menu


Poprzedni temat «» Następny temat
Fallon -> Chandler
Autor Wiadomość
fallon kingsley


Lives in
white log mews

w Berrylane od miesiące się dłużą


and there's a dazzling haze, a mysterious way about you, dear

can I go where you go? can we always be this close forever and ever?

Wysłany: 2019-10-23, 12:12   Fallon -> Chandler
  
Fallon

  
Kingsley

  

  

  

  

  


  
just wanna lay next to you while soft music plays, and stare at you like you're the greatest in the universe

  
18 yo

  
156 cm

  


Fallon była przerażona. A trzeba wiedzieć, że Kingsley nie była typem człowieka, którego wystraszyć jest łatwo. Jasne, nie lubiła spacerować nocami po lesie czy cmentarzach, ale to była raczej zwyczajna ludzka zapobiegawczość. Po co ma pchać łeb do paszczy lwa, skoro może zamiast tego spełnić ten wieczór na rysowaniu, albo nadrobieniu jakiegoś serialu, który zaniedbała przez ostatnie ekscesy. Z tym, że oczywiście przewrotny los miał dla niej już inne plany.
Była godzina prawie wieczorna. Fallon wracała od Gigi i to w całkiem dobrym humorze. Powoli zbliżał się najważniejszy dzień w roku dla Kingsley. Halloween. Nic nie było dla niej tak ważne jak to by zacząć już przygotowania. Znaleźć idealną dynię, kupić najlepsze cukierki i oczywiście przygotować kostium! Może i miała już prawie osiemnaście lat i powinna przestać się bawić w te przebieranki, ale nie potrafiła. Co roku pracowała w pocie czoła i konstruowała coś spektakularnego. Nie lubiła powielać schematów, więc nie chciała być jak każdy w tym roku i przebrać się za Jokera. Owszem, to była zajebista postać. Idealna na tego typu święto. Ale po co być jak każdy inny, skoro można być oryginalnym i zrobić wrażenie? Na co dzień może Fallon nie lubiła skupiać na sobie uwagi, ale w Halloween stawała się kimś zupełnie innym. Była właśnie u Gigi na burzy mózgów. Miała już parę pomysłów, ale musiała je jeszcze udoskonalić. Pisała właśnie wiadomość do Leonarda, że już wraca do domu. Był dość przewrażliwiony, więc wolała go nie denerwować. Nie żeby była w stanie wyobrazić sobie wkurzonego Marvela, ale no cóż. Była już praktycznie pod domem, gdy na werandzie zobaczyła wielkie pudło. Z daleka i w mroku ciężko było dostrzec co to było, ale jak tylko znalazła się wystarczająco blisko, jej uwagę przykuł papier w który było zawinięte to coś. Ktoś doskonale ją znał, bo na widok tych dyń od razu kąciki ust podniosły jej się do góry. Próbowała znaleźć jakieś informacje na temat nadawcy, ale niczego podobnego nie znalazła. Jedynie karteczkę z napisem, którą teraz trzymała w rękach. Wniesienie jej do domu było niemożliwe, więc postanowiła z ciekawości otworzyć to na zewnątrz. I niestety, ale bardzo tego pożałowała.
Zatelefonowanie do Chandlera wydawało jej się całkiem oczywiste. Wiedziała, że może ich ostatnie spotkanie nie wyszło najlepiej, ale nie wyobrażała sobie, że miałaby o tym powiedzieć komuś innemu. Dawson był zafiksowany na punkcie tego miasta i jego tajemnic. Na pewno będzie wiedział co tu zrobić. A może to w ogóle jego pomysł? No kiedy więc w końcu odebrał, przez pierwsze sekundy nie była w stanie się odezwać. Tylko ciężko oddychała mu do słuchawki. - Chan... Chandler? - zapytała niepewnie. Chrząknęła. - Ja.. wiem, że ostatnio... nie dogadaliśmy się najlepiej.. znaczy... - odwróciła się powoli, jakby z nadzieją na to, że cała ta wielka paczka zniknie i okaże się, że wszystko sobie wymyśliła. Niestety. Dalej tam stała a obok niej leżał już rozerwany papier w dynie. - Potrzebuję cię. Potrzebuję swojego przyjaciela, który będzie w stanie mi to wyjaśnić, bo ja nic nie rozumiem. - pokręciła głową, głos jej nieco drżał. Oddaliła się o parę kroków od tej paczki. Nie wiedziała czy naprawdę unosił się w powietrzu ten paskudny zapach czy to może tylko jej wyobraźnia wszystko wyolbrzymiała. Pewnie rozsądniej byłoby zadzwonić do ojca, macochy lub na policję. Ale czy Fallon Kingsley była w tej chwili rozsądna? Wątpliwe. - Coś... się wydarzyło. - dodała, próbując z całych sił nie cofnąć się i nie próbować tego rozpakować. Głupie by to było maks, ale może w środku... wcale nie było niczego strasznego? Heh.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotleciku
MULTI: raine i reszta
 
Chandler Dawson


Lives in
white log mews

w Berrylane od zawsze


człowiek renesansu

troszkę chyba się zadurzył w Fallon?

Wysłany: 2019-10-23, 23:05   
  
Chandler

  
Dawson

  

  

  

  

  


  
I was told when I get older all my fears would shrink But now I'm insecure and I care what people think

  
19 yo

  
180 cm

  


Kiedy ktoś Ci jebnie esejem, ale za bardzo go kochasz, by narzekać :lol: So sorry, musiałam, okej. W sumie to Chandler trochę jednak tęsknił za możliwością odprowadzania Fallon, za śmieszkowania z nią przez smsy, gdy skądś wracała i straszeniem jej, gdy się szwędali po lasach. Tęsknił po prostu za nią, choć swój czas starał się wypełnić spotkaniami z kimś innym. Raz, że postanowił nieco odnowić przyjaźń z Tessą, bo z tą naprawdę rzadko się widywał, dwa, że Baby poddała mu cudowny pomysł umówienia się z Arią – i szczerze mówiąc, ani trochę nie żałował. Co nie znaczyło, że nie tęsknił za Fallon, bo jednak ta dziewczyna była chyba jednak jego bratnią duszą.
Zbliżył się już wieczór i Chandler grał w kosza przed domem, choć i tak miał zamiar już kończyć, bo lada chwila miał wrócić ojciec a nie chciał się na niego natknąć na podjeździe. Zwłaszcza, że mogło paść parę niewygodnych pytań o to czy wszystko jest już posprzątane i dlaczego Chandler traci czas na coś tak głupiego jak gra w kosza. Jednak nie spodziewał się, że zakończy grę z w powodu telefonu od Fallon. Zdumiony, gdy zobaczył jej imię na wyświetlaczu, przez chwilę próbował uregulować oddech i gdy wreszcie mu się to udało to odebrał. – H… Ekhm. Halo? – rzucił najpierw do słuchawki. Coś nie podobało mu się w sposobie w jaki oddychała, przy czym upewnił się jeszcze bardziej, gdy powiedziała jego imię. Milczał, słuchając jej słów uważnie i czekając by zobaczyć o co naprawdę jej chodziło. Nie chciał się wygłupić i jej przerywać. Tym bardziej, że nie było wcale między nimi w porządku i oboje byli tego chyba świadomi. – Co się dzieje, Fallon? – spytał miękko, bo zwyczajnie nie potrafił tak po prostu olać jej problemów. Zwłaszcza, że brzmiała na przerażoną. Cholernie przestraszoną. – Co? Co się wydarzyło? – spytał, siląc się przede wszystkim na cierpliwy ton.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Liv | Caleb | Connor | Celka | Hugo | Cookie
 
fallon kingsley


Lives in
white log mews

w Berrylane od miesiące się dłużą


and there's a dazzling haze, a mysterious way about you, dear

can I go where you go? can we always be this close forever and ever?

Wysłany: 2019-10-31, 14:43   
  
Fallon

  
Kingsley

  

  

  

  

  


  
just wanna lay next to you while soft music plays, and stare at you like you're the greatest in the universe

  
18 yo

  
156 cm

  


Kiedy odebrał, poczuła niewyobrażalną ulgę. Nie chciała zmagać się z tym sama. Tak naprawdę to nawet nie wiedziała co powinna zrobić w obecnej sytuacji i czuła się odrobinę, a może nawet i bardzo zdezorientowana. Nigdy nie otrzymała podobnego prezentu, o ile coś takiego można tym nazwać. I choć w pierwszej chwili uznała to za jakiś głupi żart, być może nawet autorstwa Dawsona, tak w chwili gdy usłyszała jego zatroskany głos, zdała sobie sprawę, że obwinianie o to Chandlera było po prostu głupotą. Nie zrobiłby jej tego. Chyba? W sumie to niczego nie była pewna. Jeszcze niedawno wydawało jej się, że ona i Dawson to wciąż przyjaciele. Najlepsi. Teraz jednak nie była tego taka pewna. Sporo ryzykowała pewnie dzwoniąc teraz do niego, przerywając tą głuchą ciszę w której aktualnie się znajdowali. Licząc na to, że chłopak zapomni na chwilę o tym co się między nimi stało i po prostu wyjaśni jej co się tu działo.
- Ja... - zaczęła nerwowo. Bała się, to całkiem zrozumiałe. Nieopodal niej znajdowała się prawdziwa, ludzka trumna. Dookoła niej leżał papier ozdobny jakby rzeczywiście ktoś sobie pomyślał, że to fantastyczna opcja podstawić jej coś takiego pod dom. - Wiem, że to głupie pytanie i nie powinnam w ogóle brać tego pod uwagę, ale... - znowu się zawiesiła. Nie mogła go przecież oskarżać. On był ponad to. Na pewno. - Czy jest szansa, że to ty postanowiłeś zrobić mi dowcip z okazji Halloween? Wiesz, doceniam chęci i starania, bo wiesz dobrze, że to moje ulubione święto. Ale... ale to nie byłeś ty, prawda? - głupio jej było. Strasznie. Takie słowa nie powinny jej w ogóle przejść przez gardło. - Bo jeśli to ty... to naprawdę jestem pod wrażeniem, że udało ci się to tu przytaskać samemu. Ale nie licz na to, że pomogę ci się tego pozbyć. - próbowała wybrnąć z tego śmiechem, ale wcale nie miała nastroju na takie rzeczy.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotleciku
MULTI: raine i reszta
 
Chandler Dawson


Lives in
white log mews

w Berrylane od zawsze


człowiek renesansu

troszkę chyba się zadurzył w Fallon?

Wysłany: 2019-11-15, 22:26   
  
Chandler

  
Dawson

  

  

  

  

  


  
I was told when I get older all my fears would shrink But now I'm insecure and I care what people think

  
19 yo

  
180 cm

  


Chandler by jej w życiu czegoś podobnego nie zrobił! Nie był aż takim bezmózgowcem i chłopakiem bez serca, okej? Co najwyżej by jej zabawkę-pajaką wysłał, ale to wszystko, okej? I pewnie stałby gdzieś w pobliżu w tym momencie, by zobaczyć jej reakcję i później się z niej śmiać, ale i kojąco ją przytulić w celu zadośćuczynienia, ale… To było po prostu chore i Chandler nigdy by się do czegoś takiego nie zniżył. I był zaskoczony nie tylko jej telefonem, ale jej nerwowości słyszalną w głosie i tym bijącym od niej na odległość niepokojem – bo naprawdę potrafił go wyczuć nawet będąc po drugiej stronie słuchawki. – Po prostu zapytaj – ponaglił ją nieco zaniepokojony, ale i ciekawy. Pragnął wręcz, by wreszcie wydusiła z siebie jakieś słowa, cokolwiek, co by mu wyjaśniło, co się działo i skąd ten telefon. – Co? Nie, ja… no coś ty, nawet nie miałem czasu. Poza tym… no jakby, od ostatniej naszej rozmowy raczej nie pomyślałbym o zrobieniu dla Ciebie żartu – oznajmił nieco stanowczo i może nawet trochę… urażony? No bo jednak nie wiedział w co ta Fallon pogrywała, mówiąc o swoim ulubionym święcie i w ogóle. Zmarszczył brwi, czekając na coś jeszcze z jej strony. – Co przytaskać? – wtrącił pośpiesznie. – Fallon… co ty tam masz? – spytał już mocno zniecierpliwiony, oczekując od niej szczerej odpowiedzi, bo on po prostu czuł, że cos było nie w porządku. Tkwili w zawieszeniu i tak nagle Fallon do niego dzwoniła, by pogadać o psikusie, jaki ktoś jej zrobił? No błagam, Chandler wiedział, że musiało za tym kryć się coś więcej, ale milczał w tym momencie, czekając aż dziewczyna mu to wytłumaczy.
_________________

[Profil]
  MÓW MI: Anu
MULTI: Liv | Caleb | Connor | Celka | Hugo | Cookie
 
fallon kingsley


Lives in
white log mews

w Berrylane od miesiące się dłużą


and there's a dazzling haze, a mysterious way about you, dear

can I go where you go? can we always be this close forever and ever?

Wysłany: 2019-11-27, 19:50   
  
Fallon

  
Kingsley

  

  

  

  

  


  
just wanna lay next to you while soft music plays, and stare at you like you're the greatest in the universe

  
18 yo

  
156 cm

  


Nie miała tu nic złego na myśli. Z jednej strony byłoby to całkiem zabawne dla niej, gdyby już oczywiście wyszło na jaw, że to wszystko to tylko głupi dowcip. Mogliby się z tego pośmiać i zapomnieć o tych niezręcznych sytuacjach jakie miały miejsce ostatnio. Mogliby znowu się przyjaźnić, jak gdyby nigdy nic. Jakby ostatnie tygodnie w ogóle się nie wydarzyły. Zdała sobie sprawę właśnie teraz jak bardzo by chciała żeby tak się to skończyło. Jeszcze nie przywykła chyba do myśli, że nie wszystko układa się zawsze tak jak ona tego chce. Syndrom jedynaczki, co zrobić.
I wtedy zrozumiała. To nie była jego sprawka. Spojrzała na tą trumnę nieszczęsną, odsuwając się od niej coraz dalej. Kiedy zdała sobie sprawę z sensu jego wypowiedzi, zrozumiała, że chyba ktoś serio przytaskał tutaj prawdziwą, realną trumnę. Aż w żołądku jej się zaczęło wszystko przewracać. Przyłożyła dłoń do ust, jakby miało ją to powstrzymać przed torsjami. Dlatego znów milczała przez kilkanaście sekund, próbując to jakoś unormować. - To... to nie byłeś ty, naprawdę? - chciała chwycić się jeszcze tej nadziei, że być może Dawson zapomniał, że to zaplanował. Może robił sobie żarty? Może czekał na moment aż Fallon będzie już tak wystraszona? Nie. To byłoby głupie. Chandler lubił ją straszyć dziwnymi opowieściami, ale nigdy nie posunąłby się aż tak daleko. Prawda? Wiedziała o tym. Powtarzała to sobie w kółko w myślach, ale teraz naprawdę chciałaby żeby okazało się to być jego sprawką. - To nie byłeś ty... - powiedziała cicho, zamykając oczy i zaciskając usta w cienką linię. Ręka w której trzymała telefon zaczęła jej drżeć. Przytrzymała ją drugą dłonią, próbując zebrać myśli. - Nie wiem nawet jak to powiedzieć. - chrząknęła, bo jeszcze nigdy w życiu nie przekazywała podobnych wieści. - Mam tu... trumnę. - powiedziała w końcu, choć ani trochę jej po tym nie ulżyło.
_________________
[Profil]
  MÓW MI: kotleciku
MULTI: raine i reszta
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 6