował jej wspaniałomyślnie. To nie tak, że uważał, że mu się nie przyda, ale racjonalnie podchodził do tematu. Domyślał się więc, że nie byłaby specjalnie chętna na polowanie i późniejsze mordowanie jej z zimną krwią.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: aneczka
MULTI: dagny... i miliony milionów
 
Memory Sinclair


Lives in
auburn pine houses

w Berrylane od zawsze


płacą jej za bycie no-lifem

lubi podejmować najgorsze decyzje

Wysłany: 2019-11-17, 01:03   
  
Memory

  
Sinclair

  

  

  

  

  


  
I'm going off the rails on a crazy train!

  
27 yo

  
175 cm

  


Oboje chyba byli na to wszystko zbyt trzeźwi. I nie chodziło tylko i wyłacznie o polowanie na mysz. Memory już od jakiegoś czasu była przekonana, że jest generalnie zbyt trzeźwa na to, żeby żyć. Umówmy się, życie przychodziło znacznie łatwiej, gdy w swoim systemie posiadało się jakiekolwiek procent alkoholu. Im ten procent był większy, tym było zabawniej. Oczywiście do pewnego stopnia. A w tamtym konkretnym momencie, mimo że zegar już dawno temu wybił północ, Mem nie posiadała w swoim organizmie wystarczającej ilości alkoholu, żeby tak po prostu przyjmować na klatę to, że w jej kuchni mogła grasować mysz. Spożycie piwa było jak najbardziej wskazane. Ba! Było to niezbędne minimum do tego, żeby móc sobie poradzić z podobnymi problemami. Najlepszą opcją byłoby walnięcie sobie wódeczki... Picie shotów było jednak kolejną rzeczą, do której potrzebowała udziału Neala. Mogła sama pić piwo, wino albo nawet jakiegoś niewinnego drina z whiskey i coli, ale czysta wóda wymagała ludzkiego towarzystwa. Proste.
Zarechotała w związku z jego reakcją i nie mogła się oprzeć przed szerokim uśmiechem. - No nie bądź taki no, to tylko niewinne... No... To nawet nie był żart, okej? Po prostu chciałam cię ostrzec, że ona naprawdę może tak wyskoczyć! - zapewniła i pokiwala głową z pełnym przekonaniem. W gruncie rzeczy częściowo było to faktycznie prawdą. Bo o ile trochę chciała nastraszyć Neala tym swoim nagłym zagraniem, tak rzeczywiście wierzyła w to, że mysz może pojawić się równie nagle i niespodziewanie, jak sama to sugerowała. Wobec teo Neal powinien być nieustannie w pełnej gotowości! I ani trochę nie podobały jej się jego groźby! Postanowiła jednak zaufać mu na tyle, żeby nie podejrzewać go o podkłądanie jej myszy na poduszkę... Byli w końcu przyjaciółmi, nie?
- Lakier do włosów? - powtórzyła za nim głupio. - Po co ci lakier do włosów? - spytała, zerkając na niego niepewnie. Nie żeby mu nie ufała albo cokolwiek w tym stylu. To pytanie wydało jej się jednak zwyczajnie oderwane od czegokolwiek. No bo co miał wspólnego lakier do włosów z łapaniem myszy? Tego typy rzeczy były dobre w przypadku polowania na osy! Robienie miotacza ognia z zapalniczki i lakieru do włosów lub nawet dezodorantu potrafiło zdziałać cuda! No i było całkiem efektowne, nie oszukujmy się... - Czyli... One się boją... lakieru do włosów? - postanowiła jeszcze drążyć temat, bo nie do końca wiedziała, jaki mieli plan. Zamykanie drzwi całkiem do niej przemawiało, zajmowanie się siedzeniem na blacie tym bardziej... Ale lakier do włosów? Przecież on zajebiście śmierdział! A Neal chciał nim psikać na prawo i lewo w jej kuchni?!
_________________


[Profil]
  MÓW MI: anko
MULTI: aidan, billie, john, kayleigh, rhys, stevie, wyatt
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 5